06.10.12, 18:26
Pamiętacie pewnie, gdy jakiś czas temu pisałam o tym, że mój syn złamał kręgosłup.
Odebrałam wczoraj zdjęcie kręgosłupa starszego syna, bo czas ocenić, jak wygląda rezultat leczenia.
Opis mnie zmartwił bardzo. "Trzon kręgu Th klinowato zniekształcony - stan po złamaniu. Poza tym odcinek piersiowy kręgosłupa zmian nie wykazuje".

No i tak siedzę i myślę. A potem staram się nie myśleć. Martwię. A potem staram się nie martwić.

Nie wiem, jak dotrwam do wizyty u ortopedy. Na szczęście wizyta w poniedziałek.

No i na szczęście syn normalnie chodzi, nic go nie boli.

Ale boję się, co będzie za parę lat/miesięcy.
Czy coś się w związku z tym nie rozwinie.

Echhh...
Przekichane sad
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Echhhh :/ 06.10.12, 18:56
      To trzymam kciuki.
      Dobrze, ze poniedzialek juz blisko.
      Nie zawsze czytam forum i nie wiedziałam o niczym, bardzo Ci wspołczuję, nic mnie tak nie rozwala jak choroba dziecka dopoki sie nie wyjaśni, co wlasciwie jest grane.
    • tanebo Re: Echhhh :/ 06.10.12, 19:13
      Przede wszystkim czy jesteś lekarzem? Kiedyś kolega miał poważny wypadek na nartach. Potem było badanie do ubezpieczenia bo coś się nie zgadzało i lekarz zrobił mu dokładny opis. A w opisie wyszło ze ma ze 20 wad wrodzonych i dwa defekty psychiczne. Chłop był trochę załamany ale lekarz powiedział mu że to nic dziwnego, każdy człowiek ma mnóstwo wad i defektów. I żaden nie jest wynikiem urazu. Że nie ma jednego wzorca człowieka. Jak drzewo które pochyla się od wiatru w jedną stronę. Jeśli chcesz przestać się martwić to idź do lekarza i wypytaj co to DOKŁADNIE znaczy w praktyce i co macie dalej robić.
      • yenna_m Re: Echhhh :/ 06.10.12, 19:17
        nie jestem, dlatego staram się nie martwić

        stan jest na bank po złamaniu, na szczęście w rdzeń złamanie nie poszło a w blaszkę kręgu (złamała się, ale też - na szczęście nie uciskała na żaden nerw)
        pytanie, co z tego wyniknie w przyszłości

        no martwię się, choć staram się tego nie robić
        ale trudno tak sobie olać i wyluzować takie sprawy

        i pewnie, jak znam siebie, martwić się będę do poniedziałku
        • mruwa9 Re: Echhhh :/ 06.10.12, 21:19
          a chodzi? Ma sprawne konczyny? Jesli tak, to nie szukaj dziury w calym, tylko sie ciesz i na msze dziekczynna daj, jeslis wierzaca.
          Nie wszyscy maja tyle szczescia, zeby ze zlamania kregoslupa wyjsc na wlasnych nogach. ba, wielu marzyloby choc o sprawnych rekach.
          • yenna_m Re: Echhhh :/ 06.10.12, 21:22
            a to już dawno się pocieszyłam, że chodzi

            jednak martwię się, czy np coś nie zacznie się dziać później
            bo złamania potrafią się tak odzywać, wiesz?

            chyba normalne, że się martwię o dzieciaka, prawda?

            normalnie zadziwia mnie to forum, serio.
            • marcelina_szpak Re: Echhhh :/ 07.10.12, 20:05
              Bliska mi osoba takze ma stan po zlamaniu, wykryty przypadkiem, prawdopodobnie po latach. Luk kregu, w odcinku ledzwiowym. Zalecenia: unikac jak ognia sytuacji zagrazajacych kontuzja (w tym wielu sportow, np. jazdy na nartach), wzmacniac gorset miesniowy (bardzo polecany jest Pilates i lucznictwo), trzymac wage. I czekac, az zwapnieje na starosc, wtedy juz po problemie (a raczej problemy jak wszyscy inni smile). Czyli da sie z tym zyc, ale troche ostrozniej.
          • yenna_m Re: Echhhh :/ 06.10.12, 21:26
            prawdę mówiąc po Twoim poście poczułam się tak, jakby mnie kto zdzielił w twarz, tylko dlatego, że jako matka martwię się o własne dziecko
            • mruwa9 Re: Echhhh :/ 06.10.12, 21:35
              nikogo nie zdzielam. Po prostu, zwlaszcza majac pewne doswiadczenia osobiste, coraz bardziej wyznaje filozofie doceniania tego, co sie ma, zamiast rozklejania sie nad tym, czego sie (potencjalnie) nie ma. Innym tez to polecam.
              • yenna_m Re: Echhhh :/ 06.10.12, 21:39
                ale jednak zastanów się czasem, zanim coś powiesz, bo jednak ja Twoje słowa tak odebrałam

                polecam serdecznie taką refleksję

                ja też po przejściach, różnych - ciekawych i mniej nieciekawych i jednak martwię się o dziecko, bo jestem na takim etapie życia, gdy mi się masę rzeczy sypie
                • kropkacom Re: Echhhh :/ 06.10.12, 21:45
                  Pamiętam wątek mamy, która martwiła się jakaś infekcja dziecka. Pamiętam wypowiedzi, że inne mają większe problemy. Okropność. A potem czyta się taką Zebrę, która ma panikować nie panikuje. Z tymże Zebrę rozumiem trochę, bo jak dzieciaki ciągle chorują to w pewnym momencie człowiek chce chociaż trochę spokoju i traci wyczucie. Każdy ma prawo do swoich demonów.
                  • yenna_m Re: Echhhh :/ 06.10.12, 21:54
                    bo matka jest od tego, żeby się o to dziecko martwić

                    dla mnie - chore jest, gdy matka o dziecko się nie martwi i zlewa pewne rzeczy

                    czyli: złamał kręgosłup - nic się nie stało, dobrze że żyje
                    złamał rękę - nic się nie stało, mógł złamać kręgosłup

                    a dobrze, gdy matka się martwi i jest wyczulona na pewne rzeczy - w ten sposób wyłapuje się jednak pewne niepokojące rzeczy, które na pewnym etapie można jeszcze naprawić

                    poza tym - kto się będzie martwić o dziecko, jeśli nie rodzicie?
                    przecież nie reszta świata, która tego konkretnego dzieciaka mieć będzie w tyle
                    • kropkacom Re: Echhhh :/ 06.10.12, 21:59
                      Ja to też tak widzę. Zdrowie to do czorta najważniejsza rzecz, a nie dywagowanie co zrobię jak córka zmieni wiarę, czy orientację seksualną. To dopiero trywializm. Jest problem zdrowotny i nawet jak inni mają gorzej to on nadal jest. Chyba, ze dojdziemy do wyleczenia, ale wtedy tez trzeba być czujnym.
                      • yenna_m Re: Echhhh :/ 06.10.12, 22:04
                        ano dokładnie
                        zawsze powtarzam, że naważniejsze, to żeby zdrowie było, na życie (choćby skromne) starczało i żeby ludzie w rodzinie się szanowali

                        i jakos da się żyć

                        reszta to już historie poboczne
                        • nangaparbat3 Re: Echhhh :/ 07.10.12, 17:01
                          naważniejsze, to żeby zdrowie było, na życie (choćby skrom
                          > ne) starczało i żeby ludzie w rodzinie się szanowali
                          (...)
                          > reszta to już historie poboczne

                          Pracuję w "elitarnym" ogolniaku i duzo bym dała, żeby wiecej matek tak myślalo.
                • mruwa9 Re: Echhhh :/ 06.10.12, 22:16
                  no tak, ale pewne rzeczy mozesz zmienic, na inne nie masz wplywu. Na to, co sie stalo, nijak nie wplyniesz. Lepiej skupic sie na tym, na co ma sie wplyw, i to zmieniac, zaleznie od potrzeb i mozliwosci. Z tymi, ktorych zmienic sie nie da, ani czasu cofnac, trzeba nauczyc sie zyc. W ramach troski o higiene i zdrowie psychiczne.
                  • yenna_m Re: Echhhh :/ 06.10.12, 22:24
                    natomiast jeśli coś nie tak, to mogę zmieniać np lecząc operacyjnie, wiesz?

                    ale martwię się, bo wolałabym, żeby dzieciak nie miał tej operacji
                    bo to zawsze może różnie się skończyć

                    to moje dziecko i jestem od tego, żeby właśnie myśleć o nim

                    jeśli Ty się o swoje chore dzieci nie martwisz - Twoja brocha
                  • w-za-duzym-swiecie Re: Echhhh :/ 07.10.12, 13:36
                    "a chodzi? Ma sprawne konczyny? Jesli tak, to nie szukaj dziury w calym,"
                    Uważasz, że matka nie ma prawa czuć się zaniepokojona w takiej sytuacji? Martwienie się o przyszłą sprawność dziecka jest tu całkowicie uzasadnione. Nazywanie tego szukaniem dziury w całym jest szczytem wredności.
                    Yenna nie wiedziałam, bardzo współczuję. Znam super sprawną trzydziestolatkę po złamaniu kręgosłupa w dzieciństwie, więc wiem, że może być ok. Ale też bym się martwiła.
                    • mruwa9 Re: Echhhh :/ 07.10.12, 16:32
                      bo ja, jako matka, zareagowalabym tak: spytala specjalisty, czy ten stan:
                      A. ma znaczenie kliniczne i moze wplynac na przyszla jakosc zycia dziecka, czy
                      b.nie ma znaczenia klinicznego, pozostanie tylko defekt widoczny na rtg.
                      Jesli A- to czy nalezy cos z tym zrobic, czy leczenie ma sens, czy byloby to strzelaniem z armaty do wrobla. Jesli leczenie ma sens, to jakie i kiedy jest najdpowiedniejszy moment.
                      Ale to ja, raczej nie jeczalabym na forum bezowocnie, tylko zabralabym sie za sprawe metodycznie. Poniewaz z samego martwienia sie zwykle nic pozytecznego nie wynika, skupilabym swoja uwae w miedzyczasie na innych , bardziej tworczych czynnosciach, na przykald poszlabym na spacer. Albo na basen. ALbo upieklabym ciasto do kawy na niedziele.
                      • viviene12 Re: Echhhh :/ 07.10.12, 17:17

                        > Ale to ja, raczej nie jeczalabym na forum bezowocnie, tylko zabralabym sie za
                        > sprawe metodycznie. Poniewaz z samego martwienia sie zwykle nic pozytecznego ni
                        > e wynika, skupilabym swoja uwae w miedzyczasie na innych , bardziej tworczych c
                        > zynnosciach, na przykald poszlabym na spacer. Albo na basen. ALbo upieklabym ci
                        > asto do kawy na niedziele.

                        to moze idz na ten spacer albo upiecz ciasto, bo niespecjalnie metodyczna ta Twoja wypowiedz
                      • madzioreck Re: Echhhh :/ 07.10.12, 17:29
                        > Ale to ja, raczej nie jeczalabym na forum bezowocnie, tylko zabralabym sie za
                        > sprawe metodycznie. Poniewaz z samego martwienia sie zwykle nic pozytecznego ni
                        > e wynika,

                        Wiesz co, może i miałaś dobre chęci, ale przyjmij do wiadomości, że niektórzy po prostu potrzebują czasem, żeby ich ktoś poklepał po plecach i potrzymał kciuki, żeby wszystko było OK, a nie dawał rady, wykłady, pouczenia. Tylko tyle.
                  • viviene12 Re: Echhhh :/ 07.10.12, 17:21
                    mruwa9 napisała:

                    > no tak, ale pewne rzeczy mozesz zmienic, na inne nie masz wplywu. Na to, co sie
                    > stalo, nijak nie wplyniesz. Lepiej skupic sie na tym, na co ma sie wplyw, i t
                    > o zmieniac, zaleznie od potrzeb i mozliwosci. Z tymi, ktorych zmienic sie nie d
                    > a, ani czasu cofnac, trzeba nauczyc sie zyc. W ramach troski o higiene i zdrowi
                    > e psychiczne.

                    ... i na szczescie wszelakie szczescie serce ma byc jednakie

                    ta, piekna regulka, tylko ze matki sa tak skonstruowane ze martwia sie o dzieci i to jest ten slawetny wyjatek
        • viviene12 Re: Echhhh :/ 07.10.12, 16:46
          tanie, co z tego wyniknie w przyszłości
          >
          > no martwię się, choć staram się tego nie robić
          > ale trudno tak sobie olać i wyluzować takie sprawy
          >
          > i pewnie, jak znam siebie, martwić się będę do poniedziałku

          i wcale sie nie dziwie, bo na bank mialabym to samo
          trzymam kciuki, zeby bylo jak najlepiej i najmniej obciazajaco na przyszlosc

          i wiesz co? pewnei poszukalabym jeszcze innego ortopedy, tak zeby sie upewniec. Bo czasem
          2 lekarze i 3 opinie, niestety.
        • adellante12 Re: Echhhh :/ 30.10.12, 14:48
          Nie masz sie co przejmoać odcinek piersiowy. Bedzie OK.
          Gorzej byłoby z szyjnym czy lędźwiowym. Piersiowy jest mocny i stosunkowo sztywny wiec nie panikuj.
    • majenkir Re: Echhhh :/ 07.10.12, 16:48
      yenna_m napisała:
      > Odebrałam wczoraj zdjęcie kręgosłupa starszego syna, bo czas ocenić, jak wygląda rezultat leczenia. Opis mnie zmartwił bardzo.


      I dlatego w Stanach wyniki dostaje lekarz prowadzacy, nie pacjent wink.


      A tak na zdrowy rozum: przeciez chyba stan po takim zlamaniu jest widoczny na zdjeciu.
      Co nie znaczy, ze to ma jakiekolwiek znaczenie dla zdrowia w przyszlosci.
      Glowa do gory, jutro sie wszystkiego dowiesz.
    • karra-mia Re: Echhhh :/ 08.10.12, 11:41
      lekarz ci wszystko wytłumaczy i będziecie wiedziec, jak to ugryźć i jak z tymzyć, żebyw przyszłości nie bylo nieciekawych niespodzianek.
      Rozumiem troske, bo ja się martwię nawet jak któres z moich dzieci kaszle. Ot po prostu nie jest zdrowe, więc się martwię i tyle. To moje prawo jako rodzica i nie zstanawiam się, że syn kolezanki jest bardziej chory no to uff, moje nie az tak bardzo. głupie gadanie.
    • yenna_m Re: Echhhh :/ 10.10.12, 00:44
      no i pobujamy się jeszcze trochę z diagnostyką
      trzeba dzieciakowi TK zrobić
      niestety - skierowanie dostanę dopiero w przyszłym tygodniu
    • yenna_m Re: Echhhh :/ 17.10.12, 21:27
      no i super, mam skierowanie na rezonans dla syna, ino mogę je sobie powiesić w toalecie jako ozdobę w kształcie rulonu

      na pół roku nigdzie nie ma wolnych miejsc

      sorry, w jednym miejscu być może trzeba będzie czekać jedynie 3 miesiące

      idziemy w sobotę
      prywatnie
      na prywatne są miejsca
      5 stówek w plecy
      a dzieciaka przecież trzeba sprawdzić, czy dobrze się zrasta

      no i dzieciak dostał zwolnienie z wf
      na rok sad
      • hellulah Re: Echhhh :/ 18.10.12, 00:15
        Ja ciebie rozumiem, wiem chyba o co chodzi (z niepokojem).

        Co do zwolnienia ok nie neguję absolutnie, ale czy jakaś łagodna rehabilitacja (może na basenie?) nie powinna wejść? bo żeby nie było błędnego koła (mięśnie osłabną, co obciąży kręgosłup) - nie wypowiadam się kategorycznie bom nie lekarz tylko tak podpowiem żeby dopytać i dopilnować (BTW moje ma schorzenie narządu ruchu, które odbije się za x lat wielką czkawką - innymi słowy, powoli trzeba zbierać kasę na operację za te x lat i prawie nic nie da się robić; poza tym ma ręce, nogi i jest zdrowa, może nie idealnie, ale zdrowa, a mimo to ten "szczegół" mnie zdołował - dopóki nie wzięliśmy go pod kontrolę tak no mentalnie).
        • yenna_m Re: Echhhh :/ 18.10.12, 00:25
          no właśnie lekarz powiedział, że na temat jakiegokolwiek sportu i te de to pogadamy po rezonansie

          więc rezonans robię na cito

          i chciałabym, żeby chłopak się ruszał, bo ma cholerne tendencje do tycia i... ryczy, że jest pozbawiony wszelkich atrakcji, że na rowerze jeździć nie może, biegać nie może, no nic nie może!
          i z jednej strony pilnuj człowieka dzieciaka, który ma ogromną potrzebę ruchu, tłumacz, że nie wolno, a z drugiej strony wysłuchuj codziennie płaczów

          oczywiście informacja o zwolnieniu z wf ścięła młodego z nóg i totalnie unieszczęśliwiła sad

          będę myśleć o jakiejś rehabilitacji
          na razie nic nie może
          być może basen, bardzo spokojnie i delikatnie, ale też nie za bardzo, dopóki lekarz nie przekona się, jak się ten kręgosłup zrósł

          no, nie za fajnie
    • yenna_m Re: Echhhh :/ 30.10.12, 14:35
      Badanie MR kręgosłupa piersiowego wykazuje trzony kręgowe Th4 i Th6 o dyskretnie pogłębionych górnych blaszkach granicznych z obszarami podwyższonego sygnału w obrazach T1 i T2 zależnych w częściach tylnych, które ulegają wytłumieniu w sekwencji z saturacją tłuszczu, co wskazuje na przebudowę tłuszczową szpiku – obraz MR może odpowiadać dawno przebytym nieznacznym kompresyjnym nadłamaniom opisywanych trzonów.

      Czyli wychodzi, że 2 kręgi mu trzasnęły.
      Martwię się.
        • yenna_m Re: Echhhh :/ 30.10.12, 14:43
          super, dobrze wiedzieć smile

          na razie muszę się skonsultować z ortopedą, co z gościem można będzie robić

          wczoraj młody przyszedł mi totalnie sfrustrowany ze szkoły, bo było zastępstwo na wychowawczej (wf był) i pani bawiła się w gapę z dziećmi

          rzuciła do mojego, mój nie złapał (bo wie, że mu nie wolno) więc dostał opierdziel, że pomimo rocznego zwolnienia z wf chyba nic by mu się nie stało, gdyby tę piłkę złapał

          no kur... stało się właśnie, stało
          bo nadwyrężanie odcinka piersiowego to coś, co mojemu dziecku jest teraz cholernie potrzebne uncertain
          • a.va Re: Echhhh :/ 30.10.12, 15:23
            Yenna, bądź dobrej myśli, leżałam w szpitalu z kręgosłupem kilka tygodni, byłam rehabilitowana i powiem ci, że widziałam tam cuda - ludzie w naprawdę złym stanie wracali do pełnej sprawności. Nie wiem, co dokładnie jest twojemu synowi, bo wynik, który podałaś, nic mi oczywiście nie mówi, ale standardowo przy kręgosłupach rehabilitacja obejmuje też ćwiczenia (normalne i w basenie), więc jeśli będzie miał dobrze poprowadzoną rehabilitację (dopilnuj! to jest kluczowa sprawa), to być może będzie miał naprawdę dużo ruchu.
    • kai_30 Re: Echhhh :/ 30.10.12, 21:46
      yenna, ale on nie miał wcześniej żadnych zaleceń po tym złamaniu? dopiero teraz robicie badania?

      Nie wiem, czy pamiętasz, pisałam, że mój Młody (14 l.) też po złamaniu kręgu - kompresyjnym, spłaszczenie trzonu kręgu L1 z kompresją ponad 75% wysokości kręgu. Z tym, że on po wypadku wylądował w szpitalu, trzymali go tam kilka dni na płasko, robiąc badania, a potem dopasowali mu gorset. Po trzech miesiącach zgłosiliśmy się na kontrolę, na zdjęciu widać, że krąg się odbudowuje, no ale do pełnej wysokości brakowało jeszcze centymetra (a może nawet dwóch? nie pamiętam już), więc miał dalej chodzić w gorsecie, z tym, że już na noc mógł ściągać (wcześniej nosił przez całą dobę!). Zwolnienie z wf to oczywistość, choćby z uwagi na gorset, ale dostaliśmy też szczegółowe zalecenia, czego mu nie wolno - biegać, skakać, podnosić jakichkolwiek ciężarów, i generalnie przesilać się. W listopadzie idziemy na kolejną kontrolę, znów będzie rtg i się zobaczy, czy będzie pożegnanie z gorsetem. Jeśli tak - wiem już, że Młody dostanie skierowanie na rehabilitację. Jeśli zaś krąg się jeszcze nie odbudował - trudno się mówi, gorset będzie noszony dalej. I tak lepsze to, niż gips...

      A te wszystkie męczarnie właśnie po to, żeby nie było długofalowych skutków poważniejszych niż ból kręgosłupa przy zmianie pogody...
        • kai_30 Re: Echhhh :/ 31.10.12, 08:52
          To bardzo, hmmm, lajtowe te zalecenia dostał. Mój młody nosi coś w tym guście:

          https://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSs5AE36g44a0HJdF8OVbDy6tZVVnLy1vn7fzh5PawTddQBuh-WTA

          Ma usztywnione całe plecy, w ten gorset są powszywane blachy stabilizujące, wygięte odpowiednio do krzywizny kręgosłupa. Nie ma mowy o tym, żeby się schylił, plecy cały czas proste - już prawie pół roku. Ale może to kwestia miejsca złamania? Albo stopnia? On bez tego gorsetu krzyczał z bólu przy jakiejkolwiek próbie zmiany pozycji.

          A jak Twój? Skarży się na coś? Bo może to złamanie po prostu nie jest aż tak poważne, i nie trzeba się martwić? Tak czy owak, na pewno warto zasięgnąć drugiej opinii, kręgosłup musi mu jednak do końca zycia wystarczyć...
          • yenna_m Re: Echhhh :/ 31.10.12, 14:43
            u nas tak strasznie nie było
            to znaczy, młodego bolały plecy, ale jakieś 2 tygodnie, i nie było totalnego dramatu

            i nie, nic go nie boli
            idę se baranka strzelić o ścianę, bo widzę, że niepotrzebnie histeryzowałam
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka