pisalam kiedys o sasiadach z góry i ich pociechach harcujacych beztrosko miedzy 20.30 a 23...
poczatkowo konczylo sie na dudnieniu do 22 ale po interwencji M i oznajmieniu z ecisza nocna jest od 22 zaczeli dawac o sobie znac tez i po 22 zazwyczaj zabawa trwa do 23...
wczoraj stary poszedl i zadzwonil domofonem i poprosil o cisze bo jest cisza nocna (jak zreszta zauwazyla wczesniej sasiadka) odebrala corka okolo 8 lat, przeprosila i byl spokoj (btwmamusia powinna sie uczyc kultury od dziecka
Okolo 24 tatus ( z tych co po osiedlu przemykaja chylkiem, strachliwi jakby ich kot pogonil) rozpoczal walenie pilka o podloge...okolo 10 minut...mnie to akurat nie obudzilo ale M tak...no i zaczyna sie wojenka podjazdowa (chyba)...
co teraz? co radzicie ...nie mam zamiaru sie uzerac z chamskim motlochem...myslalam aby napisac maila do administratora , niech on sobie interweniuje

pisze im pisma etc.
II rozwiazanie puscic opere na max o 6 rano