ida771
15.08.13, 18:35
Mam obecnie 3 koleżanki w trakcie lub po rozwodzie. Każda sytuacja inna ale 1 wątek wspólny dla wszystkich. W każdym z małżeństw pan przychodził na gotowe (dom/mieszkanie należy do dziewczyny lub jej rodziców) a następnie ogarniało go lenistwo/niechęc do robienia czegokolwiek w domu, panowie ojcowie nie chcieli obsługiwac nawet własnych niemowląt. Więc taka dziewczyna zostaje z wszystkimi obowiązkami sama. A przed tv czy komputerem siedzi bezczynnie kukła mająca prawa rodzicielskie.
Czy przypadkiem rodzice - w dobrej wierze - przekazujący córce nieruchomośc nie krzywdzą jej po prostu? Czy małżeństwa dorabiające się razem od zera nie są trwalsze, a mężczyźni wiedząc że dom należy także do nich chętniej się w prace domowe angażują?