mirkad
24.01.14, 19:31
miałam jakiś czas temu urodziny, swego czasu mówiłam głośno, że tak mi się marzy dzień w spa; znajomi sprezentowali mi karnet - ja szczęśliwa;
mija niedługo jego termin, więc dzwonię; i zonk - przynajmniej dla mnie, ale może ja dziwna jestem?
"spa" to termy rzymskie; mam 3-godzinny pobyt, w tzw. międzyczasie 2 zabiegi (na plecy i twarz); problem w tym, że jak termy to bezwzględna strefa nagości - w ręcznikach chodzimy tylko w ciągach komunikacyjnych, baseny itp - tylko nago
no i jakoś mi tak z tym nie po drodze; nie o czymś takim myślałam mówiąc "spa" bo dla mnie to obok "spa" nawet nie leżało; poza tym jakoś pokazywanie się obcym ludziom nago mnie nie bawi, oglądanie ich też;
no i robi się niemiło - bo oni dopytują czy byłam i czy się podobało bo przecież spełnili moje marzenie, a ja nie mam zamiaru się tam wybierać;
wiem, oberwie mi się że zacofana i mało nowoczesna jestem, ale termy i bieganie po nich nago to na prawdę nie moja bajka; no i na pewno nie moje marzenie