Dodaj do ulubionych

Ruszyło matkę sumienie...

07.07.04, 13:54
Oj! Strasznie nakrzyczałam wczoraj na mojego kochanego ,zaledwie 2 letniego
synka - za to że jest już taki "stary", a pomimo moich taktyk wychowawczych
za nic w świecie do niczego innego nie chce sikać oprócz pieluchy.... Ale nie
o to chodzi bo mam nadzieje, że do 18 stki nie będzie sikał w majtki, tylko o
to jak puszczaja nerwy.... Wiem, że swiadczy to o bezradności rodzica kiedy
krzyczy i tarmosi i jest cała awantura.... Mam później wyrzuty sumienia,że ze
mnie taka głupia matka co się nie może opanować i mogałby zamiast tego
wykopać sobie dołek na łące i do niego nakrzyczeć. Oj mam wyrzuty sumienia ,
a przepraszanie 2 latka dziś kiedy pewnie już nie pamieta o wczorajszym???
Czy też tak macie....?????
Obserwuj wątek
    • vaana Re: Ruszyło matkę sumienie... 07.07.04, 14:41
      > Wiem, że swiadczy to o bezradności rodzica kiedy
      > krzyczy i tarmosi i jest cała awantura....
      Nie, to nie swiadczy o bezradnosci, bezradne jest Twoje dziecko sad
      Dwuletnie dziecko ma pelne prawo siusiac w pieluszke. Tu zadne "taktyki
      wychowawcze" nie pomoga, widocznie dla niego jest jeszcze za wczesnie.
      "Przepraszanie dwulatka" nie ma sensu bo dziecko juz jutro nie pamieta i z tym
      sie zupelnie zgadzasz, natomiast stosowanie "taktyk wychowawczych" ma zostac
      przez niego zapamietane???
      Odnosnie Twojego sumienia - zapomnij, a moze warto byloby uzyc rozumu?
      • mamamon Re: Ruszyło matkę sumienie... 07.07.04, 15:08
        vaana napisała:

        > > Wiem, że swiadczy to o bezradności rodzica kiedy
        > > krzyczy i tarmosi i jest cała awantura....
        > Nie, to nie swiadczy o bezradnosci, bezradne jest Twoje dziecko sad
        > Dwuletnie dziecko ma pelne prawo siusiac w pieluszke. Tu zadne "taktyki
        > wychowawcze" nie pomoga, widocznie dla niego jest jeszcze za wczesnie.
        > "Przepraszanie dwulatka" nie ma sensu bo dziecko juz jutro nie pamieta i z
        tym
        > sie zupelnie zgadzasz, natomiast stosowanie "taktyk wychowawczych" ma zostac
        > przez niego zapamietane???
        > Odnosnie Twojego sumienia - zapomnij, a moze warto byloby uzyc rozumu?

        Zgadzam sie w calej rozciaglosci. Lepiej zamknac sie w lazience i krzyczec na
        reczniki niz wyzywac sie na dzieciach, ktore nie robia takich rzeczy swiadomie,
        czy z premedytacja. Przepraszam, wiem ze to zadne pocieszenie, ale moze dzieki
        temu nie bedziesz juz wiecej krzyczec na dziecko.
    • magdazaw Re: Ruszyło matkę sumienie... 07.07.04, 14:55
      Mój synek ma dopiero 10 miesięcy, ale zdarzyło mi się na niego krzyknąć, np.
      dzisiaj zrobił mi cyrk na spacerze, bo był bardzo śpiący i nie chciał ani być w
      wózku ani na rękach, sam nie wiedział czego chce, no i w końcu krzyknęłam na
      niego. W koncu usnął w domu, po wielkich bojach, spłakany jak nieszczęście i
      teraz jestem zła na siebie, że na niego krzyknęłam, że zostawiłam go w łóżeczku
      jak płakał, ale wiem, że takie sytuacje się zdarzają, niestety, mi tez maja
      prawo nerwy puścić.
      Magda i Mati:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8954933&a=13665653
    • coronella Re: Ruszyło matkę sumienie... 07.07.04, 16:02
      Ja się zgadzam z poprzedniczką. Ze mama ma prawo...

      Pamiętaj, że mama, jaka by nie byla, najkochansza, najmadrzejsza, jest tylko
      mama, czlowiekiem, ktory takze czuje, ktory ma emocje.
      A do tego jest w jednym z najtrudniejszych etapow swojego zycia.
      Najwspanialszym, ale i najbardziej nerwowym.

      I kazdej mamie maja prawo puscic nerwy. Oczywiscie wszystko w granicach
      rozsadku.

      Mi tez czasem zdaza sie krzyknac na Dominisie. Jak psoci, broi, mimo prosb,
      buntuje sie. To jest dziecko, wiem, ale ja tez jestem czlowiekiem!
      I nie bede krzyczec w recznik, gdy jest ku temu powod! Uwazam, ze dziecko
      powinno poznac emocje.
      Dominika zaczyna rozumiec czego nie wolno, i kiedy mama jest niezadowolona. Są
      sytuacje, ze krzykne troszke glosniej, nawet gdy nie jestem zdenerwowana, by
      pokazac malej, ze nie podoba mi sie jej zachowanie.
      Czasem krzykne emocjonalnie, i zauwazam, ze ona juz zaczyna rozumiec, ze
      zrobila cos zle.

      Tak bylo z biciem po twarzy. Dzieci uznaja to za zabawe. Zawsze ostro
      reagowalam, gdy tak robila. Po 3 tygodniach przestala.
      Oduczylam ja gryzc mnie w sutki, co tez było udreka.



      "Kiedy śmieje się dziecko, smieje się cały świat"

      Janusz Korczak

      Dorota, mama Dominisi (10.02.2003)
      • wawrz do Coronelli!! 07.07.04, 22:01
        A może zdradzisz swoją metode jak nauczyłaś nie gryzienia w sutki?Będe
        wdzięczna pewnie nie ja tylko.Pozd aneta
    • kubusala Re: Ruszyło matkę sumienie... 07.07.04, 22:29
      Chuba doskonale Cie rozumiem, a szczególnie ten etap" wyrzutów sumienia". Mi
      tez nieraz już nerwy puszczają, przy różnych sytuacjach np.kiedy czasami
      wieczorem, potwornie zmęczona po kąpieli próbuję założyć pieluchę mojemu 16
      misięczniakowi a On za nic w świecie nie pozwoli sobie jej założyć, wrzeszczy,
      przekręca się na boki.Wtedy krzyknę,a On zaczyna bezradnie płakać, ale juz się
      nie wyrywa.Założę mu pieluchę, nakarmię i położe spać.A kiedy tak patrzę jak
      słodko śpi to mam ochotę go wziąść na ręce i tysiąc razy wycałować za to że na
      niego krzyknęłam.
      Cos w tym musi być, skoro czujemy podobnie i wcale to nie świadczy o tym,że nie
      mamy rozumu.Czasami po prostu docieramy do granicy własnej cierpliwości.

      Moje koleżanki też tak mają.
    • mamolka1 Re: Ruszyło matkę sumienie... 08.07.04, 00:02
      wiecie mnie się też zdarza krzyknąć a czasami niestety pacnąć w małą pupę ale: siedmiolatek po piątym zwróceniu uwagi że tak nie można dalej rzuca kamykami po szybach czterolatek ósmy raz przebiega przez ulicę mimo wołania ze przez jezdnię przechodzimy a nie przebiegamy a osiemnastomiesięczna córcia dziś zapięła mi z misia w nos tak że krew mi poszła- to przecież nawet świętego CZASAMI wyprowadzi z równowagi. Nie zdarza się to często mam paskudne wyrzuty sumienia lecz czasai nie da się inaczej9(nigdy nie zdarzyło mi sie zbić dziecka zwykle kończy się na krzyknięciu i czasem pacnięciu w pupala)
      • jafima Re: Ruszyło matkę sumienie... 08.07.04, 00:20
        Właśnie miałam o tym pisać! U mnie puszczanie nerwów zaczęło się w drugiej
        ciąży i tak już zostałosad( Są sytuacje gdy dostaje furii np. gdy starsza córka
        (3 lata) zamiast jeść dłubie łyżką w stole, kilka razy wychodzi w trakcie
        posiłku do ubikacji, specjalnie upuszcza sztućce albo co chwilę wstaje od stołu
        i idzie się bawić. Albo gdy synek (10 m-cy)płacze o 1 w nocy bo chce się bawić!
        Leżę z nim w naszym łóżku a on ryczy przez godzinę! Wzięty do światła śmieje
        się rozkosznie i zaczyna zabawę! I wiecie co wtedy robię? Trzaskam drzwiami,
        rzucam talerzami itd itp. Potem wściekam się nie tylko na to, że dałam się
        ponieść emocjom ale też na szkody materialne!
        Niestety jest mi bardzo trudno się opanować to silniejsze ode mnie a może
        powinnam się leczyć? Na swoje usprawiedliwienie powiem, że nie robię krzywdy
        dzieciom! Chyba, że w wyobraźnismile Ostatnio wymyśliłam, że poproszę męża, żeby
        mi kupił na urodziny worek treningowy. Poważnie.
        Aha! Łatwo jest napisać "używaj rozumu" gdy emocje biorą górę. Przecież każda z
        nas chciałaby być cierpliwa, wyrozumiała i spokojna w każdej sytuacji.
        • cycek24 Re: Ruszyło matkę sumienie... 08.07.04, 07:36
          Dzięki Wam Kochane kobitki, za słowa otuchy i wsparcia oraz za krytykę też
          dzięki.... jak to dobrze, ze obok żyją mamy, które podobnie myślą i reagują na
          pewne sytuacje.....
          Pozdrawiam serdecznie
          Magda
    • vaana Re: Ruszyło matkę sumienie... 08.07.04, 08:09
      Drogie Mamusie, zdaje sie ze doszlo do pomieszania pojec. Otoz czym innym
      jest "puszczanie nerwow", a czym innym bezsadny atak na dziecko. Dlaczego nie
      podajemy dwumiesiecznym dzieciom truskawek?! Bo na to za wczesnie. Z tego
      samego powodu nie mamy prawa zadac od dzieci calego szeregu zachowan, do nich
      takze nalezy kontrolowanie potrzeb fizjologicznych przez dwulatka. I temu sie
      sprzeciwiam, dlatego apeluje w moim poprzednim poscie do autorki watku o ROZUM
      nie o SUMIENIE.
      Mamy, ktore pisza o dziecku zmeczonym, kaprysnym, wybiegajacym na ulice, czy
      uderzajacym mame, maja do czynienia z zupelnie inna sytuacja. Jestesmy tylko
      ludzmi ale naszym tj rodzicow zadaniem jest ochrona dzieci przed gwaltownymi i
      nieuzasadnionymi atakami. Siusianie w majtki zdarza sie jeszcze w wieku 3-4 lat
      i moze miec miejsce w stanie wielkiego zaabsorbowania, ale takze lęku, czy
      protestu. Jesli matka deklaruje, ze cos tam nie jest dla niej tak bardzo wazne
      (w tym przypadku owo siusianie wlasnie) to niech nie robi tego tylko na forum
      lecz da temu wyraz wobec swojego dziecka.
      Nie powinnysmy przyzwalac, uzasadniac i tlumaczyc sobie nawzajem, ze
      niewlasciwe zachowania sa wlasciwe, nie traktujmy wychowywania dzieci jak kary
      boskiej i w zwiazku z tym nie szukajmy usprawiedliwienia naszych bledow
      zmeczeniem, puszczaniem nerwow, brakiem wiedzy, opozniajaca sie miesiaczka,
      brakiem pieniedzy itd. Mamy pewien margines na bledy ale szalejmy z nim bo
      zajmie wiekszosc strony.
      Dosc skrajnie ujelam moja opinie w tej sprawie ale uderzyl mnie brak krytyki i
      przyklaskiwanie w tak oczywistej sprawie. CZYTAJMY UWAZNIE I NIE MYLMY POJEC.
      Pozdrawiam,
      • kubusala do Vaany 08.07.04, 08:59
        Chyba Cię poniosło....przesadzasz. Zaraz napiszesz o maltretowaniu dzieci.
        • verdana Re: do Vaany 08.07.04, 10:04
          Oczywiście - nie należy krzyczec na małe dziecko, ze zrobiło w majtki. Nie
          należy dawać klapsów. Nie należy wpadać w furię. Do dzieci należy zawsze mówić
          spokojnie - czasem z uśmiechem, czase stanowczo. Oczywiście - jeśli się jest
          robotem. A ja robotem nie jestem i nie chcę być. Taki model macierzyństwa, ze
          wszech miar słuszny, wykonczyłby mnie psychicznie w parę miesięcy. Ja też
          czasem miewam wyrzuty sumienia, ale nie tak znowu czesto. Nie widzę też nic
          złego w tym, ze dziecko dowie się, ze matka czasem może być zła. Oczywiscie o
          ile nie przekracza się pewnych granic i nie wymaga od dziecka za dużo. Fatalnie
          by było, gdyby wrzeszczeć na dwulatka, ile razy zrobi w majtki (bo jeszcze ma
          prawo). Ale raz "wyjść z siebie" - to normalne. Ja bym przeprosiła nawet
          następnego dnia - dzieci pamietają znacznie dłuzej niż nam się wydaje.
          A poza tym jestem za tym, zeby zachowywać się w miarę naturalnie. Matka
          spokojna wytłumaczy, matka nerwowa - nawrzeszczy. Dziecko będzie się wbrew
          pozorom lepiej czuło wiedząc jakie są zasady, niż obcując całe zycie z kimś,
          któ przed dzieckiem udaje, ze jest całkiem kim innym (np. ja - ze jestem miłą,
          wyluzowaną mamusią, a nie co pewien czas opętaną rzadza zemsty furiatką).
          Dzieci przyzwyczaiły się i totalnie moją wściekłość olewają. A gdybym z miłym
          uśmiechem i błyskiem mordu w oczach starała się za wszelką cenę zachować spokój
          dzieci wyczułyby sztuczność sytuacji - wtedy nie umiejąć jej ocenić bałyby sie
          znacznie bardziej.
          • vaana Re: od Vaany 08.07.04, 11:06
            Oczywiscie, ze mnie ponosi ale trzeba przyznac ze zrobilam to zupelnie
            naturalnie, nie bede przeciez udawac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka