Dodaj do ulubionych

Asertywność a egoizm

01.03.13, 11:00
Się pożalę, bo mam moralny problem. W skrócie: po latach odnowiłam kontakt ze szkolną koleżanką, która nie najlepiej sobie radzi w życiu. Pracuje dorywczo, nie założyła rodziny, mieszka z mamą - tzn. tak było do niedawna. Pomagałam jej w drobnych sprawach, udzielałam rad itp., a miesiąc temu wszystko się pokomplikowało, bo jej mama niespodziewanie zmarła. Byłam na pogrzebie, rzuciłam ogólną ofertę "zawsze możesz do nas przyjść pogadać, na obiad itp." Ona odezwała się dzień później, zakończyła rozmowę "zdzwonimy się" i umilkła. Zbierałam się, żeby do niej zadzwonić, ale podświadomie to odkładałam. Wczoraj dowiedziałam się od wspólnej znajomej, że dziewczyna przeszła ciężkie załamanie nerwowe i leży w szpitalu. Wiem, że powinnam ją odwiedzić i pewnie zbiorę się na dniach, ale co dalej? Tak szczerze, to nie mam siły brać na plecy drugą niesamodzielną mentalnie dorosłą osobę (nie licząc dzieci), a jednocześnie czuję, że mam moralny obowiązek jej pomóc. Mam czy nie mam?
Obserwuj wątek
    • przystanek_tramwajowy Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 11:10
      Nie masz i nie rób tego z takim nastawieniem. I jedna rada - na przyszłość nie obiecuj nikomu pomocy, tylko po to, żeby sobie poprawić samopoczucie, że jesteś taka fajna, empatyczna i sympatyczna. Wycofując się później z tak złożonej obietnicy, kopiesz kogoś, kto już i tak leży.
    • bri Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 11:13
      Jeśli pomaganie jej miałoby stanowić dla Ciebie tak duże obciążenie, że ucierpi na tym Twoja własna rodzina, albo sama się rozchorujesz to moim zdaniem nie masz takiego moralnego obowiązku.

      Ale przecież zakres pomocy możesz regulować na bieżąco. To, że ją odwiedzisz w szpitalu jeszcze do niczego Cię nie zobowiązuje. Możesz jej pomagać np. tylko w sprawach, w których czujesz się na siłach jej pomóc i ani trochę więcej. Nie jest w żadnym razie Twoim obowiązkiem organizowanie jej życia, jeśli ona sama nic w tym kierunku robić nie będzie - to może jej wręcz zaszkodzić.
    • kropkacom Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 11:15
      Nie rzucaj słów na wiatr i nie będziesz miała takich dylematów.
    • an_ni Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 11:18
      jak ja lubie takie dobre dusze, co tylko gadaja uncertain
      albo pomagaja kiedy im wygodnie

      a propos tytulu postu, nie nie jestes asertywna, jestes egoistyczna
      asertywna to ja jestem na codzien wsrod malo waznych osobiscie dla mnie ludzi, np dla dalszych znajomych w pracy, nie lubie zajmowac sobie glowy pie...mi (tymi naprawde pie...mi) czyjegos zycia, ludzie uznaja mnie za niepomocna, malo zyczliwa, malo mnie to obchodzi, bo nie lubie jojczenia, wyreczania sie i wieszania na szyi z kazda pierdołą
    • pade Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 11:24
      Nie wiem co ma asertwność do tej sytuacji.
      Niepotrzebnie obiecałaś pomoc, to na pewno. Bo zrobiłaś to z nieczystych pobudek: bo tak wypada.
      Źle jest, gdy człowiek czuje się zobowiązany do pomocy, a nie ma chęci.

      Tak szczerze, to nie mam siły brać na plecy drugą niesamodzielną mentalnie
      > dorosłą osobę (nie licząc dzieci), a jednocześnie czuję, że mam moralny obowią
      > zek jej pomóc. Mam czy nie mam?
      Dlaczego miałabys ją brać na plecy? Masz jakieś skłonności do męczeństwa? Poświęcania się?
      Wystarczy zorientować się czy ma kto zaopiekować sie dziećmi, odwiedzic koleżankę w szpitalu, poszukac dla niej specjalistycznej pomocy, nawet umówić, zresztą można porozmawiać z lekarzami w szpitalu, czy taką pomoc po wyjściu otrzyma. Wcale nie musisz monitorować na bieżąco jej poczynań. Nie jestes jej matką, a ona nie jest małym dzieckiem. Wystarczy obserwować i czasem podac pomocną dłoń.
    • angazetka Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 11:28
      > Tak szczerze, to nie mam siły brać na plecy drugą niesamodzielną mentalnie
      > dorosłą osobę (nie licząc dzieci), a jednocześnie czuję, że mam moralny obowią
      > zek jej pomóc. Mam czy nie mam?

      Masz moralny obowiązek niewyskakiwania z propozycja wsparcia i pomocy, których nie zamierzasz udzielać. Wypadałoby się zainteresować, czy z dziewczyną wszystko ok, jak sobie radzi. Nie wiem, dlaczego ma to być rownoznaczne z "braniem jej sobie na plecy".
      • wuika Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 11:32
        Może nie chodzić o faktyczną, fizyczną obecność i zajmowanie się tą konkretną osobą. Może chodzić o psychiczny ciężar tego, że jest kolejna osoba do zaopiekowania się. Mam teraz taki moment w życiu, że nawet nie chcę słyszeć o problemach innych osób, jeśli są ze mną w jakikolwiek sposób związane, bo generuje to naturalny odruch pomocy, choćby wysłuchania, poradzenia, poklepania po plecach, czegokolwiek - zaangażowania emocjonalnego i przejęcia się cudzymi problemami, kiedy swoich ma się pod czapkę. Nawet taka pierdoła, jak 'sprawdzenie, czy ma się dobrze' może przerastać. Przy czym jest to zupełnie odrębna kwestia od deklarowanej pomocy, z tym nie dyskutuję, że jak się nie ma warunków czy ochoty, żeby jej rzeczywiście udzielić, to z takim pomysłem się nie wyskakuje.
      • croyance Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 11:35
        No ale ona nie obiecywala zajmowania sie osoba ciezko chora, ktora lezy w szpitalu po zalamaniu nerwowym, tylko powiedziala 'zawsze mozesz wpasc pogadac' - to jednak co innego.
        Zgadzam sie z opiniami, ze nie mozna patrzec na to w kategorii obowiazku, ale odnosze sie tylko do postow o 'rzucaniu obietnic na wiatr' - nic takiego nie mialo miejsca.
      • echtom Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 11:39
        > Masz moralny obowiązek niewyskakiwania z propozycja wsparcia i pomocy, których
        > nie zamierzasz udzielać.

        Tylko że ja zadeklarowałam realny zakres pomocy, nie przewidując, że dziewczyna zupełnie się rozsypie.
        • feniks_z_popiolu Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 11:43
          " pogadać? na obiad?" to nie jest jakieś specjalne zobowiązanie.
          nie masz obowiązku i nie musisz rzucać się z całościową pomocą.
          a porozmawiać chyba od czasu do czasu możesz
        • angazetka Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 12:00
          No ale co stoi na przeszkodzie, żebyś zrealizowała pomoc w deklarowanym zakresie? Nie rozumiem. Obiad i rozmowa to też będzie dużo.
      • aguila_negra Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 12:01

        > Masz moralny obowiązek niewyskakiwania z propozycja wsparcia i pomocy, których
        > nie zamierzasz udzielać. Wypadałoby się zainteresować, czy z dziewczyną wszystk
        > o ok, jak sobie radzi. Nie wiem, dlaczego ma to być rownoznaczne z "braniem jej
        > sobie na plecy".

        Miałaś kiedyś "na głowie" osobę, która przeżywa załamanie psychiczne? Samo pytanie czy wszystko w porządku i czy sobie radzisz, to naprawdę za mało. Ja się kiedyś na miesiąc niemal przeprowadziłam do przyjaciółki, której mąż zginął w wypadku, a ona kilka tygodni wcześniej straciła pracę. Praktycznie nie była w stanie normalnie funkcjonować w tym okresie. Moja rodzina tolerowała to przez 2 tygodnie, potem się zaczęli buntować, bo więcej zajmowałam się tą dziewczyną. Więc doskonale wiem, co to znaczy "brać sobie kogoś na plecy".
    • echtom Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 11:34
      Przyjmuję krytykę, ale chyba nie do końca mają rację ci, którzy mi zarzucają, że rzucam słowa na wiatr i nie pomagam. Pomagałam przez parę lat, ile mogłam, w którymś momencie zaczęłam się dystansować i wyznaczać granice, bo zakres pomocy zaczynał mnie przerastać, a teraz dramatyczny zwrot akcji te granice naruszył.
    • princess_yo_yo Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 11:36
      1. nie ma powodu zeby czuc sie winnym (za bardzo) - zdzwonienie sie oznacza ze kazda ze stron sie tym zajmnie, ty odkladalas i ona najwyrazniej tez
      2. to ze ja odwiedzisz w szpitalu nie oznacza ze ona natychmiast bedzie oczekiwac od ciebie pomocy w kazdym aspekcie zycia a odwiedziny na pewno jej dostarcza rozrywki
      3. nie nastawiaj sie na to ze pomoc oznacza calkowite wziecie za kogos odpowiedzialnosci, odwiedziny w szpitalu, wyjscie razem na zakupy albo do teatru, rozmowa przez telefon to jest realna pomoc i na tym sie skup. watpie zeby ona oczekiwala od ciebie wielkich gestow, gdyby tak bylo dzwonilaby wczesniej.
    • guderianka Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 11:38
      A dlaczego odnowiłaś kontakt ? To był dla Ciebie ktoś ważny kiedyś ?
      Nasuwa mi się z jednej strony na myśl " Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś'-jeżeli nawiązałaś kontakt, pomagałaś, radziłaś w drobnych sprawach to jeśli czujesz się na siłachpowinnaś kontynuować. Wiem, że to brzemię, że to ciężkie. Z drugiej strony zaś nie wiem na Ty czujesz chętna by jej pomóc, a na ile czujesz żeby uciekać gdzie pieprz rośnie. Nic na siłę, nie zmuszaj się do pomocy w imię moralności i powinności bo guzik z tego dobrego wyjdzie
      • echtom Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 11:41
        > A dlaczego odnowiłaś kontakt ?

        Ona odnowiła.
        • guderianka Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 11:48
          Więc chyba bym czekała na ruch z jej strony
    • default Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 11:48
      Rzuciłaś ogólną ofertę, z której wynika raczej że to ona ma inicjować kontakt - jeśli będzie chciała lub potrzebowała, a nie że Ty zobowiązujesz się otoczyć ją opieką. Moim zdaniem z cytowanego przez Ciebie stwierdzenia absolutnie nie wynika jakiekolwiek zobowiązanie z Twojej strony (no może tyle, że jej nie wygnasz jak wpadnie z wizytą smile).
      Skoro już wiesz, że jest w szpitalu to odwiedź ją, ale z nastawieniem, że jesteś tam raczej "towarzysko", a nie po to by zająć się jej sytuacją życiową. Zapewne ona zna Twoją i powinna sobie zdawać sprawę, że sama masz po beret problemów i obowiązków i nie będzie chyba oczekiwać, że przyjmiesz ją do grona swoich podopiecznych ani mieć Ci za złe, że tego nie zrobisz.
      • echtom Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 12:09
        > Skoro już wiesz, że jest w szpitalu to odwiedź ją, ale z nastawieniem, że jesteś tam raczej "towarzysko", a nie po to by zająć się jej sytuacją życiową.

        I chyba na chwilę obecną jest to najbardziej realna rzecz, jaka mogę zrobić.
        • angazetka Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 12:20
          Ale KTO oczekuje, że zrobisz więcej?
          • kropkacom Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 12:25
            Dokładnie ta samo pomyślałam. Odniosłam wrażenie, ze autorka wątku nie chce iść odwiedzić koleżankę w szpitalu..
          • aguila_negra Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 12:28
            angazetka napisała:

            > Ale KTO oczekuje, że zrobisz więcej?

            Echtom widocznie ma podstawy sądzić, że koleżanka mogłaby oczekiwać czegoś więcej.
            Przynajmniej tak to zrozumiałam.
            • echtom Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 12:32
              No mniej więcej. Z jednej strony mam poczucie, że świństwem jest zostawić ją w takiej sytuacji, z drugiej boję się, że całkiem mnie zaabsorbuje.
          • echtom Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 12:29
            Problem ogólny jest taki, co zrobić z samotną i zupełnie nieogarniętą życiowo dorosłą osobą.
    • aguila_negra Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 11:53
      Czy to Twoja dobra i bliska przyjaciółka czy jedynie dawna szkolna koleżanka? Bo jeśli to pierwsze, to nie miałabym dylematu - pomagałabym na tyle, na ile byłoby to możliwe. Jeśli to tylko koleżanka, to owszem, pewnie również bym pomogła, ale doraźnie i wyraźnie poproszona o tę pomoc. Nie wyrywałabym się przed szereg. Zadzwoniłabym do niej, gdy wyjdzie ze szpitala, zaproponowała wsparcie, ale jak wyżej - poczekałabym na jej sygnały. Ona w swoim otoczeniu nie ma kompletnie nikogo bliskiego?
      • echtom Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 12:04
        > Ona w swoim otoczeniu nie ma kompletnie nikogo bliskiego?

        Parę koleżanek, nie wiem, na ile bliskich. Z jedną nawet dłużej rozmawiałam w dniu pogrzebu. Ona też nie czuje się na siłach włączyć A. do swego codziennego życia.
    • nabakier Re: Asertywność a egoizm 01.03.13, 12:28
      Skoro czujesz dyskomfort, to znaczy że coś jest nie tak. Pytanie, z czym. Ale już samo poczucie tego dyskomfortu pokazuje, że nie powinnaś się w to angażować. Możesz oczywiście, dla samej siebie dociec, o co w tym chodzi.
      Może o to, że czujesz iż to byłaby pomoc w nieskończoność, bo koleżanka mało zaradna i mało stabilna jest. Twój organizm wie to przed Twoim umysłem.
      Nie wchodź w to- na moje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka