Dodaj do ulubionych

Słodycz zdrady

    • zielona.limonka Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 00:51
      Znałam takiego pana. Miał żonę i dwoje dzieci, miał też bardzo pojemne serce smile Najpierw, kilka lat po ślubie, związał się z jedną dziewczyną, ciężko przeżył jej odejście, potem związał się z drugą, byli razem jakieś 3 lata, po czym żona się dowiedziała. Oczywiście zrobiła mu dżihad, areszt domowy, sprawdzanie wszystkiego, a on i tak wymykał się do kochanki (w czasie pracy, bo inaczej się nie dało) i opowiadał jej, jak go żona gnębi, ze śmiechem i dumą, że mimo to umie ją wykiwać. Romans trwał jeszcze jakieś pół roku, po czym pan zerwał z kochanką, bo poznał następną panią i się zakochał. Nie wiem, co dalej, bo znałam tę środkową kochankę. Co ciekawe - pana też znałam, spotkaliśmy się kilka razy w większym gronie i on naprawdę wyglądał na zakochanego w tej kochance i w żonie jednocześnie.

      Puenta - jeśli umiesz się dzielić swoim mężczyzną z inną kobietą, to się nie rozstawaj. Ale jeśli nie umiesz, to spadaj jak najdalej jak najszybciej, bo pan wyraźnie należy do takich właśnie facetów - którzy nie umieją sobie odmówić, jeśli mają na coś ochotę.

      Pogadanie z kochanką wybij sobie z głowy - tylko się niemożliwie poranisz, nie ma szans, żebyś wyniosła z tego jakąkolwiek korzyść. Bardzo ci współczuję i trzymam kciuki, żebyś się szybko z tego wyplątała.
    • ruscello Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 08:25
      Spotkanie z kochanka to najgorszy pomysl w Twojej sytuacji. Ona nie ma interesu, by powiedziec prawde. A jesli powie - chcesz wiedziec, jaka beznadziejna bylas w opowiesciach meza i jak w ekstazie wykrzykiwal jej imie? Na podstawie opowiesci zdradzajacych kolegow, sama moge Ci to przyblizycuncertain

      Poza tym w jej oczach wyjdziesz raczej na zdesperowana frajerke i zamiast wyrzutow sumienia, moze tym bardziej zapragnac utrzymac przy sobie Twojego meza.

      Gdybym kiedykolwiek zlamala swoje zasady i zdradzila meza, to i tak nie powiedzialabym mu prosto w oczy, ze kocham TEZ tego drugiego. Ze zwyklego szacunku. Gdybym pokochala innego, to bym odeszla. Ale bez mowienia, ze OBU kocham, a ty mezu sie z tym mecz, rozpaczaj i pozwol wykorzystywac.
    • kosmitka06 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 08:36
      Może to przykre co powiem ale gdyby mu naprawdę na Tobie (na Was) zależało to odszedłby od niej bez mrugnięcia okiem. I po 2. a dla mnie najważniejsze, nie raniłby Ci takimi słowami "że ją też kocha".
      Poza tym skoro pan mąż się nadal zastanawia co robić to nie ma sensu. Jeżeli dla niego nie liczysz się Ty, ani rodzina to nie ma o czym mówić!
      Mówisz że jesteś niezależna... spakuj gada (nawet jeżeli nie wiesz czy sama tego chcesz i miotasz się) dla samego nastraszenia go, niech wie że się stawiasz, że nie odpuścisz, niech poczuje że coś w Tobie pękło, może wtedy go jakoś olśni, zrozumie...
      Z drugiej zaś strony musisz zdawać sobie sprawę że to się będzie za Tobą ciągnąć. Będziesz myśleć... co, gdzie, jak mu było... bo nie oszukujmy się ale to nie był jednorazowy numerek i tak jak piszesz ta ich znajomość nadal trwa. Skoro założył inne konto to on 100% nie zerwie z nią kontaktu. Zrobił to tylko po to aby Tobie zamydlić oczy.
      U mnie taki pan mąż nie miałby szans. No chyba że bym zrobiła coś z premedytacją, tak aby się odgryźć. Stwarzaj nawet pozory, nie uginaj się.. daj mu do zrozumienia że strasznie Cie skrzywdził bo jak widać on tego nie rozumie.
      Trzymaj się i bądź czujna, chociaż wiem że ta czujność będzie Cie wykańczać... już nigdy nie będzie tak jak dawniej, cokolwiek nie postanowisz.
    • vilez Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 09:13
      Znałam taką panią. Długie lata mąż i kochanek. Pani, mąż i kochanek to gorliwi katolicy. Mąż oficjalnie nie wiedział o kochanku, ale nieoficjalnie to podejrzewam, że coś wiedział. Cała trójka się "przyjaźniła". Sprawa nie rozwiązana, z tego co wiem, do dziś.
      Ze smaczków: pani się tłumaczyła, że jako katoliczka nie może się rozwieść, a z kochankiem nie stosowali antykoncepcji, bo niemoralna big_grin
      Tak, że mnie już nic nie zdziwi. Wszystko na tym świecie chyba jest możliwe.

      A co do tej sprawy. Z tego, co rozumiem, to wiesz o sprawie na całkiem świeżo. Jesteś w szoku. Wszystko zło dopiero przed Tobą, bo teraz działasz pod ochroną różnych takich substancji i procesów ochronnych. Za chwile przyjdzie wyparcie. A potem- się rozwalisz.
      Możesz ten stan dobrze wykorzystać. Znaczy, zadziałać radykalnie, korzystając z tej ochrony, bo ona daje Ci (jeszcze) siłę.
      Z tego małżeństwa już nic nie będzie. Nie wybaczysz nie tyle zdrady, co wieloletniego oszukiwania Cię. Tego nikt zdrowy na umyśle nie da rady wybaczyć, bo to jest niewybaczalne. A bez wybaczenia nie będziecie mieli życia.
      Zatem, póki jedziesz na adrenalinie i innych takich, rozwiąż to. Podrukuj co trzeba i wnieś o rozwód. Zrób to TERAZ. A męża wywal z chałupy (jeśli się da wywalić). Ale powinien się dać, bo on tez w szoku (że się wydało) i powinien dać się wywalić (potem ochłonie i zacznie walczyć z Tobą). Masz teraz taką fazę, ze każde Twoje gwałtowne działanie będzie zrozumiałe, więc skorzystaj z tego. Wywal go, i złóż pozew o rozwód. Opisz w pozwie zdradę, o winę występować nie musisz.
      Z kochanką nie rozmawiaj. To i tak niczego nie zmieni. oszukiwali Cie oboje długie lata. Już jest pozamiatane.
      Zajmij się sobą. Krzycz, płacz. I nastaw się, że najgorsze dopiero przyjdzie. Musisz to wiedzieć.
      Działaj, teraz to możesz w zasadzie bezkarnie. Jesteś w szoku, rozumiesz? wolno Ci. Skorzystaj z tego, że jeszcze tak bardzo nie boli.
      • noname2002 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 11:17
        Oni nie maja slubu, jaki rozwod?
        • vilez Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 11:19
          Uuups, pardon. To tym bardziej- wnieść o alimenty, pana pogonić.
    • kruche_ciacho a ja nie rozumiem tytulu 05.11.13, 10:18
      co to za slodycz zdrady kuzwa?
      bo ja w tej calej histori to zadnej slodyczy nie widze
    • 18lipcowa3 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 13:47
      A gdzie tu słodycz?
      • clamerka Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 14:09
        Znam taką historię: Małżeństwo, córka-8lat, Pan zdradza Panią. Regularnie, od długiego czasu. Pani łagodna, pozwala zakończyć znajomość we własnym tempie, czyli jak się wkrótce okazało nigdy. Pan też kocha obydwie kobiety i sam nie wie, czego chce. W końcu Pani się wqwiła (wreszcie), spakowała i zawiozła rzeczy do kochanki (on tam był). Brudy podała kochance w osobnej torbie z tekstem, ze te trzeba uprać. Mina kochanki bezcenna.
        Okazało się, że brudna bielizna kochankę przerosła (bo to taka królewna była)... Pan wrócił do Pani i zdają się być całkiem szczęśliwi.
        • tosterowa Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 15:10
          Urban legend.
          • szpil1 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 16:02
            Niekoniecznie. Kuzynka mojej mamy tak zrobiła. Zebrała brudy męża do torby, pojechała do kochanki do pracy, wywaliła na podłogę. Tylko nie wiem, przyznaję, jak cała historia się zakończyła.
    • 18lipcowa3 ale chwila chwila, piszecie o tych latach 05.11.13, 18:33
      oszukiwania, ale 2-3 razy w roku, nawet przez 7 lat to tak jakby miał z nią dokładnie 2-3 tygodnie romansu, albo jako kto woli przez miesiąc co kilka dni?

      To aż takie straszne?
      Toż to żadna intensywność jest.

      Chyba że Pan kłamie i spotkań było więcej.
      • vilez Re: ale chwila chwila, piszecie o tych latach 05.11.13, 18:38
        No pewnie, całkiem to samo big_grin A jakby latami chodził na krótkie seanse do prostytutek, to też by się z tego zaledwie kilka tygodni w ciągłości uzbierało. Toż to żaden problem w sumie big_grin

        Padłam, Lipcowa.
        • 18lipcowa3 Re: ale chwila chwila, piszecie o tych latach 05.11.13, 18:43
          vilez napisała:

          > No pewnie, całkiem to samo big_grin A jakby latami chodził na krótkie seanse do prost
          > ytutek, to też by się z tego zaledwie kilka tygodni w ciągłości uzbierało. Toż
          > to żaden problem w sumie big_grin
          >
          > Padłam, Lipcowa.


          Ale ja tylko piszę w odpowiedzi na oburzenie na ''długi wieloletni romans, albo nawet podwójne życie''. Co to za podwójne życie 2-3 razy do roku.

          Nie bronię zdrajcy, wrecz przeciwnie.
      • antoska2013 Re: ale chwila chwila, piszecie o tych latach 05.11.13, 18:39
        Można podejrzewać, że kłamie, prawda? Skoro kłamał 7 lat... Dlatego ja uważam, że warto wykonać rozmowę z kochanką i sprawdzić ten blef...
        • 18lipcowa3 Re: ale chwila chwila, piszecie o tych latach 05.11.13, 18:43
          antoska2013 napisała:

          > Można podejrzewać, że kłamie, prawda? Skoro kłamał 7 lat... Dlatego ja uważam,
          > że warto wykonać rozmowę z kochanką i sprawdzić ten blef...



          7 lat nie trwałoby coś tak mało intensywnego, no weź. 2-3 razy do roku?
          • almaya Re: ale chwila chwila, piszecie o tych latach 05.11.13, 19:32
            A mnie sie wydaje, ze to nie intesywnosc ale to rozciagniecie w czasie ma tu najwieksze znaczenie. Mysle, ze jednorazowa zdrade bym wybaczyla, polroczny romans juz raczej nie, ale jeszcze moze widzialabym jakas szanse. Na zasadzie bylo szalenstwo,oczarowanie,oczadzenie..Ale kilka lat? Nawet jesli to bylo tylko kilka razy w roku(fizycznie) to kobieta ta byla przez te wszystkie lata duchowo z nim.Zaprzatala jego mysli. To ja wspominal wracajac do domu, to na nia cieszyl sie wyjezdzajac. To pewnie pod nia ukladal wyjazdy. Ona, ona,ona.
            Pozatym ciagnac to tyle lat facet zrobil sobie z tego styl zycia.No weszlo mu w krew.
            Wiec jesli nawet rzeczywiscie zerwalby z nia kontakt to nie wiem czy potrafilby zmienic wlasnie ten swoj styl zycia.
            • 18lipcowa3 Re: ale chwila chwila, piszecie o tych latach 05.11.13, 21:17
              almaya napisała:

              > A mnie sie wydaje, ze to nie intesywnosc ale to rozciagniecie w czasie ma tu na
              > jwieksze znaczenie.

              No nie wiem, 2-3 razy w roku to bardzo mało.
          • antoska2013 Re: ale chwila chwila, piszecie o tych latach 06.11.13, 20:11
            "7 lat nie trwałoby coś tak mało intensywnego, no weź. 2-3 razy do roku?"
            To pan mówi, że 2-3 razy do roku... Robimy zakłady, jak często tak naprawdę? Kłamał przez 7 lat, kłamie i teraz. To jest związek, który trwa 7 lat. Jak widać trwały i silny, skoro pan nie chce go skończyć. Bankowo to nie było 2-3 razy do roku...
    • kol.3 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 21:34
      Proste jak krowi ogon - pan chce mieć dom i dzieci z ich matką i babę na boku. Ideał dla każdego faceta.

      A że ślubu nie macie to mu tylko ułatwia sytuację, co on ryzykuje? Nic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka