Dodaj do ulubionych

Moj M i Ja - poradzcie

06.10.12, 10:29
Witam wszystkich, nie pisze czesto na forum, ale tym razem potrzebuje obiektywnego spojrzenia na moja sytuacje. Postaram sie opisac bezstronnie. Ja, krotko po 30, moj M krotko po 40. Poznalismy sie rok temu, zaiskrzylo, no i jestesmy razem. Ja z przeszlosci wynioslam spory bagaz emocjonalny co sprawia ze mam wybuchy leku, glownie o to ze nikt mnie nie chce i mam tendencje do interpretowania sytuacji w sposob ktory potwierdza moje leki i oczywiscie je nakreca.
Moj M z kolei ma dorosla wersje ADHD co oznacza ze jest nieprzewidywalny, zapominalski, trudno mu zdecydowac co jest wazniejsze i trzymac sie planu. Efekt jest taki ze, poniewaz nie mieszkamy jeszcze razem (plany konkretne sa) trudno nam sie umowic. Ja narzekam ze za malo sie spotykamy i oczywiscie interpretuje sobie ze on nie chce. On nie moze sie skoncentrowac na jednej rzeczy wiec czesto zmienia plany co doprowadza mnie do lez i emocjonalnego wyczerpania. Jesli juz sie widzimy jest super.
Sytuacja z wczoraj: Nie widzielismy sie caly tydzien wiec w koncu umowilismy sie na piatek- bez konkretnej godziny. Ok 16.30 zapytalam o ktorej M bedzie, ale nie podal konkretnej godziny, powiedzial ze niedlugo powinien skonczyc (pomagal bratu w remoncie caly dzien). Nastepnego smsa dostalam o 20.30 ze przeprasza, ale dopiero skonczyli i ze jak tylko do jedzie do domu to wlaczy skype i pogadamy. O 22.00 odpisalam ze nadal na ten skype czekam i... cisza do rana. O 8.00 odezwal sie ze czekal na moja odpowiedz i zasna zmeczony po calym dniu pracy.
Pytanie do was, moi drodzy: Czy takie zachowania sa podstawa do zerwania rocznego zwiazku? Czy moze ja jestem przewrazliwiona i reaguje zbyt emocjonalnie? To nie sa pytnia retoryczne. Dodam ze wczoraj z tego powodu przeryczalam pare godzin.
Dziekuje za dotrwanie do koncasmile

Obserwuj wątek
    • yoko0202 Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 10:46
      nie wiem co ADHD ma z tym wspólnego, jeżeli takie sytuacje zdarzają się regularnie, to pan po prostu ma inne priorytety niż spotkanie z Tobą i to na pewno nie jest miłe
      w rocznym związku (czyli całkiem świeżym) możnaby oczekiwać, że po tygodniu niewidzenia się ludzie będą lecieć do siebie na skrzydełkach, a tu masz jakiś remont, przetrzymanie Ciebie cały dzień do ostatniej chwili (mogłaś przecież zorganizować sobie wyjście z koleżankami itp.) i propozycję marnej namiastki kontaktu czyli skype, z którego i tak nic nie wyszło.

      ja bym się zastanowiła nad tą relacją.

      oczywiście czasami każdy ma prawo być wykończony, ale nawet po skończeniu roboty o 23.00 można pojechać do kochanej osoby (o ile nie dzieli was 100 km), oświadczyć że się jest padniętym, przytulić się i iść spać.
      • mdro Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 10:54
        No to w takim razie czemu dziewczyna nie pojechała do niego? Albo choćby nie zadzwoniła? (skype to chyba nie jedyna możliwość kontaktu?). Chyba obie strony powinny zadbać o poziom kontaktów, a tu dziewczyna siedzi na tyłku i laskawie czeka... Osoba w średnim wieku(po 40) padnięta po całodziennej fizycznej pracy może po prostu nie być w stanie "lecieć na skrzydełkach" i żadne "priotytety" nie mają tu nic do rzeczy.
        • yoko0202 Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 11:06
          mdro napisała:

          > No to w takim razie czemu dziewczyna nie pojechała do niego? Albo choćby nie za
          > dzwoniła? (skype to chyba nie jedyna możliwość kontaktu?). Chyba obie strony po
          > winny zadbać o poziom kontaktów, a tu dziewczyna siedzi na tyłku i laskawie cze
          > ka... Osoba w średnim wieku(po 40) padnięta po całodziennej fizycznej pracy mo
          > że po prostu nie być w stanie "lecieć na skrzydełkach" i żadne "priotytety" nie
          > mają tu nic do rzeczy.

          oczywiście, że chodzi o priorytety
          dziewczyna po południu pyta, czy się zobaczą, pan się wykręca i nie podaje konkretów, potem wysyła sms że skończył robotę, jedzie do domu i włączy skype. Skype nie włącza tylko zasypia, tym samym demonstrując olewczy stosunek do pani i do jej czekania.
          w takiej sytuacji można normalnie np. zadzwonić, przeprosić, ale jest się zmęczonym, i od razu umówić się na fix na kolejny dzień, żeby pokazać że na tym spotkaniu jednak zależy
          a tu wygląda to na zasadzie: jak nie będę miał nic innego i nie będę zmęczony, to może się zobaczymy.
          • mdro Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 11:17
            Jasne, wmów dziewczynie, że facet ją olewa, gdy ona, biedulka, tak na niego czeka. Jak by JEJ zalezało i gdyby się potrafiła zachować jak DOROSŁA osoba, to by nie czekała, tylko zadziałała. Sytuacja nie jest jakaś z kosmosu, każdemu się przydarzyć mogła.

            Problem, autorko wątku, jest głównie w Twojej głowie - oczekujesz, że facet non stop czynem i słowem będzie Cię zapewniał o swoich uczuciach, dawał poczucie bezpieczeństwa etc. Więc albo bierzesz tego z dobrodziejstwem inwentarza, tzn. z jego roztrzepaniem i zapominalstwem i pracujecie nad tym związkiem, abo szukasz kogoś innego. Tyle że podejrzewam, że mało który by Twoim wymaganiom sprostał.
            • nutka07 Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 14:25
              Ale ona sie odezwala o 16 i on jej wyslal jasny sygnal ze sie odezwie, dostala info o 20 ze bedzie na skypie i czekala, miala do niego wydzwaniac? Skoro napisal ze bedzie to czekala az sie wlaczy a ze sie nie doczekala to sie znowu odezwala, chciala sie z nim skontaktowac o 22.

              Co chcesz zarzucic dziewczynie? Odezwala sie przeciez.

              To on nie zrobil tego co powiedzial.
              • drzewachmuryziemia Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 19:20
                no ale faktycznie w stałym rocznym zwiazku nie trzeba chyba tylko czekac i płakac w poduszkę...od 16 do 20 to jest kilka godzin - ok16 powiedział, ze niedługo skonczy, a dziewczyna czeka i czeka, az on o 20 sie odezwie, potem czeka do 22 az sie odezwie i wysyła tylko smsa po czym płacze w poduszke. moze jakby zadzwoniła chociaz o tej 22 to by go obudziła i przynajmniej by wiedziała co sie stało. Czy ten facet w ogóle wie, ile ją takie tolerancyjne niby czekanie kosztuje?? nie kazdy nadaje sie do zycia z roztrzepanym lekkoduchem. ale czy on w ogóle stara się jakos pracowac nad sobą? bo ja sobie nie wyobrazam, ze ktos mi tak przesuwa spotkania, strasznie by mnie to wkurzało
          • soha2 Re: Moj M i Ja - poradzcie 07.10.12, 20:05
            niech no ja pomyślę
            pan wraca o 20:30 do domu po ciężkiej robocie fizycznej na budowie u brata, pada na pysk, marzy tylko o tym, żeby walnąć się do łóżka i odpcząć i wyspać się a pani jęczy, że pan nie w pełni sił nie gada z nią do samego rana....
            no bez komentarza
            • imasumak No i dlaczego dośpiewujesz? 07.10.12, 22:41
              Gdzie ona napisała, że oczekiwała rozmów do białego rana?
              • soha2 a ty czego nie łapiesz? 08.10.12, 07:11
                taka ironia - łapiesz?
                jakoś nikt nie zauważył, że pan 20 lat nie ma
                i jakoś nikt też nie zauważył, że panna coś o adhd bredzi a sama z deka ma problemy - zresztą o nich pisze
                pan pewnie chciał tylko odpocząć po ciężkim dniu pracy a wszystkie niemal na niego wsiadły
                czasem własne zdrowie i własne ja dla własnego dobrego samopoczucia jest ważniejsze niż w kółko zadowalanie otoczenia i dostosywanie się wieczne do niego
                tylko też zależy czy robi to rozkapryszona panna czy też ciężko pracujący facet
                aa, zapomniałam, ematki nie wiedzą tego, bo ich pahhhhtnerzy to prezesi albo inni "jupis"
        • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 15:02
          Probowalam dzwonic, pisalam smsy - nie slyszal. Naprwde nie jestem bierna ksiezniczka, ktora tylko czeka. Nie pojechalam, bo nie wiedzialam kiedy bedzie w domu, poza tym, nie mamy takiego zwyczaju. Dzis on ma swoja corke i wlasnie siedze z nimi I ogladamy bajke.
          Rozumiem to o calodziennej pracy i zmeczeniu-bardziej chodzi mi o to ze nie dal znac.
          • drzewachmuryziemia Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 19:22
            hmm, no tego nie napisałas..no to on chyba wie, ile cię to kosztuje...i co on na to? nie głupio mu? próbuje sie jakos zmienic?
            • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 19:57
              Oczywiscie, ze mu glupio i przykro i obwinia sie ze przez niego jestem nieszczesliwa. Stara sie, tylko ze ja biore poprawke na jego ADHD (to nie jest proba usprawiedliwienia) i wiem ze mimo najszczerszych checi pewnych rzeczy nie przeskoczy. Mysle ze miara jego wysilkow i dobrej woli moze byc fakt ze rozwaza przyjmowanie psychotropow, ktore powinny zredukowac sporo objawow i ulatwic mi zyciesmile
      • gordon7 Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 10:54
        Po co Ci nierozgarnięte dziecko ? Mało masz obowiązków ? Czarno to widzę, zastanów się i kończ związek póki czas.
    • mayaalex Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 10:53
      Nie, nie sa podstawa jesli wszystko inne jest ok. To nie tak ze poszedl z kolegami do pubu zamiast sie z Toba spotkac/porozmawiac. Mogl rzeczywiscie byc zmeczony i zasnac. U nas kiedys tak bylo, nawet kilka razy, mieszkalismy w dwoch roznych krajach i czasem zdarzalo sie ze mimo umawiania ktos zdazyl zasnac zanim druga osoba sie zorientowala ze ma zadzwonic/dojechala do domu/skonczyla cos co musiala zrobic. A moze tez powinniscie porozmawiac i ustalic w jakis sytuacjach kontakt jest konieczny, zebys Ty mogla czuc sie bezpiecznie i nie wyczekiwac na jego ruch i uruchamiac wyobrazni. Jakies proste zasady, zrozumiale dla kazdego faceta, nawet z ADHD smile
    • 18lipcowa3 Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 10:55
      Ja z przeszlosci wynioslam spory bagaz emocjonalny co sprawia ze mam wybuch
      > y leku, glownie o to ze nikt mnie nie chce i mam tendencje do interpretowania s
      > ytuacji w sposob ktory potwierdza moje leki i oczywiscie je nakreca.
      > Moj M z kolei ma dorosla wersje ADHD co oznacza ze jest nieprzewidywalny, zapom
      > inalski, trudno mu zdecydowac co jest wazniejsze i trzymac sie planu.


      Jakim cudem przetrwaliście ten rok?
      • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 15:06
        Moze trudno w to uwierzyc, ale poza tymi shizami naprawde dobrze sie dogadujemy. Zalezy mi na tej relacji bo widze potencjal, ale nie chce utknoc w czyms co mnie nie satysfakcjonuje tylko dlatego ze ma potencjal.
        • vesper_lynd_1 Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 15:27

          Jeśli Ty mówisz o tym schizy- to jakie zdanie ma on sam na ten temat?
          Rozmawialiście o tym- o Twoich lękach?
          • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 17:31
            Oczywiscie ze rozmawialismy, on twierdzi ze to wszystko jego wina i zrobi wszystko zeby to naprawic, bo chce spedzic ze mna reszte swego zyciasmile Uwaza ze jak najbardziej mam prawo sie denerwowac, zawsze przeprasza i widze ze zdaje sobie sprawe, ze nie tak powinno byc i jest mu przykro. Dlatego wspomnialam o ADHD, bo gdyby nie jego diagnoza to nawet nie byloby mowy o zadnym zwiazku z facetem, ktory tak sie zachowuje. Z racji tego ze zawodowo zajmuje sie zdrowiem psychicznym wiem ze absolutnie kazda sytuacje, ktora przyprawia mnie o napad leku mozna wyjasnic przez ADHD, co wiecej dopiero w tym swietle maja one sens. Dodaja do tego moje przewrazliwienie mamy mieszanke wybuchowasmile
            • nutka07 Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 17:38
              No ale nadal nie wiesz czy to jest ok i czy to tolerowac smile
              • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 17:51
                no, dokladniesmile I o tym jest ten watek - gdzie jest granica. Z racji moich traum nie jestem w stanie jej okreslic w tym momencie i dlatego was pytam.
                • drzewachmuryziemia Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 19:33
                  ja mysle, ze granice kazdy sam ustala - nie ma obiektywnej granicy. jestes wrazliwa akurat w tym obszarze, ktory dla niego jest problemowy - sama musisz sobie odpowiedziec na pytanie, czy jestes w stanie to wytrzymac, czy inne jego cechy Ci to wynagrodzą i czy ze swoimi traumami jestes w stanie sobie poradzic na tyle, by nie interpretowac jego zachowan w spósób bolesny dla Ciebie. Ja wiem, ze nie nadawałabym sie do takiego zwiazku i dla mnie takie koszty byłyby zbyt duze. Kazdy ma okreslone potrzeby, i niewazne czy one wynikają z traum czy nie traum, trzeba je brac pod uwagę, bo narazanie sie na ciągłe frustrowanie ich rodzi po prostu wiele cierpienia. Dla mnie Twoje pytanie innych o to gdzie jest granica bo Ty nie umiesz jej okreslic z racji traum pokazuje własnie, ze przez traumy nie jestes siebie pewna. Nie wiem jak to wyłtumaczyc: masz prawo do wiekszej wrazliwosci w jakims obszarze i dobrania sobie takiej osoby, ktora bedzie działac na te wrazliwosc kojąco, nawet jesli ktos uzna, ze Twoje oczekiwania sa przesadne. Co Ci to da, ze ktos powie, ze Twój obncy partner zachowuje sie normalnie a TY przesadzasz? to Ci jakos ulzy w cierpieniu? bedziesz za kazdym razem tłumaczyc sobie, ze przesadzac? czujesz to co czujesz i akurat takie traktowanie Cie boli. Ciagłe podwazanie tego co czujesz, bo moze nie powinnas, bo moze to przez traumy spowoduje tylko, ze tracisz wewnętrzną busolę i bedziesz pytac innych, czy to co czujesz jest normalne. Jest normalne biorac pod uwage Twoje potrzeby, a na swiecie jest mnóstwo facetów, ktorzy dotrzymują terminów spotkan.
                  • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 19:51
                    Doskonale rozumiem o czym mowisz, tylko ze jesli moja nadwrazliwosc wynika z traum moge to przerobic i byc w satysfakcjonujacym zwiazku z facetem, z ktorym nadajemy na tych samych falach. Szkoda by mi bylo rzucac go, bo ja mam problem To klasyczne unikanie problemu. Przed nim bylam w zwiazku, gdzie moj partner byl do bolu przewidywalny-powiedzial ze bedzie i byl. Zawsze o tej samej porze. Owszem, jazd nie mialam, bo nie bylo powodu, ale tez sobie wmawialam, ze przychodzi bo ja wymuszam, a tak naprawde wolalby byc z kims innymsmile Poza tym bardzo sie nudzilam w tym zwiazku, mimo ze partner inteligentny, zawsze mielismy o czym pogadac (nadal jestesmy przyjaciolmi). Z obecnym partnerem wiem, ze mam szanse przepracowac wkoncu swoje traumy i uwolnic sie od bagazu. Fakt ze jego zachowanie tak a nie inaczej na mnie wplywa dopinguje mnie.
                    • czarnaalineczka Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 21:58
                      masochistka jestes czy jak ?

                      serio nie kumam
                    • drzewachmuryziemia Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 22:18
                      no cóz...to moze idź na terapię i sie ulecz, skoro uwazasz, ze jestes jedyna osoba w tym zwiazku, ktora ma problem. ja tak nie uwazam i nie rozumiem, dlaczego tylko Ty masz sie leczyc,ale skoro bierzesz to na siebie, to widocznie z jakis przyczyn tak własnie chcesz. faktycznie nieco to masochistyczne - dobrac sie z facetem, ktorego zachowania uderzają akurat w Twój najczulszy punkt i twierdzic, ze to Cię dopinguje do rozwoju. Trochę jakby ofiara przemocy domowej znów zwiazała sie z przemocowcem, ale takim, ktory za kazdym razem szczerze przeprasza, bo on inaczej nie moze, bo ma np. nadczynnosc tarczycy i ciezko mu sie kontrolowac.
                      • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 07.10.12, 11:57
                        Ja tez nie uwazam, ze jestem jedyna osoba, ktora ma problem w tym zwiazkusmile Daleka jestem od tego. Tyle ze wiem, ze moj problem przeslania mi racjonalna ocene sytuacji i sprawia ze reaguje przesadnie. Jesli to wyeliminuje i okaze sie ze nadal nie bede w stanie funkcjonowac w tym zwiazku - sytuacja bedzie jasna.
                        • drzewachmuryziemia Re: Moj M i Ja - poradzcie 07.10.12, 13:57
                          no no, tylko wiesz, to Ci moze zając duzo czasuwink
                          • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 07.10.12, 14:13
                            Nigdzie sie nie spiesze. Wbrew pozorom nie jestem zdesperowana zeby miec faceta za wszelka cenesmile
                            • drzewachmuryziemia Re: Moj M i Ja - poradzcie 07.10.12, 20:36
                              niewiele rozumiem z tego co piszesz chybasmile masz dziecko, tworzysz nową rodzinę dla niego jakby nie było, piszesz o swoim bólu, o jakiejs gigantycznej huśtawce emocjonalnej (bo nie wiem naprawde jak trzeba byc rozchwianym, zeby pół dnia płakac przy dziecku), ale jednoczesnie nie spieszy Ci sie, by okreslic, czy byc w tym zwiazku czy nie; dochodzę do wniosku, ze obydwoje jestescie z lekka zwariowani i moze w taki dziwny sposób pasujecie do siebie, nie wiem tylko jak Wasze dzieci sie w tym odnajdują, no ale cóz, taki lajf
            • czarnaalineczka Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 17:38
              >Z racji tego ze zawodowo zajmuje sie zdrowiem psychicznym
              nie zabiera sie roboty do domu wink
              • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 17:52
                W takim razie sama siebie musialabym w tej robocie zostawicsmile
    • mysia-mysia Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 11:16
      A myślisz, że jak spotkasz innego faceta, który nie będzie zmieniał planów to twoje napady lęku się kończą? Jeśli tak, to owszem, jest to powód do zerwania.

      Ale musisz zaakceptować fakt że czasem plany będą się zmieniać każdemu facetowi; takie jest życie. Może przy tym remoncie napotkali jakiś problem i musieli go natychmiast rozwiązać? A jak już wysłał tego smsa o 20.30, to nie mogłaś do niego zadzwonić i powiedzieć: ojej, jaki ty musisz być zmęczony, to już nie jedź do domu, tylko do mnie, zrobię ci coś ciepłego do jedzenia a później wymasuję plecy smile

      Bo może on nie ma już po całodziennej robocie przy remoncie siły na radzenie sobie z twoimi napadami lęku i dlatego woli jechać do domu a nie do ciebie?

      Generalnie jednak uważam że osoby w tym wieku powinny mieć większą umiejętność radzenia sobie w tego typu sytuacjach.
      • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 14:55
        Zdecydowanie nie uwazam ze z innym facetem bedzie inaczej, dlatego zapisalam sie na terapie. Zadzwonic probowalam, nie slyszal telefonu, no a potem zasnal. Ja wiem ze plany sie zmieniaja i ze ja reaguje przesadnie, tylko nie jestem pewna co jest jeszcze do zaakceptowania, a co juz nie. Poza tymi odpalami facet jest kochany, daje mi dowody ze mu zalezy I ma to cos co mnie zawsze u facetow kreci. Dlatego nie chce go rzucac, o ile jedynym powodem mialy byc moje shizy. Tyle ze z powodu mojej przeszlosci nie wiem gdzie jest granica.
        • mysia-mysia Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 16:16
          Ok, nie słyszał telefonu ale chyba później zobaczył że dzwoniłaś, a zamiast oddzwonić napisał sms że zadzwoni ze skypa jak dotrze do domu

          Myślałam że po prostu nie odpowiedziałaś a on pomyślał że ci wszystko jedno
      • baltycki Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 19:16
        mysia-mysia napisała:
        > nie mogłaś do niego zadzwonić i powiedzieć: ojej, jaki ty musisz być zmęczony,
        > to już nie jedź do domu, tylko do mnie, zrobię ci coś ciepłego do jedzenia a później
        > wymasuję plecy smile

        Lubie to! smile)
        • antyideal Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 19:24
          Taa, znam ten typ.
          Powiedzialby, ze jedzie do niej, po czym okazaloby sie,
          ze znow cos po drodze sie wydarzylo i wyladowal zupelnie
          gdzie indziej, o czym by oczywiscie nie raczyl powiadomic.
          • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 20:00
            Antyideal, masz absolutna racjesmile Z tym ze raczej by poinformowal. Sytuacja z nieinformowaniem zdarzyla sie drugi raz, moze dlatego tak mna wstrzasnela.
            • antyideal Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 20:19
              No to pociesz sie, ze bywaja gorsze przypadki wink
              tacy co nawet zapominaja poinformowac.
              Jesli on przynajmniej stara sie, mimo swojego
              nieogarniecia, to nie jest tak zle smile
        • mysia-mysia Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 20:21
          Sama to lubiłam jak to pisałam, bo myślałam że to było tak że facet był zajęty trochę dłużej niż planował a ona od razu wpadła w schizę smile

          Ale to nie tak było, ona dzwoniła do niego a on ignorował, następnego dnia jednak uspokajał ją gdy ryczala choć spędzali dzień razem z JEGO CÓRKĄ, i wtedy był kochany i ją uspokajał (ciekawe co córka w tym czasie robiła?)
    • pade Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 11:33
      Przeczytaj i przemyśl:
      „Wszystko w moim związku układa sie nie tak. Próbowałam wszystkiego, co w mojej mocy, żeby to naprawić, ale bezskutecznie. Nawet nie wiem, czy jeszcze go kocham. Nie wiem, co robić”
      Jak często czułaś się podobnie? Zagubiona, z poczuciem uwięzienia, bezsilna wobec swojego przeznaczenia. Po okresie zachłyśnięcia związkiem przychodzi czas trudu, kiedy to bliskość zamienia się w obojętność, wzajemna fascynacja we wrogość. Dzień po dniu związek staje się bezludną wyspą, lub polem walki. A czasem jednym i drugim. Aby móc się od tego uwolnić, musisz wiedzieć, z czym walczysz. Ze sobą walczysz.
      Każdy z nas wszedł w związek z instrukcją działania. A ściślej rzecz ujmując, z dwiema instrukcjami. Jedna to ta stworzona przez nasze kochające serce i nasze pragnienia, a druga to instrukcja stworzona przez naszych rodziców. I to ona działa w naszej warstwie nieświadomej. Nieświadomie wybieramy sobie partnera, potem nieświadomie odgrywamy role, jakie pokazali nam rodzice. Proste naśladownictwo? Gdyby to było takie proste, życie nie byłoby takie trudne.
      Przyjrzyj się sie sprzecznym komunikatom, jakie mogli przekazywać rodzice i sprawdź, jaki wpływ maja one na ciebie dzisiaj.

      KOCHAM CIĘ – JESTEŚ DLA MNIE NIEWAŻNA
      Czasami twój rodzic był czuły i kochający, innym razem wrogi i odpychający. Czasem bawił się z tobą i okazywał ci swoje zainteresowanie, a czasem odpychał od siebie, zasłaniał się pracą, zmęczeniem. Był rozdrażniony i zły. W jego/jej zachowaniu brakowało konsekwencji. Z jednej strony wysyłał komunikat „Kocham cię”, by za chwilę wycofać się z tego, pokazując, że wcale nie jesteś dla niego taka ważna. Nie rozumiałaś rodzica, więc byłaś przekonana, że to ty coś źle robisz. Czymś denerwujesz tatę/ mamę, nie jesteś wystarczająco dobra, mądra, grzeczna. Popadałaś w samokrytykę.
      I co się teraz dzieje? Przyciągasz do siebie partnerów, którzy potrafią być czuli i kochający, ale częściej potrafią cię zranić, okazując ci swoją dezaprobatę. A co ciekawe, mężczyzna, który mógłby ci ofiarować komfort stabilizacji emocjonalnej w ogóle cię nie interesuje. Znudziłabyś się? Ależ skąd! Ty się go boisz. Jak żyć z kimś, kto nie podkopuje twojej wiary w siebie, kto jest stały w swoich uczuciach, z taką samą siłą zapewnia, że kocha i permanentnie daje ci dowody swojej miłości? Takie zachowanie budzi w tobie przerażający lęk. To lęk przed nieznanym. Umysł zacznie podsuwać ci różne uzasadnienia dlaczego, ten mężczyzna nie nadaje się na twojego partnera, a nawet może być groźny. To zrozumiałe. Twój umysł też nigdy nie spotkał się z takim wzorcem zachowań. Boimy się rzeczy, które są nam obce. A mężczyzna czuły, otwarty na dialog, przewidywalny, empatyczny nie jest podobny do samca alfa, modelowego mężczyzny, czyli twojego rodzica, więc nie takiego partnera będziesz szukać.

      JESTEŚ BEZNADZIEJNA – POTRZEBUJĘ CIĘ
      W dzieciństwie ciągle słyszałaś krytykę. Nazbyt często zamiast gestów miłości stawiano ci kolejne wyzwania, obejmowały cię systemy nakazów i zakazów, słowami pochwały handlowano za dobre oceny i spolegliwe zachowanie. I pewnie mogłabyś pracować jeszcze więcej, starać się bardziej, ale w efekcie i tak nie otrzymywałaś upragnionej bliskości. Co więcej uwierzyłaś, że to przez ciebie rodzice się kłócą, potem mają ciche dni, a nawet się rozwodzą. Bo nie byłaś wystarczająco dobra. Gdybyś była ładniejsza, częściej się uśmiechała, miała lepsze oceny, jakieś talenty, którymi rodzice mogliby się pochwalić.. ale nie masz. To wtedy uwierzyłaś, że to przez ciebie w rodzinie się nie układa.
      A z drugiej strony rodzice pokazywali ci, że jesteś im potrzebna, że to dla ciebie to wszystko. Dla ciebie się poświęcają, dla ciebie są ze sobą, chociaż się nie znoszą. Zależy im na tobie.
      Skoro jest tak, że już cię mają a ty jesteś tak bezwartościowa, to trzeba im to jakoś zrekompensować! Nie tylko bierzesz na siebie odpowiedzialność, za szczęście rodziców. Ty chcesz naprawić ich los. Tak jak później chcesz być oparciem dla swojego partnera. Bez wzajemności.
      Czy nie masz wrażenia, że jako dorosła lgniesz do osób, które są wysoce w stosunku do ciebie krytyczne, upokarzają cię a jednocześnie są zależne od ciebie? Pomimo ciągle okazywanego niezadowolenia, masz świadomość, że jest im dobrze z tobą, zaspokajasz ich potrzeby, bez ciebie nie poradzą sobie, w najlepszym wypadku będzie im ciężko? I to cię zatrzymuje przy takiej osobie. Znowu bierzesz odpowiedzialność za czyjś los. I znowu starasz się ponad miarę.
      Brzmi znajomo? Kolej na następny zestaw.

      ŹLE SIĘ ZACHOWAŁ – TO NIE JEGO WINA
      W ten sposób można usprawiedliwić wszystko. Każdą krzywdę, kłamstwo, potwarz, brak zrozumienia, empatii, bliskości. Jeśli matka stara się tłumaczyć wybuch ojca (był zestresowany, przeciążony pracą, nie panował nad sobą, miał prawo się tak zachować), ty sama będziesz szukać usprawiedliwienia dla toksycznego zachowania twojego partnera. A kiedy to się stanie wybaczysz nawet niewybaczalne zachowanie. Gdzieś głęboko wewnątrz siebie usprawiedliwisz go przed sobą. Ile masz już takich usprawiedliwień, które podpisałaś, ale nie chcesz się do nich przyznać, bo wstydzisz się swojej uległości?
      W dzieciństwie kazano ci być tą mądrzejszą, bardziej wyrozumiałą, empatyczną.
      Dlatego, kiedy twój partner źle cię traktuje, analizujesz sytuację. Nie pozwalasz sobie na odczuwanie złości, żeby go nie zranić. Wierzysz głęboko, że musi być jakiś powód jego zachowania. Starasz się go zrozumieć. Ale rozumienie czyjegoś zachowania nie oznacza akceptacji tego zachowania. Tylko, że ty tego nie doświadczyłaś.
      Wychowano cię na doskonałe popychadło. Często kończysz w idealnie dopełniającym się związku dawcy z biorcą. Naturalnie ty jesteś dawcą.

      NICZEGO OD CIEBIE NIE CHCĘ – DAJ MI WSZYSTKO
      Tak często w dzieciństwie doznawałaś zawodu z powodu niespełnionych oczekiwań, że teraz żyjesz bez pragnień. Wypierasz je, chroniąc się przed kolejnym rozczarowaniem. Nie pozwalasz sobie na chcenie, a jednak pokłady niespełnienia domagają się spełnienia. Ta straszna pułapka pęta twojego partnera siecią niewyrażonych przez ciebie życzeń. Wygląda na to, że chcesz, aby twój mężczyzna zrekompensował ci brak miłości, czułości, zainteresowania, czasu i wszystkich innych aspektów, których nie zrealizował rodzic. Nieświadomie obarczasz partnera sporym ciężarem. Problem polega na tym, że on najczęściej o niczym nie wie. Ale to też nie byłby wielki ambaras. Największy problem polega na tym, że ty o tym nie wiesz.
      Świadomie prezentujesz się, jako kobieta niezależna, której nie zależy. Podczas gdy zraniona część w tobie krzyczy: Potrzebuję miłości! Potrzebuję, żebyś mnie docenił, dowartościował, zobaczył, jaka jestem wspaniała! Chcę żebyś mnie poznał, żebyś pokazał jak ci na mnie zależy i to w taki sposób, w jaki tego oczekuję. Chcę żebyś mnie znał lepiej ode mnie samej. I traktował lepiej niż sama siebie traktuję. Nie okazywano mi zbytnio miłości, więc teraz ty musisz nadrobić braki. Nie powiem ci jak. Musisz się domyślić, czytać w moich myślach, w mojej duszy.
      Partner się nie domyśla. Tracisz w niego wiarę, tracisz wiarę w sens waszego związku. Podczas gdy nie o związek tu chodzi. Tu chodzi o twoje zranione dzieciństwo. Liczne zawody, rozczarowania. Teraz partner musi to odpokutować. Czy musi?
      NIE MAM JUŻ SIŁY – ZE WSZYSTKIM DAM SOBIE RADĘ
      Jak często widziałaś swoją mamę u kresu sił, wyrzekającą na wszystko, na czym świat stoi? Tyle samo razy widziałaś ją jak brała się w garść i szła do pracy. Jak żołnierz. Ciągle na służbie. Narzeka, ale idzie dalej. I to bez doładowania. Jak króliczek Energizera. W rezultacie ty też wyrastasz na nadczłowieka. Potrafisz zatroszczyć się sie o wszystkich i wszystko. I robisz to. Automatycznie mówisz „To żaden problem”, „Oczywiście, zajmę się tym”, „Pewnie, że dam radę”. Nikt nie musi sie o nic martwic. Bo przecież jesteś ty. Ty sobie poradzisz. Aż następuje awaria systemu. Nagłe spięcie i wted
    • antyideal Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 11:54
      Zamęczycie sie, wyjatkowo niekorzystny układ.

    • kobieta_z_polnocy Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 12:26
      Akurat w tej sytuacji nie za wiele widzę związku z ADHD. Miał być na skypie po powrocie do domu, ale się nie pojawił.
      Pytanie tylko, czy ten jeden (?) przypadek warty był tylu łez? W końcu rzeczywiście mógł być tak zmęczony, że krótka drzemka zmieniła się całonocny sen. Podejrzewam jednak, że to nie pierwszy raz i że twoje histerie nie zawsze biorą się z niczego. Up to you co zamierzasz dalej z tym robić.
    • nutka07 Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 14:19
      Nie wszystko musisz tlumaczyc jakimis traumami z przeszlosci czy zaburzeniami.

      W ogole co to za umawianie sie?
      Albo sie mowi tak spotykamy sie np.ok 15 albo sluchaj nie wiem czy dam rade jutro sie spotkac, moze sie zdzwonimy i wtedy bede wiedzial wiecej, jak z tym remontem itd.

      Ja popieram glosy dotyczace priorytetow tego pana.
      Nie jestes na pierwszym miejscu, wg mnie czy sie z Toba spotka czy nie zalezy od tego czy nie bedzie mial nic 'lepszego' do roboty.
      • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 15:16
        Oczywiscie, ze nie wszystko musze tlumaczyc trauma, tylko ze ja wiem, ze reaguje przesadnie. A jego zachownie dotyka najczulszych obszarow.
    • czarnaalineczka Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 14:31
      facet nie rokuje
    • gato.domestico Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 16:22
      jesli to jednorazowy incydent to jest szansa smile
      • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 17:23
        taki zupelnie jednorazowy to nie - z nieprzyjsciem i nie odpisaniem na smsy drugi w czasie naszego rocznego bycia razem. Za to zmiany planow sa czesto, ale tez czesto do mnie sms-uje. Myslisz ze powinnan dac mu szanse?smile
        • nutka07 Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 17:33
          Zrob sonde, to bedziemy glosowaly tongue_out

          Rozmawialas z nim o tym?
          Jezeli tak to co mowil?
          • mysia-mysia Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 17:42
            Szansę na co?
          • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 17:48
            Napisalam wyzej co mowil. Dzis spedzilismy pol dnia razem z jego corka. Polowe tego czasu przeryczalam, a przez druga on mnie przekonywal ze bedzie dobrze i najwazniejsze ze sie kochamysmile
            Ja juz decyzje podjelam - dam nam czas do zakonczenia mojej terapii Jesli potem nadal beda takie jazdy to badzie znak ze nie mozemy byc razem. Chyba powinnam dodac, ze on zachowuje sie tak samo caly czas a ja mam shizy tyko czasami.
            • mysia-mysia Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 18:01
              Ryczalas przy jego córce bo do ciebie nie zadzwonił? Chyba niepoważna jesteś
              • mysia-mysia Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 18:06
                No i on też jakiś dziwny, bo normalny facet w takiej sytuacji odwiozlby cię do domu i powiedział że masz się ogarnąć
              • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 18:07
                Nie tyle niepowazna, co mam zryte pod kopula, do czego sie otwarcie przyznaje i co sprawia ze nie jestem w stanie racjonalnie ocenic sytuacji. Masz absolutna racje - jakkolwiek glupio to brzmi - ryczalam przy jego corce, bo do mnie nie zadzwonil. Dzieki takim postom jak twoj moge spojrzec na to z boku i moze wreszcie nabiore dystansu.
                • gordon7 Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 18:12
                  Oboje potrzebujecie terapii,związek nie rokuje. Radzicie sobie z emocjami tak jak córka w wieku przedszkolnym.
                  • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 18:58
                    To ze ja potrzebuje terapii to juz wiemy, ale dlaczego uwazasz ze on tez?
                    • gato.domestico Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 19:27
                      bez przesady...kazdemu czasem zdarza sie nie odpisac/zapomniec :d a z tego co piszesz czesto dziwnie sie komunikujecie - skype///nie lepiej poprostu zadzwonic ? smile niz sie zadreczac...
                      btw strasznie jestes negatywnie nastawiona do siebie , nie przesadzaj idz na terapie ale nie rob z siebie wariatki i te schizy poprostu masz moze wahania nastroju jak wiekszosc spoleczenstwa smile
                      • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 19:39
                        Wiesz, z tym komunikowaniem to co kto lubi. Ja organicznie nie znosze rozmawiania przez telefon, zdecydowanie wole sms i to jest nasz glowny sposob komunikacji wciagu dnia. Nie narzekam, bo srednio wymieniamy ok 10 sms na dziensmile Skype sluzy do pogadania wieczorem i "zobaczenia sie na zywo". Dle mnie to nie dziwne.
                        • gato.domestico Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 19:43
                          no ale skoro piszesz ze zatruwa ci zycie nie odpisanie na sms bo zapomnial czy cos tam innego to poprostu zadzwon smile a nie placz po katach...proste smile do tego terapia raczej potrzebna nie jest...
                  • gato.domestico Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 19:30
                    facet potrzebuje terapii bo nie odpisal 2 x na sms-a i zmienil pare razy plany i dal znac dziewczynie o tym...ogarnijcie sie big_grin
                    • drzewachmuryziemia Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 19:47
                      to nie był pierwszy raz przeciez, dobra, ma ADHD ale przeciez z tym mozna sobie jakos radzic, a Ty sobie wyobrazasz zycie z kims, kto notorycznie umawia się, ale cos mu wypada, albo cos sie przesuwa, albo zasnał, albo sie zagapił i zapomniał CI powiedziec, ze go nie bedzie, albo zapomniał, ze sie umówił...
            • drzewachmuryziemia Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 19:43
              kurcze, z jakiej pozycji Ty wychodzisz w relacjach z nim, ze pół dnia ryczysz facetowi w rekaw, ze nie przyszedł...jak bardzo jestes niepewna siebie, przeciez to on zachował sie niefajnie, to on ma problem, umówił sie, a potem zmieniał 2 razy wersje, w koncu zasnął bez poinformowania - oczekując jego słownosci własciwie zmarnowałas sobie wieczór, a to nie jest nic dziwnego, ze oczekujemy słownosci od dorosłego człowieka. Dobrze, ze idziesz na terapie, bo jakas bezradnosc sie w Tobie uruchamia i zagubienie co do tego, czego TY w ogole mozesz oczekiwac...ale moim zdaniem o tez powinien isc na terapie, zeby dowiedziec sie, jak pracowac nad sobą, by wywiązywac sie z własnych obietnic, umów - to nie jest dziwne ze jesli ktos sie z nami umawia na jakas godzine to chcemy by sie zjawił, albo przynajmniej powiedział wczesniej, jesli mu cos wypadło. takie zasady dotycza nawet obcych ludzi, to sa zwykłe reguły współzycia społecznego
              • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 20:19
                Drzewachmuryziemia, o tym jest ten watek, ze jak potrzebuje terapii, bo mi za przeproszeniem odwala jesli facet zmieni plany, bo sobie wyobrazam ze on nie chce sie ze mna spotykac. Moje pytanie jest, gdzie jest granica za ktora to odwalanie jest tylko normalna reakcja na to co ktos inny robi zle. Ja tego nie wiem. Biorac pod uwage moje traumy przyjmuje, ze reaguje nieproporcjonalnie mocno do rangi wydarzenia. Co do niego - napisalam wyzej ze mysli nad lekami. Terapia na pedzacy umysl nie pomagasmile
                • nutka07 Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 21:58
                  julinekk napisała:

                  > Drzewachmuryziemia, o tym jest ten watek, ze jak potrzebuje terapii, bo mi za p
                  > rzeproszeniem odwala jesli facet zmieni plany, bo sobie wyobrazam ze on nie chc
                  > e sie ze mna spotykac.

                  A bierzesz pod uwage, ze mozesz miec racje?
                  • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 07.10.12, 11:18
                    Tak nutka, jaknajbardziej biore to pod uwage i jestem przygotowana na skonczenie tego zwiazku jesli sie okaze ze po terapii bede reagowac rownie mocno. Mysle, ze wiele osob odebralo moje plany terapii jako sposob na uzdrowienie tego zwiazku. To nie tak, o terapii mysle juz od ladnych paru lat i wiem ze jej potrzebuje niezaleznie od tego czy jestem w zwiazku czy nie. Wiem tez ze bez terapii nie uda mi sie stworzyc dobrego zwiazku z nikim, niezaleznie od tego jaki te facet by nie byl. A teraz po prostu mam okazje i motywacje zeby to zrobic, bo jednak chce dac temu zwiazkowi szanse. I dopiero bedac w zwiazku mialam okazje dostrzec jak wiele musze przerobic.
                • drzewachmuryziemia Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 22:11
                  alez pomaga, pomaga, taka typowa poznawczo-behawioralna - raczej sposoby radzenia sobie niz terapiasmile
    • gato.domestico Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 19:50
      wprowadz sie do niego na probe i zobaczysz jak bedzie smile)) wyjdzie w praniu
      • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 20:07
        Szczerze mowiac mieszkalismy razem przez tydzien, wiem ze to niedlugo, ale bylo po prostu fantastyczniesmile Nie mialam problemu z niewidzeniem go, bo codzien byl w domu. A poza tym, remontowal mi chate, sprzatal, gotowal i pytal na ktora ma przygotowac kolacje kiedy wroce z pracysmile
        Plany zamieszkania mamy, tylko ze musimy to dobrze rozegrac. Obydwoje mamy dzieci i prace w roznych godzinach, a on dodatkowo swoja mame, ktora tez czasem wypadaloby odwiedzic.
        • gato.domestico Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 20:13
          tydzien a codzinnie to jest roznica ale raczej pozostaje wam wyprobowac mieszkanie na dluzsza mete razem smile
    • kozica111 Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 20:28
      Czy tylko ja widzę że ten facet ma ją w d.....?
    • triss_merigold6 Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 21:17
      Po opisie sądząc myślałam, że macie po 15 lat mniej.uncertain
      Nie jesteś number one w życiu tego gościa i raczej nie będziesz. Taka niestabilność i zmienność decyzji jest trudna do zniesienia i słusznie może być odbierana jako lekceważenie.
      Z drugiej strony Ty też reagujesz jak niezrównoważona - histeria z płaczem podczas spotkania faceta z dzieckiem jest nie do przyjęcia. Ogarnij się, bo żaden normalny facet takich jazd nie zniesie.
    • nutka07 Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 21:44
      Poznaliscie sie na terapii? wink
      • czarnaalineczka Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 21:55
        big_grin
    • kosc_ksiezyca Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 21:50
      Sądząc z Twojego opisu, to pan faktycznie ma inne priorytety. I Ty nie jesteś raczej na szczycie ich listy.

      I wiem, co mówię, bo rok w takim związku byłam. I tak samo się usprawiedliwiałam, że on taki i owaki, a to ja mam schizy, a on taki dobry. Bogu dzięki się wyrwałam, chociaż zaliczyłam 2-3 tygodniowe blisko-załamanie psychiczne, nie licząc oczywiście niemal codziennych histerii, bo pan miał się odezwać, a się nie odezwał etc.

      Nie polecam.
    • nutka07 Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 21:54

      Wydrukuj sobie wink


      https://1.bp.blogspot.com/-tCN4f85ZUXM/UCgVA8TQSHI/AAAAAAAAACw/I06WI_5gJP8/s1600/opcja.jpg



      uciekamdoprzodu.blogspot.de/2012/08/ku-pamieci.html#links
      • drzewachmuryziemia Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 22:21
        genialnewink
      • antyideal Re: Moj M i Ja - poradzcie 06.10.12, 22:41
        Swietne smile
    • miaowi Nie są 06.10.12, 23:43
      Wyluzuj, jeśli umiesz. Ja mam to samo co Twój M i wierz mi, to wcale nie oznacza, że masz gdzieś drugą osobę. Po prostu poza tą osobą masz jeszcze inne rzeczy w życiu, a czasami normalnie zapominasz. C'est la vie. Nie ma w tym złej woli.
      • julinekk Re: Nie są 07.10.12, 11:31
        Miaowi, jedyny powod dla ktorego nie skonczylam jeszcze tego zwiazku to taki, ze ja doskonale zdaje sobie sprawe jak funkcjonuje mozg z ADHD i wiem, ze nie ma w tym zlej woli. Staram sie tak to poukladac, zebysmy obydwoje byli usatysfakcjonowani, tym bardzie ze widze jak bardzo mu zalezy i naprawde sie stara. Masz jakies rady, co najlepiej dziala w twoim przypadku?
        • kozica111 Re: Nie są 07.10.12, 11:36
          ADHD nie ma nic w spólnego z wdupomaniem. Mówię to jako osoba która spotykała się z panem u którego /samodzielnie, heehehehe/ zdiagnozowałam cyklofrenie, tak bardzo chciałam uwierzyć że to jakaś dysfunkcja a nie brak miłości big_grin
          Aaaaa, zapomniałabym ozdrowiał jak poznał inną kobietę.
          • julinekk Re: Nie są 07.10.12, 11:53
            To tylko swiadczy o tym jak bardzo chcialas wytlumaczyc zachowania pana, ktore ci nie pasowaly i jak sie pozniej okazalo twoja "diagnoza" byla bledna (nic dziwnego skoro nie jestes profesjonalista). Jesli sugerujesz, ze sama postawilam diagnoze, zeby wytlumaczyc zachowania mojego faceta, to musze wyprowadzic cie z bledu. Mimo, ze mam uprawnienia do stawiania diagnoz - zrobil to ktos inny i na dlugo zanim sie poznalismy. Poza tym, moj facet nie "zdrowieje", przy innych kobietach, co samo w sobie przemawia za tym, ze diagnoza nie jest wymyslona.
            • kozica111 Re: Nie są 07.10.12, 13:22
              Mój też przy innych nie zdrowiał....a przy tej jednej właściwej dojrzał do zdrowia i normalnych zachowań od razu.
              Oczywiście że bardzo chciałam wytłumaczyć zachowania, ba nawet chciałam go "uleczyć" swoim uczuciem.
              Zafiksowałaś sie na tej diagnozie bo to daje jakaś tam nadzieje, jak ktoś patrzy z boku widzi wyraźnie ze z tej mąki to chleba nie będzie, no ale jesteś wolna i zrobisz jak zechcesz.
              Ludzie miewają różne przypadłości; depresje, dwubiegunówki, a zakładają rodziny żyja normalnie.
              Nie wątpię że ma postawioną diagnozę, nie wątpię też że zaburzenia sa prawdziwe, ale wątpię czy te zaburzenia są powodem ewidentnej zlewki, braku zaangażowania i fundowanych przez niego jazd.Są pretekstem dla niego i dla Ciebie.
        • kosc_ksiezyca Re: Nie są 07.10.12, 21:23
          On może sobie mieć ADHD, ale jego manie Cię w dupie to już zupełnie co innego.

          Jak widać jednak będziesz go usprawiedliwiać za wszelką cenę, więc powodzenia. Może Ci się przydać.
          • julinekk Re: Nie są 07.10.12, 23:05
            A ty wiesz, co oznacza miec ADHD, czy tak sobie tylko zdecydowalas ze to nie powinno grac zadnej roli w zwiazku?
            • kosc_ksiezyca Re: Nie są 08.10.12, 01:02
              Babo, piszesz jasno, że facet ma Cię w dupie, ale jeżeli wolisz to tłumaczyć ADHD, to proszę bardzo. Dziewczyny napisały Ci dość dosadnie, co sądzą o jego zachowaniu, ale Ty tego oczywiście nie przyjmujesz do wiadomości. Czego więc chcesz od forum?
      • lily-evans01 Re: Nie są 08.10.12, 00:07
        No właśnie, żeby rozkminiać od godziny 16 do 22 spotkanie czy tam kontakt z facetem, ścigając go smsami, to trzeba poza wszystkim mieć kupę wolnego czasu. A gość może zapracowany, chaotyczny i pada na pysk wieczorem. Też tak często mam, chociaż na szczęście jeszcze nie jestem na tyle zamotana, żeby np. nie zdążyć odwołać spotkań ze znajomymi.
        • julinekk Re: Nie są 08.10.12, 00:19
          No czas akurat wtedy mialam, bo sie umawialismy ze bedzie u mnie, wiec nic nie planowalamsmile Borderline nie jestem, ale rozchwiana emocjonalnie-owszem. Na terapie sie wybieram w przyszlym tygodniu. A gosc, jak pewnie doczytalas, ma pelnoobjawowe ADHD wiec jest zawsze zapracowany i chaotyczny, ale na pysk nie pada - zazdroszcze mu tej energiismile
    • majenkir Re: 07.10.12, 20:18
      julinekk napisała:
      > Sytuacja z wczoraj: Nie widzielismy sie caly tydzien


      To chyba taki zwiazek "z rozsadku" raczej jest.... ?


      Tak czy inaczej, nie wroze happy endu.
      • miaowi To ja chyba mam Aspergera 07.10.12, 21:37
        Bo nie widzę nic dziwnego w niewidzeniu się przez tydzień. Nie sikam w łóżko, jak nie widzę partnera przez tydzień, nie wiszę na telefonie, a jak jestem zajęta, to nawet nie odbieram od niego telefonów. Za co oczywiście zbieram pretensje.
        • kosc_ksiezyca Re: To ja chyba mam Aspergera 07.10.12, 21:52
          No super, ale wątkodawczyni owszem. I to jest problem.
          • miaowi Re: To ja chyba mam Aspergera 07.10.12, 22:05
            No, na to nie umiem poradzić. Jak rasowy Asperger - brak mi empatii i nie bardzo umiem się wczuć w jej problem
    • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 07.10.12, 23:18
      Dziekuje wszystkim ze odpowiedzi. Mimo ze staralam sie przedstawic sprawe obiektywnie, chyba nie do konca sie udalo, wiec chcialam sprostowac kilka spraw. Policzylam sobie dokladniej i nie widzielismy sie 4 dni a nie jak poczatkowo napisalam tydziensmile Przez ten czas mamy staly kontakt smsowy-zazwyczaj odpowiada na moje smsy w ciagu 20min, chyba ze jest zajety. Taka sytuacja ze nie odpisywal, nie odbieral telefonu i nie przyszedl, chociaz sie umawialismy zdarzyla sie drugi raz. No i ADHD - z racji zawodu wiem doskonale jaki jest wplyw tego zaburzenia na relacje z ludzmi i naprawde nie da sie tego po prostu zignorowac. Wiem tez, ze kazda z sytuacji, ktore mnie rozstrajaja jest bardzo typowa dla ADHD-owcow. Oprocz sytuacji, ktore doprowadzaja mnie do szalu mam wiele dowodow ze mu zalezy i dobre strony tego zwiazku przewazaja te zle. Po prostu czasami, jak kazdy trace cierpliwosc na chwile.
      • mysia-mysia Re: Moj M i Ja - poradzcie 07.10.12, 23:53
        jeśli tylko dwie takie sytuacje były to w takim razie o co się martwisz i co masz na myśli gdy mówisz że on ma ADHD więc często robi coś, po czym źle się czujesz i masz schizy?
        • julinekk Re: Moj M i Ja - poradzcie 08.10.12, 00:14
          Reszta moich shiz dotyczy tego ze sie nie widzimy tak czesto jak bym chciala, bo jak na prawdziwego ADHD-owca przystalo, on jest wiecznie zajety, robi pietnascie rzeczy na raz i absolutnie wszystkie musza byc zrobione w tym momenciesmile Poza tym jego pojecie czasu i moje sa zupelnie rozne-zupelnie nie potrafi ocenic ile czasu powinna mu zajac dana sprawa i cos co on sobie wyobraza ze bedzie zrobione w 1h, w rzeczywistosci zajmuje 5h, o ile po drodze nie zostanie rozproszony przez cos innego (co sie zdarza bardzo czesto). Normalna praktyka dla niego jest ogladanie filmu, granie w gre, rozmawianie na czacie i rozmawianie ze mna WSZYSTKO W TYM SAMYM CZASIE. To sie nazywa ADHDsmile
          • nutka07 Re: Moj M i Ja - poradzcie 08.10.12, 00:50
            Czyli jak ja ogladam film, czytam emame, pisze na chacie z kolezanka i rozmawiam z mezem to zachowuje sie jakbym miala ADHD?
            Myslalam ze to jest podzielnosc uwagi.
            • mysia-mysia Re: Moj M i Ja - poradzcie 08.10.12, 01:00
              a ja w tym momencie jestem na emamie, gram w kulki, piszę z koleżanką na fejsbuku, przygotowuję się do egzaminu i zastanawiam czy coś jeszcze zjeść przed pójściem spać

              i myślałam że nazywa się to niezorganizowanie

              i oczywiście nie robię tego wszystkiego naraz tylko przeskakuję między jedną a drugą czynnością
          • drzewachmuryziemia Re: Moj M i Ja - poradzcie 08.10.12, 10:04
            wiesz mam kolezankę ktora ma pełnobjawowe adhd do tego CHAD, a ma trójkę dzieci i własna działalnosc, męza i jakos nie rozpada sie to wszystko - Twój facet wobec córki tez sie tak zachowuje, ze sie z nia umawia a potem sie nie zjawia, czy tez jakos potrafi swoje objawy okiełznac wówczas? bo ona jednak potrafi, kiedy naprawde musi - i tez doskonale wiem, na czym polega problem ADHD, pracowałam nawet pewien czas w osrodku, ktory sie specjalizował w diagnozie i terapii i to nie jest tak, ze nie da sie nic tym zrobic
      • lily-evans01 Jesteś borderline? 08.10.12, 00:04
        Tak mi się pomyślało, piszesz o pewnych ciężkich doświadczeniach własnych, a z Twoich postów przeziera straszny brak pewności siebie, wahania nastroju i brak poczucia bezpieczeństwa, jeśli bliska osoba Cię cokolwiek "odstawi". Tzn. na pewno nie jest tak, że pan może mieć gdzieś ustalenia z Tobą i to będzie ok, ale z drugiej strony strasznie się nad tym trzęsiesz i nie umiesz się odkleić.
        Danie upustu łzom przy małym dziecku partnera to dla mnie objaw dużego rozchwiania emocjonalnego - które być może powstało w wyniku różnych Twoich osobistych traum. Być może warto to jakoś przepracować?
    • aleksandra1357 Re: Moj M i Ja - poradzcie 07.10.12, 23:23
      Ja też nie widzę związku między ADHD a olewaniem drugiej osoby.
      Jeśli nie miał czasu się spotkać, to o 16 powinien Ci to wprost powiedzieć. To on zawinił. Twoje jazdy są może trochę przesadne, ale ja też nie lubię, jak mnie ktoś traktuje jak gó....
    • anorektycznazdzira Re: Moj M i Ja - poradzcie 08.10.12, 04:19
      > nie sa pytnia retoryczne. Dodam ze wczoraj z tego powodu przeryczalam pare godz
      > in.

      Dostaniesz ten okres i przejdzie jak ręką odjął...
      tongue_out
    • soha2 Re: Moj M i Ja - poradzcie 08.10.12, 07:26
      jawisz mi się autorko jako rozkapryszona, emocjonalnie nie pewna, niedorosła laska, która wymaga wiecznego dbania o siebie, skakania nad sobą, zachwytu itepe
      jak tylko ktoś nie robi tego, popadasz w jakieś paranoje, bo inaczej tego nazwać nie można
      określenia pana jako dorosła wersja adhd - padłam - bo pan nie może się zdecydować, że jesteś dla niego najważniejsza? może ma też inne priorytety, ty pewnie jesteś jednym z wielu a nie tym najważnieszym
      że nie mieszkacie ze sobą - o mamusiu - a to jakiś obowiązek?
      brak koncetracji u pana - zapewne tu chodzi li i jedynie o brak tejże w twoim kierunku
      sytucja
      pan zapitala przy remocie u brata - kończy o 20:30, do domu wraca o 21, może później.
      zapewne wykąpał się, coś zjadł i dosłownie padł a tu panna mu jojczy, że czeka, że kiedy, bo ona już z pół dnia zapewne na tym skype itd - w domyśle
      pan zapewne padnięty zasypia - w końcu nie ma 20 lat, ma prawo być zmęczony.
      Ale foch jak stąd do NY, zamiast jechać do pana, przygotować mu kolację, wymasować plecy, poduszkę wrzucić pod plecy i zwyczajnie posiedzieć bez zbędnego gadania, to panna już ma jakies napady emocjonalnego wyczerpania.
      no ale ematki nie łapią tego, ich mężowie to prezesi spółek, oni nie pomagają bratom przy remoncie do 20:30 i nie wiedzą co to zmęczenie....
      panu doroadzałabym znalezienie sobie bardziej wyrozumiałej i mocno stojącej na ziemi dziewczyny a nie rozchwianego emocjonalnie dziewczęcia
      daj panu spokój autorko wątku, nie pasujecie do siebie
      ty wymagasz ciągłego skakania nad sobą, głaskania po główce, świec, zachwytów i 24ha na dobę obecności - tak się nie da

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka