Dodaj do ulubionych

pożyczanie samochodu

12.02.13, 16:58
ematki, chcę was prosić o skomentowanie.
nasz znajomy poprosił wczoraj o pożyczenie mojego samochodu. samochód jest 2-letni, kosztował ponad 100 tys.
znajomy jakieś 2 lata temu pożyczył nam auto, wyjeżdżaliśmy i potrzebowaliśmy "upakować" do auta 5 osób, a każde z naszych 2 aut zarejestrowane jest na 4 osoby. jechaliśmy do miejscowości odległej o 250 km. samochód pożyczony od sąsiada wart był ok. 15 tys., nie miał autocasco, w razie wypadku byliśmy w stanie oddać mu kwotę równą wartości samochodu.
sąsiad 2 m-ce temu pożyczył moje auto, w ramach rewanżu czułam się do tego zobowiązana. i wczoraj znów podobna sytuacja.
sąsiad chciał pojechać na jakieś ważne spotkanie, 500 km w jedną stronę. mógł jechać pociągiem, mógł jechać swoim dośc starym autem (ale ono jest "do jeżdżenia po mieście", mógł pożyczyć samochód od siostry (ale "jej auto jest firmowe"). przypuszczam też , że chciał na tym spotkaniu "zrobić wrażenie", więc moje auto mogło mu w tym pomóc.
ja się zgodziłam (choć miałam wewnętrzne wątpliwości), wrócił mąż i powiedział, że się nie zgadza, co od razu zakomunikował uprzejmie sąsiadowi.
pracuję teraz w domu, dziecko chodzi do pobliskiej szkoły. auto wykorzystuję do jeżdżenia na zakupy, zawożę dziecko na zajęcia, jeżdżę do rodziny. w dłuższe trasy jeździmy mężowskim autem. auto nie było mi potrzebne, więc spokojnie mogłam je pożyczyć. no ale miałam wątpliwości.
pożyczyłybyście?
co myślicie o takiej przysłudze?
czy to się mieści w ramach takie zwykłej ludzkiej przysługi?

dodam, że wyświadczamy sąsiadowi od czasu do czasu inne przysługi i nie jest to pożyczanie cukru, ale nie chcę o tym pisać. on także jest w stosunku do nas uprzejmy, ogólnie mamy dobre relacje.
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 17:07
      Ja bym pożyczyła, ale ja nie mam do auta stosunku emocjonalnego (jak - podejrzewam - twój mąż).
    • bombastycznie Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 17:08
      pożyczyłabym gdyby było mu naprawdę potrzebne np nie miałby innej możliwości, a miał.
    • imasumak Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 17:36
      Ja bym pożyczyła. Sądzę, że mój mąż też nie miałby nic przeciwko temu.
      • e-milia1 kobiet i aut sie nie pozycza 12.02.13, 17:42
        moj szwagier raz pozyczyl nasze auto i je rozwalil, poszlo od razu do kasacji. nie, nie pozyczylabym, kiedys myslalam inaczej, ale po tym wypadku zmienilam zdanie. szczegolnie tak nowego i drogiego auta bym nie pozyczala. wogole nie rozumiem co to za moda pozyczac auto? rozumiem jeszcze czlonkom rodziny, ale sasiadowi? ja bym mojego starego nawet nie pozyczyla.
        • baltycki Re: kobiet i aut sie nie pozycza 12.02.13, 18:14
          e-milia1 napisała:

          > co to za moda pozyczac auto? rozumiem jeszcze czlonkom rodziny,
          > ale sasiadowi?
          Bywa, ze mila sasiadeczka jest blizsza sercu niz dalsza rodzina.
        • imasumak Ani kobieta, ani jej auto nie są własnością 12.02.13, 21:34
          mężczyzny. Jeśli autorka ma ochotę pożyczyć auto, niech pożycza.
          A nie pożycza się konia i szczoteczki do zębów tongue_out
          • smoczejajo Re: Ani kobieta, ani jej auto nie są własnością 12.02.13, 21:35
            Hmmm...
            Auto kupił mi mąż.
            • imasumak Re: Ani kobieta, ani jej auto nie są własnością 12.02.13, 21:37
              Ale jest Twoje? Tak?
              • smoczejajo Re: Ani kobieta, ani jej auto nie są własnością 12.02.13, 21:40
                Ja widnieję jako właścicielka.
                No ale jesteśmy małzeństwem.
                smile
    • kol.3 Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 17:59
      Jestem wielką przeciwniczką pożyczania rzeczy bardzo drogich które mogą ulec uszkodzeniu. Samochód za 100 tys. wg mnie nie jest do pożyczania. za 15 tys. też nie.
      • smoczejajo Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 21:39
        Gdybyśmy uszkodzili ten samochód za 15 tys., bylibyśmy w stanie oddać za niego pieniądze. Sąsiad nie.
        Mamy ac oczywiście, ale różnie bywa z ubezpieczeniem aut.
    • mynia_pynia Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 18:03
      My oddaliśmy nasz 'lepszy' samochód sąsiadowi jak był w potrzebie, ale to wspólnik męża i przyjaciel od lat. Ja jak byłam w potrzebie to pożyczyłam "grata' od koleżanki, bo miałam stracha jeździć lepszym pożyczonym od omawianego wcześniej kolegi, ale ja mam stresa nawet jak jade samochodem zamienny z salonu - jakoś nie należę do osób które cudzesami szpanują i cisną na maksa ile fabryka dała.
      • annakate Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 18:10
        Nie pozyczyłabym - choćby dlatego, że zawierając umowę ubezpieczenia oświadczyłam, że samochodem tym poruszam się ja, a nie kierowca poniżej dwudziestego któregoś roku zycia etc. Moja składka jest uzależniona m. in od tego, że mam prawo jazdy od 25 lat i jeżdże bezwypadkowo - obawiałabym się, że jak coś się stanie to zobaczę figę zamiast ubezpieczenia. Poza tym zwyczajnie nie lubię, juz jak małzon ma moim jechać to się zwierzę i pozwalam w ostateczności.
    • premeda Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 18:04
      Coś podejrzewam, że to chodzi o pochwalenie się ceną samochodu (to wyliczenie co i za ile) choć nie ma czym. Ja bym pewnie pożyczyła, mój M. też ale dla nas samochód to rzecz użytkowa. A nie, M. ma takiego rupcia, którego uwielbia i dla niego ten rupieć to co najmniej najlepsiejszy kumpel ale nie miał problemów z jego pożyczaniem.
      • smoczejajo Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 21:42
        źle podejrzewasz.
        auto kosztowało tak naprawdę 130 tys.
        podałam wartość auta, bo wcześniej jeździłam autem za 60 tys. i nie miałam problemu, żeby je pożyczać.
        teraz mam.
        • antychreza Re: pożyczanie samochodu 20.05.14, 09:24
          No faktycznie, dopiero teraz się pochwaliłaś. Skoro tak się trzęsiecie nad blaszaną puszką, to jesteście pewni czy było was na nią stać i czy nie powinniście jednak zostać przy takich za 60 tysi?
    • m_incubo Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 18:11
      Ja bym sąsiadowi chyba pożyczyła, bo czułabym się zobowiązana, natomiast sama z całą pewnością nie chciałabym pożyczać od kogoś na tak długą trasę auta sporo droższego niż moje własne. W sumie nie dziwię się twojemu mężowi.
      • wioskowy_glupek Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 18:28
        Ja bym pożyczyła, osobistej rzeczy jak telefon nie ale samochód tak.
      • feleedia Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 18:29
        2-letnie auto za 100k dziś warte jest pewnie jakieś 60k.

        Tyle w temacie wielkiej pani kieroffczyni zakładającej wątek big_grin
    • 18lipcowa3 uwielbiam te auta za 100tys 12.02.13, 18:39
      ematki tylko takie mają, na dodatek jest to jedno z dwóch aut w domu
      hahahahhaa
      • aguila_negra Re: uwielbiam te auta za 100tys 12.02.13, 19:17
        18lipcowa3 napisała:

        > ematki tylko takie mają, na dodatek jest to jedno z dwóch aut w domu
        > hahahahhaa

        A to coś niezwykłego?
        • annajustyna Re: uwielbiam te auta za 100tys 12.02.13, 19:26
          Taaa, przy sredniej pensji w PL 4100 brutto, faktycznie 100 tys. na auto to pikus.
          • imasumak Re: uwielbiam te auta za 100tys 12.02.13, 21:39
            A kto powiedział, że u Smoczejajo tak jest? Średnia pensja, to jest średnia pensja, a nie dochód rodziny Smoczegojaja.
            • smoczejajo Re: uwielbiam te auta za 100tys 12.02.13, 21:45
              dzięki za wsparcie, bo już myslałam, że na forum nie wolno pisać, że jeździ się autem za 100 tys.
          • aguila_negra Re: uwielbiam te auta za 100tys 12.02.13, 22:22
            annajustyna napisała:

            > Taaa, przy sredniej pensji w PL 4100 brutto, faktycznie 100 tys. na auto to pik
            > us.

            No ale nadal nie rozumiem. Czy to coś dziwnego, że ktoś jednak ma takie auto?
            Bo Lipcowa napisała to w takim tonie, jakby przynajmniej chodziło o posiadanie wehikułu czasu.
          • krecik Re: uwielbiam te auta za 100tys 13.02.13, 07:20
            >> ematki tylko takie mają, na dodatek jest to jedno z dwóch aut w domu
            >> hahahahhaa
            >
            > Taaa, przy sredniej pensji w PL 4100 brutto, faktycznie 100 tys. na auto to pikus.

            No ale co wam, zeby wypadaja z zazdrosci, ze ktos moze miec lepiej i go na taki samochod stac w liczbie dwa, czy zwyczajnie trudno pojac fakt istnienia ludzi z wyzszymi zarobkami?

            Ag
            • puza_666 Re: uwielbiam te auta za 100tys 13.02.13, 11:06
              A ja uwielbiam jak ktos jest tak ograniczonym ciolkiem. Auto za 100tys to zadne ufo. Za 100 tys kupisz nowe sredniej klasy auto rodzinne z lepszym wyposazeniem (i tez bez jakis cudow), powiedzmy takiego Nissana Qashqai, a jakby sie kolezanka lipcowa rozgladnela bystrym okiem to by zauwazyla ze tego typu aut na ulicy jest jak mrowkow - wiec sporo ludzi stac na takie auto. Nie kazdy kupuje uzywane auta za 25 tysiecy, sa ludzie ktorzy kupuja nowe auta i jest ich sporo a nie sa to bynajmniej porsche czy ferrari, ale to takie pojmowanie swiata to dla lipcowej chyba wyzsza szkola jazdy. I coz - zazdrosc to straszna rzecz.
              • aguila_negra Re: uwielbiam te auta za 100tys 13.02.13, 11:11
                puza_666 napisała:

                > A ja uwielbiam jak ktos jest tak ograniczonym ciolkiem. Auto za 100tys to zadne
                > ufo. Za 100 tys kupisz nowe sredniej klasy auto rodzinne z lepszym wyposazenie
                > m (i tez bez jakis cudow), powiedzmy takiego Nissana Qashqai, a jakby sie kolez
                > anka lipcowa rozgladnela bystrym okiem to by zauwazyla ze tego typu aut na ulic
                > y jest jak mrowkow - wiec sporo ludzi stac na takie auto.

                Dokładnie, już nie chciałam tego pisać, bo zostałabym pewnie zaszczuta wink Sama mam auto za ponad 100 tys. i nie jest to żaden szał w trampkach. Dupy nie urywa - po prostu samochód jak każdy inny, tylko trochę większy. Samochody naprawdę luksusowe i wypasione zaczynają się od dużo, dużo wyższych kwot.
                • puza_666 Re: uwielbiam te auta za 100tys 13.02.13, 11:17
                  I wlasnie daltego to pisze, tez mam samochod w zblizonej kwocie, nowy, kupiony w salonie sredniej klasy i bynajmniej nie topowa wersje. Niektorzy nie moga pojac ze mozna kupic auto nie z drugiej reki i za wiecej niz 30 tysiecy, (nie zebym miala cokolwiek do kupowania aut z drugiej reki) no ale coz....najlepiej powiedziec ze to przeciez niemozliwe zeby kogos bylo stac a smochod za 100tys to ewenement i nie wiadomo co jeszcze - klapki na oczach i zazdrosc, szkoda gadac.
                • smoczejajo Re: uwielbiam te auta za 100tys 13.02.13, 15:44
                  potwierdzam. takich aut jest na ulicach mnóstwo, nie czuję się jakoś wyjątkowo jadąc nim.
                  zdziwiły mnie komentarze, że ponoć zaczęłam wątek, żeby się pochwalić autem o_O

                  dziękuję za komentarze dot. moich wątpliwości.
      • smoczejajo Re: uwielbiam te auta za 100tys 12.02.13, 21:43
        tak.
        mamy 2 auta.
        mężowskie jest jeszcze droższe.
      • heca7 Re: uwielbiam te auta za 100tys 20.05.14, 09:57
        A co w tym dziwnego? My też mamy dwa samochody w domu. Mój i męża. Oba były kupowane w salonie. Mój opel Mokka i męża peugeot 508sw.
        I nieprawda , że wszystkie ematki tak piszą. 1 kwietnia wątek założyła dziewczyna, która uwierzyła w żart mówiący iż niedługo wszystkie samochody ponad 10-letnie będą obowiązkowo złomowane. I pytała jak ona ma jeździć do pracy? I jej mąż a właściwie cała okolica? Skoro ich nie stać na młodszy samochód.
    • hamerykanka Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 18:49
      Nie pozyczylabym.
      Z opisu sytuacji wynika, ze znajomy mial czym jechac, ale chcial sie przewiezc lepsza fura. Nie byla to sytuacja podbramkowa typu mame do szpitala-nie pozyczylabym.
      • premeda Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 19:08
        Niekoniecznie mój M. miał takiego klienta, który uznawał tylko kontrahentów jeżdżących lepszymi autami, tylko tacy nie musieli się z nim użerać o zapłatę za faktury. Jak ktoś przyjedżał właśnie takim starszym autkiem to musiał się prosić o własną kasę, nawet jeśli to było głupie 1000zł. Nawet mojego M. różnie traktował, mimo że znali się jak te łyse konie, w zależności od tego jakim autem do niego akurat podjechał.
      • smoczejajo Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 21:47
        sytuacja zawiezienia kogoś do szpitala (kogokolwiek) jest poza wszelką dyskusją.
    • hanalui Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 19:14
      Na szczęście nie mam tego problemu bo ubezpieczenie jest na kierowcę a nie na auto to raz, dwa - by prowadzić moje auto tenże ktoś musi być ubezpieczony na owo konkretne auto, więc cokolwiek by sie stało broszka kierowcy a nie moja.
      • bi_scotti Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 21:09
        Od pozyczania samochodow sa rental agencies takie jak Hertz czy inny Avis - moje auto moglabym udostepnic w jakiejs naprawde dramatycznej sytuacji typu wojna albo inne trzesienie ziemi, niezaleznie od jego ceny wink Nie zyczylabym sobie tez zeby mi ktos nabijal mileage 2 x 500 km ALE gdybym wyrazila zgode i powiedziala, ze pozyczam to nie byloby takiej opcji, ze przychodzi maz i mowi "nie"! Moje auto = moja decyzja, ja poniose konsekwencje jakby cos wyszlo nie tak. To dziala w obie strony: gdy moj maz cos komus obieca, to chocbym byla bardzo contra, zgrzytne zebem, przelkne sline i zmilcze, bo to on obiecal a ja jego decyzje szanuje.
        www.youtube.com/watch?v=m9hc2dwfrO0
        • smoczejajo Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 21:51
          nie mam problemu z asertywnością wobec męża, ale w tym wypadku miałam wątpliwości, zgadzając się. sąsiad zaskoczył mnie swoją prośbą i nie umiałam odmówić.
          mąż faktycznie jest uczulony na pożyczanie auta. nawet moim nie lubi jeździć, chyba że jest konieczność.
      • czar_bajry Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 21:17
        Jakiś mizernych masz sąsiadów auto za 15 tyś- toż to patologia jakaś. Musiałaś być mocno zdesperowana skoro pożyczyłaś takiego rzęcha a może trochę adrenaliny potrzebowałaś- wtedy ok każdy potrzebuje zaznać trochę rozrywki.
        Ja bym zrobiła sąsiadowi przysługę i auto pożyczyła w końcu to tylko 100 tys. więc nie przesadzajmy toż to żaden cud-miód - chyba że faktycznie macie do auta stosunek emocjonalny ale to takie passe jest....
        • smoczejajo Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 21:53
          sąsiad jest chyba nawet zamożniejszy niż my.
          zwykle jeździ autem firmowym (teraz zmienia pracę), jego żona także.
          to auto za 15 tys. to takie "zapasowe", na wszelki wypadek.

          lubię swoje auto, więc chyba mam do niego stosunek emocjonalny. trudno, że jest to passe.

          • landora Re: pożyczanie samochodu 13.02.13, 09:59
            Skoro jest "jeszcze zamożniejszy niż wy", to przecież w razie czego odda Ci te 100 000zł, prawda?
            Jak ja się cieszę, że mój stary Opelek jest mój i to ja decyduję, kto nim jeździ, a mężowi nic do tego!
            • shellerka Re: pożyczanie samochodu 13.02.13, 10:40
              landora, a ja jednak wolę NASZ fajny samochód, od poczucia ZŁUDNEJ niezależności. rozumiem, że za naprawy SWOJEGO starego opla płacisz ZE SWOICH pieniędzy.
              • landora Re: pożyczanie samochodu 13.02.13, 17:07
                E, dlaczego złudnej? I dlaczego akurat Ciebie to zdanie ugryzło, odnosiłam się do autorki wątku, która "swoim" samochodem nie może sama rozporządzać.
                Mało psujny ten mój Opel, w dodatku niezbyt skomplikowany w naprawie. Większość napraw załatwia mój wujek wink Ewentualne naprawy opłacam ze wspólnego konta, zarabiamy oboje, trudno powiedzieć, czyje to pieniądze. Mąż z auta korzysta nawet częściej niż ja, przecież mu nie bronię, ale jednak auto jest moje. I kilka razy zawetowałam wyprawę gdzieś w kiepską pogodę właśnie tym argumentem. Dostałam je od swojego ojce przed zawarciem związku małżeńskiego.
                • shellerka Re: pożyczanie samochodu 13.02.13, 17:37
                  Jak ja się cieszę, że mój stary Opelek jest mój i to ja decyduję, kto nim jeździ, a mężowi nic do tego!

                  jeśli chodzi o złudną niezależność, to sama sobie odpowiedziałaś, że męzowi nic do tego, kto jeździ twoim autem, ale jednak za naprawy płacicie z wspólnej kasy, jak i zapewne za benzynęwink
                  a pisanie "mężowi nic do tego!" jest jakieś takie nieprzyjemne w stosunku do męża... no ale to już twoja sprawa. ja w małżeństwie, poza wspólną kasą, wspólnymi autami i ogólnie dobrami przeróżnymi, mam również wzajemny szacunek do siebie i do swoich racji. stąd pewnie bym wysłuchała najpierw argumentów męża, zanim odpowiedziałabym, że nic mu do mojego auta, choćby był to TYLKO I WYLĄCZNIE MÓJ nowy mercedes, a nie stary opel.

                  tez miałam swoje auto. kupione za własne pieniądze, nie otrzymane od rodziców, ale kiedy auto miało jakieś 10 lat stwierdziLIŚMY, ze kupujemy nowe, już za wspólne pieniądze. nie widziałam problemu i nie broniłam się rękoma i nogami, tylko dlatego, żeby jeździć NAJMOJSZYM samochodem.

                  acha.. swojego auta nie pożyczyłabym sąsiadowi, ani nikomu komu naprawdę nie byłoby ono potrzebne.
                  • landora Re: pożyczanie samochodu 17.02.13, 01:34
                    Jej, ależ sobie dopowiadasz...
                    Benzyna rzecz nabyta, auto używamy razem i razem płacimy za użytkowanie. Zazwyczaj nie ma najmniejszego problemu z podziałem, używa ta osoba, która potrzebuje bardziej. Jeśli ja muszę jechać za miasto do klienta, to oczywiście biorę samochód. Jeśli mąż musi coś załatwić w Berlinie - nie mam wątpliwości, bierze samochód. Niemniej jednak, jest to moje auto, mam je z resztą dłużej, niż trwa nasze małżeństwo. Podobnie mój komputer jest mój, choć za prąd nie płacę osobno.
                    Zaraz pójdę powiedzieć mężowie, że nie mam szacunku do jego racji...
                    Pisząc o moim Oplu miałam na myśli to, że gdybym chciała swój samochód komuś pożyczyć, to mąż nie mógłby mi tego zabronić. Swoją drogę, naprawdę nie masz nic swojego, do czego nikt inny nie ma prawa i o czym decydujesz sama? Komputera na przykład? Nie znoszę, gdy ktoś mi grzebie w kompie wink
                    Następne auto na pewno kupimy razem. I wtedy oboje będziemy mieć równe prawo decydować, kto nim jeździ, kto je pożycza itp.
                    Swoją drogą, nie pożyczyłabym samochodu, znajomych w razie potrzeby (przewiezienie książek, transport kota itp.) wożę sama.
                    • shellerka Re: pożyczanie samochodu 17.02.13, 14:07
                      kochana. oczywiście, ze mam swoje rzeczy. mam swój laptop i swój samochód, ale kupiony ze wspólnej, a w zasadzie jakby na to spojrzeć proporcjonalnie męża kasy.
                      ale to, ze coś jest mojego, nie oznacza, ze kiedy mój mąż usiądzie przy moim laptopie, nakrzycze na niego i powiem, ze chyba nie wie, co oznacza skrót PC!
                      albo, że kiedy zechcę założyć na kierownicę w moim teoretycznie samochodzie pluszową nakładkę we wzorek zebry, a mój mąż powie, że w życiu, to postawię się i powiem, że TO MOJE AUTO I ROBIĘ CO CHCĘ. nie. wysłucham jego racji.

                      w przypadku opisywanym w tym wątku mąż autorki ma jak najbardziej rację. a autorka jest osobą mało asertywną i zbyt pochopnie zgadzającą się na czyjeś propozycje i tyle.

                      dla mnie w tym przypadku zdanie męża jest ważniejsze od tego, co sobie pomyśli o całej sytuacji sąsiad.
                      • shellerka Re: pożyczanie samochodu 17.02.13, 14:08
                        ps. odważny mąż do berlina jechać 15 letnim szrotem żony.
                        • anna_geras Re: pożyczanie samochodu 18.02.13, 22:39
                          Dobry zwyczaj nie pożyczajsmile Raz pożyczyłam samochód szwagrowi, oddał bez znaczka ( parkował w mało bezpiecznej dzielnicy) Doszłam do wnosku,że pożyczanie generuje niepotrzebne konflikty.
          • shellerka dziumdzia, kręcisz... 13.02.13, 10:12
            napisałaś że pożyczyliście od niego auto, bo was byłoby stać na to, zeby ewentualnie mu za nie zapłacić w przypadku jakichkolwiek szkód, a sąsiada stać by na takie coś nie było.
            teraz jednakże, kiedy jedna z forumek zaśmiała się, że mieszkacie w sąsiedztwie biedoty, co to jeździ autem za 15 tysięcy, ty twierdzisz, że oni jednak bogatsi są od was wink

            smile)))

            ps. post lipcowej mnie jak zwykle powaliłsmile lipcowa żyje najwyraźniej w świadomości, że te auta kupuje się ZAWSZE za gotówkę. otóż są leasingi na ten przykład.
            • smoczejajo Re: dziumdzia, kręcisz... 13.02.13, 15:39
              dziumdzia?
              ja widzę dużą różnicę między kwotą 15 tys. a 100 tys.
              tak około siedmiokrotną różnicę.
              • shellerka Re: dziumdzia, kręcisz... 13.02.13, 17:28
                no, ale sąsiad jest ZNACZNIE bogatszy wink
                • imasumak Shellerko Dziumdzio, kręcisz... 14.02.13, 00:14
                  nie napisała, że ZNACZNIE
                  • shellerka Re: Shellerko Dziumdzio, kręcisz... 14.02.13, 10:06
                    oj tam oj tam wink
          • czar_bajry Re: pożyczanie samochodu 14.02.13, 00:00
            Skoro sąsiad bogaty to nie będzie problemu ze zwrotami w razie czego...
    • bergamotka77 Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 22:03
      Nie pozyczylabym bo to droga rzecz, poza tym nauczono mnie ze auta nie pozycza sie obcym - sama tez nie pozyczylabym od sasiada, ewentualnie od brata czy taty i tylko w ostatecznosci. Tu nie chodzi o ratowanie zycia czy nagle wypadki - wtedy oczywiscie tak. A tak z ciekawosci - po co ci tak drogie auto na zakupy? To oznaka prestizu, pozycji spolecznej czy co? Ja lepiej bym sie czula jezdzac tanszym autem - mniejszy stres w wypadku stluczki i nie trzeba sie tak trzasc nad nim.
      • smoczejajo Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 22:14
        za 3 m-ce wracam do pracy, gdzie trzeba dojeżdżać, więc auto jak najbardziej będzie potrzebne.
        kilka razy pożyczyłam to auto, ale chodziło o załatwianie spraw na mieście, bo na mieście można ewentualnie zrobić stłuczkę.
        na długiej trasie można skasować auto.

        opinie odnośnie pożyczenia auta są, widzę, podzielone...
    • pibelle Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 22:15
      Drogich rzeczy nie pożyczam, a samochód jest na pierwszym miejscu tej listy.
      A to ponieważ zbyt łatwo auto uszkodzić, a upierdliwe kłopoty i konsekwencje poniosę wyłącznie ja.
      To ja będę musiała jeździć, załatwiać, wydzwaniać, oddać auto do naprawy i zostać bez, kupę czasu tracić i jeszcze może zniżki - w nosie mam takie atrakcje.
      Ostatnio znajomy uszkodził mi samochód na swoim podwórku i od razu się zaczęły kombinacje - że on zaprzyjaźniony warsztat ma i wyjdzie tanio, że już dzwoni i on oczywiście zapłaci te kilka stówek albo żebym ze swojego AC zrobiła i on mi odda różnice w składkach potem. A ja mam gdzieś ściganie go przez 2 lata, żeby uzupełniał moje składki, bo na tyle czasu straciłabym zniżki.
      Tym bardziej gdzieś mam zaprzyjaźniony warsztat, bo mam 2 letni samochód i chce, żeby był naprawiany w ASO i z oryginalnych części, a nie klepany przez pana Kazia.
      Finał był taki, że naprawa kosztowała kilka tysięcy, bo wyglądało niegroźnie a okazało się, że drzwi całe do wymiany i nie ja za nią płaciłam.
      Ale tak to właśnie jest, jak ktoś inny dobierze się do samochodu. On nim akurat nie jechał, ale u niego stał, bo coś mi montował.
      • smoczejajo Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 22:55
        załatwianie wypłaty z ac to ciężka przeprawa.
        faktycznie, nie pomyślałam o stracie zniżek ubezpieczeniowych.

        • pibelle Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 23:00
          Kiedyś ktoś chciał pożyczyć mój samochód, a na moją odmowę uzasadnioną tym, że coś może się stać, a naprawdę nietrudno o stłuczkę w mieście czy przy parkowaniu, odpowiedział, że przecież mam ubezpieczenie. I to jest właśnie ta beztroska i unikanie odpowiedzialności. Bo to jest moje ubezpieczenie, nie jego, i ja za nie płacę, nie on i ja latami zbierałam zniżki i ja będę miała kłopot, tylko ja. Ludzie mają problem z oddaniem książki albo płyty, a jednocześnie czasami nie mogą zrozumieć, że z samochodem jest ranga nieporównywalna.
          • gogologog Re: pożyczanie samochodu 18.02.13, 23:56

            > Kiedyś ktoś chciał pożyczyć mój samochód, a na moją odmowę uzasadnioną tym, że
            > coś może się stać, a naprawdę nietrudno o stłuczkę w mieście czy przy parkowani
            > u, odpowiedział, że przecież mam ubezpieczenie.

            Rozwalaja mnie takie typy, i zawsze sie zastanawiam skad sie biora
        • krecik Re: pożyczanie samochodu 13.02.13, 07:28
          > załatwianie wypłaty z ac to ciężka przeprawa.
          > faktycznie, nie pomyślałam o stracie zniżek ubezpieczeniowych.

          Zapoznanie sie z trescia polisy to pierwsza rzecz, gdy pozyczasz samochod. Bo moze sie okazac, ze okazujac komus uprzejmosc pozbawiasz sie ochrony ubezpieczenia. Zwlaszcza przy drozszych pojazdach/obiektach ubezpieczyciele staraja sie samych siebie zabezpieczyc.

          Ag
    • kobieta_z_polnocy Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 22:32
      Nie pozyczylabym.
      500 km w jedna strone to powazny dystans. A co bedzie z ubezpieczeniem w razie stluczki? Zreszta sasiad z tego co rozumiem auto ma, a nawet dwa, wiec zupelnie nie pojmuje jego prosby. Wartosc samochodu nie jest w tym momencie az tak wazna.
      • smoczejajo Re: pożyczanie samochodu 12.02.13, 22:48
        > 500 km w jedna strone to powazny dystans.
        tak, to też wpłynęło na tę decyzję. także to, że mamy zimę i o wypadek na trasie nietrudno.
    • mw144 Re: pożyczanie samochodu 13.02.13, 08:38
      Pożyczyłabym gdyby nie miał swojego i zdarzyło by się jakieś nieszczęście (śmierć, szpital itp). Dla szpanu kiedy jego auto stoi w garażu - nie.
    • pelissa81 Re: pożyczanie samochodu 13.02.13, 10:05
      Ja bym nie pozyczyla ani sama od kogos ani komus. Po prostu powiedzcie mu, ze potrzebujecie go na codzien, ze bardzo przepraszasz ale awaryjnie mozesz go gdzies tu podwiezc. Ale wiesz, ze jak teraz dasz palec to za chwile stracisz reke?
    • pelissa81 Re: pożyczanie samochodu 13.02.13, 10:08
      cukier ciagle mozecie sobie pozyczac, jak jest madry to zrozumie. Kolejnosc jest taka, ze najpiewr on ma pociag, potem swoj samochod, potem samochod siostry... to juz trzy odrzucone pomysly, nie? Wiec nie chodzi o realna pomoc a wykorzystnie "prestizu" waszego auta. I gdyby jeszcze byla to randka pod domem, ale nie wyjazd 1000km:/. Mi by wstyd bylo prosic o cos takiego. Smialo odmawiaj
    • mamusia1999 Re: pożyczanie samochodu 13.02.13, 16:48
      raz pozyczylam auta od przyjaciolki, ale bylo juz mocno przechodzone, takie matczyne auto na kazda trase etc. i tak sie stresowalam, zeby sie nic nie stalo. ale nie mailam zywcem innego wyjscia: jechalismy odebrac nowe auto od handlarza, poza nasz obszar komunikacji.

      raz pozyczylam na urlopie mojego (tez takiego matczynego) starego auta serdecznej przyjaciolce i jak urwala miske olejowa, to bylo absolutnie jasne, ze grosza od niej nie wezme, bo tylko przypadkiem urwala ona, a nie ja.

      w kregu dalszych przyjaciol/znajomych tak sie utarlo, ze konieczne przewozy (ktos ma kombi, ktos busa, ktos bagaznik na dachu, przyczepe etc) wlasciciel auta "obsluguje" osobiscie.

      dodatkowo nie jestem pewna, jak to jest z auto casco: nasze jest przypisane do auta, mnie i meza. "sasiada" do niego, jego partnerki i jego auta pewnie. czyli jak "sasiad" rozwali, to ktos placi z wlasnej kieszeni.
    • default Re: pożyczanie samochodu 14.02.13, 09:51
      smoczejajo napisała:

      > ja się zgodziłam (choć miałam wewnętrzne wątpliwości), wrócił mąż i powiedział,
      > że się nie zgadza, co od razu zakomunikował uprzejmie sąsiadowi.

      Nie rozumiem dlaczego mąż zmienia Twoje decyzje co do Twojego auta. Skoro Ty zdecydowałaś, że pożyczasz, to co on ma do tego ?
      Ja osobiście nie lubię pożyczać auta, ale jak się zdecyduję, to nie wyobrażam sobie, by mąż mi tego zakazał. I vice versa - kiedyś nie bardzo byłam zadowolona, że pożyczył swoją navarrę koledze na 2 tygodniowy wyjazd do Hiszpanii - ale nie skomentowałam tego. Jego auto, jego decyzja.
      • volta2 Re: pożyczanie samochodu 14.02.13, 10:59
        ie skomentowałam tego. Jego auto, jego decyzja.

        hmm, bardzo dziwny układ małżeński

        mnie też by się nie spodobała taka pożyczka, i o ile jego dezycji zmieniać bym nie chciała, to od komentarza jednak bym się powstrzymywać nie chciała.
    • kamunyak Re: pożyczanie samochodu 17.02.13, 02:25
      Ja bym nie pożyczyła.
      Ale także nie pozyczałabym samochodu od sąsiada, wolałabym jechać w dwa samochody, nawet wygodniej. Skoro w razie czego, bez zmrużenia okiem, byłabyś w stanie oddać sąsiadowi 15 tys. to, rozumiem, że nie chodziło wtedy o koszt benzyny bo to dla ciebie żaden wydatek. W takiej sytuacji naprawdę wolałabym dwa samochody, tym bardziej, że na tak długiej trasie jest to wygodniejsze - 3 osoby na tylnej kanapie to taki średni komfort jazdy dla nich.
      Ale jeśli już tak było, jak było, to rewanż juz nastąpił. Jeśli sąsiad ponownie zwraca się z taką propozycją to jest "nadzieja", że zrobi to ponownie i ponownie. Jak widać, nie zna umiaru.
      Ja nie pozyczyłabym bo, chociaż także nie potrzebuję samochodu do pracy, to jednak korzystam z niego często i jestem przywiązana do takiego środka lokomocji. A sąsiad wybiera się w dłuższą trasę więc samochodu nie będzie co najmniej 2-3 dni.
      Poza tym ja do swojego samochodu mam osobisty stosunek a nie przedmiotowy.
      Generalnie to z sąsiadami wolę mieć luźniejsze relacje, nie wychodzące poza "dzień dobry", właśnie z takich powodów.
      • paliwodaj Re: pożyczanie samochodu 17.02.13, 04:51
        >Nie rozumiem dlaczego mąż zmienia Twoje decyzje co do Twojego auta. Skoro Ty >zdecydowałaś, że pożyczasz, to co on ma do tego ?
        tez o tym pomyslalam, mam nadzieje ze on ci to oswiadczyl na boku, a nie manifestowal swoje rzady w domu wobec sasiada.
        Co do auta, nie sadze zeby ktos ze znajomych, na pewno sasiedzi tez nie , mial taki tupet ze ma swoje auto jakie by nie bylo i przychodzi i pozycza moje . Przeciez to nienormalne. Pewnie przelknelabym sline i powiedziala co mysle, a czy sasiad przestanie byc dobrym sasiadem - tym bym sie nie przejmowala
        • thaures Re: pożyczanie samochodu 18.02.13, 23:14
          Kiedys zdarzyło się,że sąsiad przyszedł ( jego auto było w naprawie) i spytał czy pożyczę mu swój na dwa dni. Dałam bez problemów, potem dostałam zatankowany "po pachy" Fakt- sąsiad poprosił o mój, nie męża, a ten mój był mniejszy i starszy, więc nawet gdyby cos się stało nie byłoby masakry. Zresztą jestem przekonana, że w razie czego zapłaciłby za niego, nawet zapożyczając się.
          Teraz mam nowe auto i też, w razie potrzeby, pożyczyłabym. Ale my mamy super sąsiadów i wiem, że mogę na nich liczyć. Chociaż mnie by nie przyszło do głowy pożyczać auta.
      • hamerykanka Re: pożyczanie samochodu 19.02.13, 02:03
        Wlasnie o to chodzi.
        Moj ojciec kiedys mial takie sytuacje, ze jego znajomy chcial ciagle od niego pozyczac auto (lata 90), duzego fiata z hakiem. Sam znajomy mial wtedy bodajze lade, znacznie nowsza od naszego fiata. No i okazalo sie ze chodzilo o to, ze znajomy chcial poholowac lodke do jeziora i szkoda mu bylo jego samochodu, wiec pozyczal ojcowy.
        • oslanka Re: pożyczanie samochodu 20.05.14, 09:03
          hamerykanka napisała:

          > No i okazalo sie ze chodzilo o to, ze znajomy chcial poholowac lodke do jeziora i szkoda mu bylo jego samochodu, wiec pozyczal ojcowy.

          Dlatego NIE należy pochopnie decydować o pożyczaniu auta! A jeśli już faktycznie jest taka opcja, to należy zwrócić uwagę na najważniejsze rzeczy. Znalazłam świetny post na ten temat ostanio smile

          Zachęcam do sprawdzenia zanim ktoś jeszcze wpadnie na taki pomysł smile
    • tol8 Re: pożyczanie samochodu 20.05.14, 09:07
      Po prostu pożycz, spisując umowę, że w razie W jest wam winny równowartość samochodu. I tyle smile I naklej z tyłu na masce naklejkę w stylu - autko Gosi z różowym serduszkiem, żeby nie miał się czym chwalić smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka