Dodaj do ulubionych

Jaki wierszyk na konkurs ?

14.03.13, 10:47
Córka (7 lat) zgłosiła się do konkursu recytatorskiego i musi sama sobie znaleźć wierszyk.
Podrzućcie, proszę, jakieś pomysły na wierszyk ...
Obserwuj wątek
    • kagrami Re: Jaki wierszyk na konkurs ? 14.03.13, 10:54
      Mój syn jak miał 8 lat to mówił ten wiersz J.Brzechwy:

      "Dwa razy dwa"



      Niech mi powie, kto ma chęć
      i kto chce być ze mną szczery,
      czy dwa razy dwa jest pięć,
      czy dwa razy dwa jest cztery?
      Kot zamruczał: "Chyba kpisz,
      czy to dla mnie jest robota?
      Mnie obchodzi jedna mysz,
      a rachunki - nie dla kota".
      Pies wykonał dziwny ruch:
      "Ja nie jestem na usługi!
      Umiem liczyć, lecz do dwóch".
      Po czym warknął raz i drugi.
      Koń powiedział jednym tchem:
      "Łeb mam duży, lecz ubogi.
      I to tylko dobrze wiem:
      każdy koń ma cztery nogi".
      Wół najpewniej z nich się czuł,
      rzekł: "Sprawdziwszy cztery kąty,
      stwierdzam fakt, że jako wół
      w mej oborze jestem piąty."
      Kogut zapiał: "Ja mam raj -
      macham tylko pióropuszem,
      lecz nie znoszę przecież jaj,
      a więc liczyć też nie muszę".
      Rzekła kaczka: "Kwa-kwa-kwa,
      z dziećmi chadzam na spacery,
      mam ich tu dwa razy dwa,
      czyli mam kaczątka cztery".


      Długi? .... Ale dobrze się uczy i robi dobre wrażenie wink




    • scarlett74 Re: Jaki wierszyk na konkurs ? 14.03.13, 11:21
      Może coś Brzechwy-Na straganie w dzień targowy,kaczka dziwaczka i w ten deseń.Albo coś co już w miarę zna z wcześniejszego czytania.Mój mówił Lokomotywę Tuwima,w czasach przedszkolnych był fanem lokomotyw smile
    • girl.anachronism Re: Jaki wierszyk na konkurs ? 14.03.13, 11:24
      Wanda Chotomska
      Po co krowie rogi na głowie?

      Raz pewien gąsior,
      spotkawszy krowę,
      taką z tą krową
      zaczął rozmowę:
      - Pani ma ładne oczy,
      pani ma zgrabne nogi,
      pani mogłaby zostać artystką filmową,
      pani krowo,
      gdyby nie rogi...
      Po co pani te rogi na głowie?
      Czy nie warto pomyśleć o zmianie?
      Pani byłoby bardziej do twarzy
      w kapeluszu, w berecie, w turbanie.
      Znam się dobrze na damskiej modzie,
      na urodzie oraz na sztuce,
      jaka pani byłaby śliczna,
      gdyby pani chodziła w peruce!
      No niech pani pomyśli przez moment,
      no niech pani mi tylko powie -
      na co pani właściwie te rogi?
      Po co pani te rogi na głowie?
      A ta krowa nie rzekła ni słowa,
      tylko głowę schyliła nisko -
      jak mu dała rogami odpowiedź,
      to przeleciał przez całe pastwisko.
      Sto dwadzieścia koziołków fiknął,
      wylądował w przydrożnym rowie
      i już nigdy więcej nie pytał,
      po co krowa ma rogi na głowie.

      Duże możliwości interpretacyjne smile polecam.
    • babsee Re: Jaki wierszyk na konkurs ? 14.03.13, 11:27
      Moja corka wlasnie wygrala konkurs tydzien temu z tym oto wierzykiem
      Ludwik Jerzy Kern "Na kanapie"

      Kto to chrapie
      Na kanapie?
      Kto się w ucho
      Przez sen drapie?
      Kto, gdy zły,
      To szczerzy kły?
      Kogo czasem gryzą pchły?
      Komu w głowie
      Figle?
      Psoty?
      Kto gołębie goni?
      Koty?
      Kto pantofle
      Gryzie pana?
      Na mleczarkę
      Szczeka z rana?
      Kto się z dziećmi
      Bawi zgodnie?
      A złodzieja cap!
      Za spodnie?

      Wiecie, kto to?
      No to sza!
      Po co budzić
      Ze snu psa...
    • mondovi Re: Jaki wierszyk na konkurs ? 14.03.13, 11:28
      W szkole syna polecano dobrać wiersz do temperamentu dziecka. Od tego może zacznij selekcję.
    • majenkir Re: 14.03.13, 14:39
      O rodzicach L.J.Kern

      Dzieci!
      Nie czas dziś na kawały i na żarty płoche.
      Dziś sobie o r o d z i c a c h pogadamy trochę.

      Zwykle bywa ich para, jeśli się nie mylę,
      A jak się porozwodzą, jest dwa razy tyle.

      Przeważnie są małżeństwem. Żeby nie - rzecz rzadka.
      Żeńska część rodziców nazywa się - matka.

      Ona wiąże swe życie z konkretnym mołojcem.
      Męską część rodziców nazywamy - ojcem.

      Matka, gdy was rodziła, pragnęła być tatą.
      A tato (z tego bólu!) był pod dobrą datą.

      Potem wspólnie stwierdzili, wpatrując się w dziecię,
      Że dotąd piękniejszego nie było na świecie.

      Spokój, dzieci! Nie skaczcie! Nie czujcie się w niebie!
      W gruncie rzeczy, was chwaląc - wychwalają siebie.

      Jeśli ojciec ci schlebił, to skąd się to wzięło?
      Stąd, że jesteś cudowny - boś ty j e g o dzieło.

      Bardzo dziwni w tych sprawach są ludzie dorośli.
      Matka także ma słabość do swej latorośli.

      I oto fantastyczny punkt wyjściowy macie:
      Trzeba umieć wygrywać mamę przeciw tacie.

      Głupie dziecko przegapia ten moment. Aliści
      Mądre ma z niego radość i liczne korzyści.

      Połowa twych rodziców jest bowiem gotowa
      Mieć zawsze inne zdanie niż druga połowa.

      Nie bierzcie strony ojca. Ani strony matki.
      Najlepiej być bezstronnym, moje drogie dziatki.

      A w ogóle rodziców trzeba trzymać ostro.
      Jak masz brata - to z bratem. Jak siostrę - to z siostrą.

      Bo inaczej rozpuszczą się do takich granic,
      Że gotowi są dzieciom nie pozwolić na nic.



      Komar, niewielkie licho Adam Mickiewicz

      Komar, niewielkie licho, lecz bardzo czupurne,
      Wyciągnąwszy różeczki i skrzydła poczwórne,
      I żądełko krwi chciwe, latał ponad śpiącym
      I "Krwi, krwi, krwi, krwi!" wołał głosem bzykającym.

      "Drżyj, człowieku, wybiła ostatnia godzina,
      Jestem Marat owadow, lotna gilotyna".
      Az przebudził się człowiek, czatowal po głosie
      I za pierwszym ukłuciem pac, zabił na nosie.

      Szedł z nieboszczykiem w okno, nie mógł znaleźć śladów
      Tej lotnej gilotyny, Marata owadów,
      Człowiek, gniotąc go w palcach: "Nie budź śpiących, bracie,
      Atomie terroryzmu, owadów Maracie

      Kiedyś tak małe licho, nie rób tyle krzyku,
      A kiedy chcesz ukąsić, kąsajże bez bzyku.
      Jeśli ci krwi potrzeba, gdzie chcesz nos mi wtykaj,
      Tylko, kiedyś tak mały, kąsaj, a nie bzykaj".


      Dwa jeże
      Ludwik Jerzy Kern


      Przyszły do fryzjera dwa jeże.
      - Niech nam pan powie, panie fryzjerze,
      Jakie się teraz nosi fryzury?
      -Hm... jedni się czeszą po prostu do góry,
      Drudzy znowu z przedziałkiem,
      A inni golą się aż do skóry
      I chodzą bez włosów całkiem.
      Niektórzy czeszą się jak Włosi...
      - A grzywki?
      - Grzywki też się nosi.
      - A loczki?
      - Loczki można także.
      - A pukle?
      - Nosi się, a jakże.
      - A fale?
      - Z wolna powracają.
      -A baczki?
      - Rzadko, lecz bywają.
      - A czy na jeża ktoś się czesze?
      - O, prosze panów, całe rzesze.
      - A pan uważa, że to modne?
      - nie tylko modne, lecz wygodne.
      - Więc nas nie trzeba dzisiaj strzyc?
      - Moim zdaniem, nic a nic.
      - To niech pan chociaż, wie pan, tak z bliska,
      Wodą kolońską nas trochę popryska.
      - Pf!...Pf!...Pf!...
      - Dziękujemy za to spryskanie.
      Do widzenia!
      - Moje uszanowanie!
      ......................

      Leciał sobie ptaszek Kern
      Leciał sobie ptaszek.
      Zobaczył ptaszek daszek.
      Siadł.
      Na daszku coś leżało.
      Ptaszek dziób-dziób-dziób. Śmiało.
      Zjadł.

      Odfrunął wkrótce potem.
      Normalnym ptasim lotem.
      W dal.

      Wtem poczuł ból szkaradny.
      O - myśli sobie - ładny
      Bal!

      Dziwna jakaś choroba.
      Wątroba nie wątroba?
      Hę?

      Pójdę chyba do piachu.
      Strułem czymś na tym dachu
      Się.

      Coraz bardziej mnie bierze.
      Może było nieświeże
      To?

      Cóż robić. Ptak też wpada.
      Kiedy na mieście jada.
      W dodatku byle co.

      Kaszka manna, A. Waligorski

      Niedobrze się robi ptaszkom, odbija się myszce
      Mamcia karmi dziecko kaszką łyżeczka po łyżce.
      Karmi, nuci coś radośnie: "Jedz, jedz ty łobuzie..."
      Kaszka dziecku w buzi rośnie i wydyma buzię.

      Ma już kaszki pełen brzuszek i płucka, i nereczki,
      Kaszka sączy mu się z uszek i rozpycha majteczki.
      Słyszy dziecię matki piosenkę i myśli figlarnie:
      "Jak cię dorwę, gdy dorosnę, to też cię nakarmię..."

      Zaśmiało się miłe dziecię na myśl o igraszkach.
      Mamcia na to: "A więc przecie smakuje ci kaszka".
      Dam ci jeszcze, żebyś przytył i miał pulchne policzki!!!"
      Dziecko żuje myśląc przy tym: "Ach, dajcie mi nożyczki!!!"

      Wtem huknęło coś jak mina - gó...arz zwymiotował.
      "Porzygała się dziecina - zaczniemy od nowa!!!"
      Kot z rozpaczy skoczył w wannę a pies się wściekł na dworze.
      Po coś stworzył kaszkę mannę, o sympatyczny Boże ??!!
      • kagrami Re: 18.03.13, 17:58
        Ten wiersz mi się podoba bardzo! Nie znałam go.
    • ichi51e2 Re: Jaki wierszyk na konkurs ? 14.03.13, 22:20

      Utonięty Zyzio

      Kiedy lekki był wiaterek,
      poszedł Zyzio na spacerek,
      koło drwala na polanie,
      co pracuje niesłychanie.

      Drwal ostrzega go z daleka:
      -oj uważaj, bo tam rzeka!
      niepotrzebne tu wywody,
      bo jak wpadniesz tam do wody
      to utoniesz w niej bez śladu
      i zostaniesz bez obiadu.
      Zyzio jednak dalej bieży
      i nie spyta, co należy.

      Brzeg jest stromy, późna pora,
      obok w ziemi lisia nora.
      W wodzie ryby przepływają,
      co wesołe minki mają.

      Patrzy Zyzio i myśl snuje:
      -złapać ktorąś popróbuję!
      Się nachyla tuż nad wodę,
      chce obejrzeć rybki młode…

      Lisek z strachu pisnął w gruncie
      - to już pewnie po Zygmuncie!
      Nagle plusk! - oj będą szkody,
      Bowiem Zyzio wpadł do wody!

      Zaraz fala go porywa,
      główkę, nosek też zakrywa,
      Zyzio krzyczeć nie jest w stanie:
      kto usłyszy na polanie?
      może lisek sie zlituje
      i po drwala pocwałuje?

      Ale lisek w miejscu stoi
      iść po drwala on się boi…
      Zanim zdołałby coś wrzasnąć,
      drwal siekierą mógł go trzasnąć…

      Zniknął w wodzie Zyzio mały,
      ryby po nim zapłakały,
      drwal zapłakał też na brzegu
      i rodzina z nim w szeregu.

      Zanim cała przeszła nocka,
      Zyzio spłynął był do Płocka,
      Albo jeszcze dalej w morze,
      gdzie tłuściutkie są węgorze -

      Może kiedy co powiedzą,
      ale oni cicho siedzą…
      • majenkir Re: Jaki wierszyk na konkurs ? 14.03.13, 22:38
        To jak w ten desen, to moze moj ulubiony?
        big_grinbig_grinbig_grin


        Ja wychodzę po ciasteczka-
        Rzekła Mama do Juleczka,
        Sprawiajże się tu przykładnie,
        Nie ssij palców, bo nieładnie,
        Bo kto palec w buzie tłoczy,
        Zaraz krawiec doń wyskoczy
        Z nożycami zły okrutnie
        I paluszki niemi utnie.

        Julek przyrzekł słuchać Mamy,
        Lecz nie wyszła jeszcze z bramy,
        A już nieposłuszny malec
        Myk do buzi duży palec!
        Wtem ktoś z trzaskiem drzwi otwiera,
        Wpada krawiec jak pantera
        I do Julka skoczy żywo.
        Nożycami w lewo, w prawo
        Uciął palec jeden drugi,
        Aż krew trysła we dwie strugi.
        Julek w krzyk, a krawiec rzecze:
        Tak z nieposłuszeństwa leczę!

        Wraca Mama, aj! Wstyd! Bieda!
        Juleczkowi ciastek nie da,
        Bo kto Mamy nie usłucha,
        Temu dosyć bułka sucha.

        Płacze Julek, żal niebodze,
        A paluszki na podłodze.
    • koala500 Re: Jaki wierszyk na konkurs ? 14.03.13, 23:04
      rok 2013 to rok Juliana Tuwima, więc może coś jego autorstwa? np:

      Dżońcio
      Julian Tuwim

      Mój piesek Dżońcio – oto go macie –
      To mój największy w świecie przyjaciel.

      Codziennie w kącie kanapy siadam
      I z moim Dżońciem gadam i gadam.

      Gadam i gadam, a Dżońcio milczy,
      Lecz mnie rozumie piesek najmilszy.

      Dziś mówię: „Dżońciu! Pomówmy o tem,
      Żebyś od jutra był naszym kotem.

      Będziesz pił mleko i łapał myszy…”
      Dżońcio udaje, że mnie nie słyszy.



      „Albo zrobimy z ciebie niedźwiedzia
      I będziesz w klatce żelaznej siedział!

      Nie będzie szynki, schabu tłustego…”
      Dżońcio udaje głuchoniemego.

      „Albo zostaniesz… koniem, powiedzmy…
      Chcesz owsa?…” (Dżońcio jest nieobecny).

      „Jeśli nic nie chcesz, to wiesz, co zrobię?
      Sklep z kiełbaskami otworzę sobie.

      (Dżońcio już uszy nastawił sztorcem,
      Słucha)… a z ciebie zrobię dozorcę,

      Żeby nie skradli kiełbas złodzieje!”
      Dżońcio się łasi, Dżońcio się śmieje!

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka