Dodaj do ulubionych

Potrzebne mi wsparcie

05.12.12, 17:03
Witam. Potrzebuję waszego wsparcia. Jakiś czas temu dowiedziałam się, że moja mama jest poważnie chora (nowotwór). Obecnie czekamy na ostateczne wyniki badań, które będą podstawą do przyjęcia jej do szpitala. Jestem załamana. Wylałam tonę łez (oczywiście potajemnie, aby mama nie była świadoma mojego stanu emocjonalnego bo nie chce jej dodatkowo obciążać). Czy ktoś z was był w podobnej sytuacji. Jak to wszystko udało się wam znieść i jak taką osobę podbudować aby miała siłę walczyć z tym dziadostwem. Bardzo mi zależy aby mama miała dobre samopoczucie i nie czuła że jest to cos z czego nie da rady wyjść cało. Ps. Jeszcze ostatnio (przed tym wszystkim) przez przypadek przeczytałam "Lilkę" Kalicińskiej i jestem przerażona opisem choroby nowotworowej w tej kciążcesad Help
Obserwuj wątek
    • jematkajakichmalo Re: Potrzebne mi wsparcie 05.12.12, 17:08
      Kazda choroba nowotworowa ma inny przebieg wiec dopoki nie bedziecie mieli pewnych wynikow nie wolno Wam myslec o najgorszym.
      Wspierajcie mame jak sie da i nie pokazujcie slabosci.
      Trzymam kciuki, glowa do gory.
      • barbaram1 Re: Potrzebne mi wsparcie 05.12.12, 17:20
        Dokładnie. To jest taka choroba, którą każdy przechodzi inaczej. Tu nie ma żadnej reguły. Są ludzie, którzy po krótkim leczeniu zdrowieją i choroba nigdy ich już nie dotyka. Są tacy, którzy walczą wiele lat z powrotami choroby i długimi okresami zupełnie normalnego życia. Są niestety i gorsze przypadki. Na razie nie jest jeszcze moment na łzy. Twoja mama teraz potrzebuje silnej córki.
    • mamalgosia Re: Potrzebne mi wsparcie 05.12.12, 17:20
      Każdy człowiek czegoś innego potrzebuje. Mnie na przykład gdy chorowałam denerwowało gdy ludzie wokół mnie udawali, że wszystko jest ok, czułam się bardzo samotnie. Ale podbudowac na pewno trzeba. Bo przecież nadzieja zawsze jest.
      Jaki to nowotwór?
      Bardzo współczuję , wiele trudnych chwil przed Wami
      • janet05 Re: Potrzebne mi wsparcie 05.12.12, 17:28
        Jeszcze nie wiemy jaki to rodzaj ale umiejscowiony tam między przełykiem a krtanią. Znam moją mamę i wiem, że nie należy przy niej płakać i się załamywać. Sama znosi to nadzwyczaj dobrze (psychicznie) aż jestem w szoku. Ja w sumie narazie nic nie udaję tylko plakać przy niej nie chce bo to na pewno jej nie pomoże ani nie wzbudzi w niej nadzieisad
        • montechristo4 Re: Potrzebne mi wsparcie 05.12.12, 17:45
          to, że mama ma taką diagnozę - nie znaczy wcale, że będzie źle. Na pewno czeka ją leczenie, ale jeszcze nie wiecie, na czym bedzie polegać, więc nie myśl o najgorszym.
          Mój tata 7 lat temu zachorował na raka prostaty. Operacja, prawie 5 lat spokoju i nawrót. Chemia, naświetlania, wreszcie hormony zahamowały. Od roku tata jest w swietnej formie, wygląda jak pączek w maśle - efekt uboczny hormonoterapii, niestety przytył prawie 20 kilogramów.
          Wiem, że to był dla Ciebie szok, ale musisz myśleć pozytywnie. Nie każdy rak to wyrok.
    • b.bujak Re: Potrzebne mi wsparcie 05.12.12, 18:16
      jak już dziewczyny napisały - każdy człowiek jest inny, kazda choroba jest inna i inaczej się ją przeżywa - zarówno jesli chodzi o chorego, jak i otoczenie;
      mój tata miał nowotwór; ja musialam byc wsparciem psychicznym zarówno dla niego, jak i dla mamy, więc trzymałam fason i w szpitalu i w domu - płakałam najczęściej w samochodzie, w drodze szpital-dom, albo jak byłam sama w domu... myślę, że trzeba sobie tez dac ujść emocjom;
      głownie skupiałam się na rodzicach i ich potrzebach, na słuchaniu ich i w miarę możliwosci - zapewnianiu im wsparcia - dla taty było to wszystko, co pozwalało mu odwrócić uwagę od choroby, jak najczesciej braliśmy go do domu, zeby uczestniczyl w codziennym życiu rodziny, spełnialismy zachcianki - chciał jesc na obiad kurczaka, to się piekło kurczaka, ot, takie niby banalne sprawy, ale w takich sytuacjach człowiek robi już wszystko, co może...
      ciężko było, rok z życia wyjęty, rok studiów w plecy... ale mam względne poczucie, że zrobiłam co mogłam i co było trzeba
      trzymaj się!
      poczekaj na wyniki, na opinię lekarza, rokowania, propozycje - wtedy będzie czas na łzy, nadzieję, walkę - jeśli to będzie miało oparcie w konkretach to dopiero będzie miało sens, nie wylewaj łez teraz, przeczytaj to, co napisała niedawno yenna_m:

      "Pamiętam, że jakieś 9 lat temu miałam dość trudną sytuację zdrowotną. Bałam sie potwornie, czekając na wyniki badań. I zupełnie przez przypadek spotkałam człowieka, który powiedział mi "Nie krzycz, zanim nie obejrzysz tego filmu. To wcale nie musi być horror".

      Do dziś jestem mu za te słowa wdzięczna, do dzis go wspominam - chociaż człowiek był dla mnie zupełnie obcy i spotkanie było z tych przypadkowych.

      A słowa tego gościa bardzo wpłynęly na mój stosunek do sytuacji czekaniowych, gdzie bywa miejscami dramatycznie. Bo brzęczą mi wtedy w głowie i staram sie nie myśleć, że koniecznie musi to być horror. Może być w końcu obyczajówka albo komedia. "
      • janet05 Re: Potrzebne mi wsparcie 05.12.12, 21:31
        Dziękuję wam za budujące wypowiedzi. Macie rację, nie ma sensu zamartwiać się teraz, bo być może nie jest to konieczne. Póki co staram się robić wszystko aby moja mama też się nie zamartwiała. Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka