Mnie jeszcze sporo, niestety
Wigilia u nas, na 9 osób. Dziś wygnałam M z Młodą do szwagierki i na plac zabaw. Siedzą tam od południa, łaskawie dostali właśnie pozwolenie na powrót do domu

Wydawało mi się, ze prawie się ze wszystkim obrobiłam, a jednak...
Jutro rano muszę pojechac do cukierni po zamówiony tort i ciasta, do piekarni po świeży chleb, potem do rybnego po świeżą rybkę. Na koniec supermarket po wode, soki, alkohole i inne duże zawalidrogi typu papier toaletowy, reczniki papierowe, jakieś czekoladki. M będzie w pracy, dzieciaka sprzedaję koleżance.
Zostanie mi rybka do usmażenia, przygotowanie nadziewanych pieczarek i upieczenie ich, usmażenie anansa z chilii. Cala reszta gotowa, tylko do odgrzania. Bedzie 12 potraw.
Dom wysprzatany, została mi zmiana pokrowca na kanapę (zostawiam na jutro celowo bo młoda potrafi wybrudzić w trymiga), ostatnie pobieżne odkurzenie i zmycie podłogi w kuchni.
A teraz siedze sobie z maseczką na twarzy, zaraz przyjdzie znajoma fryzjerka nakladac mi farbę na łeb.
I jak zwykle nie wiem kiedy robić pazury. Dziś śpie w rękawiczkach z balsamem odzywczym, co robicie jeśli przygotowujecie same święta? Zostawiacie manicure na popołudnie, robicie wcześniej, czy olewacie?