podkocem
29.04.13, 15:15
Czytam sobie ten artykuł:
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53660,13719708,Autorka_bloga_Faszyn_from_Raszyn__Zly_gust_mnie_pociaga.html#Cuk
Autorka miałaby o wiele więcej ciękawych przykładów w takim mieście jak Londyn. Tu na każdym kroku można spotkać dość oryginalnie ubranych ludzi. I wiecie co mi się podoba? Ze tu jest to absolutnie dozwolone, nikt nie ocenia, nie krytykuje, nie wyśmiewa. Każdy ubiera się jak lubi i innym nic do tego! W Polsce czułam się nieco przygnieciona, ubierałam się bardzo "zachowawczo" bo czułam, ze podlegam ciągłej ocenie. Nie pozwalałam sobie na wyjście bez makijażu/w za mocnym makijażu/niedobranym makijażu do ubrania/ - niepotrzebne skreślić. Tu przestałam się tego bać. Wyjście w dresie, pierwszych lepszych butach jakie wsunę na nogi (np balerinach albo japonkach) w t-shircie chłopa, w kucyku i bez makijażu rano po mleko i chleb jest ok. W Polsce nigdy bym tego nie zrobiła. Nawet na fitness się delikatnie malowałam i dobierałam kolor skarpetek do koloru koszulki. No, teraz też dobieram, ale jak mi się spieszy nie robię histerii że coś do czegoś nie pasuje.