Dodaj do ulubionych

o co obrażają się na was mężowie?

    • mallard A może 04.09.13, 10:29
      Ma jakieś zaburzenia hormonalne?
      Bo to raczej takie "babskie" zachowanie.
      • morgen_stern Re: A może 04.09.13, 10:33
        To bardzo ciekawe. Wielu znanych mi facetów obraża się i miewa fochy. Te słynne "męskie proste stawianie sprawy" to już chyba tylko w westernach zostało. Podobnie jak "babskie" plotkowanie, miałam okazję już słyszeć panów w akcji tongue_out
        • gonabe Re: A może 04.09.13, 10:53
          Cała ta sytuacja jest jak dla mnie chora. Razem na zakupach a mąż wali Ci focha jak licealistka i nagle zostawia was same, potem jest jeszcze obrażony.... i Twoje do tego podejście muszę go przeprosić ale nie wiem za co, jak źle pana odgadnę to foch się przedłuży... straszne to to naprawdę. Obrażanie się i rzucanie fochami to jest ok w podstawówce ale potem człowiek jednak dorośleje. Mój mąż nigdy się na mnie nie obraził, nigdy nie mieliśmy cichych dni,ja na niego też nie. Owszem sprzeczamy się, spieramy czasem ale focha to ja w życiu nie widziałam u żadnego swojego faceta w dorosłym życiu. Jakby mi się facet obrażał o nie wiadomo co to hmm...
          • eo_n Re: A może 04.09.13, 10:58
            gonabe napisała:

            i T
            > woje do tego podejście muszę go przeprosić ale nie wiem za co, jak źle pana odg
            > adnę to foch się przedłuży... straszne to to naprawdę.

            Racja, straszne sad Szczególnie to "muszę przeprosić" brzmi dziwnie...
            Sama oceń jakie jest nasilenie tych zachowań.
            Bo dziewczyny podały już kilka opcji - od przemocy psychicznej po Ty masz męża gdzieś i na rękę Ci jego obrażanie... A jak jest faktycznie?
            • zolla78 Re: A może 04.09.13, 11:36
              eo_n napisał:
              > Racja, straszne sad Szczególnie to "muszę przeprosić" brzmi dziwnie...>

              To była ironia. Nie mam zamiaru przepraszać, zwłaszcza, że ciągle nie wiem za co smile

              Nie mam męża gdzieś i to jego obrażanie wykańcza mnie psychicznie, nie mówiąc o utrudnianiu życia codziennego, bo nic normalnie ustalić nie można.
              • zuzi.1 Re: A może 04.09.13, 11:46
                To jest przemoc psych. tylko taka wersja light, dobrze Ci dziewczyny napisały, przeczytaj "Toksyczne słowa" Patricia Evans i wątek o przemocowcach na forum ŻR. Masz problem z męzem i trzeba się nad tym pochylic, byc może przy pomocy fachowca, bo będzie tylko gorzej.
                • triss_merigold6 Re: A może 04.09.13, 11:47
                  KIj, z fochami, Zolla ma przede wszystkim problem z podejściem szanownego męża do kasy i obowiązków. I tak będzie gorzej, potem się rozwiodą, a ona będzie miała gorszą pozycję przetargową.
                  • zuzi.1 Re: A może 04.09.13, 12:00
                    U przemocowych mężczyzn normą jest to, że mają problem z kwestią wydawania a często i zarabiania pieniędzy, wypełniania obowiązków domowych, unikają tych dwóch rzeczy jak tylko mogą, kolejna sprawa to brak szacunku do żony albo do kobiet wogóle, zazwyczaj tacy panowie prezentują taki lekceważący stosunek do kobiet, w tym w szczególnosci do żony.

                    Zolla czy tak jest w przypadku Twojego męża? Jaka jest jego matka, co wiesz na temat jego dzieciństwa, czy było szczęśliwe czy był kochany przez rodziców? Czy masz problem z relacją z tesciową lub tesciem? Czy to są trudni ludzie, czy wręcz przeciwnie?
                  • zolla78 Re: A może 04.09.13, 15:38
                    triss_merigold6 napisała:
                    > KIj, z fochami, Zolla ma przede wszystkim problem z podejściem szanownego męża do kasy i obowiązków. I tak będzie gorzej, potem się rozwiodą, a ona będzie miała gorszą pozycję przetargową.>

                    Jak domyślam się, nawiązujesz do mojego wątku o ogłoszeniu o pracę i podejściu do wspierania kariery zawodowej współmałżonka.
                    Nie wiem czy się rozwiedziemy, ale chyba gorzej właśnie jest smile Właśnie mój szanowny małżonek mi oświadczył, że na studia MBA idzie, co oznacza w praktyce, że będzie miał każdy niemal weekend zajęty przez następny rok albo i dwa lata, bo albo praca albo dorabianie albo dokształcanie. Zgadnij czy z tą informacją łączyło się chociażby retoryczne pytanie "czy nie masz skarbie nic przeciwko temu, że będziesz musiała się w każdy weekend dzieckiem zajmować a jak będziesz musiała ponadrabiać jakieś zaległości w pracy w weekend, to musisz znaleźć nianię dla dziecka lub babcię o pomoc poprosić." Dodam, że ostatnio realizowaliśmy w tym zakresie układ, że np. on zajmował się dzieckiem w sobotę, ja nadrabiałam zaległości, a w niedzielę odwrotnie.
                    Plus jest taki, że skoro mi o tym pomyśle napisał czyli w ogóle zaczął się do mnie odzywać, to może się już odbraził smile
                    • agaja5b Re: A może 04.09.13, 18:46
                      zolla78 napisała:

                      > Nie wiem czy się rozwiedziemy, ale chyba gorzej właśnie jest smile Właśnie mój sza
                      > nowny małżonek mi oświadczył, że na studia MBA idzie, co oznacza w praktyce, że
                      > będzie miał każdy niemal weekend zajęty przez następny rok albo i dwa lata, bo
                      > albo praca albo dorabianie albo dokształcanie. Zgadnij czy z tą informacją łąc
                      > zyło się chociażby retoryczne pytanie "czy nie masz skarbie nic przeciwko temu,
                      > że będziesz musiała się w każdy weekend dzieckiem zajmować a jak będziesz musi
                      > ała ponadrabiać jakieś zaległości w pracy w weekend, to musisz znaleźć nianię d
                      > la dziecka lub babcię o pomoc poprosić." Dodam, że ostatnio realizowaliśmy w ty
                      > m zakresie układ, że np. on zajmował się dzieckiem w sobotę, ja nadrabiałam zal
                      > egłości, a w niedzielę odwrotnie.
                      > Plus jest taki, że skoro mi o tym pomyśle napisał czyli w ogóle zaczął się do m
                      > nie odzywać, to może się już odbraził smile
                      Hm, czy to wogóle plus? Czy twój małżonek nie ma czasami w zwyczaju takimi fochami znienacka przygotowywać sobie gruntu pod takie nieoczekiwane komunikaty jak ten o studiach. Wyglądać to może na to że ten foch miał na celu twoje spokornienie, bo jak już się dość namyślałaś czemu on ma focha i zaczęłas marzyć by się w końcu odezwał, to ci zakomunikował że "właśnie bedziesz kochana wykorzystana przeze mnie i na moich zasadach" a ty jeszcze mówisz że to plus, bo w końcu przemówił? Twój pan gra nie fair.
                      • merit_p Re: A może 04.09.13, 19:20
                        Jak w starym kawale o dyplomacie, co to tak potrafi powiedzieć spier..., że adresat cieszy się na samą myśl o czekającej go podróży wink

                        Wredny manipulator z przetestowanymi narzędziami wywierania wpływu.
                      • zolla78 Re: A może 04.09.13, 19:32
                        agaja5b napisała:
                        > Hm, czy to wogóle plus? Czy twój małżonek nie ma czasami w zwyczaju takimi fochami znienacka przygotowywać sobie gruntu pod takie nieoczekiwane komunikaty jak ten o studiach. Wyglądać to może na to że ten foch miał na celu twoje spokornienie, bo jak już się dość namyślałaś czemu on ma focha i zaczęłas marzyć by się w końcu odezwał, to ci zakomunikował że "właśnie bedziesz kochana wykorzystana przeze mnie i na moich zasadach" a ty jeszcze mówisz że to plus, bo w końcu przemówił? Twój pan gra nie fair.>

                        Z tym, że to plus jakiś, to była ironia.
                        A co do wniosku na temat przyczyny obrażenia się. Przyznam, że też mi to przemknęło przez myśl, że to był grunt pod dzisiejszą informację. Chociaż znając jego możliwości co do obrażania się to i rzeczywiście przyczyną mogło być tylko to, że dziecko przesiadło się koło mnie.
                        • agaja5b Re: A może 04.09.13, 19:51
                          zolla78 napisała:

                          > agaja5b napisała:
                          > > Hm, czy to wogóle plus? Czy twój małżonek nie ma czasami w zwyczaju takim
                          > i fochami znienacka przygotowywać sobie gruntu pod takie nieoczekiwane komunika
                          > ty jak ten o studiach. Wyglądać to może na to że ten foch miał na celu twoje sp
                          > okornienie, bo jak już się dość namyślałaś czemu on ma focha i zaczęłas marzyć
                          > by się w końcu odezwał, to ci zakomunikował że "właśnie bedziesz kochana wykorz
                          > ystana przeze mnie i na moich zasadach" a ty jeszcze mówisz że to plus, bo w ko
                          > ńcu przemówił? Twój pan gra nie fair.>
                          >
                          > Z tym, że to plus jakiś, to była ironia.
                          > A co do wniosku na temat przyczyny obrażenia się. Przyznam, że też mi to przemk
                          > nęło przez myśl, że to był grunt pod dzisiejszą informację. Chociaż znając jego
                          > możliwości co do obrażania się to i rzeczywiście przyczyną mogło być tylko to,
                          > że dziecko przesiadło się koło mnie.
                          W sumie to juz nie ma znaczenia o co się obrazil, ważne jest to że stosuje taką brzydką sztuczkę i ważne że ty to jednak dostrzegasz, choc grasz w jego grę. Nie wiem jakie macie układy sił w małżeństwie ale wydajesz się, z tego co piszesz, że jesteś osobą dość silną by sie skutecznie przeciwstawiać takim akcjom, czego ci zyczę, a jak nie to szukaj wsparcia.
                        • butch_cassidy Re: A może 05.09.13, 07:38
                          zolla78 napisała:


                          > Z tym, że to plus jakiś, to była ironia.
                          Taka "ironia"... ekhm... Też nie pojawia się bez powodu...
                          A już drugi raz w tym wątku używasz takiego wybiegu, gdy ktoś spostrzega, że z jego (jej) perspektywy zaskakująco reagujesz.
                    • zuzi.1 Re: A może 04.09.13, 22:23
                      W takim razie powiedz mężowi, że Ty również zaczynasz np. studia podyplomowe, studium robienia tipsów etc. i niech przygotowuje kasę na opiekunkę, bo dziadkowie nie chcą się dzieckiem zajmowac w każdy weekend. Skoro on stawia Cię bez żadnej wcześniejszej rozmowy w takiej sytuacji, to Ty postaw jego. Twój mąż kompletnie się z Tobą nie liczy i nie szanuje Cię. Chyba moja droga przyszedł czas na to, abyś w końcu zaczęła dbac wyłącznie o siebie i o dziecko, o swoje sprawy, swoją karierę i swoje przyjemnosci, zero obsługi jaśnie pana w jakimkolwiek zakresie. Co za bezczelny typek...
                      • zolla78 Re: A może 05.09.13, 00:54
                        zuzi.1 napisała:
                        > W takim razie powiedz mężowi, że Ty również zaczynasz np. studia podyplomowe, studium robienia tipsów etc. i niech przygotowuje kasę na opiekunkę, bo dziadkowie nie chcą się dzieckiem zajmowac w każdy weekend. Skoro on stawia Cię bez żadnej wcześniejszej rozmowy w takiej sytuacji, to Ty postaw jego. Twój mąż kompletnie się z Tobą nie liczy i nie szanuje Cię. Chyba moja droga przyszedł czas nato, abyś w końcu zaczęła dbac wyłącznie o siebie i o dziecko, o swoje sprawy, swoją karierę i swoje przyjemnosci,>

                        To się znowu obrazi jak mu coś takiego powiem albo zrobię smile
                        Oczywiście żartuję. Myśl przewodnią rozumiem i muszę się rzeczywiście poważnie zastanowić nad swoim rozwojem zawodowym.

                        <C zero obsługi jaśnie pana w jakimkolwiek zakresie. Co za bezczelny typek...>

                        Tutaj na szczęście moje wrodzone lenistwo i poglądy feministyczne uchroniły przed byciem robotem wieloczynnościowym. Pan raczej obsługuje się sam. Ale też się sporo swojego czasu o to obrażał. Ale przynajmniej wtedy wiadomo było o co się obraża smile
                        • butch_cassidy Re: A może 05.09.13, 07:42
                          zolla78 napisała:

                          Pan raczej obsługuje się sam. Ale też się
                          > sporo swojego czasu o to obrażał. Ale przynajmniej wtedy wiadomo było o co się
                          > obraża smile
                          Czyli potrafisz go ustawić smile To i tym razem ustaw. Powodzenia!
                        • zuzi.1 Re: A może 05.09.13, 09:57
                          Ja Ci radzę zacząc b. dokładnie analizowac jego zachowania i wyciągac z nich odpowiednie wnioski i konsekwencje, nie bagatelizowac nawet drobnych nieprzyjemnych zachowań i sytuacji, nie tłumaczyc ich sobie na korzysc męża i nie wypierac "drugiego dna" tych pozbawionych szacunku do Ciebie zachowań i manipulacji. Pokaż mu wyraźnie co takie jego zachowania dla Ciebie oznaczają, patrząc mu prosto w oczy, konkretnie ale bez wsciekłosci i zapowiedz mu, że jeszcze raz tak Cię potraktuje a wyciągniesz wobec niego odpowiednie konsekwencje. Wytłumacz mu, że wiesz dokładnie jak ta jego manipulacja wygląda, tj. od początku od akcji w sklepie po akcję w domu z postawieniem Cię przed faktem dokonanym. Powiedz mu, ze nie jestes idiotką, żeby nie dostrzegac co on odstawia i powiedz mu, że stosuje przemocowe zachowania, które są karalne. Daj mu do przeczytania wątek o przemocowcach z forum ŻW i uświadom mu, że zaczynasz wszystkie jego przemocowe zachowania spisywac w odpowiednim dzienniku i gdy dojdzie do dalszej eskalacji takich manipulacji to idziesz do certyfikowanego terapeuty od przemocy porozmawiac, który posiada uprawnienia do założenia mu Niebieskiej KIarty, na podstawie Twoich zeznan. Niech facet zacznie się obawiac i zdawac sobie sprawę z tego, że Ty wiesz dokładnie z jakim rodzajem jego zachowań masz do czynienia. To powinno powstrzymac dalszą przemoc, a jeśli nie, to koniecznie terapia dla Was obojga lub postawienie Panu ultimatum, albo kończy z manipulacjami i przemocą albo za chwilę pozbędziesz się go ze swojego życia. Z takim typkiem to tylko w ten sposób, po dobroci nic nie da, taki człowiek reaguje dopiero na zamordyzm.
                          • triss_merigold6 Opanuj się 05.09.13, 10:05
                            Idea walki z przemocą domową szczytna, ale jak przy wszystkich szczytnych ideach wykonanie do d...y.
                            Spisanie owych rzekomo przemocowych zachowań jej absolutnie nic nie da. Co, przepraszam, opisze? Że facet się zirytował na zakupach? Że chce dokształcać się na studiach podyplomowych? Że milczy i unika kontaktu? Litości, to się może zdarzyć i bez przemocowych konotacji, wyjdzie na kompletną czepialską kretynkę jak to starannie spisze i pokaże dzielnicowemu. Dzielnicowy jeszcze facetowi wódkę postawi ze współczucia.

                            Zolla może konsekwentnie odmawiać grania w grę męża, a finalnie się rozwieść.
                            Zamiast tracić czas na analizy i rozkminki, radzę jej uniezależnić się finansowo i organizacyjnie od obecności męża w jej życiu.
                            • zuzi.1 Re: Opanuj się 05.09.13, 10:14
                              Ale to chodzi o takie strachy na lachy a nie faktyczne chodzenie do dzielnicowego na skargę, tacy przemocowi ludzie to kompletni tchórze, więc tego typu zachowanie tj. "wyłożenie kawy na ławę" i postraszenie delikwenta moze przyniesc b. szybki skutek, pan skończy z fochami i manipulacjami w trymiga...
                              • triss_merigold6 Re: Opanuj się 05.09.13, 10:34
                                Bzdura. Facet ją wyśmieje jak tylko spróbuje coś takiego wyartykułować. Ja bym tak zrobiła.
                                • zuzi.1 Re: Opanuj się 05.09.13, 10:37
                                  Może w oczy wyśmieje, ale już nie będzie tak często manipulował i fochował się, wiedząc, że żona wie w jaką grę on gra...
                                  • blond_suflerka Re: Opanuj się 05.09.13, 12:01
                                    Mnie się wydaje, że to nie jest jeszcze moment na straszenie. Zresztą, straszenie to chyba tylko w sytuacjach kiedy w grę wchodzi przemoc fizyczna i wtedy jako jeden z elementów walki z takim osobnikiem, można wykorzystać właśnie to.
                                    Natomiast na ten moment to chyba lepsza będzie po prostu normalna rozmowa. Autorka chyba nie zdawała sobie do tej pory sprawy z tego, że uczestniczy w takiej przemocy psychicznej, że jest jej poddawana i bierze udział w tej 'grze'. Więc teraz jak już wie może powiedzieć mężowi, że chce normalnego i zdrowego związku i że czas na zmianę postawy z dziecięcej na dorosłą. Jest dostępna literatura, są psycholodzy, warsztaty-jeśli mąż będzie chciał, ma wiele możliwości pracy nad sobą.
                                    To samo dotyczy Autorki bo jeśli ktoś jest typem osoby, która nie zauważa, że podlega przemocy to znaczy, że ma też problem ze sobą i pewne sprawy do załatwienia(sama lub na terapii).
                                    • zuzi.1 Re: Opanuj się 05.09.13, 12:45
                                      Zgadzam się suflerko, należy porozmawiac z mężem nt. sposobu w jaki się zachowuje używając słowa przemoc psych. i przemocowe zachowania, nie nalezy bac się tych słów, ten człowiek takich metod używa w stosunku do własnej żony i powinien miec tego świadomosc.

                                      suflerka napisała:" Więc
                                      > teraz jak już wie może powiedzieć mężowi, że chce normalnego i zdrowego związku
                                      > i że czas na zmianę postawy z dziecięcej na dorosłą. Jest dostępna literatura,
                                      > są psycholodzy, warsztaty-jeśli mąż będzie chciał, ma wiele możliwości pracy n
                                      > ad sobą.
                                      > To samo dotyczy Autorki bo jeśli ktoś jest typem osoby, która nie zauważa, że p
                                      > odlega przemocy to znaczy, że ma też problem ze sobą i pewne sprawy do załatwie
                                      > nia(sama lub na terapii)."

                                      Zgadzam się z tym.
                      • butch_cassidy Re: A może 05.09.13, 07:40
                        zuzi.1 napisała:

                        Chyba moja droga przyszedł czas na
                        > to, abyś w końcu zaczęła dbac wyłącznie o siebie i o dziecko, o swoje sprawy,
                        > swoją karierę i swoje przyjemnosci, zero obsługi jaśnie pana w jakimkolwiek zak
                        > resie. Co za bezczelny typek...
                        Zgadzam się.
                    • butch_cassidy Re: A może 05.09.13, 07:29
                      zolla78 napisała:


                      > Plus jest taki, że skoro mi o tym pomyśle napisał czyli w ogóle zaczął się do m
                      > nie odzywać, to może się już odbraził smile
                      Rany.. Włos mi się na głowie zjeżył... Napisał? W tym tonie? I to plus?

                      P.S. Czy to u Was była tamta niefortunna rozdzielność majątkowa spowodowana odpowiedzialnością zawodową?
        • zolla78 Re: A może 04.09.13, 13:19
          morgen_stern napisała:
          <To bardzo ciekawe. Wielu znanych mi facetów obraża się i miewa fochy. Te słynne "męskie proste stawianie sprawy" to już chyba tylko w westernach zostało. Podobnie jak "babskie" plotkowanie, miałam okazję już słyszeć panów w akcji tongue_out>

          Też w zasadzie ostatnio zaczynam uważać, że kobiety są jednak wbrew stereotypom konkretniejsze i nie znam w sumie takich fochujących się. A facetów 3 plus mój osobisty mąż smile

          I ostatnio oglądałam "Za kilka dolarów więcej" - klasyka westernu - i tam przepychanki między dwoma głównymi bohaterami, który będzie większym bohaterem, wydały mi się mocno nie męskie i totalnie głupie. Ale może ja mam spaczone wyobrażenie co oznacza męskość smile
    • 18lipcowa3 Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 10:56
      Wcale się nie obraża.
    • m_incubo Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 11:12
      Mój niestety też tak czasem robi, co jest raz śmieszne, a raz żałosne.
      Darujcie szowinistyczny tekst, ale zachowuje się wtedy jak baba, ni stąd ni zowąd przestaje się odzywać, zapytany wprost rżnie głupa (ja obrażony? Zdaje ci się. Co się stało? Nic się nie stało, nie wiem o co ci chodzi) i potrafi to trwać ponad tydzień. Zero szansy na wyjaśnienie, zero szansy nawet na rehabilitację z mojej strony, gdybym faktycznie czymś zawiniła. Zazwyczaj szło o to, że coś powiedziałam czy wywrzeszczałam, co ugodziło w jego cześć i honor, a on zinterpretował to na swój sposób.
      To cholernie głęboka rysa na jego charakterze, ale w sumie jedyna, która doprowadza mnie do szału, zwłaszcza, że taki sposób zachowania jest mi obcy, ja się nie obrażam, raczej wpadam w furię i po 15 minutach całkowicie mi przechodzi, jakieś długoterminowe dąsy to nie dla mnie, szkoda życia.
      Na szczęście zdarzyło mu się tylko ze dwa, trzy razy w ciągu dziesięciu lat, bo możliwe, że za czwartym byłby już rozwód wink
      • zolla78 Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 11:30
        m_incubo napisała:
        > Mój niestety też tak czasem robi, co jest raz śmieszne, a raz żałosne. Darujcie szowinistyczny tekst, ale zachowuje się wtedy jak baba, ni stąd ni zowąd przestaje się odzywać, zapytany wprost rżnie głupa (ja obrażony? Zdaje ci się. Co się stało? >

        O właśnie tak to najczęściej wygląda. Tylko, że zdarza się nie raz czy dwa na 10 lat, ale tak z raz czy dwa na tydzień.
        • kotka.zielonooka Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 12:15
          Jezu! Jak ja nienawidze takego zachowania! Mój ojczym taki jest - dobry ogólnie z niego człowiek ale tak raz na pół roku robił nam "trzydniówki" - za cholere nie wiadomo było o co sie obraził , albo wiadomo było ale wierzyć się nie chciało , że o taka głupotę - nie odzywał sie, wychodził z domu , "karał" matke tym , że jadł obiady na miescie i sam otwierał sobie drzwi wiedząc , że ktos jest w domu - zamiast zadzwonić domofonem/zapukać. W sumie to takie żałosne i dziecinne było , że aż smieszne ale tak deprymujace i rozwalajace nastrój w domu, ze zawsze staralismy się przewidzieć co szanownego tatusia obrazić może (wiem, głupie smile). teraz podobno robi takie numery matce - z tym, że własnie raz na rok/ dwa razy do roku i idzie wytrzymać (?) Po mniej wiecej trzech dniach mu przechodzi jak gdyby nigdy nic (nie wymaga żeby go przepraszać - tyle dobrego).

          Ja w związku z tym, mam uraz do obrazalskich, słabo mi się robi , że mój mąż mógłby taki być (na szczęście nie jest - raz w życiu się na mnie wściekł i obraził ale przyznaję ze skruchą - miał powód ) - serio to jest dla mnie tak obrzydliwe i dziecinne zachowanie , ze wolałabym faceta który rabnął by krzesłem o ściane , wykrzyczał co mu lezy na wątrobie i zeby za 10 minut już było ok i zadnych fochów. Dla mnie to zdrowsza sytuacja niż takie "trucie" całej rodziny ....
        • m_incubo Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 14:43
          No to masz większy problem. Takie akcje na co dzień są już nie do zniesienia. Nie wiem czy "rozmowa" coś tutaj zdziała, bo zakładam z góry, że już niejedna była? Za to ze swej strony z całego serca odradzam odpłacanie w odwecie pięknym za nadobne, nie zadziała i delikwent nie wyłapie analogii.
    • volta2 Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 11:17
      próbuję znaleźć takie sytuacje i wychodzi mi że się leciutko obraża, gdy nie dość spieszę się na obiad do jego mamusi, i znów się spóźniamy(10 minut)

      i obraża się na mnie, gdy ja się awanturuję - i mi wytrąca awanturę z rytmu, bo ja bym chciała jeszcze się powydzierać, a on już obrażony, nie słucha, wychodzi i zostawia mnie samą z tą awanturą.

      niesprowokowany - nie obraża się chyba wcale? no może jak seksu ni ma drugi tydzień ale czy to można podciągnąć pod brak prowokacji?
    • mnb0 Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 12:05
      Moze to ze "kurtka jest za mala". Czyzbys sugerowala ze mezowi brzuch urosl?
    • mnb0 Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 12:18
      Hm, a moze pytanie nie powinno brzmiec "o co sie obrazil" tylko "po co sie obrazil"? Zeby miec swiety spokoj i poprzymierzac ubrania?
    • rhaenyra Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 12:23
      ostatnio przez pare dni sie fochal o to ze weszlam do jego pokoju jak go nie bylo
      a dokladniej o to ze mu powiedzialam ze weszlam
      bo jakbym nie powiedziala to by nie wiedzisal i by mnie bylo problemu tongue_out
      • kotka.zielonooka Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 12:39
        a to, przepraszam , że niedyskretnie spytam - nie możesz wchodzic do pokoju męża jak go nie ma ?????
        • rhaenyra Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 12:45
          jak jest to tez nie
          • kotka.zielonooka Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 18:07
            ale na bogów - dlaczego??? co on ma w tym pokoju?!
            • rhaenyra Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 18:58
              puste pudelka po zarowkach
              kapsle
              gazety komputerowe sprzed miliona lat
              czesci komputerowe
              mole
              kurz duuuzo kurzu - dziury w kurzu wyznaczaja miejsce gdzie maja stac rozne gadzety jakze potrzebne
              i takie tam big_grin
              • butch_cassidy Re: o co obrażają się na was mężowie? 05.09.13, 07:32
                rhaenyra napisała:

                > puste pudelka po zarowkach
                > kapsle
                > gazety komputerowe sprzed miliona lat
                > czesci komputerowe

                Mój tak ma. Nie mam mimo to zakazu wstępu do gabinetu.
                Nawet wspólny komputer mamy w tym... pier...iku, o sorry, wśród tych kolekcji big_grin
      • peggy_su Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 12:43
        No co Ty, macie osobne pokoje, do których nie wolno wchodzić pod nieobecność? Jestem w szoku.
        • rhaenyra Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 12:46
          nie pokoje
          tylko jeden pokoj tongue_out
          • triss_merigold6 Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 12:52
            Czekaj, przybliż tę rewolucyjną ideę podziału przestrzeni! Zgodziłaś się na takie e...życzenie?
            • rhaenyra Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 13:10
              zalozenie bylo takie
              on ma swoj zamkniety pokoj do ktorego szeroko pojeta ja ( bo ja oznacza tez moje rzeczy mojego psa, mojego kota i moje kwiatki z wyjatkiem aloesow) nie wchodze
              a on w zamian tam trzyma swoje skarby i skarby sie nie rozchodza po calosci mieszkania
              tyle ze w praktyce jakos nie wyszlo suspicious
              • miedzymorze Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 14:15
                Skoro nie wyszło nierozepełzanie się skarbów, to niby czemu masz się trzymac niewchodzenia ?

                pozdr,
                mi
                • kotka.zielonooka Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 18:10
                  Nie no, jak obie strony się godzą - to nie ma problemu. Z tym , że jestem w lekkim szoku bo ja się zatrzymałam na poziomie - mamy osobne komputery/adresy mailowe/ konta na FB tam sobie nawzajem nie włazimy i nie grzebiemy.
                  No ok - kazde z nas ma swoje biurko pod komp i tam po szufladach tez sobie nie myszkujemy. ale that's all.
                  • rhaenyra Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 18:55
                    ale twoj nie kolekcjonuje pustych pudelek po zarowkach i tym podobnych prawda ?big_grin
                    • agaja5b Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 19:59
                      rhaenyra napisała:

                      > ale twoj nie kolekcjonuje pustych pudelek po zarowkach i tym podobnych prawda ?
                      > big_grin
                      Jesteś pewna że te pudełka po żarówkach to nie przykrywka? Zachodzę w głowę jak bardzo musiałabym kochać faceta żebym nie mogła do jego pokoju wchodzic bo mu pudełka po żarówkach poprzestawiam??? Fajną masz konkurencję
                      • rhaenyra Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 20:06
                        jest jeszcze styropian
                        duuuzo styropianu
          • peggy_su Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 12:54
            O to ja bym się obraziła zaraz po zaproponowaniu takiej idei. Raz na zawsze tongue_out
          • agaja5b Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 14:32
            rhaenyra napisała:

            > nie pokoje
            > tylko jeden pokoj tongue_out
            A ty chociaż masz swój własny prywatny buduar z zakazem wstępu dla niego, czy tylko on ma swój pokój gdzie tobie wstęp wzbroniony?
            • rhaenyra Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 14:44
              nie mam
    • princy-mincy Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 12:40
      jak sie poznalismy, czesto mial focha o nic i na caly swiat
      skutecznie mu te fochy wybilam z glowy (bo poza fochami to jest swietny facet) i jest w miare ok
      jesli juz mu sie zdarzy miec focha na caly swiat i nie wiadomo o co, to wtedy mowie na niego 'jajeczko' i sila rzeczy musi sie troche odfoszyc, bo przeciez on nie jest obrazalski o byle co wink
      zreszta u nas haslo 'jajeczko' to slowo- klucz na gorszy dzien bez powodu u kazdego smile
    • merit_p Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 13:14
      To że się nie zrobiłaś mężowi włoskiej awantury za takie zachowanie i za nim biegasz.

      Mój m. ma tendencję do fochów, ja jestem typową choleryczką. Z doświadczenia - podążanie za fochem i jego przyczynami to katastrofa, awantura oczyszcza atmosferę, nie zawsze jednak ujawniając prawdziwą przyczynę obrazy. Bo zawsze jest inna niż się wydaje i "wychodzi" za dłuższy czas bez okazji. Podłoże - trudności komunikacyjne i trudność rozmawiania o prawdziwych problemach. Plus "kultura" wyniesiona z domu i taki wzorzec przeżywania trudności.
      O fochach trzeba rozmawiać, komunikację ćwiczyć. U nas są efekty.

      Podobno działa też olewanie, ale to może trwać i trwać, z prawdziwym fochmenem nie wygrasz jeśli nie masz takiego samego charakteru (pewny rozwód), bardzo trudno jest wytrzymać w lodowatej atmosferze mijając się z drugą nadętą osobą w znaczącym milczeniu wink.
    • cma_welma Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 17:10
      Nie ma fochów bo to dorosły,fajny facet. Nie ma nic gorszego niż foszasty facet, nie zniosłabym takiego u swojego boku.
      Wszytko by mi opadło gdyby mój mąż "strzelał focha".
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 19:05
      Z lektury tego i innych wątków wychodzi mi, że jedynego normalnego męża ma kropka. Reszta albo zdradza, albo nic nie robi w domu, albo nie zajmuje się dziećmi, albo nie liczy się ze zdaniem żony, stosuje przemoc ekonomiczną i psychiczną.
      To już wiadomo z czego wynika poczucie wyższości pań mężatek, jakoś trzeba sobie zrekompensować nieudane małżeństwo.
      • merit_p Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 19:17
        Przykro mi, ale większość populacji stanowią niedoskonali ludzie, do tego w związkach z innym niedoskonałym człowiekiem wink. Czy to małżeńskich czy też zupełnie niemałżeńskich.

        Związki z aniołami to chyba lektura dla nastolatek a nie real tongue_out
      • butch_cassidy Re: o co obrażają się na was mężowie? 05.09.13, 07:34
        wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

        > To już wiadomo z czego wynika poczucie wyższości pań mężatek,

        Ja tam poczucia wyższości nie mam, natomiast ciekawi mnie z czego wynika potrzeba singielki wcinania się w podobnych wątkach ze swoimi "złotymi myślami". tongue_out
      • morgen_stern Re: o co obrażają się na was mężowie? 05.09.13, 09:28
        Nie radziłabym wyciągać takich wniosków na podstawie tylko i wyłącznie lektury forum. Być może kropka po prostu o swoim mężu i jego wybrykach nie pisze tongue_out teraz już możesz spokojnie odetchnąć - nie ma normalnych facetów, udanych związków, dobrze wybrałaś!
    • helufpi Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 19:24
      Mój mąż jest typowym prawdziwym mężczyzną, więc się nie obraża. Nie zauważyłby też mojego ewentualnego obrażenia, więc szkoda mojego zachodu. Zauważyłby dopiero jakieś płaczo-histerie, ale raczej nie uprawiam, chyba że w ciąży. Więc wszystkie wąty trzeba do niego wyraźnie zwerbalizować dużymi literami, co jest niezłym ćwiczeniem.
      Oczywiście jako prawdziwy mężczyzna ma tę samą figurę od -dziestu lat i jego rzeczy są JESZCZE CAŁKIEM DOBRE. Więc tym bardziej opisana sytuacja jest dla mnie kosmiczna.
    • 3-mamuska Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 20:03
      Właściwie nic, raz tylko z poważna sprawa.
      Okazało sie ze miałam racje.

      Mnie strasznie wkurza bieganie z dzieckiem czy wyglupianie sie w sklepie/ulicy/kawiarni.
      I nic nie zobaczę w sklepie z ciuchami jesli dzieciak mi biega, nie ważne ze to mąż go wtedy pilnuje mam mega nerwy i wychodzę ze sklepu.
      -----------------------
      Myśl o tym co mówisz...
      Nie mów tego co myślisz...
    • grave_digger Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 20:05
      zolla, my nie wróżki. a po twoim opisie nie mam najlepszego zdania o twoim mężu. może jednak źle to przekazałaś.
      anyway, mój mąż się nigdy na mnie nie obraża ani nie foszy, czy jak to zwał.
    • kkalipso Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 21:02
      Mój się czasem dąsa (choć w porównaniu do mnie to pryszcz ). Nie obraża się na kilka dni ewentualnie na chwilę. Najczęściej ( jeśli chodzi o sklepy i zakupy ) to o to , że chce pomocy, jak mówię co mi się podoba to jemu nie odpowiada . Jak nie pomagam (i własnie zaczynam z córką robić swoje) to twierdzi , że mam w doopie i weź się dowiedz. Zresztą i tak zawsze kupi to co jemu się podoba smile

      Chodzi palić na balkon i zawsze mnie woła , żeby pogadać , mówię!- Już lecę i zazwyczaj nie docieramsmile Wkurza go to! A ja się śmieję , zresztą na koniec oboje.

      Obraża się czasami , że wolę przy kompie posiedzieć niż z rodziną pobawić . Tu ma sporo racjibig_grin

      Że nie chcę długo gadać przez kom. a jego pierwszy telefon jest zaraz po zawiezieniu córki do przedszkola , czyli po 9.30 później około 11 i tak co dwie godziny zanim nie przyjdzie z pracy. Obraża się , że już kończę bo on by mógł tak pół. godz.pogadać ...


      Znalazło by się jeszcze tego ...

    • a.nancy Re: o co obrażają się na was mężowie? 04.09.13, 22:15
      stawiałabym, że powinnaś była się rozdwoić - jednocześnie pilnować dziecka i łazić za panem mężem podziwiając jego wybory/doradzając.

      Wnioskuję stąd:
      > Dzwonię gdzie jest, już obrażonym totalnie tonem odpowiada, że na zakupach, i coś co
      > nie do końca przez hałas zrozumiałam, ale o bieganiu za dzieckiem.

      no bo przecież powinnaś biegać za nim, a nie za dzieckiem (ale dziecka upilnować żeby panu nie przeszkadzało), to byś wiedziała, gdzie jest.
    • dziennik-niecodziennik Re: o co obrażają się na was mężowie? 05.09.13, 09:19
      za niepunktualność.
      ja jestem spóźnialska, przy najlepszych wiatrach przychodzę parę minut po czasie, przy najgorszych - pół godziny po (ale zawsze jak to dłużej niż 10 minut to dzwonie i uprzedzam!). mój mąż za to lubi być punktualny do bólu, dopuszcza właśnie te max kilka minut spóźnienia. tylko szkoda że...
      ...że nie zauwazyl że grono naszych znajomych traktuje czas spotkań nieoficjalnych dość swobodnie. jak sie umawiamy na grilla nad jeziorem na 16 to znaczy po prostu ze od 16 jest sens sie zjeżdzac, a nie że punkt 16 mają się stawić wszyscy. a mój mąż chciałby zeby tak było. o dziwo jednak na innych sie nie obraża, do mnie to sie przeważnie przez calą drogę na spotkanie nie odzywa, mimo iz powtarzam mu "zobaczysz ze znów bedziemy pierwsi". przewaznie jestesmy big_grin

      na spotkania oficjalne sie nie spóźniam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka