christinah
19.06.13, 18:33
Witam, drogie mamy moze wy mi pomozecie...
Mam probelm z sąsiadami. Mieszkam w domu z ogrodem, dom jest własnością mojego teśćia i kuzynki mojego męża. W domu mieszkają 3 rodziny moi tesciowie na parterze, rodzice kuzynki na Ip. i ja z mężem na poddaszu. ogród w ogóle nie jest podzielony, tak więc koszenie trawy polega na tym ze MY kosimy 2/3 ogrodu ci z pierwszego pietra resztę.
Mamy wspolny strych, zeby się do niego dostać trzeba przejść przez moje mieszkanie na poddaszu. Sąsiedzi mieli do niego dojście poprzez dziure w suficie z drabiną- czy jak tam to się fachowo nazywa? Jednak podczas ostatniego remontu zlikwidowali to. Z mężem uznaliśmy ze widocznie nie chcą już ze strychu korzystać, bo może sprawia im trudność chodzenie po drabinie (mają jakieć 65 lat) i olaliśmy temat. jednak dzisiaj kiedy bylam na ogrodzie usłyszałam ze ktoś wchodzi na moje piętro (mamy drewniane schody ktore okropnie trzeszczą) poszłam do góry bo myślałam ze to teściowa przyszła na klachy. okazało się ze to sąsiadka poszła sobie na strych wynieść rzeczy ktore jej zostaly po remoncie. Tak jak gdzyby nigdy nic weszla do mojego mieszkania. jeszcze gdzy weszlam do mieszkania powiedziala mi ze mam nie zamykać go na klucz bo ona ma pełne prawo żeby wejść na strych!!! Mieszkają tu dopiero od kilu tygodni, a juz moje dziecko zostalo nazwane małą kur**-przy okazji gdy poprosiłam o zamykanie drzwi z bramy wejściowej na klucz, i pier***** dzieckiem przy jakiejś innej okazji...
Zauważyłam też ze orzech który ma juz ze 100 lat, u jest naprawdę poteżnym drzewem usycha... Na pniu mniej wiecej na wysokośći 130cm wygląda jakby był czymś polany, kora od tego miejsca jest czerwono brązowa, jakby sparzona...
Po za tym telewizor ustawiony na pełny regulator, przeklenstwa rzucane na mojego tescia, męża i dziecko (jakoś mnie i moją tesciowa ta przyjemność omija), pety po papierosach mam w kwiatkach, sieni nigdy nie umyli (ani oni ani ich córka ktora mieszkała tu przed nimi),
Staram się unikać ich jak ognia jednak czasem się zdarzy ze się spotkamy. Rozmowy nic nie dają.
Kiedy mieszka tu ich córka kilka razy była wzywana policja.