freemarcin899
06.12.13, 15:24
Moja koleżanka dostała skierowanie z Urzędu Pracy do pracodawcy, który poszukiwał pracownika biurowego. Jedynym wymaganiem, zawartym w ofercie było wykształcenie wyższe. Koleżanka poszła z tym skierowaniem i z CV do tego faceta (właściciel małej firmy spedycyjnej), a on do niej z pytaniem: -Kto Pani dawał jeść przez ostatnie 5 lat? Ona na to, że rodzice, bo ona studiowała. A on do niej na to, że takiego darmozjada, co nigdzie jeszcze nie pracował, to dawno by z domu wywalił. I nie chciał jej nawet podpisać tego skierowania, że jej nie przyjmuje, mimo ze powiedział, że on szuka specjalistów (za 1680zł/brutto), a nie takich, co nigdzie nie pracowali.
Koleżanka we łzach zadzwoniła do mnie, poradziłem jej, żeby poszła z tym do UP. Ona tak zrobiła i w poniedziałek u tego pana pojawi się kontrola...
Co sądzicie o takim zachowaniu? Facet daje ogłoszenie do UP, w wymaganiach nie określa poziomu doświadczenia, oferuje najniższą krajową i takie cyrki. W głowie mi się to nie mieści...