przyznać się?

14.02.13, 21:36
Kontekst: ponad dwadzieścia lat walczę z wagą, chłop mnie akceptuje w każdym wagowym wydaniu, zresztą on tez ma wahnięcia wagi. Gruba jestem nie dlatego, że mam grube kości i hormony, tylko dlatego, że mam niefajną relację z jedzeniem.

Normalnie - lubię jeść.
Od kilku lat, natomiast, mam "cugi" kiedy MUSZĘ jeść. No i jestem w trakcie diagnozowania pod kątem bulimii.
Chłop i dwie przyjaciółki wiedzą o 2 epizodach sprzed dwóch lat. Nie wiedzą o cugach, chowam się, puszczam wodę, żeby nie było słychać, czekam aż mąż wyjdzie z domu itd.

No i nie wiem. Dziś to już w ogóle jestem w dole. Nie wiem, czy mu się przyznać, czy zachowac to dla siebie. Wstydzę się cholernie, ale myślę, ze może jak mu powiem, to mi będzie łatwiej, bo ktoś jeszcze mnie będzie pilnował. Ale, z drugiej strony, sama się wpędziłam, to w imię czego mam go obciążać.

Może jest jakaś "szkoła" zachowania w takiej sytuacji?
Dodam tylko, że mój chłop to człowiek któremu mogę powiedzieć właściwie wszystko, jest zazwyczaj bezproblemowy
    • verdana Re: przyznać się? 14.02.13, 21:38
      Oczywiście, ze się przyznaj. Poczujesz się lepiej, to raz. Dwa - pomyśl, jak Ty byś się czuła, gdyby ci mąż nie powiedział, że jest chory.
      Poza tym nie bardzo wiem, dlaczego by sie jie przyznawać. Nic złego w chorobie nie ma.
    • cherry.coke Re: przyznać się? 14.02.13, 21:39
      Przyznaj sie. Bo cie zezra i cugi, i tajemnice.
    • nabakier Re: przyznać się? 14.02.13, 21:44
      Przyznać się. Będzie Cię wspierał w dochodzeniu do powodu tego wszystkiego i w terapii. Każdego może trafić problem, przecież też byś chciała mu pomóc. Powodzenia!
    • imasumak Re: przyznać się? 14.02.13, 21:49
      Nie będę oryginalna - przyznaj się. Ukrywanie problemu jak widać nic nie daje.
    • zurekgirl Re: przyznać się? 14.02.13, 21:49
      Przyznaj sie. Masz problem, jego kontrola nad toba, a nawet swiadomosc, ze walczysz z chroba, moga cie wspomoc. Idz do specjalisty od odzywiania, bulimia niszczy organizm, szczegolnie serce sie lubi nadwyrezyc, a od serca wszystko potem niedomaga.
    • aknaszilak Re: przyznać się? 14.02.13, 21:57
      2 lata temu poszłam do dietetyka i schudłam zgrabnie

      teraz poszłam do psychologa, od zaburzeń odzywiania, ale z tym tez się tajniaczę

      mam 33 lata i kryję się jak z fajkami przed mamą, mimo, że wiem, że mi złego słowa nie powie

      jest wyjechany, jutro wraca, zbiorę się do kupy

      nie umiem sobie nawet wyobrazic jak mam to zrobić, mrożące "musimy pogadać" czy od niechcenia wychodząc z kibelka, juz z 1000 razy próbowałam
      • zuwka Re: przyznać się? 14.02.13, 22:59
        Normalnie przy przyslowiowej herbacie. Słuchaj mężu, chciałabym pogadać o ważnej dla mńie sprawie
    • redheadfreaq Re: przyznać się? 15.02.13, 01:56
      Przyznać, to się można do zdrady, kradzieży i rozboju, a Ty żadnej zbrodni nie masz na sumieniu.

      Powiedz.
    • pelissa81 Re: przyznać się? 15.02.13, 02:05
      Kochana, ja tez mam duza nadwage i nie wziela sie ze zdrowego zywienia, mozesz mi wierzyc. To, ze chowasz sie z jedzeniem, ze sie wstydzisz, ze zjadlas batona czy pizze jak jego nie bylo to oczywiscie swiadczy o problemie, ale nie jestes jakims dziwakiem. Raczej wiekszosc tak ma (lacznie z wyjadaniem granulowanego kakao czy jedzeniem na szybko np. paczkow na miescie)
      Mi tez jest wsyd jak maz znajdzie zwiniety papierek po ciastku. Oczywiscie, ze sie przyznaj, szczerosc to podstawa.
      • aknaszilak Re: przyznać się? 15.02.13, 09:04
        Nie do końca wiesz o co mi chodzi.

        Wstaję rano, jem normalne śniadanie, drugie sniadanie, trzecie, obiad - zgodnie z tym jak mnie uczyła dietetyczka. Bez spinki większej, właściwie wszystko, tylko w odpowiednich proporcjach i kaloryczności.

        A potem do głowy mi przychodzi - grzeczna byłam, to coś skubnę. I skubię. A jak zacznę to potrafię zjeść np. 4 zimne parówki, calą paczkę biszkoptów, ciastek chipsów czy paluszków, 2 bułki z czyms, 2 czekolady, lody i to nie ALBO tylko JEDNO PO DRUGIM w 30 minut, ręce mi sie trzęsą, smaku nie czuję już w którymś momencie, tylko ten imperatyw chol.erny - ŻRYJ, ŻRYJ, czuję sie jak zwierzę, potrafię DZIECIOM zeżreć ich słodycze, jakies deserki, które specjalnie dla nich kupiłam, czy o nich wiedza już czy nie

        potem idę do rygi, że tak to eufemistycznie nazwę

        i jesli wstyd nie jest za duzy potrafię tyle samo od nowa
        jak jest duzy - patrzę w zapuchniętą twarz i obiecuję sobie trzymać się w ryzach. Znowu.

        Wagą się nie martwię mocno, wyglądem też nie. Tym, że żarcie mną rządzi - bardzo.
    • sarling Re: przyznać się? 15.02.13, 09:20
      Przyznaj się, żeby nie produkować sobie dodatkowego napięcia (bo to napięcie nie łakomstwo robi Ci "cugi" czy ataki).
      Ale nie wciągaj go w żaden sposób w leczenie Ciebie.
      On wcale nie ma obowiązku
      1. rozumienia na czym ta choroba polega
      2. bycia wyrozumiałym wobec Twoich różnych pomysłów i stanów
      3. pilnowania Cię i Twojego jedzenia
      4. pilnowania Twojej terapii ewentualnej
      5. dostosowania swoich zwyczajów żywieniowych do Twoich (np. unikania słodyczy)

      To co najbardziej pomaga ludziom cierpiącym na różne zachowania kompulsywne czy uzależnienia to traktowanie ich normalnie, jak zdrowe osoby, bo samokontroli masz się uczyć Ty, a nie oddawać nawet 1% kontroli nad sobą komuś innemu.
      • aknaszilak Re: przyznać się? 15.02.13, 09:25
        dlatego sie własciwie wahałam czy powiedzieć

        chociaz dla mnie najlepiej byłoby, żeby nie wymyslał np. pizzy na wieczór, albo przeszedł ze mną na dietę - nie wyniszczającą, tylko sensowną. Tak kiedys było, on solidnie wagowo odbił, ja mniej, ale najgorszy jest brak kontroli. Mój nade mną.
        Bo w sumie nie zyczyłabym sobie, żeby pan mąż mnie pilnował jak dzieciaka, ma żonę i dwoje dzieci, nie troje dzieci.
        • sarling Re: przyznać się? 15.02.13, 09:32
          Miejmy nadzieję, że Twój mąż nie da się wciągnąć we współuzależnienie (Ty jesteś uzależniona od jedzenia i diety i masz ochotę, żeby on uzależnił się od Twoich pomysłów).
          Ty masz kontrolować swoje impulsy, nie on!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja