Dodaj do ulubionych

6 latki idą w 100% do szkoły od 2015

11.06.13, 16:55
Właśnie przeczytałam ze Tusk oraz super niania Zawadzka powiedzieli o tym że jednak od 2015 do szkoły pójdą wszystkie 6 latki. Czyli idea referendum mimo zebrania odpowiedniej liczby głosów upadła. Mam pytanie czy można nie brać pod uwagę że "ratujmy maluchy" zebrały taka ilość głosów jaka była wymagana aby zastanowic się bnad referendum? Pzdr
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14081825,Szesciolatki_od_wrzesnia_pojda_do_szkoly__Premier.html#BoxSlotII3img
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 17:06
      Co rozumiesz przez "zastanowić się nad"? Oczywiście, że skoro komuś się chciało zebrać podpisy, to posłowie powinni zagłosować nad tym, czy referendum robić, tu się zgodzę (choć jestem przeciwniczką rozwlekania tej reformy w nieskończoność i akcji "zapakujmy w pieluchy 6-letnie maluchy"), pytanie, czy w ogóle ten temat kogokolwiek w sejmie, senacie i rządzie - poza grupą przygotowującą i wdrażającą reformę z ramienia ministerstwa, obchodzi? Bo mam wrażenie, że opozycja rozgrywa temat jedynie w aspekcie "dokopać Tuskowi" (tzn. cieszy ich, że można pokazać coś, co się komuś w działaniach rządu nie podoba, ale żeby mieli jakieś ARGUMENTY - i to zarówno za, jak i przeciw - to nie).
      • tymianek21 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 17:10
        @iwoniaw- własnie tak myślałam że jeśli pod jakimś projektem zostanie zebrana odpowiednia liczba głosów to sejm musi zagłosować nad tym czy zrobić referendum czy nie. Wygląda na to że w tym przypadku tych zebranych głosów nie wzięto pod uwagę co wskazuje na nieliczenie się z nikim. A jak podoba wam się ekspertka Zawadzka?
        • esr-esr Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 17:21
          ależ oni pewnie zagłosują nad referendum, tylko je odrzucą większością głosów.
          ja uważam, że nie ma po co przeciągać tą sprawę. we wrześniu 2015 to akurat moja córka będzie miała równo 6 lat i do szkoły pójdzie (ja też poszłam mając 6,5 roku, traumy nie mam). szkoła wiejska mała, nowy budynek i wyposażenie więc ja obaw nie mam, tym bardziej że córka już chce iść do szkoły (3,5).
          ekspert jak ekspert, rozumiem że to taki "chłyt marketingowy". niezbyt udany moim zdaniem.
          • mysz1978 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 17:58
            w 2015 moj mlodszy syn bedzie mial 5 lat, wiec on bedzie drugim rocznikiem, ktory pojdzie. Obecny 6-latek (rocznik 2007) tez mial byc drugim, ktory pojdzie i bylam z tym pogodzona. Przez ten rozpierdziel mialam wybor czy go poslac czy nie, no i w koncu jednak nie idzie bo tak straszyli tą szkola, ze sama wymieklam big_grin

            Pozyjemy, zobaczymy... Do 2015 jeszcze kupa czasu...
            • tymianek21 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 18:15
              Oczywiście ze do 2015 dużo może się zmienić nawet rząd ale mnie zdziwiło że o tym referendum cisza.
      • moje.m moje dziecko poszło rok wczesniej 13.06.13, 07:49
        i baaaardzo tego żałuję!!
        zabrałam mu dzieciństwo!
        bo pomimo dobrych wyników w nauce, nie jest psychicznei gotowy isc teraz do 4 klasy, a powinien do 3. Jest strasznie dziecinny, pod względem zachowania i nie jest samodzielny jak 4-to klasista. nie wiem co dalej.
    • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 17:18
      Czyli pan premier jasno pokazał po raz kolejny, gdzie ma opinię społeczeństwa.

      Cóż, biedne dzieci. Ciekawe, który z tych geniuszy w ogóle wpadł na pomysł tak "genialnej" reformy?
      • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 18:33
        Reforma ma sensowne założenia, tylko niestety rząd mamy słaby, wycofuje się, kręci i pozwala panikarzom rozwalać coś, co ma naoprawdę zdrowe podstawy.
        • ca.melia Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 18:42
          i bardzo dobrze.
        • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 20:17
          Nie panikarzom, a rodzicom. Dlaczego zakładasz, że paru urzędników wie lepiej od rodziców dzieci? Czym różniła się wcześniejsza zerówka od dzisiejszej pierwszej klasy? Niczym, a dzieci miały szansę pójść do szkoły dobrze przygotowane i dojrzalsze. Niestety u nas zaczyna się od pupy strony. Czyli zamiast coś dobrze od początku do końca przygotować, robi się na hura, wprowadza przepis, a wy, ludzie, radźcie sobie teraz sami.
          • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 20:57
            A te co nie chodziły do zerówki w pierwszej klasie też sobie radziływink inny, które chodziły do zerówki w pierwszej i tak sobie nie radziły. Argument z pupywink
        • ktkm Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:58
          Nie bardzo rozumiem dlaczego rodziców którzy chcą decydować o tym czy poślą dziecko do szkoły rok wcześnie czy nie nazywa się panikarzami. Chyba, że robią to osoby które nie mają własnych dzieci lub mają ale na tyle duże że ten temat ich nie dotyczy. Sama jestem mamą dziewięciolatka i sześciolatka. Starszy syn, jak się teraz dowiedziałam był królikiem doświadczalnym i ani w średniakach ani w starszakach nie korzystał w ogóle z książek, po prostu w przedszkolach obowiązywał zakaz korzystania z książek i uczenia dzieci literek itp. Wtedy mówiono że to taka "reforma". Syn dziś jest w drugiej klasie, radzi sobie świetnie. Program nauczania może przez pierwsze półrocze pierwszej klasy jest dostosowany do sześciolatków za to w drugim półroczu drugiej klasy jest tabliczka mnożenia tak jak zawsze była i mało tego dzieci poznają podstawy geografii, biologii. Czy to jest dalej program dostosowany do dzieci młodszych - chyba nie. Dziś przerabiam temat posyłania sześciolatka do szkoły z młodszym synem i jestem przekonana, że poradziłby sobie w szkole (dziecko liczy tak jak jego starszy brat, czyta książki) i choć część jego najlepszych kolegów idzie do szkoły on będzie jeszcze przez rok beztrosko bawił się w przedszkolu, będzie czytał książki kiedy chce a nie kiedy musi i będzie się bawił kiedy chce a nie kiedy może. Okres przedszkola to najpiękniejszy, beztroski czas i nie mam zamiaru skracać go póki mam do tego prawo. Nie wydaje mi się żeby miało to mieć wpływ na jego karierę i rozwój w dorosłym życiu, jedynie taki, że rok szybciej będzie musiał zderzyć się z poszukiwaniem pracy, a raczej jej brakiem - oczywiście jeśli będzie jej szukał w naszym kraju, a jeśli ją szczęśliwie znajdzie to szybciej zacznie płacić podatki, bo tak naprawdę to tylko o to chodzi żeby jak najszybciej dzisiejsze maluchy poszły do pracy
          • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 09:12
            Bo argumenty uzywane przez przeciwników są często spanikowane i bałamutne. A cała zabawa oczywiście jest kolejnym poletkiem walki politycznej.
            Popatrzcie tu, jak Rzeczpospolita zmanipulowała i nałgała w sprawie raportu NIK o szkołach i sześciolatkach.
        • memphis90 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 20:16
          Zdrowe podstawy? Widziałaś, ile w szkołach jest dni wolnych, w czasie których dzieci nie mają opieki? Masz, jako rodzic, tyle urlopu? Naprawdę łatwiej zostawić w domu 7 latka, niż młodsze dziecko.
      • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 19:24

        Jakos dzieci z UK gdzie do szkoly idzie sie w wieku lat 4 lub z Niemiec gdzie idzie sie w wieku lat 6nie czuja sie biedne i pokrzywdzone.Nikt im nie szczepi leku przed szkola i wiekszosc do szkoly,by poszla z marszu w tym moj 4latekbig_grin

        “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
        Autorem powyzszego zdania jest M.
        • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 20:18
          Cóż, moi znajomi pedagodzy z Niemiec wcale nie są zachwyceni tak małymi dziećmi w szkole. Wręcz przeciwnie.
          • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 20:52

            Ciekawe,bo akurat jestem w tym temacie na biezaco i jakos nie widze tego braku zachwytu.Teraz syn kolezanki idzie Jako 5latek,bo mu nudno w przedszkolu.Z reszta co to niby nazywa sie 1klasa szkoly podstawowej na latwiejszy program niz Polska zerowka.Nawet biurka nie trzeba,bo w pierwszych klasach dzieci nie dostaja zadnych zadan domowych.
            .
            • mysia125 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 21:46
              Pozwolę się z Tobą nie zgodzić, niemanie biurek jest sposobem na rodzinną integrację. W pierwszej klasie program jest jak najbardziej konkretny, a i prace domowe są. Małe, bo małe - ale są. Chyba, że posyłasz dziecko do szkoły alternatywnej lub dzieci robią lekcje w świetlicy - co szkoła to obyczaj.

              Pierwsze 2 lata to klasy wstępne, można wtedy przeskoczyć rok do góry, ale ministerstwo zakłada, że te dwie klasy można robić i w trzy lata. Zostawanie na drugi rok nie jest hańbą, a w pierwszych 2 latach zdarza się dość często - zazwyczaj z powodu niedorośnięcia delikwenta do instytucji szkolnej, wcale nie musi się to pokrywać z wiekiem.
              • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 21:53

                No akurat mam pod nosem szkolniaka i w jego szkole ani prac domowych i program normalny.
                Biurka nie posiada,nie z powidow integracji,z rodzina,zwyczajnie jest zbedne.

                “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                Autorem powyzszego zdania jest M.
                • mysia125 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:00
                  To pisz, że w szkole dziecka sąsiadów, a nie że nie ma żadnych wcale nigdzie.
                  • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:02

                    To nie jest dziecko sasiadow,tylko dziecko w rodzinie,dziecko kolezanki chodzi so innej szkoly i tez jakos marnie z pracami domowymi.
                    • mysia125 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:18
                      Edel, sorry - sama wiesz, że tu co szkoła to inaczej - ale nie pisz tak definitywnie żaden, nigdy, wcale, u nas....
                      • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:24

                        No badzmy szczerzy,ten program jest Taki elastyczny,ze brak prac nie zaszkodzi.
            • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 21:58
              No to może masz innych znajomych. Myślisz, ze w Niemczech wszyscy mają zdanie pod sznurek?
              • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:01
                Ilu masz tych znajomych?

                “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                Autorem powyzszego zdania jest M.
                • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:06
                  Mam policzyć? Nie chce mi się. Trochę mam, kilka osób to pedagodzy z wieloletnim stażem.
                  • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:09
                    A ja mam slonia na zlotym lancuszkubig_grin
                    • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:13
                      Wygodnie jest nie wierzyć w to co Ci nie pasuje, prawda? Łatwiej żyć.
                      • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:14

                        Jakbym mieszkala miesiac,Rok,5lat tutaj to byl uwierzyla.
                        • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:15
                          Widzisz, a ja nie mieszkając w Niemczech mam styczność z nauczycielami niemieckimi. Wolno mi?
                          • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:18
                            Tak samo Jak gazeta mi placi ma ciotke w Niemczech i wie wszystkobig_grin
    • run_away83 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 19:02
      Ta wspaniała reforma to jeden z czynników który ostatecznie przekonał mnie do emigracji. Koncepcja może i nie głupia, za to wykonanie można o kant d..y rozbić. I żeby nie było - przerabiam temat na bieżąco, starszy syn właśnie kończy drugi rok w szkolnej zerówce. Pierwszy raz poszedł we wrześniu 2011 jako niespełna pięciolatek i był to totalny falstart. W grupie 25 dzieci, 21 sześciolatków, 4 pięciolatki. Młodsze dzieci zginęły w tłumie starszych. Moje dziecko przez rok nie nabyło praktycznie żadnych nowych umiejętności, w pewnych sprawach mieliśmy regres (w domu super rysuje, w szkole bazgrze), zaczęły się problemy wychowawcze (agresja w stosunku do młodszego brata i do mnie, przeklinanie). W maju ub. roku po badaniu w PPP zalecono wstrzymanie się z wysłaniem dziecka do pierwszej klasy i powtórzenie roku w zerówce. Powtórzył zerówkę, ze znaną panią i częściowo nowym składem klasy (kilkoro dzieci zostało). Bez fajerwerków. Do szkoły chodzi niechętnie, mówi że nie lubi. Jest przeszczęśliwy kiedy jest chory i może zostać ze mną i młodszym bratem w domu. Przy tym uwielbia się uczyć. W domu domaga się żeby mu dać jakieś zadania do wykonania - trochę czyta i pisze, zna cyrfy, liczy do 20, wykonuje proste zadania matematyczne, świetnie rysuje. Bawi się fajnie z młodszym bratem i rówieśnikami. W szkole "jest leniwy i się nie stara" oraz "nie integruje się z grupą".Szukaliśmy innej szkoły ale z powodów logistycznych nic z tego nie wyszło. Zresztą problem jest wszędzie ten sam. Szkoły są niedofinansowane. Brak kasy na podstawowe potrzeby. Brak kasy na etaty. Klasy maluchów po trzydzieści parę dzieci to norma (wymieszane rocznikami). Po południu w świetlicy 60 -80 dzieci na 30 metrach kwadratowych pod opieką jednej pani. Wyposażenie rozpadające się w rękach. Brak krzesełek i stolików dostosowanych gabarytami dla dzieci o wzroście poniżej 120-130 cm. Szkolna infrastruktura do bani - dla zerówek i klas młodszych jedna toaleta, 3 kabiny, na ponad setkę dzieciaków, muszle niedostosowane wielkością dla maluchów, w środku często brudno aż obrzydzenie bierze bo szkoła z oszczędności nie zatrudnia sprzątaczek. Szatnia dla pięćdziesiątki dzieci w pomieszczeniu 2x2 metry, 3/4 wieszaków na takiej wysokości że nawet najwyższe dzieci nie sięgają, efekt - odzież leży na podłodze pod ścianami, w kałużach, między ubłoconymi butami. Tzw. spacery to zwykle wyjście na pobliski obsrany przez psy i oblężony przez amatorów trunkowania pod chmurką skwerek (nie park, tylko właśnie skwerek, brak placu zabaw), gdzie panie czują się zwolnione z organizowania dzieciom czasu, a dzieci zajmują się kolekcjonowaniem petów i kapsli spod ławek. Kilkakrotnie omal nie zeszłam na zawał - np. przychodząc po dziecko dowiedziałam się że "nie ma, chyba babcia odebrała" (nie praktykujemy odbierania przez babcię, zawsze ja lub mąż) - okazało się że dziecko było w toalecie, pani "się pomyliła". Kolega syna z klasy podczas popołudniowego "spaceru" na szkolnym boisku wyszedł przez dziurę w ogrodzeniu i poszedł do domu bo koledzy go bili. Pani nie zauważyła - miała pod opieką ponad 60 dzieci. A ostatnio mój syn się w szkole zsikał, brzydził się skorzystać z ubikacji bo w jedynej wolnej kabinie deska była wysmarowana kupą i myślał że wytrzyma i wysiusia się w domu.

      Tak że dziękuję, my wysiadamy.

      A panowie politycy zanim wprowadzą w życie kolejną reformę, niech najpierw się zastanowią z czego ją sfinansują.
      • sko.wrona Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 21:09
        Tylko proszę Cię, proszę powiedz dokąd emigrujesz? Bo na zachód to raczej edukacja zaczyna się w wieku 6ciu lat lub wcześniej big_grin
        • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 21:11
          big_grin padlambig_grin
        • run_away83 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 23:04
          Tak na zachód smile I ja nie mam nic przeciwko wczesnej edukacji, serio. Nawet podstawy programowej bym się u nas nie czepiała. Ale nie podoba mi się że dzieciak siedzi w szkole na połamanym krześle z którego nogami nie sięga do podłogi, siusiu ma robić do obfajdanego klopa, rąk nie umyje potem porządnie bo mydła i ciepłej wody niet. Nie podoba mi się że pod byle pretekstem (bo piątek, bo brzydka pogoda i dzieci marudzą, bo sezon grypowy i niska frekwencja, itd) panie olewają prowadzenie zajęć i włączają tv (dzieci oglądają durne bajki najniższego sortu typu spidermen albo scoobydoo). Nie podoba mi się że szkoła nie potrafi zapewnić dzieciom bezpieczeństwa (kompletny brak kontroli kto odbiera dziecko, zdarza się że niedopilnowane dzieci zamiast być na zajęciach lub w świetlicy chodzą sobie samopas po korytarzu, w ciągu roku w klasie syna kilkanaście wypadków typu rozbita głowa, skręcona kostka, złamana ręka, wybity ząb, dziecko pogryzione do krwi przez kolegę, itd). Nie podoba mi się że w szkole giną rzeczy (od września zginęły nam: buty, bluza, czapka z daszkiem - przepadło z szatni, spodenki i koszulka na gimnastykę - "zgubiły się" w szafce w klasie i nie ma, bidon, piórnik - zniknęły z plecaka). Nie podoba mi się że średnio raz w miesiącu pani katechetka "zapomina" że niektóre dzieci w klasie nie chodzą na religię i należy je odprowadzić do świetlicy, za każdym razem jest tym faktem mocno zdziwiona i zniesmaczona. Nie podoba mi się że w szkole nie ma stołówki, jest za to sklepik sprzedający lizaki, pudrowe dropsy, chipsy, sztucznie barwione napoje i tym podobne g...o (nie daję dziecku pieniędzy do szkoły ale inne dzieci kupują i częstują). I jeszcze długo bym tak mogła wymieniać. No i może jestem naiwna, ale wydaje mi się że na zgniłym zachodzie co najmniej połowa wyżej wymienionych numerów by nie przeszła big_grin
          • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 07:49
            To o czym piszesz, to nie zła reforma, tylko nieodpowieni ludzie zarządzający szkołą. Nie zmieni tego wiek Twojego dziecka. Brud w szkole, brak kontroli to wynik zaniedbania ze strony dyrekcji i pracowników szkoły.
            Ale łatwiej zrzucić winę na reformę.
          • eliszka25 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:28
            ale jedno pytanie: czy gdyby twoje dziecko poszlo do szkoly rok pozniej, to ta szkola wygladalaby inaczej? obawiam sie, ze raczej nie, prawda? oczywiscie masz racje, ze tak byc nie powinno, ale to akurat z sama reforma nie ma kompletnie nic wspolnego.
            • run_away83 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 09:47
              Ja nie twierdzę że to wina reformy że szkoła tak wygląda i tak funkcjonuje. Twierdzę że najpierw należało przystosować szkoły a potem wprowadzać reformę. Ale "przystosowanie" większości szkół ogranicza się do namalowania misia puchatka na ścianie szkolnej sali, tudzież ustawienia na półce w kącie pudełka klocków i dwóch samochodzików. I mamy "oddział przedszkolny w szkole" bo jest śliczniusio i dzieciaczki mają zabaweczki. A że nie mają zapewnionego bezpieczeństwa, higieny i odpowiedniej opieki to się zamiecie pod dywan.

              I tak, uważam że siedmiolatek, który statystycznie jest wyższy od pięciolatka i sześciolatka, nie ucierpi aż tak bardzo z powodu braku infrastruktury dostosowanej gabarytami do wzrostu dzieci w wieku przedszkolnym.

              Uważam też, że starsze dziecko, bardziej dojrzałe społecznie,bardziej zdyscyplinowane, łatwiej zaadaptuje się w trudnych warunkach i będzie mniej narażone na wypadki wynikające z zaniedbań i niefrasobliwości kadry pedagogicznej.

              Poza tym, nauczyciele nauczania początkowego nie potrafią pracować z dużą grupą dzieci o różnicy wieku dochodzącej do dwóch lat. Te najmłodsze są statystycznie najmniej rozwinięte więc wymagają nieco innej stymulacji i innych metod niż starsze. Ale są w mniejszości, więc najprościej je potraktować po macoszemu, a potem narzekać że "zostają w tyle", "są leniwe"," nie potrafią się skupić". I na wstępie szkolnej edukacji moje niespełna pięcioletnie dziecko dostało etykietkę lenia i roztrzepańca, bo nie potrafiło przez godzinę siedzieć na krzywym krześle i ścibolić tak ślicznych i równych szlaczków jak dzieci o półtora roku starsze z jego grupy.

              Żałuję że posłałam pięciolatka do szkolnej zerówki - rozwojowo nic mu to nie dało, tamten rok to było nieustające pasmo problemów.

              Wyjeżdzam m.in. dlatego, że nie chcę aby nasi jaśnie oświeceni reformatorzy eksperymentowali na moich dzieciach wymagając posyłania ich do szkoły bez zapewnienia tam poziomu higieny i bezpieczeństwa odpowiedniego dla małych dzieci, bez przygotowania kadry pedagogicznej do pracy z dziećmi w zróżnicowanym wieku i na różnych etapach rozwoju w obrębie jednej grupy.
              • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 201 12.06.13, 10:08
                Odpowiem ci bardzo poważnie.
                Tak, idealna sytuacja jest wtedy, jeżeli jest czas, demografia i środki aby taką (i każdą inną) reformę przygotować na tip top, potem ją rozpropagować i potem wdrażać. Całość rozłożona na 10 lat, może więcej, efekty przyjdą po kolejnych kilkunastu. W super Finlandii zaczęto reformę pięćdziesiąt lat temu, efekty zaczęły być widoczne znacznie, znacznie później, a zachwyt i podziw to sprawa ostnich 15 lat dopiero!

                A tu jest Polska, kraj chwiejnych koalicji, zapuszczony rozwojowo przez rozbiory, wojnę, 45 lat PRL i z nieustannie za krótką kołdrą. Tu każda reforma będzie wprowadzana na olaboga, bo wiadomo, że za sekundę karta się odwróci, a przeciwnicy równiutko przy korzeniu utną pomysły poprzedników.

                W Polsce reforma systemu edukacji była absolutną koniecznością, bo wbrew samozachwytowi produkowaliśmy analfabetów w tempie i proporcji nieznanej krajom rozwiniętym, a gospodarka oparta na łopacie i kilofie właśnie kładła się spokojnie w grobie. I na tych analfabetów nie byłoby chętnych! Czyli polska edukacja produkowała ludzi doskonale zbędnych i bez żadnych szans na zmianę statusu, pracując sobie ślicznie na rewolucję, wyżynanie panów-białoruczków i ogóly dramat.

                I tak, głeboko wierzę, że są szkoły słabo przygotowane na zmiany. Ubolewam nad tym. ALe jednoczesnie jestem przekonana, że panicz Kamil, nad którym troskliwa ematka płacze, że wszak w przedszkolu jest rozwijany cudnie, a teraz ma iść w wieku lat 6 do kiepskiej rejonówki, na dłuższą metę także na reformie skorzysta. Bo zapuszczony bachor Brajan, który pierwszą kreskę w zeszycie postawi o rok później niż bez reformy, i w związku z tym nigdy nie dogoni edukacyjnie panicza Kamila, w efekcie - w przenośni mówiąc - dopędzi go z nożem w ręku w ciemnej uliczce.

                I dlatego będę gorąco kibicować rodzicom, edukatorom i reformatorom działającym na rzecz poprawy szkół, ulepszenia programów, wycięcia złych nauczycieli i wsparcia dobrych, ale nie będę popierać ratujących maluchy panikarzy.
                • mabingo Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 201 12.06.13, 23:38
                  olena.s napisała:



                  > W Polsce reforma systemu edukacji była absolutną koniecznością, bo wbrew samoza
                  > chwytowi produkowaliśmy analfabetów w tempie i proporcji nieznanej krajom rozwi
                  > niętym, a gospodarka oparta na łopacie i kilofie właśnie kładła się spokojnie w
                  > grobie. I na tych analfabetów nie byłoby chętnych! Czyli polska edukacja produ
                  > kowała ludzi doskonale zbędnych i bez żadnych szans na zmianę statusu, pracując
                  > sobie ślicznie na rewolucję, wyżynanie panów-białoruczków i ogóly dramat.

                  "Absolutną koniecznością"???? Co za brednie! Podstawa programowa wychowania przedszkolnego była jedną z najlepszych w Europie, poziom kształcenia przedszkolnego był wysoko oceniany a 6 latki opuszczające przedszkole potrafiły czytać, pisać i liczyć. Dopiero jakaś debilka o nazwisku hall (celowo małą literą) postanowiła wywrócić cały świetnie funkcjonujący system, stwarzając pozory, że czymś się w tym ministerstwie zajmuje. A takie osoby jak ty dały sobie zrobić wodę z mózgu, że to konieczne dla dzieci, że absolutna konieczność itp kretynizmy powtarzają teraz jak mantrę.
                  • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 201 13.06.13, 07:12
                    "Absolutną koniecznością"???? Co za brednie!

                    Wiesz, nie chce mi się ponownie pisać o badniach, które to wykazały, powodując niezłe trzęsienie ziemi i straszny cios w nasze edukacyjne ego. Skrótowy wykres wkleiłam w wątek, a jak jesteś żądna głębszej wiedzy, to sobie wygulglaj Adult Literacy Survey, 1994. Funkcjonalni Analfabeci stanowili wówczas pnad 30 procent populacji mi edzy 15 a 25 rokiem zycia.

                    A takie osoby jak ty dały sobie zrobić wodę z m
                    > ózgu, że to konieczne dla dzieci, że absolutna konieczność itp kretynizmy powta
                    > rzają teraz jak mantrę.

                    W Polsce do przedszkoli chodzi niewiele dzieci. Obecnie coś ze 60 procent.
                    A jest z tym w Polsce kiepskawo, co wykazuje niniejszy link Eurostatu. A tu masz też ciekawe statystyki .
                    W obecnych sześciolatkowych zmianach chodzi również o wprowadzenie do przedszokli większego odsetka dzieci, po to, by była sznas wcześniejszego wyrównania poziomu pomiedzy dziećmi.
                    Unia zamierza doprowadzić do tego stanu na swoim terenie, i nie tylko Unia - u mnie właśnie wrzucili przedłużenie obowiązku edukacyjnego, i będzie dotyczył on dzieci, które ukończyły 3 lata (2 lata przedszkola, od 5 urodzin - szkoła).
                    • misiowamama-2 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 201 13.06.13, 11:15
                      Jak juz wczesniej napisałam: ja mam w dupie wszystkie tabelki i statystyki. Mnie interesują MOJE DZIECI, ich stan emocjonalny i psychiczny. I nie chcę, aby moje dzieci szły jako 6-cio latki do szkoły, która nie dość że w żaden sposób nie jest odpowiednio przygotowana na przyjęcie MOICH dzieci, to również nauczyciele nie maja odpowiedniego przygotowania i jak praktyka juz pokazuje młodsze dzieci są nieodpowiednio traktowane.
                      Rząd nie daje odpowiednich finansów na przeprowadzenie reformy. Premier obiecuje mniejsze klasy, a nikt nie musi mnie przekonywać, że w rzeczywistości będzie tak, że po roku będą one łączone w taki sposób, że sześciolatki uczyć się będą razem z siedmiolatkami tongue_out Rząd może w dupę wsadzić sobie wszystkie obietnice ...
                      Szlag mnie trafia, że nie mam prawa głosu w sprawie MOICH dzieci. Ja też podpisałam petycję o przeprowadzenie referendum w Polsce, nawet osobiście zebrałam wiele podpisów innych osób. Wiem, że głosów jest prawie milion, ale niestety posłowie będą mogli zarządzić referendum uchwałą podjętą bezwzględną większością głosów. Oznacza to, że większość sejmowa może odrzucić wniosek obywateli o zwołanie referendum. I tak pewnie będzie...Ostatnia taka sytuacja miała miejsce w przypadku wydłużenia wieku emerytalnego. Sejm odrzucił wtedy wniosek NSZZ Solidarność, poparty dwoma milionami podpisów sad
                      Widać wyraźnie gdzie rząd ma obywateli...

                      I tak jak tu ktoś napisał, też mnie wkurzają te panie, które żyjąc na emigracji, wypowiadają się na temat "realiów szkolnych" w Polsce. Wiem, każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie, ale drogie panie emigrantki, powstrzymajcie swoje mało obiektywne opinie, zajmijcie się swoimi sprawami i cieszcie się tym, że nie macie takich ( w temacie) obiekcji i zmartwień jak większość rodziców 5-cio i 6-latków w Polsce...
                    • paszczakowna1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 201 13.06.13, 15:43
                      > Wiesz, nie chce mi się ponownie pisać o badniach, które to wykazały, powodując
                      > niezłe trzęsienie ziemi i straszny cios w nasze edukacyjne ego. Skrótowy wykres
                      > wkleiłam w wątek, a jak jesteś żądna głębszej wiedzy, to sobie wygulglaj Adult
                      > Literacy Survey, 1994. Funkcjonalni Analfabeci stanowili wówczas pnad 30 proce
                      > nt populacji mi edzy 15 a 25 rokiem zycia.

                      I uważasz naprawdę, że magicznie zaradziło temu wprowadzenie gimnazjów?

                      A wzięłaś pod uwagę:

                      a) Dla ilu z ludzi testowanych w 1994 r. w Polsce było to pierwsze zetknięcie się z takim testem i o ile obniżyło to wyniki? Teraz takie testy są tłuczone masowo w szkole, wtedy człowiek ewentualnie stykał się przy nauce języków obcych (a to też z rzadka).

                      b) Do jakiego stopnia zmieniła się świadomość społeczeństwa, jeśli chodzi o konieczność wykształcenia?

                      > W obecnych sześciolatkowych zmianach chodzi również o wprowadzenie do przedszok
                      > li większego odsetka dzieci, po to, by była sznas wcześniejszego wyrównania poz
                      > iomu pomiedzy dziećmi.

                      No i można było zamiast wprowadzać gimnazja, wprowadzić wtedy obowiązkową klasę 0 z nauką czytania, pisania i liczenia w zakresie 20 (z zapisem formalnym) dla sześciolatków i obowiązkowe przygotowanie przedszkolne dla pięciolatków. (Czyli w praktyce 9-letnia podstawówka + zerówka.) Efektem też byłoby wydłużenie edukacji ogólnej o rok, a nie szatkowało by się tak szkoły. I system edukacyjny postawiłoby się na głowie nie dwa razy, a raz (i to delikatniej, bo licea mogłyby zostać bez większych zmian).

                      A obecna "reforma" ma głównie na celu oszczędności kosztem edukacji. Nauczanie początkowe skraca z czterech lat do trzech i przez drastycznie ograniczenie nauczanie przedmiotów przyrodniczych w liceum pozwala na pozwalnianie części nauczycieli.
                      • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 201 13.06.13, 18:07
                        A wzięłaś pod uwagę:
                        >
                        > a) Dla ilu z ludzi testowanych w 1994 r. w Polsce było to pierwsze zetknięcie
                        > się z takim testem

                        Czy mam rozumieć, że twoim zdaniem de facto nadal 30 procent młodych dorosłych nie jest w stanie zrozumieć w miarę poprawnie napisanego rozkładu jazdy i instrukcji włączenia czegośtam, tylko dzięki tłuczeniu testów w szkole nauczyli się to ukrywać?

                        b) Do jakiego stopnia zmieniła się świadomość społeczeństwa, jeśli chodzi o kon
                        > ieczność (...)
                        Nie mam pojęcia, ale też nie widzę związku.

                        > No i można było zamiast wprowadzać gimnazja, wprowadzić (...) Efektem też byłoby wydłużenie edu
                        > kacji ogólnej o rok, a nie szatkowało by się tak szkoły.

                        Ja jestem zwolenniczką szatkowania szkoły i zmiany otoczenia dla dzieci. Wpłynęły na to głównie wspomnienia o kilku osobach z mojej dawnej szkoły, które między VIII i I klasą zmieniły się dosłownie jak za dotknięciem różdżki. Jakby zrzuciły za ciasny gorset, w który wpychała ich szkoła, nauczyciele i koledzy, przyzwyczajeni, że A to mózgowiec, B błazen, C lizus, D rozrabiaka. Oni chyba od paru lat nie byli już wcale lizusami i błaznami, tylko my wciąż ich w tych rolach widzieliśmy.
                        Wzmocniło to jeszcze obserwowanie 'mieszania klas' w podstawówce dziecka. Moim zdaniem wywiera dobroczynny wpływ, co roku zaczyna się ze świeżą kartą, budowa hierarchii i tworzenie klik jest utrudnione. Więc nie płaczę z powodu dwóch cięć zamiast jednego w trakcie edukacji.
                        • paszczakowna1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 201 13.06.13, 20:56
                          > Czy mam rozumieć, że twoim zdaniem de facto nadal 30 procent młodych dorosłych
                          > nie jest w stanie zrozumieć w miarę poprawnie napisanego rozkładu jazdy i instr
                          > ukcji włączenia czegośtam, tylko dzięki tłuczeniu testów w szkole nauczyli się
                          > to ukrywać?

                          Nie. Że być może wtedy też umieli (o tyle o ile, nie twierdzę, że w wysokim stopniu), tylko wyniki obniżyła nieznana im forma sprawdzania tej wiedzy. (Każde testy lepiej się rozwiązuje po treningu.)

                          > b) Do jakiego stopnia zmieniła się świadomość społeczeństwa, jeśli chodzi o kon
                          > > ieczność (...)
                          > Nie mam pojęcia, ale też nie widzę związku.

                          Nie widzisz związku między wysiłkiem edukacyjnym podjętym oddolnie (głównie przez rodziców) a wynikami testów? Ile dzieci na przykład za czasów PRL brało korepetycje, miało zajęcia dodatkowe, a ile ma teraz?

                          Przypisujesz poprawę wyników reformie gimnazjalnej, a ja tłumaczę, że a) wyniki z 1994 mogły być zaniżone; b) ogromny wysiłek edukacyjny podjęło po transformacji całe społeczeństwo, zupełnie niezależnie od szkoły. (Ponadto, faktycznie dodano jeden rok edukacji ogólnej, który tym najsłabszym pewnie pomógł - ale może wystarczyłoby o ten jeden rok wydłużyć podstawówkę?)

                          > Wzmocniło to jeszcze obserwowanie 'mieszania klas' w podstawówce dziecka. Moim
                          > zdaniem wywiera dobroczynny wpływ, co roku zaczyna się ze świeżą kartą, budowa
                          > hierarchii i tworzenie klik jest utrudnione. Więc nie płaczę z powodu dwóch cię
                          > ć zamiast jednego w trakcie edukacji.

                          W podstawówce twojego dziecka jest mieszanie klas w obrębie jednej szkoły (co na pewno ma swoje zalety, nawet mi się podoba - mnie samą w podstawówce "zmieszano" kilka razy, i nie wspominam tego źle). Nie ma roku przygotowywania do testów (klasa 6), następnie roku "wyrównywania poziomu" (1-sza gimnazjum), następnie znowu roku przygotowywania do testów (3-cia gimnazjum), następnie roku "wyrównywania poziomu" (1-sza liceum), następnie znowu roku przygotowywania do testów (3-cia liceum). W Polsce na swobodną naukę i rozwój zostaje cholernie mało czasu. Poza tym, nauczyciele na początku gimnazjum i liceum mają do czynienia z kompletnie nieznanymi sobie uczniami, uczonymi przedtem i wychowanymi przez kompletnie nieznanych sobie ludzi.

                          I pozwól sobie powiedzieć - patrzysz z oddali, nie masz na co dzień do czynienia z polską edukacją. Wielu problemów siłą rzeczy nie widzisz, a wypowiadasz się bardzo autorytatywnie.
                          • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 201 14.06.13, 00:04
                            Nie. (...) tylko wyniki obniżyła nieznana im forma sprawdzania tej wiedzy. (Każde t
                            > esty lepiej się rozwiązuje po treningu.)
                            Nie chce mi się szukać teraz danych źródłowych, ale opierając się na chwiejnej pamięci zaryzykowałabym twierdzenie, że tamto badanie poziomu analfabetyzmu polegało na zrozumieniu rozkładu jazdy, instrukcji itp - a więc odnosiło się do mocno praktycznych życiowych sytuacji, nie chodziło w nim o wyłapanie co subtelniejszych odcieni myśli filozoficznej.

                            Ile dzieci na przykład za czasów PRL brało kore
                            > petycje, miało zajęcia dodatkowe, a ile ma teraz?
                            Tu, podejrzewam, masz niestety rację. Ale czy te korepetycje ważą na umiejętności czytania?
                            Zresztą przypominam uprzejmie, że przytoczyłam tamto badanie jako punkt wyjścia, moment, w którym musiano się skonfrontować z dowodem na bardzo poważny krater (bo już nie dziurę) edukacyjną, jaka ziała w post-PRLowiskim systemie szkolnym. Koncepcja gimnazjum była elementem rozwiązania tego problemu.
                            Czy poprawiła sytuację? Myślę, że jednak tak. Jeżeli wierzyć testom PISA to zwłaszcza najsłabsza grupa bardzo podniosła wyniki. Czy można było iść inną drogą? Owszem, są różne systemy, i dobre wyniki osiągają i dwu- i trzystopniowe. Nawet w pierwszej światowej trójce są takie i takie.

                            następnie znowu roku przygotowywania do testów
                            > (3-cia liceum). W Polsce na swobodną naukę i rozwój zostaje cholernie mało czas
                            > u.
                            Na ten teamt nie mam zdania. Być może masz rację, a być może demonizujesz testomanię. Nie wiem. Ale znów: czy to jest wina gimnazjum? Czy raczej faktu testów branych pod uwagę w rekrutacji do kolejnych szkół?
                            • paszczakowna1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 201 14.06.13, 14:01
                              > Nie chce mi się szukać teraz danych źródłowych, ale opierając się na chwiejnej
                              > pamięci zaryzykowałabym twierdzenie, że tamto badanie poziomu analfabetyzmu pol
                              > egało na zrozumieniu rozkładu jazdy, instrukcji itp - a więc odnosiło się do mo
                              > cno praktycznych życiowych sytuacji, nie chodziło w nim o wyłapanie co subtelni
                              > ejszych odcieni myśli filozoficznej.

                              Wszystko jedno, do tego rozkładu jazdy czy czegoś pewnie były pytania testowe. Ja taki jest po raz pierwszy zobaczyłam, jak już po studiach przygotowywałam się do certyfikatu z angielskiego.

                              > Zresztą przypominam uprzejmie, że przytoczyłam tamto badanie jako punkt wyjścia
                              > , moment, w którym musiano się skonfrontować z dowodem na bardzo poważny krater
                              > (bo już nie dziurę) edukacyjną, jaka ziała w post-PRLowiskim systemie szkolny
                              > m. Koncepcja gimnazjum była elementem rozwiązania tego problemu.
                              > Czy poprawiła sytuację?

                              Ja nie neguję, że PRL produkował analfabetów. Psa z kulawą nogą nie obchodziło, czy dziecko robotników niewykwalifikowanych będzie czytało ze zrozumieniem, czy nie. Natomiast nie widzę dowodu, by kluczowym elementem rozwiązania problemu było wprowadzenie gimnazjum. Co natomiast IMO bylo, to a) większa świadomość potrzeby edukacji - po roku 1994 wszyscy wiedzieli, że robotnik niewykwalifikowany nie utrzyma się; b) spory nacisk w szkole podstawowej na wyrównywanie deficytów.

                              Szkolnictwo PRL było w gruncie rzeczy elitarne - najzdolniejsi dostawali naprawdę dobrą edukację, zwłaszcza w dziedzinie matematyki (podobnie było w ZSRR). W tym aspekcie poziom obniżył się strasznie (co widać i po testach PISA - szkoła polska dzieci zdolnych nie wspiera). Natomiast przypuszczam, że grupy najsłabsze są teraz naprawdę uczone lepiej (czytania przynajmniej, bo matematyka i nauki ścisłe leżą i kwiczą).

                              > Na ten teamt nie mam zdania. Być może masz rację, a być może demonizujesz test
                              > omanię. Nie wiem. Ale znów: czy to jest wina gimnazjum? Czy raczej faktu testów
                              > branych pod uwagę w rekrutacji do kolejnych szkół?

                              Mam jednego siostrzeńca w liceum, drugiego kończącego gimnazjum. Porażka. W drugiej klasie liceum już tłuką testy maturalne z matematyki - po cholerę? W gimnazjum było to samo. Młodszy siostrzeniec teraz, po testach gimnazjalnych, w drodze wyjątku wreszcie uczy się czegoś ciekawego, bo nauczyciel awansem robi podstawy trygonometrii przewidziane na pierwszą liceum (które ja, nota bene, miałam w ósmej klasie podstawówki, czyli dwa lata wcześniej).
                        • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 201 13.06.13, 21:32
                          Ja jestem zwolenniczką szatkowania szkoły i zmiany otoczenia dla dzieci. Wpłynęły na to głównie wspomnienia o kilku osobach z mojej dawnej szkoły, które między VIII i I klasą zmieniły się dosłownie jak za dotknięciem różdżki. Jakby zrzuciły za ciasny gorset, w który wpychała ich szkoła, nauczyciele i koledzy, przyzwyczajeni, że A to mózgowiec, B błazen, C lizus, D rozrabiaka. Oni chyba od paru lat nie byli już wcale lizusami i błaznami, tylko my wciąż ich w tych rolach widzieliśmy.
                          Wzmocniło to jeszcze obserwowanie 'mieszania klas' w podstawówce dziecka. Moim zdaniem wywiera dobroczynny wpływ, co roku zaczyna się ze świeżą kartą, budowa hierarchii i tworzenie klik jest utrudnione. Więc nie płaczę z powodu dwóch cięć zamiast jednego w trakcie edukacji.


                          Uważam dokładnie odwrotnie. Szatkowanie i mieszanie klas zabija przyjaźnie i rozwala związki między dziećmi, zbyt wczesne i częste zmiany otoczenia również. Owszem, przygotowuje do życia w podróży za pracą, gdy człowiek pojedzie tam, dokąd mu każą, nigdzie nie zapuszczając korzeni i nie nawiązując głębszych relacji, rzucany co kilka lat w inne miejsce - ale czy o to chodzi? A szufladkowanie dzieci to problem nauczycieli, a nie systemu ośmiolatek
                          • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 201 13.06.13, 23:44
                            To nie tak. Szkoła jest inaczej zorganizowana (tylko dwie przerwy, ale dłuższe i tylko dla jednego całego rocznika; uczniowie siedzą w grupach, nie w parach itd), i przyjaźnie związują się nieco inaczej niż w stałej klasie, ale są całkiem trwałe.
                            Ale rozumiem twoje obawy, na początku miałam podobne, rozwiały się z czasem.

                            Szufladkowanie dzieci to nie jest problem nauczycieli, bo szufladkują również dzieci, tyle tylko, że one nie biorą pod uwagę kwestii nauki i ocen, a raczej wartości towarzyskie, z czasem także materialne i związane z atrakcyjnością fizyczną: stąd krolowa pszczół z klasy pierwszej zapewne utrzyma tę pozycję do końca, podobnie jak klasowy kozioł ofiarny, i inne osoby, do których przylgnęła jakaś charakterystyka. Pewnie jakiś nauczycielski dream-team potrafi temu zapobiegać, ale mi się w mojej ośmioklasowej szkole taki nie trafił. A efekty były takie, jak opisałam wcześniej - moi koledzy spotkani po popodstawówkowych wakacjach byli kompletnie innymi osobami - jakby zmienili kostium.
              • bbkk Ale Ty chyba nie zrozumiałaś założeń reformy 12.06.13, 10:27
                Do szkoły mają iść 6latki, a 5latki do przedszkola. To Ty zdecydowałaś o posłaniu 5latka do szkoły. I masz teraz pretensje do kogoś innego?
                • run_away83 Re: Ale Ty chyba nie zrozumiałaś założeń reformy 12.06.13, 10:55
                  W moim mieście od roku szkolnego 2011/2012 5 i 6 latki nie są objęte rekrutacją do przedszkoli ze względu na deficyt miejsc. W prakryce oznacza to, że dzieci które nie załapały się na przedszkole jako 3 i 4 latki , są potem skazane na zerówkę szkolną. Tylko nieliczne prywatne przedszkola realizują program tzw. obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego i nie udało nam się takiego znaleźć w sensownej odległości (dojazdy po półtorej godziny w korkach w jedną stronę to dla mnie przegięcie). A dwa lata temu moje dziecko miało rocznikowo 5 lat ( realnie 4 lata i 9 miesięcy), reforma miała być wprowadzona na sztywno, bez ustępstw - de facto dziecko zostało objęte obowiązkiem szkolnym i nie było zmiłuj. Zresztą jeszcze wtedy patrzyliśmy na sprawę z optymizmem, tylko rzeczywistość niestety mocno nasz optymizm zweryfikowała sad
                  • bbkk Re: Ale Ty chyba nie zrozumiałaś założeń reformy 12.06.13, 11:03
                    run_away83 napisała:


                    > Tylko nieliczne prywatne przedszkola realizują program tzw. obow
                    > iązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego

                    Nie dość ze szkoła beznadziejna to i z przedszkolami do bani. Co to za miasto? Może warto pomyśleć o przeprowadzce.
                    • run_away83 Re: Ale Ty chyba nie zrozumiałaś założeń reformy 12.06.13, 11:50
                      Już przemyśleliśmy. Wyprowadzamy się i to daleko wink
                • memphis90 Re: Ale Ty chyba nie zrozumiałaś założeń reformy 12.06.13, 20:21
                  > Do szkoły mają iść 6latki, a 5latki do przedszkola.
                  Nie, 5-ltki mają być w zerówce. A zerówki są szkolne i przedszkolne.
                  • bbkk Re: Ale Ty chyba nie zrozumiałaś założeń reformy 12.06.13, 21:36
                    memphis90 napisała:
                    > Nie, 5-ltki mają być w zerówce. A zerówki są szkolne i przedszkolne.

                    Nie ma formalnie czegos takiego jak zerowki. 5latki musza odbyc roczne przygotowanie przedszkolne ktore wyjatkowo, z reguly tam gdzie przedszkoli nie ma w ogole, moze odbywac sie w szkole.
          • sko.wrona Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 22:16
            Nie wszystkie szkoły w Polsce tak wyglądają jak Twojasmile
        • black-cat Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 15:59
          Niech zgadnę, szkoły na owym zachodzie trochę inaczej chyba wyglądają?
      • gogologog nic dodac nic ujac 12.06.13, 01:06
        bardzo trafny opis

        > Szukaliśmy innej szkoły ale z powodów lo
        > gistycznych nic z tego nie wyszło. Zresztą problem jest wszędzie ten sam. Szkoł
        > y są niedofinansowane. Brak kasy na podstawowe potrzeby. Brak kasy na etaty. Kl
        > asy maluchów po trzydzieści parę dzieci to norma (wymieszane rocznikami). Po p
        > ołudniu w świetlicy 60 -80 dzieci na 30 metrach kwadratowych pod opieką jednej
        > pani.

        Kasa jest potrzebna zeby wziac od ludzi. Stadiony trzeba budowac. Ups ... przepraszam juz sam, teraz trzeba kase do unii e oddawac
    • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 19:21

      No wreszcie,myslalam,ze beda sie z tymi panikarzami certolic nastepne 20lat.
      Nie widze sensu teferendum,a Jakby bylo glosowalabym za 6latkami w szkolach.
      • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 19:21
        Referendum* oczywisciebig_grin
        • euphoria77 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 21:36
          edelstein wk...sz mnie niesamowicie, nie mieszkasz w Polsce, Twoje dziecko nie musi się edukować w granicach RP, a się wypowiadasz na tematy, które Cię w ogóle nie dotyczą!
          Twoje dziecko pójdzie owszem w wieku sześciu lat do podstawówki, ale do PRZYSTOSOWANEJ klasy jednego rocznika, a nie znajdzie się w grupie trzydziestu paru dzieciaków 6 i niestety 7letnich. Kurcze, aż nie chce mi się tego komentować, olena i tym podobne Panie najwięcej w takich wątkach mają do powiedzenia, z perspektywy tysiaca czy paru tys, km!!
          • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 21:42
            Cóż, spójrz na wykres, który wkleiłam wyżej.
            To był realny i dramatyczny stan edukacji Polaków, który uruchomił w MENie jak alarm 20 lat temu.
            Więc przy wszelkich zastrzeżeniach weź pod uwagę, że zgodnie z badaniami międzynarodowymi z roku na rok maleje odsetek polskiej młodzieży, która w wieku późnych nastu lat w zasadzie nie umie czytać. Czyli - niewątpliwie coś się mocno w szkołach poprawia, nawet jeżeli są one bardzo dalekie od ideału.
            • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 21:47

              Obojetnie co bys nie wkleila i tak nie przyjma tego do wiadomosci.
              • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 21:59
                Wszyscy czasem wolimy wierzyć w słodkie kłamstewka zamiast w gorzką prawdę. Miło jest wierzyć w opowieści o dziecku z polskiej szkoły, które przesadzone na zachód w latach 70, 80, czy 90 rzucało na kolana całe ciało pedagogiczne swoją nadzwyczajną wiedzą.
                To są, kochane, legendy miejskie.
                Oczywiście, mogło się to zdarzyć, zwłaszcza dzieciom z najlepiej wyedukowanych kręgów, albo dzieciom które trafiły do słabych szkół w gorszych dzielnicach, ale te przypadki nie są dowodem na wyższość dawnego polskiego systemu szkolnego. Dowody możecie znaleźć w badaniach, mierzących poziom umiejętności czytania czy liczenia. I wynika z nich jasno, że opowieści o fenomenalnej edukacji Polaków w czasach przedreformatowskich to bzdura.
                Dlatego przypominam uprzejmie, że reformy edukacji są robione z pewnych ważnych powodów, których nie należy tracić z oczu nawet jeżeli jakiś konkret sie komuś mocno nie widzi.
                • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:10
                  dziecku z polskiej szkoły, które przesadzone na zachód w latach 70, 80, czy 90 rzucało na kolana całe ciało pedagogiczne swoją nadzwyczajną wiedzą.

                  Wiesz, tego byłam świadkiem. Byłam w Niemczech z wymianą uczniowską w drugiej połowie lat 90-tych, chodziliśmy tam dwa tygodnie do szkoły. Poziom matematyki, języka obcego (tam akurat był rosyjski, mimo że to były Niemcy zachodnie już po zjednoczeniu), innych przedmiotów ścisłych był żenujący.
                  • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:12
                    Spójrz na wykres analfabetyzmu w grupie 15-25 A.D. 1994.
                    • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:13
                      Przeczytałaś, co napisałam?
                      • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:36
                        A, jasne. Tylko ty produkujesz kolejny dowód anegdotyczny, dowodzący w najlepszym przypadku że w jakiejś szkole w Niemczech program pewnych przedmiotów był mniej zaawansowany niż w jakiejś szkole w Polsce. Na pewnym etapie.

                        Ja zaś pokazuję ci badania statystyczne, porównujace na wiarygodniej próbie ludzi od 15 do 25 lat umiejętność tak podstawową, jak czytanie. I wynika z niej, że podówczas w Polsce ludzi na progru analfabetyzmu było ponad sześciokrotnie więcej niż w Niemczech, za to ludzi czytających najlepiej - ponad dwukrotnie mniej.
                        I to jest produkt systemu, do którego najchętniej byś wrócił.
                        • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:03
                          To nie jest dowód anegdotyczny, to widziałam na własne oczy. A wiesz, jak jest z badaniami statystycznymi? Może wyjść, ze kura ma trzy nogi.
                          • dynema Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 11:37
                            > To nie jest dowód anegdotyczny, to widziałam na własne oczy.

                            Rozumiesz pojecie "dowod anegdotyczny"?
                  • joxanna Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:25
                    Eee, ale to chyba już zostało dawno odczarowane... Młodzi Polacy, owszem dysponowali świetną pamięcią, recytowali formuły i procesy, ale późniejsze odkrycia, innowacje, zespoły badawcze i Noble jakoś przypadały innym. Jakoś nie tym absolwentom znakomitych polskich szkół, tylko tym absolwentom kiepskich szkół, którzy wyrecytować nie potrafili.
                    • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:30
                      Najwyraźniej nie zostało odczarowane, skoro dalej wzdycha się do ośmioklasowej podstawówki jako do nieskończenie lepszego systemu.
                      Więc pokazuję, że był on gorszy - a w każdym razie produkował masy analfabetów.
                      A co do Nobli i innowacji zawsze mozna uznac, że działały inne czynniki, na przykład pieniądze na badania, promocja, umiejętność poruszania się po świecie nauki.
                      • joxanna Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:45
                        Być może w takim razie należało się uczyć także promocji, umiejętności poruszania się po świecie nauki i robienia pieniędzy. Obok pracy w zespołach, odkrywania itp. Bo sama nauka recytowania formułek wystarczyła, żeby szybciej recytować w podstawówce, ale potem, do dorosłego życia już jakoś nie.

                        Nie mam szczerze mówiąc zdania co do szkoły 8 klasowej albo 6 klasowej.

                        Ja np pamiętam od początku podstawówki jojczenie, że jest źle, uczymy się encyklopedycznie, zanieczyszczamy zwoje zbędnymi informacjami. A dodatkowo - że w podstawówkach obok pierwszaków są 15-letnie, stare konie. No i widocznie nie tylko ja to słyszałam, bo 15-letnie stare konie przerzucono do gimnazjów.

                        Dziś się na nie pomstuje. Nie wiem, może słusznie. Ale dla mnie równie prawdopodobna jest sytuacja, że ktoś kiedyś rzucił gładko brzmiącą tezę, że to jest 'najgorszy wiek' i nauczyciele tym usprawiedliwiają swoje klęski - znowu: dzieci i rodzice. Ja nigdy nie słyszałam, żeby jacyś nauczyciele powiedzieli: nie bardzo dobrze to tłumaczymy. Albo: nudzimy. Nie, winny jest program, dzieci i rodzice. To się nie zmieniło od mojego rodzeństwa.

                        Dla nauczycieli każdy wiek dzieci jest najgorszy, więc jakoś trudno mi uwierzyć, że akurat 13-15 lat jest najgorszy z najgorszych.
                        • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:51
                          Być może należało. A być moze program był do bani, i nawet zdolne dzieci miały mniejsze szanse wyrosnąć na odnoszących sukcesy naukowców niż ich dalekowschodni czy zachodni konkurenci.
                          Ale to jest przeszłość - ja tylko apeluję, żeby pozbyć się wiary, że dawna szkoła to jakaś edukacyjna Arkadia, do której powinniśmy wrócić, że dawny podział 8+4, że dawny start w wieku siedmiu lat, że dawny program dawał olśniewające efekty - bo NIE dawał, i to wykazały dowodnie takie badania, jak te pokazane wyżej przeze mnie.
                          • joxanna Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 23:05
                            Ja się z Tobą zgadzamsmile

                            Dawne szkoły były do bani - program, podejście do nauki, do uczniów.

                            Nie wiem, czy problem był akurat w modelu 8+4. Ale też nie widzę powodu, dla którego 8+4 miałoby być lepsze, niż 6+3+3, wcześniej napisałam dlaczego. Jak znajdzie się argument, to chętnie dam się przekonaćsmile
                            • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:10
                              Porażam mnie taka ignorancja. Poczytaj wypowiedzi psychologów, pedagogów i nauczycieli. 99% powie Ci, że wyrywanie 13-latków ze znanego środowiska, w którym i dzieci się znały i nauczyciele je znali, gdzie nie było konieczności układania nowych relacji w klasie, było lepsze dla młodzieży w bardzo burzliwym wieku. Poczytaj, co się dzieje w gimnazjach, jeśli nie masz dziecka w takiej szkole, zapytaj nauczycieli, co wiedzą o swoich uczniach. Argument jest prosty - wiek 12-15 lat to bardzo trudny okres dla dziecka i zdecydowanie lepiej, gdy opiekują się nim osoby, które je znają. Poza tym wypreparowanie młodzieży w wieku 13-16 lat też nie śluzy niczemu dobremu, bo wbrew pozorom między nimi jest przepaść.
                              • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:31
                                W ten sposób to możemy dojść do absurdów, bo dzieci w wieku 16-18 też są różne.
                                13-15 lat jest trudne, ale 11-15 też. Tym bardziej, że dzieci teraz szybciej dojrzewają niż jeszcze 10 lat temu. Zmieniła się rzeczywistość, tylko nie wszyscy zdaję się dojrzeli do tych zmian. I mam na myśli rodziców.
                              • joxanna Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:52
                                No widzisz, a mnie takie myślenie jak tu piszesz komponuje się z powiedzeniem 'starych drzew się nie przesadza'. Po prostu w Polsce każdy wiek jest zły na jakąkolwiek zmianę. 6latek nie jest gotowy na przejście z przedszkola do szkoły. 12 latek nie jest gotowy na przejście z jednej szkoly na drugą. Dorosły nie jest gotowy założyć rodziny. Starszy człowiek będzie się męczył na 3 piętrze bez windy, ale się nie przeprowadzi, bo 'starych drzew się nie przesadza'.

                                Wyzwania są dla ludzi. Trzeba się do nich przygotować, dobrze przeprowadzić. Ale nie unikać.

                                Założenie: "z 12-15 lat nie da nic zrobić, ale już 16-latek jest gotowy" tak naprawdę oznacza, że nie wychowujemy dzieci, nie przygotowujemy do zmian, nie dajemy im szans, tylko zakładamy, że to się samo stanie. Po prostu dorośnie, osiągnie 'dojrzałość szkolną' (kolejny mit) i samo będzie szczęśliwe i zsocjalizowane. Takie jak my. Bezboleśnie.
                        • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:55
                          W zeszłym roku na podsumowaniu wyników sprawdzianów szóstoklasistów i gimnazjalistów usłyszałam, że za słabe wyniki odpowiada materiał na jakim przyszło nauczycielom pracować, bo jest duże bezrobocie i bieda, rodzice sami tłumoki, to i dzieci takie są i niczego ich nauczyć nie idzie. Słuchałam tego z zażenowaniem, że takie dyrdymały mogą opowiadać dyrektorzy szkół i nauczyciele. Żaden nie powiedział, że poziom nauczania słaby.
                          • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:58
                            Zgadzam się - jakbym była szefem MEN i miała możliwość zrealizować jedną inwestycję, to nie wydawałabym pieniędzy ani na miniklozeciki, ani nawet na tablice interaktywne, tylko właśnie na nauczanie nauczania.
                      • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:05
                        Czy Ty uważasz gimnazja za dobry pomysł? Masz dziecko w polskim gimnazjum? Kiedy ostatnio miałaś do czynienia z polską oświatą?
                  • mysia125 Mam porównanie 11.06.13, 22:25
                    Mam proównanie w małej skali - mój drugoklasista na zajęciach z polskiego leci normalnym programem obecnej polskiej szkoły. Wypełniają wszystkie zeszyty ze zintegrowanego oprócz matmy i informatyki. W pierwszej klasie matma była podobna - teraz niemiecka szkoła robi zdecydowanie poważniejsze rzeczy.

                    Za to angielski w podstawówkach w NRW to porażka, i mówię to z całym przekonaniem.
                • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:13

                  Ja byl chciala tylko jakies sensowne argumenty przeciw 6latkom w szkolach, nie jakies palcem po wodzie pisane opowiesci plus teksty,ze emigrantki nie Maja pojecia o edukacji.
                • ewasuwek Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 10:43
                  mnie się jednak wydaje, że edukacja w Polsce kiedyś była o niebo lepsza i młodzi ludzie mieli większą wiedzę ogólną.
                  Mój ojciec był nauczycielem i zaczął uczyć w latach siedemdziesiatych, na emeryturę poszedł 2 lata temu. Uczył w liceach , technikach i zawodówkach. Ostatnie lata niezbyt pochlebnie wypowiadał się o reformie edukacyjnej, zwłaszcza o gimnazjach...
                  ja też podpisałam petycję Ratuj mluchy, jest w niej mowa nie tylko o 6 latkach ale też o:
                  przywróceniu w liceach ogólnokształcących pełnego kursu historii oraz innych przedmiotów,
                  stopniowym powrocie do systemu: 8 lat szkoły podstawowej + 4 lata szkoły średniej
                  oraz powstrzymaniem procesu likwidacji publicznych szkół i przedszkoli.
                  Myślę, że to ma sens...
                  • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 10:50
                    To jest obiektywny efekt edukacji w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych w polskim systemie ośmioklasowych podstawówek. Tłumy analfabetów, boleśnie odstające od Europy Zachodnie, i cieniuteńka warstwa młodych ludzi rokujących dobrze.

                    https://www.unicef.org/pon96/p47clr.gif

                    Dla mnie powrót do systemu podsumowanemu w powyżej tabelce, od systemu, który wykatapultował Polskę na średni poziom OECD jest jakimś oszalałym majaczeniem.
                    • ewasuwek Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 11:04
                      mam swoje zdanie na ten temat i niestety żadne wykresy mnie nie przekonają, tym bardziej że posyłanie 6 latków do szkół (mam starsze dzieci) śmierdzi mi raczej zapełnieniem szkół dla nauczycieli, usprawiedliwianiem braku przedszkoli i "produkcją" rzeszy młodych ludzi, którzy wcześniej zaczną pracować, o ile znajdą jakąkolwiek pracę. Po prostu nie wierzę w dobre intencje Tuska...dla mnie jest on skończonym kłamcą
                      • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 11:10
                        Jeżeli nie przekonują cię badania międzynarodowe, obiektywne, statystycznie ważne (w Polsce posłużono się bazą PESEL) to stanowisz kolejny dowód na to, że myślenia szkoła nie uczyła zbyt skutecznie.
                        • ewasuwek Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 11:29
                          czy ja ciebie obraziłam, jak ty mnie?
                          nie umiesz uszanować czyjegoś zdania, nie znasz mnie w ogóle, nie wiesz kim jestem i już mnie oceniasz?
                          a może ty nie umiesz myśleć samodzielnie i jesteś podatna na wciskanie kitu...
                          • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 11:43
                            Wybacz, ale ty nie przedstawiłaś żadnego zdania! Ty powiedziałaś, że nie przekonują cię fakty. Obiektywnie mierzalne fakty. I masz pretensję, że się natrząsam!
                            Przedstaw fakty, także mierzalne obiektywnie, a świadczące jakkolwiek o wyższości polskiego systemu 8+4 nad 6+3+3, a chętnie się z nimi zapoznam, może nawet mnie przekonasz. Ale proszę, oszczędź mi opinii jednego nauczyciela, nawet jeżeli to twój ojciec i nawet jeżeli go szanujesz i kochasz. Postaraj się o coś obiektywnego, dobrze?
                            I jeszcze wciskanie kitu, olaboga..... Taaaaa, badanie analfabetyzmu, międzynarodowe, do którego doszlusowała Polska to jest spisek. Chcący zmian polscy ministrowie edukacji przepłacili miedzynarodowe organizacje, zakręcili PESELem i jeszcze w dzień przed badaniem upili wybranych rodaków, żeby gorzej wypadli. I żeby można było kit wciskać.
                            • ewasuwek Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 12:03
                              jak ty się kobieto uparłaś na ten wykres, trzymasz się go jak tonący brzytwy...

                              co do opinii nauczycieli o systemie edukacji, to wiekszość z nich ma zdanie raczej nieprzychylne, poszukaj w necie... mnie szkoda czasu na kopanie się z koniem...
                              • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 12:09
                                Nie kopiesz się z koniem - usiłujesz za pomocą emocjonalnych opinii kopać się z faktami. Nie umiesz ich podważyć, nie masz żadnych wiarygodnych kontrfaktów, nie dokonujesz żadnej analizy, tylko twierdzisz, że żadne fakty cię nie przekonają.
                                No to faktycznie, dalszą rozmowę uznaję za bezcelową i miłego dnia życzę.
                              • martialis Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 13:02
                                ewasuwek napisała:

                                ...
                                > co do opinii nauczycieli o systemie edukacji, to wiekszość z nich ma zdanie rac
                                > zej nieprzychylne, poszukaj w necie... mnie szkoda czasu na kopanie się z konie
                                > m...


                                Coś w tym jest. Według mnie najbliżej prawdy są opinie dziewczyn:




                                Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015

                                oqoq74 11.06.13, 22:55Odpowiedz

                                W zeszłym roku na podsumowaniu wyników sprawdzianów szóstoklasistów i gimnazjalistów usłyszałam, że za słabe wyniki odpowiada materiał na jakim przyszło nauczycielom pracować, bo jest duże bezrobocie i bieda, rodzice sami tłumoki, to i dzieci takie są i niczego ich nauczyć nie idzie. Słuchałam tego z zażenowaniem, że takie dyrdymały mogą opowiadać dyrektorzy szkół i nauczyciele. Żaden nie powiedział, że poziom nauczania słaby.

                                Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015

                                olena.s 11.06.13, 22:58Odpowiedz

                                Zgadzam się - jakbym była szefem MEN i miała możliwość zrealizować jedną inwestycję, to nie wydawałabym pieniędzy ani na miniklozeciki, ani nawet na tablice interaktywne, tylko właśnie na nauczanie nauczania.


                    • misiowamama-2 a ja mam w doopie... 12.06.13, 13:41
                      olena.s napisała:

                      > To jest obiektywny efekt edukacji w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych
                      > w polskim systemie ośmioklasowych podstawówek. Tłumy analfabetów, boleśnie ods
                      > tające od Europy Zachodnie, i cieniuteńka warstwa młodych ludzi rokujących dobr
                      > ze.
                      >
                      > https://www.unicef.org/pon96/p47clr.gif
                      >
                      > Dla mnie powrót do systemu podsumowanemu w powyżej tabelce, od systemu, który w
                      > ykatapultował Polskę na średni poziom OECD jest jakimś oszalałym majaczeniem.


                      A ja mam w dupie wszystkie tabelki i statystyki. Mnie interesują MOJE DZIECI, ich stan emocjonalny i psychiczny. I nie chcę, aby moje dzieci szły jako 6-cio latki do szkoły, która nie dość że w żaden sposób nie jest odpowiednio przygotowana na przyjęcie MOICH dzieci, to również nauczyciele nie maja odpowiedniego przygotowania i jak praktyka juz pokazuje młodsze dzieci są nieodpowiednio traktowane.
                      Rząd nie daje odpowiednich finansów na przeprowadzenie reformy. Premier obiecuje mniejsze klasy, a nikt nie musi mnie przekonywać, że w rzeczywistości będzie tak, że po roku będą one łączone w taki sposób, że sześciolatki uczyć się będą razem z siedmiolatkami tongue_out Rząd może w dupę wsadzić sobie wszystkie obietnice ...
                      Szlag mnie trafia, że nie mam prawa głosu w sprawie MOICH dzieci. Ja też podpisałam petycję o przeprowadzenie referendum w Polsce, nawet osobiście zebrałam wiele podpisów innych osób. Wiem, że głosów jest prawie milion, ale niestety posłowie będą mogli zarządzić referendum uchwałą podjętą bezwzględną większością głosów. Oznacza to, że większość sejmowa może odrzucić wniosek obywateli o zwołanie referendum. I tak pewnie będzie...Ostatnia taka sytuacja miała miejsce w przypadku wydłużenia wieku emerytalnego. Sejm odrzucił wtedy wniosek NSZZ Solidarność, poparty dwoma milionami podpisów sad
                      Widać wyraźnie gdzie rząd ma obywateli...

                      I tak jak tu ktoś napisał, też mnie wkurzają te panie, które żyjąc na emigracji, wypowiadają się na temat "realiów szkolnych" w Polsce. Wiem, każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie, ale drogie panie emigrantki, powstrzymajcie swoje mało obiektywne opinie, zajmijcie się swoimi sprawami i cieszcie się tym, że nie macie takich ( w temacie) obiekcji i zmartwień jak większość rodziców 5-cio i 6-latków w Polsce...

                      <"Byłam idealną mamą... dopóki nie urodziłam dzieci"!>
          • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 21:44

            Moje dziecko w wieku 3lat weszlo do grupy dzieci od 2do6lat i w niej a)bez problemu funkcjonuje,bo nie zna sztucznego podzialu na roczniki b)prawdopodibnie pojdzie Rok wczesniej czyli majac piec lat,Jak sporo znanych mu dzieci.Sama bylam 6latka gdy poszlam do szkoly,a wtedy szkoly byla w gorszej kondycji a o dysfunkcjach nikt nie slyszal.I o rany Cale pokolenia daly rade.

            “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
            Autorem powyzszego zdania jest M.
          • mysia125 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 21:54
            > Twoje dziecko pójdzie owszem w wieku sześciu lat do podstawówki, ale do PRZYSTO
            > SOWANEJ klasy jednego rocznika, a nie znajdzie się w grupie trzydziestu paru dz
            > ieciaków 6 i niestety 7letnich.

            W klasie mojego syna w zeszłym roku świętowano ósme, siódme i szóste urodziny ówczesnych pierwszaków. Niemcy, NRW.
    • melancho_lia Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 19:22
      No i dobrze, ze nie ulegli tej histerii. Ja tam się cieszę. (i tak, zeby nie było mam dziecko z 2008 roku, które za rok posyłam do 1 klasy).
    • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 19:26
      Jak czytam niektóre wpisy, to widzę, że niektórym nawet pójście do szkoły jako 7latki nic nie pomogło, bo podstawowych rzeczy nie wiedzą.
      Tusk, czyli premier rządu, do referendum ma tyle, że może rekomendować przyjęcie propozycji referendalnych lub ich odrzucenie.
      To, że zebrano tyle podpisów, to jeszcze nic nie znaczy, bo one musząbyć zweryfikowane, musi zostać sprawdzony wniosek referendalny itd. itp.. Jeśli będzie ok, to sejm będzie głosował za lub przeciw przeprowadzeniu referendum. Dopiero gdy Sejm opowie się za, będzie rozpisane referendum ogólnokrajowe i wtedy zdecyduje ogół mieszkańców.

      A co do samego pomysłu, to jestem przeciw. Ostatnio rozmawiałam z ojcem, który zaangażował się w tę akcję, zbierał podpisy itd. Nie był w ogóle zorientowany jak wygląda szkoła, do której ma trafić jego dziecko, ile jest klas w jakim roczniku, gdzie odbywają się lekcje.
      • melancho_lia Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 19:28
        Bo większość osób zamiast sprawdzić jak to wszystko rzeczywiście wygląda ulega histerycznym wpisom na forum i histerycznym artykułom. A najchętniej trzymałoby dzieci w domu do pełnoletniości.
        • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 19:33

          Ja widze korelacje im starszy rodzic tym milosc u niego bardziej malpia.Niestety teraz dzieci robi sie grubo po 30 i to jest wlasnie jeden z efektow poznego rodzicielstwa.
          • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 19:35
            W klasie syna jest kilkoro sześciolatków, w wiekszości to dzieci rodziców dużo starszych niż 30 lat.
            • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 19:36
              Kilkoro, które poszły do szkoły w wieku 6 lat *
              • antyideal Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 20:24
                Moje dziecko jest w klasie samych "wczesniaków"
                i mlodzi rodzice sa w mniejszosci
          • saszanasza Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 18:55
            edelstein napisała:

            >
            > Ja widze korelacje im starszy rodzic tym milosc u niego bardziej malpia.Niestet
            > y teraz dzieci robi sie grubo po 30 i to jest wlasnie jeden z efektow poznego r
            > odzicielstwa.

            a może takie "korelacje" są efektem "funkcjonowania" w różnych stylach szkolnictwa i dają osobom "starszym" możliwość porównania tych reform. Nie zapominajmy że większość rodziców dzieci rocznika 2008 to osoby edukowane już w gimnazjach, które nie mają pojęcia jak wyglądała nauka 8+4.
            moim zdaniem każda kolejna reforma szkolnictwa jest gorsza od poprzedniej a jej skutki już widać, wystarczy posiadać tegorocznego 4 klasistę.
            a będzie jeszcze gorzej....
            • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 20:33
              Do gimnazjum, szanpani, poszły po raz pierwszy dzieci w roku pańskim 1999. Czyli w roku 2008 miały po 22 lata. To nie jest najczęstszy wiek rodzenia w Polsce pierwszego dziecka.
              • saszanasza Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 10:05
                masz rację, napisałam głupotę, jednakże chodziło mi o olena.s napisała:

                > Do gimnazjum, szanpani, poszły po raz pierwszy dzieci w roku pańskim 1999. Czyl
                > i w roku 2008 miały po 22 lata. To nie jest najczęstszy wiek rodzenia w Polsce
                > pierwszego dziecka.

                zgadzam się z Tobą, napisałam bzdury, (wydawało mi się że gimnazja funkcjonują dłużej).
                ale to właśnie osoby 30+ są w stanie najlepiej wypowiedzieć się w kwestii reform, gdyż same funkcjonowały w systemie 8+4 a jednocześnie mają doświadczenie z systemem 6+3+3.
                ja mam wielu znajomych których dZieci są w gimnazjach i wierz mi, chętnie powróciliby do systemu 8 klasowej podstawówki. Ba...nawet same dzieci, co mądrzejsze uważają że w gimnazjach mlodzież ulega demoralizacji.
                wreszcie mam koleżankę policjantkę, pracującą w policyjnej izbie dziecka, aktualnie jeździ po szkołach z wykładami dot. narkotyków i wierz mi że to co ona opowiadala, a co aktualnie dzieje się w gimnazjach przyprawia o zawrót głowy. nie potrafisz sobie tego wyobrazić i żeby była jasność...takie rzeczy w szkole podstawowej nigdy w tak szerokiej skali wcześniej nie występowały i nie występują w liceach.
                wiem co wąchają dzieciaki, jakie syropy kupują w aptece bez recepty aby odlecieć, ile lakieru do włosów dolewają do maryśki etc....
                • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 10:12
                  Ale tak naprawdę, to czy serio wierzysz, że w szkole ośmioklasowej dzieciaki by nie robiły tego, co ku utrapieniu rodziców robią dziś w gimnazjum?
                  Bo mi się wydaje że pomysł "oddzielamy dzieci wchodzące w pokwitanie od maluchów. Dla młodszych to bezpieczniej, a starszych trzeba już inaczej uczyć" jest głęboko sensowny. Jeżeli gimnazja naprawdę mają większe problemy z nastolatkami, to może jest jakiś błąd w formule, a nie w istnieniu gimnazjum jako takiego?
                  • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 10:26
                    To nie tak, że nie robiłyby. Ale środowisko było inne. Sami nauczyciele przyznają, że było łatwiej, że znali dzieci, znali ich, często trudną, sytuację rodzinną, łatwiej było im dotrzeć do nich. A teraz dzieci są od początku anonimowe, nikt o nich nic nie wie, muszą odnaleźć się w nowym środowisku, wśród nieznanych twarzy, poznać nauczycieli - i to tylko na trzy lata. Rozpadają się przyjaźnie, rozwala się więzi między dziećmi. system ośmioletni nie był zły - wymagał reformy, poprawy, ale nie trzeba było go rozwalać i tworzyć coś, co absolutnie nie zdało egzaminu. Niby Handke kiedyś się tłumaczył, ze jego zamysł był inny, gimnazjum miało być kontynuacją szkoły podstawowej w prostej linii, czyli przejścia całej klasy dalej, często w tym samym kompleksie edukacyjnym, z częścią tych samych nauczycieli - a wyszło, jak wyszło, u nas zawsze wychodzi odwrotnie. Już nie mówiąc o rodzicach - to akurat u nas tak się zdarzyło, że jest wyjątkowo dobrał się świetny zestaw rodziców, którzy coś chcą robić dla dzieci w szkole.
                  • saszanasza Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 10:53
                    nie wiem czy wierzę, czasy się zmieniają, dzisiaj łatwiej o narkotyki i inne dopalacze niż za moich czasów...
                    od problemów związanych z używkami czy przemocą nie da się aktualnie uciec, ale można temu przeciwdziałać dając dzieciom poczucie stabilizacji tak w rodzinie jak i w szkole a nie drastycznie zmieniać im środowisko w wieku w którym dziecko nie do końca potrafi zapanować zarówno nad swoimi hormonami jak i psychiką. takia młodzież ma problemy z własną osobowością a w wieku gimnazjalnym dochodzą jeszcze problemy adaptacyjne zarówno w szkole jak i wśrod rówieśnikow.
                    być może to problem w formule ale gimnazja to głównie kadra nauczycielska, wykwalifikowana na zasadach zgodnych z założeniami i z programem zatwierdzonym przez MEN. jeśli więc ktoś popełnił błąd to wyłącznie będzie to MEN.
                    dlatego obawiam się że formuła dzieci 6 letnich w szkole (choć osobiście swoją córkę z rocznika 2008 planowałam wysłać w wieku 6 lat do szkoły) także zawierać będzie błędy.
                    • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 11:06
                      Czyli Handke chciał modelu K-12. Pewnie tu łatwiej o kontrolę, prawda.
                      Z drugiej strony zastanawiam się, czy naprawdę nie jest tak, że nauczyciele/system nie umiał wykorzystać faktu, że do gimnazjum wchodzą właśnie dzieci w trudnym, ale bardzo twórczym okresie?
                      Skądinąd jeżeli sześciolatki pójdą do pierwszych klas, to do gimnazjum trafią rok wcześniej, jako 12-latki. Może będzie łatwiej.
                      • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 11:13
                        Z drugiej strony zastanawiam się, czy naprawdę nie jest tak, że nauczyciele/system nie umiał wykorzystać faktu, że do gimnazjum wchodzą właśnie dzieci w trudnym, ale bardzo twórczym okresie?

                        Ja myślę, że jedno drugiemu nie przeszkadzałoby pod warunkiem głęboko idących zmian programowych. Mam swoją własną spiskową teorię, pewnie zostanę wyśmiana, ale uważam, ze obecny model jest wbrew pozorom na rękę nauczycielom ze względu na to, ze wzrasta ich zatrudnienie w porównaniu z poprzednim systemem i systemem K-12. Dublują się struktury i zatrudnionych musi być więcej nauczycieli, dlatego twierdzenie, że to niekorzystne dla dzieci to jedno, a wola zmiany to drugie.
            • moofka Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 21:22
              sasza, a czemu w 4 klasie sa problemy zwiazane z reforma?
              • saszanasza Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 09:24
                moofka napisała:

                > sasza, a czemu w 4 klasie sa problemy zwiazane z reforma?

                bo o ile w pierwszych trzech klasach okroili program, tak w klasie 4 zostawili ten sam. dzieciaki w 1 rok muszą więc nadrabiać cale 3 lata, kiedy to się nudziły zamiast uczyć.
                bo system ocen opisowych spowodował że dzieci bardziej olewająco podchodzą do ocen, nie mają wszakże porównania a nie widzą przełożenia oceny np. "znakomitej" na 3 (dostateczną), nie mają więc świadomości że się w nauce obniżyły czy poprawiły.
                i wreszcie, bo system edukacji 1-3 nie wykształcił w nich poczucia obowiązku, nie nauczył ambicji, nie nauczył dzieci się uczyć, nie nauczył że ktoś będzie od nich wymagał czegoś zupełnie innego niż dotychczas.
                to po krótce....
                • saszanasza pokrótce :-) 13.06.13, 09:24

                • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 09:36
                  Szczerze mówąc, nie do końca rozumiem.
                  Przecież cała szkoła polega na uczeniu się, i to nie tylko zasad "ó" wymiennego. I w czwartej klasie, kiedy piątki czy trójki nie mają absolutnie żadnego znaczenia, dzieci uczą się dociągać do oczekiwań nauczycieli. I powinny zacząć uczyć się - uczenia.
                  Ale generalnie twoja wypowiedź stanowi dla mnie kolejny dowód na moją tezę, że gdyby do Polski zaimportować fiński model edukacji, to ludzie by z widami poszli go wyganiać precz.
                  • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 09:47
                    Postaram się wytłumaczyć. Problem polega na tym, że przekonstruowano program tak, by dzieci w klasach 1-3 nie podlegały presji, by ich nie stresować, by dostosować go do sześciolatków. Natomiast w klasach 4-6 już zapomniano o tym dostosowaniu, zapomniano, ze do klasy 4 trafiają dzieci o rok młodsze, przez kilka lat uczone zupełnie innego systemu nauki i ocen. I nie ma okresu przejściowego, a dzieci dziewięcioletnie radzą sobie z tym dużo gorzej niż dziesięcioletnie, nauczyciele zaś zapominają, że mają do czynienia z młodszymi dziećmi. Sporo rodziców, którzy posłali dzieci jako sześciolatki do szkoły, i które świetnie dawały sobie radę w klasach 1-3, nagle zgłaszają poważne problemy w klasach 4-6. Potem od dzieci 11/12 letnich wymaga się wybrania profilu przy przejściu do gimnazjum - a skąd dziecko w tym wieku ma wiedzieć, jaki chce profil wybrać? To jest kolejna bardzo szkodliwa rzecz w naszym szkolnictwie - zbyt wczesne zawężanie edukacji do wybranych dziedzin.
                • moofka Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 09:46
                  aha
                  ja na razie sie tym szesciolatkiem nie martwie bo to za rok dopiero
                  natomiast wysylam we wrzesniu starszego do 4 klasy
                  i wiem, ze on bedzie eksperymentalnym rocznikiem ktory pojdzie nowa podstawa programowa
                  nie bardzo wiedzialam, z czym to sie je
                  ale kolezanki nauczycielki, ktore juz ja realizuja mowia, ze to swietna sprawa
                  chociaz materialu sporo wiecej
                • bbkk Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 09:47
                  saszanasza napisała:

                  > bo o ile w pierwszych trzech klasach okroili program, tak w klasie 4 zostawili
                  > ten sam.
                  nie jest to prawda

                  >dzieciaki w 1 rok muszą więc nadrabiać cale 3 lata, kiedy to się nudzi
                  > ły zamiast uczyć.
                  nic nie robią przez 3 lata????

                  > bo system ocen opisowych spowodował że dzieci bardziej olewająco podchodzą do o
                  > cen, nie mają wszakże porównania a nie widzą przełożenia oceny np. "znakomitej"
                  > na 3 (dostateczną),
                  jeśli w szkole Twoich dzieci znakomita=3 to bardzo współczuję
                  ale to jest tylko w Twojej szkole
                  w szkole moich dzieci i w szkołach moich znajomych najczęściej stosowana jest początkowo skala słoneczkowo-chmurkowa a potem literkowa
                  a podejście dzieci do tego czy dostały A czy C jest bardzo indywidualne
                  Poza tym czemu widzisz problem w tym że umiejętności dzieci nie w wieku 6 tylko 9 lat zaczynają podlegać ocenie?

                  >nie mają więc świadomości że się w nauce obniżyły czy popr
                  > awiły.
                  Bardzo współczuję Twoim dzieciom że tego nie wiedzą ...

                  > i wreszcie, bo system edukacji 1-3 nie wykształcił w nich poczucia obowiązku, n
                  > ie nauczył ambicji, nie nauczył dzieci się uczyć, nie nauczył że ktoś będzie od
                  > nich wymagał czegoś zupełnie innego niż dotychczas.
                  Tego zupełnie nie rozumiem. Dzieci w klasach 1-3 mają przecież zadawane prace domowe, muszą w domu czytać teksty/lektury, uczyć się wierszy na pamięć, tabliczki mnożenia, słówek na angielski. W dodatku wcześniej w większości przypadków był 1 nauczyciel przez pierwsze 3 lata. W chwili obecnej jest jeszcze anglista. Zatem wcześniej dzieci stykają się z różnymi wymaganiami różnych nauczycieli.

                  > to po krótce....
                  j/w
                  • saszanasza Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 12:05
                    bbkk napisała:


                    > > bo system ocen opisowych spowodował że dzieci bardziej olewająco podchodz
                    > ą do o
                    > > cen, nie mają wszakże porównania a nie widzą przełożenia oceny np. "znako
                    > mitej"
                    > > na 3 (dostateczną),
                    > jeśli w szkole Twoich dzieci znakomita=3 to bardzo współczuję

                    źle się wyraziłam, tu nie chodzi o przełożenie znakomita = trója, a adekwatność oceny opisowej z konkretną cyfrą. dzieci nie wiedzą że znakomita to 6, bardzo dobra to 5 etc....


                    > Poza tym czemu widzisz problem w tym że umiejętności dzieci nie w wieku 6 tylko
                    > 9 lat zaczynają podlegać ocenie?

                    to właśnie wyjaśniłam w poście powyżej, uważam że dzieci albo nie powinny być w ogóle oceniane, tak jak to się ma w przedszkolu, albo powinny dostawać normalne oceny a nie jakieś cholerne słoneczka czy gwiazdki.
                    >
                    > >nie mają więc świadomości że się w nauce obniżyły czy popr
                    > > awiły.
                    > Bardzo współczuję Twoim dzieciom że tego nie wiedzą ...

                    zobaczymy jak poradzą sobie twoje....poza tym piszę o skali problemu która nie ogranicza się wyłacznie do mojego jednego dziecka
                    >
                    > > i wreszcie, bo system edukacji 1-3 nie wykształcił w nich poczucia obowią
                    > zku, n
                    > > ie nauczył ambicji, nie nauczył dzieci się uczyć, nie nauczył że ktoś będ
                    > zie od
                    > > nich wymagał czegoś zupełnie innego niż dotychczas.
                    > Tego zupełnie nie rozumiem. Dzieci w klasach 1-3 mają przecież zadawane prace d
                    > omowe, muszą w domu czytać teksty/lektury, uczyć się wierszy na pamięć, tablicz
                    > ki mnożenia, słówek na angielski. W dodatku wcześniej w większości przypadków b
                    > ył 1 nauczyciel przez pierwsze 3 lata. W chwili obecnej jest jeszcze anglista.
                    > Zatem wcześniej dzieci stykają się z różnymi wymaganiami różnych nauczycieli.
                    >
                    > > to po krótce....


                    a masz dziecko w 4 klasie sp. się zapytam, bo jeśli nie to wyłącznie teoretyzujesz, pogadamy kiedy twoje dziecko pójdzie do klasy 4 bo rzeczywiście teraz możesz nie rozumieć....
                    >
                    • bbkk Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 12:16
                      saszanasza napisała:

                      > źle się wyraziłam, tu nie chodzi o przełożenie znakomita = trója, a adekwatność
                      > oceny opisowej z konkretną cyfrą. dzieci nie wiedzą że znakomita to 6, bardzo
                      > dobra to 5 etc....

                      wiedzą, wiedzą

                      > to właśnie wyjaśniłam w poście powyżej, uważam że dzieci albo nie powinny być w
                      > ogóle oceniane, tak jak to się ma w przedszkolu, albo powinny dostawać normaln
                      > e oceny a nie jakieś cholerne słoneczka czy gwiazdki.

                      Moim zdaniem z oceną ikonkową największe problemy mają rodzice. Dzieci doskonale się orientują co dany symbol oznacza i dlaczego dostały taki a nie inny. I lepiej brzmi że uczeń jest przeciętny niż trójkowy.


                      > zobaczymy jak poradzą sobie twoje....poza tym piszę o skali problemu która nie
                      > ogranicza się wyłacznie do mojego jednego dziecka

                      to mamy chyba zupełnie inne próby statystyczne


                      > a masz dziecko w 4 klasie sp. się zapytam, bo jeśli nie to wyłącznie teoretyzuj
                      > esz, pogadamy kiedy twoje dziecko pójdzie do klasy 4 bo rzeczywiście teraz może
                      > sz nie rozumieć....
                      > >
                      nie przekonuje mnie to
                      moje dziecko ma w chwili obecnej do czynienia z wieloma nauczycielami/trenerami i doskonale wie u kogo co jest istotne
                      jego koledzy/koleżanki też nie mają z tym problemu
                      • saszanasza Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 13:14
                        to twoje próby statystyczne mało miarodajne są. wystarczy posłużyć się tymi:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,46,141080860,141080860,Matematyka_w_Polskiej_szkole_.html
                        forum.gazeta.pl/forum/w,46,140640978,140640978,Matematyka_w_IV_klasie.html

                        a to tylko jedno forum....
                        • bbkk Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 14:47
                          W obu tych wątkach są prezentowane dwie postawy.
                          Od wielu lat każda reforma wprowadzana do szkoły polega jedynie na wykreślaniu pewnych treści.
                          Osobiście jestem załamana ilością materiału - jest go stanowczo zbyt mało.
                          I dlatego dodatkowo uczę dzieci.

                          I jeszcze co do 'szoku' w 4 klasie. To on był zawsze. Nawet 20-30 lat temu. Tylko że wtedy rodzice uważali że po to się chodzi do szkoły żeby się czego nauczyć. A teraz rodzice głównie chcą chronić swoje dzieci żeby się nie przemęczały.
                          • saszanasza Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 17:11
                            bbkk napisała:

                            > W obu tych wątkach są prezentowane dwie postawy.
                            > Od wielu lat każda reforma wprowadzana do szkoły polega jedynie na wykreślan
                            > iu
                            pewnych treści.
                            > Osobiście jestem załamana ilością materiału - jest go stanowczo zbyt mało.
                            > I dlatego dodatkowo uczę dzieci.

                            ja również swoją córkę uczę, aktualnie ma 5 lat, potrafi czytać na poziomie średniozaawansowanego 7 latka, potrafi dodawać do 20 odejmować od 10 itd. co nie zmienia faktu, że uważam że wiek szkolny powinien pozostać bez zmian.

                            > I jeszcze co do 'szoku' w 4 klasie. To on był zawsze. Nawet 20-30 lat temu. Tyl
                            > ko że wtedy rodzice uważali że po to się chodzi do szkoły żeby się czego nau
                            > czyć
                            . A teraz rodzice głównie chcą chronić swoje dzieci żeby się nie przemę
                            > czały.

                            ja naprawdę nie miałabym nic przeciwko gdyby materiał klas 1-3 był bardziej zaawansowany, cały problem w cięciach programowych, a nie w podejściu rodziców. jeśli od zawsze był "szok klasy 4, to z racji okrojenia materiału w klasach 1-3 a pozostawienie podstawy programowej klasy 4 bez zmian, aktualnie szok jest znacznie większy, wierz mi, również dla nauczycieli, bo o problemach dzieciaków w klasie 4 do której uczęszcza mój syn dowiedziałam się od ich wychowawczyni.
                            mój syn natomiast, chociaż jego średnia ukształtowała się na poziomie 4,4, ma nadal problemy z dostosowaniem się do wymagań nauczycieli. z aż 5 przedmiotów ma obniżone oceny ze względu na permanentny brak prac domowych, książek lub zeszytówsad
                            • bbkk Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 19:12
                              saszanasza napisała:


                              > ja naprawdę nie miałabym nic przeciwko gdyby materiał klas 1-3 był bardziej zaa
                              > wansowany, cały problem w cięciach programowych, a nie w podejściu rodziców. je
                              > śli od zawsze był "szok klasy 4, to z racji okrojenia materiału w klasach 1-3 a
                              > pozostawienie podstawy programowej klasy 4 bez zmian, aktualnie szok jest znac
                              > znie większy, wierz mi, również dla nauczycieli, bo o problemach dzieciaków w k
                              > lasie 4 do której uczęszcza mój syn dowiedziałam się od ich wychowawczyni.

                              Tylko że program został okrojony wszędzie. Na każdym poziomie nauczania.

                              > mój syn natomiast, chociaż jego średnia ukształtowała się na poziomie 4,4, ma n
                              > adal problemy z dostosowaniem się do wymagań nauczycieli. z aż 5 przedmiotów m
                              > a obniżone oceny ze względu na permanentny brak prac domowych, książek lub zesz
                              > ytówsad

                              Przez 3 lata nie nauczył się tego że pracę domową się odrabia, a do szkoły nosi książki i zeszyty??? Co ma z tym wspólnego to że lekcje ma z różnymi nauczycielami???
                              • saszanasza Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 21:56
                                bbkk napisała:

                                > saszanasza napisała:
                                >
                                >
                                > > ja naprawdę nie miałabym nic przeciwko gdyby materiał klas 1-3 był bardzi
                                > ej zaa
                                > > wansowany, cały problem w cięciach programowych, a nie w podejściu rodzic
                                > ów. je
                                > > śli od zawsze był "szok klasy 4, to z racji okrojenia materiału w klasach
                                > 1-3 a
                                > > pozostawienie podstawy programowej klasy 4 bez zmian, aktualnie s
                                > zok jest znac
                                > > znie większy, wierz mi, również dla nauczycieli, bo o problemach dzieciak
                                > ów w k
                                > > lasie 4 do której uczęszcza mój syn dowiedziałam się od ich wychowawczyni
                                > .
                                >
                                > Tylko że program został okrojony wszędzie. Na każdym poziomie nauczania.

                                i tu właśnie się mylisz. ponawiam pytania: czy masz dziecko w klasie 4 s.p. bo jeśli nie, nie masz pojęcia o problemach z jakimi borykają się dzieci i ich rodzice.
                                >
                                > Przez 3 lata nie nauczył się tego że pracę domową się odrabia, a do szkoły nosi
                                > książki i zeszyty??? Co ma z tym wspólnego to że lekcje ma z różnymi nauczycie
                                > lami???

                                to, że są dzieci którym pewne umiejętności przychodzą z trudem i wcale nie musi to być wyłącznie nauka. najwyraźniej szkoła nie nauczyła go tych umiejętności albo on z tych nauk nie skorzystał. w klasach 1-3 dzieci zeszytów nie posiadały, książki zostawiały w szkole, nawet kropek na końcu zdań nie musiały stawiać bo w ćwiczeniach te były już postawione.
                                i oczywiście mowa tu o roczniku 2002, dzieci z roczników wcześniejszych takich problemow nie miały, a i książki były zupełnie inne...
                                >
                                >
                                • bbkk Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 14.06.13, 09:16
                                  saszanasza napisała:


                                  > to, że są dzieci którym pewne umiejętności przychodzą z trudem i wcale nie musi
                                  > to być wyłącznie nauka. najwyraźniej szkoła nie nauczyła go tych umiejętności
                                  > albo on z tych nauk nie skorzystał. w klasach 1-3 dzieci zeszytów nie posiadały
                                  > , książki zostawiały w szkole, nawet kropek na końcu zdań nie musiały stawiać b
                                  > o w ćwiczeniach te były już postawione.
                                  > i oczywiście mowa tu o roczniku 2002, dzieci z roczników wcześniejszych takich
                                  > problemow nie miały, a i książki były zupełnie inne...

                                  Absolutnie nie zgodzę się z Twoim twierdzeniem że te problemy o których piszesz związane są z reformą! Moje dziecko ma zeszyty, nosi książki - bo ma w nich prace domowe, obecnie w większości ćwiczeń musi sam wpisywać całe zdania - a więc i stawiać kropki na ich końcu. A to dopiero 1 klasa.
                                • mama303 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 14.06.13, 19:48
                                  saszanasza napisała:

                                  >w klasach 1-3 dzieci zeszytów nie posiadały
                                  > , książki zostawiały w szkole, nawet kropek na końcu zdań nie musiały stawiać b
                                  > o w ćwiczeniach te były już postawione.
                                  > i oczywiście mowa tu o roczniku 2002, dzieci z roczników wcześniejszych takich
                                  > problemow nie miały, a i książki były zupełnie inne...

                                  Co Ty opowiadasz? Podreczniki się niewiele zmieniły, owszem wyrzucono to i oto z programu ale to naprawde niewielkie zmiany jesli chodzi o układ, charakter ćwiczeń itd. Moje dziecko miało też zeszyty w klasach 1-3. Bardzo sie bałam tego osławionego skoku w IV klasie ale ku mojemu zdumieniu moja córka w IV klasie odżyła, wreszcie jakieś konkrety, nauczyciele inaczej traktują....smile
        • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 19:33
          Paranoja. Jak można wypowiadać się do prasy lokalnej, siać panikę, że klasy takie a takie, że dzieci tyle a później w rozmowie prywatnej okazuje się, że rzeczony tatuś nawet się do szkoły nie pofatygował? Kompletna kompromitacja.
        • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 20:21
          Nie ulegam, mam dziecko z 2007, więc wybór mam, a głosowałabym rękami i nogami przeciw sześciolatkom w szkołach. I za likwidacją gimnazjów i powrotem do szkół podstawowych ośmioletnich.
          • samawsnach Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 20:32

            "Ja widze korelacje im starszy rodzic tym milosc u niego bardziej malpia.Niestety teraz dzieci robi sie grubo po 30 i to jest wlasnie jeden z efektow poznego rodzicielstwa."

            A może raczej "robienie" dzieci przez młode bezmyślne dziunie implikuje taki nowoczesny "zimny wychów cieląt", hm? nie ma to jak generalizacja, panno mądralińska.
            • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 21:00
              Zacznij od sprawdzenia na czym polega zimny wychow cielatbig_grin
              • samawsnach Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:00
                Obce ci jest pojęcie metafory?
                • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:07
                  Jakos Malo trafnabig_grin
            • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:00
              To do mnie?
          • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 21:28
            Cóż, każdemu co innego pachnie.
            Efekt twojej cudnej, cudnej szkoły ośmioklasowej był taki, że 65 procent Polaków słabiutko czytało, a połowa z tej grupy to byli de facto analfabeci. Za to osób czytających najlepiej była garsteczka - 9 procent. Badania zrobiono na reprezentatywnej próbie osób powyżej 15 roku życia, w roku pańskim 1994, a więc objęło wyłącznie osoby kształcone w pięknym, ośmioletnim, bezgimnazjalnym systemie. Zobacz sobie przyjemny wykresik - im dalej na lewo, tym bliżej analfabetyzmu.
            https://www.unicef.org/pon96/p47clr.gif
    • undoo Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 20:31
      1. rzad ma rodzicow w odwloku, nie od dzis i nie tylko ich, parlament tez, jak rowniez prezydent
      2. reforma moze i sluszna, ale w Polsce nie ma warunkow ani programu, by ja wprowadzic z glowa
      3. reforma sluzy:
      a) przyspieszeniu produkcji niewybrednego platnika podatkow i zus
      b) zwolnieniu miejsc w przedszkolach

      gdyby ta reforma miala sluzyc dzieciom, gdyby klasy 0-3 mialy sensowny program (od 2. klasy jest koszmar), gdyby bylo wiecej dobrych nauczycieli, wiecej uczenia w szkole, mniej prac domowych, krotsze wakacje i brak rekolekcji, to moze bym byla jej zwolenniczka

      w obecnej sytuacji nie jestem

      w szkole bylam, nawet taka klase dzieci, ktore wczesniej poszly do szkoly widzialam, co mnie tylko utwierdzilo w przekonaniu, ze ta reforma jest jak papier toaletowy, ze to eufemistycznie ujme
      • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 20:48
        > gdyby ta reforma miala sluzyc dzieciom, gdyby klasy 0-3 mialy sensowny program
        > (od 2. klasy jest koszmar), gdyby bylo wiecej dobrych nauczycieli, wiecej uczen
        > ia w szkole, mniej prac domowych, krotsze wakacje i brak rekolekcji,

        Od 2. Klasy koszmar? Syn właśnie kończy drugą klasę i stwierdzam, że nauki ma mało. Prac domowych mógłby mieć spokojnie więcej. Teraz w zasadzie same powtórki.
        • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:01
          Poczekaj od czwartej klasy, może w 1-3 coś drgnęło, ale potem zaczynają się schody.
          • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:10
            Czwarta klasa to nie to co trzecia, ale ile można uczyć się czytania, pisania literek, prostych mnożeń itd. Logiczne, że dzieci z każdym rokiem powinny mieć stawiane wyższe wymagania.
            Serio rozbrajają mńie mamuśki, które histeryzują.
            Widzę też, że bardziej przesadzają rodzice niż dzieci. W tym roku akcja, bo dzieci dostały 20 słówek z angielskiego, termin. 2 tygodnie i lament. Zamiast pokazać dzieciakom w jaki sposób ich się nauczyć dzieląc na kilka dni, to akcja z przekładaniem terminu, podziałem na po. 5 słówek. Żenada.
            • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:14
              To nie jest kwestia wymagań, tylko programu.
              • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:25
                Można podchodzić do szkoły jako zło konieczne, a można potraktować jako element życia. Taki w którym poznaje się różne rzeczy, ludzi.
                Mój syn lubi chodzić do szkoły. Dzieci w większości tworzą fajną grupę. Nie zamierzam go straszyć szkołą. Wręcz przeciwnie. Widzę czego się uczą, jaki mają program. Pewnie, że w starszych klasach będzie tego więcej. Ale nie zakładam, że musi mieć tylko bardzo dobre oceny.

                Ja uczyłam się w systemie 8klasowym. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć jedno. Podstawówka i później liceum to był czas, kiedy minimum wkładu własnego wystarczyło by mieć dobre i bardzo dobre oceny.
                • undoo Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 05:55
                  Co daje nauczenie sie przez dziecko 20 slowek z angielskiego poza umiejetnoscia ich przetlumaczenia?
                  Program nauczania jest do bani.
                  Jedna rzecz, nie tylko w Polsce sad
                  Moje dziecko poszlo jako 6-latek, ale w innym systemie i tam nauka w szkole wygladala zupelnie inaczej. W Polsce - dramat w ciapki, a rzecz sie dziala w dobrej szkole.
                  Nie zmienia to faktu, ze kolejne dziecko poszlo do szkoly jako 5-latek i przez pol roku kwiczalo, ze do szkoly nie chce, ale to szkola nie byla przygotowana do pracy z takimi dziecmi, mimo ze zgodnie z systemem mialy do niej chodzic.
                  Zatem moze byc jeszcze gorzej niz w naszym slodkim kraju, ktory oblewaja slone wody Baltyku.
                  • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 07:52
                    A jak mają nauczyć się nazw dla różnych rzeczy? Nie da się inaczej trzeba opanować słownictwo. Pewnie można wkuwać, można uczyć się przy pomocy piosenek, skojarzeń i to robią.
    • araceli Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 21:53
      tymianek21 napisała:
      > Mam pytanie czy można nie brać pod uwagę
      > że "ratujmy maluchy" zebrały taka ilość głosów jaka była wymagana aby
      > zastanowic się bnad referendum?

      To ja zaraz zacznę zbierać podpisy pod wnioskiem o referendum 'Czy jesteś za tym, żeby Państwo dało każdemu obywatelami milion złotych'. Na pewno zbiorę odpowiednią liczbę głosów i na pewno wszyscy zagłosują na tak - tylko co potem?

      Tak - można odrzucić wniosek o referendum bo niestety nie każdy jest poważny. Idea 'ratuj maluchy' może i była szczytna ale wniosek i pytania w nim zawarte pozostawiały wiele do życzenia.
    • gato.domestico Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:22
      w wiekszosci krajów europy 6 latki ida do szkoly skad w pl to halo?
      • mysia125 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 11.06.13, 22:27

        gato.domestico napisała:

        > w wiekszosci krajów europy 6 latki ida do szkoly skad w pl to halo?

        Może ludzie z zasady nie ufają władzy i dlatego stawiają się okoniem wink
        • abdullah_abdullah Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 04:40
          widze ze niektore tu chyba sa na pensji z PO, albo dostaja kase za posta. Pisza wam ludzie jasno i wyraznie dlaczego przy DZISIEJSZEJ szkole w POLSCE wysylanie 6-latkow jest poronionym pomyslem, a wy jak nakrecone powtarzacie bezsensownie cos o wiekszosci krajow i inne bzdury. Patrzycie na inne kraje, to dlaczego nie na Finlandie ktora w europie ma najlepsza edukacje? Wiec jeszcze raz, chodzi o to ze obecnie w Polsce szkoly nie sa przystosowane do przyjecia 6-latkow. Piszecie bzdury o analfabetyzmie, zupelnie nie majace nic wspolnego z faktem w jakim wieku posle sie dziecko do szkoly ! To wszysko takie proste ze trudno uwierzyc ze robicie to z glupoty a nie dlatego ze ktos wam za to placi, no chyba ze caly czas jestescie zauroczone panem Tuskiem i pania Superniania Margaryna Zawadzka.
          • joanna29 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 05:35
            Nie przystosowane to są szkoly, w których dyrektorzy o nie nie zadbali. Reforma jest ciagle przesuwana wiec bylo duzo czasu. Czesc dyrektorow i nauczycieli jest przeciwna 6 latkom w szkole i zaniedbala obowiazki. Zmienic dyrektora, na takiego ktory chce szkole przygotowac. Do tej pory nauczyciele dostawalu dziecko po zerowce czytajace i piszace, wiec co sie dziwic że są przeciwni reformie. Teraz ten poczatkowy etap nauki zostal na nich przerzucony i zrobilo sie duzo pracy. A co do dzielenia klas na rodznki, to zobaczycie za chwile ile bedzie podan rodzicow aby dziecko bylo z klasie z X z rocznika wyżej, bo wspolny dojazd, blisko mieszkaja, kolega z podworka itp.
          • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 05:56
            "Bzdury o analfabetyzmie" napisałam w odpowiedzi na post, którego autor chciał likwidacji gimnazjów i powrotu do szkół ośmioklasowych, sugerując, że dawały one lepsze wyniki edukacyjne.
            Nie dawały.

            Swoją drogą, jakież to charaktertystyczne: ktoś ma inne zdanie, rety, na pewno mu płaci CIA.
            • abdullah_abdullah Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 06:30
              milo ze joanna29 sie ze mna zgada - szkoly sa nieprzygotowane i nie wazny jest bezposredni powod. tak jak pisalem do nieprzygotowanych szkol nie powinno sie wysylac 6-latkow. a i nauczycielom i dyrektorom nie nalezy sie dziwic - wiecej pracy, wiecej obowiazkow, koniecznosc przystosowania, ale kasy na to nie przekazano. jakkolwiek to juz inna kwestia.
              • nerwowamatka Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 07:42
                A mnie ciekawi powtarzanie ciągle informacji, że przed reformą dzieci do szkoły trafiały czytające i piszące. Serio? Gdzie? Kiedy? Zawsze była garstka pierwszaków posiadająca wyżej wymienione umiejętności, ale garstka. I nauka w pierwszej klasie zaczynała się od poznawania liter. Ja szłam do szkoły po zerówce nie umiejąca czytać, jak większość moich rówieśników i podobnie jest teraz. Zerówka przed reformą obligatoryjna nie była, zatem ilu dzieciaków do niej trafiało i zdobywało w niej umiejętność czytania? Większość 5 i 6 latków nie korzystała z żadnej edukacji, ze szkołą ,a zatem i z typową nauką stykając się w wieku lat 7, zatem stosunkowo późno,nierzadko wychodząca z domów, gdzie na oczy kredki, czy farb nie widziało. Także edukacja w Polsce powinna nie tylko obowiązkiem obejmować dzieci od 5 r.ż., ale cudownie byłoby gdyby przedszkola dla 3 i 4 latków stały się ogólno dostępne,nawet na te 3 godziny dziennie, żeby dzieciaki miały na starcie w miarę równe szanse.
                • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 07:50
                  SŁuszna uwaga.
                  Nawet pomijając bidet, ematka jest przeciętnie lepiej zorientowana i bardziej skoncentrowana na dziecku niż średnia krajowa, toteż wydaje się jej, że każde dziecko ma dbałych rodziców, jest inteligentnie stymulowane od pieluch, i ogólnie jasna przed nim przyszłość.
                  Tymczasem edukacja sześciolatków najbardziej pomoże tym dzieciom, których rodzice nie mają czasu, wiedzy, chęci ani pieniędzy, by wspierać rozwój malucha. I nie mam tu na myśli patologicznych pięciu procent z samego dołu społecznego, tylko powiedzmy - 50 procent.
                • mabingo Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 23:48
                  nerwowamatka napisał(a):

                  > A mnie ciekawi powtarzanie ciągle informacji, że przed reformą dzieci do szkoły
                  > trafiały czytające i piszące. Serio? Gdzie? Kiedy? Zawsze była garstka pierwsz
                  > aków posiadająca wyżej wymienione umiejętności, ale garstka. I nauka w pierwsze
                  > j klasie zaczynała się od poznawania liter. J

                  Sorry ale bzdety piszesz. Nauka w I klasie KONTYNUOWAŁA naukę czytania rozpoczętą w przedszkolu, w którym 6 latki opanowały 20 liter polskiego alfabetu i potrafiły czytać krótkie wyrazy oraz przeliczać do 10. Bo to przewidywała ÓWCZESNA PODSTAWA PROGRAMOWA WYCHOWANIA PRZEDSZKOLNEGO, którą zniszczyła nieudacznica hall. W I klasie zaczynały uczyć się dwuznaków i liter ą, ę ó, ź, ż itp.
                  Czytać potrafiła większość a GARSTKA to była tych, które NIE OPANOWAŁY powyższych umiejętności. Musiały być chyba opóźnione w rozwoju, skoro utrwalanie jednej litery i jednej cyfry trwało przez tydzień.
              • joanna29 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 07:54
                Ale ja wręcz przeciwnie uważam, że należy posyłać 6 latki do szkoły. Jak szkoła jest nie przystosowana, bo dyrektorowi się nie chce jej przystosować, albo jest nieudolny i nie potrafi to trzeba go zmienić na takiego, który będzie chciał i wiedział co zrobić. Tak samo z nauczycielami, którzy nie chcą uczyć dzieci od podstaw, bo to najcięższa praca, mogą zmienić pracę.
                Nie znam dziecka które na przełomie 6/7 lat nie opanowało podstaw pisania i czytania, czyli zakresu materiału klasy I, niezależnie czy poszło jako 6 latek do szkoły, czy tez nie poszło.
                6 latek to dziecko jak najbardziej nadające się do nauki i rozwijania kontaktów społecznych w szkole. Zamiast akcji ratowania 6 latków, trzeba było tę organizować akcje mające na celu mobilizację szkół do jak najlepszej modernizacji szkoły i nie tylko dla 6 latków, ale i dla dzieci z wszystkich 6 roczników w podstawówce. A nie oszukujmy się tam gdzie szkoła jest nie przystosowana na 6 latki (wg rodziców z akcji ratujmy maluchy), tam szkoła ma też słaba organizację i dla reszty dzieci. Jednak wystarczy pospacerować po szkołach i zobaczyć, że w większości szkół następują zmiany.
              • gato.domestico Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:54
                sorry ale delikatnie piszac glupoty gadasz...szkoly, sale nauczyciele tam gdzie o to zadbano sa swietnie przygotowane! a Ci dyr ktorzy o to nie zadbali powinni byc pociagnieci do odpowiedzialnosci...
                dla 6 latkó juz jest beee ale dla 7 latków idealnie cud miód big_grin
            • abdullah_abdullah Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 07:05
              > Swoją drogą, jakież to charaktertystyczne: ktoś ma inne zdanie, rety, na pewno
              > mu płaci CIA.

              Wiesz, ja zawsze rozstrzygam niepewnosci na korzysc forumowiczow smile
              • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 07:14
                Ten rodzaj argumentacji uniemożlwia dyskusję z osobami, z którymi sie nie zgadzasz. Ale rozumiem, że o to ci chodzi: zatkać paszczę oponentom i mościć się w ciepełku zwolenników. Poglądów nie wymienisz, ale zapewne jakieś gratyfikacje będziesz z tego czerpał.
            • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:12
              Nie pisałam o wynikach edukacyjnych. To można było zmienić bez rozwalania dobrze funkcjonującego systemu. Pisałam o gimnazjach pod kątem wychowawczym.
              • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:42
                Tamten system nie funkcjonował dobrze, i to w swoim absolutnie podstawowym wymiarze! Był fasadą, w kazdym razie dla tych 33 procent analfabetów i 32 słabo czytających.
                To, co postrzegasz obecnie jako wady nowego systemu (w sensie wychowawczym) jest w ogromnej, jeżeli nie wyłącznej, mierze efektem zmiany czasu, nie szkoły.
                Czy przy rezygnacji z gimnazjum ludzie inaczej wychowywaliby dzieci?
                Byliby bardziej odpowiedzialni za ich zachowanie w szkole?
                Bardziej ufaliby nauczycielom (tym samym wszak) i chętniej by z nimi kooperpwali?
                Byłoby mniej narkotyków? Dopalaczy? Ludzi wyjeżdżających za chlebem i zostawiających dzieci z dziadkami/ciociami? Bezrobocia?
                Zniknęłaby konieczność nauczania informatyki, albo też KK wycofałby się do salek katechetycznych?
          • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:00
            Bredzisz. Nieprzystosowane szkoły, braki w wyposażeniu to nie jest wina rządu tylko nieudolnego zarządzania dyrekcji szkoły i gminy. Subwencja jest przyznawana na dziecko i ciekawe, że są szkoły, gdzie wszystko gra i są takie gdzie tylko się rozkłada ręce.
            Swego czasu na pytanie zadane przeze mnie dyrektorce jednej ze szkół podstawowych, czy i dokąd składała wnioski o dofinansowanie (unia, ministerstwa,województwo) zobaczyłam okrągłe oczy i zdziwienie, jak to ja mam składać wnioski, starać się o dofinansowanie?
            W wielu szkołach, tak jak u nas dyrektorzy zajmują swoje stanowiska od 30 lat. To są ludzie nienauczeni starania się o środki. Być może świetni pedagodzy. Ale przez 30 lat to w oświacie i jej finansowaniu wiele się zmieniło.
            • melancho_lia Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:08
              To może wyjasnijcie mi czemu część szkół jest przystosowana, a część nie? Te przstosowane to z nieba dostały pieniążki? Czy jednak są lepiej zarządzane przez dyrekcję?
              • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:16
                Są lepiej zarządzane. Wymagają od gminy kolejnych środków i nie dają sobie powiedzieć, że nie bo nie.
                • melancho_lia Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:35
                  Czyli wina nie leży po stronie rządu ale po stronie nieudolnego zarządzania.
                  Szkoda, ze tak mało osób to zauważa.
                  • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:40
                    No bo to jest trudniejsze, to raz, a z drugiej strony samorządom ta cała akcja ratuj maluchy też jest na rękę, bo można zrzucić winę na rząd i ministerstwo. Ile osób wie, że za brak odpowiednich ławek, brud w łazience, przepełnione klasy itd jest dopowiedzialna dyrekcja i samorząd, który oszczędza na oświacie ile może, bo lepiej kasę wydać na inne rzeczy? Przecież już poszła fama, że wszystkiemu jest winny rząd.
                    • nikki30 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 16:12
                      oqoq74 napisał(a):

                      > No bo to jest trudniejsze, to raz, a z drugiej strony samorządom ta cała akcja
                      > ratuj maluchy też jest na rękę, bo można zrzucić winę na rząd i ministerstwo.
                      W Polsce wszystko się zrzuca na rząd tak dla zasadysmile
                      O szkołę dba dyrekcja, samorząd i my rodzice. Prawda jest taka że niewielu rodziców to zauważa, niewielu rodziców się w ogóle angażuje w życie szkoły. A można wiele zdziałać.Można pozyskać pieniądze z różnych źródeł.
                      Szkoła do której chodzą moje dzieci lata temu była najgorszą w dzielnicy.Z ogromnym problemem fali, o potrzebie modernizacji już nie piszę bo był to dramat.Dziś dzięki pracy dyrekcji i rodziców, mamy szkołę o świetnej opinii do której rodzice dowożą dzieci z odległych dzielnic Warszawy. Jak opowiadam o szkole państwowej moich dzieci to ludzie się pytają czy przypadkiem nie jest ona prywatna?smile
                      • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 16:38
                        To co opisujesz to jakaś nadzwyczaj optymistyczna i pouczająca historia! Może byś o tym szerzej opowiedziała?
          • evee1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:08
            A ja sie zupelnie powaznie pytam czym sie tak strasznie rozni sie szkola przygotowana na przyjecie 6latka, od szkoly ktora jest przygotowana na przyjecie 7latkow? Owszem, nauczyciele szkolenia sa w zakresie nauczania poczatkowego, ktore o ile mi wiadomo w polskiej szkole obejmuje wiek 7-10 lat, ale przeciez ta dolna (gorna zreszta tez nie) granica nie jest sztywna i roznica miedzy 6 i 7 latkami wcale nie jest wieksza niz poszczegolnymi 7 latkami. Nawet w klasie zlozonej z dzieci urodzonych w dokladnie tym samym roku, a nawet miesiacu poziom bedzie dosyc zroznicowany. Tak bylo lat temu 50, 30, tak jest i teraz. Dobry nauczyciel powinien sobie z tego zroznicowania dawac sprawe i powinien byc na tyle elastyczny zeby nim dawac rade. Jezeli nie jest do tego przygotowany juz teraz, to nie tylko nie nadaje sie do uczenia 6latkow, ale takze 7, 8 i 15 latkow.
            Ale oczywiscie ja sie nie znam, bo nie mieszkam w Polsce i co ja moge wiedziec wink. Mieszkam za to w kraju gdzie nie ma jakos problemu w laczeniu klasy na sasiednich poziomach (np 3 i 4, czy 0 i 1) i nie robi sie tego selekcjonujac dzieci na lepsze i gorsze.
            Ja widze duza zalete wczesniejszego rozpoczynania edukacji. I dotyczy ona wlasnie dzieci nie tych zdolnych, ktore sie nudza w przedszkolu, tylko tych, ktore maja problemy, a takze tych, ktore pochodza z trudnych srodowisk czy zaniedbanych domow. Przy wczesniejszych poczatkach mozna tym dzieciom pomoc wczesniej, na etapie kiedy wiele umiejetnosci (motoryka, pewne aspekty matematyki) zaczyna sie rozwijac i szkola pozwala dzieciom je cwiczyc i kszaltowa, zamiast czekac do wieku 7 lat, kiedy rozdzwiek miedzy dziecmi z roznych grup socjospolecznych jest juz spory i duzo jest do nadrobienia.
            • melancho_lia Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:10
              Chodzi głównie o:
              możliwość swobodnej zabawy z sali- czyli nie tylko ławki ale dywan, część lekcji odbywa sie na dywanie
              izolacja "maluchów" od tych starszych dzieci- czyli osbny korytarz, osobna świetlica
              stołówka i trzy posiłki
              plac zabaw

              • evee1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:21
                No, ale chyba akurat to pierwsze tak strasznie trudne do zorganizowania nie jest?
                O zgrozo, w naszych szkolach lawki postawione sa w roznych kombinacjach w klasach wink. W ramach praktyk nauczycielskich sama prowadzilam zajecia w 5tej klasie (10 latki) w czterech roznych grupach zebranych wkolo czterych roznych "stref" w klasie (nie, nie mialam asystenta).
                Daje sie przy tym utrzymac dyscypline, nawet wtedy kiedy dzieci moge chodzic po klasie wink.
          • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:11
            widze ze niektore tu chyba sa na pensji z PO, albo dostaja kase za posta

            Też mam wrażenie, ze się tu tuby Po zebrały.
            • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:18
              No jak rzeczowych argumentów brak, to można zawsze uznać, że ktoś ma płacone za to, że pisze.
              • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:24
                Eee tam moge byc z PO,chociaz oprocz Tuska nikogo nie znam.Gdybym glosowala,glosowalabym na Palikota,ale raczej dla rozrywki niz z potrzeby sercabig_grin

                “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                Autorem powyzszego zdania jest M.
              • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:27
                Rzeczowe argumenty są, tylko nikt nie chce ich czytać i zrozumieć, bo to za trudne.
                • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:36
                  Dla mnie Twoje argumenty nie są rzeczowe.
            • melancho_lia Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:48
              Jak ktoś się nie zgadza z tą histerią o maluchy to od razu na służbie rządu?
              Macie paranoję.
              A rzeczowych argumentów poza płaczem o biedne dzieci jakoś nie widać.
              Kwestia przystosowania szkół lezy po stronie dyrekcji i samorządów. To tam trzeba uderzać a nie robić referendum- zbędny wydatek kasy.
            • beliska Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:56
              > widze ze niektore tu chyba sa na pensji z PO, albo dostaja kase za posta
              >
              > Też mam wrażenie, ze się tu tuby Po zebrały.

              Nie da się mieć innego wrażeniasmile
              Szkoda czasu na czytanie, szkoda na pisanie.
              • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 09:03

                Buhahahahahahaha
                Co za Argumentbig_grin
                • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 09:08
                  Zdaje się, że to jedyny argument tych wojujących. Jesteś przeciw akcji ratuj maluchy, to znaczy, że Tusk płaci Tobie za komentarze.
          • esr-esr Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:37
            ale moja szkoła rejonowa jest przygotowana, tak samo jak większość w regionie. dlaczego mam mówić, że nie są skoro są? u mnie jest nowy budynek, budowany z myślą o małych dzieciach, klasy są max 20-sto osobowe, ładny ogród, etc. miej pretensje do swoich władz lokalnych, że olewają szkołę, a nie do całego państwa bo akurat u Ciebie jest (być może) tysiąclatka, gdzie jest połączona podstawówka, gimnazjum i jeszcze pewnie szkoła dla dorosłych.
            • esr-esr Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:41
              dodatkowo: w latach 80-tych poszłam do podstawówki jako 6 latka, szkoła publiczna miała dwa osobne budynki dla dzieci 0-3 klasa i 4-8. do dzisiaj tak ma, ale to nie rejon moich dzieci, one pójdą do szkoły na wsi.
              IMO dzieci nie muszą się bawić na dywanie, dzieci 6-letnie spokojnie mogą brać udział w standardowej lekcji, jak ktoś z rodziców chce innego (niż "normalny") systemu prowadzenia lekcji to są różne szkoły niepubliczne, płatne czy prowadzone bezpłatnie przez stowarzyszenia rodziców i mogą tam posłać dziecko.
    • jagienka75 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:16
      fakty.interia.pl/raport-szesciolatki-do-szkoly/aktualnosci/news-rzeczpospolita-szesciolatki-obce-w-szkole,nId,981296
      • ca.melia Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:43
        Ja rozumiem, że kiedy dziecko kończy 7 lat to staje się CUD.

        ja za dotknięciem Harego Pottera dziecko nagle, z boską ingerencją radzi sobie z łazienką, sedesem, umywalką, szatnią, rówieśnikami... no zaścud.

        A może 7 latki też nie są gotowe do pójścia do szkoły, może rozpiszmy referendum?

        jak można uważać własne dziecko za takiego matoła, co to sobie z niczym nie poradzi?!

        na takie pierdoły swoje dzieci wychowujecie, co to nie potrafi odrobić w domu szlaczków, i napisać rzędu literki "a", bo do tego sprowadzają się zadania domowe w pierwszej klasie?

        słówka z angielskiego? I bardzo dobrze, przynajmniej kolejne pokolenie nie będzie miało problemu z porozumiewaniem się, znalezieniem pracy. Mózg dziecka jest tak pojemny, że nie będzie miał z tym żadnego problemu.

        Problem mają mamy, którym się najzwyczajniej nie chce brać kolejnych obowiązków, bo wygodniej jest odstawić dziecko do przedszkola od 8-15 i mieć święty spokój. a nie czuwać jeszcze nad odrobieniem lekcji.

        I potem pokazują w TV te najbardziej krzyczące mamusie ( zaznaczam, nie mam na myśli teraz forumowych), co to siedzą tyłkiem w domu, bo naokoło takiej "domowe przedszkole", i własnie takie siedzące po 4 lata na macierzyńskim mają najwięcej do powiedzenia. Bo nie mają co robić, więc roztrząsają.

        Bo jakby jedna z drugą rano gnały do pracy, potem z wywalonym ozorem robiły po drodze zakupy, wpadały do domu i oporządzały dom, to na durne dyskusje i negowanie umiejętności własnego dziecka nie miałyby czasu.

        Nie ma jak zbiorowa histeria, ale to takie typowo polskie. Kolejne "pospolite ruszenie".
        żenada.
        • melancho_lia 10/10 nt 12.06.13, 08:49
        • jagienka75 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:52
          jak dla mnie to możecie pchać dziecko do szkoły po ukończeniu już 1go roku życia. mnie tam nic do tego. ja tam się cieszę, że moje starsze może iść do 1szej klasy w wieku 7 latsmile
          drugie pójdzie jako 6 latek. jeśli okażę się "matołem" , trudno. najwyżej posiedzi w jednej z klas 2 lata.
        • eliszka25 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 08:58
          ca.melia napisała:

          > Ja rozumiem, że kiedy dziecko kończy 7 lat to staje się CUD.
          >
          > ja za dotknięciem Harego Pottera dziecko nagle, z boską ingerencją radzi sobie
          > z łazienką, sedesem, umywalką, szatnią, rówieśnikami... no zaścud.
          >
          > A może 7 latki też nie są gotowe do pójścia do szkoły, może rozpiszmy referend
          > um?
          >
          tak, wlasnie to mnie tez bardzo zastanawia big_grin. szkola jest nieprzygotowana do 6-latkow, bo kibel brudny, szatnia mala, swietlica za ciasna. za to jak pojda do szkoly rok pozniej, to kibel sam sie umyje?
          • moofka Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 09:40
            mam dziecko z konca czerwca 2008
            pojdzie do szkoly jako najmlodszy szesciolatek
            bedzie mial 6 lat i 2 miesiace
            jestem wiec zywo zainteresowana tematem odkad klamka zapadla
            panikuje przedszkole (zorganizowano nam zebranie z psychologiem, ktory utwierdzal nas w przekonaniu, ze rzeczywistosc skrzeczy a dzieci sa niegotowe)
            panikuja rodzice, ktorzy chca sie odraczac
            szok i zgroza dookola, obesrani wszyscy jakby tym szesciolatkom kazano mature pisac
            a to chyba poczatek edukacji jest, czy ja dobrze mysle?
            • swiecaca Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 11:57
              Moofka, mój syn ma 7,5r, kończy 2 klasę i mówi że w szkole jest łatwo i nudno. więc naprawdę nie ma co panikować na zapas.
              • nikki30 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 16:23
                Mój dokładnie w tym samym wieku i w tej samej klasie i martwi się co będzie robił bez szkoły przez wakacje?big_grin
                Szkoła to przecież element dzieciństwa!
                Zgadzam się że nie ma co panikować na zapas.Dzieci sobie radzą lepiej niż możemy sobie przypuszczać.Mój syn poszedł do szkoły z nadwrażliwością min. na hałas i jak się go pytam czy mu to przeszkadza zawsze mi mówi, że głośniej jest w centrum handlowymsmile
        • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 09:00
          ca.melia napisała:

          > Ja rozumiem, że kiedy dziecko kończy 7 lat to staje się CUD.

          Jakie 7.Dzieci z konca roku ida do szkol majac 6lat.

          > ja za dotknięciem Harego Pottera dziecko nagle, z boską ingerencją radzi sobie
          > z łazienką, sedesem, umywalką, szatnią, rówieśnikami...

          Z tego ci pamietam polskie przedszkole wymaga by dziec byl samoobslugowy.Nagle zapomina Jak sie robi kupe czy ubiera?tongue_out

          > jak można uważać własne dziecko za takiego matoła, co to sobie z niczym nie
          > poradzi?!

          Dzieci wychowuje sie teraz na ciamajdy,z reguly sa to wychuchane dzieci rodzicow po 30 i 40.Skacza Kolo dzieci Jak Kolo smierdzacego jajka.Widze to swietnie w mym otoczeniu.Matka przed 30 jest prawie niespotykana,a te po 30piep...rza sie do bolu ze swymi pociechami.Nie skacz,nie ein,a ci zjesz?niespecjalnie mnie dziwi,ze takie dzieci sa do szkoly nieprzygotowane.
          • ca.melia Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 09:10
            tak, bo "Jasio" nie zje kanapeczki ze skórką od chleba, bo kolega go na przerwie trzepnie a "Jasio" taki wrażliwy i delikatny.

            No i te lafiryndy nauczycielki. Jak może taka nie widzieć , że "Jasio" jest geniuszem, tylko jeszcze nieodkrytym. Nie można na niego krzywo spojrzeć, a nie daj Bóg zwrócić uwagę, bo "Jasio" będzie miał traumę na całe życie, i zniechęci się do nauki.

            Potem będzie zblazowanym rozwydrzonym nastolatkiem, który na lekcji rzuci do pani paroma kur...ami. Ale "Jasio" - taki wrażliwiec, tylko panii nie potrafi zdyscyplinować klasy i zainteresować "Jasia" lekcją. Bo szkoła jest bee, bo poparcie nauczyciela i powiedzenie, że słusznie ochrzanił jest passe.. teraz trzeba zawsze i wszędzie bronić dziecka, nawet jeśli jego zachowanie jest skandaliczne. W końcu teraz podstawą dobrego rodzicielstwa jest asertywność. Matka pójdzie na barykady żeby udowodnić, że jej bożyszcze dziecko jest krystaliczne i niczym nieskalane.

            A potem ryczą po forum, że nie radzą sobie z nastolatkiem, że pyskuje, że ma w du..pie wszystko i wszystkich.

            A takim był uroczym 6 latkiem.

            odrazu dopowiem - jestem z wykształcenia nauczycielką, i mam już dziecko w wieku szkolnym.

            Kolejne na pewno pójdzie w wieku 6 lat do szkoły i mam nadzieję, że nie popełni z tego powodu samobójstwa.
        • aakita No nie do końca... 12.06.13, 09:08
          ca.melia napisała:
          > jak można uważać własne dziecko za takiego matoła, co to sobie z niczym nie
          > poradzi?!

          moja córka poszła jako 6-latek. Jest super - zadowolona ja, zadowolone dziecko.

          koleżanka ma syna (jest między nimi parę dni różnicy), który od 3 lat chodzi na terapię integracji sensorycznej. Nie mówił nic chyba do 4 rż (w tym wieku moja córka czytała pojedyncze wyrazy). Aktualnie mają zajęcia 4x w tygodniu (państwowo + prywatnie), widać postępy ale potrzeba im jeszcze tego roku na 'wyrównanie' poziomu. Myślę, że tak czy siak będzie mieć problemy w nauce, ale przynajmniej nie trzeba będzie posyłać go do szkoły specjalnej.
          Gdyby poszedł do szkoły razem z moją córką - byłaby skucha.

          Cała reforma kompletnie nie bierze pod uwagę różnic indywidualnych u dzieci. Córka poszła jako 6-latek bo w obszarach: rozwoju emocjonalnego, poznawczego, fizycznego, społecznego oraz wiedzy osiągnęła wystarczający poziom.
          Fakt, że jest inteligentna niczego by nie zmienił jeśli emocjonalnie nie byłaby gotowa na realizowanie obowiązku szkolnego - wtedy trudno, ale siedziałaby rok w zerówce.

          Nie rozumiem więc dyskusji, bo uważam że każdy powinien decydować sam o swoim dziecku, na podstawie własnych doświadczeń, opinii specjalistów, osobistej analizy stopnia przygotowania placówki do przyjęcia 6-latków a przede wszystkim przygotowania pedagogów.

          To nie jest jednowymiarowa decyzja a już z całą pewnością wiek dziecka nie jest najważniejszy (a na tym opiera się cała reforma). Już pomijając polityków to czemu rodzice nie są w tej kwestii jednomyślni? Czemu jedni są ZA a inni PRZECIW, kiedy właśnie w tej sytuacji jest możliwy kompromis?
          • ca.melia Re: No nie do końca... 12.06.13, 09:16
            aakita

            ale taki chłopiec najprawdopodobniej ZAWSZE będzie miał kłopot z nauką, bez względu na wiek. Na pewno dużo więcej pracy będzie go kosztowało opanowanie materiału.

            ale dzieci z takimi problemami były zawsze, nie pojawiły się właśnie teraz. Były 7 latki, które też miały problemy w szkole z przyswajaniem nau> Cała reforma kompletnie nie bierze pod uwagę różnic indywidualnych u dzieci. Có
            > rka poszła jako 6-latek bo w obszarach: rozwoju emocjonalnego, poznawczego, fiz
            > ycznego, społecznego oraz wiedzy osiągnęła wystarczający poziom.

            ale nigdy nie brała, bo byłaby wtedy totalna samowolka. Musi być prawo, które coś reguluje.

            Bo jedna mam stwierdzi, że jej dziecko gotowe jest jako 6 latek, a druga stwierdzi, że jej 10 latek powienien jeszcze z edukacją szkolną poczekać.
            • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 09:30
              ca.melia napisała:
              Cała reforma kompletnie nie bierze pod uwagę różnic indywidualnych u dzieci. Có
              > > rka poszła jako 6-latek bo w obszarach: rozwoju emocjonalnego, poznawczeg
              > o, fizycznego, społecznego oraz wiedzy osiągnęła wystarczający poziom.
              >
              > ale nigdy nie brała, bo byłaby wtedy totalna samowolka. Musi być prawo, które c
              > oś reguluje.

              No właśnie nie brała i nie widzę powodu, żeby tak było. Mi ten arkusz gotowości szkolenj bardzo pomógł. Córka miała 2x taką 'diagnozę'. Pierwsza była w wieku 5 lat, wtedy otrzymałam informację co jest do podciągnięcia przez rok. Pracowało nad tym przedszkole i my też (np. córka zawsze wolno chodziła i na wycieczkach stanowiła 'ogon' - pani powiedziała - proszę z dzieckiem dużo spacerować, no i chodziliśmy wieczorami).
              Po drugiej diagnozie usłyszeliśmy: dziękujemy - córka zrealizowała cały program, nie jesteśmy w stanie jej już nic więcej zaoferować, jest gotowa do szkoły.
              To nie było tak, że ja sobie sama wymyśliłam, że ją poślę wcześniej ale taka opinia specjalistów (pedagog + psycholog) bardzo mi pomogła.

              > Bo jedna mam stwierdzi, że jej dziecko gotowe jest jako 6 latek, a druga stwier
              > dzi, że jej 10 latek powienien jeszcze z edukacją szkolną poczekać.

              Po pierwsze jak pisałam wyżej - reforma powinna się skupić na tym, aby mamy miały wsparcie decyzyjne.
              Po drugie, nawet jeśli tak sobie stwierdzi to co? Mówimy o jednym roku. Dzieci rodzą się w styczniu i grudniu. Niech sobie rodzice decydują. U nas w klasie niektóre 7-latki są niekoniecznie ogarnięte i sprawiają problem. Jak piszesz - zawsze były takie dzieci, więc swobodny wybór może tylko pomóc a nie zaszkodzić.
              • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 09:39
                Musi być jakaś granica wiekowa. Pełna swoboda będzie prowadziła, tak jak piszą dziewczyny, do tego, że dla niektórych i dziesięciolatek nie będzie gotowy do szkoły. Z drugiej strony przedszkole, czy zerówka są właśnie po to, by wyłapać dzieci z trudnościami, które wymagają diagnozy. Resztę jest w stanie ocenić nauczyciel z przedszkola czy zerówki.
                Tylko w dyskusji, te argumenty są pomijane, a najczęściej rodzice skupiają się na nieprzygotowaniu szkół, na wyposażeniu i na tych nieszczęsnych kibelkach, co jest absurdem.
                Tata, który był koordynatorem akcji ratuj maluchy u nas w mieście nie poszedł nawet do szkoły, by zobaczyć jak jest wyposażona, o badaniu swoich dzieci pod kątem przydatności do szkoły nie wspomnę, tylko głośno krzyczał, że szkoła jest nieprzystosowana. To świadczy o histerii, a nie rzeczowym podejściu do problemu.
                • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 09:49
                  oqoq74 napisał(a):
                  Pełna swoboda będzie prowadziła, tak jak piszą
                  > dziewczyny, do tego, że dla niektórych i dziesięciolatek nie będzie gotowy do s
                  > zkoły.

                  nie demonizujmy, mówimy o 6-latkach i 7-latkach (nie o 10-latkach).
                  Nie każdy 6-latek osiągnie wymagany poziom, choć oczywiście aktualnie dzieci mają spory potencjał.

                  Przygotowania szkół czy pedagogów w ogóle nie rozpatruję - ja latałam po 6 szkołach zanim dokonałam wyboru, rozpytywałam rodziców o opinie. Tu akurat rodzice mają wybór i jest to tylko kwestia ich zaangażowania, aby wybrać odpowiednią placówkę (tyle, że ja mieszkam w dużym mieście, więc było mi na pewno łatwiej).
                  • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:10
                    A ja znam rodziców, którzy posyłali dziecko do szkoły w ogóle nie interesując się co dana szkoła oferuje. Znam takich, którzy protestują, a się w ogóle nie zainteresowali jak wygląda szkoła, co jest w klasach itd.
                • lauren6 Re: No nie do końca... 12.06.13, 09:50
                  Ja zupełnie nie rozumiem co stoi na przeszkodzie, by górna granica wieku gdy dziecko musi rozpocząć obowiązek szkolny wynosiła 7 lat, a nie 6. Skąd wam się ubzdurało w głowach, że ktoś nie chce posłać 10-latka do szkoły!!!

                  Jeśli dziecko jest odpowiednio rozwinięte i emocjonalnie i intelektualnie to nic nie stoi na przeszkodzie by poszło do szkoły. Ale po co odmawiać innym dzieciom prawa do tego, by miały dodatkowy rok by nadrobić te zaległości? Skoro na prawdę wielu specjalistów uważa, że ten rok robi różnicę w przygotowaniu do szkoły to po co się zapierać i twierdzić, że jest inaczej?

                  Widać wg niektórych wyścig szczurów zaczyna się już w wieku 6 lat i pewnie skaczą z radości, że ich dziecko będzie miało łatwiejszy start na studia niż np. słabiej komunikujące się na tym etapie dziecko sąsiadów. Korepetytorzy sobie dorobią. Gminy odetchną, bo nie trzeba budować dodatkowych przedszkoli. Ale gdzie w tym wszystkim faktyczna troska o dobro dziecka? Bo ja widzę jedynie liczenie pieniędzy.
                  • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 09:58
                    Ale nikt nie zmienia przepisów i dziecku można odroczyć obowiązek szkolny, jeśli w wieku 6 lat faktycznie nie nadaje się do szkoły. W czym problem?
                    • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:15
                      zatem po co zmieniać granicę wieku, żeby odraczać obowiązek szkolny?

                      A powiedz mi czy można dziecku odroczyć obowiązek szkolny bez umotywowania dlaczego? Po prostu piszesz podanie: wnoszę o odroczenie obowiązku szkolnego dla Zuzi X, z poważaniem X ?

                      Nadal nie rozumiem radykalnych opinii.
                      Dla rodziców, którzy i tak poślą 6-latki do szkoły - jest taka możliwość (po co upierać się na obowiązek, skoro i tak oni na tym nic nie zyskują?).
                      Dla wszystkich obowiązek zaczyna się od 7 roku życia.

                      'Możliwość' nie zmusza nas do pisania podań, że nasze dziecko jeszcze nie jest gotowe a fakt, że jest gotowe wcześniej jest nobilitujący.
                      Narzucone rozwiązania - owszem, będą tego wymagać.

                      A teraz z perspektywy dziecka.
                      1. Kochanie, wszyscy twoi koledzy idą już do szkoły ale ty pójdziesz za rok, bo jeszcze musimy popracować nad .....
                      2. Kochanie, jesteś tak mądrym chłopczykiem, że pani powiedziała, że możesz już iść do szkoły. Jesteśmy z ciebie bardzo dumni.

                      To niesamowite, że tylu rodzicom tak bardzo zależy na obniżeniu wieku obowiązku szkolnego i tak zapalczywie się tego domagają, skoro dla nich NIC to nie zmienia.
                      • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:25
                        Każda zmiana budzi lęk.
                        Z jednym się zgodzę, nikt nie przygotował rodziców na tę zmianę, co wykorzystano do zrobienia ludziom wody z mózgu.

                        Wybacz, ale pomysł z odraczaniem obowiązku szkolnego tylko ze względu na widzimisię rodziców, bez uzasadnienia jest absurdalny.
                        Nie rozumiem tej paniki. De facto nie zmieniło się aż tyle to czego dziś dzieci uczą się w pierwszej klasie, kiedyś dzieci uczyły się częściowo w zerówce. A więc w wieku 6 lat. Dzieci chodzące do przedszkoli, często i młodsze uczyły się poznawania literek. Więc w czym problem?

                        Rodzice swoje lęki przed nowym etapem w życiu dziecka przenoszą na dzieci. Straszą szkołą, lekcjami, obowiązkami, a to ewidentna przesada.
                      • olena.s Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:32

                        > zatem po co zmieniać granicę wieku, żeby odraczać obowiązek szkolny?
                        Po to, żeby masy dzieci których rodzice mają w nosie edukację i chcą tylko mieć jak najmniej pracy, oraz są wyznawcami tezy, że dziadek skończył 4 klasy a i tak na dzielnicy miał respekt zostali w swojej masie zmuszeni do skonfrontowania się ze szkołą, oraz żeby ich dzieci miały szansę dorownać tym z bardziej świadomych/uprzywilejowanych środowisk.
                        • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:46
                          olena.s napisała:
                          Po to, żeby masy dzieci których rodzice mają w nosie edukację i chcą tylko mieć
                          > jak najmniej pracy, oraz są wyznawcami tezy, że dziadek skończył 4 klasy a i t
                          > ak na dzielnicy miał respekt zostali w swojej masie zmuszeni do skonfrontowania
                          > się ze szkołą,

                          i tu się nie dogadamy.
                          Nie uznaję tych ludzi za 'masę'. Są bardzo różne sytuacje i nie podoba mi się wrzucanie wszystkich do jednego wora.
                          Jestem także przeciwna zmuszaniu ludzi i decydowaniu za nich.
                          • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:50
                            Ale zrozum, pozostawienie decyzji rodzicom tylko i wyłącznie, bez ustalenia jakiegoś wieku obowiązkowego prowadziłoby to absurdów. Nie wszyscy rodzice podchodzą racjonalnie do kwestii edukacji swoich dzieci i czy Tobie się to podoba, czy nie, jakiś element przymusu i obowiązku musi być.
                            • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:57
                              oqoq74 napisał(a):

                              > Ale zrozum, pozostawienie decyzji rodzicom tylko i wyłącznie, bez ustalenia jak
                              > iegoś wieku obowiązkowego prowadziłoby to absurdów.

                              Jakiś wiek obowiązkowy - 7 lat. Może być?
                              • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 11:03
                                A ty zauważasz, że świat się zmienia, że dzieci kilkuletnie mają już do czynienia z komputerami, że szybciej się uczą niektórych rzeczy, że edukacja to nie tylko szlaczki w szkole?
                                • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 11:59
                                  oqoq74 napisał(a):

                                  > A ty zauważasz, że świat się zmienia, że dzieci kilkuletnie mają już do czynien
                                  > ia z komputerami, że szybciej się uczą niektórych rzeczy, że edukacja to nie ty
                                  > lko szlaczki w szkole?


                                  Pewnie, a Ty zauważasz, że nie wszystkie dzieciaki równie szybko się uczą i w równym stopniu mają dostęp do takich samych warunków?

                                  Cały czas skupiamy się e tej rozmowie na umiejętnościach dzieci (wrodzonych lub nabytych) a gdzie emocje? Gdzie rozwój fizyczny? Gdzie rozwój społeczny?
                                  Dziecko, które jest labilne emocjonalnie (i np. płacze bo przegrało konkurencję, lub nie stoi w parze z kim chce, itp.) potrzebuje czasu na stabilizację. Dziecko, które źle reaguje na zmiany otoczenia, stresuje się a nawet wycofuje - nie dostrzegasz tych dzieci?
                                  Przypuśćmy, że intelektualnie dają radę i co?
                                  • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 12:14
                                    Bosz... Ale to samo dotyczy dzieci starszych. Jedno świetnie poradzi sobie ze zmianami, inne trochę gorzej. Mój syn też w nowym środowisku jest też zwykle wycofany, ale z czasem to mija. I poszedł do szkoły teoretycznie jako 7 latek, choć jest z końca roku. I wyobraź sobie, że wychowawczyni to zauważyła. I nie raz zdarzyło mu się popłakać w pierwszej klasie, tak jak i innym dzieciom, a mimo to, dzieciaki idą chętnie do szkoły.
                                    Jedne dzieci są lepsze z matmy, inne z polskiego, jeszcze inne świata nie widzą poza piłką - to są przykłady z klasy mojego syna, gdzie dzieci są zróżnicowane wiekowo. I nie jest tak, że te najmłodsze są z wszystkiego słabe, ani nie jest tak, że te starsze są wszystkiego dobre.
                                    • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 12:43
                                      oqoq74 napisał(a):
                                      Mój syn też w nowym środowisku jest też zwykle wyc
                                      > ofany, ale z czasem to mija.

                                      A widzisz - niestety nie zawsze.
                                      Czasem mija (może nawet w większości) a czasem następuje totalna blokada i regres. To, że nie spotkałaś się z takim przypadkiem - nie wyklucza ich istnienia.
                                      Uważam, że czas dany takiemu dziecku zaprocentuje na jego korzyść, umocni go.

                                      Wiesz co myślę? Kiedyś naprawdę się nad tym nie zastanawiano. Nie było analiz osobowych z podziałem na obszary, testów, opinii psychologa - dzieciak szedł, ryczał, miał siedzieć w ławce 45 min i nie dyskutować. Też przeżył, też ukończył edukację.
                                      Natomiast aktualne metody uznaję za pewne dobrodziejstwo, postęp cywilizacyjny - po to je mamy, aby z nich korzystać. Osiągnęliśmy inny etap wiedzy o człowieku, dążymy do poprawienia mu życia (co w przyszłości powinno poskutkować dobrze wychowanym, stabilnym emocjonalnie obywatelem). Mając takie narzędzia - uwsteczniamy się. Znów nie zwracamy uwagi na jednostkę, tylko pakujemy ją do jednego wora i niech się dzieje co chce.

                                      Ja rozumiem kontekst 'szansy' - co więcej podoba mi się to. Rzeczywiście fajnie byłoby niektóre dzieciaki wyciągnąć w górę. NIEKTÓRE i tylko te, które są predysponowane do tego.
                                      Nie wszystkie, bo nie każde dziecko będzie mieć z tego wyłącznie korzyści.

                                      Czemu reforma nie skupi się na wspieraniu takich właśnie działań? Wtedy jest spora szansa na to, że dziecko znajdzie się w odpowiednim czasie na odpowiednim miejscu.

                                      No i nie odniosłaś się jeszcze do pryzmatu samego dziecka.


                                      • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 13:26
                                        Sama sobie zaprzeczas. Raz piszesz, że wycofanie u dziecka nie zawsze mija, a raz że następuje blokada i regres.
                                        Wszystko zależy od ludzi. Nie wykluczam, że są dzieci z problemami, co nie oznacza, że za machnięciem czarodziejskiej różdżki po skończeniu 7 lat te problemy znikają.
                                        Zgodzę się z jednym, że jest teraz szereg narzędzi, które pomagają w rozwoju dziecka. I uważam podobnie jak Olena, że pójście dziecka wcześniej do szkoły pozwoli na ich wcześniejsze wdrożenie. Sęk w tym, że rodzice z góry zakładają nie, bo nie. I często nie wynika to z wiedzy, tylko z przeświadczenia, ja wiem lepiej.
                                        • olena.s Re: No nie do końca... 12.06.13, 13:36
                                          I często nie wynika to z wiedzy, tylko z przeświadczenia, ja wiem lepie
                                          > j.
                                          Obaiwam się, że wynika głównie z podejrzliwości do wszelkich decyzji rządu, a także z gigantycznej nieufności do szkół i nauczycieli.
                                        • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 13:42
                                          oqoq74 napisał(a):
                                          > Wszystko zależy od ludzi.

                                          Święte słowa smile
                          • olena.s Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:51
                            "Masy" w sensie "tłumy". Czyli bardzo liczna warstwa społeczeństwa. Nie przeinaczaj, proszę.
                            • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:56
                              olena.s napisała:

                              > "Masy" w sensie "tłumy". Czyli bardzo liczna warstwa społeczeństwa. Nie przeina
                              > czaj, proszę.


                              i jeszcze powiedz, że w kontekście, w jakim użyłaś tego słowa nie było ono pejoratywne....
                              • olena.s Re: No nie do końca... 12.06.13, 11:08
                                Kochana, mówiąc o rodzicach puszczających samopas (intelektualnie i rozwojowo) swoje dzieci wyrażam się o nich z całą pewnością krytycznie oceniam efekty wychowawcz ich działań. Natomiast ty przinaczasz i przypisujesz mi pogardliwe wyrażenie, przeciwko czemu prostestuję.
                                Bo w tych masach będziesz miała zarówno grupę, której się nie chce, grupę, która olewa, grupę, która nie ma wiedzy (ale gdyby ją miała, zmieniłaby swoje postępowanie, bo to nie są źli rodzice), grupę, która chce, wie, i stara się, ale nie ma środków, czasu, umiejętności, dostępu. Czyli bardzo różnie będziemy oceniać postępowanie i motywacje poszczególnych warstw. Ale efekt będzie negatywny we wszystkich.
                                Miałam w ręku amerykańskie badania dzieci w zależności od klasy/dochodów rodziców. Maluchy z dolnej połowy społeczeństwa wchodząc do systemu szkolnego miały coś o 40 procent węższy zakres słownictwa i umiejętności rokujących sukces edukacyjny. I to bez względu na bystrość!
                                Objęcie tych dzieci wcześniejszą edukacją zwiększa radykalnie ich szanse. Problem z mojego punktu widzenia nie polega na tym czy wcześniej wpuścić je w świat kredek, książek, zasad i liter, tylko jak sprawić, żeby ten świat był jak najbardziej efektywny edukacyjnie.
                                • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 12:19
                                  olena.s napisała:
                                  grupę, która nie ma wiedzy (ale gdyby ją miała, zmieniłaby swoje postę
                                  > powanie, bo to nie są źli rodzice)

                                  Ot i sedno - przewidywanie co by zrobili inni
                                  Wskutek takiego przewidywania (co myślą rodzice) powstaje projekt reformy bez uprzedniego 'zbadania' stanu rzeczy.

                                  > Miałam w ręku amerykańskie badania dzieci

                                  Może i powinniśmy inspirować się pewnymi rozwiązaniami ale nie sądzisz, że warto byłoby pewne kwestie zweryfikować na naszym gruncie?

                                  Probl
                                  > em z mojego punktu widzenia nie polega na tym czy wcześniej wpuścić je w świat
                                  > kredek, książek, zasad i liter, tylko jak sprawić, żeby ten świat był jak najba
                                  > rdziej efektywny edukacyjnie.

                                  świat efektywny edukacyjnie - czyli taki, jaki na chwilę obecną reprezentuje polskie szkolnictwo?

                                  To, że ja trafiłam na genialną szkołę dla mojego dziecka nie uprawnia mnie do założeń, iż każda szkoła w kraju zaoferuje dzieciakom to samo.
                                  • olena.s Re: No nie do końca... 12.06.13, 12:21
                                    > Może i powinniśmy inspirować się pewnymi rozwiązaniami ale nie sądzisz, że wart
                                    > o byłoby pewne kwestie zweryfikować na naszym gruncie?
                                    Chcesz zweryfikowac prawdziwość tezy, że dzieci rodziców niewydolnych mają na wejściu do systeu znacznie mniejszy zakres słów, uboższy zakres pojęć i gorzej trzymają kredkę? Naprawdę?
                                    • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 12:51
                                      olena.s napisała:

                                      > Chcesz zweryfikowac prawdziwość tezy, że dzieci rodziców niewydolnych mają na w
                                      > ejściu do systeu znacznie mniejszy zakres słów, uboższy zakres pojęć i gorzej t
                                      > rzymają kredkę? Naprawdę?


                                      Nie, raczej chciałabym poznać krajowy odsetek.
                                      Może 20% a może 85%?
                                      Czy twierdzisz, że taka jednostka mająca 85% mniejszy zakres słów, uboższy zakres pojęć nadaje się już do szkoły?

                                      A może powinno się to w porę wychwycić i odpowiednio przygotować dziecko do szkoły, aby nie miało dyskomfortu, że jest totalnym matołem? A może temu dziecku rok pracy pod kątem braków wiele by pomógł?
                                      Czemu tego nasze państwo nie proponuje?
                                      • olena.s Re: No nie do końca... 12.06.13, 13:04
                                        > Nie, raczej chciałabym poznać krajowy odsetek.
                                        A bardzo proszę, sama chętnie bym się zapoznała z takimi badaniami. Może zresztą nie trzeba ich robić, bo już są i sobie gdzieś w jakiejś publikacji siedzą.

                                        A może powinno się to w porę wychwycić i odpowiednio przygotować dziecko do szk
                                        > oły, aby nie miało dyskomfortu, że jest totalnym matołem? A może temu dziecku r
                                        > ok pracy pod kątem braków wiele by pomógł?
                                        > Czemu tego nasze państwo nie proponuje?

                                        Nasze państwo właśnie to proponuje, wprowadzając obowiązkową edukację przed pierwszą klasą i wcześniejsze wejście dzieci do systemu. Jeżeli zakończy się ten harmider, to obowiązek przygotowania przedszkolnego obejmie przecież pięciolatki!

                                        Natomiast wybacz, ale nie będę traktować jako poważnej propozycji, by te 20, 30, czy 50 procent kilkuletnich i nieobjętych przedszkolem dzieci wezwać skutecznie, przebadać i zmusić rodziców do specjalnej pracy wyrównawczej. Bo to jest niewykonalne technicznie, prawnie, i w dodatku kosztowałoby więcej, niż cała edukacja podstawówkowa.
                                        • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 13:41
                                          olena.s napisała:
                                          > Natomiast wybacz, ale nie będę traktować jako poważnej propozycji, by te 20, 30
                                          > , czy 50 procent kilkuletnich i nieobjętych przedszkolem dzieci wezwać skuteczn
                                          > ie, przebadać i zmusić rodziców do specjalnej pracy wyrównawczej.

                                          Czyli kółko się zamyka. Siła systemu opiera się właśnie na takim podejściu.

                                          Bo to jest ni
                                          > ewykonalne technicznie, prawnie, i w dodatku kosztowałoby więcej, niż cała eduk
                                          > acja podstawówkowa.

                                          Tak - tylko te koszty będą odroczone w czasie na pomoc społeczną dla takich jednostek.
                                          Osobiście preferuję prewencję.

                                          > Nasze państwo właśnie to proponuje, wprowadzając obowiązkową edukację przed pie
                                          > rwszą klasą i wcześniejsze wejście dzieci do systemu. Jeżeli zakończy się ten h
                                          > armider, to obowiązek przygotowania przedszkolnego obejmie przecież pięciolatki
                                          > !

                                          Zapewne zgodzisz się, że edukacja to wieloetapowy PROCES.
                                          Ukończenie pewnego etapu otwiera drzwi do kolejnego. Gdy nie jesteś gotowa do kolejnego etapu:
                                          - należy to stwierdzić ponad wszelką wątpliwość
                                          - umożliwić Ci przygotowanie się

                                          Czemu dzieci powtarzają klasy? Właśnie temu - nie są gotowe do kolejnego etapu. Tyle, że na poziomie szkoły ktoś to weryfikuje ale przed rozpoczęciem nauki nie ma na to pieniędzy?
                                          Nie przesadzaj - obserwacja dzieci w przedszkolu pod kątem kilku zmiennych + wnioski placówki i ocena specjalisty to nie majątek. Mają na durne becikowe 1000 pln, to może niech przeznaczą to na taką właśnie troskę o młodego obywatela - wówczas na 100% lepiej z tego skorzysta.

                                          Nadal milczysz w temacie pryzmatu dziecka smile Zupełnie jakbym prowadziła dialog z systemem.
                                          Wszystkie argumenty rozmieniamy na drobne, a ten (zdawałoby się istotny) nie.
                                          • olena.s Re: No nie do końca... 12.06.13, 13:52
                                            > Nie przesadzaj - obserwacja dzieci w przedszkolu pod kątem kilku zmiennych + wn
                                            > ioski placówki i ocena specjalisty to nie majątek.

                                            Dzieci chodzące do przedszkola w ogromnej mierze wypadną z tej 'upośledzonej' grupy, i zresztą, o ile wiem, są obserwowane i badane.
                                            Niemożliwe i kosztowne byłoby badanie dzieci, które NIE chodzą do przedszkoli. Zauważ, że władze nie są w stanie nawet zmusić opornych rodziców do szczepień...

                                            > Wszystkie argumenty rozmieniamy na drobne, a ten (zdawałoby się istotny) nie.

                                            Bo dzieci są różne.
                                            TO jest trochę tak, jak z pigułkami hormonalnymi. Każda z nas jest inna, i w zasadzie byłoby idealnie, gdyby kandydatki do antykoncepcji hormonalnej zostały dogłębnie przebadane, a następnie przepisano by im pigułki indywidualnie stworzone do ich potrzeb. Słuszne, możliwe, mamy technologię, ale w życiu nie będzie pieniędzy na takie rozwiązania, ani logistyki, która by to umożliwiała.

                                            To co proponujesz, to dogłębne analizowanie psychologiczne/medyczne/neurologiczne i pedagogiczne wszystkich małych dzieci, także nieobjętych systemem edukacji. Podtrzymuję pogląd, że nie da się tego zrobić - i kropka. I wydaje mi się, że snucie takich kosztownych marzeń w kraju, w którym rodzice narzekają na niemożność zakupu nowych krzeseł do szkoły jest, że tak powiem, bardzo mocno przedwczesne.
                                            • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 19:51
                                              No dobrze dziewczyny, nie przekonamy się.
                                              Ciekawa jestem czy Tusk zbagatelizuje milion obywateli (biorąc pod uwagę, że uległ niewielkiej grupie matek I kwartału).
                                              • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 20:10
                                                Jaki Tusk? Czy Ty w ogóle wiesz jak wygląda procedura referendalna?
                                                • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 20:56
                                                  oqoq74 napisał(a):

                                                  > Jaki Tusk? Czy Ty w ogóle wiesz jak wygląda procedura referendalna?

                                                  Quiz.
                                                  Na czele PO stoi kto? A kto ma większość mandatów (+ koalicja)?
                                                  Kto dziś wypowiadał się w mediach, że nie poprze wniosku o referendum? I gdzie ten wniosek będzie głosowany?
                                                  A jak skończył taki co się wyłamał kiedyś i zagłosował przeciw swojemu guru?

                                                  Naprawdę musiałam to pisać? Litości.
                                                  • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 21:13
                                                    Yhm, oczywiście. Dziwne by było, gdyby premier rządu popierał wniosek o odrzucenie reformy, którą zaproponował poniekąd sam. Tym bardziej, że argumenty są absurdem, co widać choćby po tym wątku.
                                                    Naiwnością jest, jeśli ktoś myśli, że posłowie, którzy zagłosują za przyjęciem wniosku referendalnego zrobią to ze wzlędu na przekonujące argumenty rodziców.

                                                  • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 21:54
                                                    no wiesz, na pan premier jest zmienny.
                                                    A jak było z aferą internetową? Odszczekiwał szybcikiem swoje pomysły (że niby tylko krowa zdania nie zmienia i on krową się nie czuje).
                                                    Pan premier obawia się konfrontacji z narodem, bo znów wyszłoby na to, że jego inicjatywy Polacy mają tam, gdzie słońce nie dochodzi...
                                                    Rozumiem, że to dość kompromitujące, no ale jak się obmyśla żenujące reformy to chyba nie jest trudno przewidzieć reakcję.

                                                    Opcja dla Ciebie - a może właśnie Polacy zagłosowaliby ZA? smile
                                                  • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 22:18
                                                    Trzeba wiele naiwności, by myśleć, że inna opcja polityczna jest lepsza. Tak się składa, że z polityką i politykami miałam duuużo do czynienia. I wiem jedno, politycy popierają lub są przeciw, w zależności od tego w jakiej aktualnie partii się znajdują.

                                                    Co do konfrontacji z narodemwink nie wiem co akurat myśli o tym premier, ale ja uważam, że nasze społeczeństwo nie jest odpowiednio uświadomione, by dokonywać racjonalnych wyborów. W większości ludzie opierają się na mediach, które manipulują faktami - to samo robią te z prawej, jak i z lewej strony. Te po środku też. Wiem jak każdy temat można zmanipulować i przedstawić go tak, by osiągnąć zamierzony efekt. Niestety, ale ludzie dokonują wyborów na podstawie tego co przeczytają w prasie, obejrzą w tv itd. Mało jest ludzi, którzy mają wiedzę na temat finansów publicznych, którzy wiedzą co się z czym łączy i komu jakie prawa przysługują itd, itp.

                                                    A jeśli o mnie idzie, to jestem przeciw tej akcji ratuj maluchy. Nie usłyszałam, żadnego argumentu przemawiającego za tym, by ją poprzeć. W dodatku osoby, które się nią zajmowały w moim mieście nie poświęciły ani sekundy, by sprawdzić jak wyglądają szkoły u nas w mieście, co oferują, jak są wyposażone. A to je kompletnie kompromituje.
                                                    Nawet jeśli "naród" w referendum zagłosuje przeciw reformie, zdania nie zmienię. Większość już nie raz pokazała, że dokonuje złych wyborów.
                                                    I nie zdziwię się, jeśli za chwilę powstanie kolejna pseudopartia, oparta na ludziach zaangażowaną w akcję Ratuj maluchy, która przystąpi do wyborów. wink
                                                  • aakita Re: No nie do końca... 13.06.13, 10:59
                                                    oqoq74 napisał(a):
                                                    > Co do konfrontacji z narodemwink nie wiem co akurat myśli o tym premier, ale ja u
                                                    > ważam, że nasze społeczeństwo nie jest odpowiednio uświadomione, by dokonywać r
                                                    > acjonalnych wyborów. W większości ludzie opierają się na mediach
                                                    Mało jest ludzi, którzy mają wiedzę na temat
                                                    > finansów publicznych, którzy wiedzą co się z czym łączy i komu jakie prawa prz
                                                    > ysługują itd, itp.

                                                    czyli wracamy do tego, o czym już było - temat 'ciemnej' masy.
                                                    Brak szacunku dla milionowej społeczności, bo ja oqoq74 że z polityką i politykami miałam duuużo do czynienia.
                                                    To, że ja nie aprobuje klerykalnego podejścia i przenikania ideologii kościelnej do życia świeckiego nie zmienia faktu, że tysiące (może miliony) ludzi, mających swój własny światopogląd i jakieś tam argumenty ISTNIEJĄ. I czy mi się to podoba czy nie - mają PRAWO do głoszenia własnych poglądów i walki o nie. I nie twierdzę, że to bezmózgi tłum, który przesiąka słowem bożym z ambony w niedzielę, choć zapewne takie wrażenie można odnieść, ale pośród krzykaczy zapewne są też tacy, którzy potrafią rzeczowo wyartykułować na czym polega ich podejście.

                                                    Z wielu Twoich wypowiedzi odczytuję, że stawiasz się 'ponad'. W myśl tego, ja i moje poglądy to dla Ciebie nic nie warta papka, powstała z telewizyjnego bełkotu.
                                                    Może zdziwi Cię to, ale reprezentuję własny pogląd z własnego podwórka (czyli mojej rodziny). Miałam wybór, to było dla mnie świetne rozwiązanie i nie wyobrażam sobie inaczej. Potwierdzam, że (akurat) mojemu dziecku bardzo dobrze zrobiło rozpoczęcie edukacji w wieku 6-lat. Gdybym jednak miała kolejne dziecko - nadal to JA chciałabym zadecydować czy pójdzie jako 6-latek czy jako 7-latek do szkoły.
                                                    Dla mnie wszystko co dookoła - nie ma większego znaczenia, liczę się ja i moje dziecko (jego rozwój) i tylko z tej perspektywy to rozpatruję. Jestem rodzicem i chcę mieć wybór.

                                                    A z ciekawości.
                                                    Chcesz, żeby kobieta decydowała o usunięciu ciąży czy Ustawa?

                                                    Jak dla mnie są pewne prywatne sprawy, do których nie życzę sobie, aby mi się państwo wpieprzało. Taka jest (wyłącznie) moja filozofia.

                                                  • oqoq74 Re: No nie do końca... 13.06.13, 11:16
                                                    Nie jestem ponad, tylko widzę jak manipulacja potrafi wypaczyć fakty.
                                                    Każdy ma prawo do swojego poglądu. Co nie oznacza, że automatycznie jest on trafny. Decyzja oparta o zmanipulowane fakty, czy brak wiedzy jest obarczona błędem.
                                                    Zakładasz, że każdy interesuje się do jakiej szkoły trafi jego dziecko. A tak nie jest.
                                                    Podałam Ci przykład, jak człowiek koordynujący akcją ratuj maluchy, nawet nie odwiedził szkoły do jakiej miało trafić jego dziecko. Ale z góry założył, że jest tam źle. Twoim zdaniem, to, że coś takiego miało miejsce, nie dyskredytuje tego człowieka i jego podejścia?

                                                    I w mojej wypowiedzi nie chodziło o brak szacunku, tylko spostrzeżenia oparte na doświadczeniu. Zajmowałam się przez jakiś czas polityką lokalną, miałam do czynienia z różnymi mediami i na przykładzie różnych spraw widziałam jak są one w zmanipulowany sposób przekazywane. I możesz nie wierzyć, ale często osoby, które bardzo dobrze znałam, które niby wiedziały, że takie rzeczy mają miejsce, też ulegały manipulacji.

                                                    A co do aborcji, to nie jestem w stanie odpowiedzieć. Życie nauczyło mnie, że dopóki nie znjadziesz się w jakiejś sytuacji, trudno jest wypowiadać co by się zrobiło.

                                                    I z łaski swojej nie wmawiaj mi słów, których nie powiedziałam. Nigdzie nie stwoerdziłam, że ludzie to bezmózgi tłum.
                                                  • aakita Re: No nie do końca... 13.06.13, 13:04
                                                    oqoq74 napisał(a):
                                                    > Każdy ma prawo do swojego poglądu. Co nie oznacza, że automatycznie jest on tra
                                                    > fny.

                                                    Acha... a kto to ocenia?

                                                    > Zakładasz, że każdy interesuje się do jakiej szkoły trafi jego dziecko. A tak n
                                                    > ie jest.

                                                    Napisałam tak? Nie czynię żadnych założeń względem innych - taka jest właśnie różnica między nami (to Ty zakładasz jak jest, jak nie jest).


                                                    > Podałam Ci przykład, jak człowiek koordynujący akcją ratuj maluchy, nawet nie o
                                                    > dwiedził szkoły do jakiej miało trafić jego dziecko. Ale z góry założył, że jes
                                                    > t tam źle. Twoim zdaniem, to, że coś takiego miało miejsce, nie dyskredytuje te
                                                    > go człowieka i jego podejścia?

                                                    Kompletnie mnie ten facet nie obchodzi. Ja tutaj reprezentuję siebie aakitę i moje poglądy.
                                                    Jedyne co mogę powiedzieć na temat tego człowieka to szkoda, że postąpił tak nierozważnie bo oddał pole przeciwnikom akcji (a jest czołowym reprezentantem lokalnym). Moje własne argumenty nie dotyczą w ogóle placówek, bo jak pisałam tu akurat każdy rodzic ma wybór. Może byłoby idealnie, gdyby najbliższa szkoła była tą właściwą, ale nie oszukujmy się. Dlatego znoszę niewygodę codziennych dojazdów bo 5 najbliższych placówek w mojej okolicy oceniłam jako 'niegodne' mojego dziecka. Minął rok nauki i utwierdziłam się w przekonaniu, że mój wysiłek (zarówno poszukiwawczy jak i logistyczny) się po prostu opłacił.

                                                    I w mojej wypowiedzi nie chodziło o brak szacunku, tylko spostrzeżenia oparte n
                                                    > a doświadczeniu.

                                                    przeczytaj to jeszcze raz i sama wyciągnij wnioski. Oceniam, że jesteś inteligentną osobą i sama zauważysz, że jednak twój pryzmat stawiasz za jedyny trafny.


                                                    I z łaski swojej nie wmawiaj mi słów, których nie powiedziałam. Nigdzie nie stw
                                                    > oerdziłam, że ludzie to bezmózgi tłum.

                                                    nie - nie powiedziałaś, to ja nacechowałam Twoją wypowiedź odrobinkę bardziej niż Ty sama (dla podkreślenia tego, jak to brzmi). Zresztą każdą kolejną wypowiedzią sugerujesz, że 'wiesz lepiej'.

                                                    To może inaczej.
                                                    Co odpowiedziałabyś mi - aakicie.
                                                    Mam fajną szkołę, mam 6-latkę w szkole, jestem zadowolona bo na podstawie dość wnikliwej analizy rozmaitych zmiennych mogłam podjąć decyzję o wcześniejszej edukacji szkolnej dla mojego dziecka. Czyli wszystko to co zachwala projekt reformy się w moim przypadku sprawdziło i potwierdziło.
                                                    ALE ja aakita nie życzę sobie, żeby parlament decydował o tym czy moje 6-letnie dziecko jest gotowe do szkoły czy nie, bo żaden z panów posłów nie zna mojego dziecka i na co dzień nie uczestniczył w procesie wychowania oraz edukacji. Ja chcę sama o tym decydować, bo uważam, że nikt poza mną nie wie co będzie dla mojego dziecka najlepsze.

                                                    Ponadto - ja rodzic przenigdy nie zostałam 'zaznajomiona' przez nasze władze z konsekwencjami przyszłego rodzicielstwa. Nikt nie wyłuszczył mi zalet i wad, nikt nie przeszkolił mnie z zakresu bycia dobrym rodzicem, nikt nie uprzedził ile to kosztuje wysiłku, pieniędzy i czasu. Tą wiedzę nabyłam sama, własnymi środkami i z pomocą własnej intuicji. Skoro nasze państwo nie zajmuje się edukacją rodzicielską (i to uznałabym za obowiązkowe) to tym bardziej niech ich nie obchodzi edukacja 6-latków, bo w temacie rozwoju tych dzieci wiedzą tyle, ile w temacie suchych danych statystycznych. Zatem wara od mnie i mojego dziecka.

                                                  • oqoq74 Re: No nie do końca... 13.06.13, 13:27
                                                    Jak widzę, Ty możesz oceniać moje poglądy, zdanie na jakiś temat. Ja nie mogę ocenić, że są osoby, które podejmują decyzje nieświadomie. wink

                                                    A co do ostatniego pytania wink fajnie, że masz swoje zdanie na temat szkoły, że z taką pieczołowitością ją wybrałaś. Szkoda, że nie rozumiesz, że państwo to nie 40 milionów aakit, tylko całe spektrum różnych postaw obywatelskich. Także takich, którzy obowiązek szkolny traktują mniej świadomie, mniej odpowiedzialnie, takich, dla których szkoła i jej otoczenie, wyposażenie nie jest aż tak istotne. Za nich, ktoś musi zdecydować. Po to są ustawy, przepisy. Czy to się Tobie podoba, czy nie, tak jest.
                                                    Rozumiem, że z pełną odpowiedzialnością, na każde z tych pytań odpowiesz nie?

                                                    1. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków?
                                                    2. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku przedszkolnego pięciolatków?
                                                    3. Czy jesteś za przywróceniem w liceach ogólnokształcących pełnego kursu historii oraz innych przedmiotów?
                                                    4. Czy jesteś za stopniowym powrotem do systemu: 8 lat szkoły podstawowej plus 4 lata szkoły średniej?
                                                    5. Czy jesteś za ustawowym powstrzymaniem procesu likwidacji publicznych szkół i przedszkoli?
                                                  • incubus_1 Re: No nie do końca... 13.06.13, 13:32
                                                    Ja odpowiedziałabym:

                                                    > 1. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków? TAK
                                                    > 2. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku przedszkolnego pięciolatków? NIE
                                                    > 3. Czy jesteś za przywróceniem w liceach ogólnokształcących pełnego kursu historii oraz innych przedmiotów? TAK
                                                    > 4. Czy jesteś za stopniowym powrotem do systemu: 8 lat szkoły podstawowej plus 4 lata szkoły średniej? TAK
                                                    > 5. Czy jesteś za ustawowym powstrzymaniem procesu likwidacji publicznych szkół i przedszkoli?TAK

                                                    Czy coś zrobiłabym źle?
                                                  • oqoq74 Re: No nie do końca... 13.06.13, 13:43
                                                    Pkt. Obowiązek przedszkolny 5 latków oznacza, zerówkę dla 5 latków. Więc jeśli to zostaje, to co potem? Dzieci 6 letnie 2 lata w zerówce?
                                                  • incubus_1 Re: No nie do końca... 13.06.13, 15:48
                                                    Obowiązek przedszkolny nie oznacza zerówki. Jeżeli dzieci idą do szkoły w wielu lat siedmiu, pięcioletnie mają edukację przedszkolną. sześcioletnie zerówkę, siedmioletnie - I klasa. Tak było, prawda? I było dobrze. A jeśli już upierać się przy wyborze 6/7 lat, to można dla pięciolatków i sześciolatków tak skonstruować program, by nie uczyły się tego samego.
                                                  • oqoq74 Re: No nie do końca... 13.06.13, 16:08
                                                    incubus_1 napisała:

                                                    > Obowiązek przedszkolny nie oznacza zerówki. Jeżeli dzieci idą do szkoły w wielu
                                                    > lat siedmiu, pięcioletnie mają edukację przedszkolną. sześcioletnie zerówkę, s
                                                    > iedmioletnie - I klasa. Tak było, prawda? I było dobrze. A jeśli już upierać si
                                                    > ę przy wyborze 6/7 lat, to można dla pięciolatków i sześciolatków tak skonstruo
                                                    > wać program, by nie uczyły się tego samego.

                                                    Nie, tak nie było. Przedszkole było dla dzieci 3-6 lat. Dzieci 6 letnie miały obowiązek odbycia rocznego przygotowania przedszkolnego. W przedszkolu, bądź szkole.
                                                    Teraz jest, ma być tak, że ten obowiązek dotyczy dzieci 5 letnich. I do tego się sprowadza pytanie o obowiązek przedszkolny 5 latków. Jeśliby przyjąć Twój tok myślenia, sprowadziłoby się do tego, że 5 i 6 latki musiałyby obowiązkowo chodzić do przedszkola. Wtedy dzieci 3-4 letnie w większości nie miałyby szans na miejsca w przedszkolach.
                                                  • incubus_1 Re: No nie do końca... 13.06.13, 16:15
                                                    Jeśliby przyjąć Twój tok myślenia, sprowadziłoby się do tego, że 5 i 6 latki musiałyby obowiązkowo chodzić do przedszkola. Wtedy dzieci 3-4 letnie w większości nie miałyby szans na miejsca w przedszkolach.

                                                    I? To może należałoby stworzyć więcej miejsc przedszkolnych, a nie na siłę wypychać z nich pięcio- i sześciolatki?

                                                    > Obowiązek przedszkolny nie oznacza zerówki. Jeżeli dzieci idą do szkoły w wielu lat siedmiu, pięcioletnie mają edukację przedszkolną. sześcioletnie zerówkę, siedmioletnie - I klasa. Tak było, prawda? I było dobrze. A jeśli już upierać się przy wyborze 6/7 lat, to można dla pięciolatków i sześciolatków tak skonstruować program, by nie uczyły się tego samego.

                                                    > Nie, tak nie było. Przedszkole było dla dzieci 3-6 lat. Dzieci 6 letnie miały obowiązek odbycia rocznego przygotowania przedszkolnego. W przedszkolu, bądź szkole.

                                                    Czym się różni jedno od drugiego?
                                                  • oqoq74 Re: No nie do końca... 13.06.13, 16:24
                                                    incubus_1 napisała:


                                                    >
                                                    > I? To może należałoby stworzyć więcej miejsc przedszkolnych, a nie na siłę wypy
                                                    > chać z nich pięcio- i sześciolatki?

                                                    Ale to pytanie nie do rządu, tylko do samorządu, czyli Twojego miasta, gminy, czy gdzie tam mieszkasz. Od 1991 roku przedszkola są na utrzymaniu gminy. I to, że brakuje miejsc w przedszkolach, to nie wina Tuska, czy kogokolwiek z rządu, bez względu jaka to partia. To wina władz lokalnych.

                                                    >
                                                    > Czym się różni jedno od drugiego?

                                                    Różni się tym, że gdy 6 latki miały obowiązkowe przygotowanie przedszkolne, 5 latki teoretycznie miały prawo, nie obowiązek, do miejsca w przedszkolu. W praktyce, było sporo dzieci 5 letnich, które do przedszkola nie chodziły. Prawo do miejsca w przedszkolu, to nie obowiązek ani dla rodzica, ani dla gminy do utworzenia dla takiego dziecka miejsca.
                                                  • incubus_1 Re: No nie do końca... 13.06.13, 17:16
                                                    Różni się tym, że gdy 6 latki miały obowiązkowe przygotowanie przedszkolne, 5 l
                                                    > atki teoretycznie miały prawo, nie obowiązek, do miejsca w przedszkolu. W prakt
                                                    > yce, było sporo dzieci 5 letnich, które do przedszkola nie chodziły. Prawo do m
                                                    > iejsca w przedszkolu, to nie obowiązek ani dla rodzica, ani dla gminy do utworz
                                                    > enia dla takiego dziecka miejsca.


                                                    A do kogo należy utworzenie miejsc w przedszkolu? Gdyby tak zaplanowano edukację dzieci, to do władz państwowych, prawda? Czy do samorządu? Po prostu pewnie prawdą jest w 100% to, co napisałaś. Że samorządy mają dzieci w nosie, wolą wydawać pieniądze na coś innego.
                                                  • oqoq74 Re: No nie do końca... 13.06.13, 17:28
                                                    Tworzenie i finansowanie przedszkoli jest obowiązkowym zadaniem własnym gminy - czyli samorządu. I to jest niezmienne od 1991 roku. Wcześniej były inne nieco zasady w tym względzie, ale też uströj był inny. Co więcej, gmina powinna zabezpieczać te miejsca w takim zakresie jaki wynika z potrzeb wspólnoty, czyli mieszkańców. Gmina ma obowiązek finansować wyposażenie przedszkoli, wynagrodzenia kadry koszty utrzymania. A jak jest, to chyba każdy widzi.
                                                  • aakita Re: No nie do końca... 13.06.13, 14:58
                                                    oqoq74 napisał(a):
                                                    Szkoda, że nie rozumiesz, że państwo to ni
                                                    > e 40 milionów aakit, tylko całe spektrum różnych postaw obywatelskich.

                                                    Rozumiem, a ile w tym państwie jest osób, reprezentujących właśnie 'moje' poglądy?
                                                    Ile w tym milionie osób?
                                                    Ja niczego nie podpisywałam, więc ja się do tej grupy nie zaliczam ale znam osoby o identycznych poglądach. Na referendum bym się wybrała.
                                                    Myślę, że pan premier potrafi przewidzieć wynik referendum, dlatego łatwiej jest po prostu do tego nie dopuścić (no i taniej).
                                                    Podobnie gdyby obywateli pytać o ustawę śmieciową, handel w niedzielę, zapłodnienie in-vitro, religię na maturze, itp. - znane są społeczne nastroje i pomysły parlamentarzystów trafiłyby prosto do kosza.

                                                    >Za nich, ktoś musi zdecydować

                                                    Bo obywatel Polski nie jest zdolny do podejmowania samodzielnych decyzji, bo jest za głupi. Należy mu wskazać właściwą drogę: jak ma spędzać czas wolny, jak wychowywać dzieci...
                                                    Bo obywatel Polski to złodziej i kombinator i należy z góry przyjąć takie założenie, że każdy wywozi śmieci do lasu i unika płacenia podatków.
                                                    Bo obywatel Polski będzie się mnożyć na potęgę dla 1000 pln becikowego i rocznego urlopu wychowawczego.

                                                    Bo nasze państwo jest nieudolne, kosztowne w utrzymaniu a władza 'wie lepiej'.

                                                    1. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków? TAK
                                                    > 2. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku przedszkolnego pięciolatków? NIE
                                                    > 3. Czy jesteś za przywróceniem w liceach ogólnokształcących pełnego kursu histo
                                                    > rii oraz innych przedmiotów? (nie wiem, moje dziecko ma 7 lat i na razie nie mam wiedzy jaki jest zakres pełnego kursu, jak wygląda sytuacja nauczycieli tych przedmiotów. Można być 'za' ale jak się okaże, że nie ma komu uczyć to będzie stracony czas. Ponadto mamy swobodny dostęp do bibliotek w razie czego i potrafiłabym zadbać o to, aby moje dziecko uzyskało niezbędną wiedzę).
                                                    > 4. Czy jesteś za stopniowym powrotem do systemu: 8 lat szkoły podstawowej plus
                                                    > 4 lata szkoły średniej? TAK, TAK, TAK i to natychmiast

                                                    > 5. Czy jesteś za ustawowym powstrzymaniem procesu likwidacji publicznych szkół
                                                    > i przedszkoli?
                                                    Na pytanie 5 nie odpowiem, ponieważ jak dla mnie zostało ono źle postawione. Są różne szkoły i różne realia. Na podstawie analizy indywidualnych przypadków w regionie można wyciągać jakieś wnioski - a ja nie mam dostępu do takiej wiedzy.

                                                  • oqoq74 Re: No nie do końca... 13.06.13, 15:25
                                                    aakita napisał(a):

                                                    > Myślę, że pan premier potrafi przewidzieć wynik referendum, dlatego łatwiej jes
                                                    > t po prostu do tego nie dopuścić (no i taniej).
                                                    > Podobnie gdyby obywateli pytać o ustawę śmieciową, handel w niedzielę, zapłodni
                                                    > enie in-vitro, religię na maturze, itp. - znane są społeczne nastroje i pomysły
                                                    > parlamentarzystów trafiłyby prosto do kosza.

                                                    W żadnej z tej kwestii nie odbyły się referenda, więc trudno mówić o społecznym odbiorze. Pierwsza lepsza sprawa śmieci - choćby tutaj, na forum, mnóstwo wątków, z których wynika, że większość nawet nie pofatygowała się przeczytać uchwał podjętych przez ich własną gminę, żeby zorientować się w sprawie.

                                                    > >Za nich, ktoś musi zdecydować
                                                    >
                                                    > Bo obywatel Polski nie jest zdolny do podejmowania samodzielnych decyzji, bo je
                                                    > st za głupi. Należy mu wskazać właściwą drogę: jak ma spędzać czas wolny, jak w
                                                    > ychowywać dzieci...
                                                    > Bo obywatel Polski to złodziej i kombinator i należy z góry przyjąć takie założ
                                                    > enie, że każdy wywozi śmieci do lasu i unika płacenia podatków.

                                                    A z czego taki wniosek? To, że Państwo poprzez swoje organy reguluje różne kwestie jest zapisane choćby w Konstytucji. Serio jesteś za totalną samowolą?

                                                    > Bo obywatel Polski będzie się mnożyć na potęgę dla 1000 pln becikowego i roczne
                                                    > go urlopu wychowawczego.
                                                    Nie wiem skąd Ty takie wnioski wyciągasz?

                                                    > Bo nasze państwo jest nieudolne, kosztowne w utrzymaniu a władza 'wie lepiej'.

                                                    Zgodzę się z tym, że jest nieudolne, tak jak i z tym, że władza nie wie lepiej. Tylko trzeba zauważyć, że o różnych kwestiach jest mowa w przepisach, ale jak one są wykonywane to już zależy od ludzi. I to tych na dole. Bo to najczęściej ich nieudolność, chciejstwo i głupota przekłada siè na ogólny obraz.

                                                    > 1. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków? TAK
                                                    > > 2. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku przedszkolnego pięciolatków? NIE
                                                    Wobec tego, skoro 5 latki obowiązkowo w zerówce, bo do tego sprowadza się bowiązek przedszkolny, to co dalej?

                                                    > > 3. Czy jesteś za przywróceniem w liceach ogólnokształcących pełnego kursu
                                                    > histo
                                                    > > rii oraz innych przedmiotów? (nie wiem, moje dziecko ma 7 lat i na razie
                                                    > nie mam wiedzy jaki jest zakres pełnego kursu, jak wygląda sytuacja nauczycieli
                                                    > tych przedmiotów. Można być 'za' ale jak się okaże, że nie ma komu uczyć to bę
                                                    > dzie stracony czas. Ponadto mamy swobodny dostęp do bibliotek w razie czego i p
                                                    > otrafiłabym zadbać o to, aby moje dziecko uzyskało niezbędną wiedzę).

                                                    Na referendum odpowiedzi nie wiem, nie przewiduje się.

                                                    > > 4. Czy jesteś za stopniowym powrotem do systemu: 8 lat szkoły podstawowej
                                                    > plus
                                                    > > 4 lata szkoły średniej? TAK, TAK, TAK i to natychmiast
                                                    Ok, co wobec z tego z już funkcjonującymi gimnazjami, co z dziećmi w nich uczącymi się, co z podstawówką? Skoro już natychmiast, zaraz? Zdajesz sobie sprawę, jaki powstałby bałagan?


                                                    >
                                                    > > 5. Czy jesteś za ustawowym powstrzymaniem procesu likwidacji publicznych
                                                    > szkół
                                                    > > i przedszkoli?
                                                    > Na pytanie 5 nie odpowiem, ponieważ jak dla mnie zostało ono źle postawione. Są
                                                    > różne szkoły i różne realia. Na podstawie analizy indywidualnych przypadków w
                                                    > regionie można wyciągać jakieś wnioski - a ja nie mam dostępu do takiej wiedzy.

                                                    Na 5 pytań stawianych przez akcję ratuj maluchy, na tylko dwa odpowiedziałaś twierdząco. W referendum na tak postawione pytania, a takie będą jeśli do niego dojdzie, będą musieli odpowiedzieć wszyscy.

                                                    Zamiast walczyć o powrót do czegoś co jest nierealne, lepiej jakby akcja ratuj maluchy zaproponowała ulepszenie obecnej reformy. To co oni proponują, jest stworzeniem jeszcze większego bałaganu. I owszem, może ich dzieci na tym skorzystają, no bo pójdą do szkoły jako 7 latki. Ale cała grupa dzieci, która obecnie jest w szkole podtsawowej, gimnazjach i liceach będzie musiała zmierzyć się z kilkuletnim bałaganem. Bo nie wierzę, że uda się wrócić do układu 8-4, w rok lub dwa.

                                                  • bbkk Re: No nie do końca... 13.06.13, 15:30
                                                    oqoq74 napisał(a):


                                                    > > > 2. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku przedszkolnego pięciolatków?
                                                    > NIE
                                                    > Wobec tego, skoro 5 latki obowiązkowo w zerówce, bo do tego sprowadza się bowią
                                                    > zek przedszkolny, to co dalej?


                                                    Formalnie nie ma zerówek. Moje dzieci w przedszkolu były kilka lat i jakoś co roku to uczyły się nowych rzeczy.
                                                  • oqoq74 Re: No nie do końca... 13.06.13, 15:36
                                                    Oj zerówka to nazwa potoczna, stosowana z resztą w szkołach, klasy (0). Chodzi o obowiązkowe przygotowanie przedszkolne.
                                            • ciociacesia ale czy nie rozumiesz 13.06.13, 10:10
                                              ze posłanie dzieci rok wczesniej do szkoły de fakto skraca ich edukacje, czyli czas wyrównywania niedociągnieć - bo niby sa tyle samo czasu, ale trafiaja wczesniej - kiedy sa mniej gotowe i program musi byc skrojony na miare mniejszych dzieci - rozwiazaniem problemu nie jest posłanie 6 latków do szkół tylko obowiazkowa edukacja oprzedszkolna. no własnie tylko ze przedszkoli nie ma, a szkoły sa i mozna tam upchnac dzieci w klasach po 30 osób na 2 zmiany. tanio prosto, problem znika
                                              • lauren6 Re: ale czy nie rozumiesz 13.06.13, 10:20
                                                Jest dokładnie tak jak piszesz. To nie żadna troska o rozwój dzieci, tylko zwykłe cięcie kosztów i szukanie taniego rozwiązania na problem braku przedszkoli.

                                                Jak jematki zaraz dorobią teorię w obronie innych cięć w edukacji: zwalniania przedszkolanek, woźnych, zmniejszania liczby zajęć rehabilitacyjnych w przedszkolach to już do końca śmiechnę. Niech żyje PełO propaganda!
                                                • oqoq74 Re: ale czy nie rozumiesz 13.06.13, 11:03
                                                  Widzisz, trzeba wiedzieć, że za finansowanie przedszkoli odpowiada samorząd. A samorząd ma w d..., że powinien zabezpieczyć pieniądze na przedszkola dla wszystkich chętnych dzieci. I wiem, że wbrew temu so się mówi samorządy mają pieniądze, tylko wolą wydać je na inne rzeczy. Edukacja jest kosztowna, ale w dłuższym okresie jest z korzyścią dla wszystkich.
                                                  Gdyby była taka możliwość i odpowiednie przepisy, to wszystkie samorządy zrezygnowałyby z prowadzenia przedszkoli publicznych. Problemem jest brak efektywnego zarządzania edukacją w ogóle. Dyrektorami szkół i przedszkoli najczęściej zostają nauczyciele, którzy o ekonomii, pisaniu wniosków i innych tego typu rzeczach wiedzę mają znikomą. Wykonują polecenia burmistrza, wójta, czy prezydenta.
                                                  Budżet szkoły czy przedszkola, nie jest tworzony w oparciu o potrzeby, tylko wg. wytycznych burmistrza, wójta i prezydenta. Oszczędności w jednostkach edukacji tworzone są na dole. I wiem co mówie bo byłam przy tworzeniu budżetów szkół i przedszkoli. Wójt miał w nosie, że w szkole brakuje kredy, tablic, wyposażenia, okna trzeba wymienić, a boisko grozi niebezpieczeństwem. Ważniejsze było wybudowanie pomnika, ważniejsze było pociągnięcie chodnika, koło domu radnego, który głosuje tak jak wójt karze.
                                                  Ale Wy dalej możecie uważać, że za wszystkim stoi Tusk i każdemu dyrektorowi obcina kasę.
                                                  • olena.s Re: ale czy nie rozumiesz 13.06.13, 11:08
                                                    Dobra, a z twojego doświadczenia: jak rodzice powinni się zebrać i zadziałać, żeby to zmienić? Na jakim etapie ustalane są budżety edukacyjne, i te inwestycyjne i te bieżące?
                                                  • oqoq74 Re: ale czy nie rozumiesz 13.06.13, 11:45
                                                    Nie da się tego napisać jednym zdaniem. Bo musiałabym napisać, że trzeba znać obowiązki poszczególnych organów władzy, trzeba interesować się lokalnymi sprawami i wybierać odpowiednich ludzi.
                                                    I znów przeczytam, że jestem ponad. Tylko, że widzę w mojej lokalnej społeczności jak to się odbywa. Wybiera się ludzi, którzy obiecują cuda, typu basen, droga, wodotryski. Rzadko kto wtedy zastanowi się ile to będzie kosztować w utrzymaniu, czy będzie nas na to stać. A potem okazuje się, że trzeba oszczędzać i oszczędza się kosztem dzieci.
                                                    Dyrektor szkoły czy przedszkola, nie tworzy klas 30 osobowych, bo tak się jej podoba, tylko dlatego, że usłyszała od organu prowadzącego, że ma tak zrobić. Żaden wójt czy burmistrz się do tego nie przyzna.




                                          • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 14:26
                                            Ale zrozum, że to ludzie są odpowiedzialni za to jak ten system funkcjonuje.
                                            Zakładanie, że inny system przyniesie lepsze efekty jest bzdurą. Nejlepszy system posypie się, gdy zawiodą ludzie.

                                            Jakie to proste, dzieci powtarzają klasy, bo nie są gotowe do następnej. Życie pokazuje, że nie ma rozwiązań czarno-białych. Różne są czynniki powodujące powtarzanie klasy.

                                            W tym wątku część rodziców jest przeciw reformie, bo szkoły są nieprzygotowane. Z dyskusji dopiero wynika, że zawiodła dyrekcja szkoły, organ prowadzący, czyli gmina. Problem w tym, że wszystko wrzuca się do wspólnego worka.
                                            Tak się składa, że dobrze wiem, jak podchodzi się w samorządzie do wydatków szkolnych, jak są uchwalane budżety. I widzę, jak nieudolność w rządzeniu na poziomie samorządów, nepotyzm itd jest usprawiedliwiany jednym hasłem reforma edukacji.
                        • lauren6 Re: No nie do końca... 12.06.13, 13:26
                          olena.s napisała:

                          > Po to, żeby masy dzieci których rodzice mają w nosie edukację i chcą tylko mieć
                          > jak najmniej pracy,

                          Temu o czym piszesz służy rozpowszechnienie i rozbudowanie sieci publicznych przedszkoli i żłobków, by system rzeczywiście obejmował jak najmłodsze dzieci. Wcześniejsze wypchnięcie dzieci do podstawówek spowoduje jedynie, że rok wcześniej skończą obowiązkową edukację i będzie je można pchnąć do pracy zawodowej. Nie ma nic wspólnego z wyrównywaniem szans.
                          • olena.s Re: No nie do końca... 12.06.13, 13:42
                            Też by mnie cieszyła rozbudowa przedszkoli, ale weź pod uwagę, że teraz obowiązkiem przygotowania przedszkolnego objęte będą dzieci pięcioletnie, a więc proces wyrównywania jednak został przyspieszony o rok.
                            • lauren6 Re: No nie do końca... 13.06.13, 10:25
                              Co z tego?! Czy wiesz, że do warszawskich żłobków przyjmuje się jedynie 40% chętnych dzieci, bo dla reszty brakuje miejsc? Podobnie jest z przedszkolami dla 3 i 4 latków. Znam sytuację ze stolicy, ale na prowincji jest jeszcze gorzej. Co z tego, że rodzic chce posłać dziecko do przedszkola, jak zwyczajnie nie ma miejsc, bo samorządy i rząd wolą budować stadiony kosztem cięć w edukacji. Młode kobiety latami kiblują w domu, bo nie stać ich na niańkę/prywatne przedszkole. To jest polska rzeczywistość, której siedząc na emigracji naturalnie się nie widzi.

                              Mamy paść na kolana, bo rząd rzucił ochłap w postaci obowiązkowej edukacji przedszkolnej dla 5 latków? Nie żartuj sobie.
                  • moofka Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:10
                    Jeśli dziecko jest odpowiednio rozwinięte i emocjonalnie i intelektualnie to nic nie stoi na przeszkodzie by poszło do szkoły

                    ale co to znaczy odpowiednio rozwiniete
                    odpowiednio rozwiniete to ono po liceum bedzie
                    a i to nie wszyscy
                    szescio-siedmio-dziesieciolatek jest caly czas w rozwoju
                    czy przez tez nczas mam go schowac za szafa?
                    o to wlasnie chodzi, ze 5-6-7 lat to 'zloty wiek' dla rozwoju wiekszosci talentow - motorycznosci, zd. artystycznych, czytania, pisania itd itd
                    jezeli nie teraz, to kiedy?

                    moje dziecko - o duzych mozliwosciach, choc zaden geniusz
                    okres 6 i 7 roku zycia spedzial nudzac sie i meczac
                    nudzila go zerowka bo nie uczyl sie tam niczego
                    a szlaczki - sorry - zadna frajda dla chlopaka
                    nudzila go pierwsza klasa
                    bo dzieci w tym wieku jezeli nie sa chowane w buszu czytac i pisac juz umieja
                    dopiero w 3 klasie, kiedy zaczely sie juz tresci i zadania na miare zdolnego dziecka szkola zaczela go stymulowac i cieszyc
                    a nie tylko frustrowac i meczyc
                    a nasza wychowawczyni za kazdym razem pytala DLACZEGO
                    DLACZEGO pani nie poslala go rok wczesniej do szkoly
                    zupelnie inaczej by to wygladalo
                    • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:17
                      moofka napisała:
                      > a nasza wychowawczyni za kazdym razem pytala DLACZEGO
                      > DLACZEGO pani nie poslala go rok wczesniej do szkoly
                      > zupelnie inaczej by to wygladalo

                      No właśnie dlaczego?
                      W obliczu obecnej sytuacji - masz taką możliwość i nikt tego nie zabiera.

                      Co złego jest w możliwości wyboru?
                      • moofka Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:20
                        dlatego ze kiedy moje dziecko zaczynalo edukacje w 1 klasach byly siedmiolatki
                        uwazam, ze rownie wazny jest rozwoj spoleczny i grupa rowiesnicza
                        • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:39
                          moofka napisała:

                          > dlatego ze kiedy moje dziecko zaczynalo edukacje w 1 klasach byly siedmiolatki
                          > uwazam, ze rownie wazny jest rozwoj spoleczny i grupa rowiesnicza
                          >

                          W naszej klasie jest 25 dzieci (w tym sześć 6-latków). Żeby było śmiesznie dwójka dzieci ma już ukończone 8 lat.
                          Odnalazły się super, zresztą mają znakomitego pedagoga. Klasa jest zintegrowana już po pierwszym roku. Rodzice zresztą też fajni.

                          Spójrz - miałaś wybór. Ważna była dla Ciebie grupa rówieśnicza (dla każdego coś jest ważne) i okazało się, że Twój syn się nudził dwa lata (mając fajną grupę).
                          Nie wiem, nie oceniam czy to był dobry wybór czy nie - Ty pewnie lepiej to potrafisz ocenić z perspektywy czasu.

                          Grupę tworzą i dzieci i wychowawca. Nasza pani bardzo dba o dobre relacje i to ona ich integruje. Wiedziałam to zanim się zdecydowałam na tą szkołę i tą panią, po prostu robiłam wielomiesięczny wywiad. Każdy ma taką możliwość.

                          Jeśli więc miałaś swoje argumenty a do tego możliwość wyboru - chyba dało Ci to wystarczający komfort?
                  • ca.melia Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:19
                    > Widać wg niektórych wyścig szczurów zaczyna się już w wieku 6 lat i pewnie skac
                    > zą z radości, że ich dziecko będzie miało łatwiejszy start na studia niż np. sł
                    > abiej komunikujące się na tym etapie dziecko sąsiadów. Korepetytorzy sobie doro
                    > bią. Gminy odetchną, bo nie trzeba budować dodatkowych przedszkoli. Ale gdzie w
                    > tym wszystkim faktyczna troska o dobro dziecka? Bo ja widzę jedynie liczenie p
                    > ieniędzy.


                    wiesz co, tak. Bo może po drodze odpadną ci , co to potem upychają się na jakieś pseudo nędzne uczelnie i co pies zaszczeka chwalą się, pożal się Boże "wyższym wykształceniem", ze szkółki w przysłowiowym Pcimiu Dolnym. teraz mamy wysyp licencjatów i innych, którzy ledwo ciągnęli byle jakiś opłacony papierek zdobyć ale ambicje, zwłaszcza finansowe mają, że ho ho.

                    I może w końcu będzie tak, jak kiedyś, że studia to były studia, że było miejsce na technika, ogólniaki i szkoły zawodowe.

                    I tak właśnie, uważam, że moje drugie dziecko będzie miało lepszy start. A jak dziecko sąsiadów ma problemy z komunikowaniem, to sie trzeba dzieckiem zająć a nie nad nim jojczyć.

                    to tak, jak za czasów kiedy pracowałam jako logopeda w jednym z przedszkoli.
                    "Kubuś nadal nie mówi "sz" "
                    "potrafi już wymówić ale nalezy z nim wykonywać codziennie ćwiczenia, choćby po minutce żeby mu się wymowa utrwaliła. Ćwiczy pani z Kubusiem?"
                    "To ja mam jeszcze ćwiczyć?! To pani nie może raz w tygodniu go tego nauczyć?!"

                    To może trzeba przygotować jeszcze w domu dzieci do zmian, a nie jęczeć i smęcić. A jak nie kurcze, to do garów.
          • olena.s Re: No nie do końca... 12.06.13, 09:19
            Przecież pozostanie możliwość odroczenia obowiązku szkolnego dla dzieci, które nie rozwijają się tak, jak powinny, potrzebują jakichś terapii etc.
            • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 09:37
              olena.s napisała:

              > Przecież pozostanie możliwość odroczenia obowiązku szkolnego dla dzieci, które
              > nie rozwijają się tak, jak powinny, potrzebują jakichś terapii etc.

              tak, tylko nie wiem czy wiesz, ale obecnie prowadzi się coś na kształt 'historii' personalnej obywateli. Te informacje przekazywane są do gminy a potem pewnie dalej. Podpisywaliśmy coś takiego w przedszkolu (to było obowiązkowe).
              Rodzice chłopca musieliby wówczas uzasadnić dlaczego chcą ten obowiązek szkolny odroczyć i to będzie się ciągnąć za dzieckiem przez resztę życia. W sytuacji, gdy wkładają teraz cały wysiłek i niemało pieniędzy na przygotowanie go - nikt w szkole nie musiałby w ogóle wiedzieć, że był jakiś problem. Ot - dziecko mniej zdolne.
              • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 09:44
                Znaczy, że co, rodzice się wstydzą? Bo szkoła dowie się, że dziecko ma jakieś deficyty? No chyba właśnie szkoła powinna wiedzieć, źe taka sytuacja ma i miała miejsce. Nauczyciel jak przychodzi takie dziecko i ma informacje z czym były problemy, będzie wiedział z czym dziecko może mieć trudności. A jeśli rodzice to ukryją, to będzie ze szkodą dla dziecka.
                Z jednej strony ciągle krzyczy się, że brakuje indywidualnego podejścia do ucznia, z drugiej rodzice nie przekazują pewnych informacji nauczycielom i potem pretensje.
                • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 09:57
                  oqoq74 napisał(a):
                  (...)

                  i tak i nie.
                  Istnieje jeszcze pojęcie 'szufladkowania': aaaa bo to ten opóźniony, to już wszystko jasne.

                  Ja celowo niczego nie uprzedzałam w szkole (w nowym środowisku), zresztą pani na zebraniu sama o tym wspominała: proszę mi niczego nie sugerować, proszę dać mi szansę poznać państwa dzieci.
                  Bo to że mama Tomka uważa go za 'biednego małego, zastraszonego robaczka' nie znaczy, że tak odbierze go inny człowiek.

                  Większość moich obaw o swoje dziecko dzięki temu - zniknęła (np. właśnie to, że będzie ogonkiem na wycieczkach). Jedno się potwierdziło - moja córka jest wrażliwym człowiekiem (co nie jest wadą, ale w pewnych sferach utrudnia).

                  Kwestia 'opóźnienia' wyjdzie lub nie. Jeśli pani to zauważy, zaprosi rodziców, porozmawia i przedstawi swoje propozycje. W zależności od sytuacji rodzice mogą udzielić wyjaśnień ale nie muszą, bo np. uwagi pani okażą się 'do ogarnięcia'.
                  • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:03
                    Ale to co piszesz, to też argument za tym, że jednak rodzice nie potrafią spojrzeć na dziecko obiektywnie, że często przesadzają z oceną umiejętności swoich dzieci, że to, że ich zdaniem dziecko sobie nie poradzi, jest tylko i wyłącznie ich obawą, bo w grupie z innymi dziecko świetnie się odnalazło, świetnie sobie radzi.
                    • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:29
                      oqoq74 napisał(a):

                      > Ale to co piszesz, to też argument za tym, że jednak rodzice nie potrafią spojr
                      > zeć na dziecko obiektywnie, że często przesadzają z oceną umiejętności swoich d
                      > zieci, że to, że ich zdaniem dziecko sobie nie poradzi, jest tylko i wyłącznie
                      > ich obawą, bo w grupie z innymi dziecko świetnie się odnalazło, świetnie sobie
                      > radzi.

                      No i dlatego powinni otrzymać odpowiednie obiektywne wsparcie. Dopiero na tej podstawie dalsze decyzje.
                      Sądzisz, że rodzić który otrzyma jasną informację: dziecko jest gotowe do szkoły, w przedszkolu już się niczego więcej nie nauczy, otrzyma arkusz gotowości szkolnej z opisem wszystkich obszarów - mimo to zostawi dziecko?
                      • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:40
                        Biorąc pod uwagę wpisy niektórych tutaj ematek, tak. Czytałam tutaj wpisy, że panie w przedszkolu mówiły, że dziecko może już iść, ale rodzic i tak nie posłał.
                        Zakładasz, że wszyscy rodzice stosują się do tego co powiedzą panie w przedszkolu czy pedagodzy, psychologowie w poradniach, a tak nie jest, jak również, zakładasz, że wszyscy ci, którzy protestują, wiedzą przeciw czemu prostestują, a tak też nie jest. Nie jest też tak, że wszyscy rodzice przykładają się do edeukacji swoich dzieci, dbają o ich rozwój intelektualny, emocjonalny itd. Dlatego też wprowadza się obowiązek nauki.
                        • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 10:52
                          oqoq74 napisał(a):
                          > Zakładasz, że wszyscy rodzice stosują się do tego co powiedzą panie w przedszko
                          > lu czy pedagodzy, psychologowie w poradniach, a tak nie jest,

                          Zakładam, że rozsądni rodzice tak robią.

                          Nie jest też tak, że wszyscy rodzice przykładają się do edeukac
                          > ji swoich dzieci, dbają o ich rozwój intelektualny, emocjonalny itd. Dlatego te
                          > ż wprowadza się obowiązek nauki.

                          i właśnie dlatego taki rodzic nie pomoże temu 6-latkowi w lekcjach - zostawi go z własnymi problemami, zatem jeśli dodatkowo dziecko nie będzie jeszcze gotowe - otrzyma podwójnie w d.... od systemu i od rodziców.

                          Zatem tworzymy reformę dla wybranych rodziców? Bo jedni dbają bardziej a inni mniej? Gdzie w tym wszystkim jest dziecko? Dziecko, które może mieć różnych rodziców i żadnego wpływu na zmianę...
                          • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 11:01
                            A skąd Ty wyciągasz wnioski, że to reforma dla wybranych. Jeśli rodzic jest niewydolny, to czy dziecko będzie miało 7 czy 6 czy 10 będzie niewydolny.
                            Dzieci idące wcześniej do szkoły, to dzieci, które wcześniej mają zapewniony rozwój intelektualny, społeczny itd przez szkołę. Ty widzisz w tym stronę negatywną, a ja pozytywną. W tym jest problem, ja widzę w tym szansę dla tych dzieci, a Ty tylko zagrożenie.
                            • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 11:18
                              oqoq74 napisał(a):

                              > A skąd Ty wyciągasz wnioski, że to reforma dla wybranych. Jeśli rodzic jest nie
                              > wydolny, to czy dziecko będzie miało 7 czy 6 czy 10 będzie niewydolny.

                              Pewnie, tylko starsze dziecko emocjonalnie będzie bardziej odporne, aby się z tym skonfrontować.

                              > Dzieci idące wcześniej do szkoły, to dzieci, które wcześniej mają zapewniony ro
                              > zwój intelektualny, społeczny itd przez szkołę

                              A emocjonalny? W przedszkolu pani miała więcej czasu na jedno dziecko (bo mniej dzieci/ więcej pań). W szkole pani ma klasę (nierzadko 30 dzieci) i nie przerwie lekcji bo jedno non-stop chlipie w kącie. W szkole jest konkretne tempo pracy - dziecko może się rozwijać o ile nadąża. Jeśli nie - leci w dół.
                              Biorąc pod uwagę sześciolatków, którzy jeszcze nie są gotowi - zmniejsza się ich szansę.
                              Prawdziwa szansa jest dla tych gotowych.

                              Ty widzisz w tym stronę negatyw
                              > ną, a ja pozytywną. W tym jest problem, ja widzę w tym szansę dla tych dzieci
                              > , a Ty tylko zagrożenie.

                              Nie - ja widzę dzieci, rodziców i rozumiem pewne potrzeby. Dostrzegam też problemy, których inni nie chcą widzieć, bo mają takie otoczenie i takie dzieci, że wydaje im się, że wszyscy mają tak samo. Ponadto nie bardzo lubię, kiedy ktoś próbuje zdecydować co jest dla mnie lepsze.
                              • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 11:32
                                Ale to co napisałaś pokazuje, że dużo zależy od nauczycieli. W klasie syna jest kilkoro dzieci, które mają problemy i są to o dziwo, te które poszły jako siedmiolatki. Mają zajęcia wyrównawcze. Pewnie, że wymaga to też współpracy z rodzicami. Ale jeśli rodzic nie będzie chciał pomóc, to i 7 latek będzie miał problemy.

                                Wiesz, czy Tobie się to podoba czy nie, żyjesz w jakiejś społeczności. Po to są ustalane przepisy, obowiązki, prawa by ludzie się dogadywali.
                                Anarchia nie jest dobrym rozwiązaniem. Tobie nie podoba się obowiązek szkolny dla 6 latków, innemu nie podoba się, że nie można prowadzić auta po alkoholu, jeszcze inny będzie miał w nosie Twoje prawo własności i zabierze Twoje auto. Na tym polega życie, że trzeba się dostosować.
                                • aakita Re: No nie do końca... 12.06.13, 12:07
                                  oqoq74 napisał(a):
                                  > Anarchia nie jest dobrym rozwiązaniem.

                                  Za to demokracja totalitarna to ideał....

                                  Na
                                  > tym polega życie, że trzeba się dostosować.

                                  Zapewne trzeba będzie bo wszystko idzie w tym kierunku, co nie oznacza, że nie warto o swoje walczyć (proszę - matki I kwartału walczyły i mają). Jeśli byłoby referendum - wtedy byśmy się przekonały jakie są odczucia większości.
                                  Moje odczucia się nie zmieniły po tej rozmowie, pomimo, iż moja 6-latka kończy właśnie 1-szą klasę z wyróżnieniem nadal jestem za wolnym wyborem rodziców.
                              • bbkk Re: No nie do końca... 12.06.13, 11:34
                                aakita napisał(a):

                                > A emocjonalny? W przedszkolu pani miała więcej czasu na jedno dziecko (bo mniej
                                > dzieci/ więcej pań). W szkole pani ma klasę (nierzadko 30 dzieci)

                                Czytałaś wątek ile jest dzieci w klasie? Zapraszam.

                                W mojej okolicy w przedszkolach dzieci jest więcej niż w szkołach.
                                • oqoq74 Re: No nie do końca... 12.06.13, 11:39
                                  W klasie syna jest 21 dzieci. W przedszkolu było 25. wink
              • olena.s Re: No nie do końca... 12.06.13, 09:46
                Z całym szacunkiem, jak mam (a mam) generalną sraczkę lękową na skutek gromadzenia danych o obywatelach, tak czy ty jednak nie przesadzasz solidnie? Naprawdę sądzisz, że fakt, iż Józio nie opanował R i płacze jak ma rysować szlaczki będzie się w charakterze duzgocącej opinii za panem Józefem ciągnął jeszcze w liceum, na studiach i w korpo?
                I przede wszystkim: czy naprawdę ważniejsza jest ta obawa, czy też przyszłość zaniedbywanych masowo dzieci z nieuprzywilejowanych srodowisk, którym żaden rodzic nie kupi farb, papieru, kredek i książeczek, i do tego wszystkiego dorwą się dopiero, kiedy obejmie ich powszechny obowiązek szkolny?
              • melancho_lia Re: No nie do końca... 12.06.13, 09:47
                No to już zakrawa na paranoję...
                No i co z tego, ze ktoś miał odroczony obowiązek szkolny? Rpboty potem nie dostanie? Myślisz, ze ktokolwiek będzie sięgał aż tak daleko?
                Chyba dobro dziecka ważniejsze niż wstyd rodzica?
              • evee1 Re: No nie do końca... 12.06.13, 09:48
                No nie przesadzaj, w delegacje szef jakiegos faceta nie pusci, bo ten facet poszedl do szkoly w wieku 7, a nie 6 lat. Myslisz, ze ja mam jakies chody, bo zaczelam szkole w eiku 6 lat? Przeciez to smieszne.
          • melancho_lia Re: No nie do końca... 12.06.13, 09:19
            Zawsze jest możliwość odroczenia obowiązku szkolnego. Więc nadal te dzieci, które się "nie nadają" moga iść później.
          • bbkk Re: No nie do końca... 12.06.13, 11:41
            aakita napisał(a):


            >
            > To nie jest jednowymiarowa decyzja a już z całą pewnością wiek dziecka nie jest
            > najważniejszy (a na tym opiera się cała reforma). Już pomijając polityków to c
            > zemu rodzice nie są w tej kwestii jednomyślni? Czemu jedni są ZA a inni PRZECIW
            > , kiedy właśnie w tej sytuacji jest możliwy kompromis?

            Weź jeszcze pod uwagę kwestię rywalizacji. I to zarówno na poziomie umysłowym jak i sportowym. Oczywiście że w wieku 15-16 lat nie będzie to już problemem i dziecko wykazujące predyspozycje w jakimś kierunku może konkurować ze starszymi. Ale 6 i 7latki już niekoniecznie. A im młodsze dzieci tym konkursy dla nich opierają się na obserwacji świata - wygrywa więc ten, ktoś świat obserwuje dłużej (a niestety konkursy są dla dzieci z poszczególnych klas a nie roczników). Podobnie jest w sporcie na poziomie szkolnym (nie klubowym). Stratują np. klasy drugie.
          • nikki30 Re: No nie do końca... 12.06.13, 16:31
            aakita napisał(a):

            > Cała reforma kompletnie nie bierze pod uwagę różnic indywidualnych u dzieci. Có
            > rka poszła jako 6-latek bo w obszarach: rozwoju emocjonalnego, poznawczego, fiz
            > ycznego, społecznego oraz wiedzy osiągnęła wystarczający poziom.
            > Fakt, że jest inteligentna niczego by nie zmienił jeśli emocjonalnie nie byłaby
            > gotowa na realizowanie obowiązku szkolnego - wtedy trudno, ale siedziałaby rok
            > w zerówce.

            Reforma bierze pod uwagę takie dzieci! Jeśli dziecko ma problemy tak jak moje (też zaburzenia integracji sensorycznej) przechodzi szereg badań. Specjaliści w porozumieniu z rodzicami decydują czy dziecko jest gotowe, czy nie. Decydują o dalszym postępowaniu i pracy z dzieckiem. W przypadku dużych zaburzeń zapada decyzja o nauczaniu specjalnym.
            W Francji odsetek takich "niegotowych" 6 letnich dzieci waha się w granicach 2-3 %.W Polsce jest pewnie podobnie. Chociaż czytając fora internetowe, słuchając rodziców mam wrażenie że jest ich przynajmniej 40 %smile
        • lauren6 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 09:55
          ca.melia napisała:

          > Bo jakby jedna z drugą rano gnały do pracy, potem z wywalonym ozorem robiły p
          > o drodze zakupy, wpadały do domu i oporządzały dom, to na durne dyskusje i nego
          > wanie umiejętności własnego dziecka nie miałyby czasu.

          Rozumiem, że na to właśnie liczyła władza wprowadzając tą nieprzygotowaną reformę. Matki latają z wywalonym jęzorem, by utrzymać dziecko w tym kraju, więc nie będą miały czasu na protestowanie przeciwko bezmyślnym ustawom. So wrong.

          Jeśli myślisz, że przeciwko reformie protestują kury domowe, którym się w życiu nudzi, to właśnie twoja teoria posypała się jak domek z kart.
          • ursgmo Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 10:18
            edelstein napisała:
            .Gdybym glosowala,glo
            > sowalabym na Palikota,ale raczej dla rozrywki niz z potrzeby sercabig_grin


            W tym problem że emigracja bez pojęcia głos zabiera , głosuje i efekty są takie jak widać - PO nie wiadomo jakim cudem nadal rządzi .
            Jak się spakowało walizki, wyjechało i gdzie indziej żyje i płaci podatki to zostawmy krajową reformę edukacji ludziom których ona dotyczy. Moje dziecko kończy 5 klasę .Pamięta ktoś swój podręcznik choćby do historii z 5 klasy ? to jak będzie Polskę wizytować na kanikułach , vacation czy innych feriach niech zajrzy do księgarni i obejrzy aktualny podręcznik a potem głupoty opowiada że teraz poziom jest dużo wyższy.
            Mam jeszcze córkę - gimnazjalistkę , również poziom ,program itp jest na niekorzyść obecnego systemu. Ten przywoływany nieustannie statystyczny ? wysoki poziom umiejętności czytania młodzieży zawdzięczamy li i jedynie temu że na smartfonach , tabletach i fb trzeba umieć się poruszać więc i dzieciarnia czytanie poprawiła.
            Mam też i niespełna 3 latkę więc omawiany temat mnie żywo dotyczy . Zwyczajnie nie chcę żeby szła do szkoły tak wcześnie , nie bo nie . Bez histerii . Nasza szkoła jest nowa piękna , przygotowana , sprzątaczki są więc i czysto, stołówki i place zabaw na piątkę . Dla 40 latka cóż to jeden rok dla 6 latka to cała wieczność i zdąży jeszcze wpaść w kierat . Było dobrze jak była zerówka w wieku 6 lat , szkoła 7 , kto się nudził bez problemu mógł iść wcześniej.
            Nie chcę żeby niekompetentny , bezsensownie miotający się rząd odbierał mi prawo do decydowania o wszystkim , a tak się właśnie dzieje że coraz mniej mam do powiedzenia w kwestii jakiejkolwiek od własnego odwłoka zacząwszy uncertain
            A tak w ogóle jak jest taka głośna medialna burza to cichutko bocznymi drzwiami rząd szykuje nam coś znacznie gorszego .
            • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 10:28
              Tak, obecny program jest mniej przeładowany faktami niż za czasów starych repów, takich jak ja (wiem, bo w domu realizuję go z dzieckiem, aktualnie 4 SP).
              Nie, nie uważam, aby zmiana polegająca na mniejszej liczbie faktów, a większej ilości myślenia była zła - nawet jeżeli w efekcie dziecko nie będzie musiało wkuwać dopływów Warty i pełnego pocztu królów.
              • ursgmo Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 10:51
                olena.s napisała:

                > Tak, obecny program jest mniej przeładowany faktami niż za czasów starych repów
                > , takich jak ja (wiem, bo w domu realizuję go z dzieckiem, aktualnie 4 SP).
                > Nie, nie uważam, aby zmiana polegająca na mniejszej liczbie faktów, a większej
                > ilości myślenia była zła - nawet jeżeli w efekcie dziecko nie będzie musiało wk
                > uwać dopływów Warty i pełnego pocztu królów.

                A gdzie masz większą ilość myślenia w programie ?jak to się przejawia ? pytam z ciekawości bo naprawdę nie wiem ? moich starsza dwójka , dzieci w rodzinie ,dzieci znajomych , kolegów i przyjaciół, sąsiadów ............i u wszystkich ta sama konkluzja - obcięto encyklopedyczne fakty a nauki myślenia jak nie było , tak nie ma , więc czyż dzieci nie wychodzą głupsze z tego systemu ?
                • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 10:59
                  > A gdzie masz większą ilość myślenia w programie ?jak to się przejawia ? pytam
                  > z ciekawości bo naprawdę nie wiem ?

                  Mogę ci uczciwie odpowiedzieć na podstawie maks 4 klasy podstawówki, i to bez religii i informatyki, i tylko na poziomie podręczników, a nie tego, co robią z nimi nauczyciele.
                  Historia jest obecnie nauką o czasach, a nie wkuwaniem dat. Zawiera całą lekcję na temat źródeł historycznych, co pozwoli również zrozumiec rzetelność lub nierzetelność tychże. Pokazuje zagadnienia (religia, imperium, filozofia, cywilizacja) w szerokiej perspektywie, nie jest chronologicznym strumieniem faktów.
                  Na polskim jest więcej zabawowych ćwiczeń niż wkuwania zasad. Teksty w podręczniku dziecka - znacznie ciekawsze, niż za mojej pamięci.
                  Na matematyce więcej zadań z treścią, mniej słupków.
                  Na przyrodzie - mam wrażenie, że mnie nie uczono o rozpoznawaniu północy bez kompasu? ALe przyrodę z mojej szkoły ośmioletniej bardzo słabo pamiętam.
                  • ursgmo Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 11:06
                    A widzisz twierdzisz tylko na podstawie podręczników a nie tego co robi nauczyciel. W klasach 1-3 jeszcze nie jest źle tu jest trochę inaczej niż kiedyś ale od 4 klasy kiedy zaczyna się ta poważniejsza nauka jest dokładnie tak jak było i faktów mniej , wiedzy też. Jedyna informatyka się wychyla bo dostęp do komputerów jest dobry więc ćwiczą praktycznie.
            • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 12:06

              Jak wiadomo emigrantom mozg wyparowuje od dazu po przekroczeniu granicybig_grin
              Sa emigranci czasowi lub tacy,ktorzy nie sa zdecydowani gdzie chca zyc,jakim prawem odbierasz im mozliwosc decyzji.
              Glosowalabym na Palikota,nie na PO,do niego mimo odpalow mi najblizej.

              “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
              Autorem powyzszego zdania jest M.
              • ursgmo Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 16:16
                Widzisz a ja kiedyś zdecydowałam nie emigrować , żyję tu i liczę na to że ci którzy glosują będą razem ze mną wypijać to piwo którego nawarzymy .W jaki sposób dotknie emigranta ta czy inna reforma ? Jeśli zabrałem zabawki z piaskownicy to nie będę w niej ustalal zasad - tak by było uczciwie. Nie mowię tu o ludziach którzy wyjechali na tygodnie, miesiące czy na określone czasowo kontrakty , tylko o ludziach którzy zaaklimatyzowali się tam , załozyli domy, posyłają dzieci do szkoły i wrócą może tam kiedyś. Ale dziś ich nie ma i o dniu dzisiejszym decydowac nie powinni. Niestety pogdybać sobie tylko mogę.
                • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 20:06

                  Oczekujesz oklaskow za to,ze zostalas w Polsce?
                  emigranci posiadaja rodzina w Pl i chca by im sie dobrze zylo,by gdy przyjada na wakacje widzieli preznie rozwijajace sie panstwo.
                  Osobiscie uwazam,ze emigranci sa czesto sila napedowa do zmian i znaja sie lepiej,bo Jak w przypadku reformy dla 6latkow znaja ten System,znaja plusy i minusy.

                  “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                  Autorem powyzszego zdania jest M.
                  • ursgmo Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 21:41
                    Oklasków ? mój wybór i moja sprawa
                    Zrozum że o tym co obecnie dzieje sie w polskiej szkole, pojecie maja rodzice dzieci które aktualnie do niej chodza. To my ponosimy koszty kolejnych poronionych pomysłów choćby takich jak mundurki. Masz pojęcie jak wygladała ta "wspaniala inicjatywa" , kiedyś wychwalana tu na forum przez emigrantki właśnie ?
                    edelstein napisała:
                    > Osobiscie uwazam,ze emigranci sa czesto sila napedowa do zmian i znaja sie lepi
                    > ej,bo Jak w przypadku reformy dla 6latkow znaja ten System,znaja plusy i minusy
                    >
                    ale nie biorą w tym udziału ,nie dotyczy ich bezposrednio
                    wolno mi uważać ze powinny być ograniczenia w przypadku referendum do osób z grupy zainteresowanej -przyszłych i obecnych rodziców.
                    • incubus_1 mundurki 12.06.13, 22:05
                      Akurat wprowadzenie mundurków były chyba jedyną mądrą rzeczą, jaką usiłowano w szkołach zrobić.
                      • ursgmo Re: mundurki 12.06.13, 22:54
                        incubus_1 napisała:

                        > Akurat wprowadzenie mundurków były chyba jedyną mądrą rzeczą, jaką usiłowano w
                        > szkołach zrobić.

                        Nie o sam pomysł chodzi a o realizację .Kazano mundurki wprowadzić na łapu capu na już , było kilka miesięcy na wprowadzenie . Szkoły narzuciły ubiór , najczęściej mundurkozastępczy , niepodobny do zachodnich , nie dla nas były gustowne sweterki , spódniczki , czy kamizelki z koszulami. U mojej córki była to porozciągana koszula jeans a'la Kuroń plus koszulka od"chińczyka". Jak to wygladało? to był mundurek ? co sobą reprezentował ?
                        rodzice powyrzucali pieniądze ,ktoś na tym nieźle zarobił (dokładnie jak przy strojach komunijnych) , po roku upadło i tyle z tego wynikło
                        • olena.s Re: mundurki 12.06.13, 23:01
                          Ładne mundurki indywidualnie szyte są drogie. Ludzie forsy nie mieli, to szkoły wybierały to, co najtańsze.
                          • ursgmo Re: mundurki 12.06.13, 23:24
                            Bo na szybko było .Gdyby dali rok ustalając że mundurkiem jest np. biała koszulka plus grantowa bluza/kamizelka i granatowe spodnie/spódniczka , to zaraz sieciówki i markety wprowadziłyby stosowny asortyment i byłoby taniej i jakoś by to wyglądało .Dziecko i tak ubrać trzeba .
                            • incubus_1 Re: mundurki 13.06.13, 07:57
                              Dokładnie tak. Ale to tak, jak z reformą oświaty. Gdyby wszystko najpierw przygotowano, szkoły, program, nauczycieli, to nie byłoby problemu i sama podpisałabym się pod sześciolatkami w szkole. Ale nie w obecnej formie i nie po porażce wprowadzenia gimnazjów, bo niestety tylko tak można nazwać obecny system szkolnictwa.
                            • olena.s Re: mundurki 13.06.13, 08:00
                              Powinni najpierw pogadać z Tesco.... Tylko niestety tam był też komponent wyrózniania poszczególnych szkół na pierwszy rzut oka - duży błąd, bo to koszmarnie zwiekszyło koszty.
                              • ursgmo Re: mundurki 13.06.13, 08:39
                                Widać nie pogadali wink a szkoda bo całkiem fajne wielopaki szkolnych ciuchów mają u nich w uk.
                                A na poważnie to gdyby mieli odrobinę pojęcia co robią wiedzieliby że pośpiech to tylko przy łapaniu much jest wskazany. Najpierw powinni zacząć od podstaw czyli ujednolicenia ubioru a potem , rok później ? starać się wprowadzić elementy wyróżniające , charakterystyczne bluzy czy swetry lub choćby apaszki. Ale nie , w gorącej wodzie kąpany Giertych , w piątek wymyślił w poniedziałek chciał mieć smile przecież nie on za to płacił.
                                • olena.s Re: mundurki 13.06.13, 09:14
                                  No bo u nich mundurki mają w zasadzie wszyscy.
                                  Ale to jest to, o czym gdzieś tam wczesniej pisałam: każdy rząd ma bardzo mało czasu, i dlatego prawie żadna reforma nie może być przygotowywana z dużym wyprzedzeniem.
                                  Ponadto mam wrażenie,że ten pomysł Giertycha to było trochę magiczne myślenie o mundurku, który sam w sobie przeistoczy kazdą polską szkołę w świątnię myśli narodowo-konserwatywnej.
                                  • incubus_1 Re: mundurki 13.06.13, 09:21
                                    Co do myślenia Giertycha, to już Twoja interpretacja. Sam pomysł był doskonały, tylko nie wiadomo dlaczego odwołany przez Hall. Trzeba było pociągnąć. Ale podejrzewam, ze chciała wszystkich ugłaskać, oczy zamydlić i potem wystrzelić ze swoją głupią reformą.

                                    Co do zerówek - moje dziecko wyszło z państwowej zerówki ze znajomością liter, podstaw liczenia. I szczerze mówiąc w pierwszej klasie nie było ani jednego dziecka, które tego by nie umiało na wstępie.
                                    • olena.s Re: mundurki 13.06.13, 09:32
                                      Nie chcę być nieuprzejma, ale skoro piszę "mam wrażenie że......" to jest chyba dość oczywiste, że to moja interpretacja, nieprawdaż?
                                      • incubus_1 Re: mundurki 13.06.13, 09:35
                                        Masz rację. Przepraszam.
                                      • incubus_1 Re: mundurki 13.06.13, 09:39
                                        Nie jestem oszalałą fanką Giertycha, ale po prostu przyzwyczaiłam się do opluwania z dużym zapałem jego kilku nawet niezłych pomysłów.

                                        Ale przyznaję, dyskusja z Tobą jest na wysokim poziomie. Nie dajesz się wyprowadzić z równowagi, sprowokować, lubię Cię czytać, nawet gdy się nie zgadzam Życzyłabym sobie takiego opanowania. Niestety ja jestem nerwus i szybko mnie ponosi.
                                        • olena.s Re: mundurki 13.06.13, 09:44
                                          Nie ma sprawy, ja akurat jestem zwolenniczką mundurków, i żałuję, że mam dziecko w szkole bezmundurkowej. Mimo, że Giertycha serdecznie nie znosiłam, zwłaszcza w roli ministra edukacji.
                                          A za komplementy merdam, wdzięcząc się nieprzystojnie.
                                • hanalui Re: mundurki 13.06.13, 12:49
                                  ursgmo napisała:

                                  > Widać nie pogadali wink a szkoda bo całkiem fajne wielopaki szkolnych ciuchów ma
                                  > ją u nich w uk.

                                  No tak...tylko ze to zwykle koszulki, spodenki czy polo, a czesto szkoly wymagja kolorystyki spodniczki takiej a smakiej, bluzy maja miec szkolna tarcze/logo wyhaftowane, krawat w kolorze i z logo i taki mundurek kosztuje np u mnie 100e, a to tylko 1 bluza z logo, 2 koszulki polo z logo, dresy do cwiczen). I o ile czerwona koszulka polo kosztuje w tesco kilka euro to taka ktora wymaga szkola kosztuje juz 20E.
                                  Zapewniam cie ze sklepy z mundurkami (w moim wypadku tylko 1 ktory ma rzeczy dla mojej szkoly) nie sa tanimi sklepami
                        • hanalui Re: mundurki 13.06.13, 10:02
                          ursgmo napisała:
                          Szkoły narzuciły ubiór , najcz
                          > ęściej mundurkozastępczy , niepodobny do zachodnich , nie dla nas były gustow
                          > ne sweterki , spódniczki , czy kamizelki z koszulami. U mojej córki była to por
                          > ozciągana koszula jeans a'la Kuroń plus koszulka od"chińczyka". Jak to wyglada
                          > ło? to był mundurek ? co sobą reprezentował ?

                          Za gustowny i dobry jakosciowo pewnie trzeba by bylo sporo zaplacic wiec wybrano najtansza wersje
                          • olena.s Re: mundurki 13.06.13, 10:17
                            Kiedy właśnie nie do końca - kiedyś dziewczyny z GB wklejały linki do różnych Tesco, Maksów i Spencerów i tak dalej, które masowo sprzedają szkolne komplety. I to nie były drogie rzeczy, może nie jakiś dziki luksus, ale robiły wrażnie pożądnych. Mam wrażenie, że z takimi mundurkami wcale by się nie wydawało więcej pieniędzy na odzież dziecka, niż bez nich, a na pewno dziecko wyglądałoby szykowniej niż w polarowej kamizeli.
                            • lauren6 Re: mundurki 13.06.13, 10:30
                              Znowu: przenosisz na warunki w Polsce warunki zachodnie. Zapomnij o tym. W Polsce duża część dzieci nie ubiera się w Marksach i Spenserach, chyba że z tych kupionych w szmateksie na wagę. Królują tanie ciuchy z bazaru, lumpex, donaszanie ubrań po rodzeństwie. Dla takich ludzi wydatek na mundurek szkolny to jest spory dodatkowy wydatek.
                              Dlatego w bardzo wielu szkołach w PL umundurowanie dzieci oznaczało ubranie ich w tanią, niegustowną szmatę.
                              • incubus_1 Re: mundurki 13.06.13, 10:37
                                Bez przesady. Zestaw 2-3 białych bluzek kosztuje w WB w zależności od wieku id 2 do 5 funtów w supermarkecie. Dalsze części garderoby też nie są drogie. A to nie jest zła jakość. Więc cena też nie jest porażająca, odpowiada cenom za wątpliwej jakości rzeczy bazarowych. Zabrakło staranności wykonania wprowadzenia mundurków. Sam pomysł był dobry.
                              • ursgmo Re: mundurki 13.06.13, 10:41
                                lauren6 napisała:

                                > Znowu: przenosisz na warunki w Polsce warunki zachodnie. Zapomnij o tym. W Pols
                                > ce duża część dzieci nie ubiera się w Marksach i Spenserach, chyba że z tych ku
                                > pionych w szmateksie na wagę. Królują tanie ciuchy z bazaru, lumpex, donaszanie
                                > ubrań po rodzeństwie. Dla takich ludzi wydatek na mundurek szkolny to jest spo
                                > ry dodatkowy wydatek.
                                > Dlatego w bardzo wielu szkołach w PL umundurowanie dzieci oznaczało ubranie ich
                                > w tanią, niegustowną szmatę.

                                Skoro dzieci z biednych rodzin dostają dofinansowanie na podręczniki ,prawdopodobnie i na dopłacony mundurek można by się załapać , szybko też powstałby drugi obieg takiej odzieży .
                                • hanalui Re: mundurki 13.06.13, 16:45
                                  ursgmo napisała:

                                  > , szybko też powstałby drug
                                  > i obieg takiej odzieży .

                                  Mundurek mojego dziecka po roku noszenia nadaje sie na szmate do podlogi a nie na drugi obieg...a i to sa serio bardzo dobre gatunkowo i jakosciowo rzeczy tylko noszone dzien w dzien i prane na okraglo rozsypuja sie w rekach po roku
                              • olena.s Re: mundurki 13.06.13, 10:55
                                Nie jestm pewna, czy słusznie prawisz, rzuć okiem na ceny, mam wrażenie, ze nie są wstrząsające jak na polską kieszeń. Spodnie od 3 do 7 funtów, swetry po 3, koszulki po 2.... Jezeli jakość jest znośna, a tak mi się coś ochapia, że emigrantki z Wysp mówiły, że obleci, to nie są to wielkie wydatki.
                                • incubus_1 Re: mundurki 13.06.13, 11:00
                                  Dokładnie. Dużo trudniej i drożej jest ubrać dziecko do szkoły, w której panuje rewia mody.
                                • ciociacesia tylko ze te ceny nie maja przełozenia na polskie 13.06.13, 11:33
                                  to co w uk mozna sprzedac po funciaku w polsce musi kosztowac swoje, w koncu to zagraniczny markowy ciuch
                    • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 22:10

                      Wiesz ja nie mieszkam na pustkowiu,mam Internet,skypa,maile,telefony i wiem co sie dzieje w polskiej szkole,bo a)chodza do niej dzieci moich krewnych(w roznych miastach Pl,id morza po Tatry,doslownie)w,dodatku ci krewni nie wiedziec czemu sa nauczycielami,zawod rodtinnytongue_out Wiem co sie dzieje w polskiej szkole.
                      • ursgmo Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 22:28
                        Cokolwiek by nie napisać jedno jest pewne : nadal zupełnie Ciebie i Twojego dziecka to nie dotyczy. Ot tylko tyle. A raczej aż tyle.
                        • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 22:54
                          To zupełnie nie dotyczy mas osób, które sie wypowiadają w temacie, że sobie pozwolę szepnąć. Matek starszych dzieci, na przykład.
                          • ursgmo Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 23:19
                            Fakt. Ja się czuję uprawniona ,mam prawie trzyletnią córkę więc jeszcze jeden start do edukacji przed sobą .Dwa już odbyłam.
        • run_away83 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 10:29
          Mam super samodzielne dziecko. Rok temu (miał niespełna 6 lat) pojechał z dziadkami pod namiot, trzy tygodnie na kempingu. Spał w namiocie, w śpiworze. Sam chodził do WC - na kempingu łazienki były kilka razy dziennie sprzątane, była ciepła woda w kranie i mydło. Sam się kąpał pod prysznicem i pamiętał o rozwieszeniu ręcznika. Pomagał w przygotowaniu posiłków w warunkach polowych i zmywaniu naczyń w misce. Chodził na kilkunastokilometrowe wycieczki po górach. Sam wybierał ubranie stosowne do pogody. Zauważył że ma na wyczerpaniu zapas bielizny i skarpetek i zrobił z babcią pranie ręczne.

          W domu też jest samoobsługowy. Sam chodzi do ubikacji, myje ręce, wie że jak mu się zdarzy zachlapać podłogę to trzeba wytrzeć. Sam się myje, dba o ubrania (brudne wkłada do prania, czyste składa i chowa na miejsce). Sam się sprawnie ubiera i pomaga w tym młodszemu bratu. Potrafi zrobić kanapki, podgrzać coś w mikrofalówce, jak zje to po sobie sprząta. Świetnie rysuje, rysunki są kolorowe, staranne i dopracowane w naniejszych szczegółach. Biega, jeździ na rowerze, łazi po drzewach. Uwielbia towarzystwo innych dzieci. Utrzymuje porządek w zabawkach, wie gdzie coś schował i potrafi szybko znaleźć.

          W szkole zdarzyło mu się zsikać bo brzydził się skorzystać z łazienki. Przez dwa lata sześć czy siedem razy przywlókł do domu jelitówkę. Całą zimę walczyliśmy z problemami skórnymi - do mycia rąk tylko lodowata woda. Ma etykietkę roztrzepańca i fajtłapy bo "wszystko gubi" - to o rzeczach, które zginęły z niezamykanej szatni w czasie zajęć szkolnych - to wina dziecka, ono "zgubiło". Ponoć jest "mało samodzielny u ma problemy z ubieraniem" - no jak pięćdziesiątka dzieci musi wyłowić swoje kurtki, czapki i buty z jednego stosu leżącego na kupie pod ścianą w pomieszczeniu 2x2 to wszystkie "mają problemy", jakoś mnie to nie dziwi... Podobno "ma problemy z motoryką małą i sprawnością manualną" - nie lubi rysować kwiatkowych szlaczków i innych esów-floresów. Jest "odludkiem i skarżypytą, nie lubi dzieci" - jak kolega go leje to syn nie wdaje się w bójkę tylko oczekuje uwagi i interwencji nauczycielki, a jej zdaniem powinien walnąć na odlew "bo to chłopak".

          Dziękuję za taką "edukację".
          • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 10:34
            Ale ty opisujesz jakąś koszmarną szkołę, do której nie powinno się posyłać także i siedmiolatka!
          • melancho_lia Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 10:37
            To że akurat ta szkoła tak wygląda to nie wina reformy tylko fatalnej dyrekcji. Żadna ze znanych mi szkoł tak nie wygląda. Opisywana przez Ciebie nie nadaje się dla żadnego dziecka...
          • gryzelda71 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 10:37
            Może warto było wybrać inna szkołę z czystymi toaletami?
            • melancho_lia Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 10:52
              zaraz usłyszysz że to jedyna szkoła w promieniu 100km i że wszystkie pozostałe są równie złe.
          • an_ni Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 10:55
            to znaczy ze twoj syn jest madrzejszy od ciebie bo ty wybralas mu zła szkołę
            pierwszy rok funkcjonuje ta szkoła? nie slyszalas nic o niej?
            nie ma rady rodzicow, ktora wymagalaby od dyrekcji zmian ?
            w twojej wsi /miejscowosci / dzielnicy to jedyna szkola? jedyna zerowka?
            mysl kobieto za wczasu zamiast krytykowac po czasie , mialas 2 lata zeby przeniesc dziecko albo z innymi rodzicami cos z tym zrobic, albo probowac
            ale emigruj sobie , tym lepiej, bezwolnych nam tu nie potrzeba w PL
            w UK czy gdzie badz dostosujesz sie bez pisniecia, bo bedziesz miala czystą toaletę


            • run_away83 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 11:48
              Jestem w trójce klasowej drugi rok. Rada rodziców też działa dość prężnie. Chodzę na wszystkie zebrania. Podpisuję petycje, wypełniam formularze. Pomagamy szkole starać się o fundusze z Urzędu Miasta, UE. Teoretycznie próbujemy coś zdziałać. Po skargach w pierwszym roku wprowadzenia reformy dyrekcja szkoły obiecywala zmiany, kadrowe oraz w wyposażeniu, była kasa na remont sal i toalety dla dzieci zerówkowych. "Remont" łazienki" ograniczył się do naklejenia naklejek na stare kafelki i zaklejenia matową folią okna. Kible dalej straszą, umywalki rozbite, ciepłej wody niet. "Remont sal" polegał na zakupieniu skrawka wykładziny i dwóch fikuśnych półeczek, na krzesła i stoliki dostosowane do wzrostu maluchów "nie wystarczyło". Gdzie się rozeszła cała kasa przeznaczona na remonty - nie wiadomo, papierologia "się zgubiła". Miało być po dwóch nauczycieli na grupę (wychowawczyni plus nauczyciel wspomagający). I jest, ale tylko na papierze. Pani świetliczanka, którą przeniesiono na stanowisko nauczyciela wspomagającego w klasie mojego syna, w dniu 3 września poszła na urlop zdrowotny który trwa do dziś. A dyrekcja "nie może znaleźć" nikogo na jej miejsce. Podesłałam znajomą absolwentkę pedagogiki (akurat koleżanka koleżanki szukała pracy). W sekretariacie dowiedziała się że nikogo nie potrzebują...

              Jakiekolwiek próby podjęcia dialogu i współpracy z dyrekcją oznaczają że my, rodzice "czepiamy się" biednej pani dyrektor, która stara się jak może i nikt jej nie docenia. Pani dyrektor jest na zwolnieniu od początku kwietnia. Pani wicedyrektor "nic nie wie" i "nie może". W pewnym momencie, kiedy standardowe metody zawiodły, zaczęliśmy zgłaszać problemy w kuratorium, sanepidzie itd. W odpowiedzi p. dyrektor wydała zarządzenie zabraniające rodzicom wstępu na teren szkoły poza wyznaczonymi zebraniami i umówionymi spotkaniami. Rzekomo ze względu na bezpieczeństwo dzieci. I czystość. Bo rodzice w szkole brudzą.

              W tym momencie straciłam nadzieję na poprawę sytuacji. Byliśmy niemal zdecydowani na szkołę prywatną. Ale w międzyczasie dostaliśmy propozycję wyjazdu na stałe za granicę. Kolejny rok szkolny syn spędzi już w szkole w UK.

              Ahha - w czerwcu ub. roku brałam pod uwagę sześć innych podstawówek w mojej okolicy. Zebrałam opinie rodziców. W dwóch z sześciu nie ma oddziałów zerówkowych. Trzecia to szkoła muzyczna, odpadła. Czwarta to moloch połączony z gimnazjum, jednym z najgorszych w mieście, wylęgarnią młodocianych bandytów, odpadła. Pozostały dwie, poszłam na "wizję lokalną". Warunki dokładnie te same co w szkole syna - sale zerówkowe "zaadaptowane" przez naklejenie nalepek na ścianach, w środku koślawe, zbyt duże dla maluchów meble i smętny kawałek wykładziny na środku podłogi. Łazienki nie remontowane od czasu wybudowania szkoły (lata 60-70). Boiska z "nawierzchnią" z dziurawego betonu i kiwającymi się, przerdzewiałymi bramkami. Brak stołówek. Brak szatni z prawdziwego zdarzenia. Jedna świetlica (ok 30 m2) dla klas 0-3 z opieką jednej pani.

              Mieszkam w trzecim co do do wielkości mieście w Polsce. W samym centrum. Mamy ponoć najlepsze wskaźniki rozwoju gospodarczego i przyrostu demograficznego w stosunku do liczby mieszkańców. I mamy stadion wybudowany na Euro i fontannę multimedialną. Nie mamy szkół, przedszkoli, żłobków, komunikacji miejskiej z prawdziwego zdarzenia.

              Nie, w ostatnich wyborach lokalnych nie głosowałam na obecną ekipę rządzącą.
              • bbkk Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 11:56
                run_away83 napisała:

                > Jestem w trójce klasowej drugi rok. Rada rodziców też działa dość prężnie.

                big_grin Chyba nie wiesz co oznacza prężne działanie. Bo z tego co piszesz to raczej RR jest bezskuteczna.
                • run_away83 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 12:41
                  Problem w dwóch rzeczach. Po pierwsze - w tym że biurokracji nie da się przeskoczyć. Np. na utylizację starych połamanych mebli czekamy już ponad rok. Bo najpierw musi być zgoda z UM, potem UM musi przysłać rzeczoznawcę do wyceny (sic!) ile warte są krzesełka bez oparć i kulawe stoliki. Potem czekamy na wycenę na papierze. Potem trzeba zamówić specjalną firmę która owe meble zutylizuje. Czekamy na potwierxzenie utylizacji na papierze. Wysyłamy do UM. I dopiero można się starać o kasę na nowe. Albo np. złożyliśmy podanie o fundusze na remont infrastruktury rekreacyjno sportowej na terenie szkoły. Półtora roku temu. Jeszcze nie zostało rozpatrzone...

                  A druga sprawa to brak kasy. Samorząd twierdzi że nie da bo nie ma. Fundusze uzbierane przez RR to kropla w morzu potrzeb, bo szkoły są od lat niedoinwestowane i wszystko się sypie. Kasa przeznaczana jest na najbardziej podstawowe rzeczy (uszczelnienie okien, malowanie sal, remonty tego co już totalnie rozpada się w rękach). Fundusze unijne obwarowane są mnóstwem warunków, można je zwykle przeznaczyć na bardzo konkretne sprawy - np. właśnie tablice multimedialne albo sieć wifi... w żaden sposób nie rozwiązuje to problemu braku podstawowej infrastruktury.

                  A dyrekcja wszelkie starania RR interpretuje jako podkopywanie jej autorytetu. Nasze działania na rzecz poprawy warunków w szkole rzekomo podważają kompetencje pani dyrektor i jako takie są często już na wstępie torpedowane...
                  • oqoq74 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 12:56
                    Ale to o czym piszesz, to nie jest wina rządu i reformy, tylko podejścia samorządów i Wasz brak znajomości przepisów. Niestety, ale z urzędnikami trzeba czasem rozmawiać przez sądy administracyjne. Nie może być tak, że pismo pozostaje bez odpowiedzi.
                    Powtarzam jeszcze raz, samorządom ta cała awnatura jest na rękę, bo całą odpowiedzialność zrzucają na rząd, a sami odpowiadają za niedostosowanie szkół.
                    • run_away83 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 13:12
                      Tylko wiesz, dla mnie sytuacja osiągnęła już taki poziom absurdu że nie wiem czy się śmiać czy płakać. Jeśli moje dziecko podlega obowiązkowi szkolnemu to oczekuję że system oświaty zapewni mu w szkole odpowiednie warunki. Nie oczekuję fajerwerków, kolorowych mebelków, tabletu dla każdego dziecka. Oczekuję niezbędnego minimum w zakresie opieki, higieny i bezpieczeństwa. Mam w związku z tym spędzić najbliższe kilkanaście lat życia (bo tyle będzie z grubsza trwała kariera szkolna moich dzieci) na użeraniu się z kadrą pedagogiczną, urzędnikami, zgłębianiu zawiłości przepisów, szukaniu kruczków? Nie wystarczy że jestem uczciwym obywatelem, płacę podatki, przestrzegam prawa? Mam sobie jeszcze zszargać nerwy i zdrowie walcząc o coś co się moim dzieciom zgodnie z prawem NALEŻY?

                      Dziękuję, ale nie skorzystam. Na szczęście mam alternatywę.
                      • olena.s Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 13:13
                        A co byś zrobiła, gdybyś jej nie miała?
                        • run_away83 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 13:31
                          Gdyby nie fakt że emigrujemy, moje dziecko prawdopodobnie poszłoby od września do pierwszej klasy w szkole prywatnej. Drugą z rozważanych przez nas opcji była edukacja domowa w połączeniu z zapisaniem dziecka na jakieś zajęcia sportowe 2-3 razy w tygodniu (główna wada edukacji domowej to w moim odczuciu brak nauki funkcjonowania w grupie rówieśniczej). Ale tu już nie jestem pewna czy dalibyśmy radę od strony logistycznej - mam na stanie jeszcze dwulatka, od września będzie jeszcze w domu noworodek smile A mąż regularnie wyjeżdża i jestem wtedy z dziećmi po 2-3 tygodnie sama, bez żadnej pomocy. Na szczęście mamy opcję wspólnego wyjazdu i zamierzamy z niej skorzystać.
                      • joxanna Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 13:26
                        Ale w tym innym kraju będzie lepiej?

                        Hm. Bo ja może nie mam dużego doświadczenia, ale pamiętam znajomą - znajomej, która w Paryżu wściekała się, bo wyjechała z Niemiec (Niemka), bo tam żyć się nie da i szkoła do kitu, przyjechała do Francji, gdznie niby cud-miód i wściekała się, że tyle samo chandryczenia się, co w Niemczechsmile
                        • run_away83 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 13:53
                          Nie liczę na to że za granicą zastanę eldorado. Ale straciłam już nadzieję że tutaj jestem w stanie coś zdziałać. Wolę spróbować gdzie indziej.

                          A oświata to tylko czubek góry lodowej. Zaliczyłam już szok w szpitalu (pani ordynator na oddziale pełnym dzieci z rzygankiem i sraczką w szpitalu dziecięcym zwyzywała mnie mocno niecenzuralnie bo śmiałam zapytać dlaczego dozowniki na mydło w łazienkach od tygodnia są puste) i w zetknięciu z tzw. stróżami prawa (nie, rottweiler wypuszczony bez smyczy i kagańca, biegający po nieogrodzonym placu zabaw w parku, gdzie nie wolno wprowadzać psów, to nie jest powód żeby im zawracać głowę) oraz szeroko pojętą biurokracją (nie wiadomo kto odpowiada za trzymetrową hałdę śmieci zalegającą w środku lata na podwórku w centrum miasta, po interwencji u zarządcy, w urzędzie miasta, straży miejskiej i sanepidzie, hałda zalega i cuchnie jeszcze ponad tydzień bo nie można odholować aut zastawiających dojazd śmieciarce - brak podstawy prawnej, szczurom w to graj).

                          Nie mam pewności czy gdzie indziej jest lepiej. Ale pojadę, sprawdzę wink
                  • ciociacesia straszna d. pa ten wasz dyrektor 12.06.13, 13:32
                    nasz w ostatnim roku swojej 39 letniej kariery wystarał sie jeszcze o nowy plac zabaw w ramach wesołej szkoły i złozył papiery o remont boiska z funduszy unijnych (zasady sa takie ze najpierw ktos płaci za remont a potem unia zwraca 80%). i jest nowe sliczne boisko, nowy sliczny plac zabaw, altana do zajec na swiezym powietrzu i prowadzenia swietlicy, ale co z tego jak na wrzesien przewiduje sie 30 dzieci w zerówce? bo kumulacja roczników
                    • run_away83 Re: straszna d. pa ten wasz dyrektor 12.06.13, 14:11
                      Ja mam fantastyczne doświadczenia z liceum. Dyrektor był otwarty na współpracę z RR i Samorządem Szkolnym. W ciągu czterech lat mojej licealnej kariery udało się założyć radiowęzeł i szkolną sieć komputerową (wtedy to jeszcze było wielkie halo), zlikwidować szatnię i zastąpić ją szafkami, wyremontować wszystkie toalety i salę gimnastyczną, zmodernizować boisko, zrobić w szkole siłownię i salę fitness z lustrami, zmodernizować bufet, wyposażyć korytarze w ławki i stoły pełniące funkcję stołówki. Więc wiem że się da. Ale musi WSZYSTKIM zależeć.
                      --
                      doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
                      www.trageschule-dresden.de
                      • nikki30 Re: straszna d. pa ten wasz dyrektor 12.06.13, 16:47
                        No to zmieńcie dyrektora!
                        Od czego macie lokalne media?
                        Rodzicom musi jednak średnio zależeć...
                  • paskudek1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 09:49
                    wiesz co, ja się tak dogłębnie na przepisach oświatowych nie znam, ale wydaje mi się ze jednak przesadzasz z problemami przy likwidacji tych nieszczęsnych mebli. Ale ok, może ty wiesz jednak lepiej. Co zaś się tyczy np. brudnych toalet to wybacz, ale pierwsza kontrola sanepidu już by szkołę na baczność postawiła. Z opisu wynika że wy jako rodzice nie robicie NIC żeby poprawić stan rzeczy. I wiem co mówię, bo u nas w szkole np. dzieciarnia potrafi zapchać sedes papierem toaletowym i dowiaduję sie o tym prywatnymi kanałami od woźnych. A w ubikacjach jest czysto. ZAWSZE jest czysto.
                    Tak wlaśnie wyglądają protesty przeciwko reformie oświaty: "szkoła do ktorej chodzi moje dziecko jest be, my udajemy że cos z tym robimy albo nie robimy nic ale narzekać będziemy bo tak".
                    • run_away83 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 13:19
                      Szkoła jest uprzedzana przez sanepid że będzie kontrola... I wskazuje urzędnikom jaki termin kontroli jest dla nich dogodny. Uroczo, nieprawdaż? smile A woźnych jako takich u nas nie ma. Z oszczędności. Jest pani która siedzi na portierni i wydaje klucze do szatni, ona nie sprząta! Sprząta wynajęta zewnętrzna firma. Opłacana częściowo z pieniędzy zebranych przez RR bo za taką stawkę jaką mamy na utrzymanie czystości z UM to nikogo byśmy nie znaleźli. Trzy razy w tygodniu, wieczorami są myte podłogi, łazienki są ogarniane raz w tygodniu. Do zmiany firmy sprzątającej konieczny jest przetarg. Przetarg wygrywa najtańsza oferta. I znowu sprzątanie jest po łebkach. Od września firmę sprzątającą zmieniliśmy 3 razy. Na zatrudnienie sprzątaczek na etat nie ma kasy. UM na każde pismo na ten temat odpowiada zalecając zmianę firmy sprzątającej. UE mycia kibli nie chce dofinansować.

                      Może mam osobiście latać po szkole z mopem i szczotą do kibla i sprzątać charytatywnie?

                      Bo w sumie już i tak robię dla szkoły tyle rzeczy za frajer, że pewnie nie odczułabym wielkiej różnicy - obstawiam większość wyjść do teatru czy do zoo jako dodatkowy opiekun, przychodzę dekorować salę przed każdą uroczystością, przestawiam ławki, dmucham balony, jestem skarbnikiem, więc w swoim osobistym wolnym czasie zbieram kasę, robię zakupy i dowożę na miejsce swoim prywatnym samochodem, w swoim osobistym czasie piekę ciasta, znowu robię za dodatkowego opiekuna na wszystkich imprezach, rozkładam serwetki, nalewam soczki i jeszcze potem zostaję po tym wszystkim sprzątać. Od początku roku byłam chyba z 10 razy na różnych wyjściach, pomagałam szykować dzień nauczyciela, pasowanie na ucznia, halloween, święto niepodległości, andrzejki, mikołajki, jasełka (moje dziecko nie chodzi na religię!), bal karnawałowy, walentynki, dzień babci i dziadka, pierwszy dzień wiosny, dzień pisanki, apel z okazji 1i3 maja... Wszystko to z dwulatkiem uczepionym spódnicy (nie, nie mam z kim zostawić dziecka). W ubiegłym tygodniu ze względu na fatalne samopoczucie i konieczność oszczędzania się w ciąży wykręciłam się od pomocy przy festynie parafialnym współorganizowanym przez szkołę i był ciężki foch. Aktualnie próbuję się wykręcić od pomocy przy organizowaniu uroczystości zakończenia roku szkolnego, zakupieniu i przygotowaniu nagród dla dzieci, etc, bo mam od lekarza nakaz żeby się oszczędzać, nie mogę latać po sklepach, dźwigać. I znowu jest ciężki foch ze strony ciała pedagogicznego - rodzice chcieliby przyjść na gotowe i nie angażują się w życie szkoły.

                      Jak mi ktoś jeszcze napisze że przez dwa lata nic nie zrobiłam żeby mojemu dziecku w szkole było lepiej to mnie ch.j strzeli.
                      • incubus_1 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 13:26
                        Bo w sumie już i tak robię dla szkoły tyle rzeczy za frajer, że pewnie nie odczułabym wielkiej różnicy - obstawiam większość wyjść do teatru czy do zoo jako dodatkowy opiekun, przychodzę dekorować salę przed każdą uroczystością, przestawiam ławki, dmucham balony, jestem skarbnikiem, więc w swoim osobistym wolnym czasie zbieram kasę, robię zakupy i dowożę na miejsce swoim prywatnym samochodem, w swoim osobistym czasie piekę ciasta, znowu robię za dodatkowego opiekuna na wszystkich imprezach, rozkładam serwetki, nalewam soczki i jeszcze potem zostaję po tym wszystkim sprzątać. Od początku roku byłam chyba z 10 razy na różnych wyjściach, pomagałam szykować dzień nauczyciela, pasowanie na ucznia, halloween, święto niepodległości, andrzejki, mikołajki, jasełka (moje dziecko nie chodzi na religię!), bal karnawałowy, walentynki, dzień babci i dziadka, pierwszy dzień wiosny, dzień pisanki, apel z okazji 1i3 maja... Wszystko to z dwulatkiem uczepionym spódnicy (nie, nie mam z kim zostawić dziecka). W ubiegłym tygodniu ze względu na fatalne samopoczucie i konieczność oszczędzania się w ciąży wykręciłam się od pomocy przy festynie parafialnym współorganizowanym przez szkołę i był ciężki foch. Aktualnie próbuję się wykręcić od pomocy przy organizowaniu uroczystości zakończenia roku szkolnego, zakupieniu i przygotowaniu nagród dla dzieci, etc, bo mam od lekarza nakaz żeby się oszczędzać, nie mogę latać po sklepach, dźwigać. I znowu jest ciężki foch ze strony ciała pedagogicznego - rodzice chcieliby przyjść na gotowe i nie angażują się w życie szkoły.

                        Jak mi ktoś jeszcze napisze że przez dwa lata nic nie zrobiłam żeby mojemu dziecku w szkole było lepiej to mnie ch.j strzeli.


                        O, to tak jak ja! Tylko bez funkcji skarbnika i bez dwulatka.
                      • abdullah_abdullah Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 14.06.13, 01:45

                        brawo @run_away83 !
                        jeszcze ktos ma jakies pytania ?
              • melancho_lia Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 12:24
                I macie fatalnie zarządzane szkolnictwo skor wszędzie takie warunki. Może skrzyknijcie jakąś większą ekipę, nagłośnijcie sprawę. Piszcie do lokalnych mediów, samorządów, gdzie się da.
          • luska1973 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 11:18
            > W szkole zdarzyło mu się zsikać bo brzydził się skorzystać z łazienki.

            Rozumiem, że gdyby poszedł jak 7-latek, łazienki w cudowny sposób by się posprzątały? Czy tez rok później by się nie brzydził?

            >Przez dwa lata sześć czy siedem razy przywlókł do domu jelitówkę.

            Jak wyżej. Rok starszego dziecka jelitówka by nie dopadła?

            > Całą zimę walczyliśmy z problemami skórnymi - do mycia rąk tylko lodowata woda.

            Rok później zamontowali podgrzewacze wody w szkole? Czy rok starsze dziecko jak umyje w zimnej wodzie to już nie ma problemów skórnych?

            O dalszych "argumentach" nie będą pisać, bo szkoda czasu. Zgadzam się, że taka szkoła to nieporozumienie, ale doprawdy przytoczone argumenty nijak się mają do pójścia do szkoły 6-latków.
            • run_away83 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 12:14
              W moim poście odniosłam się do tego że rzekomo najbardziej przeciwne reformie są przewrażliwione mamusie hodujące potomstwo pod kloszem i w efekcie wypuszczające w świat jednostki niepełnosprawne ruchowo, intelektualnie i emocjonalnie. Moje dziecko z tych całkiem sprawnych, ale i tak nie jestem zachwycona spektrum doświadczeń, jakie zostały nam zafundowane przez system oświaty. Nie twierdzę że siedmiolatek zniósłby lepiej tego rodzaju wątpliwe atrakcje. Twierdzę że wcześniejsze rozpoczęcie edukacji niczego nie wniosło do jego rozwoju, było całkowicie zbędne, wręcz szkodliwe. W moim osobistym odczuciu podważa to sens wprowadzania reformy.
              • melancho_lia Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 12:25
                Ale to co opisałaś z reformą nie ma nic wspólnego. Myślisz, ze jak Twoje dziecko posżłoby w wieku 7 lat do takiej szkoły to byłoby git?
                To nie reforma jest tu problemem tylko fatalne zarządzanie i nieudolna dyrekcja szkół.
                Jak się chce to można.
                A Wasza RR to zdaje się mało jednak prężna i skuteczna jest.
              • edelstein Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 12:47

                No bo da przewrazliwione,dzieki reformie jest okazja dostosowac szkoly,Jak widac jest to potrzebne,nie 6latkom tylko uczniom wogole.No chyba,ze 7latkom cudownym sposobem brud,smrod i ubostwo nie przeszkadza i na raz da wyjatkowo dojrzale,dokladnie od sylwestratongue_out

                “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                Autorem powyzszego zdania jest M.
            • emipawlak Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 17.06.13, 20:23
              mam kilka ciuchów dla chłopca w wieku 6 lat.... zapraszam do obejrzenia zdjęć

              allegro.pl/show_item.php?item=3333437269
              tanio...warto!!!!ciuchy jak nowe
    • ciociacesia szlag mnie trafil 12.06.13, 13:16
      zapisałam dziecko do zerówki. w fajnej wiejskiej podstawowce. zaden moloch. w zeszlym roku 14 dzieci w pierwszej klasie. na wrzesien jest 30 dzieci w zerówce. szlag by ich wszystkich reformatorów strzelił
      • an_ni Re: szlag mnie trafil 12.06.13, 14:10
        obudzilas sie, wiadomo ze skoro jest proocja 6 latki do I klasy to nie beda zerowek tworzyc
      • nikki30 Re: szlag mnie trafil 12.06.13, 16:50
        Podziękuj całej akcji...I nie zdziw się jak różnica wieku w zerówce będzie nawet 2 latasmileTylko to akurat rodzicom zerówkowiczów zwykle nie przeszkadza...W pierwszej klasie już tak!
        • ciociacesia trudno miec pretensje skoro 13.06.13, 09:02
          nawet dyrektorka mimo trudnej sytuacji na swojej głowie ich nie ma i mówi 'jak ja moge namawiac rodziców zeby posłali te dzieci do pierwwzej klasy jak one nie sa jeszcze gotowe?'
    • memphis90 Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 12.06.13, 20:14
      Eeee, a nie było ostatnio tak, że w 2014 idzie połowa rocznika 6-latków i cały 7 latków, a w 2015 już cały rocznik plus zaległa połówka rocznika 2008? Znów coś się zmieniło? Nie nadążam chyba...
      • melancho_lia Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 09:42
        Ja też nie nadążam. Ja chcę posłac córkę w przyszłym roku do 1 klasy (jest z wrzesnia 2008). mam nadzieję, ze mi tej możliwości nie odbiorą.
        • abdullah_abdullah Re: 6 latki idą w 100% do szkoły od 2015 13.06.13, 10:13
          oj lemingi, nawet gazeta was opuszcza:

          wyborcza.pl/1,95892,14086638,Chaos_z_szesciolatkami_w_tle.html#ixzz2W4jzpIKP
          • ursgmo ktoś oglądał wczoraj program na tvp 1 ? 13.06.13, 10:34
            To była kompromitacja minister , która nie miała nic do powiedzenia oprócz broszurkowych treści : troski o dobro dzieci, równanie szans i tym podobnych bla bla bla ( No jak to taka troska jak o chorych ,emerytów itd TO JA DZIĘKUJĘ) . Wyszło na jaw ile konkretnie szkół zostało zwizytowanych - 32 ( kolejna żenada) i jak wyglądają raporty sanepidów . Przedstawicielka stowarzyszenia wytknęła minister kłamstwa i okazało się że faktycznie miała rację ! dotyczyły one gotowości minister do dialogu i rozmowy którą jak twierdziła z przedstawicielką stowarzyszenia odbyła a która nie miała miejsca. Kolorowanko faktow , jak zwykle. Podobała mi się zdecydowana postawa Rotkiel .
            Całość ,jeśli mieli kogoś przekonać to raczej odnieśli odwrotny skutek , mnie utwierdzili w przekonaniu na NIE.
    • incubus_1 Taki tylko kamyczek 13.06.13, 23:30
      taki sobie drobiazg, jak to wspaniale jest realizowana reforma
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka