Dodaj do ulubionych

Aborcja mamy

05.01.13, 00:54
Gdy moje starsze dziecko miało pół roku moja ukochana mama przyznała mi się, że usunęła ciaże, w ktora zaszla po urodzeniu mnie i brata. Niby ja rozumiem bo nie miala niczyjego wsparcia plus dwoje maluchow i uwazala ze nie dalaby rady z kolejnym ale w glebi duszy ja za to potepiam. Sama nie usunelabym swojego dziecka i czasem zastanawiam sie jakie byloby to dziecko i czy tego zaluje? A moze mialabym fajnego drugiego brata albo ukochana siostre? Finansowo rodzicow stac bylo na trzeciego malucha, to byla raczej kwestia braku wsparcia meza w domowych obowiazkach a rodzice daleko... Mysle o tym czasem patrzac na moje cudne dzieci. Macie takie doswiadczenia? Co o tym myslicie? Dlaczego to wyznanie tak mna wstrzasnelo?
Obserwuj wątek
    • kamelia04.08.2007 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 01:04
      wcale sie nie dziwie, ze wstrząsneło.

      Powód usuniecia tamtej ciązy jest niemalże z gatunku widzi-mi-sie. Zreszta aborcja niektórym sie myli z antykoncepcja.
      • to_ja_tola Re: Aborcja mamy 05.01.13, 10:20
        kamelia04.08.2007 napisała:

        > wcale sie nie dziwie, ze wstrząsneło.

        >
        > Powód usuniecia tamtej ciązy jest niemalże z gatunku widzi-mi-sie. Zreszta abor
        > cja niektórym sie myli z antykoncepcja.



        OOOO własnie to!z ust mi to pani wyjęłaś....
      • brak.polskich.liter Re: Aborcja mamy 05.01.13, 11:43
        kamelia04.08.2007 napisała:

        Naprawde uwazasz, ze brak wsparcia i osamotnienie w malzenstwie i kieracie okolodzieciecym (dwoje malych dzieci w warunkach sprzed 25-30 lat) to taki drobiazg?
        • kamelia04.08.2007 Re: Aborcja mamy 06.01.13, 00:12
          tak uważam, ze to drobiazg. Finansowo jej sie wiodło, więc mogła kogos wynając do pomocy.

          Przeciez nie zyła w nedzy, facet jej nie porzucił w ciązy, nie zgwałcono jej, dziecko nie było nieuleczalnie chore, a i matce nie groziła utrata zycia czy zdrowia.

          zreszta, nawet w tamtych czasach była antykoncepcja.
          • maligna567 Re: Aborcja mamy 06.01.13, 16:20
            kamelia04.08.2007 napisała:

            > tak uważam, ze to drobiazg. Finansowo jej sie wiodło, więc mogła kogos wynając
            > do pomocy.

            w tamtych czasach to pomoc mialy zaplute karły burżuazji, zdrowa sól tej ziemi sama wszystko obrabiała wlasnymi ręcami. Nie wypadało mieć pomocy domowej, zreszta w wielu mieszkankach taka pomoc nie miałaby gdzie nogi wcisnąć.
            • ira_07 Re: Aborcja mamy 06.01.13, 19:29
              > w tamtych czasach to pomoc mialy zaplute karły burżuazji, zdrowa sól tej ziemi
              > sama wszystko obrabiała wlasnymi ręcami.

              Chrzanienie. Moja babcia do najmłodszej córki miała nianię (lata `60) bo pracowała, dziadek pracował w terenie. Zaplute karły burżuazji? W latach `70, bo pewnie autorka nie ma więcej jak 40? Ktoś jeszcze używał AŻ takiej nowomowy?

              Nie wypadało mieć pomocy domowej, zres
              > zta w wielu mieszkankach taka pomoc nie miałaby gdzie nogi wcisnąć.

              Usunąć ciążę, bo NIE WYPADA mieć pomocy?

              Nie znamy sytuacji tej kobiety, ale po co wymyślać wydumane problemy?
              • kk345 Re: Aborcja mamy 06.01.13, 20:13
                Między latami 60-tymi a początkiem lat 80-tych, (przypomne: stanem wojennym i czasami najgłębszego kryzysu) była jednak pewna róznica...
            • milka_milka Re: Aborcja mamy 01.10.16, 08:20
              Bzdura. Od zawsze, odkąd pamiętam, w domu była niania albo pomoc domowa. A jestem w podobnym (myślę ) wieku do Bergamotki.
    • zuzamary Re: Aborcja mamy 05.01.13, 01:14
      Kiedyś nikt kobietom nie uświadamiał czym jest aborcja. Moja teściowa uznała mnie za dzikuskę, kiedy - zanim miałam dzieci -powiedziałam, że nigdy nie usunę. Ona naprawdę uważała, że do trzeciego miesiąca - to tylko zabieg.
      • murwa.kac Re: Aborcja mamy 30.09.16, 20:17
        zuzamary napisała:

        Ona naprawdę uważała, że do trzeciego miesiąca - to tylko zabieg.

        no i prawidłowo uważała.
        • albertynaa Re: Aborcja mamy 30.09.16, 20:41
          3,5 roku nad tym myślałaś? big_grin
          • milka_milka Re: Aborcja mamy 01.10.16, 08:22
            A widzisz, ja też nie popatrzyłam na datę.
          • rysiowa85 Re: Aborcja mamy 01.10.16, 08:27
            na siłę odkopuje wątek sprzed 3 lat
            pewnie prolajferka (żeby udowodnić ze złe kobiety skrobią się z wygody)
    • kropkaa Re: Aborcja mamy 05.01.13, 01:15
      > Co o tym myslicie? Dlaczego to wyznanie tak mna wstrzasnelo?

      Dlatego, że uwielbiamy oceniać innych, potępiać ich i myśleć sobie: ja to jestem dobry człowiek, czegoś takiego w życiu bym nie zrobiła!
      • maligna567 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 15:25
        kropkaa napisała:

        > > Co o tym myslicie? Dlaczego to wyznanie tak mna wstrzasnelo?
        >
        > Dlatego, że uwielbiamy oceniać innych, potępiać ich i myśleć sobie: ja to jeste
        > m dobry człowiek, czegoś takiego w życiu bym nie zrobiła!

        doskonale powiedziane.
        • kisi_165 Re: Aborcja mamy 07.01.13, 17:03
          A ja mysle,ze dlatego,ze bylby to dla Ciebie ktos bliski. Brat albo siostra. To cos w rodzaju tesknoty za mama ktora zmarla zaraz po porodzie i jej nie poznalas. Tyle,masz na to namacalne dowody a tu bol jest wiekszy bo jest pustka,jedynie slowa i czyny.
      • asia_i_p Re: Aborcja mamy 05.01.13, 16:31
        To wtedy nie byłoby wstrząsu, tylko cicha satysfakcja.
        Wstrząs był, bo pewnie autorka idealizowała matkę i to właśnie matkę, a nie siebie, przeciwstawiała w myślach okropnemu światu dookoła.
        • claudel6 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 22:46
          niee, pewnie wstrząsneło, bo równie dobrze przeciez mogła paśc na nią.
          mnie takie rzeczy kompletnie nie ruszają - prawęe mówiąc dziwi mnie naiwnośc kobiet, które wierzą, ze ich matki, czyli kobiety z pokolenia, gdy aborcja była swobodnie dostępna, natomiast antykoncepcja nie bardzo, nigdy ciązy nie usunęly. myślę, że 90% kobiet z tamtego pokolenia ma aborcję za sobą. moja mama miała kilka aborcji przede mną i akurat padło na mnie, że mnie zatrzymała. dobrze, jakby nie zatrzymała - też dobrze. tak, uważam aborcję do 3 mies. za zabieg.
          • claudel6 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 22:46
            errata: mogłO paść na nią.
          • imasumak Myślę, że przesadzasz i to grubo 05.01.13, 23:06
            claudel6 napisała:

            myślę, że 90% kobiet z tamtego pokolenia ma aborcję za sobą.
            • claudel6 Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 05.01.13, 23:27
              myślę, ze nie. nie ma statystyk, ale wystarczy porozmawiac z tamtym pokoleniem. szczerze.
              • imasumak Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 06.01.13, 01:14
                No więc rozmawiam, szczerze. Mama nie miała aborcji, jej siostra tez nie, bratowe też nie.
                Myślę, że jednak większość kobiet nie miała aborcji nawet wtedy, choć zgodzę się z tym, że było więcej takich, które podchodziły do tematu równie niefrasobliwie jak Twoja mama, czyli robiły aborcje kilka razy w życiu.
                • claudel6 Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 06.01.13, 19:26
                  jakie masz informacje na temat tej kobiety, by pisać, ze to była niefrasobliwość? świat jest czarno-biały?
                  to nie była niefrasobliwość tylko skrzyżowanie ignorancji młodej kobiety z marnym dostępem do środków anty. 20 lat temu nie było takiej pigułki antykoncepyjnej jak teraz, nie było również łatwo dostępnej informacji na ten temat (jak teraz - internet, magazyny kobiece). wiele młodych kobiet kompletnie nie wiedziało jak się do tego zabrać.
                  • imasumak Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 06.01.13, 20:41
                    Zaczęłam uprawiać seks w 89 roku czyli 24 lata temu. Zapewniam Cię, że wtedy antykoncepcja była już całkiem dobrze osiągalna. I tak, moim zdaniem kobieta, która stosuje aborcje kilka razy w życiu, jest niefrasobliwa.
                    • olamka1 Witaj w klubie! 07.01.13, 10:31
                      1989 smile
                    • claudel6 Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 11:30
                      Kobieto, o czym Ty mówisz? myślisz, ze moja matka ma 40 lat? ja mówię o początkach lat 70-tych, nie 90-tych. W roku 1989 to ja zaczęłam uprawiać seks, nie moja matka.
                      • claudel6 Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 11:35
                        I tak, w moim przypadku to wyglądało zupełnie inaczej, zresztą w przypadku mojej matki, odkąd zdobyła trochę wiedzy też. Nie było pigułek, ale używala spirali od lat 80-tych. Zresztą może przesadziłam z tymi kilkoma aborcjami, nie dopytywałam się, na pewno wiem, że miała jedną przed moim urodzeniem.
                        • imasumak Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 12:00
                          claudel6 napisała:

                          Nie było pigułek,

                          Ależ były. Moja mama i ciotki używały w latach 70'
                          • cherry.coke Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 12:42
                            imasumak napisała:

                            > claudel6 napisała:
                            >
                            > Nie było pigułek,
                            >
                            > Ależ były. Moja mama i ciotki używały w latach 70'

                            Widocznie zalezy gdzie i komu byly, bo moja matka bardzo narzekala na ich brak i koniecznosc stosowania globulek, ktore byly jak to okreslala "na slonia" i podraznialy (zreszta wydaje mi sie, ze trzecie dziecko w naszej rodzinie bylo wpadka).
                            • cherry.coke Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 12:52
                              Aha, i bylo tez dzieckiem ostatnim, choc matka byla nadal mloda kobieta - nie wiem, czy byly potem jakies ciaze i czym sie skonczyly. Na pewno nie potepialabym matki, gdyby zdecydowala sie nie rodzic czwartego dziecka po jakiejs komunistycznej gumce czy pigulce. Dlugopis w kiosku co drugi nie dzialal.
                              • imasumak Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 13:45
                                Ależ ja nie potępiam kobiet, którym się zdarzyła aborcja z jakichś tam powodów. Uważam tylko, że kilkukrotna aborcja u jednej kobiety, świadczy o niefrasobliwym podejściu do życia. Po prostu nie wierzę, że nawet w tamtych czasach nie dało się na tyle zabezpieczyć, żeby nie zachodzić w ciążę co chwilę.
                                • cherry.coke Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 14:36
                                  imasumak napisała:

                                  > Ależ ja nie potępiam kobiet, którym się zdarzyła aborcja z jakichś tam powodów.
                                  > Uważam tylko, że kilkukrotna aborcja u jednej kobiety, świadczy o niefrasobliw
                                  > ym podejściu do życia. Po prostu nie wierzę, że nawet w tamtych czasach nie dał
                                  > o się na tyle zabezpieczyć, żeby nie zachodzić w ciążę co chwilę.

                                  A ja szczerze mowiac nie wiem - nie potrafie ocenic, na ile kobieta prowadzaca normalne zycie seksualne mogla liczyc na antykoncepcje. Sama pamietam te toporne paczki globulek, ktore jako dziecko odkrylam w szafce. Jesli precyzja ich skladu byla taka jak wykonania i opakowania... A pigulki, nawet jesli dostepne, to przeciez byly tez jakies prymitywne hormoniska, ktore na pewno wielu nie sluzyly. Jakies irygatory, gabki byly w aptekach... normalnie dwudziestolecie miedzywojenne sie klania. A moja matka i tak byla wyksztalcona w temacie, z duzego miasta itp.
                                  • imasumak Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 15:36
                                    Były też spirale, prezerwatywy, krążki. I zawsze zalecane było stosowanie 2 metod na raz. Popularna wtedy Wisłocka szeroko doradzała w tym względzie. Naprawdę było to łatwiejsze i tańsze rozwiązanie niż aborcja.
                                    • cherry.coke Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 15:43
                                      Tansze to na pewno nie, bo aborcja byla zdaje sie za darmo jako normalny zabieg w szpitalu.
                                      Czy latwiejsze, nie potrafie powiedziec. Dzis sie chyba zapomina, ze i po Wislocka trzeba bylo stac w kolejkach, a srodki anty gromadzic na zapas, bo wcale nie bylo tak, ze w aptece byly zawsze.
                                      • imasumak Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 21:53
                                        Nie przesadzajmy z tym brakiem dostępności. Polacy byli wtedy zadziwiająco zaradni w zdobywaniu różnych towarów.
                                        • cherry.coke Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 22:11
                                          imasumak napisała:

                                          > Nie przesadzajmy z tym brakiem dostępności. Polacy byli wtedy zadziwiająco zara
                                          > dni w zdobywaniu różnych towarów.

                                          Tia. Mam wrazenie, ze ludziom sie teraz wydaje, ze komuna to bylo cos jak teraz, tylko nieobrandowane, w gorszych opakowaniach i tansze albo darmowe.
                                          A ja pamietam, jak moja babcia rozplakala sie kiedys na ulicy, bo wziela mnie jako dziecko do kolejki po mieso i po dlugim staniu tuz przed nia sie skonczylo. Jak nauczycielce na dzien nauczyciela rodzice skombinowali jakis slownik wyrazow obcych czy cos takiego, a ona sie wzruszyla, bo mowila, ze nie byla w stanie tak dlugo tego zdobyc. Jak wygladaja puste polki pamietam dokladnie, i jak sie zdziwilam smakiem zwyklych bananow, bo zawsze znalam tylko przejrzale, bo zanim ktos dowiozl z zagranicy, to sie takie robily. Jak babcia mi dawala podpaski, jak dostalam pierwszy raz okres (to juz bylo "za wolnosci"), i jak mi opowiadala, jak mam dobrze, bo moja matka to musiala prac wkladki, bo nawet waty nie bylo.
                                          Jesli antykoncepcja byla na takim samym poziomie dostepnosci i jakosci, to wiecej niz jedna wpadka w ciagu plodnych lat kobiety wcale nie wydaje mi sie wydumana.
                                          • morekac Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 22:28
                                            Tia. Mam wrazenie, ze ludziom sie teraz wydaje, ze komuna to bylo cos jak teraz
                                            > , tylko nieobrandowane, w gorszych opakowaniach i tansze albo darmowe.

                                            Podejrzewam, że większość orędowniczek tej tezy po prostu pochlastałaby się z rozpaczy po nagłym przeniesieniu z teraźniejszości w lata 80-te...wink
                                            • cherry.coke Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 22:36
                                              morekac napisała:

                                              > Podejrzewam, że większość orędowniczek tej tezy po prostu pochlastałaby się z r
                                              > ozpaczy po nagłym przeniesieniu z teraźniejszości w lata 80-te...wink

                                              E, pewnie sie widza jako ustawione bywalczynie Peweksow, cos jak z tymi przeszlymi zyciami, zawsze jako ksiezniczka w Egipcie, nigdy jako sluzaca albo tredowata big_grin

                                              A wtedy by sie owszem okazalo, z ktorej prawdziwa baba-gieroj z siatami, i jak w pogoni za topornymi globulkami nie rozmnozyc sie zanadto, nie uciekajac sie do wyjscia "nie dopuszczac meza".

                                            • imasumak Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 22:45
                                              Nie jestem orędowniczką tej tezy, za bardzo sobie cenię wygodę.
                                          • imasumak Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 22:43
                                            Dostępność antykoncepcji za komuny była zdecydowanie na wyższym poziomie, niż papieru toaletowego i waty, czy podpasek, które faktycznie były trudno osiągalne. Wystarczyło chodzić do ginekologa, który zawsze był wstanie zaoferować bodaj spiralę. Zawsze to lepsze było, niż aborcja, zwłaszcza wielokrotna.
                                  • morekac Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 16:03
                                    jestem w stanie uwierzyć, że były braki rynkowe.
                                    Ktoś jeszcze pamięta, że nie było waty? Podpasek? Papieru toaletowego?
                                    • imasumak Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 21:55
                                      Oczywiście, że pamiętam. Ale przypominam sobie również, że mimo wszystko dało się te artykuły zdobyć.
                                      • morekac Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 22:16
                                        Cóż, dosyć dobrze pamiętam te czasy i 'papier zastępczy' - czyli gazety. Oraz jak na pewnym wyjeżdzie (lato '89) przez kilka dni jedliśmy wyłącznie makaron, bo tylko to było w okolicznych sklepach, zaś przez następne dało się kupić wyłącznie ser żólty. wink
                                        Bajki o tym, jak to było cudownie i wszystko dało się kupić bez problemu - to raczej nie dla mnie.
                                        Potem- w tym samym '89 - zasadniczo było już lepiej.
                                        • imasumak Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 22:36
                                          Ja nie twierdzę, że było cudownie. Ale też nie aż tak czarno, a nie pochodzę z rodziny prominenckiej.
                                          • morekac Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 22:58
                                            Życie miało bez wątpienia swoje dobre strony - nigdy później zakupienie papieru toaletowego nie dawało aż takiej satysfakcji...
                                            Co do dostępności antykoncepcji - czy była mniej dostępna czy bardziej niż papier toaletowy - nie będę się wypowiadać, niemniej jestem w stanie przyjąć, że mogły być z tym problemy - ale o tym się nie mówiło, bo w purytańskiej, prl-owskiej telewizji tematy związane z seksem były tabu większym niż inne braki.
                                            Niemniej - jeśli zaczęłaś uprawiać seks w '89 roku - zwłaszcza w 2 połowie tegoż pamiętnego roku - to akurat nie masz doświadczenia w sprawie ewentualnych wcześniejszych braków w zaopatrzeniu.
                                            • imasumak Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 23:29
                                              Ja nie mam, ale takie doświadczenia ma moja siostra, moja mama, jej siostra, przyjaciółki, bratowe. Stąd wiem, że nie było aż tak źle w tym względzie jak z zaopatrzeniem w żywność, środki czystości, higieniczne itp.
                                              • morekac Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 08.01.13, 08:53
                                                Nie zakładałabym po prostu, że nie było z tym żadnego problemu - skoro wszystkie inne rzeczy trzeba było upolować, to skąd przekonanie, że w tej jednej, jedynej dziedzinie nigdy i nigdzie nie było żadnych problemów? To po prostu sprzeczne z ówczesnym systemem...
                                                • imasumak Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 08.01.13, 10:12
                                                  Ja nie twierdzę, że nie było problemów żadnych, ale nie było to rzeczy niedostępne. Zresztą to w ogóle dotyczyło zaopatrzenia aptecznego - pomijając te nieszczęsne podpaski i watę, apteki były zdecydowanie lepiej zatowarowane niż sklepy. Poza tym tak jak pisałam, u ginekologa można było założyć sobie spiralę.
                                                  • laquinta Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 08.01.13, 13:09
                                                    imasumak napisała:

                                                    > Poza tym tak jak pisałam, u ginekologa można było założyć sobie spiralę.

                                                    I co ta spirala powodowala?
                                                  • imasumak Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 08.01.13, 13:16
                                                    Nie wiesz jak działały dawne wkładki wewnątrzmaciczne? To poczytaj w necie.
                                                  • laquinta Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 08.01.13, 13:37
                                                    imasumak napisała:

                                                    > Nie wiesz jak działały dawne wkładki wewnątrzmaciczne? To poczytaj w necie.

                                                    No wiem, ale chyba Ty nie wiesz, jesli uwazasz te spirale za antykoncepcje.
                                                  • imasumak Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 08.01.13, 19:13
                                                    Owszem wiem. Nawet dawna spirala miała działanie wielostronne. Wczesne usuwanie ciąży, to była ostateczna faza, gdy wcześniejsze zawiodły.
                                                  • imasumak Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 08.01.13, 19:18
                                                    Pomijając już fakt, że nawet ta ostateczna faza była mniejszym złem, niż skrobanka i nie mam tu na myśli kwestii wyłącznie moralnych, a przede wszystkim zdrowotne.
                                        • ultra1979 Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 01.02.13, 18:55
                                          Podobno najczęściej tym 'papierem zastępczym' była Trybuna Ludu wink
                      • imasumak Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 11:59
                        Piszę, ponieważ Ty wspomniałaś o dostępności antykoncepcji 20 lat temu.
                    • morekac Re: Myślę, że przesadzasz i to grubo 07.01.13, 19:07
                      Ale '89 to był już początek wolnego rynku - w drugiej połowie roku można było dostać praktycznie wszystko...
                      • imasumak OK, ale wspomniałam o tym ponieważ Claudel 07.01.13, 22:00
                        napisała: "20 lat temu nie było takiej pigułki antykoncepyjnej jak teraz, nie było również łatwo dostępnej informacji na ten temat"
                        20 lat temu był 93 rok - a ja podałam siebie jako przykład stosowania antykoncepcji jeszcze wcześniej, bo od 89 roku.
    • lolinka2 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 01:15
      Mama powinna z tym do spowiednika lub terapeuty, a nie do córki przyjść, jeśli jej temat nie daje spokoju.
      Uważam, że takie zwierzenia, w tym kierunku idące (rodzic zwierza się dziecku) to nadużycie.
      • bergamotka77 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 01:31
        Nieprawda. Ja mam już inną mentalność - w latach 70. to był tylko zabieg i nie podchodziło się do tego tak jak dziś - to było łatwo dostępne, a mama była młoda kobietą umeczona macierzynstwem niemal rok po roku choc dla nas byla wspaniala matka. Myślę, że chciała to z siebie wyrzucić i uznala ze jako mama ja zrozumiem ale moment był fatalny - ja karmiaca piersia zakochana w synku mloda mama i takie wyznanie. Nie wiedzialam co powiedzieć i nigdy do tego tematu nie wracałyśmy. Ale nawet teraz po 10 latach nie daje mi to spokoju. Wiem, ze rodzice mieli kryzys jak byliśmy mali i moze to zdecydowało? Ale fakt, ze moja mama - wzór cnót, ideał, perfekcyjna pod każdym względem, super oddana mama i babcia sie na to zdecydowala ot tak... Szok ale nie oceniam już ludzi po pozorach, kazdy moze miec swoja tajemnice. Ja bym nie usunęła bo to nie dałoby mi żyć...
        • kamelia04.08.2007 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 01:39
          własnie dlatego relacje miedzy rodzicami nie beda partnerskie - w tym sensie, że dzieci nie mozna obciązac takimi rzeczami, ze nie wolno sie zwierzac ze swoich kłpotów małzeńskich czy takich decyzji jak ta.

          Jesli musiała to z siebie wyrzucic, to mogła to zrobic u ksiedza czy terapeuty, albo u koleżanki, własnej matki, ale nie u córki. Mówienie własnemu dziecku, ze sie usuneło ciąże, czy chciało usunąc ciąże jest niedopuszczalne. Ta relacja rodzic-dziecko nie pozwala na takie wyznania.
          • alienka20 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 01:46
            Racja, w życiu bym czegoś takiego dziecku nie powiedziała, jakiekolwiek uczucia by mną nie targały i bez względu na moje podejście do tych spraw. Za to mój ojciec w ramach dywersji, żeby z mamy zrobić "tą złą" wygadywał siostrze, że niby wszystkich nas chciała pousuwać. Siostra powiedziała tylko, że z takim mężem jak on, to nie dziwiłaby się jej i się zamknął.
          • bergamotka77 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 01:48
            Dla mnie to byl raczej dowod zaufania ale chyba rzeczywiscie nie powiedzialabym o czyms takim albo np. zdradzie meza swojemu dziecku. No ale faktem jest ze wtedy nie bylo skutecznej antykoncepcji. Rozgrzeszam ja bo sadze ze w czasach obecnych by sie po prostu zabezpieczyla przed kolejna ciaza. Moze wasze mamy tez to zrobiły tylko o tym nie wiecie...
            • to_ja_tola Re: Aborcja mamy 05.01.13, 10:24
              a ja nie ocenię twojej mamy,że powiedziała tobie jako dziecku.Może to był ten jej moment kulminacyjny?może własnie patrząc na ciebie jako matkę karmiącą poczuła żeby powiedzieć ci to co pewnie leży jej na sercu i bardzo boli.Ja starała bym się zrozumiec.Jestem oczywiście przeciwna aborcji,ale....Co mogę?Mojej mamy siostra prawdopodobnie też ze 2 razy usunęła ciążę.Wiem to ja i moja mama.Kuzynką słowa nie powiem....
              • to_ja_tola Re: Aborcja mamy 05.01.13, 10:25
                szit...kuzynkom
            • redheadfreaq Re: Aborcja mamy 05.01.13, 12:43
              Szkoda, że moja nie miała takich skrupułów, informując mnie pewnego wieczoru, że nigdy nie kochała mojego ojca, dodając skrótowe informacje o wszystkich zdradach jego i jej, z czasów obecnym i zamierzchłych, gdy mnie nie było na świecie...

              Współczuję, bo dla mnie taka informacja tez byłaby niezmiernie trudna do "strawienia", natomiast z racji tego, jaką mam relację z matką, chyba dużo by już nie pogorszyła - zresztą wiem, jaki ma stosunek do aborcji, więc mam podstawy, by pewne rzeczy podejrzewać.
            • claudel6 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 22:54
              ja wiem i tak jak napisałam wyzej uważam za skrajną nawiność wiarę, że aborcji w rodzinie nie było, gdy mówimy o pokoleniu naszych matek i babek.
              ale fakt - własnemu dorosłemu dziecku lepiej tegoo nie mówić, bo w dzisiejszych czasach duzo łatwiej trafić na osobę, dla której aborcja to koniec świata.
              • kagrami Re: Aborcja mamy 07.01.13, 22:15
                Uwaga drastyczne.

                Moja mama mi mówiła, że w latach 60 i 70 czasem kobiety traktowały aborcję jako środek ..... odmładzający. Ta metoda pochodziła podobno z Francji. Czekały aż się ciąża odpowiednio rozwinie i usuwały, a hormony robiły swoje. Zapytajcie rodziców, może ktoś to potwierdzi.To jest dopiero horror. uncertain
          • aandzia43 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 03:14
            Mówienie własnemu dziecku, z
            > e sie usuneło ciąże, czy chciało usunąc ciąże jest niedopuszczalne. Ta relacja
            > rodzic-dziecko nie pozwala na takie wyznania.

            Nie histeryzujcie - tu nie mamy relacji rodzic-dziecko niedorosłe. Nasz bohaterka to dorosła kobieta. Faktem jest też, że moment na zwierzenia (kobiecie z dziecięciem przy piersi pod wpływem hormonów nie opowiada się takich historyjek) matka wybrała niefortunnie. Nie zawaliłby mi się świat, gdybym się dowiedziała, że matuś się wyskrobała za komuny lub że babcia spędzała płód w jakiejś chacie za wsią za Sanacji. Chociaż, jeśli już mowa o zwierzeniach, wolałabym żeby nie zdradzały mi szczegółów pożycia z moim ojcem i dziadkiem wink Tego chyba nie byłabym w stanie wziąć na klatę wink
          • mama303 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 14:17
            kamelia04.08.2007 napisała:

            > własnie dlatego relacje miedzy rodzicami nie beda partnerskie - w tym sensie, ż
            > e dzieci nie mozna obciązac takimi rzeczami, ze nie wolno sie zwierzac ze swoic
            > h kłpotów małzeńskich czy takich decyzji jak ta.
            Nie zgadzam się, córka jest dorosłą kobietą.
            • kamelia04.08.2007 Re: Aborcja mamy 06.01.13, 00:20
              to sie nie zgadzaj, ale i tak nie masz racji.

              pewnych spraw nigdy sie nie załatwia ze swoimi dziecmi, bo relacja rodzic-dzieko jest inna. Nie zdradza sie dziecku takich rewelacji, że sie ciaze usuneło, że sie matke zdradziło, że sie ciaze usunac chciało (ale sie nie udało), że ojciec matke zgwałcił, albo w inny sposób jej krzyde zrobił, czy innych tajemnic alkowy.

              dziecko nie powinno byc powiernikiem takich małżeńskich tajemnic, takie rzeczy ruszaja dorosłego człowieka i jest to ze szkoda dla rodzica. Relacja rodzic-dziecko, to nie jest psychoterapia, czy zwierzanie sie rodzica.
              • k1k2 Re: Aborcja mamy 01.02.13, 21:12
                > to sie nie zgadzaj, ale i tak nie masz racji.

                Cudna retoryka smile
                Bo kryterium racji jest to czy kamelia tak uważa smile
          • d.d.00 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 21:17
            Dokładnie!
            Jakbym ja usłyszała coś takiego to pewnie przyszłoby mi na myśl,że równie dobrze mnie mogłaby usunąć. Czasami lepiej pewnych rzeczy nie mówić.
            • z_lasu Re: Aborcja mamy 06.01.13, 16:01
              Nie "mnie" tylko bliżej nieokreślony i nikomu bliżej nie znany płód. Nie, nie ruszyłoby mnie, gdyby mama powiedziała mi, że kiedyś jakąś ciążę usunęła. Tak samo jak nie rusza mnie fakt, że rodzice stosowali antykoncepcję i w związku z tym być może jakiś mój brat czy siostra się nie urodzili ( a mogłam to być ja!). Mam wrażenie, że zaraz w tej dyskusji zaczną się pretensje do rodziców o stosowanie abstynencji, na skutek czego mamy mniej rodzeństwa niż potencjalnie moglibyśmy mieć.
              • alienka20 Re: Aborcja mamy 06.01.13, 20:44
                Tak sa
                > mo jak nie rusza mnie fakt, że rodzice stosowali antykoncepcję i w związku z ty
                > m być może jakiś mój brat czy siostra się nie urodzili ( a mogłam to być ja!).

                Racja big_grin.
                Za to mój ojciec był przekonany, że my nie stosujemy i nam zrobienie dziecka nie wychodzi, a raptem wyjazd do Anglii i świeże morskie powietrze pomogło tongue_out. Cóż, niech się łudzi dalej. Antykoncepcja jego zdaniem jest dla dziwek tongue_out.
        • larrisa Re: Aborcja mamy 05.01.13, 01:43
          No więc sama widzisz. Wyidealizowałaś matkę, a ideałów nie ma. Twoja mama jest tylko człowiekiem, podobnie jak ty. Może pomyśl o niej jak o człowieku, zagubionym, być może zmęczonym, osamotnionym, człowieku który jak wszyscy - błądzi. Widać z tej historii, ze macie bliską więź, a mama potraktowała cię jak dorosłą, równą jej kobietę, choć faktycznie moment wyrała fatalny, o ile w ogóle istnieje tu dobry moment.
        • franczii Re: Aborcja mamy 05.01.13, 08:13
          Ale fakt, ze moja mama - wzór
          > cnót, ideał, perfekcyjna pod każdym względem, super oddana mama i babcia sie n
          > a to zdecydowala ot tak

          Ale czemu piszesz, ze mama sie zdecydowala ot tak?Przeciez sama zauwazylas, ze mama byla umeczona, miala kryzys w malzenstwie, nie miala zadnego wsparcia. Widac to jej sie wydawalo jedynym wyjsciem.
          • z_lasu Re: Aborcja mamy 05.01.13, 08:21
            I najwyraźniej nie spłynęło to po niej jak woda po kaczce skoro zwierza się z tego po tylu latach i to właśnie widząc córkę tulącą niemowlaka.
            • madame_charmante No jasne :)))) 05.01.13, 12:29
              ... fakt, że nadal, po tylu latach o tym pamięta, ze ma potrzebę zwierzenia się z tego - świadczy o tym, że "słynęło po niej jak po kaczce..
              Ty czytasz siebie? Czy tylko głupa rżniesz???
              • z_lasu Re: No jasne :)))) 05.01.13, 14:34
                Radzę czytać przynajmniej 3 razy zanim komuś odpiszesz.
        • gryzelda71 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 14:03
          Myślałam,że to świeża sprawa,a ty 10 lat nad tym bolejesz?
          Nie wiesz jak było między rodzicami,i nie pisze że ty to nigdy,przenigdy.Nie wiesz co byś zrobiła.
        • mama303 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 14:16
          bergamotka77 napisała:

          > Ale fakt, ze moja mama - wzór
          > cnót, ideał, perfekcyjna pod każdym względem, super oddana mama i babcia sie n
          > a to zdecydowala ot tak.

          Mama spadła z piedestału cnów? Może to i lepiej....
        • claudel6 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 22:50
          dorosła jesteś i nie rozumiesz kobiety, która usuwa ciąże, bo nie czuje się gotowa w danym momencie na dziecko? kto jak nie kobieta ma to zrozumieć?
          ja własną matkę do aborcji namówiłam, więc ja to jestem skończona patologia i szatan we własnym wcieleniu.
      • iwoniaw Lolinka - 100% zgody! 06.01.13, 20:10
        Spod klawiatury mi to wyjęłaś. Bez względu na to, co się sądzi o aborcji w ogóle, a o tej sytuacji w szczególe, to nie są wyznania, którymi matka powinna obciążać córkę. Zwłaszcza, że skoro sama o tym mówi po latach ni z gruszki ni z pietruszki, to jednak świadczy raczej o tym, że poszukuje detergentu do wyprania sumienia niż że to dla niej zdarzenie z gatunku "ufarbowałam włosy i odessałam tłuszcz z brzucha". No więc wymaganie, by w takich kwestiach uspokajało nam sumienie dziecko, to sq...wo czystej wody.
        • cherry.coke Re: Lolinka - 100% zgody! 06.01.13, 20:12
          iwoniaw napisała:

          > Zwłaszcza, że skoro sama o tym mówi po latach ni z gruszki ni z pie
          > truszki, to jednak świadczy raczej o tym, że poszukuje detergentu do wyprania s
          > umienia niż że to dla niej zdarzenie z gatunku "ufarbowałam włosy i odessałam t
          > łuszcz z brzucha".

          Na logike to chyba raczej odwrotnie
          • iwoniaw Re: Lolinka - 100% zgody! 06.01.13, 20:39
            Widać mamy kompletnie odmienną definicję słowa "logika".
            • cherry.coke Re: Lolinka - 100% zgody! 06.01.13, 20:43
              Ano widocznie, wedlug mojej ni z gruszki ni z pietruszki mowi sie o sprawach malo istotnych.
        • larrisa Re: Lolinka - 100% zgody! 06.01.13, 20:49
          Obciążać córkę? Bez przesady. Przecież to dorosła osoba. Chyba, że jest fanatyczką antyaborcyjną z kółka różańcowego, to wtedy faktycznie lepiej nie mówić.
          Ale tu chyba tak nie jest. Życie w rodzinie nie polega tylko na tym, że rodzice przez całe życie pokazują dorosłemu dziecku jedynie lukier.
          • imasumak Re: Lolinka - 100% zgody! 06.01.13, 21:00
            Ja jednak uważam, że pewnymi wiadomościami nie należy uraczać nawet dorosłego dziecka, a już szczególnie należy zastanowić się, czy można do zrobić w dowolnym momencie. W moim przekonaniu moment na takie zwierzenia matka wybrała najgorszy z możliwych.
            • iwoniaw Re: Lolinka - 100% zgody! 06.01.13, 21:12
              Dokładnie tak sądzę. Poza tym co niby na celu ma podzielenie się z dzieckiem (nawet dorosłym) tego rodzaju informacją? Czy w czymś może mu to pomóc? A zaszkodzić - jak widać, owszem (autorka wątku już 10 lat ma co najmniej dyskomfort, właściwie w imię czego jej to matka zafundowała?)
              Jeśli matka ma z tym jakiś problem, to - jak napisała Lolinka - niech idzie do spowiednika lub psychologa. Obciążać czymś takim własną córkę - i to karmiącą własne niemowlę, gdy hormony buzują? Dla mnie to jest absolutnie nie do przyjęcia.
              • larrisa Re: Lolinka - 100% zgody! 06.01.13, 21:26
                Oczywiście, że może pomóc, jak każde podzielenie się bolesną prawdą. O ile obie strony są na siebie otwarte, dojrzałe i potrafią wyjść poza hormony. O cot jak widać trudno, ale zawsze warto się starać.
                Moim zdaniem matka pokazała córce, że traktuje ją jak dojrzałą, bardzo bliską jej kobietę, dla której była całe życie wsparciem, a teraz daje córce okazję, by ona mogła być wsparciem dla niej.
                Chyba, że mamy do czynienia z bezrefleksyjną pleciugą, której się akurat aborcja przypomniała, gdy zobaczyła małe dziecko. Nie da się tego wykluczyć.
            • larrisa Re: Lolinka - 100% zgody! 06.01.13, 21:18
              Wiesz jak ktoś używa zwrotu "pewnymi wiadomościami nie należy uraczać" to trochę trudno się do tego odnieść, bo właściwie nie wiadomo o czym mowa. O aborcji, chorobie umysłowej babki, wujku transwestycie czy ulubionej pozycji seksualnej ojca? Każdy ma tu swój próg.
              Ja akurat uważam, że matka nie powiedziała nic takiego z czym córka nie mogłaby sobie poradzić.
              A że przeżyła zaskoczenie? Trudno, przynajmniej obraz matki stał się bardziej realny, a to zdrowsze dla wzajemnych relacji.
    • witamy_w_iowa Re: Aborcja mamy 05.01.13, 01:21
      Może gdzieś, w głębi duszy, dotarło do Ciebie, że to mogłaś być Ty? (w sensie Ciebie mogła nie urodzić)
      • bergamotka77 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 01:33
        witamy_w_iowa napisała:

        > Może gdzieś, w głębi duszy, dotarło do Ciebie, że to mogłaś być Ty? (w sensie C
        > iebie mogła nie urodzić)

        To prawda gdybym była trzecia a nie druga nie byłoby mnie na świecie...
        • nutka07 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 02:43
          Przeciez zachodzac w pierwszym cyklu, urodzisz inne dziecko niz zachodzac np. w 3.
          Gdyby Twoja mama zaszla miesiac pozniej, to tez by Ciebie nie bylo tylko jakies inne dziecko.
          Nie wymyslaj sobie problemu.
          • easyblue Re: Aborcja mamy 05.01.13, 14:18
            > Przeciez zachodzac w pierwszym cyklu, urodzisz inne dziecko niz zachodzac np. w
            > 3.
            Nieśmiało zauważę, że na poczęcie danego człowieka składa się nie tylko komórka jajowa, ale także plemnik.
          • cherry.coke Re: Aborcja mamy 06.01.13, 00:54
            nutka07 napisała:

            > Przeciez zachodzac w pierwszym cyklu, urodzisz inne dziecko niz zachodzac np. w
            > 3.
            > Gdyby Twoja mama zaszla miesiac pozniej, to tez by Ciebie nie bylo tylko jakies
            > inne dziecko.
            > Nie wymyslaj sobie problemu.

            Ooo dzieki za ten post. Przypomnialas mi, z czym kojarzy mi sie ten watek. Otoz moja kolezanka z liceum dowiedziala sie kiedys od dziadka bodajze, ze jej matka miala za mlodu narzeczonego, ale sie z nim rozstala i potem wyszla za jej ojca. I kolezanka dostala schizy na punkcie tego, ze o malo sie byla nie urodzila, autentycznie takich lekow, ze chodzila do psychologa.
        • nangaparbat3 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 11:22
          Nie wiedziałabys o tym.
        • maligna567 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 15:29
          no, a rodząc się jako bergamotka nie miałaś szansy urodzić się jako kto inny. Taki sam powód do rozpaczy.
          • k1k2 Re: Aborcja mamy 01.02.13, 21:12
            smile
    • larrisa Re: Aborcja mamy 05.01.13, 01:36
      Wstrząsneło tobą pewnie też dlatego, że sama masz małe dziecko, a wtedy duża część kobiet staje się bardzo wrażliwa, widzę to choćby po mojej siostrze, która urodziła pół roku temu i reaguje histerycznie nawet na najmniejsze drobiazgi, które interpretuje jako "krzywda dzieciom". Nie potępiaj pochopnie matki, bo twoje inne podejście do aborcji jest spowodowane tym, ze żyjesz w czasach, gdy aborcję zaczęto zupełnie inaczej traktować, tak więc mało w tym twoich własnych zasług. Z pewnością następne pokolenia nas również będą oceniać mało pochlebnie, choćby z powodu stosunku do zwierząt czy protestów przeciw legalizacji związków homoseksualnych.
      • bergamotka77 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 01:38
        święte słowa wy jednak na tym forum mądre kobiety jesteście smile
      • sadosia75 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 10:19
        Z pewnością następne pokolenia nas również będą oceniać mało pochlebnie,
        > choćby z powodu stosunku do zwierząt czy protestów przeciw legalizacji związków
        > homoseksualnych.


        Szczerze mówiąc liczę na to !
      • claudel6 Re: Aborcja mamy 07.01.13, 11:43
        Sądząc z nicka to bergamotka ma 35-36 lat, czyli niewiele mniej ode mnie. I już ma tak wyprany mózg retoryką antyaborcyjną?
    • cherry.coke Re: Aborcja mamy 05.01.13, 01:45
      Wiesz, ile twoich krewnych i znajomych usunelo albo usunie ciaze? Tylko o tym nie wiesz i zwlaszcza odkad to paragraf sie nie dowiesz.
      • swiete.jeze Re: Aborcja mamy 05.01.13, 15:16
        Dokładnie tak, tylko teraz wspominanie o tym to jest wielki coming out (vide Maria Czubaszek).
    • yuka12 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 02:07
      Mnie by bardziej wstrzasnelo, gdybym dowiedziala sie, ze jestem z adopcji lub mama oddala jakies dziecko do adopcji. Niemniej pewnie i tak bym probowala to zrozumiec i z tym zyc. Ale ja nie uwazam aborcji czy oddawanie do adopcji za koniec swiata i grzech do grobowej deski, bo zdaje sobie sprawe, ze postawy i poglady sobie, a zycie- bywa- sobie.
      • yuka12 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 02:08
        Przepraszam, nie "mnie" tylko "mna". Musze isc spac smile.
      • k1k2 Re: Aborcja mamy 01.02.13, 21:15

        > Mnie by bardziej wstrzasnelo, gdybym dowiedziala sie, ze [...] mama
        > oddala jakies dziecko do adopcji.

        Mnie tez, na 100%
    • podkocem Re: Aborcja mamy 05.01.13, 02:14
      Weź pod uwagę fakt, że wtedy aborcja była dostepna bez problemu i często traktowana jak antykoncepcja. Mniej więcej jak teraz na zachodzie. Mój M ma 3 siostry i wszystkie 3 miały skrobanki. W głowę zachodziłam jak to możliwe. Po prostu. Jeśli coś jest dozwolone bez ograniczeń to znaczy ze nie jest złe. Nie próbowałam z nimi dyskutować na ten temat, wolę nie psuć relacji.
      • allatatevi1 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 14:18
        Te lepiej wyedukowane Hiszpanki są wyjątkowo wyczulone na punkcie antykoncepcji, więc skrobanki to (nie tylko w Hiszpanii) domena klasy niższej i tych ogólnie życiowo tępawych.
        • swiete.jeze Re: Aborcja mamy 05.01.13, 15:21
          U nas to samo. Podziemie aborcyjne kwitnie w najlepsze, zwłaszcza tam, gdzie wielu rzeczy nie wypada, na przykład stosowania antykoncepcji.
          • kagrami Re: Aborcja mamy 07.01.13, 22:28
            I robi się to - jak przypuszczam - w bylejakich warunkach, na własną odpowiedzialność, jeśli coś by się nie udało. Bez rozmowy z psychologiem, która jest w UK obligatoryjna i która to rozmowa w wielu przypadkach mogłaby wiele zmienić. U nas jest aborcyjne średniowiecze.
            • kagrami Re: Aborcja mamy 07.01.13, 22:30
              I aborcje w Polsce są i będą bo np. ludzi nie stać na wychowanie dzieci.
    • edelstein Re: Aborcja mamy 05.01.13, 02:46
      A co mam myslec?ani moja decyzja,ani moje zycie.Znam sporo kobiet ktore poddaly sie aborcji i podejrzewam tez,ze sporo ktore aborcje mialy,ale nikt o tym nie wie.Nie potepiam,jestem za wyborem.
      • bergamotka77 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 02:59
        Mysle ze trzeba miec powazne powody by taka decyzje podjac ale latwiej bym to zaakceptowala gdyby np. byla samotna matka albo nie miala za co zyc. Mysle ze byla slabsza psychicznie niz ja i nie udzwignela kolejnej ciazy, przypadkowej zreszta. Ale probuje ja zrozumiec, choc mi szkoda, ze taka decyzje podjela. Na pewno by sobie poradzila z trojka albo i nie, bo ponoc wygladala ze zmeczenia jak "smierc na choragwi". Mozna tylko gdybac - ja wolalabym sie przemeczyc bo mysl o pozbyciu sie swojego dziecka bylaby pewnie moim koszmarem do konca zycia.
        • rhaenyra Re: Aborcja mamy 05.01.13, 10:21
          >Mysle ze byla slabsza psychicznie niz ja...

          fiufiu jaki piekny pokaz pychy big_grinbig_grinbig_grin
          tak naprawde nie wiesz czy bys sobie w tamtych czasach z jednym poradzila
        • kkokos Re: Aborcja mamy 05.01.13, 11:02
          Na pe
          > wno by sobie poradzila z trojka albo i nie, bo ponoc wygladala ze zmeczenia jak
          > "smierc na choragwi".

          na pewno, albo i nie
          usunęła od tak, jak splunąć, ale siedzi to w niej po latach
          finansowo na pewno ich było stać, ale mieli kryzys

          nic tu się kupy nie trzyma. po prostu nie wiesz nic o sytuacji twojej matki w tamtym okresie, ale pozwalasz sobie na ocenianie i potępianie. nic, absolutnie nic nie daje ci do tego prawa ani podstaw.
          więcej pokory.

        • wjw2 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 14:17
          Samotną można być również w małżeństwie.
          Napisałaś, że rodzice mieli kryzys, umęczona matka z dwójką małych dzieci, a tu kolejna ciąża... Do tatusia jakos pretensji brak....
          Współczuje Twojej mamie, że ma taką pyszną córcię, bo ty "nigdy, przenigdy".
          Życie jest przewrotne, nie wiesz "co czeka Cię za zakrętem, za tydzień, miesiac, rok"
          Więcej pokory i zrozumienia życzę
          • kk345 Re: Aborcja mamy 06.01.13, 00:40
            > Współczuje Twojej mamie, że ma taką pyszną córcię, bo ty "nigdy, przenigdy".
            > Życie jest przewrotne, nie wiesz "co czeka Cię za zakrętem, za tydzień, miesiac
            > , rok"

            Ktoś w końcu tę zarozumiałą córcię wychowałsmile

            > Życie jest przewrotne, nie wiesz "co czeka Cię za zakrętem, za tydzień, miesiac
            > , rok"
            Ina pewno ma prawo matke oceniać, w końcu córcia ma doswiadczenie w wychowywawniu trójki malych dzieci w patriarchacie i szalejącym kryzysie Polski lat 80-tych...
        • maligna567 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 15:30
          Na pe
          > wno by sobie poradzila z trojka albo i nie,

          aaaaaahahahahahahahahahahaha
    • nutka07 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 02:57
      Moze wrazliwie reagujesz, bo sama masz teraz male dziecko i sobie wszystko przekladasz, na swoja sytuacje.

      Ja wiem ze moja matka usuwala ciaze, ale na mnie to nie robilo wrazenia, bo dowiedzialam sie o tym duzo wczesniej niz Ty, okolicznosci tez byly inne. Bedac nastolatka i pozniej myslalam, ze jakby cos kiedys sie stalo to poddam sie aborcji bez wiekszych szkod emocjonalnych.
      Bylam w ciazy pozamacicznej i temat mnie calkowicie obszedl, nigdy nie myslalam ze moglabym miec dziecko z tamtej ciazy(co medycznie jest jasne), chodzi mi o taki aspekt psychiczny.

      Kiedy urodzilam pierwsze dziecko to zupelnie mi sie odmienilo smile ze wzgledu wlasnie na corke.

      Teraz przy trojce dzieci znowu mi sie odmienilo.


      Takze nie potepiaj mamy, bo nie bylas w jej skorze.
      • bergamotka77 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 03:04
        nutka to retrospekcja - ta rozmowa miala miejsce 10 lat temu bo tyle ma moj starszy synek, drugi jest za to dosc maly ale nie niemowle. Wiec juz na spokojnie bez pociazaowych emocji i dzialania hormonow o tym mysle. Na przyklad w swieta - mam dosc fajnego brata ale jest zupelnie inny niz ja charakterologicznie. Moze mialabym fajna mala siostre - przyjaciolke taka jak moja mama ma w swojej siostrze? Wraca to do mnie jak bumerang po prostu. No i mysle ze brat o tym nie wie.
        • aandzia43 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 03:21
          Moz
          > e mialabym fajna mala siostre - przyjaciolke taka jak moja mama ma w swojej sio
          > strze? Wraca to do mnie jak bumerang po prostu. No i mysle ze brat o tym nie wi
          > e.

          Doskonale cię rozumiem. Taka nieokreślona tęsknota za rzeczywistością równoległą, która być może byłaby jeszcze fajniejsza od tej, która jest smile Mam dużo, ale jakbym miała jeszcze ciut więcej, byłoby ekstra wink Zdarza się każdemu. Wiem, że cieszysz się życiem, które masz i kochasz mamę. I niech tak pozostanie smile
        • nutka07 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 03:26
          Wiesz niekoniecznie moglabys sie z nia dogadywac, ta siostra doskonale dogadywalaby sie z Twoim bratem wink

          Moze po prostu ze wzgledu na relacje z bratem, ulagasz takiemu fantazjowaniu.
          Badz brakuje Ci takiej relacji od serca w rodzinie, albo z inna kobieta.

          Wiesz ja czesto tesknilam za mama, ktora nie zyje. Brakowalo mi jej, zwlaszcza kiedy urodzilam dziecko, wtedy mialam bardzo duzo pytan, takich zyciowych dotyczacych takze naszej przeszlosci. Czasami jak jestem nieszczesliwa to czuje taka tesknote, za taka prawdziwa mama. Tylko ja juz wiem ze nie tesknie za nia konkretnie, ale za takim uczuciem matczynym, za taka powtorze sie prawdziwa matka ktorej nigdy nie mialam. Ja wiem ze gdyby ona zyla, to nie bylaby ta osoba za ktora tesknie.


          Dlatego pomyslalm ze moze Ty masz jakas niewypelniona luke, czegos moze potrzebujesz, brakuje Ci jakiejs relacji smile oczywiscie moge sie mylic i nie traktuj tego jako psychoanalizy wink


          Albo sie po prostu przejelas wtedy i tak Ci zostalo, masz inne podejscie do aborcji i stad to wszystko.
        • allatatevi1 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 14:27
          "brat o tym nie wie"
          Słonko, toż to polski standard, cały syf zrzucić na kobiety, płci męskiej nie zawracać dupy problemami.
          Ja zaczęłam o wszystkich takich gorzkich żalach informować brata - mam metkę wyrodnej, niegodnej zaufania, ale jak mi się ogromnie komfort życia poprawił. Polecam!
        • cherry.coke Re: Aborcja mamy 05.01.13, 17:48
          bergamotka77 napisała:

          > nutka to retrospekcja - ta rozmowa miala miejsce 10 lat temu bo tyle ma moj sta
          > rszy synek, drugi jest za to dosc maly ale nie niemowle. Wiec juz na spokojnie
          > bez pociazaowych emocji i dzialania hormonow o tym mysle. Na przyklad w swieta
          > - mam dosc fajnego brata ale jest zupelnie inny niz ja charakterologicznie. Moz
          > e mialabym fajna mala siostre - przyjaciolke taka jak moja mama ma w swojej sio
          > strze? Wraca to do mnie jak bumerang po prostu. No i mysle ze brat o tym nie wi
          > e.

          Brat nie wie, tatus niewinny, ty bys przezyla ze spiewem na ustach, tylko matka zla kobieta. Klasyka.
          • kk345 Re: Aborcja mamy 06.01.13, 00:42
            10/10
        • cherry.coke Re: Aborcja mamy 05.01.13, 18:08
          bergamotka77 napisała:

          > nutka to retrospekcja - ta rozmowa miala miejsce 10 lat temu bo tyle ma moj sta
          > rszy synek, drugi jest za to dosc maly ale nie niemowle. Wiec juz na spokojnie
          > bez pociazaowych emocji i dzialania hormonow o tym mysle. Na przyklad w swieta
          > - mam dosc fajnego brata ale jest zupelnie inny niz ja charakterologicznie. Moz
          > e mialabym fajna mala siostre - przyjaciolke taka jak moja mama ma w swojej sio
          > strze? Wraca to do mnie jak bumerang po prostu. No i mysle ze brat o tym nie wi
          > e.

          A w ogole to moze warto byloby sie przejsc z tym do psychologa i przepracowac, bo nie widzisz calej sprawy racjonalnie. Zobacz, widzisz utracona fajna siostre. A gdyby nie bylo siostry, tylko drugi malo fajny brat? Albo dziecko z wada? Albo matka zachorowalaby ciezko lub zmarla przy porodzie? Albo padla psychicznie przy trojgu dzieciach w komunie, ojciec ja rzucil, zostalibyscie polsierotami albo w opiece?

          Wybralas sobie nacieplejszy, najbardziej romantyczny scenariusz, to, czego ci samej brakuje, i od dziesieciu lat winisz matke, ze temu wyobrazeniu zapobiegla...
        • lady-z-gaga Re: Aborcja mamy 05.01.13, 20:28
          rozmowa miala miejsce 10 lat temu bo tyle ma moj sta
          > rszy synek,
          Wiec juz na spokojnie
          > bez pociazaowych emocji i dzialania hormonow o tym mysle. (...)
          Moz
          > e mialabym fajna mala siostre - przyjaciolke taka jak moja mama ma w swojej sio
          > strze? Wraca to do mnie jak bumerang po prostu.

          Ja Cię z góry przepraszam, ale muszę to napisac: masz coś z głową.
      • laquinta Re: Aborcja mamy 05.01.13, 12:41
        nutka07 napisała:

        > Kiedy urodzilam pierwsze dziecko to zupelnie mi sie odmienilo smile ze wzgledu wla
        > snie na corke.
        >
        > Teraz przy trojce dzieci znowu mi sie odmienilo.

        Kiedy nastoletnia corka zajdzie w niechciana ciaze, wtedy dopiero mamusiom sie odmienia. Widzialam na wlasne oczy matki, ktore "nigdy w zyciu by tego nie zrobily" i bla bla bla...a pozniej nawet dyskusji nie bylo, tylko szybko aborcja i po klopocie.

        Kobieta np. czterdzistopiecioletnia gdy zajdzie w ciaze mimo antykoncepcji, tez dlugo nie rozmysla co z tym fantem zrobic.

        Tak jak napisalas Nutka, zmienia sie myslenie i poglad na sprawe. Ale, aby nie potepiac, wystarczy troche wyobrazni.

        Np. wyobrazic sobie, ze to nie byla trzecia ciaza matki. Trzecia jakos udzwignela. To mogla byc czwarta, piata albo szosta....No, przy ktorej ciazy mozna juz odpuscic matce?
        Moja praciotka miala jedynascioro dzieci. Nie miala szans na aborcje, bo we wsi nawet "babki" nie bylo.
        Wspolczesne kobiety latwo oceniaja te starsze, cos za latwo. Mysla przez pryzmat swoich "czasow", nie majac bladego pojecia w jakich warunkach dawniej kobiety zyly i wychowywaly swoje dzieci.
        • kagrami Re: Aborcja mamy 07.01.13, 22:42
          Moja prababcia zmarła po wizycie u "babki" czy też "lekarza" w 1933 roku, zostawiając 9 dzieci, z czego najmłodsze niecałe 2 latka. Jej śmierć miała kolosalny wpływ na życie tych dzieci.. Oczywiście negatywny.
          Więc pewnie dobrze że twoja praciotka nie miała okazji...
    • selavi2 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 04:37
      Potępiasz mamę?
      A może jesteś zła na nią, ze pozbawiła cie rodzeństwa?
      A może może masz sobie za złe, że ty zyjesz a ono nie?
      A może nie wiesz, że jest taki nurt terapii, który twierdzi, że w tzw. systemie rodzinnym/polu rodziny, umarle dzieci czy to na skutek poronienia czy aborcji, domagają się uznania, tj. że w rodzinie mają mieć swoje miejsce jako nieżyjace dzieci a nie jako tajemnica?
      A może nie wiesz, że masz prawo do żałoby po tym dziecku, do przeżycia wszystkich jej cykli?
      A może nie wiesz, że często ulgę przynosi wizyta na cmentarzu i zapalenie światełka pamięci na zapomnianym dziecięcym grobie?
      A może nie wiesz, jak niektórym kobietom aborcja podstępnie zabiera radość z życia i jak im ta aborcja wraca w rożnych momentach zycia albo jest cały czas jako stałe poczucie winy?
      Nie wiem co wiesz a czego nie?
      Nie wiem czy coś z tego co napisałam coś rozjasni albo pomoże?
      Wiem jedno, że masz prawo czuć to co czujesz. I że najlepiej przezywać wszystkie uczucia tak długo, jak potrzebujesz.
      O ile wiesz co czujesz.
      Bo czasami jest różnie.
      Czasami złość może być maską dla lęku a potępienie maską dla np. nieuświadomionego żalu i bólu po stracie?
      Nie wiem...
      To tylko sugestie.
      Pozdrawiam.
      • isa_bella1 Re: Aborcja mamy 30.09.16, 21:48
        Selavi...ciekawie napisane. Myslę że nawet orędowniczki aborcji wiedzą gdzieś w głebi że jest to złe ale wolą sobie tego nieuświadamiać.
        • joa66 Re: Aborcja mamy 30.09.16, 23:58
          Nigdy nie słyszałam o orędowniczkach aborcji? Jakieś linki?
    • rosapulchra-0 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 04:41
      Jakieś 95% kobiet w czasach komuny usuwało ciąże, bo wtedy to była jedyna I powszechna metoda antykoncepcyjna. Myślę, że nie ma ich za co potępiać, takie były czasy I zupełnie inna świadomość niż dziś.
      • kol.3 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 07:48
        Roso, dzisiaj tak samo usuwają i to niemało, tylko obowiązuje poprawność w tym temacie, czyli święte oburzenie na wieś że ktoś usunął.
        • allatatevi1 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 14:31
          Dzisiaj przy powszechnie dostępnej i skutecznej antykoncepcji ciąże usuwają tylko ociężałe umysłowo i patologia.
          • triss_merigold6 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 15:15
            Ponawiam pytanie dziewczę drogie, nie nauczyli Cię liczyć? Dyskalkulia?
            Matka autorki usuwała tę ciążę wiele lat temu, w PRL, a nie w dzisiejszych czasach.

            BTW dopytaj albo doczytaj jak radziły sobie z nieplanowanymi ciążami Hiszpanki w czasach Franco albo Włoszki, gdy aborcja była zakazana.
          • brak.polskich.liter Re: Aborcja mamy 05.01.13, 15:46
            allatatevi1 napisała:

            > Dzisiaj przy powszechnie dostępnej i skutecznej antykoncepcji ciąże usuwają tyl
            > ko ociężałe umysłowo i patologia.

            Smiale twierdzenie (i dosc dalekie od prawdy), ale nawet zakladajac jego prawdziwosc - co ma piernik do wiatraka, tj. to, co napisalas do tematu watku?

            Matka autorki dokonala aborcji nie w zeszlym tygodniu/miesiacu/roku, tylko w koncowce lat 70tych, wzglednie na poczatku 80tych ubieglego wieku. O dostepnosci skutecznej antykoncepcji w owych wesolych czasach w Polsce pisala juz Kol3 i kilka innych formumowiczek. O ogolnych warunkach zycia rowniez.
          • rosapulchra-0 Re: Aborcja mamy 06.01.13, 20:49
            allatatevi1 napisała:

            > Dzisiaj przy powszechnie dostępnej i skutecznej antykoncepcji ciąże usuwają tyl
            > ko ociężałe umysłowo i patologia.

            I coś jeszcze w tym temacie masz do powiedzenia? Czy tylko ociężałym umysłowo i patologii w majtki zaglądasz? suspicious
        • morekac Re: Aborcja mamy 06.01.13, 08:34
          Tak samo jak obowiązuje święte oburzenia na słowo eutanazja.
          A czym jest NFZ-owy system opieki zdrowotnej, jak nie eutanazją?
      • ira_07 Re: Aborcja mamy 06.01.13, 19:38
        > Jakieś 95% kobiet w czasach komuny usuwało ciąże,

        Udowodnij big_grin
    • marianna1970 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 07:25
      Zabójstwo jest zawsze zabójstwem, czy dziecko jest płodem które ma parę tygodni czy rok,
      • kagrami Re: Aborcja mamy 07.01.13, 22:46
        a stosunek przerywany?
    • franczii Re: Aborcja mamy 05.01.13, 08:06
      Taka wiadomosc by mnie poruszya ale bym nie potepila matki tylko starala sie ja zrozumiec.
      Wiem, ze moja matka moglaby usunac ciaze tylko dlatego, ze nie wiedzialaby innej mozliwosci. Moja mama miala nas 3 z niewielka roznica wieku i byla sama, pracowala zawodowo, ojciec bardzo czesto wyjezdzal w dalekie delegacje, taka praca. Finansowo tez by sobie poradzili ale fizycznie mogloby ja to przerosnac. Dlatego sadze, ze mialaby prawo zdecydowac sie na taki krok gdyby pojawila sie niechciana ciaza.
    • franczii Re: Aborcja mamy 05.01.13, 08:09
      Zapomnialam zupelnie.
      Twoja mama glupio postapila, ze zwierzyla ci sie z usuniecia ciazy w takim momencie twojego zycia.
    • 18lipcowa3 zdziwiona? 05.01.13, 09:08
      wtedy tj 25-35 lat temu, nie wiem ile masz sporo ''normalnych''kobiet usuwało ciąże
      • ola33333 Re: zdziwiona? 05.01.13, 10:23
        co innego aborcja, a co innego informowanie corki, ze zostala pozbawiona brata lub siostry.
        Po co bylo jej to mowic ? Konsekwencje swoich czynow powinna ponosic matka sama (z ojcem) a nie obciazac corke..
        • nangaparbat3 Re: zdziwiona? 05.01.13, 11:24
          Daj spokoj, dorosła dojrzała kobieta, matka dzieciom, powinna się z tym uporać.
    • kropkacom Re: Aborcja mamy 05.01.13, 09:10
      No cóż, jesteśmy tylko ludźmi i lubimy tak sobie snuć: jaki byłby ten mój brat, jak kochałabym siostrę... W rzeczywistości zbyt często nie przepadamy za siostrami, a kontakty z braćmi takie sobie. Kochasz swoją matkę? Uważasz ją za złego człowieka, bo dokonała legalnej aborcji wczesnego płodu? To twoje życie. Sama sobie odpowiedz.
    • zrozpaczona61 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 09:40
      Bergamotko, moja mama była wstrząśnięta jak zobaczyła zdjęcie z usg zrobione w 10 tygodniu ciąży - dosyć dawno temu. Powiedziała tylko, że "to" już wyglada jak miniaturka człowieka. Wiem, że miała aborcję, w tamtych czasach to nie było rzadkością. Ale widziałam jak bardzo ją poruszyło to zdjęcie. Nie dlatego, że to jej wnuk, potem się przyznała, że pierwsze o czym pomyślała to to, że ona pozbyła się już starszego "mini-człowieka", ale nie myślała wtedy o nim w tych kategoriach. Kiedyś nie było takich możliwości, usg, kobiety nie wiedziały jak wygląda rosnące w nich życie. Teraz to już zupełnie co innego.
      • drzewachmuryziemia Re: Aborcja mamy 07.01.13, 20:57
        moja mama, ktora takze w tamtych czasach miała aborcję, była równiez wstrząśnięta jak zobaczyła pierwsze usg mojego dziecka i potem kazde kolejne robiło na niej szalone wrazenie
        • drzewachmuryziemia Re: Aborcja mamy 07.01.13, 20:58
          własciwie miałam wrazenie, ze dopiero po tym pierwzym zdjeciu zaczeła czuc, ze to było dziecko (w przypadku mojej mamy troje dzieci), nadała im imiona, pomodliła za nie, pozegnała się a mi ulżyło, ze jakos sie nimi "zajęła"
    • guderianka Re: Aborcja mamy 05.01.13, 09:50
      Myślę, że mama przekroczyła granicę -nie upewniwszy się/nie mając wiedzy jakie są Twoje przekonania i poglądy. Nie wiem jak wyglądały Wasze relacje do tej pory, czy byłyście sobie bliskie ?
      Wstrząs może być wywołany tym, że często stawiamy rodziców w konkretnej roli, traktujemy tylko jak rodziców a nie ludzi z ich potrzebami i problemami
    • rhaenyra Re: Aborcja mamy 05.01.13, 10:11
      >Dlaczego to wyznanie tak mna wstrzasnelo?

      bo ci w dziecinstwie na religii zrobili pranie mozgu
      • jolunia01 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 10:27
        rhaenyra, 100% racji. Najłatwiej potępiać jak się samemu nie miało żadnego życiowego problemu. Ja od zawsze jestem za prawem wyboru, KAŻDA KOBIETA powinna móc sama decydować o swojej płodności, bez żadnej presji ideologicznej, bo w ostatecznym rozrachunku to ona ponosi koszty takiej decyzji.
    • kobieta_z_polnocy Re: Aborcja mamy 05.01.13, 10:33
      Nie wstrząsnęłaby mną taka informacja, tak jak nie ruszają mnie aborcje dokonywane współcześnie. Moim osobistym zdaniem takie emocjonalne podejście do tematu (ach, ja karmię, ach, to zaburza relację matka-dziecko, ach, ja nie potępiam, ALE) świadczy o pewnym przewrażliwieniu. Tęsknoty za nienarodzonym rodzeństwem też nie do końca rozumiem. Składam tę reakcję na karb rozemocjonowania związanego z posiadaniem małego dziecka, chociaż macierzyństwo nie powinno być wymówką na wszystko.
      • claudel6 Re: Aborcja mamy 07.01.13, 12:28
        no dla mnie to tez kosmos. ale dla mnie aborcja to nie tabu, również aborcja matki.
    • beverly1985 Re: Aborcja mamy 05.01.13, 10:39
      Nie wstrząsneloby mnie to w ogóle.
      Bardziej wstrząsają mną nieuleczalnie chore, cierpiace dzieci, które mozna było zabić w łonie matki zamiast kazac im meczyc się na tym swiecie.
    • pertuss Re: Aborcja mamy - czy słusznie to za złe uważasz? 05.01.13, 11:05
      Moja mama nie usunęła ciąż. Urodziła dziewięcioro dzieci a co najmniej dwoje poroniła. Zamiast pomyśleć i podwiązać sobie jajowody po np czwartym(mnie by nie było)- nie zrobiła nic. To jej wyznanie, że oprócz nas-urodzonych jeszcze miała poronienia też mą wstrząsnęło i ręce mi opadły całkiem. Dlaczego była aż tak głupią niemyślącą bierną kobietą?? Aktywna społecznie a w życiu osobistym rozmemłanie i brak odpowiedzialności.
      Bo całe życie obwiniała ojca za to, że ona musi rodzić mu dzieci, że to on ma parcie na dzieci (bo mu się chce seksu) więc to on jest winny i ją krzywdzi, przez niego ona musi ciążko pracować. A ona się zaharowuje by te dzieci (których wcale nie chce) , jednak wychować, tyłki podetrzeć, obiady ugotować. Całe życie bardzo się poświącała i pracowała ponad siły, ale równocześnie robiła nam pranie mózgu, że ojciec to samo zło, a ona niewinna cierpiętnica poświęcająca się przez niego, która nic nie mogła inaczej zrobić (indoktrynacja kościoła bardzo silna). Do tej pory żyje z ojcem i go nienawidzi okazując mu to na każdym kroku a od dorosłych dzieci domaga się wdzięczności dla siebie i potępiania ojca.
      • kol.3 Re: Aborcja mamy - czy słusznie to za złe uważasz 05.01.13, 14:23
        A to nie pani Wałęsowa?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka