Dodaj do ulubionych

wywoływałyście kiedyś duchy?

02.08.13, 21:12
udało się?
ewentualnie - miałyście inne kontakty z istotami z zaświatów?
Obserwuj wątek
    • amoreska Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 21:15
      Nie i nie mam zamiaru.
      • yenna_m Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 21:17
        no właśnie też zawsze się bałam
    • broceliande Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 21:17
      Jasne, jak miałam 12 lat, z koleżankami. Za pomocą własnoręcznej tablicy ouija.
      Jestem racjonalistką, nigdy mnie nie spotkało nic niewytłumaczalnego.
      Ale uwielbiam historie o duchach, horrory i tak dalej.
      • yenna_m Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 21:21
        moja mama opowiadała, że u nich na wsi były takie, co im się udało skutecznie wywołać i że podczas wywoływania coś wyrwało szafkę kuchenną ze ściany
        potem długo straszyło w tym domu a dziewczyna, która tam mieszkała i wywoływała te duchy zwariowała

        i teraz się zastanawiam - prawda to li, czy imprezowe bajdurzenie
        • broceliande Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 21:31
          Moja przyjaciółka miała ze trzy przygody ze zjawiskami nie z tego świata. Z konkretnymi zmarłymi. Mimo, że wie, że jestem doskonale niewierząca w te rzeczy, w ogóle się tym nie przejmuje, opowiada mi o tym.
          Najlepsza była historia o wujku, z którym jej mąż miał pojechać na ryby, ale z powodu śmierci wujka nic z tego nie wyszło. Potem, na pogrzebie, nie pożegnał się z nim.
          W nocy ze schodów w ich domu płynęła woda nie wiadomo skąd, ten mąż ścierał tę wodę mamrocząc "Chciałem się tylko pożegnać", trzy osoby widziały tę wodę i trwało to kilka godzin.
          Nie oceniam, mnie tam nic takiego irracjonalnego nie spotkało...
          • sanrio Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 03.08.13, 11:20
            ale co to znaczy, że się na pogrzebie z nim nie pożegnał? Z kim, z tym zmarłym wujkiem?
    • rhaenyra Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 21:24
      phhhi zeby tylko duchy
      po obejrzeniu szkoly czarownic mruczalysmy z kolezankami zaklecia nad wlasnorecznie narysowanym pentagramem namalowanym czerwonym lakierem do paznokci ( z braku chetnych do oddania krwi tongue_out )
      i tez nic sad
      • rhaenyra Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 21:25
        troche maslo maslane wyszlo tongue_out
        • yenna_m Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 21:27
          i coś wymruczałyście, poza zmywaczem? suspicious
          • rhaenyra Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 21:40
            no nic
            mgla sie tylko pojawila
            jak zwykle o tej porze suspicious
    • podkocem Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 21:31
      Oczywiście! W szkole podstawowej. Nie wiem czy się udało, bo uciekliśmy z wrzaskiem z miejsca zdarzenia big_grin
    • run_away83 Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 21:34
      Nie. Zabawa w wywoływanie duchów to dla mnie rodzaj świętokradztwo.

      Ale od czasu do czasu śni mi się moja nieżyjąca od pięciu lat Babcia, z którą byłam bardzo związana i która była dla mnie ogromnym autorytetem - najczęsciej mam te sny, kiedy mam jakieś rozterki czy problemy ktorych długo nie mogę rozgryźć. Trochę tak jakby przychodziła do mnie z pociechą i radą smile To jedyna z bliskich mi zmarlych osób jaka kiedykolwiek mi się sni smile Może to tylko wybryk mojej podświadomosci a może nie... kto wie smile
      • broceliande Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 21:39
        Mnie się śnią zmarli rodzice, ale nigdy nie wiem o tym, że nie żyją.
        Raz tylko im powiedziałam w tym śnie: ciągle mi się śni, że nie żyjecie, ale już wszystko dobrze, jesteście.
        Taki sen spełniający życzenia...
        • schiraz Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 21:58
          Już kiedyś pisałam, że mój syn twierdzi, że widzi zmarłych ludzi. Trwa to od kiedy zaczął mówić, jakieś 7 lat już. Na początku tłumaczyłam mu, że to niemożliwe, że to złudzenia, potem gdy upierał się, że on naprawdę ich widzi zaprowadziłam go do psychologa (bo prosił, żebym z nim siedziała w nocy gdy ci martwi ludzie przeszkadzają mu spać w związku z czym i mi zaczęli przeszkadzać spać - pośrednio wink ), ale psycholog stwierdził, że dzieci tak mają. Potem dwóch kolejnych psychologów na przełomie trzech lat też tak stwierdziło. Ja jestem absolutnie niewierzącą osobą - w nic, wierzę w to co widzę, wszystko poza tym jest dla mnie bajką. Syn ma dziesięć lat i nadal widzi martwych ludzi, nie boi się ich, twierdzi, że z nimi rozmawia, ja zaciskam zęby i przyjmuję to na klatę. Nie mam pojęcia co on widzi, może naprawdę COŚ tam widzi choć ciężko mi to przyjąć. Nie komentuję, nie wypytuję, nie zaprzeczam, mówię: "Acha, jakby co, to możesz ze mną o tym pogadać" i wracam do swoich spraw.
          • inguszetia_2006 Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 22:23
            schiraz napisała: Syn ma dziesięć lat i nadal widzi martwych ludzi, nie boi się ich, twierdzi, że z nimi rozmawia, ja zaciskam zęby i przyjmuję to na klatę.
            Witam,
            O czym z nimi rozmawia? Nie ciekawi cię to? Co to znaczy: rozmawia? Mam nadzieję, że ściemniasz.
            Pzdr.
            Ing
          • pfegele Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 22:25
            Syn ma to pewnie po Tobie - tez wierzy w to, co WIDZI smile
            Ja bym tak nie ignorowala jego slow - ogladalas 'Szosty zmysl'? wink
            • schiraz Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 23:20
              Nie ściemniam, już o tym kiedyś pisałam zresztą, gdy syn był znacznie młodszy. Do filmu "Szósty zmysł" był już porównywany wielokrotnie, ale ja jakoś w głębi duszy czuję, że to wyobraźnia, choć Młody horrorów nie oglądał i nie ogląda. Ja podchodzę do tego pragmatycznie: nie widać - nie ma, psychologowie podkreślali, żeby nie robić z tego sprawy, nie wypytywać, raczej być obok. Poza tym to zupełnie normalny chłopak i dla niego ten temat jest mocno oswojony, on raczej się dziwi, że ja nie widzę i mi nie przeszkadzają spać. Na początku, wiele lat temu, miałam stracha wchodząc do jego pokoju wieczorem, ale na litość ile można bać się własnej wyobraźni. Inguszetio - coś co jest oswojone i znane przestaje być straszne, może być dziwne, śmieszne albo niepojęte ale już nie straszne. To oczywiście tylko moje zdanie.
              • pfegele Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 23:28
                Hm, ale on juz jest duzy, gdyby to byl wymysl wyobrazni, to nie powinien z niego wyrosnac? Tak sobie tylko glosno mysle, bo ja z tych 'doswiadczonych' wink
                A jesli mu to nie przejdzie za kilka lat?
                • schiraz Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 23:39
                  Psycholog twierdził, że przeważnie w wieku dojrzewania takie "dary" mijają. Jeśli potem nadal będzie "widział i rozmawiał" to wyskrobię w mojej pragmatycznej powłoce dziurę i pozwolę sobie przyjąć do wiadomości, że moje dziecko jest wyjątkowe. Ale wiesz Pfegele jak często takie tematy okazują się bujną wyobraźnią lub silną potrzebą wyróżnienia się. Syna nie podejrzewam o potrzebę wyróżniania bo on nie z takich ale wyobraźnia? Czemu nie, na tym można budować smile Wspieram go, za radą mądrzejszych ode mnie, nie demonizuję tematu, nie wypytuję, nie zaprzeczam, jestem obok. Kurczę, po jakie licho ja zaczynałam wypowiedź w tym wątku? Teraz będę się tłumaczyć dlaczego nie zaprowadziłam dzieciaka do egzorcysty i składać solenne obietnice, że jak pragnę zdrowia nie serwowałam mu przed snem seansów "Szósty zmysł" oraz "Medium" od wczesnego dzieciństwa wink
              • inguszetia_2006 Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 23:45
                schiraz napisała: Inguszetio - coś co jest oswojone i znane przestaje by
                > ć straszne, może być dziwne, śmieszne albo niepojęte ale już nie straszne. To o
                > czywiście tylko moje zdanie.
                Witam,
                Niczego nie podważam. Wyrażam tylko zdziwienie, że nie wiesz, o czym twój syn rozmawia z nieznajomymi, zwłaszcza "takimi". Ja bym się zainteresowała. Psycholog tez powinien,żeby wykluczyć schizofrenię. Gdyby moja córka rozmawiała ze zmarłymi, to bym najpierw udała się do psychologa celem wykluczenia chorób psychicznych, potem bym przystąpiła do działania, żeby "obcych" wyrzucić z domu. W twoim domu też nie ma miejsca dla zmarłych rozmawiających z dzieckiem. Pomyśl logicznie. Czego oni mogą oczekiwać od dziecka? Nie ma znaczenia, czy wierzysz, czy nie wierzysz. Dla tych "osób" to jest bez znaczenia. Twoja bierność im tylko sprzyja.
                Pzdr.
                Ing
                • schiraz Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 03.08.13, 00:04
                  Inguszetio był dwukrotnie badany w kierunku schizofrenii, autyzmu, zespołu Aspergera, zespołu Hellera oraz zespołu Retta. Wszystko to zostało wykluczone a badał go zespół specjalistów, nie jakiś tam przypadkowy psycholog. Połowa mojej rodziny to lekarze, w tym osobista babcia "cudownego" dziecka. Na przełomie lat biorąc pod uwagę wyniki badań, wywiad rodzinny, opinie badających lekarzy stanowczo wykluczono choroby psychiczne. Trzymam rękę na pulsie, gdyby zaistniał choć cień podejrzenia takiej choroby na pewno starałabym się zdiagnozować i leczyć. Poza tą jedną sprawą dzieciak jest na wskroś normalny, a nie pogardziłabym geniuszem, któremu nauka wchodzi do głowy podczas snu, a ważniejsze od piłki nożnej i treningów capoeiry są obowiązki domowe wink
          • filipinka0601 Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 23:28
            a może oglądał "Szósty zmysł" jak był bardzo mały?
            • pfegele Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 23:31
              A moze ma wglad do innych wymiarow i ci martwi ludzie to tak naprawde osoby zyjace w innych czasoprzestrzeniach? big_grin
              Nie wierze w to, ze to tylko wyobraznia...
              • schiraz Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 23:52
                Próbując zrozumieć to co być może, bardzo "być może" przeżywa mój Syn (ale on tak naprawdę nie przeżywa, to ja przeżywałam) czytałam wiele o takich sprawach, ostatnio bardzo fajna pani psycholog poleciła mi poczytać i obejrzeć w necie reportaże o dzieciach indygo. Obejrzałam, poczytałam, nadal jestem matką wymagającą wyrzucania śmieci oraz sprzątania swojego pokoju i odrabiania lekcji. Nie idę w stronę: "to demon! na stos go!" ani "kłamie jak z nut, do kąta go!" ani też nawet "psychol, jak pragnę zdrowia, to musi być jakaś choroba!". Jestem obok, nawet jeśli kogoś to dziwi, nie wypytuję ale jestem gotowa na rozmowę. I tak naprawdę nie jest to w moim domu jakiś wielki temat, dziś pierwszy lat od lat tak dużo tym "mówię".
                • pfegele Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 03.08.13, 01:36
                  Hm, dzieci indygo rodzily sie jakos w latach 70', teraz jest czas dzieci krysztalowych smile Tez o tym pomyslalam... No, chyba ze Twoj syn jest nekroskopem/ nekromanta, ale to juz mniej fajne ;P
                  Podoba mi sie Twoje podejscie - to, ze wymagasz, a jednoczesnie jestes otwarta na dialog, akceptujesz syna, super!
                  Bardzo zaintrygowal mnie ten temat, pierwszy raz sie spotykam z taka historia.
                • mvszka Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 03.08.13, 07:15
                  oglądałaś "medium z long island" na tlc? jeśli nie to koniecznie, może twój syn też tak będzie zarabiał wink
                  • bloopsar Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 05.08.13, 02:39
                    > oglądałaś "medium z long island" na tlc?
                    > może twój syn też tak będzie zarabiał

                    W sensie nabierając naiwnych ludzi przy użyciu zestawu sztuczek z dziedziny socjotechniki i uważnej obserwacji? Oj, lepiej nie wink
                    • mvszka Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 05.08.13, 09:51
                      powiedz jakich sztuczek używa się, żeby wiedzieć coś co wie tylko jedna osoba ( nawet jej najbliźsi nie wiedzą) ??
    • zuzann-a Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 22:10
      Tak, wywoływałam w liceum ze znajomymi, była plansza i talerzyk, który się poruszał wskazujac litery. Do tej pory nikt nie przyznaje się do poruszania talerzykiem.
    • pfegele Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 22:28
      Mialam kontakt... W zasadzie ciagle miewam:
      • zuzann-a Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 22:31
        Ooo, opowiadaj.
        • pfegele Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 22:43
          Jak bylam mala, to przesladowal mnie duch pewnego faceta.
          Teraz miewam proroczne sny, odbieram pewne.... Ekhm... Znaki? wink
      • yenna_m Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 22:43
        gadaj, noc się zbliża, lubię bać się przed zaśnięciem smile
        • pfegele Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 23:02
          Przesladowal mnie duch jezdzca w czarnym kapeluszu. W sumie nic takiego, widywalam go po prostu big_grin
          A przeczucia i prorocze sny... To juz dluga historia.
          • gusstavka Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 23:43
            Byliśmy w pewnej zabitej dechami wsi w głębi Mazur. Mieści się tam niewielki coś jakby ośrodek wczasowy - domki w środku lasu. Domków jest może z dziesięć. Codziennie odbywały się wieczorne ogniska, na których nasza gospodyni i jej mąż opowiadali różne ciekawe historie o Mazurach. Któregoś wieczoru opowiedzieli nam historię dawnego cmentarza, nie pamiętam już, czy żydowskiego, czy prawosławnego, położonego w niedalekiej odległości od naszego "ośrodka". Opowiadali tak, że zebranym ciarki chodziły po plecach. O pomordowanych ludziach, pochowanych na tymże cmentarzu we wspólnym grobie, o wisielcach, samobójcach, duchach nawiedzających tamto miejsce. Następnej nocy idąc spać przypomniałam sobie tę historię. Zgasiłam światło i podeszłam do okna, chcąc opuścić roletę. W tej chwili mignęła mi czyjaś twarz. Wrzasnęłam, czym obudziłam męża. Powiedziałam, że ktoś łazi koło domku. Mimo moich protestów małżonek uzbrojony w rakietę tenisową (nic innego nie miał pod ręką) poszedł sprawdzić. Ja szłam skulona obok niego. Rozejrzeliśmy się, przeszliśmy wokół domku, ale nikogo nie było. Wróciliśmy. Gdy jednak obejrzałam się za siebie, zobaczyłam coś jakby cienie ludzi, przesuwające się pod ścianą budynku stołówki. Szli w szeregu. Przestraszona odwróciłam się do męża, ale kiedy razem spojrzeliśmy w tamto miejsce nic już nie było. Całą noc czułam czyjąś obecność, jakby ktoś siedział przed naszym domkiem. Ale nie odważyłam się już wyjrzeć. Zresztą Mazury to takie dziwne, magiczne miejsce, w którym spotkało nas mnóstwo dziwnych zdarzeń - tajemnicze światła na leśnym jeziorze, dziwne dźwięki w opuszczonym gospodarstwie na skraju wsi, ludzie, pytani o drogę, którzy potem rozpływali się w powietrzu - to tylko niektóre z nich.
            • olena.s Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 02.08.13, 23:59
              Przyjaciółka opowiadała mi kiedyś uroczą etnograficzną historyjkę - z lubelskiego bodaj.
              Wieś. Resztki dworu. Rozgrodzony i rozjeżdżony park, służący lokalnej żulii do libacji. Dwór opuszczony od dawna, łączony z legendą o dziedzicu, co się z diabłem kumał. Krzyż na panadziedzicowym grobie miał dziwne tendencje do zwalania się na ziemię, a sam dziedzic - twierdzili mieszkańcy - miał równie dziwną tendencję do przechadzania się po parku w charakterze ducha pokutującego.
              I teraz leci opowiastka pewnej wieśniaczki w wieku średnim.
              - Wracała ja z miasta z zakupami. Torby ciężkie, skróciła ja sobie sobie drogę przez park, ciemno było. I zobaczyła ja mężczyznę jak z naprzeciwka idzie. Pani, ja się tak przestraszła, że łobuz jakiś, tak się przestraszyła. Ale patrzę - to tylko nasz pan dziedzic, to powiedziała ja 'niech będzie pochwalony' i poszła dalej.
              • edelstein Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 05.08.13, 00:00

                big_grin

                Nie wywoluje,dla mnie to glupota I proszenie sie o klopoty.Niewiara nie uchroni przed konsekwencjami.Na szczescie wiekszosc ludzi popelnia bledy I nic im z wywolywania nie wychodzi.
            • pfegele Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 03.08.13, 01:39
              Dobra, przeszly mnie ciary tongue_out Ide sie wtulic w Lubego tongue_out
    • kroliczyca80 Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 03.08.13, 01:25
      Raz, jako dziecko, przeżyłam coś niewytłumaczalnego. Miałam ok 10 lat i podczas wycieczki zgubiłam się za granicą, w miejscu publicznym (w bardzo dużym budynku). Przerażona biegałam góra dół, prawo lewo, nie mogąc znaleźć wyjścia. Po ok pół godzinie, już w mocnej panice, usłyszałam z megafonów głos w języku polskim: Ania X proszona jest do wyjścia. I w tej samej chwili poszłam jak po sznureczku - prawo, lewo, dół, prawo, dół do wyjścia. Wyszłam na światło dzienne, do dziś pamiętam tę ulgę. Dotarłam do autokaru, wycieczka czekała. Dostałam ochrzan od opiekunów, że tak długo. Podziękowałam, że mnie wywołali przez głośniki. Ci jednak kategorycznie zaprzeczyli, żeby ktoś miał mnie wywoływać, bo i w jakim celu? Siedzieli w autokarze i czekali, prędzej by policję wezwali do zaginionego dziecka niż załatwiali u obsługi obiektu gadanie przez radiowęzeł. Byli tak zdziwieni, że im uwierzyłam. Do dziś nie wiem, czy ktoś do mnie rzeczywiście gadał, czy to mój mózg zaprojektował mi ten komunikat przez głośniki...
      • gato.domestico Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 03.08.13, 07:14
        Dzialanie mozgu jest nesamowite, szczegolnie w stanie paniki,stresu...na studiach przed egzaminami mialam zawsze czrna dziure, na sali przed kartka jakos automat. Wszystko mi s przypominalo wink
        • mvszka Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 03.08.13, 07:20
          ja nie panikuję gdy śpię, a w nocy obudził mnie głośny sms- no fakt koleżanka napisała, ale patrzę telefon wyciszony tongue_out
      • sanrio Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 03.08.13, 11:39
        miałam coś podobnego. Pojechałam ze znajomymi na wycieczkę rowerową, a byłam wtedy w kilkutygodniowej ciąży. W pewnym momencie zjechaliśmy na szosę (było to w IE gdzie jak wiadomo jeździ się w przeciwnym kierunkuwink), koleżanka z kolegą przede mną, ja dość wolno i za mną jeszcze jeden kolega. Nagle zrobiło się bardzo wąsko, zero pobocza, samochody jechały z obu stron i nie mogły nas wyminąć, a ja zachwiałam się na tym rowerze więc słyszę tego kolegę za mną "bo się zabijesz" tonem w stylu "uważaj" a nie przepowiedni, no i faktycznie jakieś auto było kilka cm ode mnie, wystraszyłam się. Odwracam się do tego kolegi, żeby mu coś powiedzieć, a jego nie ma. Kobieta w tym aucie wyminęła mnie, zrobiło się luźniej, szukam dalej wzrokiem tego kolegi, ale na drodze pusto. Pojechałam dalej za zakręt i widzę jakieś 100m dalej, że wszyscy trzej znajomi ( wraz z tym kolegą) stoją razem i czekają na mnie. Cały czas jechali przodem, nikogo za mną nie byłouncertain Nie mogłam się otrząsnąć długo.
        • mvszka Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 03.08.13, 17:16
          u mnie był kiedyś przystanek koło cmentarza. w dzień ludzie bez problemu wysiadali/wsiadali a w nocy nikt tam raczej nie nocował z menelstwa bo strach. Słynna na całe miasto jest opowieść o panu, któremu popsuł się późnym wieczorem rower i żeby go naprawić tam się właśnie zatrzymał, nagle podchodzi do niego jakiś facet i pyta co się stało, pomógł mu założyć łańcuch, pan od roweru podziękował i odjeżdżając pyta : pan się tak nie boi tu sam zostać?
          a w odpowiedzi słyszy: nie, ale jak żyłem to się bałem wink
    • koza_w_rajtuzach Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 03.08.13, 07:49
      nie wywoływałam, zresztą nie wierzę w duchy wink).
      Bardziej przeraża mnie to, że ostatnio zaczęłam... mieć jakiś szósty zmysł, przewidywać to, co się stanie... A w takie rzeczy też nie wierzę wink).
    • odi507 Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 03.08.13, 14:05
      Nie wywolywalam duchow ale do dzis dnia taka syt.daje mi do myslenia,otoz:
      mieszkalam z rodzicami na duzym osiedlu,wielki blok,wiele mieszkan a co wigilię przychodzila do nas,pod drzwi kotka co wigilię,z roku na rok,ze 3-4 razy,na drugie pietro i mialczala.W roku,w ktorym juz w wigilie nie przyszla,urodzil sie (za ok.9m-cy)moj brat.Dalismy mu na imię-imię wybrane losowo z kalendarza,w ogole nie zwiazane z tą syt.-Adam.A ja pracuje w branzy o nazwie weterynaria(przypadek losowy,nie zamilowanie,zero zwierzat w bloku)

      Moj byly chlopak jako dziecko wywolywal duchy,pod schodami w domu i opowiadal,ze cos tam sie ruszalo ale uciekl przestraszony.
      • analusss3556 Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 03.08.13, 14:25
        Gdański egzorcysta: "Opętana kobieta zwymiotowała malutkiego pieska, który zaczął biegać po sali. A potem ten piesek zniknął, czy gdzieś uciekł".
        Poszło przez media lotem błyskawicy: 31 stycznia 2012 r. arcybiskup gdański Sławoj Leszek Głódź wyznaczył dekretem trzech nowych egzorcystów Archidiecezji Gdańskiej.

        Powód? Arcybiskup jest wrażliwy na zagrożenia duchowe. Diabeł uwielbia odwracać ludzi od Jezusa Chrystusa i wykorzystuje do tego coraz to nowe sposoby: internet, popularność muzyki, pornografia, moda na okultyzm. Dlatego arcybiskup zareagował w sprawie Nergala i święta Halloween. Ktoś powie: Kościół przesadza, bo to tylko zabawa. Ale cóż to za zabawa? Człowiek otwiera się na działanie złego ducha i łatwo wtedy o nieszczęście.


        REKLAMY GOOGLE
        Jak się modlić?
        Naucz się modlić i dowiedz się, na które modlitwy Bóg odpowiada.
        kazdystudent.pl
        Przybądź do Ziemi Świętej
        Pielgrzymka do Ziemi Świętej - podróżą Twego życia
        www.holyland-pilgrimage.org/pl
        Mieszkanie na sprzedaż?
        Zamieść ogłoszenie w 52 serwisach. Szybko i za darmo !
        www.HomeBroker.pl
        Kapłani do walki

        W Trójmieście jest więc teraz w sumie pięciu egzorcystów. Swoisty rekord Polski, bo żadna spośród 40 pozostałych diecezji i archidiecezji nie ma aż tylu specjalistów od wypędzania z ludzi szatana.

        Trzej świeżo mianowani to:

        Ks. Marek Czyżewski z parafii św. Maksymiliana Kolbe na gdańskim Suchaninie.

        Ks. Andrzej Bemowski z parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus na gdańskich Siedlcach.

        Ks. Jerzy Skiba z parafii św. Jadwigi Śląskiej w Nowym Porcie.

        Wszyscy trzej są wikariuszami, w średnim wieku.

        Od miesięcy wspomagali najstarszego i najbardziej doświadczonego egzorcystę Trójmiasta - ks. Andrzeja Kowalczyka. To 72-letni profesor biblistyki. Uwalnianiem nieszczęśników nękanych przez szatana zajmuje się od 12 lat.

        Piątym egzorcystą archidiecezji jest ks. Jan Kucharski z parafii św. Mikołaja w Gdyni Chyloni. To kapłan, który walkę z szatanem u boku ks. profesora Kowalczyka prowadzi dłużej niż pozostali.

        Pozwolenie na posługę egzorcystyczną udzielane jest przez ordynariusza tylko i wyłącznie duchownym, którzy są specjalnie przygotowani do tego zadania oraz odznaczają się "pobożnością, wiedzą, roztropnością i nieskazitelnością życia".

        Prawdę mówiąc, egzorcystów w diecezji jest więcej - bo Chrystus daje moc wypędzania złych duchów wszystkim biskupom. W archidiecezji gdańskich jest ich trzech, ale z reguły osobiście nie angażują się w egzorcyzmy.

        - Nigdy nie miałem takich doświadczeń - mówi arcybiskup senior Tadeusz Gocłowski. - Przyjaźniłem się natomiast z nieżyjącym już kapłanem, który w latach 30. ubiegłego wieku był misjonarzem w Chinach. W czasie egzorcyzmu prosty Chińczyk zaczął rozmawiać z nim płynnie po łacinie. Nie mógł znać tego języka, a jednak rozmawiał.

        Choroba diabelska

        Kto nie wierzy - po prostu się z tego śmieje.

        Katolik może się nie śmieje, ale często ma z tym problem. Bo jak tu uwierzyć, że pod wpływem szatana ludzie robią rzeczy zdumiewające?

        Mówienie obcymi językami, często starożytnymi? To jeszcze pół biedy. Ale jak uwierzyć w wymiotowanie przez opętanego przedmiotami, nawet małymi zwierzątkami?

        Takie przypadki opisuje m.in. ks. Gabriele Amorth - oficjalny egzorcysta Watykanu, najwybitniejszy obecnie specjalista od wypędzania złych duchów. Jest dziś 87-latkiem, który na swoim koncie ma blisko 70 tys. egzorcyzmów. Jego książki przetłumaczono na polski, łatwo je znaleźć w księgarniach katolickich.

        Początki posługi egzorcysty Amorth opisuje tak: "Czułem, że rozpoczynam pełnienie apostolstwa wśród osób bardzo cierpiących, których nikt nie rozumie: ani domownicy, ani lekarze, ani kapłani". Często bowiem chodzi o ludzi, którzy chorują i nikt nie jest w stanie stwierdzić, co jest tego przyczyną. "Choroba pochodzenia diabelskiego, nawet jeśli jest lekka, nie ustępuje nawet po zastosowaniu wszelkich znanych lekarstw; natomiast choroby bardzo poważne, uważane za śmiertelne, w tajemniczy sposób znikają aż do całkowitego wyleczenia, dzięki zastosowaniu czysto religijnych środków. Ponadto ofiary złego ducha uważają, że są ciągle prześladowane przez zły los: ich życie jest jednym pasmem nieszczęść" - pisze inny włoski egzorcysta, o. Candido Amantini, od którego Amorth uczył się metod walki z diabłem.

        Z książek Amortha można się dowiedzieć, że położenie źrenic mówi o rodzaju złych duchów i o zaburzeniach. Dziewiąty rozdział Apokalipsy dzieli duchy na dwie kategorie, co potwierdza praktyka egzorcystyczna. Jeśli oczy są w górze, chodzi o "skorpionów"; jeśli na dole - mamy do czynienia z "wężami". Przywódcą "skorpionów" jest Lucyfer. "Wężom" przewodzi Szatan, który rozkazuje także Lucyferowi i wszystkim innym złym duchom.

        "Złe duchy nie chcą mówić i najczęściej trzeba je do tego przymuszać. Mówią tylko w najpoważniejszych przypadkach, mianowicie w przypadkach prawdziwego i właściwego opętania. Są wówczas bardzo gadatliwe. Jest to ich podstęp, by przeszkadzać egzorcyście w należytym skupieniu" - podkreśla ks. Amorth.

        W każdym przypadku egzorcysta musi upewnić się, o co dokładnie chodzi. Możliwe jest opętanie, obsesja lub dręczenie diabelskie. Zło może być niewielkie lub mocno zakorzenione.

        Z duchowej głupoty

        Nawet księża mają wątpliwości, czy istnieją ludzie dręczeni przez złe duchy lub opętani.

        - Dla mnie to są w ogóle jakieś dziwactwa - mówi ks. Wiktor z Gdańska. - Na świecie nie brakuje różnych popaprańców, którzy mają po prostu źle w głowie. Stan ich zdrowia jest rezultatem głupoty duchowej. Ludzie potrafią sami wpędzać się w choroby, i potem może lżej jest im wierzyć, że to skutek działania diabła. I jeśli tak na to spojrzymy, to sens działania egzorcystów jest zupełnie inny. Uwalniają ludzi nie tyle od szatana, co od ich własnej duchowej głupoty, która często bywa zgubna.

        Ks. Wiktor tylko raz, z konieczności, wystąpił w roli egzorcysty. Na numer gdańskiej plebani, gdzie pracował, zadzwoniła jedna z parafianek: "Proszę księdza, jest ze mną źle, potrzebuję duchowej pomocy".

        - Poszedłem do niej i powiedziałem, że jeśli rzeczywiście czuje taką potrzebę, to rozpoczynam modlitwę o uwolnienie, bo przecież egzorcyzm to taka właśnie modlitwa. Podobno pomogło. Zadzwoniłem do jej krewnych, poprosiłem by się nią zaopiekowali i zawieźli ją do lekarza.

        Zdaniem ks. Wiktora jest tylko jeden sposób, by nie popaść w takie "fanaberie": - Kościół zna to od wieków. "Ora et labora", czyli módl się i pracuj. Taki był Jan Paweł II, i taki jest obecny, Benedykt XVI. Módl się i ciężko pracuj, po prostu zapieprzaj do granicy swoich sił, a bzdury tobą nie zawładną. Bo w każdym człowieku są takie pokłady mroku i irracjonalizmu, że naprawdę można się przerazić.

        Inny gdański duchowny, Marek, mówi, że niepokoi go zainteresowanie działaniem diabła, jakie przejawia wielu kapłanów - również biskupi.

        - W ten sposób wysyłają do wiernych komunikat, że wystarczy pokonać to zło, które przychodzi z zewnątrz i będzie wszystko w porządku - tłumaczy Marek. - A prawda jest inna. Zło rodzi się w nas samych, i to z sobą, z własnymi złymi skłonnościami musimy walczyć. Jeśli to rozumiemy i mocno pracujemy nad sobą, reszta sama zaczyna się układać.

        Zdarzają się różni

        Biuro egzorcystów archidiecezji gdańskiej mieści się w Gdyni Chyloni, przy ul. św. Mikołaja 2. Na parafialnym budynku nie ma żadnej tabliczki na ten temat. Nie można tak po prostu wejść i powiedzieć: "Jestem opętany, czy mi pomożecie?".

        - Najpierw trzeba się zgłosić do Poradni Rodzinnej w Oliwie, przy kurii arcybiskupiej - mówi ks. prof. Kowalczyk, główny trójmiejski egzorcysta. - To takie pierwsze sito. Tam są księża i psychologowie, którzy wstępnie oceniają stan osoby. Część pacjentów przysyłają do nas.

        Co roku w archidiecezji gdańskiej egzorcyści mają pod opieką ok. 500 osób. Co miesiąc pojawia się 20-30 nowych przypadków. Nie jest jednak prawdą, że liczby rosną. Trzy lata temu było 700 przypadków. Dlaczego więc abp Głódź
        • rafa-kolorowa Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 03.08.13, 14:43
          o nawet jakiś czubek się przyplątał do wątku
          • brunetkaxxxl34 Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 04.08.13, 21:13
            madrze pisze ten czubek
    • kerri31 Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 04.08.13, 21:51
      Tak, za gó...arza wywowyłalam z koleżankami Elvisa Presleya, nie wiem dlaczego akurat jego.
      Ducha widziałam w życiu dwa razy.
      • lucadimontezemolo Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 04.08.13, 23:23
        Wywoływałam jak miałam, może 12-13 lat. Wtedy strach wielki , dziś śmiech. A w duchy nie wierzę.
    • kerri31 Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 04.08.13, 23:25
      Też kiedyś nie wierzyłam, do czasu aż nie zobaczyłam na własne oczy. No i trzeźwa byłam wtedy oraz wyspana...
    • shellerka Re: wywoływałyście kiedyś duchy? 05.08.13, 09:23
      tak, wywoływałam, tak, udało się niestety, i tak miałam inne kontakty z istotami z zaświatów - wredna menda była.
      • mx3_sp Chrześcijanie mają swoje niebo, 05.08.13, 09:28
        ateiści wymyślili sobie duchy - takie coś kiedyś słyszałam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka