natkagatka
29.04.13, 22:36
mamy 2 dzieci. mlodsze w wieku przed przedszkolnym, ze mna w domu 24 godziny na dobe, starsze w wieku szkolnym. Ja nie pracuje. Malzonek moj twierdzi, ze skoro "siedze" w domu to moze duzo wymagac ode mnie. prawie codziennie mi pokazuje palcem co nastenego dnia powinnam zrobic. np. wiczorem zaglada do lodowki i mowi : jutro umyj lodowke.
kazdego dnia cos znajdzie, pokaze palcem.
poza tym prawie codziennie dzwoni do mnie z pracy, ze cos z jego jedzeniem bylo nie tak. szykuje mu zarcie do pracy, jakies salatki, kanapki itp. a on np. zadzwoni i marudzi, ze mu jablka nie wlozylam do torby. Mowie mu, ze jabklo sam mogl sobie wziac, on na to, ze skoro "siedze" w domu to powinnam mu wsadzic to jablko.
ok i zeby nie bylo, ze mam terror w domu. lodowke myje jak ja uwazam, ze powinna byc wymyta, jak mam czas , nie jak on mi kaze. jablek nadal mu nie wsadzam. czyli generalnie jedym uchem wpuszczam, a robie swoje, to c potrzebne.
on awantur nie robi, tylko marudzi.
wkurza mnie, to jego marudzenie, to jego weszenie, jak widze, ze otwiera np. szafke i juz weszy co jest nie tak postawione to mam ochote mu w leb dac, powiedziec, zeby w koncu znalazl jakies hobby.
czy on nie przesadza?
a moze kurcze, faktycznie jak juz jestem w domu to tylko ze szmata w reku powinnien mnie widywac?