Witam. Potrzebuję waszego wsparcia. Jakiś czas temu dowiedziałam się, że moja mama jest poważnie chora (nowotwór). Obecnie czekamy na ostateczne wyniki badań, które będą podstawą do przyjęcia jej do szpitala. Jestem załamana. Wylałam tonę łez (oczywiście potajemnie, aby mama nie była świadoma mojego stanu emocjonalnego bo nie chce jej dodatkowo obciążać). Czy ktoś z was był w podobnej sytuacji. Jak to wszystko udało się wam znieść i jak taką osobę podbudować aby miała siłę walczyć z tym dziadostwem. Bardzo mi zależy aby mama miała dobre samopoczucie i nie czuła że jest to cos z czego nie da rady wyjść cało. Ps. Jeszcze ostatnio (przed tym wszystkim) przez przypadek przeczytałam "Lilkę" Kalicińskiej i jestem przerażona opisem choroby nowotworowej w tej kciążce

Help