nisar
11.10.12, 13:27
W ostatnim czasie mnóstwo się pisze i mówi o tzw. umowach śmieciowych. Że be, że źle, że jak tak można. Głównie w odniesieniu do studentów, dla których umowy cywilnoprawne (bo o nie chodzi) nie podlegają oskładkowaniu składkami ZUS (obowiązkowo oczywiście, bo dobrowolnie można jak najbardziej).
No to się rząd zajmie. I być może jutro w expose Pan Premier zapowie obowiązek oskładkowania umów cywilnoprawnych dla każdego, także dla studentów.
I tak się zastanawiam: czy którykolwiek z krzyczących studentów pomyślał o tym, że strzelił sobie samodzielnie w oba kolana?
Zatrudniamy (mam na myśli firmę, w której pracuję) studentów. Bo tak jest taniej, więc na stanowiskach gdzie można darować brak doświadczenia wolimy studentów. Ale jeśli koszty zatrudnienia studenta będą dokładnie takie same jak koszty zatrudnienia pracownika z doświadczeniem, to jako osoba odpowiedzialna za sprawy pracownicze pierwsza będę głosowała za zatrudnieniem osoby z doświadczeniem. W ten sposób studenci stracą swoją najpoważniejszą kartę przetargową w ubieganiu się o pracę.
Czy ktoś o tym pomyślał?