05.07.04, 10:31
Drogie eMamy,
Chcialam sie poradzic, bo nie wiem, czy wpadam w jakas paranoje, czy sa
jeszcze inne mamy, ktore maja ten sam problem. Czy Wy macie pelne zaufanie do
Waszych mezow wzgledem opieki nad dzieckiem? Bo ja zawsze kiedy mam zostawic
dziecko z mezem boje sie, ze cos sie stanie, ze zle sie nim zajmuje, ze nie
da mu jesc, pic, ze go nie upilnuje i maly sie przewroci, uderzy, zakrztusi,
udusi, itp...
Obserwuj wątek
    • mamaszyma Re: Paranoja? 05.07.04, 10:39
      mam to samo, nawet jak ide do ubikacji, to sie boje że w tym czasie dziecko
      sapdnie mężowi z kanapy albo stanie sie cos innego, czemu ja bym z pewnością
      zapobiegławink. No cóz, chyba my mamy takie juz jesteśmy, wierzymy że dziecko
      jest bezpieczne tylko w naszych ramionach.
      • fasolka31 Re: Paranoja? 05.07.04, 10:44
        Ja wierzę mojemy M bezgranicznie w tych sprawach, bo od początku bardzo mi
        pomagał przy dziecku, potrafi zrobić wszystko oprócz karmienia piersiąsmile)), a
        wręcz jest czasem bardziej ostrożny i spostrzegawczy niż ja, np: zauważył że
        mały ma kleszcza, czego ja bym w życiu nie zauważyła i nawet nie rozpoznała.
        Nie mam żadnych obaw, ale was rozumiem...
        • verdana Paranoja? Paranoja! 05.07.04, 10:50
          Nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, ze ojciec dziecka może nie umieć się
          nim zająć. Ostatecznie przy pierwszym dziecku oboje byliśmy tak samo
          niedoświadczeni, a przy następnych tak samo doświadczeni. Nie widzę, dlaczeko
          kobieta miałaby mieć "wrodzoną" umiejetność przewijania i kąpania, a facet nie.
    • malgosiacy Re: Paranoja? 05.07.04, 11:04
      Czesc,
      ja tez mam taka paranoje, ale probuje z nia walczyc. Facet to jednak, nie
      kobieta. Ja slysze kazdy jęk mojego dziecka, a facet jak uśnie, to najwyżej coś
      tam słyszy przez sen. Moj tata, pomimo, ze bardzo mnie kochał i kocha od 30 lat
      i jest typem z tych bardzo odpowiedzialnych, przygniótł by mnie kiedyś w czasie
      snu w łóżku jak byłam niemowlakiem. Tylko mama się w porę zorientowała.

      A z patologii to znam przypadek, że tatuś-mąż zatykał córeczce buzię poduszką,
      bo za głośno i za dużo płakała. Na szczęście nie jest już prawowitym ojcem ani
      mężem swojej żony.
      Pozdrawiam,
    • magda1711 Na szczęście bez paranoji 05.07.04, 11:27
      Mogę zostawić dziecko razem z mężem bez żadnych obaw bo wiem że się nim
      b.dobrze zajmiesmile
      Przecież jest w końcu ojcem dziecka, więc nie rozumiem takich dziwnych paraboji!
      Pozdrawiamsmile
      • mamaszyma Re: Na szczęście bez paranoji 05.07.04, 11:30
        To nie chodzi o to, że mąż sie xle zajmuje synkiem, tylko o to, że ja wogóle
        nie lubię jak synek zostaje z kims innym i cały czas sie martwię, ze cos mu się
        stanie, że się walnie, przwróci. wiadomo, ze mną tez może mu sie to przytrafic
        ( i oczywiscie ) przytrafia noa le ja mam lekarstwo na wszystki lęki i bóle 0
        Cycusia, a tata niestety tego nie ma...
        • ampat Re: Na szczęście bez paranoji 05.07.04, 11:50
          Ja na początku bardzo cierpiałam, że jestem uwiązana do dziecka i muszę
          siedzieć w domu, ale jak tylko miałam okazję gdzieś wyjść na chwilkę (mąż
          zostawał z maluchem), to dzwoniłam do meża co kilkanaście minut pytając jak
          sobie radzi (oczywiście dziecko najczęściej spało cały czas). Do tej pory jak
          za długo (moim zdaniem) są na spacerze, to wydzwaniam - czy nie płącze, a może
          jest głodny.....
          A radzi sobie doskonale, brakuje mu tylko mleka w piersiach
          Pozdrawiam
    • aniaop Re: Paranoja? 05.07.04, 11:56
      Ja nigdy nie mialam takiej jazdy. Moj maz zawsze zajmowal sie dzieckiem lepiej
      ode mnie, co nawet zauwazyly juz polozne w szpitalu.
    • mamamon Re: Paranoja? 05.07.04, 12:54
      Nie dosc, ze mam te leki, to jeszcze jak dziecko jest z ojcem, to jak tylko
      mnie widzi, wyrywa sie do mnie, wrzeszczac w nieboglosy: mamunia! mamunia! I to
      jeszcze bardziej wszystko pogarsza.
    • jagienka.harrison Re: Paranoja? 05.07.04, 13:18
      He he, nnie zazdroszczę, zwłaszcza tego jak do Ciebie potem przybiega i woła
      mamuniu!
      Ja mam w drugą stronę. Neil (mąż) jest osobą której najbardziej ufam z
      Dominikiem, oczywiście wiem że czasem mąż zrobi coś głupiego (np zakłada na
      małą koszulkę albo nie obierze jabłka ze skóki) ale wychodzę z założenia że
      czego oczy nie widzą...
      Dominik woli swojego tatę, jak wychodzi do pracy to płacze, a najśmieszniejsze
      jest to że mąż tak średnio się nim naprawdę zajmuje, przeważnie gdy ich
      zostawiam samych to Neil ogląda sport a młody nawet nie marudzi...a ja się
      zawsze tak staram!
    • aluc Re: Paranoja? 05.07.04, 13:25
      większe niż do siebie mam, na przykład kąpać się bałam, dopóki Maksio siedzieć
      nie zaczął
    • mamamon Re: Paranoja? 05.07.04, 14:58
      No wlasnie, moj maz tez czesto zamiast poswiecic caly swoj czas synowi,
      podczytuje ksiazke, albo oglada telewizje, nie mowiac juz o tym, ze jak mu nie
      powiem, to nie da mu jest i nie zmieni pieluchy. Moze ja mam po prostu takiego
      meza...
      • jagienka.harrison Re: Paranoja? 05.07.04, 15:03
        a, mój też tak ma, może dlatego Dominik go tak lubiwink
        pieluchę zmieni tylko jak mały zrobi kupę i to po skończeniu artykułu w
        gazeciesmile ale co tam, ważne że Dominio go tak kocha, co widać, bo cały dzień
        tylko chodzi i mówi tata/tato/dadi
    • wieczna-gosia Re: Paranoja? 05.07.04, 15:39
      no paranoja....
      nie dziwze ze dziecko rwie sie do ciebie jak go zostawiasz z kims do kogo nie
      masz zaufania, synek tez nie ma bo nigdy nie mial okazji sprawdzic....

      moj maz jest specjalista od obcinania paznokci...
      i ogolnie ufam mu jak sobie... tym bardziej ze ja tez mam wpadki...]
      • mamamon Re: Paranoja? 05.07.04, 15:49
        Nie, to nie tak, oczywiscie, ze mial i ma okazje sprawdzac.
        Chyba mi cos waznego uswiadomilas - byc moze wszystkie problemy biora sie z
        mojego totalnego braku zaufania, tylko jak nad tym pracowac, zeby to zmienic?
        Co radzisz?
    • sakada Re: Paranoja? 05.07.04, 16:08
      Nie wiem - ja nie mam takich obaw. A masz jakieś podstawy by się obawiać? Czy Twój mąż jest np: nieporadny w zajmowaniu się dzieckiem? Bo jeśli tak to jest to zrozumiałe. A jeśli nie? Może to Ty po prostu nie masz do Niego zaufania?
      • mamamon Re: Paranoja? 05.07.04, 16:33
        No wlasnie, mi sie wydaje, ze zle sie synkiem zajmuje: jesli mu nie przypomne
        dziesiec razy to go nie nakarmi, nie napoi, nie zmieni pieluchy, nie pilnuje
        tez dziecka, bo zajety jest ksiazka, gazeta itp. Nic sie do tej pory nie stalo,
        ale ja balabym sie wyjechac na dluzej. Czy mozna jakos meza nauczyc? Zaznacze,
        ze jak tylko mu zwroce uwage, to sie wscieka.
        • sakada Re: Paranoja? 05.07.04, 16:42
          No to faktycznie masz podstawy. Niestety nie wiem, jak Ci pomóc, bo mój niemąż zajmuje się dzieckiem modelowo. A Twój Mały nie płacze, jak leży taki nie nakarmiony i nie przewinięty? Bo jeśli tak to może na to spróbuj zwrócić męża uwagę. Powiedz mu, że pownien sprawdzić, czemu Malec płacze i usunąć przyczynę. Może to coś da?
    • anqal Re: Paranoja? 05.07.04, 16:58
      Myślę, że zasada - ćwiczenie czyni mistrza - jak najbardziej znalazłaby u Was
      zastosowanie - i bardziej myślę to o Tobie (a o Mężu przy okazji smile) - im
      więcej Twoich przerw w opiece nad Maluchem tym łatwiej będzie Ci uwierzyć w
      męża. U mnie było tak, że przez pierwsze miesiące mój synek mógł być tylko ze
      mną - jadł co jakieś półtorej godziny. Byłam tak spragniona wyjść i oddechu, że
      byłam szczęśliwa, gdy wreszcie było to możliwe. A żeby nie umierać ze
      zdenerwowania ustaliłam zasadę, że w razie problemów osoba opiekująca się
      (najczęściej właśnie mąż) miała dzwonić do mnie. Ja nie wykręcałam numeru pod
      żadnym pozorem, w chwilach paniki tłumacząc sobie, że gdyby coś się działo -
      byłby telefon. I z każdym wyjściem było lepiej. Wprawdzie muszę przyznać, że ja
      jakoś z założenia wierzyłam, że bliskie mi osoby - a mój mąż w szczególności -
      zapewnią Małemu właściwą opiekę (z góry założyłam, że nie będzie tragedii jeśli
      Kuba poleży w mokrej pieluszce dłużej niż zwykle), ale wydaje mi się, że metoda
      telefoniczna działa nienajgorzej. Oczywiście pod warunkiem, że potrafisz
      powstrzymać się od telefonów smile.
      Pozdrowienia i powodzenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka