natkagatka
19.03.13, 19:04
problem pomiedzy dwiema przyjaciolkami. Jedna ( pani A) wyjezdza z mezem na romantyczne wakacje. Jakis miesiec przed wyjazdem wspomina przyjaciolce ( pani B), ze planuja wyjazd I czy B by sie ich dzieckiem nie zaopiekowala. dziecko spore 12 lat, na noc mialo opieke starszego o 8 lat brata, ale w dzien nie mialo nikogo. dziewczyna B sie wstepnie zgadza. Jakis tydz. przed wyjazdem A, dziewczyna B ma problem w rodzinie, sama musi wyjechac do innego miasta na pare dni. Inforuje o tym przyjaciolke, ze nie wypali z ta opieka. A wyjezdza na dluzej niz B, takze umawiaja sie, ze chlopiec przez pare dni bedzie sam ( tzn. szkola w dzien, wraca do pustego domu, na nocke ma opieke brata, a jak B wroci to przez kolejne pare dni sie zaopiekuje dzieciakiem do powrotu rodzicow. No I sie porobily komplikacje. B musiala dluzej zostac w miescie rodziny. Nie ze swojego widzimisie, aale tak sytuacja sie ulozyla. W czasie wyjazdu dzwonila, wysylala sms, wysylala emajle do A moaiwac o sytuacji, ze nie wroci na czas. Zero odzewu od A. telefon nie mial chyba zasiegu, A nie odpisywala na majle. skutek tego, ze chlopiec byl bez opieki przez pozostale pare dni. teraz A jest wurzona, mowi, ze zaufala przyjaciolce w opiece nad dzieckiem, B tez wkurzona, tlumaczy jej, ze nawet gdyby byla na miejscu jest to nieodpowiedzialne z jej strony,ze nie mozna byla sie z nia skontaktowac.
sytuacja robi sie na noze troszke......
kto zawinil?