Dodaj do ulubionych

Msza za ateistę

10.01.14, 11:22
Jestem niewierząca, niewierząca jest także moja mama, o czym wie cała rodzina, także ta mocno wierząca i praktykująca część. No i ostatnio kuzynka poinformowała mnie, że dały na mszę w intencji mojej mamy. Mama ostatnio doznała urazu biodra, miała operację, jest w szpitalu, no i kiepsko z nią, jak na razie. Kuzynki uradziły, że udzielą cioci wsparcia w ten właśnie sposób.
Nie wiedziałam naprawdę co powiedzieć - z tonu komunikatu wynikało, że kuzynka oczekuje podziękowań, tylko że ja nie bardzo wiedziałam za co mam dziękować. Msze, modlitwy, sakramenty - to są rytuały mające znaczenie dla osób wierzących, więc to wyłącznie dla nich miało znaczenie i wartość, że opłaciły mszę "w intencji" i uczestniczyły w niej. Dla mnie wartość może mieć najwyżej sam fakt, że kuzynki myślą o mojej mamie i jej współczują.
W końcu powiedziałam tyle, że doceniam gest i zainteresowanie smile
Dodam jeszcze, że zanim wypłynęła sprawa mszy, byłam molestowana, by koniecznie przed operacją sprowadzić do mamy księdza, który by ją wyspowiadał i udzielił ostatniego namaszczenia – tak „na wszelki wypadek”. Przekaz był taki: „ja wiem, że ciocia do kościoła nie chodzi i ty też, ale wiesz – w tej sytuacji to jednak ksiądz powinien przyjść”.
Dodam, że moje kuzynki absolutnie nie potępiają nas za nasz ateizm, akceptują to i nie jest to dla nich problemem, ani nie próbują mnie „nawracać” .
I dlatego się tak zastanawiam : skąd w katolikach bierze się takie niezłomne przekonanie, że nawet ludzie niewierzący w pewnych sytuacjach powinni podporządkować się katolickim rytuałom ?


Obserwuj wątek
    • vilez Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:25
      Przeginka oczywiście, ale zaraz dowiesz się, że co mamie szkodzi...
      • gretchen184 Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:28
        no ale przecież mamie faktycznie nie zaszkodzi,że ktoś tam mszę w jej intencji zamówił.
        widocznie wierzącym jest to potrzebne i wolę osobiście jako ateistka takie zainteresowanie niż żadne.
        co innego przymusowe namaszczenie czy ochrzczenie jak to ostatnio głośno było.
        • vilez Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:30
          Pewnie, pewnie (szkoda pary na tłumaczenie, było już pińcet razy).
          • gretchen184 Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:31
            no ale co mi chcesz tłumaczyć?
            takie jest moje zdanie i już.
            autorka zapytała co sądzimy to napisałam tongue_out
            • vilez Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:32
              No toż piszę, ze nie ma sensu tłumaczyć wink
              • mid.week Re: Msza za ateistę 10.01.14, 14:43
                Ciekawe czy równie bez znaczenia by było, gdybym wraz z resztą mojej sekty zaciukała 4 kocie dziewice aby ich krwią wykupić duszę chorej od pana szatana.
                • princess_yo_yo Re: Msza za ateistę 10.01.14, 14:53
                  hmm, nie znam sie za bardo na katolickich obrzadkach albo zadnych innych ale zdaje sie ze takowe nie powoduja obrazen u zwierzat I ludzi, te standardowe przynjamniej?
                  intryguje mnie idea kociej dziewicy. gdzie sie takich kocich dziewic szuka?
                  • mid.week Re: Msza za ateistę 10.01.14, 15:00
                    Są specjalnie hodowane i trzymane w kocich haremach.

                    I co? Jeden obrządek wbrew woli i chęci chorej jest dopuszczalny a inny już nie?

                    • 5justi Re: Msza za ateistę 11.01.14, 23:15
                      puknij ty się w głowę...
                      • mid.week Re: Msza za ateistę 12.01.14, 10:15
                        Bo...?
                        Nie wolno mi nie chcieć aby obrządki religijne w moim imieniu i dla mnie były uskuteczniane?
                        • 5justi Re: Msza za ateistę 13.01.14, 16:03
                          owszem wolno ci
                          ale porównanie z du..py wzięte
                          poziom: mniej niż muł
                • vilez Re: Msza za ateistę 12.01.14, 10:29
                  Mid.week, to była aronia.
          • gaskama Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:32
            Nie, no bez jaj. Nie chodzę do kościoła. Nie lubię instytucji KK. Ale absolutnie nie widzę problemu w opisanej sytuacji. Myślisz, że ciotki tak z czystej złośliwości zrobiły?
            • default Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:40
              Ja też nie widzę problemu w zamówieniu mszy i wiem, że zrobiły to ze szlachetnych pobudek. Trochę się zeźliłam, gdy tak usilnie nakłaniano mnie do sprowadzenia księdza, bo moja odmowa została jednak przyjęta jakbym miała w du... dobro mamy, i nie było to dla mnie miłe.
              W sumie jednak nie mam im absolutnie za złe, tylko zastanawiam się CZEMU są przekonane, że nawet jak koś jest niewierzący, to ostatniego namaszczenia potrzebuje.
              • wuika Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:44
                Bo większość niewierzących jest traktowana jako małe dzieci, które same nie wiedzą, co dla nich dobre, a na kościół się po prostu obraziły. Wiadomo, że jak trwoga, to do boga. Połączenie tych dwóch 'faktów' powoduje, że automatycznie się otwiera możliwość pt: co prawda przez całe życie do kościoła nie łaziła, ale jak ją spotka nieszczęście, to przecież na pewno do kościoła się wybierze / zwróci.
                • kawka74 Re: Msza za ateistę 11.01.14, 19:46
                  Moja szwagierka kiedyś mi tym groziła - teraz to nie chrzcisz, ale jak coś się stanie, dziecko zachoruje, to od razu polecisz po księdza.
                  Dziecko zachorowało, jak miało 6 tygodni, ale ostatnią rzeczą, o jakiej wtedy myślałam (i lekarze też, w ogóle nie było kwestii, chociaż stan zdrowia dziecka był alarmujący), był chrzest czy sprowadzanie księdza.
              • kochamruskieileniwe Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:49
                Nie wiem, jak jest u Ciebie sytuacja, ale może twoja mama kiedyś należała do kościoła? Miała sakramenty itp? Jezeli tak, to rodzina być może wyszła z założenia, ze w obliczu śmierci, człowiek jednak wraca na do wiary..

                Jezeli nigdy nie była chrzczona, nie chodziła do kosiola, od zawsze była niewierząca - to nie wiem.
                Tak tylko, na logikę tłumaczę. W żadne ideologie nie wchodzę smile
              • gaskama Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:51
                Jeśli chodzi o sprowadzenie księdza, to zapytałabym mamę. Jeśli mama nie chce księdza, to bym ciociom serdecznie podziękowała i odesłała na księżyc.
                • default Re: Msza za ateistę 10.01.14, 13:00
                  Moja mama ma alzheimera i ustalanie z nią czegokolwiek jest jednak bezcelowe. Ale mamy ateizm i niechęć do księży i kościoła "od zawsze" jest powszechnie znany i wręcz przysłowiowy w rodzinie smile Mama oczywiście została ochrzczona (urodziwszy się na polskiej wsi przed wojną raczej nie miało się innych opcji) , zaprowadzona do komunii, a nawet - ulegając konwenansom - wzięła ślub kościelny, ale z własnej nieprzymuszonej woli nigdy do kościoła nie poszła.
                  • ichi51e Re: Msza za ateistę 10.01.14, 16:14
                    Dobrze zrobilas - rownie dobrze moglabys szeptuche zciagnac czy jakies inne gusla odprawic (ktos tu kocie dziewice wspominal) obrzedy maja znaczenie dla wierzacych. Chrzescijanstwo jest religia silnie spoleczna - jestesmy odpowiedzialni za siebie nawzajem (grzech cudzy) i kazdy ma obowiazek prowadzenia dzialalnosci misyjnej. Namaszczenie "gwarantuje" raj jak ktos umrze (milo ze strony kuzynek ze sie o ciocie i w zaswiatach troszcza) ale maja funkcje tez takich gusel odpedzajacych smierc- stawiam ze wyszly z zalozenia na pewno nie zaszkodzi a moze pomoze (zakladajac ze sa wierzace) moja wlasna babcia bardzo wierzyla - 3 razy sobie tak zycie uratowala jak mowila big_grin
                    • kolter-mr Re: Msza za ateistę 12.01.14, 10:04
                      ichi51e napisała:
                      Chrzescijanstwo jest religia silnie spoleczna - jestesmy odpowiedzialni
                      > za siebie nawzajem (grzech cudzy) i kazdy ma obowiazek prowadzenia dzialalnosci
                      > misyjnej.

                      Abstrahując od tego ze katolicyzm nie jest chrześcijaństwem... Al nachalna tzw ewangelizacja jest przez samego Jezusa zakazana ; Gdyby was gdzie nie chciano przyjąć i nie chciano słuchać słów waszych, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych!
              • kolter-mr Re: Msza za ateistę 11.01.14, 19:43
                default napisała:

                > W sumie jednak nie mam im absolutnie za złe, tylko zastanawiam się CZEMU są przekonane, że nawet jak koś jest niewierzący, to ostatniego namaszczenia potrzebuje.

                Czytając twój post widać to jak na dłoni ; po prostu jesteś miękka i im na to pozwalasz !!
        • attiya Re: Msza za ateistę 10.01.14, 12:28
          msza a i owszem ale po cholerę jej ksiądz w szpitalu?
          choć z drugiej strony niech przyjdzie, będzie mogła wzorem owego pana, co to wbrew jego przekonaniom namaszczono, podać kk o odszkodowanie
        • kolter-mr Re: Msza za ateistę 11.01.14, 19:39
          gretchen184 napisała:

          > no ale przecież mamie faktycznie nie zaszkodzi,że ktoś tam mszę w jej intencji
          > zamówił.

          Jej nie ,ale tobie najwyraźniej cos zaszkodziło skoro stanowczo nie mówisz nie !!

          > widocznie wierzącym jest to potrzebne i wolę osobiście jako ateistka takie zainteresowanie niż żadne.

          Zainteresowanie na zasadzie niech się dzieje tylko moja (urojenie) wola to żadne zainteresowanie.

          > co innego przymusowe namaszczenie czy ochrzczenie jak to ostatnio głośno było.

          Za taką propozycje , odpowiedziałbym jednym słowem kuzynce ; wypie.....
      • incubus_1 Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:36
        Przeginka, bo..? Ciotki są wierzące, miały potrzebę się za kuzynkę pomodlić. W czym problem? W kościele zawsze modli się za ludzi niewierzących, jakoś nie widzę negatywnych skutków dla nich.

        Co do księdza - to już kwestia uznania autorki i jej mamy - nie chcą - to nie, ja uszanowałabym i nie namawiała, ba, nawet nie wspominała o tym, wiedząc, że są ateistkami.
    • princy-mincy Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:36
      O zamowienie mszy w intencji nie miałabym pretensji, widocznie to dla nich było ważne.
      Ale molestowanie o księdza, wyspowiadanie i namaszczenie juz tak.
      • kolter-mr Re: Msza za ateistę 12.01.14, 09:55
        princy-mincy napisała:

        > O zamowienie mszy w intencji nie miałabym pretensji, widocznie to dla nich było
        > ważne.

        Niech zamawiają dla swoich matek.Skoro kobiecina ponoć nie wierzy to juz jest powód żeby zrobić porutę .

    • asia_i_p Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:38
      Z ostatnim namaszczeniem - przegięcie.
      Z mszą - przegięcie z oczekiwaniem wdzięczności, w samym zamówieniu mszy nic złego nie widzę, tak samo jak nie obraziłabym się, gdyby ktoś w mojej intencji poszedł do wróżki (nie wierzę w to) i starał się mi pomóc w ten sposób. Dopóki mnie nie angażuje w to, jest OK.

      To już ty musisz wyczuć, czy to było bezradne "robię wszystko, co mogę" czy też oczekiwanie, że będziesz je zasypywała wyrazami wdzięczności - w tym pierwszym wypadku nie obrażałabym się, w drugim byłabym rozdrażniona.
    • sinusoidaa Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:40
      Nie ma nic złego w tym, że katolik modli się za niewierzącego. Poniekąd jest to obowiązkiem katolika. One w taki sposób okazują wsparcie, wierzą w to, że modlitwa pomoze. A fakt, ze Cię o tym poinformowały? No cóż, nie musiały, ale nie powinny też oczekiwać słów wdzięczności.
      Czy do mamy sprowadzać księdza? To wybór Twojej mamy i to ona powinna o tym zadecydować. Zdarza się, że niewierzący człowiek, w obliczu zagrożenia, nieuchronności śmierci, zmienia się decyduje się na sakrament.
      Wydaje mi się jednak, że jeśli już kuzynki wpadły na taki pomysł, same powinny zapytać o to swoją ciocię, a Twoją mamę. Jeśli mnie dotyczyłaby sytuacja, jeśli to moja mama leżałaby w szpitalu, bałabym się wspominać o spowiedzi, sakramentach, bałabym się, ze wystraszę mamę, że załamie się, ze pomyśli, że wiem więcej, niż lekarze jej mówią. A jestem wierząca, mama również.
      • aszlan Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:44
        W kwestii mszy i sakramentów zgadzam się z przedmówczyniami, ale na litość nomen omen boską, sinusoidaa co ty wypisujesz? na pewno jesteś katoliczką?
        • kocianna Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:49
          A, bo część katolików mylnie nazywa ten sakrament "ostatnim namaszczeniem" i wzywa księdza do osoby dopiero w obliczu śmierci... A przecież "jednorazowy" jest tylko chrzest i sakrament kapłaństwa, no i małżeństwa z tą samą osobą big_grin
          • heca7 Re: Msza za ateistę 10.01.14, 12:07
            Noo, moja matka też to niedawno odkryła i sprzedała mi jako sensację big_grin Była bardzo zdziwiona, że wiem o tym od dawna iż nie jest to sakrament jednorazowy. Być może gdyby całe życie chodziła do kościoła tak często jak teraz to by się dowiedziała suspicious
            Kuzynki mogą się modlić za kogo chcą ale z tą wdzięcznością to przegięcie- zrobiły to z potrzeby serca czy z żeby zebrać aplauz?
        • sinusoidaa Re: Msza za ateistę 10.01.14, 12:08
          Tak, jestem.
          I jestem człowiekiem. Tylko człowiekiem.
          Jesli dobrze zrozumiałam, do którego fragmentu mojej wypowiedzi odnosi się Twoje pytanie, to, niestety, wiara wiarą, ale, pomimo, ze namaszczenie jest jedynym sakramentem, którego można udzielać wielokrotnie, to jednak jego wydźwięk jest poniekąd "ostateczny", jest tak odbierany. I to miałam na myśli mówiąc o wystraszeniu. A biorąc pod uwagę stres, strach spowodowany pobytem w szpitalu, bałabym się dokładać swojej mamie wiecej.
          Choć przypuszczam, ze moja mama sama poprosiłaby o wizytę księdza.
          • incubus_1 Re: Msza za ateistę 10.01.14, 12:33
            Nie jest "ostateczny" tylko "sakrament chorych".
          • aszlan Re: Msza za ateistę 10.01.14, 13:02
            Po słowach
            "A biorąc pod uwagę stres, strach spowodowany pobytem w szpitalu, bałabym się dokładać swojej mamie wiecej"
            wnioskuję, że nadal trwasz w błędzie i nie rozumiesz po co są sakramenty. Mama, mam nadzieję, bardziej świadoma zasad swojej wiary, a poza tym życzę jej dużo zdrowia i oby jak najdłużej sytuacja była hipotetyczna.

      • attiya Re: Msza za ateistę 10.01.14, 12:34
        moja droga - niewierzący, ateiści czy innej maści ludzie nie będący katolikami, to normalni, inteligentni ludzie, wiedzą co chcą a czego nie chcą i tyle.
        Naprawdę, naprawdę nie ma potrzeby traktowania takiej osoby jak idioty i wychodzenia z założenia, że ja wiem lepiej, co dla takiej osoby jest lepsze
      • kolter-mr Re: Msza za ateistę 12.01.14, 10:00
        sinusoidaa napisała:
        > Czy do mamy sprowadzać księdza? To wybór Twojej mamy i to ona powinna o tym zadecydować. Zdarza się, że niewierzący człowiek, w obliczu zagrożenia, nieuchronności śmierci, zmienia się decyduje się na sakrament.

        Takie cuda to się za nieboszczki komuny zdarzył kiedy to tzw niewierzący na łożu śmierci przypominał sobie ze do partii zapisał się tylko dla lepszej pracy.
    • kocianna Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:44
      Moim zdaniem odpowiedziałaś w porządku, a oni zachowali się też jak najbardziej w porządku, o ile Twoja mama nie wypowiadała się nigdy w stylu "nie życzę sobie takich obrządków wokół mojej osoby". Mogliby, hmm, nie oczekiwać wdzięczności za coś, w co nie wierzysz, ale "doceniam gest" wg mnie jest bardzo OK w tej sytuacji. Natomiast namawianie do namaszczenia chorych osoby niewierzącej... no cóż, jest przejawem wielkiej troski o zbawienie tej osoby, zwłaszcza jeśli była ochrzczona i nie dokonała apostazji. Tak wielkiej, że są w stanie przekroczyć swoją dotychczasową postawę niewtryniania się w cudze życie. I tego się nie wytłumaczy smile Darowałabym, jeśli nie byli zbyt nachalni i wystarczyło im "nie, dziękuję".
    • gryzelda71 Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:45
      Nie wiem skąd się w waszych rodzinach bora osoby które az tak się wpierdzielaja w każda sferę zycia.
      • kropkacom Re: Msza za ateistę 10.01.14, 12:11
        Z rodziny. big_grin
        • majenkir Re: Msza za ateistę 10.01.14, 13:51
          kropkacom napisała:
          > Z rodziny. big_grin


          A dopiero co Gazetka mi wspolczula, ze na emigracji nie mam rodziny wink.

          Chociaz do zamawiania mszy to I rodzina nie potrzebna:
          kiedy umarl moj tesc, jeden Polak, ktorego znamy, radosnie poinformowal, ze zamowil w polskim kosciele msze w jego imieniu. Podal nam nawet dokladny termin, nie wiem po co? zebysmy wiedzieli kiedy isc? big_grin
          • przeciwcialo Re: Msza za ateistę 10.01.14, 13:58
            No wypadałoby uczestniczyc o ile to nie 200 km od was ten Kosciół.
            • majenkir Re: 10.01.14, 14:41
              przeciwcialo napisała:
              > No wypadałoby uczestniczyc o ile to nie 200 km od was ten Kosciół.



              Serio tak myslisz? A to niby dlaczego? Ze ktos w tak przewrotny sposob chce nas "nawracac"?
              Ta osoba dobrze wie, ze do kosciola nie chodzimy w ogole.
              Kosciol jest 60 km od nas, ale mamy ciekawsze zajecia, niz uczestnictwo we mszy, nawet "zamowionej" wink.
              • przeciwcialo Re: 10.01.14, 15:44
                No ok, daleko.
                Odbieram taki fakt jako wyraz wsparcia, jeden poklepie po ramieniu, drugi msze zamowi.
    • z_pokladu_idy Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:49
      W mojej rodzinie jest tak samo. Nie do pojęcia jest dla nich to, że nie chodzę do kościoła i nie przyjmuję sakramentów. Dla nich te wszystkie ceremonie, rozmowy z kapłanami to oczywistość, część ich rzeczywistości. A jak im mówię, że sama tego wszystkiego nie potrzebuję, reagują tak, jakbym oznajmiła, że od dzisiaj zamierzam oddychać czystym azotem i dalej dają mi święte obrazki jako prezenty na urodziny. Dziękuję grzecznie i chowam podarunek do szuflady. Za modlitwy w mojej intencji też jestem wdzięczna, ale tu się dla mnie liczy sama myśl i intencja, a nie sama modlitwa.
      • kietka Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:53
        msza nieszkodliwa, obrzadki - juz niekoniecznie na miejscu propozycja.
    • dziennik-niecodziennik Re: Msza za ateistę 10.01.14, 11:59
      to że sobie zamówiły msze za Twoją mamę to ich sprawa, niech se zamawiają jak im sie przez to polepszy samopoczucie.
      nakłanianie was do przyjęcia ksiedza ktorego sobie nei życzycie jest bezsensem.

      > I dlatego się tak zastanawiam : skąd w katolikach bierze się takie niezłomne pr
      > zekonanie, że nawet ludzie niewierzący w pewnych sytuacjach powinni podporządko
      > wać się katolickim rytuałom ?

      chyba na zasadzie "wierzysz czy nie wierzysz, o dusze musisz zadbac"
      nie wiem, szczerze mowiac.
    • peggy_su Re: Msza za ateistę 10.01.14, 12:01
      Bo wiara i religijność zakładają pewien radykalizm. To nie jest tak, że ja lubię truskawki, a Ty maliny i jest super. Każdy wybierze sobie z koszyczka to, na co ma ochotę. Jeśli wierzę, to jestem przekonana że niewiara by mnie zgubiła, podobnie z osobami które kocham.
      Mam niewierzącą siostrę, nie nagabuję jej, nie wtrącam się, nie rozmawiamy o religii. Jednak jestem przekonana że w sytuacji ostatecznej w stylu ciężka choroba, zagrożenie życia, zrobiłabym wiele by pomóc jej akt wiary wzbudzić. Nawet za cenę późniejszych gorszych stosunków.

      Pytasz, skąd się to bierze - no właśnie z charakteru postawy religijnej, i nie tylko w katolicyzmie.
    • chipsi Re: Msza za ateistę 10.01.14, 12:05
      Najzwyczajniej w świecie rodzina tej Waszej niewiary nie traktuje poważnie. Uważa że to jakaś fanaberia, taka moda czy coś w ten deseń. Przynajmniej ja takie teksty często słyszę a jeszcze częściej widzę i czuję.
    • joa66 Re: Msza za ateistę 10.01.14, 12:45
      Nie sądzę, żeby np Jacek Kuroń miał coś przeciwko temu, żeby księża i duchowni obecni na jego pogrzebie, modlili się za niego. Podejrzewam, że nawet by się cieszył.

      Czym innym jednak są procedura angażujące zainteresowanego - tutaj to on/ona powinni mieć głos decydujący.
      • plater-2 Re: Msza za ateistę 11.01.14, 11:05
        Kuron nie utozsamial sie z Kosciolem Katolickim. Na pogrzebie nie byłam, może mnie ktos oświeci, czy był to pogrzeb z udziałam kapłana, bo nie wiem.

        W swietle tego, co pisal o sobie, trudno go nazwac ateista, zmienial zapatrywania.

        Zdarza sie, ze osoba niewierzaca zmuszona jest brac udzial w mszy sw. czy pogrzebie z udzialam kaplana.
        Po prostu w ramach wykonywnia obowiazkow sluzbowych. Na przyklad jest czlonkiem korpusu dyplomatycznego.
    • lady-z-gaga Re: Msza za ateistę 10.01.14, 12:51
      Miały ochotę dac na mszę, to dały, ich sprawa. Nie wiem, po co Ciebie o tym informowały - może po to, abys wiedziała, komu mama będzie zawdzięczać wyzdrowienie? smile
      natomiast namowy na odwiedziny księdza - przegięcie oczywiście
    • default Re: Msza za ateistę 10.01.14, 13:08
      Niektórzy mają z takimi rzeczami większy problem:
      natemat.pl/83595,pacjent-kliniki-zada-odszkodowania-90-tys-zl-za-ostatnie-namaszczenie-to-narusza-swobode-sumienia

      I powiem szczerze - dla mnie facet to jakiś pieniacz. Gdyby oczekiwał po prostu przeprosin - OK, ale 90 tysięcy ???? Za co?
      • jowita771 Re: Msza za ateistę 10.01.14, 13:17
        A moim zdaniem dobrze, że facet żąda pieniędzy. Gdyby skończyło się na przeprosinach, to następnym razem zrobiliby to samo z nastawieniem "najwyżej się potem przeprosi i po kłopocie". Uderzenie po kieszeni może czegoś nauczyć.
      • aszlan Re: Msza za ateistę 10.01.14, 13:20
        Jest taka wytyczna w KK
        <Nieprzytomnym chorym lub tym, którzy utracili używanie rozumu, można go udzielić, jeżeli <istnieje prawdopodobieństwo, że jako wierzący poprosiliby o to, gdyby byli przytomni.

        Pytanie na jakiej podstawie ksiądz założył, że pacjent o sakrament by prosił? wyrok SN dziwny, wszak facet szkód na ciele nie poniósł a w duchowe nie wierzy.
      • attiya Re: Msza za ateistę 10.01.14, 18:07
        może to nauczy księży nie wchodzenia z butami w czyjeś życie jeśli ktoś wyraźnie do tej pory mówił nie - ale jak widac ów ksiądz wyszedł z założenia, że co owemu człowiekowi szkodzi - no widocznie szkodzi - ja osobiście za pana trzymam kciuki
    • nenharma Re: Msza za ateistę 10.01.14, 13:42
      Sądzę, że msza absolutnie nie szkodzi, każdy wspomaga tak jak potrafi. Ja też jestem niewierząca ale jak ktoś chciałby w jakiejś intencji dać na msze czy jakikolwiek inny rytuał swojej religii to bym się nie obraziła. Twoje podziękowania również adekwatne.
      Jednak w sprawie księdza nie dopuściłabym do ostatniego namaszczenia itd. chyba, że mama sobie by tego wyraźnie zażyczyła. To tak samo jakby niewierzącym chcieć wyprawić katolicki pogrzeb, bo tak wypada.
      • bi_scotti Re: Msza za ateistę 10.01.14, 13:56
        Mam nieustajaca nadzieje, ze zbiorowa sila dobrych mysli zyczliwych ludzi pomaga w radzeniu sobie we wszystkich trudnych/challenging sprawach. Wiec jesli zalozyc, ze modlitwa/msza to wyraz takiego zyczliwego myslenia, to OK. Niech sie i modlitwa dolozy do ogolnej zyczliwosci wobec osoby potrzebujacej wsparcia. Problem chyba zaczyna sie tam gdzie modlitwa nie jest juz tylko bezinteresowna "ciepla mysla" o cierpiacym krewnym a staje sie czescia obrzadku religijnego, w ktory wszyscy zaintersowani sa jakos tam wciagani "dla ich wlasnego dobra". Osobiscie bardzo nie lubie byc wciagana "podstepem" w cokolwiek "dla mojego dobra".
    • przeciwcialo Re: Msza za ateistę 10.01.14, 13:53
      Nalezy podziekowac za pamięć.
      Namawianie do spowiedzi i namaszczenia trochenie na miejscu choc myslę że w dobrej wierze proponowane.
    • nangaparbat3 Re: Msza za ateistę 10.01.14, 14:18
      Przed operacja sama poprosilam wierzące koleżanki, zeby sie za mnie modliły. Ale wscieklabym sie, gdyby ktos modlil sie np. o to, bym przejrzala na oczy w kwestii gender.
      Co do ostatniego namaszczenia przede wszystkim nie rozumiem, dlaczego nie spytac po prostu mamy - wydaje mi sie to jedynym sensownym rozwiazaniem, przeciez nie jest niepoczytalna chyba?
      • default Re: Msza za ateistę 10.01.14, 14:27
        W pewnym sensie jest - ma alzheimera.
        • nangaparbat3 Re: Msza za ateistę 10.01.14, 15:15
          Bardzo wspolczuje - bliska dosyc osoba wlasnie zaczyna chorowac, więc zaczynam mieć pojęcie, jak to jest.
          Moja mama uległa naciskowi rodziny ojca (wszyscy poza tata okropnie radiomaryjni, w sumie najmniej ten który jest księdzem) i zgodzila sie na te namaszczenia - ale wiem, że wciąż, chociaz on juz od lat nie zyje, mama nie czuje sie dobrze z tym, że to ona podjela decyzję, nie tato (był po udarze i z kontaktem tylko częściowym). Popytam, jak to było dokładnie.
    • to_ja_tola Re: Msza za ateistę 10.01.14, 14:22
      oj nie pisz"w katolikach" tylko w twoich kuzynkach.Chciały dobrze...poszły,pomodliły się za twoją mamę i może im t coś dało.
      No ja nie wpadłabym na taki pomysł,a katolikiem jestem.
    • princess_yo_yo Re: Msza za ateistę 10.01.14, 14:48
      nie widze problem kiedy znajomi czy rodzina modla sie za mnie lub innych do czego chca w takich sytuacjach. dokladnie tak samo mowie dziekuje I ze doceniam troske.
      co do ostatniego namaszczenia, gdyby mnie moja niewierzaca siostra np poprosila o sprowadzenie ksiedza w takich sytuacjach to bym sie pofatygowala I takowego znalazla. co prawda moglabym miec problem logistyczny w takiej sytuacji ale rozumiem ze jest to czesc pracy kaplanow wszelkich religii wiec jakiegos bym znalazla.
      uszczesliwianie samego zainteresowanego obrzedkiem religijnym na jego osobie - nie. tylko na wlasne zyczenie.
    • srebrnarybka Re: Msza za ateistę 10.01.14, 14:52
      1. Zamówienie mszy w intencji jest wyrazem dobrych myśli i tyle. Za życzliwość można podziękować, niezależnie od tego, czy się wierzy w jakąkolwiek skuteczność tego obrzędu. Nawiasem mówiąc, świadomy katolik też nie powinien wierzyć w automatyczną skuteczność modlitwy, bo modlitwa to nie czarodziejskie zaklęcie tylko prośba do Pana Boga, która może być spełniona, albo nie. Ale z punktu widzenia człowieka niewierzącego najistotniejsze powinno być to, że ktoś dał wyraz swojej trosce o niego i tyle.
      2. W kwestii spowiedzi wyjaśniam, dlaczego dla katolików to takie ważne: Katolicy wierzą, że wszyscy, także niewierzący, trafią po śmierci przed sąd Boski i jeśli na ziemi uzyskali rozgrzeszenie, nie zostaną potępieni. W innym wypadku także mogą zostać zbawieni, bo Pan Bóg może zdecydować, jak zechce, i okazać każdemu miłosierdzie, ale lepiej się do tego sądu przygotować. Ciotki, które proponowały Mamie spowiedź, pragnęły, jak sądzę, przypomnieć o tym Mamie, bo może pod wpływem tej propozycji jednak wbrew dotychczasowej postawie zdecydowałaby się w obliczu choroby jednak skorzystać z tej możliwości. Oczywiście nie można się wyspowiadać wbrew własnej woli, więc jeśli Mama nie chce, to żadna spowiedź nie będzie ważna, choćby sprowadzono jej 100 księży. Jeśli to była delikatna propozycja czy przypomnienie osób życzliwych i bliskich, nie miałabym pretensji. Oczywiście nie sensu sprowadzać księdza tylko po to, by usatysfakcjonować ciotki, poza tym i tak taki sakrament nie będzie ważny.
      Oczywiście rozumiem, że Ty i Mama nie wierzycie w sąd Boski, zbawienie, potępienie etc. i Wasze to prawo.
      Z prawdami wiary jest tak, że nie da się ich udowodnić, bo inaczej nie byłyby wiarą. Gdybyśmy wiedzieli na pewno, że jest Bóg, piekło, niebo, zbawienie etc., albo, ze na pewno nie ma, nie moglibyśmy wierzyć ani nie wierzyć, tak, jak nie możemy wierzyć w to, że w dzień świeci słońce, bo to nie kwestia wiary, tylko wiedzy. Nie ma więc sensu dywagować, czy obrzędy religijne mają sens w ogóle, natomiast warto rozumieć, jaki mają dla ludzi wierzących.
      3. Ktoś dalej napisał o pogrzebach religijnych osób niewierzących organizowanych dla opinii. Uważam, że to bez sensu, chyba, że rodzina jest głęboko przekonana, że zmarły nie miałby nic przeciwko temu, nie był np. wojującym antyklerykałem, tylko zwyczajnie nie wierzył w Boga etc. I jeszcze jedno: pogrzeb wg jakiegokolwiek obrządku wg wiary katolickiej nie przesądza o zbawieniu, bo zmarły jest już w mocy Boga i żaden obrządek odprawiony na tym świecie nie może decydować o jego przyszłych losach. O ile faktycznie zgodnie z wiarą katolicką dobrze jest otrzymać rozgrzeszenie przed śmiercią, o tyle pogrzeb nie ma żadnego znaczenia dla losów duszy zmarłego. Można się oczywiście modlić o zbawienie zmarłych, ale nie jest istotne, czy uczyni się to w czasie pogrzebu czy kiedy indziej.
      Mam nadzieję, że tym przydługim wywodem wyjaśniłam, po co ta troska katolików o to, by ludzie otrzymali rozgrzeszenie. Natomiast jasne jest, że nie można tego zrobić wbrew woli osoby, której to dotyczy.
      Życzę zdrowia Mamie.
    • sanciasancia Re: Msza za ateistę 10.01.14, 15:06
      Msza by mi zwisała.
      Za namawianie do sprowadzenia księdza do niewierzącej mamy, zrobiłabym dżihad.
      Default, czy dobrze mi się kojarzy, że są to te same kuzynki, które krytykowały oddanie chorej na alzheimera mamy do zakładu opieki, czy pomyliłam forumki?
    • mvszka Re: Msza za ateistę 10.01.14, 15:44
      skąd w katolikach bierze się takie niezłomne przekonanie, że nawet ludzie niewierzący w pewnych sytuacjach powinni podporządkować się katolickim rytuałom ?

      z lęku przed nieuchronnym ( ileż to ludzi czekało aż Nergal zacznie się modlić gdy leżał zmorzony białaczką)
    • ichi51e Re: Msza za ateistę 10.01.14, 16:07
      Zapewne uwazaja ze wasza niewiara jest przejsciowa a tak w sercu to zrozumiecie/juz zrozumialyscie ze sie mylilyscie big_grin
      Dobrze zrobilas - i nie sprowadzajac ksiedza i dziekujac (ja bym zapewne dodala - ale to zupelnie niepotrzebne - obrazajac kuzynki - dobrze ze ty docenilas pamiec)
    • vi_san Re: Msza za ateistę 10.01.14, 18:07
      Skoro kuzynki na codzień cię nie nawracają - poleciłabym życzliwość. Inna kwestia, gdyby na codzień męczyły was przekonywaniem "do wiary".
      Na porady w kwestii sprowadzenia do [niewierzącej] mamy księdza z sakramentami odpowiadać coś w rodzaju "Dziękuję, ale mama sobie tego nie życzy." - co w gruncie rzeczy zamyka temat.
      Za mszę świętą w intencji - podziękować. Nie tyle za samą mszę [która dla was, ateistek znaczenia nie ma], co za wyraz pamięci i troski, tudzież polecenie Mamy Bożej opiece = jak najgorętszemu życzeniu powrotu jej do zdrowia.
      • kolter-mr Re: Msza za ateistę 12.01.14, 09:57
        vi_san napisała:
        >tudzież polecenie Mamy Bożej opiece = jak najgorętszemu życzeniu powrotu jej do zdrowia.

        Hitler też ufał opatrzności bożej.
    • capa_negra Mnie osobiście dotyczyła taka sytuacja 10.01.14, 21:43
      W skrócie: 3 lata temu ciężko zachorowałam, wielogodzinna operacja ... nie jestem wierząca, nie chce katolickiego pogrzebu.
      Poinformowałam o tym bliską rodzinę i usłyszałam: modlić się za ciebie nie zabronisz mi.
      I taka jest prawda.
      Jeśli ja mam prawo nie wierzyć i nie modlić się to moja katolicka rodzina ma takie samo prawo modlić się za mnie i dać na mszę.
      I nie mam nic przeciwko.
      Miała bym gdyby na siłę sprowadzili księdza, ale wiem że tego nie zrobią.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka