Dodaj do ulubionych

przedświąteczna zmora

    • madzioreck Re: przedświąteczna zmora 02.11.13, 21:04
      W tym roku mój mąż przebąkuje, że Wigilia u nas,

      Mąż przebąkuje, to niech mąż robi to, co Ty ostatnio. Proste jak drut.
      • marminia Re: przedświąteczna zmora 02.11.13, 21:35
        Co roku robię wigilię na 16-18 osób, lubię to nawet, ale od dawna ustaliłam z gośćmi następujące rzeczy:
        - w kuchni nikt mi się nie plącze - ja szybciej wszystko naszykuję niż wytłumaczę co w jakiej szafce jest, jak się odpala płytę indukcyjną etc.
        - barszcz robię ja bo nie cierpię kilkulitrowych słoików w wysprzątanej kuchni, a tak barszczyk sobie elegancko i powoli podgrzewa się w garze
        - rybę piekę ja, jak goście przyjeżdżają to właśnie dochodzi w piekarniku
        - stół nakrywają dzieci, ja się nie wtrącam
        - zimne dania poszczególne osoby przynoszą już na półmiskach i ustawiają na stole w czasie gdy ja podgrzewam barszcz wink
        - pierogi, kapustę, uszka etc. poszczególne osoby przywożą gotowe, ciepłe (świeżo zrobione lub podgrzane w domu, zawinięte dodatkowo w folię albo fantastycznie trzymające ciepło gazety) i stawiają na stół (mam przygotowane podgrzewacze)
        - najgorzej na początku wszystko ogarnąć, więc ja działam w kuchni, dzieciaki i mąż transportują to na stół, moja mama i kuzynka zajmują się nalewaniem barszczu, ja przychodzę już na gotowe
        - stół mam duży rozkładany, krzeseł 8, reszta składane na co dzień upchnięte w garderobie - to podstawa, bo zwariowałabym gdyby mi goście pozostawiali przywiezione krzesła robiąc bajzel na całe święta
        W ten sposób sporo czasu spędzam przy stole, prezenty też odpakowuję, razem kolędujemy. Jemy spokojnie, jak ktoś miałby potrzebę wyjścia na inną wigilię w trakcie to jego problem, najwyżej nie zje mojego makowca wink. A! Po skończeniu imprezy sprzątamy razem z mężem, mamy naprawdę niezły czas, ostatnio doprowadzenie domu do stanu przez wigilią zajęło nam mniej niż pół godziny smile W ten sposób około 22.00 siadam sobie spokojnie przy choince, piję herbatkę i mam poczucie, że w przyszłym roku też mogę robić imprezę.
    • anorektycznazdzira Re: przedświąteczna zmora 02.11.13, 21:20
      Zależnie od tego, na co Cię stać i jaka jesteś asertywna (lub totalnie nie asertywna- na co z tej opowieści raczej wyglądasz tongue_out), możesz tak:
      1. zaplanować wyjazd w Wigilię i mieć wymówkę, że jej nie możesz zrobić, bo wyjeżdżasz
      2. zaprosić tylko tyle osób ile czujesz, że dasz rade ugościć i się nie przejmować resztą (to podstawa, bez tego warunku ten punkt nie działa)
      3. powiedzieć innym uprzejmie ale bez ogródek, że owszem Wigilia u Ciebie, ale zmywają i dorabiają herbatkę wszyscy, minimum przedstawiciele wszystkich "grupek, np. Ty, teściowa, brat, szwagierka i ciocia. A następnie to wyegzekwowac dyrygując bez zażenowania towarzystwem (to też jako oblig i bez tego punkt nie zadziała).
      4. odmówić robienia Wigilii i się nikomu z niczego nie tłumaczyć
    • mamma_2012 Re: przedświąteczna zmora 02.11.13, 21:26
      Wiele razy tez z własnej i nieprzymuszonej woli robiłam obiady i przyjęcia na tyle osob i nigdy nie mówiłam sobie, ze to ostatni raz, a ani perfekcyjna panią domu nie jestem ani mistrzem kuchni. Wszystko to kwestia organizacji, rozdzielenia obowiązków i nie nastawiania sie, ze ma byc jak w 5 gwiazdkowej restauracji, gdzie naczynia znikają ze stołu w sekundę po tym jak odlozysz sztuccesmile
    • podkocem Re: przedświąteczna zmora 02.11.13, 21:31
      A musi byc standardowo?

      Wysłaałbym linka do you tuba z naszych świąt sprzed dwóch lat ale nie chcę pokazywać naszych twarzy tongue_out Było fantastycznie, mimo, że nie mamy warunków - przyjeliśmy w sumie 10 osób a stół mamy na 4... czyli zupełnie nie mieliśmy ku temu warunków. Do tego część gość była kompletnie niezpowiedziana - po prostu nie mili się gdzie podziać w Londynie i się przypałętali do nas. Zrobiłam szwedzki stół i piknik. Siedzieliśmy na podłodze na pufach, obok rozświetlonej choinki. Nie było dodatkowych garnków i gratów. Siedząc w kołeczku na podłodze mieliśmy masę zabawy "strzelając z krakersów"

      Nie chodzi o to by sadzac babcię na podłodze, ale o to że czasem można zorganizować przyjecie nieco inaczej niż zwykle.
    • jdylag75 Re: przedświąteczna zmora 02.11.13, 22:04
      U nas takie kilkunastoosobowe - do 25 - imprezy odbywają się kilka razy do roku, wigilia jest składowa u moich rodziców, równie liczna. Ale jest podział obowiązków, są nastoletnie dzieci płci obojga, które biorą udział w porządkach i raczej ( poza jedną osobą) nikt kija w d... nie ma i jak zapomnimy cukierniczki podać na stół to KTOŚ sam się po nią ruszy, przy okazji wodę na herbatę nastawi.
      Poza tym, mam wrażenie od paru lat, ze ludzie mniej jedzą....
      Mąż sporo działa, z resztą on ma większe ciśnienie żeby wszystko się udało, ja idę na żywioł, wiem, że tylko jedna osoba obrobi mi tyłek czyli jedna na 20.
      Wyluzować radzę, przestrzec męża, że proponując organizację u Was bierze ciężar tejże organizacji na siebie.
      • kanga_roo Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 00:20
        a ja autorkę wątku rozumiem, miałam okazję organizować tak duże imprezy w domu, i powiem, że przyjęcie na ponad 20 osób w domu, gdzie na stałe mieszkają cztery osoby, to droga przez mękę. sama organizacja odpowiedniej ilości zastawy stołowej, krzeseł, ustawienie stołu (stołów) wymaga niezłego główkowania. potrawy rzeczywiście może przygotowywać więcej osób, ale nawet głupia kawa/herbata dla wszystkich oznacza, że cztery-pięć razy musisz zagotować wodę w czajniku, tekst o podgrzewaczu mnie rozczulił, na podgrzewaczu to można ustawić czajniczek, kiedy w gości przyjdzie osób pięć, a nie dwadzieścia. podgrzewanie czegokolwiek to też wyzwanie, bo ja mam garnki na plus minus pięć porcji (ok, zupy może do 10), i zwyczajnie trudno to wszystko upchnąć.
        do tego zmywarka ma określoną pojemność, więc nawet zapełniając ją sukcesywnie ma się pełne blaty brudnych naczyń, półmisków, salaterek - w domach, gdzie zwykle kuchnia jest mniej lub bardziej połączona z salonem to porażka. i nie ma znaczenia, czy po kuchni kręci się jedna osoba, czy pięć, z moich doświadczeń wynika, że przy większej ilości pomocników jest nawet większy bajzel.
        podsumowując - na takie imprezy można się parę razy w życiu porywać, ale dla organizatora nie mają wiele wspólnego z miłym spędzeniem czasu.
        ja bym się nie zgodziła na taką Wigilię, ale zaproponowałabym spotkanie 25 po obiedzie, na kawę, ciasto i wspólne kolędowanie. wtedy, owszem, można w większym gronie na luzie spędzić czas.
    • cherry.coke Re: przedświąteczna zmora 02.11.13, 22:13
      Pytanie zasadnicze - a co robi maz?
      • triss_merigold6 Re: przedświąteczna zmora 02.11.13, 22:13
        Hm... zaprasza?
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: przedświąteczna zmora 02.11.13, 22:28
        aż mi się ten wątek przypomniał i wysiliłam się, żeby go odszukać
        hłe, hłe, hłe. enjoy.
    • drosetka Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 00:17
      ty chyba jesteś kimś w rodzaju cierpietnicy że sie godzisz na coś takiego, jak by mąż mi powiedział że wigilia na 20 osób u nas pokazałabym mu środkowy palec, nie no kobieto bez jaj, można zrobic wigilie ale wszystko tzreba sobie dograć przed tym dniem- przede wszystkim zapowedzieć gosciom ze nie robisz tym razem jako sprzątaczka i kucharka, chcą kawe herbatę to niech robią, rozdzielić potrawy między gości, kto co ma przynieść, ty udostępniach miejsce resztę niech oni zapewniają. Ale szczerze mnie dziwi ta chęć spotkań teściowych...u nas jest tak- jeden rok u mojej mamy, drugi rok u meża mamy, z tym że od roku jesteśmy z teściowa pokłócone na noze więc wigilia drugi rok pod rząd będzie u mojej mamy z czego cieszę sie niezmiernie. I mimo ze jest nas "tylko " 9 przy stole to stoimy razem z mamą dwa dni przy garach.
    • burina Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 03:17
      Po prostu Cię pokarało za nieprzestrzeganie tradycji (a głębokie mądrości ludowe w niej tkwią): od wieczerzy wigilijnej się nie wstaje! Zaczyna się jeść, gdy wszystko jest przygotowane (z resztą jedzenie jest raczej skromne, postne nic nie trzeba przygotowywać na 5 min przed podaniem) i nie wstaje się od stołu, dopóki wszyscy się nie najedzą. No nie wstaje i już. Jak potrzebujesz grubszych argumentów - jest przesąd, że kto wstanie od stołu, ten opuści rodzinę w najbliższym roku.
    • attiya Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 06:15
      po prostu zrób ją raz w gronie ściśle rodzinnym a resztę dni spędź na przemian z teściami i z rodzicami
      nie wiem po co ta napinka gdy ktoś się narobi a potem na twarz pada, żeby tylko innych zadowolić
    • kol.3 Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 07:09
      Bakuła kiedyś opisywala że na kolację wigilijną poszla z rodziną do restauracji, podobno mieli full wypas i kelnera tylko dla siebie.
    • nullah1 Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 07:43
      A ja proponuję metodę jednej Osoby z mojej rodziny.
      Nadmienię, że osoba jest już... bardzooo dorosła a swoistą asertywność dopracowała do perfekcji.
      Otóż pewnego razu zaprosiła na wigilię całą rodzinę, w ciasnym mieszkaniu było aż czarno od luda a Osoba najspokojniej w świecie ululała się jeszcze przed pierwszą gwiazdką a i spokojnie poszła spać.
      W następnym roku nikt już nie będzie na Ciebie wywierał presji.
    • yeerba Taaak 03.11.13, 08:37
      Przebrnęłam przez Wasze wypowiedzi.

      Niesamowite jak można 'dorobić ideologię' na podstawie kilku zdań. Dowiedziałam się jaką złą organizatorką jestem, nieasertywną cierpiętnicą, matką polką, mam męża nieroba i podobną rodzinkę (a i jeszcze, ze zaszczepiam w dzieciach podobny model).
      Nie chce mi się tłumaczyć ani komentować bo to kolejna woda na młyn dla części z Was.
      Cieszę się jednak, że mamy tyle mocnych, wyzwolonych, szczęśliwych i dominujących babek - brawo dziewczęta. Facet musi znać swoje miejsce, a klawiatura jest cierpliwa.

      Aby skorzystać cokolwiek z niektórych wypowiedzi najlepiej odseparować teorię od praktyki i tu pojawiło się zaledwie kilka osób, robiących imprezy 17+, których doświadczeniem można się zainspirować, chociaż... mimo wszystko, mimo możliwych usprawnień to dużo ludzi i jak dla mnie po prostu za dużo, czego dowiedziałam się organizując ostatnie Święta (w ograniczonym składzie). Nie wiem czemu ze wszystkich dotychczasowych imprez to właśnie Święta najgorzej wspominam. Może dlatego, że nie poczułam się świątecznie, że nie poczułam atmosfery takiej, jaką lubię.



      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Taaak 03.11.13, 10:59
        To może przeczytaj jeszcze raz co sama napisałaś. Przeczytaj również co napisałaś w wątku o równouprawnieniu (podpowiem: o "pomaganiu" kobietom przez mężczyzn).
        Rozumiem, że zorganizowanie Wigilii przez chłopa, który wpadł na taki cudowny pomysł to "facet musi znać swoje miejsce". Wyręczanie się żoną jest jak najbardziej ok.
        Hłe, hłe, hłe, pośmiałabym się, ale żal mi dzieci, które muszą na to patrzeć. Mam nadzieję, że nie masz córki (córek).
        • kol.3 Re: Taaak 03.11.13, 11:02
          Miałam napisać dokładnie to samo, ale mnie uprzedziłaś. Może mamy do czynienia ze swoistym zanikiem pamięci. Nie pamięta się w ostatnim poście, co się napisało w pierwszym.
        • yeerba Re: Taaak 03.11.13, 13:53
          Czytasz co chcesz czytać i dopowiadasz. Argumentów ci brakło, że zaczęłaś kopać forum? smile
          Wątek jest o niechęci podejmowania zbyt dużej liczby bliskich osób naraz a nie jest o tym czy pomoc w ogarnięciu pochodzi bezpośrednio od męża czy od innych członków rodziny, co usilnie próbujesz przewojować - pytanie po co? Jakiś kompleks? Trauma z tego patriarchalnego domu?. Pomoc jest (nie wiem - drukowanymi napisać?).

          Mamy taki podział obowiązków jaki uznaję za sprawiedliwy oraz możliwy do zrealizowania z uwagi na predyspozycje lub ich brak.
          Mąż przebąkuje - nie znaczy niczego więcej jak to, że temat trzeba będzie obgadać ze wszystkimi za i przeciw. Wyobraź sobie, że dorośli ludzie rozmawiają nawet na tematy, w których nie do końca są zgodni. I jeszcze jedno - może cię to nie zabije - rozmawiają, mając na uwadze także argumenty tej drugiej strony, nie stosują przy tym inwektyw bo to do niczego nie doprowadzi.
          Rzecz jasna - ty możesz swojemu facetowi na łeb wleźć i jeszcze go olać - nic mi do tego.

          Czy ten śmiech (po raz kolejny) to aby nie nerwowy? smile


          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Taaak 03.11.13, 14:10
            Ależ ja doskonale wiem, że otrzymujesz pomoc- od żeńskiej części rodziny, jak sama napisałaś.
            Urocze, że mąż przebąkuje o tym, że mogłabyś wyprawić Wigilię. Słodkie wręcz. Twierdzisz teraz, że rozmawiacie- yhym, dokładnie tak to ujęłaś w początkowym poście.
            W każdym razie życzę szczęścia, miłego samodzielnego przygotowywania Wigilii dla 23 osób.

            > Rzecz jasna - ty możesz swojemu facetowi na łeb wleźć i jeszcze go olać - nic m
            > i do tego.

            Nie włażę swojemu facetowi na głowę, ale i on nie włazi mnie.
            Naprawdę przesłodkie jak bronisz swojego męża, skoro Wasz podział obowiązków jest sprawiedliwy, to po co żalisz się na forum? Dlaczego nie zakomunikujesz swojemu chłopu tego wszystkiego co napisałaś na forum? To ma być komunikacja?
            Nie chce mi się więcej pisać, tak jakoś mi się (może bezpodstawnie) delikatnie kojarzy syndrom sztokholmski.
            • merit_p Re: Taaak 03.11.13, 14:16
              A mi się zdaje, że przeginasz. Można mieć stado służby męskiej i damskiej, catering i kelnerów i nie mieć chęci na przyjmowanie 30 osób na Wigilię.
              A mąż może chcieć bo było fajnie, rodzina też. Jest o czym rozmawiać, byle wynikiem był kompromis, nie wymuszenie.
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Taaak 03.11.13, 14:26
                > A mąż może chcieć bo było fajnie, rodzina też. Jest o czym rozmawiać, byle wyni
                > kiem był kompromis, nie wymuszenie.

                Znajduję jako urocze chcenie męża przy jego zerowym nakładzie pracy. Bo całkiem inaczej rozpatrywałabym sytuację, w której marzeniem męża jest Wigilia na 23 osoby, wiedząc, że będzie współorganizatorem na równych prawach albo głównym organizatorem.
                • merit_p Re: Taaak 03.11.13, 14:29
                  Dla mnie to się rozumie samo przez sie. Autorka coś podobnego napisała na dole wątku. Nie może się jej zwyczajnie nie chcieć, musi być męczennicą patriarchatu i konwenansu?
            • yeerba Re: Taaak 03.11.13, 14:49
              wiesz co? Brzmisz jakoś obsesyjnie. W wątku wypowiedziałaś się więcej razy niż ja, tłukąc to samo i natrząsając się.
              Tak, jakbyś kurczowo trzymała się tej jednej 'złotej zasady', którą sobie wykreowałaś (nie wnikam w genezę) a która absolutnie nie może zostać zachwiana, bo inaczej całe twoje jestestwo legnie w gruzach.
              Złożę to na karb twojego wieku i niewielkiego doświadczenia, a nie zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych. Obym się nie myliła.


          • cherry.coke Re: Taaak 03.11.13, 21:49
            yeerba napisał(a):

            > Wątek jest o niechęci podejmowania zbyt dużej liczby bliskich osób naraz a nie
            > jest o tym czy pomoc w ogarnięciu pochodzi bezpośrednio od męża czy od innych c
            > złonków rodziny,

            Ale dziewczny maja racje. To, ze maz jest wylacznie od "pomocy w ogarnieciu" jest kluczowe dla watku. Inaczej sie robi impre na dwa tuziny zarzadzana przez dwie przytomne jednostki, a nie jedna. Zwlaszcza, jesli to wlasnie ta druga ja proponuje.
    • merit_p Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 11:19
      U nas też odbywa się większość uroczystości z racji "powierzchni" wink.
      Nie mam z tym problemu, zupełnie. Wręcz przeciwnie, ponieważ jeśli chodzi o potrawy to my zwykle przygotowujemy ... miejsce w lodówce i jakieś swoje ultraspecjały. Resztę przynoszą goście w ilości nie do przejedzenia. Mamy z główki szykowanie na Święta wink.
      Jedyna zabawa dla nas to w zasadzie dekoracja - przyjemna. Sprzątanie "po" robi się szybko, zastawę na pułk wojska posiadamy. Gary też, ale potrawy każdy przynosi w swoich i je "po" zabiera.
      Myje zmywarka, jakiejś masakry do posprzątania nigdy nie było.
      Ze 30 osób przy stole - bezcenne big_grin, uwielbiamy to my i dzieciaki. I goście też, bo nie pytają co roku czy moga przyjechać, tylko co mają przywieźć. Taki fajny rytuał, żywa rodzina - lubię to.
      • merit_p Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 11:23
        A-ha, u nas goście nie dają się obsługiwać, tylko donoszą, przynoszą, przekładają, robią muzykę itp wink Jak najbardziej mamy oboje czas, żeby z nimi porozmawiać. Oby jak najdłużej te Święta były takie.
      • malinadzika Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 11:36
        merit_p napisała:

        > Taki fajny rytuał, żywa rodzina - lubię to.

        Co tam kto lubi...dla mnie Wigilia w 30 osób to nie Wigilia. Zawsze lubiłam Wigilie kameralne z najbliższą rodziną.
        • merit_p Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 11:39
          A ja wyrosłam na "dużych", głośnych, ciepłych i kameralna, oszczędna by była dla mnie jakaś nie-taka. Mój mąż z kolei obchodził "małe" a uwielbia te wielkie. I to serio-serio.
    • kobieta_z_polnocy Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 12:03
      A ja się nie będę z ciebie naśmiewać i radzę wszystko to, co forumki piszą brać z dużym dystansem. Matka-Polka, obsługiwani faceci... - gdzie wy to wszystko wyczytałyście, to nie wiem.

      Sytuacja jest jaka jest, bo rozumiem, że jeśli rodzina chciałaby się spotkać, to wasze lokum jest jedyną ku temu okazją. 23 osób to rzeczywiście kupa gości i rozumiem, że jest zamieszanie z krzesłami, talerzami, itd.
      Zrozumiałam jednak, że goście rzeczywiście pomagają: szykują i przywożą potrawy. Co z samym ich obsługiwaniem? Nie mogliby również w to bardziej się zaangażować, żeby całe te latanie i zmywanie nie było tylko na waszych barkach?
      • yeerba Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 14:15
        kobieta_z_polnocy napisała:

        Zrozumiałam jednak, że goście rzeczywiście pomagają: szykują i przywożą potrawy
        > . Co z samym ich obsługiwaniem? Nie mogliby również w to bardziej się zaangażow
        > ać, żeby całe te latanie i zmywanie nie było tylko na waszych barkach?

        Dokładnie. Ja w zeszłym roku usmażyłam tylko karpia, którego mama mi podrzuciła dzień wcześniej.
        Organizacyjnie jest słabo głównie z uwagi na poważne braki wyposażenia. Zwozi się wszystko już na dzień przed. Masa, masa rzeczy (włącznie z dużymi obrusami).
        Podanie ciepłych potraw tak, żebyśmy usiedli wszyscy nie jest możliwe (mam jeden garnek 5l) i jedną dużą patelnię. Trzeba podać barszcz, grzybową, pierogi z wody + zasmażka, karpia i kapustę. Znaczy nie wiem czy jest to możliwe, bo rzeczywiście nie wpadłam na to, żeby oczekiwać przywiezienia ciepłych potraw. To byłoby już coś. Stawiamy na stole i siadamy.
        Herbata przy czajniku 2 litry... W ruch idzie jakiś mniejszy garnek.

        Mam dobrą rodzinę (męża także). Przyznaję mam małe doświadczenie przy takiej skali, bo zniesienie 17 talerzyków, miseczek i sztućców, umycie i wytarcie (żeby znów postawić) wymaga pracy przynajmniej 4 osób (dwie znoszą, jedna myje, jedna wyciera). Czy myję, czy wycieram, czy noszę - jeden grzyb. Jestem w użyciu smile Jako jedna z X.
        • zielona.limonka Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 15:18
          Nie masz zmywarki? Jeśli nie masz, to trzeba było to napisać w pierwszym poście, to zasadniczo zmienia postać rzeczy smile Bez zmywarki przy takiej liczbie gości można się zachlastać i na to bym na pewno nie poszła.
          • koronka2012 Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 16:50
            zielona.limonka napisała:

            > Nie masz zmywarki?

            Kobieto, a znasz jakiś model zmywarki, którzy pierze w 5 minut? zdajesz sobie sprawę ile razy trzeba zmienić talerze przy 20 osobach? Fajnie, zmywarka - i co, te które oddały talerze mają czekać 1,5 godziny aż się cykl skończy?
            • yeerba Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 17:00
              koronka2012 napisała:

              > zielona.limonka napisała:
              >
              > > Nie masz zmywarki?
              >
              > Kobieto, a znasz jakiś model zmywarki, którzy pierze w 5 minut? zdajesz sobie s
              > prawę ile razy trzeba zmienić talerze przy 20 osobach? Fajnie, zmywarka - i co,
              > te które oddały talerze mają czekać 1,5 godziny aż się cykl skończy?

              Już nie chciałam tego pisać, bo to oczywiste smile
              • kosmopolis Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 17:48
                A po co to ma się myć od razu, bo nie rozumiem?
                Talerz głęboki, talerz duży płaski, talerz deserowy, filiżanka x 20. Fakt, dużo, ale przecież ten talerz głęboki/bulionówka pojawia się na stole raz, przy tej zupie. Talerz płaski też nie musi być wymieniany po każdym pierogu czy rybie. Tak samo talerz deserowy.
                No chyba że wszystko jest jedzone na jednym talerzu? big_grin
                Żeby nie latać z talerzami do kuchni wystarczy kupić barek na kółkach (składany, żeby nie gracił domu) i na niego wszystko odstawiać, a potem hurtem zawieźć i wsadzić do zmywarki.

                Wielokrotnie u mnei w domu były duże wigilie i nigdy nie było takich problemów, jak tu wskazane. Jak pojawiało się więcej osób i wiadomo było, że zabraknie dużego gara czy patelni, to po prostu któryś z gości to przynosił. I zabierał brudne naczynie, żeby sobie już w domu umyć.
                Tak samo z tą herbatą - filiżanki stały na stołach, a herbata szła z dzbanków. Żeby nie czekać na kolejną wodę z jednego czajnika prosiło się kogoś, żeby przyniósł czajnik z domu. Wtedy woda gotowała się szybko w dużej ilości. I nie dla każdego przynoszona osobno herbatka, tylko herbata podawana w dzbankach - każdy sobie wtedy brał tyle, na ile miał ochotę, a nie czekał swoją kolej.

                Moja rodzina jest chyba wzorem zorganizowania wink
            • zielona.limonka Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 21:31
              koronka2012 napisała:

              > zielona.limonka napisała:
              >
              > > Nie masz zmywarki?
              >
              > Kobieto, a znasz jakiś model zmywarki, którzy pierze w 5 minut? zdajesz sobie s
              > prawę ile razy trzeba zmienić talerze przy 20 osobach? Fajnie, zmywarka - i co,
              > te które oddały talerze mają czekać 1,5 godziny aż się cykl skończy?

              A po co miałaby myć talerze podczas Wigilii?
              • zielona.limonka Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 21:35
                Rozwinę, bo chyba zbyt skondensowałam tę odpowiedź wink
                Nie widzę potrzeby wymieniania talerzy - każdy dostanie po prostu komplet talerzy - płaski mały (do zakąsek), płaski duży (do ryby na ciepło), głęboki do barszczu i talerzyk deserowy. I tyle. Po co zmieniać?
        • molnarka Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 17:29
          A nie mozesz czesci rzeczy wypozyczyc z firmy cateringowej?
          Ja tak zawsze robie ... stoly, krzesla, naczynia czy obrusy mi przywoza dzien wczesniej i jeszcze rozstawiaja. Kosztuje mnie to dodatkowe 2 stowki ale luz mam nieziemski smile (poniewaz ja nie gotuje wiec zawsze zamawiam tez potrawy ... calosc lub skladka zalezy od imprezy) I robie imprezy na 30 osob.
          Na wstepie mowie ze selfservis i finito.
          A sprzataja ostatni goscie (znosza do kuchni) reszte my.

          O takim rozwiazaniu pomysl bo tu sie kwestia rozbija o dodatkowe talerze ktore zmyc trzeba w trakcie albo duzy garnek ...

          Pozdrawiam
          MOLNARka
    • mia_siochi Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 14:57
      jeśli zdarza mi się robić Wigilię, to wychodzę z założenia, ze skoro udostępniam lokal, to reszta mi przywieźć jedzenie. Mogę je ewentualnie na talerze wyłożyć.
      Jeśli jesteś prawdziwa, to jesteś zwyczajnie durna
    • doral2 Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 17:51
      yeerba napisał(a):

      "...Nie wspomnę, że sprzątaliśmy i dekorowaliśmy pomieszczenia bite 2 dni..."

      nie umiem sobie tego wyobrazić.
      co, na litość boską można robić DWA BITE DNI ze stołem??
      • buuenos Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 21:28
        Doral warto czasem wyjsc ponad wlasne,ciasne horyzonty.Napisala dekoracje,nie stolu tylko domu.my mamy ponad 390m2,udekorowanie 2 szklanych scian lapkami to min. 3 dni roboty!!
        • kk345 Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 21:37
          > udekorowanie 2 szklanych scian lapkami to min. 3 dni roboty!!

          Usciślij- wieszasz na tych scianach lapki (swoj laptopik, męża i dzieci) czy odbijacie na nich ślady waszych łapek? smile
          • buuenos Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 23:07
            he he lampki czy lapki,jednakwoz czasu kosztujesmile
    • czar_bajry Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 19:10
      och yeerba jak ja Cię rozumiemsmile
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 19:26
        Załóżcie sobie kółko wyżalnicze.
        • yeerba Re: przedświąteczna zmora 03.11.13, 21:46
          wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

          > Załóżcie sobie kółko wyżalnicze.

          a przecież 'nie chciało ci się już pisać' smile
          To jak z tą obsesją? Coś jest na rzeczy jednak.

          No już dobrze, niech Twoje będzie na wierzchu. Zdominowałaś wątek, odmieniłaś 'asertywność' przez przypadki, jesteś najmądrzejsza. Odpocznij sobie - należy ci się jak psu buda. Niemąż niech herbatkę ci zaparzy i masaż zrobi - ino migiem!
    • volta2 Re: przedświąteczna zmora 04.11.13, 09:21
      17 osób - marzenie, wzięłabym od razu

      skład marzeń po prostu

      23 jak cię mogę, 31 to trochę dużo, miałam tyle na wigilii, i powinnam mieć na komunii - ale że salon mniejszy to robię w lokalu.

      17 osób bym się nie bała a jedynie nie brała na siebie takich wyczynów corocznie. czekałabym rewanżu.
      • volta2 Re: przedświąteczna zmora 04.11.13, 10:00
        i jeszcze dodam, że żeby nie zjeść gorącego pieroga czy nie mieć czasu na porozmawianie z rodziną, niekoniecznie trzeba SAMEJ obsługiwać gości.
        my przy tej ilości ludzików wespół zespół z mężem stoimy w kuchni, on robi na zimno - ja gotuję, on robi stół przed a ja po, dzieci w ramach samopomocy - same się wyprowadzają na spacer- w wigilię to ogromna pomocsmile ; przy gościach "robimy" też równo - i oboje równo zjadamy ostudzone, zimne, oboje jesteśmy zmęczeni po równo i cieszymy się na koniec imprezy.(ale na widok gości też się cieszymy)

        od gości pomocy nie oczekujemy, jak ktoś obcy zniesie część talerzy ze stołu to ok, ale nie więcej, po prostu - po roku czy dwóch to my jesteśmy gośćmi i siedzimy wyluzowani.
        taka rodzinna tradycja - gospodarz wszystko robi, gość nic - a za rok/dwa odwracamy role.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka