Dodaj do ulubionych

Skapitulowałam.

29.09.12, 13:32
I stało się - poddałam się na polu domowym. Nie jestem w stanie pracować, ogarniać domu żeby zawsze było posprzątane i czysto, ugotować i poświęcić czas dziecku. Zatrudniłam pomoc domową na próbę, dziś przyjdzie pierwszy raz i będzie odgruzowywać mieszkanie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Zdałam sobie sprawę jak niesamowicie czasochłonne jest to utrzymanie domu. Tkwię w niskim ukłonie wobec perfekcyjnych emam, które dają radę wszystko same ogarniać.
Ja wieczorem zalegam nieprzytomna na kanapie, jak jeszcze pomyślę o gotowaniu na następny dzień..bleeee! Tyle fajniejszych rzeczy można robić w tym czasie.
Obserwuj wątek
    • czarnaalineczka Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 13:34
      tytul powinien brzmiec "w koncu poszlam po rozum do glowy i zatrudnilam pomoc"

      gratuluje slusznej decyzji smile
    • dziennik-niecodziennik Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 13:39
      i good for you! smile
    • mayaalex Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 13:40
      Nie skapitulowalas tylko zwielokrotnilas liczebnosc armii i teraz latwiej pokonasz wroga smile
      Sluszna decyzja.
    • beauty_agadir Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 13:43
      Mam lekkie wyrzuty, bo wśród znajomych nikt z takiej pomocy nie korzysta... ale kurczę trzeba sobie ułatwiać życie! Przestałam się przejmować. I dobrze mi z tym.
      • iin-ess Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 13:49
        Kobieto! Skoro cie stać. To czemu sie zacharowywać. Ten czas poświecisz np na wspólna zabawę z dziećmi. Dobra decyzja.
      • marzeka1 Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 13:52
        Ogarniam spokojnie, bo nie robię tego sama, prace dzielone na 4 osoby, które mają konkretne zadania w domu, nie jest wyczynem specjalnym; za to jeśli sobie nie radziłaś, z stać cię na pomoc - to dlaczego nie?
      • dziennik-niecodziennik Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 14:05
        możliwe jest tez ze wśród znajomych większość ma kiepskie życie seksualne - i to jedna z wielu rzeczy ktorych NIE NALEŻY kopiowac...
        wink
      • ma_dre Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 17:11
        wyrzuty? powinnas byc z siebie dumna, w koncu dajesz komus zatrudnienie! tak to funkcjonuje w normalnym spoleczenstwie. osobiscie tez przymierzam sie do zatrudnienia kogos za jakis czas
    • bez_gwarancji Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 13:51
      Jeśli tylko kogoś stać, to zawsze jest to dobra decyzja. Ty odpoczniesz po pracy, drugiej osobie dasz pracę i zarobek. Same plusy.
      • miruka Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 09:52
        popieram,
        ja świeżo po remonciku stwierdziłam że mam mieszkanie posprzątane na 70 proc. i zamiast płakać uznałam że to jest procent wysoki jak na to że jest to tylko w moich rękach, na razie mnie nie stać ale jak będzie to zatrudnię pomoc i dobiję choćby do 90
        na co dzień zamierzam się cieszyć nawet z 50 wink
    • larrisa Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 14:00
      Ja nie muszę wszystkiego sama ogarniać bo mam męża, który jest na równych prawach ale i obowiązkach. Ja osobiście prawie nigdy nie gotuje, nie robię zakupów, nie zajmuje sie zmywarką, nie myję okien - to wszystko robi mąż. Oczywiście nie mam nic przeciwko zatrudnieniu pomocy domowej, ale też dziwi mnie zwrot jaki użyłaś - podziwiam mamy które są w stanie wszystko SAME ogarnąć. Dlaczego same?
      • beauty_agadir Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 14:05
        Dlatego że mąż ma pracę non stop w rozjazdach, delegacjach i nigdy nie wiadomo o której wróci do domu. Dotychczas też dzieliliśmy zadania: sprzątanie na 4 ręce raz w tygodniu, on gotował 1 raz w tygodniu. Ale to wszystko to kropla w morzu. Bo dalej było brudno, bo wracam z pracy strasznie głodna, a w domu nie ma obiadu, dopiero zrobić trzeba. A dziecko absorbujące chce się bawić (2 lata). Więc w praktyce, dom był głównie na mojej głowie.
        • larrisa Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 14:14
          No tak, to zmiania postać rzeczy, mój pracuje 7 godzin i dojeżdża w 15 minut. No to zrobiłas krok w dobrą stronę, tym bardziej że dziecko masz jeszcze małe. Powodzenia smile
        • vesper_lynd_1 Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 15:14

          Mąż w rozjazdach( czyli generalnie nie generuje brudu), dziecko małe i ty nie możesz ogarnąć domu??? Musisz być niezłą bałaganiarą...
          • princy-mincy Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 15:26
            bzdury gadasz
            nie chodzi o balagan, ale o sprzatanie w domu
            i nie ma sily- lazienka i kuchnia musza byc MYTE przynajmniej raz w tygodni, podloga w domu czasami czesciej
            a jesli mieszkanie duze lub jest to dom, to powierzchni do sprztania tez jest sporo

            my np balagan sprztamy na biezaco (czyli zabawki, ksiazki, ubrania itp) ale jednak na mokro nie przejedziesz domu w 30 min.
            • vesper_lynd_1 Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 15:33

              > nie chodzi o balagan, ale o sprzatanie w domu

              "bałagan" czyli stan mieszkania wymagający sprzątania, nie wazne czy idzie o porozrzucane zabawki czy brudną podłogę w łazience- takie wyjaśnienie dla czepiających się słowa "bałagan"
              • princy-mincy Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 08:32
                czepiaj sie dalej, skoro masz z tym problem

                ja rozrozniam balagan (czyli to, co sami nabalaganilismy) od sprzatania (ktore trzeba robic w okreslonych odstepach czasu niezaleznie od uczynionego balaganu)
                rozrozniam dlatego, ze kiedys, gdy mieszkalam sama i bywalam w domu gosciem, balaganu nie mialam zadnego, natomiast i tak zostawalo cotygodniowe mycie podlog, lazienki i kuchni oraz scieranie mebli, bo zwyczajnie sie zakurzylo
                • robitussin Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 12:45
                  > natomiast i tak zostawalo cotygodniowe mycie podlog,
                  > lazienki i kuchni oraz scieranie mebli, bo zwyczajnie sie zakurzylo

                  Normalnie pomniki naszym matkom stawiać za to, że wychowując po dwoje, troje czy czworo dzieci i pracując zawodowo, jakoś potrafiły sprzątnąć także łazienkę i zmyć podłogi bez pomocy z zewnątrz wink
                  • princy-mincy Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 13:37
                    placily jednak za to bardzo wysoka cene- zmeczeniem, brakiem czasu tylko i wylacznie dla siebie, szeroko pojetym 'poswieceniem sie' dla rodziny
                    to ja dziekuje, postoje
                    wole zaplacic komus i miec czas dla siebie
                    • robitussin Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 13:43
                      princy-mincy napisała:

                      > placily jednak za to bardzo wysoka cene- zmeczeniem, brakiem czasu tylko i wyla
                      > cznie dla siebie, szeroko pojetym 'poswieceniem sie' dla rodziny

                      Szczerze? Nie zauważyłam tego u mojej matki. Była bardziej wypoczęta i miała więcej wolnego czasu niż dzisiejsze "urobione po łokcie" mamy jedynaków. A nas była w domu trójka, fakt, że z dość dużą różnicą wieku, ale tak czy siak, więcej niż jedno.
                      • princy-mincy Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 14:32
                        i przyklad twojej matki oczywiscie jest jedyny sluszny?
                        • robitussin Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 20:06
                          princy-mincy napisała:

                          > i przyklad twojej matki oczywiscie jest jedyny sluszny?

                          Nie, ale sądzę, że nie była jakimś szczególnym wyjątkiem w tamtych czasach wśród kobiet jej podobnych. Zatem argument, że nasze matki okupiały prace domowe totalnym zmęczeniem i kompletnym brakiem czasu dla siebie, uważam za przesadzony.
                          • princy-mincy Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 20:12
                            a ja pytalam kiedys moja mame i mowila, ze to byl koszmar dla niej i dla wielu jej kolezanek
                          • twoj_aniol_stroz Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 20:32
                            Myślę, że jeszcze należy wziąć pod uwagę fakt, że nasze mamy pracowały od 7.00 do 15.00 lub od 8.00 do 16.00 a teraz to już tak różowo nie wygląda, bo rzadko kto pracuje od 8.00 do 16.00 lub od 9.00 do 17.00. Najczęściej jest to dłużej, w wielu wypadkach sporo dłużej. Doliczyć należy jeszcze cenę luksusu, czyli spore korki na ulicach, które owocują powrotami do domów około godziny 19.00 i koniecznością wyruszania z domu przed godziną 8.00.
                            • robitussin Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 21:14
                              Moja mama wstawała o 5:00 (odprowadzała mnie do przedszkola na 6:00, praca na 7:00 z dojazdem autobusem prawie 15 km na drugi koniec miasta), a wracała ok. 16:30, bo po drodze wysiadała w centrum i robiła zakupy (na osiedlu nie było wówczas sklepów - jedynie supersam kiepsko zaopatrzony). Potem obiad, raczej skromny, przygotowany kilka dni wcześniej, więc i szybko się go robiło. Więc nie wiem, czy miała bardziej różowo niż dzisiejsze matki smile A miała jeszcze czas na czytanie książek, działkę (od wiosny do jesieni), jakieś szydełkowania i spacery z ojcem i psem, jak nam się nie chciało wychodzić, potem także na naukę języka. Sprzątało się w soboty rano i wtedy pomagaliśmy wszyscy (o ile byliśmy w domu wink. Wtedy też mama robiła obiady na następne kilka dni. Jeśli sobota była pracująca, to popołudniu.
                              • twoj_aniol_stroz Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 21:25
                                Wbrew pozorom bycie w domu o 16.30 a o 19.00 to spora różnica nie tylko w ilości czasu do pracy, ale przede wszystkim w chęci do owej pracy.
                                • robitussin Re: Skapitulowałam. 01.10.12, 07:27
                                  twoj_aniol_stroz napisała:

                                  > Wbrew pozorom bycie w domu o 16.30 a o 19.00 to spora różnica nie tylko w ilośc
                                  > i czasu do pracy, ale przede wszystkim w chęci do owej pracy.

                                  Owszem, ale jeśli ktoś codziennie wraca do domu o 19:00 z pracy, to nie sądzę, by chodził do tej pracy na godzinę 7:00. Zatem to, co się robi popołudniu, można z powodzeniem zrobić rano, choćby i częściowo. No chyba, że masz na myśli kobiety-androidy, które w istocie wychodzą o 6:00 rano i wracają o 19:00. Ale czy to jest norma? Nawet z czasem na dojazd/powrót 2 godziny, wychodzi 11 godzin samej pracy. Nawet w korpo nie ma takiego zapieprzu codziennie.
                                  • twoj_aniol_stroz Re: Skapitulowałam. 01.10.12, 08:47
                                    Jeśli dziecię ma wylądować w przedszkolu lub szkole o 8.00 to nie ma siły, ale pobudka jest co najmniej o 6.30 lub nawet wcześniej. U nas dzień się zaczyna o 6.00. Ja na szczęście nie muszę pracować, dzień wypełniają mi inne zajęcia, ale widzę na podstawie mojego męża, który pracuje w korpo i wygląda to tak: pobudka 6.00 rano, śniadanie, dzieci do szkoły najczęściej odstawiam ja, wychodzimy z domu około 7.10. Jeśli jest ładnie mąż jedzie motocyklem, więc ma jakąś godzinę na zrobienie czegoś w domu, jeśli jest chlapa to odstawiam go do kolejki (jazda samochodem w zatłoczonej Wawie jest bez sensu). Ja mam potem swoje zajęcia, ale mamy pracujące po prostu jadą do pracy na 9.00. Do 17.00 co najmniej, biegiem po dzieci do szkoły i powrót do domu. Widzę o której wraca mój mąż. Jeśli jest motocyklem to wraca około 18.00, czasem później, jeśli kolejką to jest około 18.30, jeśli musi jechać samochodem to nie zdarza mu się dotrzeć do domu wcześniej jak o 19.00. Inaczej wygląda sytuacja gdy mieszkasz w mieście inaczej gdy na wsi. U nas sam dojazd do szkoły i z powrotem to jakieś 1,5 godziny w plecy i nie ma możliwości by dzieci same wracały do domu.
                                    Po co ten wywód? Ja rozumiem, że chcesz udowodnić, że da radę bez sprzątaczki, że to fanaberia itd. Pewnie da radę, można ograniczyć sen, można się jeszcze bardziej sprężyć, no można... tylko po co? Jeśli kogoś stać na sprzątaczkę, to po co wywarzać otwarte drzwi? Dla idei? Dawniej kobiety prały na tarze, no też tak można, nie? Tylko po co, jeśli automat odwali robotę za nie, a one będą mogły zająć się czymś innym? Dawniej po posiłku był temat kto zmywa, kto wyciera naczynia itd. Teraz coraz więcej domów ma zmywarkę i znów urządzenie odwala robotę, człowiek ma czas na coś innego. Jeśli można zrezygnować z czegoś czego nie lubimy to po co na siłę upierać się, że ma być tak jak kiedyś? Jeśli lubisz sprzątać, sprawia Ci to przyjemność to prosze uprzejmie, nie ma zakazu, ale jeśli dla kogoś jest to udręka, nie wyrabia się, sporo czasu schodzi mu na czymś czego Ty akurat nie robisz, to po jakie licho udowadniać mu, że jest nierób, leń, bałaganiarz, że przecież da się, że można być uśmiechniętym mając ręce urobione po łokcie? Po to by samemu poczuć się lepiej, bo ja mam porządek? Koniecznie musimy tak jak nasze mamy, babcie?
                                    Ja nie pracuję, ale mam panią do sprzątania. No i co dalej z tego wynika? Wolę czas, który poświęcałam na sprzątanie domu zużyć na robienie przetworów, nalewek, na pomoc w dsm, czy na poczytanie książki. W domu jest czysto, pani ma pracę i zarabia, ja mam czas na to co lubię i wszyscy są zadowoleni. Pani przychodzi raz w tygodniu i sprząta o niebo lepiej niż my we czworo razem wzięci robiliśmy to w sobotę. Tym sposobem odzyskaliśmy sobotę na wycieczki i inne nasze przyjemności, czasem na inne prace typu malowanie płotu, ogródek itd. Ja naprawdę nie widzę sensu w upieraniu się, że wstyd mieć panią do sprzątania. Owszem jeśli ktoś lubi sprzątać, prać, prasować to jak najbardziej niech to będzie jego relaks i radość tak jak dla mnie radością jest robienie przetworów, ale ocenianie czyjejś wartości przez pryzmat tego czy ma sprzątaczkę, czy nie to już lekka przesada.
                              • zoskaonly Re: Skapitulowałam. 01.10.12, 10:49
                                >A miała jeszcze czas na czy
                                > tanie książek, działkę (od wiosny do jesieni), jakieś szydełkowania i spacery z
                                > ojcem i psem, jak nam się nie chciało wychodzić, potem także na naukę języka.

                                A czy Twoja mama miała też czas, aby wyjść z wami na rower, pojechać do biblioteki, pójść do lasu na spacer etc? Czy cokolwiek co tam lubiliście robić? Czyli po prostu spędzać czas z dziećmi? Bo nic o tym nie piszesz.
                                Bo ja często muszę wybierać pomiędzy ogarnięciem domu a spędzeniem czasu z dziećmi. Wygrywają dzieci wink, więc dom mamy często "nieogarnięty".
                                Poza tym teraz sporo dzieciaków chodzi na różne dodatkowe zajęcia, co wiąże się też z wożeniem ich na te zajęcia. Moi chłopcy na razie są za mali, żeby mogli sami jechać na piłkę czy basen.
                                I nie powiesz mi, że wstając codziennie o 5 rano nie szła spać dość wcześnie/albo nie była zmęczona. Bo albo wystarczająca ilość snu albo zmęczenie.
                                • robitussin Re: Skapitulowałam. 01.10.12, 11:11
                                  > A czy Twoja mama miała też czas, aby wyjść z wami na rower, pojechać do bibliot
                                  > eki, pójść do lasu na spacer etc?

                                  W weekendy jak najbardziej. W ciągu tygodnia wystarczało nam towarzystwo rówieśników (przedszkole, szkoła, podwórko) lub własne (rodzeństwo). Albo szliśmy całą rodziną na działkę właśnie. Rowerów nie mieliśmy wszyscy, to był raczej rarytas.

                                  > Poza tym teraz sporo dzieciaków chodzi na różne dodatkowe zajęcia,

                                  Ale chyba nie 2-latki smile

                                  > I nie powiesz mi, że wstając codziennie o 5 rano nie szła spać dość wcześnie/al
                                  > bo nie była zmęczona.

                                  Była zmęczona, jak każdy z nas, normalnie po prostu. Na pysk nie padała, nie zasypiała na stojąco, jak ktoś tutaj sugerował. Miała wprawdzie mniej zajęć takich, jak mają dzisiejsze mamy, ale więcej takich, których obecnie nie ma (choćby stanie w kolejkach i polowanie na jedzenie czy watę lub papier toaletowy). I miała dużo mniej udogodnień. Pralkę kupiliśmy dość późno smile Zmywarek nie było w ogóle.
                    • vesper_lynd_1 Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 21:11

                      A Ty aż tak poświęcasz się dla rodziny np. sprzatając łazienkę?winkp
                      Postanowiłaś z tego zrezygnowac w imię "nie poświęcania się"?

                      • princy-mincy Re: Skapitulowałam. 01.10.12, 09:12
                        nie poswiecam sie dla rodziny a sprzatanie obu lazienek zajmowalo m.in godzine (lubie jak lazienka lsni)
                        te godzine wole spozytkowac w inny sposob, wiec owszem, zrezgynowalam z tego 'poswiecania sie'
          • thorgalla Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 15:26
            hehe wiadomo,że odezwą się się takie co w 15 minut sprzątną 300m2 i wpędzają w poczucie winy te,które 60m2 ogarnąć nie dają rady/nie mają ochoty/czasu.
            • vesper_lynd_1 Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 15:30

              heheh..wiadomo, że odezwą się te, które praktycznie same potrafią zasyfić nawet 40 m mieszkanie i szukają poklasku u sobie podobnych
              • thorgalla Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 15:47
                A jakby nawet i nie mają ochoty tego sprzątać to co? Szkoda ci,że zapłacą komuś?
                A czym się różni usługa sprzątania od usługi np.malowania włosów u fryzjera?
                • vesper_lynd_1 Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 15:53
                  > A jakby nawet i nie mają ochoty tego sprzątać to co?

                  Jak kobieta, której męża w domu nie ma, dziecko jest małe a ona zdaje się pracuje, więc dziaciak jest z nianią albo w żłobku, nie może ogarnąć sprzątnięcia domu, to jest totalną bałaganiarą. Tyle i kropka.

                  Szkoda ci,że zapłacą komuś
                  > ?

                  Mam gdzieś za co i ile i komu ona płaci.
                  To nawet ciekawe, że o pieniądzach piszesz ty a ja nawet o nich nie wspomniałamwink)p
                  • lady-z-gaga Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 21:57
                    Jesli dzieciak jest z nianią w domu, to na pewno jest co sprzątać. Nianie zwykle nie poczuwają się do działań na wszystkich frontach smile
                    Tak czy inaczej, nie o samo sprzątanie chodzi.... kiedy nie ma drugiej osoby do pomocy, a trzeba ogarnąć zakupy, pranie, prasowanie, zrobic cos koło siebie (bo chodząc do pracy nie można wyglądac tak, jak na macierzynskim w domu smile ) - a to wszystko przy 2letnim dziecku - nie dziwię się autorce, że chce mieć z głowy przynajmniej troskę o porządek.
          • lilly_about Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 15:37
            I żal ci dupę ściska, że ta bałaganiara nie musi sprzątać sama.
          • robitussin Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 12:43
            vesper_lynd_1 napisał(a):

            > Mąż w rozjazdach( czyli generalnie nie generuje brudu), dziecko małe i ty nie m
            > ożesz ogarnąć domu??? Musisz być niezłą bałaganiarą...

            Wreszcie ktoś się odważył zapytać, bo ja też nie mogłam wyjść ze zdumienia wink
            • dziennik-niecodziennik Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 14:23
              a nawet jak jest to co? ma się wstydzić czy jak?...
              • vesper_lynd_1 Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 21:13


                Cóż, powodu do takich peanów i gratulacji jak w tym wątku, też raczej nie ma specjalnie...
              • robitussin Re: Skapitulowałam. 01.10.12, 07:31
                dziennik-niecodziennik napisała:

                > a nawet jak jest to co? ma się wstydzić czy jak?...

                No cóż, powód do dumy to to na pewno nie jest.
                I nie chodzi o to, że ktoś bałagani, bo to robimy wszyscy, tylko, że nie jest w stanie sam utrzymać porządku/posprzątać w mieszkaniu w sytuacji takiej, jak opisana.
    • lilly_about Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 14:18
      Dobry wybór. Jeśli cię na to stać to świetna decyzja!
    • soha2 Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 14:34
      jesteś samotną matką?
      nie dzielisz się obowiązkami z mężem?
      a dzieci maja jakieś obowiązki?
      no chyba, że to niemowlęta
      nawet trzylatek już jest w stanie powrzucać swoje zabawki do pudeł/szuflad
      • dzoaann Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 15:43
        jeny, czy tak trudno ogarnac, ze komus sie zwyczajnie nie chce po pracy zasuwac w domu na drugim etacie? Ze woli siasc, odpoczac, pobawic sie z dzieckiem? Stac ich, to zatrudniaja pomoc domowa i tyle...
    • coconuda Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 15:21
      No i bardzo dobrze zrobiłaś.
      Gratulacje.

    • nangaparbat3 Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 15:22
      Super pomysl, gratuluję. Jeśli pracujesz zawodowo, masz dzieci i stać Cię - lepiej byc nie może.
    • thorgalla Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 15:23
      Błędnie uważasz,że zatrudnienie pomocy domowej jest życiową porażką tzw.pani domu.
    • princy-mincy Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 15:24
      my tez sie poddalismy jakis czas temu i zatrudnilismy pania do sprzatania
      pani przychodzi raz w tygodniu i sprzata caly dom (kurze, podlogi, odkurzanie dywanow, mycie lazienek oraz kuchni, mycie tarasu i wejscia do domu, prasowanie koszul i bluzek koszulowych)
      zajmuje jej to ok 7-8 godzin, wiec to jest praktycznie jeden dzien roboczy
      przedtem dzielilismy sie praca (jedno sprzatalo, drugie zabieralo dziecko na zakupy i gotowalo)
      teraz mamy wiecej czasu dla siebie i dla dziecka, nawet pichcenie jest mniej uciazliwe

      mysle, ze zrobilas krok w dobra strone
      • kajmanik Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 21:13
        nie skapitulowałaś tylko zmądrzałaśwink mam panią do sprzątania ( i prasowania) od kilku dobrych lat ( bodajże 7) i zastanawiam się jak ja wcześniej dawałam sobie radę.
        • beauty_agadir Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 21:24
          A powiedz, cały czas masz tą samą Panią czy różne przez te 7 lat?
          • kajmanik Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 21:31
            przez 5 lat miałam jedną i pewnie ,,miałabym" ją nadal ale jej córka urodziła trojaczki i potrzebowała pomocy. od 2 lat mam drugą i jestem bardzo zadowolona.
            • beauty_agadir Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 21:51
              No właśnie, ile jej płacicie?
      • e.logan Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 21:43
        Ile jej płacicie?Pytam bo ostatnio slyszałam ze kolezanka za taka pomoc domowa płacic 50zŁ za wizyte.(max5h) To prawda?
        • princy-mincy Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 08:29
          byl niedawno watek tutaj, ile sie wydaje na pomoc
          my sie umowilismy, ze placimy 80 zl za jednorazowa akcje
          sasiedzi placa pani 11 zl za godzine wychodzi im wiec 77 badz 88 pln

          wiem tez, ze inna sasiadka placi 100
    • mruwa9 Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 21:36
      Ja nie wierze w idealnie odpicowane domy ludu pracujacego. Polerowac srebra rodwe codziennie to moze miec czas co najwyzej niepracujaca kobieta doroslych dzieci, w dodatku nienawykla do korzystania z internetu tongue_out
      grunt to ustalic priorytety, nauczyc sie tolerowac czasem chaos i troche brudu, oraz dopuscic do siebie ewentualnosc postawy "nie chce mi sie".
      Nie mam pomocy w prowadzeniu domu, zadnej pani do sprzatania. I zyjemy, nawet jakos strasznie brudem nie zarastamy.
      • e_r_i_n Re: Skapitulowałam. 01.10.12, 10:04
        Ooo, w końcu podobna do mnie postawa wink
        Nie mam błysku w domu.
        I nie mam takich ambicji.
        Zdecydowanie po pracy wolę odpocząć, niż rzucać się w wir sprzątania.
        I, a propos odnogi wątku - moja mama lat temu kilkanaście/dziesiąt miała taką samą postawę. A obiady gotował (i nadal gotuje) mój tata wink
    • amonette Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 21:59
      Poszłaś po rozum do głowy.
      • kolpik124 Re: Skapitulowałam. 29.09.12, 22:28
        "Pani do sprzątania" jest standardowym rozwiązaniem stosowanym przez standardowe Polki.

        Ostatecznie stówa co tydzień to tyle co splunąć, tyle to standardowa Polska wydaje na waciki big_grin

        Chciałam się jeszcze dopytać, czy te panie są zatrudniane oficjalnie i czy mają ubezpieczenie wink ?
        • mamaeko Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 09:03
          Nie bardzo rozumiem. Pracuję na więcej niż etat, odbieram i zawożę dziecko do przedszkola i na zajęcia,gotuję, sprzątam, prasuję,robię zakupy, zajmuję się ogrodem a mimo to mam jeszcze czas na dalekie spacery z dzieckiem, na rower, książkę, poranną kawę na tarasie. Wg mnie wszystko zależy od organizacji czasu. Przede wszystkim telewizor won! Niepotrzebny złodziej czasu. W domu mam proste,łatwe w utrzymaniu powierzchnie, żadnych wykładzin,ogromnych dywanów, nawet kupując kabinę prysznicową brałam przede wszystkim pod uwagę jej praktyczność i wygodę w utrzymanu w czystości. Żadnych durnostojek i sreber rodowych. Dobra pralka i żelazko.
          • beauty_agadir Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 10:07
            To szacun. Widocznie moja organizacja czasu szwankuje.
          • amonette Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 12:30
            Kwestia innych zajęć i twoich priorytetów. Poza tym mieszkasz sama z dzieckiem? Bo z postu taki obraz sytuacji wynika.
          • dziennik-niecodziennik Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 14:20
            > Wg mnie wszystko zależy od organizacji czasu.

            a według mnie od chęci big_grin
            mam czas na sprzątanie. tylko ochoty nie mam najmniejszej.
        • amonette Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 12:29
          Spytaj się standardowej Polki. Ja żadnej nie znam.
        • totorotot Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 13:07
          Chciałam się jeszcze
          dopytać, czy te panie są
          zatrudniane oficjalnie i czy
          mają
          > ubezpieczenie wink ?



          Jesli prowadzi działalność, to zapewne tak. Nie sądzisz chyba, ze utworze etat dla gosposi, fryzjerki, czy dentysty tylko dlatego, ze korzystam z ich usług okazjonalnie?
        • dziennik-niecodziennik Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 14:21
          > Chciałam się jeszcze dopytać, czy te panie są zatrudniane oficjalnie i czy mają
          > ubezpieczenie wink ?

          zaskoczę cie moze - moja tak big_grin
          • amonette Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 14:47
            Patrz, też nie jesteś standardowa Polka czy jakoś tak wink
            Panie sprzątające coraz częściej mają zarejestrowaną działalność. Przynajmniej te "rozchwytywane" z pełnym grafikiem i obsługujące np firmy.
            • ceide.fields Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 20:59
              Ematka to firma.

              I broń Boże "standardowa", ważne byle zdegustowana "estetycznie" swoim krajem big_grin
    • totorotot Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 09:46
      Tkwię w niskim ukłonie wobec
      pe
      > rfekcyjnych emam, które
      dają radę wszystko same
      ogarniać.


      Nie ma tu takich. Nie da rady zajmować się dziećmi, chodzić do pracy, gotować i mieć ładnie posprzątane. Policz sobie ile zajmuje dana czynność i sama się przekonaj, ze doby nie starczy, a na jakimś polu powstaną deficyty.
      • robitussin Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 12:57
        > Nie ma tu takich. Nie da rady zajmować się dziećmi, chodzić do pracy, gotować i
        > mieć ładnie posprzątane. Policz sobie ile zajmuje dana czynność i sama się prz
        > ekonaj, ze doby nie starczy, a na jakimś polu powstaną deficyty.

        To jak to robią te osoby, które jednak dają sobie radę ze wszystkim?
        Kwestia też tego, co znaczy "zajmować się dziećmi" albo "ładnie posprzątane". Nie trzeba codziennie polerować godzinami sreber rodowych czy pucować okien. W wersji minimalistycznej wystarczy, by nie było kurzu wokół nas, stopy nie kleiły się do podłogi a w szafce stały czyste naczynia wink
        Poza tym nie uwierzę, że ktoś, kto wraca umordowany z pracy do domu i nie ma ochoty na nic (gotowanie, sprzątanie, pranie) ma ochotę na aktywną zabawę z małym dzieckiem. Za stara jestem na takie teksty wink
    • triss_merigold6 Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 14:38
      Gratulacje, ja się poddałam jakiś czas temu i też wzięłam panią do sprzątania.
      Pani sprzątaj tj. dokładnie myje łazienki, myje i woskuje podłogi, odkurza, myje część okien i kuchnię, ściera kurze, układa rzeczy, odgruzowuje itd. Efekt mnie zachwyca i robi mi dobrze na psyche, w przeciwieństwie do bałaganu.
      Aha, mój stary dostał wybór: albo utrzymuje ze mną porządek wg. moich standardów braku kurzu na półkach i wypolerowanych kranów, albo zgadza się na płacenie pani.
    • yoko0202 no i gratulacje 30.09.12, 14:46
      ja jestem na etapie odgruzowywania chałupy (właśnie biorę tydzień wolnego) - po pozbyciu się wszelkich rzeczy niepotrzebnych, wyczyszczeniu piwnicy, pawlaczy itp. zamierzam zatrudnić Panią na 2-3 dni intensywnego szorowania, a potem na stałe na parę godzin co tydzień-dwa tygodnie.
      od jakiegoś czasu robię zakupy w zasadzie wyłącznie przez net, ani nie mam czasu, ani nie jestem winda towarowa żeby zaiwaniać z tymi kilogramami.
      często kupuję półprodukty do obiadu, lub zamawiam gotowe, ewentualnie idę po prostu w łaskę do Mamusi, niosąc kilogramy mięsa i innych surowców obiadowych, i patrząc jej w oczy wzrokiem smutnego cocker spaniela uprzejmie proszę o podrzucanie mi resztek ze stołu pańskiego przez najbliższy tydzień czy dwa.
      nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego jeszcze nie mam zmywarki i błąd ten zostanie naprawiony w kolejnym miesiącu (co prawda u mnie nie ma dużo zmywania, ale i tak już mi się nie chce)
      wywaliłam wszystkie dywany, bo ani mi się śni wydłubywać psie i kocie kudły po 40 min z jednego dywanu - parkiet mam całkiem elegancki, odkurzanie całej chałupy teraz trwa kwadrans
      itp itd
      nie zamierzam się zabijać smile
    • inguszetia_2006 Re: Skapitulowałam. 30.09.12, 20:47
      Witam,
      Dobrze zrobiłaś, siostro. Tylko uprzedzam lojalnie, że zatrudnianie sprzątaczek jest uzależniające do tego stopnia, że jak ich nie ma (jadą po wizy, chorują etc.), to nie chce się człowiekowi placem w bucie kiwnąć. Wyuczona bezradność się włącza, a na usta ciśnie się pytanie: po co W OGÓLE sprzątać?;-P Kryzys po wyjeździe mojej zbawczyni mam za każdym razem. Można się wprawdzie do niego przygotować,ale nie da się go uniknąć;-D
      Pozdrawiam,
      Ing
    • platki_sniadaniowe żałosne 30.09.12, 21:22
      skoro Ty cały dzień w robocie, mąż w rozjazdach to co Ty robisz, ze masz taki burdel , ze ci pomoc potrzebna?
      Masz 5 dzieci? czy dom 200m2 w którym trzeba umyć 10 sporych okien? a moze którąś grupę inwalidzką?
      w tych wypadkach rozumiem i popieram
      ale jeżeli masz mieszkanko w bloku, to jestes beznadziejnie zorganizowana.
      • beauty_agadir Re: żałosne 01.10.12, 08:40
        Jasne bo znasz mnie i na podstawie tego co tu napisałam wyciągasz idiotyczne wnioski. Nie mam burdelu i nigdy nie miałam. Chcę mieć po prostu czysto bez względu na porę. I nawet Twój jad mi tego nie zepsuje. Pozdrawiam serdecznie.
        • twoj_aniol_stroz Re: żałosne 01.10.12, 08:52
          Nie przejmuj się panienkami, które koniecznie muszą udowodnić, że są od Ciebie lepsze. Chcą tak myśleć to na zdrowie smile Ciesz się porządkiem w domu i odzyskanym czasem,który możesz zużyć na swoje przyjemności smile
          • robitussin Re: żałosne 01.10.12, 09:34
            twoj_aniol_stroz napisała:

            > Nie przejmuj się panienkami, które koniecznie muszą udowodnić, że są od Ciebie
            > lepsze.

            Gdybym zatrudniła panią do zawiązywania mi butów i otwierania drzwi, to też byś się poczuła lepsza ode mnie wink A przynajmniej mocno zdziwiona, jak można nie dać sobie rady samemu.
            Ja nie neguję a priori instytucji pani do pomocy, bo różne są sytuacje w życiu każdej z nas. Ta, którą opisałaś wyżej i dotycząca Twojej rodziny w ogóle nie podlega dyskusji i nawet słowem bym nie pisnęła o Waszej potrzebie wsparcia się kimś z zewnątrz. Ale mowa jest o kobiecie, która ma tylko swoją pracę i jedno przedszkolne dziecko pod opieką. Nic poza tym. W takiej sytuacji "kapitulacja" przy utrzymaniu porządku w domu i zatrudnienie kogoś do sprzątania ma dla mnie wymiar mniej więcej taki, jak na wstępie - gdybym ja zatrudniła kogoś do zawiązywania sznurówek wink
            • twoj_aniol_stroz Re: żałosne 01.10.12, 09:54
              No widzisz i tu się różnimy smile Jeśli napisałabyś, że masz panią do zawiązywania sznurówek to naprawdę niewiele by mnie to obeszło: skoro kogoś takiego zatrudniasz, stać Cię by zapłacić mu za to, to prosze uprzejmie widocznie sa jakieś względy dla których kogoś takiego potrzebujesz smile Na tym rzecz polega, że nie znamy życia drugiego człowieka,nie wiemy kim jest, jakie ma cechy, co i ile czasu mu zajmuje itd dlatego ocenianie go po wpisie pt: zatrudniłam panią do sprzątania jest bez sensu. Ona naprawdę nie musi nam tu wywnętrzać wszystkich swoich cech, podzieliła się radością, że oto ma z głowy kwestię sprzątania i tyle.
              Piszesz, że w mojej sytuacji sprzątaczka jest niezbędna. Ty tak uważasz, moja teściowa już niekoniecznie. Dla niej jestem nierobem i leniem. No cóż, jej sprawa co uważa smile Dla mnie jeśli ktokolwiek ma potrzebę zatrudnienia kogoś do: ścielenia łóżka/palenia w piecu/gotowania/sprzątania/otwierania drzwi/wiązania sznurówek/mieszania cukru w kubku czy w jakimkolwiek innym celu, to mnie nic do tego, widać ma taką potrzebę i po krzyku. Póki jego potrzeby nie ograniczają niczyjej wolności, nie są zagrożeniem dla innych, to mi to nie przeszkadza i nie powinno być powodem mojej oceny tego kogoś.
              • beauty_agadir Re: żałosne 01.10.12, 10:09
                > Piszesz, że w mojej sytuacji sprzątaczka jest niezbędna. Ty tak uważasz, moja t
                > eściowa już niekoniecznie.
                Aniołku, mieszkasz z teściową pod jednym dachem? masz cały dom na swojej głowie?
                • twoj_aniol_stroz Re: żałosne 01.10.12, 10:22
                  Nie, Bogu dzięki dzieli nas 30 wspaniałych kilometrów wink ale to nie zmienia postaci rzeczy, że owa starsza pani uważa, że jestem nierobem i leniem big_grin Pierwszy dowód na to zdobyła gdy kupiłam pralkę automatyczną zamiast frani, drugi wręcz przytłaczający dowód to był zakup zmywarki, ale ostatecznym gwoździem do mojej trumny było zatrudnienie pani do sprzątania big_grin Luzik, powtarzam jej, że przy tylu zaletach jakie mam jedną wadę w postaci "lenistwa" mogę mieć big_grin
              • triss_merigold6 Re: żałosne 01.10.12, 10:25
                Pozwolisz, że się podpiszę?
                Powiem tak: jak mieszkałam sama z dzieckiem w wieku przedszkolnym, to nie potrzebowałam pani do sprzątania. Jak mieszkamy we czwórkę - ja+chłop+szkolniak+niemowlę - to potrzebuję.
                W kwestii standardów czystości - podłogę w kuchni, gdzie zawsze coś kapnie, nakruszy się itd. zmywam codziennie, jest małe dziecko i ma być czysto. Blaty w kuchni, zlew, stół itd. również codziennie. Kibel z którego korzystają 3 osoby wypada myć co 2-3 dni, bo inaczej to mało higieniczne.
                • twoj_aniol_stroz Re: żałosne 01.10.12, 10:41
                  No i? Można tu rozwinąć dyskusję o tym, co jest czystością i higieną, a co przesadną czystością i higieną wink Przecież to, że Ty masz tak a nie inaczej nie powoduje,że ja tez tak musze mieć, nie? Nie czuję potrzeby wmawiania tym, które nie robią przetworów, że są lenie i jedzą kupne. Lubię robić przetwory to je robię, potem zimą się nimi cieszę, mam prezenty dla całej fury znajomych i ok. Ktoś inny woli kupić dżem w sklepie - jego wybór. Lubię czytać książki, ale fakt, że ktoś ich nie czyta nie powoduje u mnie przymusu wmawiania mu, że jest analfabetą. Lubię pomagać innym ludziom, bywam w dsm w celach pomocowych, ale przecież nie będę wmawiała tym, które tego nie robią, że są nieużyte sobki. Choć z drugiej strony jak czytam czasem wypowiedzi niektórych mam to faktycznie przydałoby im się pomieszkanie w dsm celem nabrania dystansu do własnego życia wink Dla mnie mycie podłogi codziennie to mocna przesada, syn raczkował po osiedlowych alejkach i jakoś żyje, w toalecie wiszą kostki i też toalet nie myję co 2-3 dni, wystarczy według mnie raz w tygodniu, blat wycieram w miarę potrzeb, na stole w jadalni jest obrus wytrzepywany w miarę potrzeb i dla mnie to wystarcza. Dla Ciebie to totalny syf i trudno, jakoś się z tym pogodzę wink Dla mnie ważne jest to, że dzieci są zdrowe, my też, w zasadzie nie chorujemy, nie miewamy biegunek, zatruć pokarmowych itp co oznacza, że poziom higieny w naszym domu jest dla nas wystarczający smile
              • robitussin Re: żałosne 01.10.12, 11:15
                > Póki jego potrzeby nie ograniczają niczy
                > jej wolności, nie są zagrożeniem dla innych, to mi to nie przeszkadza i nie pow
                > inno być powodem mojej oceny tego kogoś.

                Nie no ogólnie to masz rację bez dwóch zdań.
                Ale nudny stał się ten wątek, taki mdły i bez ikry wink
                Poklepywanie po pleckach i nic poza tym.
                Przecież to chyba nic takiego, że ktoś (czyli ja) sobie podziamgoli i pokrytykuje, żeby choć trochę ludzi rozruszać smile
    • jmama Re: Skapitulowałam. 01.10.12, 10:38
      marzę o takiej możliwości
    • default Re: Skapitulowałam. 01.10.12, 10:40
      Chciałabym też mieć panią do sprzątania... Ale po namyśle zawsze dochodzę do wniosku, że mi się nie opłaci. Bo żeby mieć "perfekcyjnie czysto" to musiałabym ją mieć codziennie - no powiedzmy co drugi dzień. Za drogo, poza tym bez sensu, bo większość czasu miałabym mieszkanie "w trakcie sprzątania", a "perfekcyjnie wysprzątane" - przez parę godzin.
      A "w miarę czysto" to mam za darmo - mąż daje radę, przy mojej skromnej pomocy.
      Grunt to nie dopuścić do totalnego zasyfienia - bieżące ogarnianie nie zajmuje więcej jak 20 minut dziennie.
      Oczywiście mam nieco obniżone standardy czystości w domu, gdybym była pedantką z ambicjami PPD, to już bym dawno zwariowała smile
    • dynema Re: Skapitulowałam. 01.10.12, 11:18
      Tragedia. Przegralas zycie.

      Twoi bliscy nie beda juz mogli powiedziec po twojej smierci: “ Zawsze ja podziwialem za to jak operowala mopem” albo “Nigdy bym w zyciu nie osiagnal tego co osiagnalem gdyby nie to ile moja matka spedzala czasu, wysilku i milosci szorujac kabine prysznicowa”.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka