Dodaj do ulubionych

Mały bandyta

25.04.13, 10:47
Doradźcie mi proszę, bo nie mam doświadczenia w „dzieciowym” temacie.

Otóż mamy w naszej kamienicy rodzinę ze strasznymi dziećmi. Z tej trójki chłopców najbardziej wyróżnia się jeden, 8-latek. Myślę, że spokojnie można powiedzieć, że rośnie na małego bandytę. Oczywiście wiem, że dzieci mają różne odlotowe pomysły (w końcu sama kiedyś dzieckiem byłam). Przykładem jego działalności jest mój samochód, na którym postanowił wyryć czymś ostrym swoje imię. Świadków mam mało wiarygodnych, same dzieciaki w wieku 5-9 lat. Wczoraj Kamilkowi wpadło do głowy usunąć wszystkie kwiaty z przydomowego ogródka: wyrwał wszystkie tulipany z przydomowego ogródka a cebulki rozrzucił na ulicy. Na pytanie sąsiadki dlaczego odpowiedź: bo tak chciałem. Pomijam aspekt finansowy jego działalności (lakierowanie samochodu to nie jest 15 zł ani nawet 100). Rozmowa z matką nic nie daje. Oczywiście zapewnia że dzieciak dostanie karę, a co do naprawienia szkody informuje nas uprzejmie że nie ma pieniędzy. Fakt, rodzina utrzymuje się z datków z opieki społecznej.

Pal sześć to, co zrobił do tej pory. Co można zrobić, żeby się to nie powtarzało? Mąż widzi jedno wyjście: wyprowadźmy się stąd. OK, ale rynku nieruchomości zastój, mieszkania tak szybko za przyzwoitą cenę nie sprzedamy. Poza tym mam wewnętrzny opór przed robieniem sobie kosztownej rewolucji przez 8-latka!

Co zrobić? Na policję na 8-latka nie pójdę. Na dziecka ręki nie podniosę, choć nie ukrywam- świerzbi mnie. Matka albo nie umie dać sobie rady, albo nie chce. A rośnie mały bandyta, który z każdym dniem będzie sobie pozwalał na więcej (no dobrze, może przesadzam, oby… )

Dziecku chyba trzeba jakoś pomóc (dla dobra jego i społecznego), bo dziś można go jeszcze jakoś „zresocjalizować”, jak będzie starszy, będzie trudniej. Co zrobić i jak? Do kogo zwrócić się o pomoc?
Obserwuj wątek
    • kikimora78 Re: Mały bandyta 25.04.13, 10:52
      do opieki społecznej, że coś złego dzieje się dzieciom (bo w sumie taka prawda)?
    • mearuless Re: Mały bandyta 25.04.13, 10:54
      jako 8 latek powyrywa tulipany jako 16latek podpali wam kamienice wink

      a tatus chlopca? moze nie gadac z mamą tylko z ojcem?
      • margierita Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:00
        Tatuś chłopca generalnie całe dnie spędza poza domem (w pracy?)... Szczerze mówiąc nie pamietam kiedy go ostatni raz widziałam...
    • antyideal Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:00
      Rozmowa z dzielnicowym coby wpadł na pogawędkę wychowawczą do państwa.
      • margierita Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:02
        No właśnie policja przyszła mi do głowy, ale kurcze, na 8-latka na policję? Szczególnie, że, nie oszukujmy się, policja ma dośc roboty z "konkretniejszymi" przypadkami, obawiam się że uprzejmie mnie poślą...
        • paskudek1 Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:06
          no ale jeżeli teraz nic z tym nie zrobisz to niedługo i on stanie się dla policji tym "konkretniejszym" przypadkiem. I to w dodatku po tym jak zrobi komuś krzywdę. Ja bym spróbowała z tym dzielnicowym, o ile macie jakiegoś sensownego, albo do szkoły się przeszła, do pedagoga. Ja wiem, ze mamy wewnętrzny opór przed takim stawianiem rzeczy i reagowaniem "bo to jeszcze dziecko" ale za chwilę to dziecko np. podpali kosz na śmieci albo komuś drzwi "bo tak będzie chciał".
          • margierita Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:10
            Właśnie, ten wewnętrzny opór mam... Ale chyba masz rację, bo w końcu mi o "zapobieganie" chodzi.
          • antyideal Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:11
            Wlasnie i chodzi o uczulenie rodziców na podjecie wiekszych staran
            o wychowanie dziecka a nie o nasylanie na dziecko słuzb takich czy siakich.
        • antyideal Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:09
          Jesli jest sensowny dzielnicowy to niekoniecznie.
          Od tego jest żeby dbał o to co sie dzieje na jego terenie.
          A wyrycie napisu na samochodzie to juz lekki hardcore.
    • koza_w_rajtuzach Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:04
      Współczuję. Sama nie wiedziałabym, co w tej sytuacji zrobić.
      Albo dziecko jest bardzo zaniedbane i nienauczone jakichkolwiek zasad, albo jest chore psychicznie.
    • triss_merigold6 Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:11
      Zgłosić do opieki społecznej i dzielnicowemu zagrożenie małoletniego demoralizacją i niewydolność wychowawczo-opiekuńczą rodziny.
      • 9malgosia5 Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:13
        No wybacz, ale w takim momencie nie miałabym żadnych oporów, żeby gó...arza porządnie zlać.
        Może to by go czegoś nauczyło.
        • triss_merigold6 Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:17
          To jest karalne, zwłaszcza w wykonaniu obcych osób.
          • margierita Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:18
            No właśnie, łomot odpada całkowicie.
          • 9malgosia5 Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:19
            Co w niektórych przypadkach powinno być dozwolone, zwłaszcza jak do gó...arza nic innego nie dochodzi.
            • na_pustyni Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:48
              rewelacyjny pomysl, gratulacje
              • morgen_stern Re: Mały bandyta 25.04.13, 13:19
                Co się dziwisz, to ta sama, dla której prostytutki to ścierwa i podludzie.
                • imasumak Re: Mały bandyta 25.04.13, 13:34
                  Czyli jjod, lastrage i katus? wink
                  • na_pustyni Re: Mały bandyta 25.04.13, 15:15
                    Boże, już nie ogarniam tych nicków
                  • morgen_stern Re: Mały bandyta 25.04.13, 15:21
                    Tak wink
          • gazeta_mi_placi Re: Mały bandyta 25.04.13, 12:52
            Można poprosić osobę nam znajomą, ale nieznajomą dziecku np. kolega z pracy, brat który rzadko u nas bywa, więc ryzyko rozpoznania minimalne. Poza tym często takie osoby niechętnie wchodzą w interakcje z policją, nawet jeśli to one są "pokrzywdzone".
      • margierita Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:19
        I to zdaje się jest najlepsze wyjście z sytuacji. Dziękuję
        • heca7 Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:48
          Tak czy inaczej pomyślcie o przeprowadzce. Teraz się boczy na ciebie a za parę lat przyciśnie na klatce i karze się "zamknąć, ty stara ruro" a wy z mężem będziecie wyglądać z mieszkania na korytarz aby się przemknąć do pracy niepostrzeżenie.
          • na_pustyni Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:49
            a potem spotka kolejnego degenerata i znow ucieknie?
            • triss_merigold6 Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:53
              Ze względu na dobro własnych dzieci należy jak najszybciej wynieść się z kamienicy w której mieszkają klienci MOPS. Bo po dzieciom kontakt z nimi?
              • gazeta_mi_placi Re: Mały bandyta 25.04.13, 12:55
                Aby pokazać tym dzieciakom (tym od MOPS-ów), że są jeszcze inne rodziny, że w inny sposób może rodzina działać? Że nie muszą czuć się gorsze?
            • heca7 Re: Mały bandyta 25.04.13, 11:59
              na_pustyni napisała:

              > a potem spotka kolejnego degenerata i znow ucieknie?
              Może też zostać dobrym chrześcijaninem i nadstawić drugi policzek tongue_out
              • na_pustyni Re: Mały bandyta 25.04.13, 12:01
                nie popadajmy w skrajnosci
                rozwiazaniem jest zainteresowanie sytuacja mops i dzielnicowego
                • triss_merigold6 Re: Mały bandyta 25.04.13, 12:06
                  A w dalszej kolejności wyprowadzka i zmiana otoczenia. Sorry, można się poprawnie politycznie łudzić, ale są dzielnice/rejony/kwartały ulic lepsze i gorsze, zasiedlone przez klientów opieki społecznej mieszkania socjalne i komunalne i lepiej stamtąd spadać.
                  • margierita Re: Mały bandyta 25.04.13, 12:18
                    Ano właśnie, idealistycznie do pewnego momentu myślałam, że stan posiadania nie determinuje poziomu człowieczeństwa. (w końcu znam naprawdę mnóstwo bogatych chamów).
                    A tu się nauczyłam że bieda (czy nawet tylko niski stan posiadania) wcale nie uszlachetnia, tylko wyzwala najniższe instynkty. Hmm, ale to temat na dość niepoprawną politycznie dyskusję...
                    • triss_merigold6 Re: Mały bandyta 25.04.13, 12:21
                      No to głupia byłaś, sorry. Bieda trwała, a zwłaszcza wielopokoleniowa, demoralizuje i idzie w parze z roszczeniową postawą + aspołecznymi zachowaniami.
          • margierita Re: Mały bandyta 25.04.13, 12:09
            Nad przeprowadzką myślimy, ale jako pod kątem powiększenia powierzchni. A z innych powodów? Cóż mam jakąś alergię na szantażystów a tu czuję się szantażowana. Fakt, przez sytuację, ale to nie zmienia mojego wewnętrznego oporu.

            Poza tym miejsce jest świetne i oprócz tej nieszczęsnej rodzinki sąsiedzi są naprawdę OK. Fakt, tacy trochę bezradni (czy faktycznie, czy jest to tylko wygodna postawa, to temat na zupełnie inną dyskusję). A ja się już naprawdę wkurzyłam! Bo nie dam się zastraszyć! A przynajmniej usiłuję nie dać się...
            • pingwinek4 Zaprzyjaznij sie z nim... 25.04.13, 12:23
              Dzieciak jest z biednej patologicznej rodziny , a wiec podaruj mu jakies fajne cukierki naklejki czy gazete ze czlowiekiem pajakiem lub jajko niespodzianke.Porozmawiaj normalnie jak bys go lubila powiedz zeby wpadal czasem na cacao.Zyskasz tym to ze nie bedzie ruszal twojego auta a jeszcze obroni przed innymi dzicmi z dziwnymi pomyslami.
              Kiedy juz staniesz sie jego znajoma bedziesz dla niego autorytetem on nie ma tego w domu, wiec napewno twoja prosby by nie wyrywal kwiatkow z przed bloku da wiecej niz lanie od ojca czy wizyta dzielnicowego.
              Pomysl to tylko biedne zaniedbane dziecko ktore nie ma co robic w wolnym czasie bo jego rodzice nawet sie nie wyslila zeby go gdzies zapisac na jakies hobby po prostu sie nudzi.
              Powodzenia





              • pingwinek4 Re: Zaprzyjaznij sie z nim... 25.04.13, 12:29
                A i nigdy nie mow mu ze jest bandyta zapewne slyszy to codzienie od innych sasiadow.Chwal jego dobre cechy nawet jak ich nie ma.Popros by pomogl niesc zaklupy po schodach daj cukierka i glosno chwal jaki to on uczynny jest i ze bez jego pomocy nie poradzila bys sobie.Zobaczysz zmieni sie a ty zapomnisz o przeprowadzce.
                • triss_merigold6 Re: Zaprzyjaznij sie z nim... 25.04.13, 12:39
                  Tia... pod pretekstem wniesienia zakupów wejdzie jej do mieszkania i zwinie jakieś drobiazgi.
                  • pingwinek4 Re: Zaprzyjaznij sie z nim... 25.04.13, 12:48
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Tia... pod pretekstem wniesienia zakupów wejdzie jej do mieszkania i zwinie jak
                    > ieś drobiazgi.

                    Nie musi go wpuszczac do mnieszkania ,cacao moze dac mu na klatce.A jak go juz wpusci to moze obserwowac.Pozatym nic nie napisala ze jest tez zlodziejem...? To ze kazdy bedzie mowil mu ze jest bandyta zlodziejem i skaczonym dnem w wieku 8 lat nic nie da a jednyie pogorszy sytuacje.

                • default Re: Zaprzyjaznij sie z nim... 25.04.13, 12:40
                  Ha, to samo mi przyszło do głowy - by małego dzikusa obłaskawić... Stosowałam tę metodę wobec dorosłych dzikusów i meneli w poprzednim miejscu zamieszkania - działa smile Zawodzi tylko w przypadku, gdy mamy do czynienia z osobą chorą/zaburzoną psychicznie.
                  • pingwinek4 Re: Zaprzyjaznij sie z nim... 25.04.13, 12:54
                    default ja wlasnie tez kiedys zastosowalam te metode na 8latku ktory bil dzieci w tym moja corke.Inni rodzice zlgaszali dzielnicowemu , rodzicom ktorzy nic sobie z tego nie robili a nawet co niektorzy ojcowie posowali sie do szarpania tym chlopcem a tylko moja matoda podziala.

                    A i autorko watku jezeli jestes katoliczka to te drobne sumy ktore wydasz na jego oblaskawienie mozesz sobie spokojnie wpisac jako pomoc potrzebujacemu tak zwany ,,dobry uczynek,,
              • margierita Re: Zaprzyjaznij sie z nim... 25.04.13, 13:01
                Przyszło mi do głowy i takie rozwiązanie...
                Ale... odrzuca mnie od niego jak sobie pomyślę o jego rodzince i co z nimi przerobiłam.

                Jak kupiłam to mieszkanie kilka lat temu, bo po starszej babci, która remontu tam nie robiła chyba od wojny. Postanowiłam wszystko wypruć do gołych cegieł i zrobić od nowa. Ogrzewania to były piece kaflowe które tez postanowiłam usunąć. Oczywiście takiego remontu nie da się zrobić po cichu, więc uprzedziłam sąsiądów (w tym jego rodzinkę) że będzie hałas. Jego mama poprosiła mnie, czy mogliby sobie zabrać te piece kaflowe (rozebrać na części pierwsze). Oczywiście zgodziłam się, bo skoro ja mam wyrzucić a komuś może się to przydać, to czemu mam odmówić? Chwilę później zrywane były podłogi. Zapytali czy mogą sobie zabrać deski. Jak mam coś utylizować jako odpad budowlany to czemu mam komuś nie oddać? Proszę bardzo, bierzcie.
                Po kilku dniach przychodzi szanowna mama z pytaniem, kiedy zapłacę za rozbiórkę pieców. Zdziwiłam się za jaką rozbiórkę? No przecież ONI MI PIECE ZLIKWIDOWALI i się należy zapłata za robotę. Przełknęłam tę żabę i zapłaciłam. (a dodam, że ekipa remontowa i to miała w zadaniach) Ale rozumiesz? Chcieli sobie coś wziąć, dałam i jeszcze miałam za to zapłacić! Poziom bezczelności mnie odrzucił...

                Po remoncie wprowadzałam się przed długim majowym weekendem. Oczywiście przeprowadzka jak przeprowadzka, cyrk taki że nie mam się jak kawy napić bo kubki są gdzieś w stosie kartonów... dzwonek do drzwi i szanowna mamusia: bo ona chciała pożyczyć pieniądze, bo idą wolne dni, ona jakichś pieniędzy nie dostała i nie ma co dać dzieciom jeść. Grzecznie jej odpowiedziałam że mi przykro, ale nie mam pieniędzy, więc nie pożyczę. To ta do mnie że skoro na taki remont miałam to przecież muszę mieć pieniądze! I znów zaczyna mi opowiadać łzawym tonem o biednych, głodnych, chorych dzieciach. Kąśliwym tonem odpowiedziałam, że chwilę temu widziałam jej dzieci na klatce i nie wyglądały na chore ani głodne. A ta znów tylko coraz bardziej agresywnie. Więc (tu przyznaję) mało grzecznie odpowiedziałam ile mnie obchodzą jej dzieci a to zadaniem rodziców jest dzieci nakarmić. Od tego czasu kontakt ogranicza się do "dzień dobry" i dyskusji o dokonaniach Kamilka.

                I teraz wyobrażam sobie, jak zaczełabym "zaprzyjaźniać" się z Kamilkiem. Za moment miałabym eskalację żądań. Ale może się mylę i źle oceniam przez pryzmat doświadczeń z rodzinką?
                Ale się rozpisałam, wybaczcie, ale nie ukrywam że wkurzona dziś jestem i mi się ulało...

                • triss_merigold6 Re: Zaprzyjaznij sie z nim... 25.04.13, 13:19
                  Klasyka. Dasz palec to zeżrą Ci całą rękę. Ugodowość i dobrą wolę odbiorą jako Twoją słabość i tyle.
                  • pingwinek4 Re: Zaprzyjaznij sie z nim... 25.04.13, 13:35
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Klasyka. Dasz palec to zeżrą Ci całą rękę. Ugodowość i dobrą wolę odbiorą jako
                    > Twoją słabość i tyle.

                    Pewnie, niech idzie z nimi na otwarta wojne a patologia potrafi byc naprawde zlosliwa.Jak by co to zawsze moze sie wyprowadzic.
                    • triss_merigold6 Re: Zaprzyjaznij sie z nim... 25.04.13, 13:41
                      Wiesz z doświadczenia, że patologia potrafi być złośliwa?
                      Oczywiście, serdecznie radzę wyprowadzkę w miejsce, w którym nie ma mieszkań socjalnych ani komunalnych.
                      • pingwinek4 Re: Zaprzyjaznij sie z nim... 25.04.13, 13:46
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Wiesz z doświadczenia, że patologia potrafi być złośliwa?

                        Tak w swoim zyciu widzialam juz kilka rodzin patologicznych gdzie rzadzil alkohol gdzie byla bieda rodzice z kryminalna przeszloscia.I tacy ludzie przewaznie ide na udry mowia a on nam to to my mu dopiero pokazemy.
                        • gazeta_mi_placi Re: Zaprzyjaznij sie z nim... 25.04.13, 16:21
                          Jak ktoś woli dać się zastraszyć jakimś pijaczkom to niech i codziennie zaprasza takiego sąsiada na obiad i regularnie "pożycza" różne kwoty pieniężne.
                • pingwinek4 margierita 25.04.13, 13:23
                  O kurcze to faktycznie patologia i to jeszcze taka bezczelna patologia.
                  Nie wiem co ci poradzic w tej sytuacji ... zapewne jak mu cos dasz to przyjdzie jego rodzenstwo.
                  Tej matce to bym chyba drzwi nie otwierala , nic jej nie porzyczala i splawiala.Chlopakow jak bym cos dala to zeby nie bylo ze to specjalnie kupilam dla niego tylko ze no dostalam czyli np kupila bym jakis kupon do mc donalda i powiedziala masz ja dostalam ale nie lubie tam jesc wiec jest dla ciebie.Albo prosze dostalam to jajko niespodzianke jako dodatek do kartonu mleka ale nie jem czekolady wiec pomyslalam o tobie.

                  Wiesz dzieci z takich patologicznych rodzin z wiekiem beda coraz gorsze , pomysl jakie problemy bedziesz miala z 16 latkiem... dlatego lepiej zeby juz teraz uwazal cie za mila ciocie a jego rodzicow olewaj nie wdawaj sie w dyskusje.
    • lonely.stoner Re: Mały bandyta 25.04.13, 12:51
      a ja bym poszla na policje- wyryl SWOJE imie na waszym samochodzie- matka nie pokryje szkody bo nie ma pieniedzy? jak ja postraszycie sadem to znajdzie i pieniadze i za synalka sie konkretnie wezmie. A tak- to wszystko mu ujdzie plazem i juz.
      • pingwinek4 lonely.stoner 25.04.13, 12:59
        lonely.stoner napisała:

        > a ja bym poszla na policje- wyryl SWOJE imie na waszym samochodzie- matka nie p
        > okryje szkody bo nie ma pieniedzy? jak ja postraszycie sadem to znajdzie i pien
        > iadze i za synalka sie konkretnie wezmie. A tak- to wszystko mu ujdzie plazem i
        > juz.

        Wiesz co ja mam corke ktora zawsze byla grzeczna idealna dziewczynka nigdy nie sprawiala klopotow taka slodka grzeczna zrownowazona przylepka a jest juz dorosla.
        Wiesz co zrobila razem z kolezanka w wieku 9 lat mojemu kuzynowi? ,,umyla,, mu samochod piaskiem i kamieniami nawet nie zdawala sobie sprawy z tego jakie beda efekty taka dziecieca bezmyslnosc.
        Tez wtedy nie mialam pieniedzy by kuzynowi zaplacic i co moze mialam ja zbic? bo nie potrafila myslec tak jak dorosly.
        • margierita Re: lonely.stoner 25.04.13, 13:06
          Ale ja naprawdę rozumiem że dzieci mają głupie pomysły bo nie potrafią do końca przewidywać efektów swoich działań. Tylko co Twoja córka odpowiedziała jak wujek wykrył efekty jej działalności? Jaka była jej reakcja? A Twoja?
          • pingwinek4 Re: lonely.stoner 25.04.13, 13:12
            Obie z kolezanka plakaly ze chcialy dobrze tzn umyc ten samochod ze nie wiedza skad ten glupi pomysl poprostu nie pomyslaly.Ja tez bylam w szoku przeprosilam kuzyna a ze bylam akurat od dwoch meisiecy porzucona przez ex meza zostawiona bez srodkow do zycia bez alimetow to nie mialam jak wyrownac tej szkody.Na szczescie kuzyn zrozumial i znalazl lakiernika na swoj koszt.
            • pingwinek4 Re: lonely.stoner 25.04.13, 13:15
              A i weusz co ja wiem ze ten chlopiec zapewne nie plakal tak jak moja corka ale pomysl to jest chlopiec zapewne glupi by mu bylo pokazac ze jest miekki.Pozatym dzieci z patologicznych rodzinktore sa bite nie posiweca im sie uwagi sa takie na pokaza ,, twarde,, nawet jezeli zaluje to nie okaze ci tego.Daj mu szanse ... przynajmniej sproboj...
            • margierita Re: lonely.stoner 25.04.13, 13:17
              No i ja to olałam, za lakiernika zapłaciłam. Podsumowałam: no dzieci... Tylko jeszcze wtedy nie przyszło mi do głowy, że to początek czegoś gorszego...
              • atojaxxl Oswajanie 25.04.13, 13:48
                Z tym oswajaniem łobuza to ja bym nie była taka wyrywna, miałam podobne doświadczenie. Chłopak niszczył, co pod buty weszło, dokuczał dzieciom, wykręcał żarówki i zrzucał je na parter.
                Rodzina żyła tylko z zasiłków. W naiwności swojej wierzyłam,że dobrocią, miłymi gestami zjednam sobie A. i zmieni swoje postępowanie. W zamian dostałam... mamusię !!! Wisiała mi dosłownie u klamki codziennie i oczywiście zawsze z jakimś interesem "A bo pani jedna ma serce dla tego mojego, a niech mi pani pożyczy na...' i tu następowało określenie celu z zaznaczeniem, że jak wróci bez pieniędzy to dostanie wpier... od męża.
                Pożyczyłam parę razy drobne sumy. Gdy przygotowywaliśmy się do wyjazdu na wakacje, przyszła z płaczem, że nie ma na chleb dla dzieci. Wtedy stanowczo odmówiłam i usłyszałam "Jak to, na taki wyjazd z całą rodzina to macie, a mnie pani stówki nie pożyczy?" Nie pożyczyłam, mam wrogów.
                Ten typ tak ma, więc lepiej unikać jak zarazy. Wytrwałości życzę smile
                • pingwinek4 Re: Oswajanie 25.04.13, 16:16
                  atojaxxl tak to bywa z mamusiami patologicznymi przyjdzie to prosi ze dla dzieci a na wodke przeznaczy trzeba takiej stanowczo odmawiać.
                  no ale nie napisalas czy poprawila się sytuacja z zachowaniem ,, twojego,, lobuza? oczywiście oprócz efektu ubocznego czyli nachodzenia mamusi.
            • triss_merigold6 Re: lonely.stoner 25.04.13, 13:18
              Przepraszam, Twoje dziecko w wieku 9 lat miało pierwszy kontakt z samochodem i nie wiedziało, że określone czynności mogą uszkodzić lakier?!
              • pingwinek4 Re: lonely.stoner 25.04.13, 13:31
                triss_merigold6 napisała:

                > Przepraszam, Twoje dziecko w wieku 9 lat miało pierwszy kontakt z samochodem i
                > nie wiedziało, że określone czynności mogą uszkodzić lakier?!

                Tak kochana masz racje.Ja nie mam prawa jazdy (chore oczy) ex maz tez nie mial.A jak mnie razem z kochanka wywalil z domu razem z dzieckiem to musialam wyjechac do innego miasta gdzie przygarnela mnie ciotka.Kuzyn mial auto w ogrodku no i tak wyszlo.dzeicko nie pomyslalo.I zrobilo to dziecko naprawde grzeczne zwyczajnie nie pomyslalo.
                Zakladam sie ze rodzice tego ,, malego bandyty,, tez ferrari nie jezdza...

                A ja jak bylam dzieckiem to nawet swoje imie na drzewie wyrylam , i dlaczego tak zniszczylam drzewo tez nie wiem.
                • triss_merigold6 Re: lonely.stoner 25.04.13, 13:36
                  I nie widziało samochodów na ulicy? Nie mijało aut przy chodniku? Nie tłumaczyłaś dwulatce ciągnącej patyk/rowerek/inne, że nie wolno po lakierze?
                  Qrde zaczynam rozumieć, co mają na myśli nauczyciele, mówiąc o wynoszonych z domu kompetencjach społecznych niezbędnych do sprawnego poruszania się w świecie.
                  • pingwinek4 Re: lonely.stoner 25.04.13, 13:42
                    Triss zaczynas sie przyp...... idz zrob sobie przerwe na kawe.

                    Oczywiscie widziala auta na ulicy ale jakos nie mialam okazji tlumaczyc ze lakier sie sciera.Jakos nigdy nie ciagnala rowerka czy czegos innego w poblizu samochodow.Jak jezdzila na rowerku to pod blokiem a tam auta nie wjada.
                  • gazeta_mi_placi Re: lonely.stoner 25.04.13, 13:45
                    U nas w domu też nie było samochodu i jakoś w wieku 8-9 lat bawiłam się z kuzynką (wujek pozwalał, nawet otwierał nam samochód) w samochodzie na podwórku bez rysowania i uszkodzenia czegokolwiek.
                    Tak czy siak dziewczynka miała przynajmniej dobrą wolę, chciała zrobić coś dobrego, umyć samochód, wyszło inaczej.
                    Nie sądzę aby dobrą wolą (dobre intencje) miał ten dzieciak od autorki wątku.
                  • asia_i_p Re: lonely.stoner 25.04.13, 16:39
                    Triss, mój ojciec od zawsze miał samochód, a moja siostra w wieku sześciu lat narysowała mu szlaczek kamykiem na boku samochodu w celu ozdobienia.
                    Mało kto jest tak przewidujący, aby omówić kwestię nieuszkadzania lakieru zanim zdarzy się pierwszy wypadek.
                    • aneta-skarpeta Re: lonely.stoner 25.04.13, 20:36
                      mimo wszystko dziecko 9letnie jest dosc ogarnięte

                      mój syn w wieku 2 czy 3 lat podszedł do węża ogrodowego, odkręcił kranik i zatankował mi samochdó- do rury wydechowejwink

                      ale w dzisiejszym swiecie dzieci podstawówkowe są naprawdę kumate- tak mi się wydawało- do teraz

                      ok mozna nie miec samochodu, ale chyba 9latka wie,że kamieniami i piachem nic się nie umyje

                      no i była jeszcze koleżanka...

                      dla mnie to trochę szokujące
                      • szamanta Re: lonely.stoner 25.04.13, 20:54
                        Aneta ,ale dzieciom w roznym wieku potrafi cos znienacka do glówki strzelic.Tak samo jak nastolatek ,czy osoba dorosla juz wpelni swiadoma jest ,ze np nie wolno przechodzic w niedozwolonym miejscu ,trzeba czekac na światla,lub udac sie przejscie dla pieszych, i co? mało to osób mlodszych czy tez starszych mimo wiedzy nie respektuje tego przepisu i przez ulice w niedozwolonym miejscu przebiega??a no codzienny widok
                        Pstro w glowce czasami potrafi zrobić swoje,bez wględu na wiek
        • imasumak W wieku 9 lat? 25.04.13, 13:49
          Takie zachowanie można usprawiedliwiać w wieku 3 lat, a nie 9. Skoro Twoja córka nie zdawała sobie sprawy z następstw, to coś nie tak było - albo z nią, albo z Tobą.
          • triss_merigold6 Re: W wieku 9 lat? 25.04.13, 13:53
            Napisałam: brak kompetencji społecznych.
            • pingwinek4 Re: W wieku 9 lat? 25.04.13, 16:12
              triss_merigold6 napisała:

              > Napisałam: brak kompetencji społecznych.

              Och dziekuje pani psycholog!
              Musi być pani bardzo kompetentna w swojej pracy nie każdy psycholog nawet dzieciecy dal by rade tak szczegolowo ocenic zupełnie nie znana mu rodzine na podstawie jednej opisanej sytuacji.Zapewne na innym forum jest pani psychologiem ekspertem z takimi umiejętnościami.Jeszcze raz gratuluje i chyle czola.
          • pingwinek4 Re: W wieku 9 lat? 25.04.13, 16:07
            imasumak napisała:

            > Takie zachowanie można usprawiedliwiać w wieku 3 lat, a nie 9. Skoro Twoja córk
            > a nie zdawała sobie sprawy z następstw, to coś nie tak było - albo z nią, albo
            > z Tobą.

            Jasne jasne ... zycze ci zebys posiadala corke tak dobrze wychowana i inteligentna jak moja.A może wtedy kiedy będziesz posiadala taka już dorosla corke będziesz godnym dla mnie rozmowca na temat wychowania dziecka i jego zachowania.Bez obrazy -pozdrawiam
            • imasumak Re: W wieku 9 lat? 25.04.13, 16:16
              Mam już dorosłą córkę wyobraź sobie. Dobrą, empatyczną, miłą, piękną i mądrą smile
              Ma 20 lat. Podobne numery, co Twoje dziecko, robiła w wieku mniej więcej 2-3 lat smile.
              Więc daruj sobie, lepiej przyznaj, że w tej akurat kwestii zawaliłaś. smile
    • woman_in_love ja bym go zlała, bo już grubo za daleko to poszło 25.04.13, 16:31
      Prawo jest tak samo nieskuteczne wobec niego jak i wobec was. Gdyby nie było rysowania samochodu to bym to pokojowo oczywiście próbowała robić.
    • edelstein Re: Mały bandyta 25.04.13, 17:01

      Chlopak zniszczyl ci lakier,a ty sie zastanawiasz ci najlepiej zrobic?gdyby mi porysowano Auto to zadzwonilabym po policje,rodzice odpowiadaja za szkody,a mnie g.obchodzi skad wytrzasna kase.Jak gnojek dostanie suchy chleb,bi trzeba bedzie zaplacic to sie otrzasnie.Nie rozumiem podejscia,bo to dziecko,za Pare lat nie bedzie dzieckiem i auta pewnie nie zobaczysz,bo je podbali,ukradnie wpisz dowolne.Policja z pewniscia skontaktuje sie z mopsem czy kto tam w Pl jest odpowiedzialny za dzieci.
      • aneta-skarpeta Re: Mały bandyta 25.04.13, 20:41
        wszystko pięknie, ale jak oni biedni jak mysz kościelna, to poza tym, że się autorka ucheta po uszy to komornik i tak nic nie zdziała
    • szamanta Re: Mały bandyta 25.04.13, 17:13
      A nie mozesz ty tego malego wandala wziąc na POWAZNĄ rozmowe w oczy? mozesz,i Ja lub mąż napewno tego bym dokonala.Wez malego chuligana na słowko i dobitnie z mezem postaraj sie przekazac co mysisz na temat jego chuliganki,czasami taki wstrząs bywa efektowny
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka