Dodaj do ulubionych

Dziecko w szpitalu

15.02.14, 15:04
Drogie mamy,
czy są wśród was takie, których dzieci nie były w szpitalu (poza porodem)?

To chyba moja największa schiza, że z Drugą wyląduję w szpitalu. Wiem, mus to mus. Ale mam koszmarne wspomnienia ze Starszakiem i boję się tego jak diabeł święconej wody. Mam rozpiskę, gdzie i jak udać się z Drugą, do jakich poradni i panicznie się boję, że mi ją tam czymś zarażą i będę musiała się udać z nią do szpitala. Tak było ze Starszakiem, w którymśz początkowych miesięcy życia 2 czy 3, dwudniowy lekki zabieg rozdzielenia palców i usunięcia narośla, skończył się tak, że położono go na zbiorowej sali z dziećmi z zapaleniem płuc i sraczką..dostał jednego i drugiego, byliśmy przewożeniu z jednego szpitala do drugiego, w efekcie spędziłam z nim w szpitalu około półtorej miesiąca, koczując na krzesełku i zastanawiając się czy nie skoczyć z okna... serio, to długo perspektywa powtórki takiego pobytu powstrzymywała mnie przed posiadaniem drugiego.
Najgorzej wspominam, to że nigdy nie można było się niczego dowiedzieć, czym jest leczony, ile orientacyjnie potrwa hospitalizacja, bezsens czekania na wypis np tylko w poniedziałki o 10, więc koczujemy sobotę i niedzielę dodatkowo.

No i nieśmiertelne warunki, typu krzesełko przy łóżku, brak łazienki dla rodziców, brak możliwości wykupu posiłków i oczekiwanie że ze śpiewem na ustach, wypoczęty rodzic będzie pielęgnował dziecko i znosił fochy pielęgniarek a i jeszcze cegiełkę wykupi za pobyt w tym sheratonie.

Brak łóżek dla rodziców, toalet, łazienek i posiłków (płatnych rzecz jasna) uważam za skandal...
Obserwuj wątek
    • aguar Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 15:24
      Mi się do tej pory udaje, moje dziecko ma już 4,5. Zgadzam się z Tobą, że warunki jakie opisujesz to skandal!!!
    • bei Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 15:28
      Moj najstarszy wieki temu mial zabieg chirurgiczny, odebrałam go na drugi dzień ( fatalne warunki).
      Dzieci z rodziny byly hospitalizowane z 6 lat temu i mimo, ze minęlo od zabiegu mego syna 20 lat, to warunki byly rownie fatalne, mimo, ze to nie ten sam szpital.
      Siedem lat temu zabieg przechodzil najmlodszy - w godzinę od wybudzenia mogliśmy go zabrać do domu. Odpukać to nasze jedyne dziecięce przygody hospitalizacyjne.
      Trzymam kciuki, by u Was poszło jak najlepiej. Moze nie będzie potrzebna hospitalizacja.
    • mynia_pynia Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 15:33
      My byliśmy po porodzie 2 dni w szpitalu, później 12h w domu i kolejne 14 dni spędziliśmy w szpitalu.
      Syn mi w domu zasiniał wokół ust podczas płaczu i się wystraszyłam, w szpitalu okazało się, że ma żółtaczkę , że ma obustronne zapalenie uszu i lekkie zapalenie płuc w dodatku w krwi jakąś odmianę chyba gronkowca - ogólnie masakra.
      Leżałam na sali z dziewczyną której synek przestał oddychać w nocy w 14 dniu życia w momencie gdy ona miała go na rękach zatrzymywał się 4 razy pod rząd miał podobne choroby co mój, także ja dziękuję Bogu, że zrobiłam panikę na oddziale przyjęć.
      • mynia_pynia Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 15:35
        A teraz syn ma ponad 2 lata, nie był od tej pory poważnie chory, nawet antybiotyku nie miał zapisywanego.
        Co będzie się działo gdybym miała urodzić drugie dziecko nie chce mi się myśleć.
      • heca7 Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 17:12
        U nas podobnie. Syn urodził się dość duży i silny- od razy zażądał karmienia i świetnie sobie poradził. Po czym zasnął. Obudził się po czterech godzinach i zaczął płakać, coraz głośniej, nie chciał jeść. Zawołaliśmy pielęgniarkę, która najpierw zapytała "a może nie umie go pani przystawić?". Powiedziałam, że to moje 3 dziecko karmione piersią i umiem karmić w każdej pozycji. Wtedy przyjrzała mu się lepiej i stwierdziła, że sinieje wokół ust. Okazało się, że to zap. płuc.
    • to_ja_tola Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 15:36
      dlaczego "druga" i "starszak" pisujesz z dużej litery???
      • to_ja_tola Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 15:40
        leżałam z młodym jak miał zapalenie płuc,niespełna 4 lata temu.
        Najpierw byliśmy na 4 os sali z jeszcze jedną dziewczynką,potem ona wyszła a ja spałam normalnie na wolnym łóżku,tyle że na kocu.
        Później spałam na materacu dostarczonym mi przez męża.
        Miałam łazienkę dla rodzicow, z prysznicem,kuchenkę...
        Ale w ciągu dnia spędzałam dnie na krzesełku.
        Jakoś szczególnie nie mogę narzekać,ale tylko dlatego,że chyba wiedzieli,że jestem po znajomości.
      • stacie_o Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 16:00
        Ponieważ tak mają na imie, a imiona piszemy z WIELKIEJ litery big_grin
        • to_ja_tola Re: Dziecko w szpitalu 11.03.14, 18:20
          stacie_o napisała:

          > Ponieważ tak mają na imie, a imiona piszemy z WIELKIEJ litery big_grin

          Tak dałaś na imię??? STARSZAK i DRUGA?! big_grin
          • a1ma Re: Dziecko w szpitalu 12.03.14, 00:31
            Ślicznie big_grin
        • nchyb Re: Dziecko w szpitalu 12.03.14, 14:13
          > Ponieważ tak mają na imie, a imiona piszemy z WIELKIEJ litery big_grin
          nie z wielkiej, a wielką i nie tylko imiona smile
      • nchyb Re: Dziecko w szpitalu 12.03.14, 13:53
        > dlaczego "druga" i "starszak" pisujesz z dużej litery???

        a co w tym dziwnego? zgodnie z zasadami pisowni polskiej imiona, pseudonimy, przydomki oraz przezwiska osób piszemy wielką (ewentualnie dużą) literą (ale nie z dużej)...
        • ruda.anka2 Re: Dziecko w szpitalu 15.07.15, 06:39
          Określenia "druga", "starszak" to są przepraszam pseudonimy czy przydomki wg Ciebie?
          • stacie_o Re: Dziecko w szpitalu 15.07.15, 10:20
            Imiona, tłumaczyłam już, tak mają na imię.
      • ira_08 Re: Dziecko w szpitalu 15.07.15, 13:44
        A dlaczego ty piszesz "z dużej"? Jak się zastępuje imię, to jak najbardziej można dużymi, typu właśnie Starsza, Młodszy.
    • princy-mincy Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 15:47
      Moja corka (lat 4) i moj maz (po trzydziestce) byli w szpitalu tylko z okazji swoich narodzin.
    • run_away83 Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 15:47
      Ja przy trzecim potomku miałam taką schizę na oddziale poporodowym, bo średnio co drugie dziecko zamiast wyjść w trzeciej dobie do domu lądowało na patologii noworodka pod kroplówą z antybiotykiem. W efekcie praktycznie nie spuszczałam dziecka z oka - nie pozwalałam kąpać ani zabierać z sali "do zbadania"; w ciągu trzech dni siedem razy opierdzieliłam trzech różnych pediatrów, którzy mycie rąk uważali za fanaberię; jak nas zatrzymali pod pretekstem fotorerapii (choć bilirubina była w normie i nie rosła jakoś na potęgę), to zażyczyłam sobie lampę do sali. Jak szłam do kibla, to towarzyszkom niedoli z sali kazałam pilnować, żeby mi nikt dzieciaka nie dotykał.

      Wyszłam do domu w czwartej dobie, z opinią nawiedzonej wariatki, ale ze zdrowym dzieckiem.
    • lifecolor Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 15:53
      W Prokocimiu od blisko 1,5 roku są czynne wyłącznie łazienki (tj. umywalki i WC) na dole-dla ogółu i uwaga!!!-w nocy jest czynna 1 (czytaj: jedna) łazienka na cały szpital.
      Jeden prysznic również jest normą
      Na większości oddziałów nie ma zaplecza socjalnego- kawa 4 zł lub kawopodobne 2 zł z automatu, zabronione sa fotele rozkładane ze wzgl higienicznych (hahaha, patrz punkt o ubikacjach)
      • flo-bo Re: Dziecko w szpitalu 15.07.15, 14:45
        Z Prokocomiem to coś powinni wreszcie zrobić, znany jest nie tylko na południu vPolski m.in. z zapisywania się rodziców "na wizytę"w łazience.
    • bozenka78 Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 16:41
      Ja mam trójkę dzieci, które nigdy nie były w szpitalu. Ale one w ogóle mało chorują.
      O, przepraszam, najstarszy był raz w szpitalu przez 2 dni, ale to był planowany zabieg, a szpital był prywatny, więc trudno tu mówić o jakichś niedogodnościach.
      Szczerze współczuję tym, co muszą dłużej w szpitalu koczować, i pewnie gdybym coś takiego już przeżyła, to też bym miała schizę na tym punkcie.
      Mam nadzieję, że to się zmieni w przyszłości, jest mnóstwo ludzi, którzy chętnie sporo by zapłacili za pojedynczy pokój, łóżko dla rodzica, stołówkę w budynku i uśmiech na twarzy lekarza, więc albo będzie większa konkurencja wśród prywatnych szpitali i będą one przyjmować też dzieci na nieplanowe pobyty w przypadku mniej groźnych chorób albo publiczne szpitale przejdą reorganizację i będą mogły oferować komercyjne usługi - tylko z korzyścią również dla tych, co płacić nie chcą i nie mogą.
    • inia33 Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 16:52
      Obie moje panny (14 i 8 lat) oprócz narodzin nie były nigdy (i oby tak zostało),
      co więcej, ja i mąż (no, już prawie 40 na karku) również niesmile (oprócz porodów-w moim przypadku, oczywiście;P)
    • wiecznie-zapominam-login Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 16:56
      czy w twojej miejscowości jest tylko jeden szpital? Jeżeli masz kilka szpitali do wyboru to dowiedz się czy w którymś jest możliwość wykupienia sali indywidualnej.
      Ja po pierwszej hospitalizacji miałam mega traumę (byłam w stanie codziennie płacić lekarzowi za wizytę domową ponad stówę żeby tylko nie iść do szpitala ale się nie dało), personel chamski, w jednej sali dziecko z kaszlem, zapaleniem nerek i biegunką, Mimo ciągłego mycia i odkażanie przezemnie rąk po wyjściu ze szpitala dziecko przez pół roku przyjmowało chemioteraeutyk żeby wyleczyć bakterię szpitalną uncertain
      Kilka pobytów w drugim szpitalu mimo bardzo tragicznej syt. zdrowotnej wspominam lepiej.
    • heca7 Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 17:03
      Mam trójkę dzieci (12-7 lat) i jak dotąd nigdy poza narodzinami w szpitalu na noc nie zostawały. Owszem najmłodszy spędził po porodzie 8 dni bo urodził się z bakteryjnym zap. płuc ale to co innego- leżał pod lampą a ja w innym pokoju też leżałam wink Potem jak miał cztery miesiące powtórka- znów płuca. Ale nie było mowy żebym go na Niekłańskiej zostawiła, wiadomo dlaczego uncertain Jeździłam z nim dwa razy dziennie do większej przychodni na zastrzyki bo tylko tam zgodzili się je robić tak małemu dziecku.
      Średni w zeszłym roku rozwalił sobie czoło i byliśmy na szyciu ok 3 godziny i do domu.
      Córka jak dotąd nie była w szpitalu.
      • carmita80 Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 17:34
        Jedno z moich dzieci bylo w szpitalu dosc dlugo bo ok 1.5 m-ca (wczesniak) ale najblizsza rodzi a w tym rodzenstwo moglo przebywac bez ograniczen. Przy kazdym lozku byly zaslonki i fotele takze bujane aby bylo wygodnie i intymnie takze przy karmieniu. W nocy rodzice wracali do swoich domow. Kolezanki dziecko jako dwulatem bylo 5 dni w szpitalu i tam kolezanka spala bo a oddziale dla dzieci byly lozka skladane dla rodzicow - nieodplatnie a sale byly 3 osobowe plus 3 lozka xla rodzicow. Z posilkami nie ma problemu bo w szpitalu jest ogolnodostepna kantyna.
        Oprocz tego bylam z malym w szpitalu na zalozenie drenow i spedzilismy tam 9 godzin z tym ze mielismy osobna sale z toaleta i umywalka oraz tv - nieodplatnie oczywiscie.
      • ala_bama1 Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 17:35
        Ja nie mam traumy szpitalnej, może miałam szczęście - nie wiem...
        Mój syn trafił do szpitala z tzw ostrym brzuchem (wymioty, biegunka brzuch twardy jak kamień) w niedziele w nocy. Mial wtedy 4 lata. Fakt, na izbie przyjęć lekarka zajęta była głównie wypisywaniem dokumentów, podczas gdy dziecko ledwie żyło, dopiero po usg i prześwietleniu trafił w trybie pilnym na oddział. I tu mieliśmy szczęście, kompetentni lekarze, odpowiednie badania i leczenie. Fakt, zaplecze fatalne (pierwszą noc przesiedziałam na krześle) ale gdyby nie trafił do szpitala różnie mogłoby być. Nie złapał niczego, wyszedł cały i zdrowy. Pewnie , gdy jest wybór nikt się tam nie pcha, ale czasami nie ma wyjścia.
    • helufpi Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 17:40
      Swoje na podłodze obok łóżka szpitalnego odespałam, od tego czasu prowadzę politykę unikania hospitalizacji tak długo, jak się da. A całkiem sporo da się leczyć ambulatoryjnie, jeśli się ma przychodnię z kompetentnymi i ludzkimi lekarzami, którzy nie kręcą nosem, jak się codziennie przychodzi do kontroli, a jak trzeba przyjdą do domu (tak! na NFZ). Paskudne zakażenie szpitalne też miałam. Szpital nie jest zdrowym miejscem (choć czasem naprawdę trzeba i wtedy się jedzie).
    • mary_lu Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 17:50
      Moje dziecko było w szpitalu kilka razy, żadnego z pobytów nie wspominam jako koszmaru, choć niestety warunki skromne - stare oddziały, sale kilkuosobowe, jedna łazienka dla rodziców na piętro, składane łóżka, krzesełka na dzień...

      Leczenie było fachowe, informacje wyczerpujące, raz od oddziałowej dostaliśmy pudło mleka w prezencie, bo wyjątkowo służyło mojemu dziecku.

      Raz zaliczyliśmy rotawirusa w szpitalu, ale było to tak zakaźne cholerstwo, że mimo wszelkich środków ostrożności złapali go dokładnie wszyscy, łącznie z personelem. Nigdy nie spotkałam się z kładzeniem w jednej sali dzieci zdrowych i zakaźnie chorych, zawsze była skrupulatna segregacja. Choć zwykle rozbijała się o wspólną łazienkę dla rodziców...
    • jusiakr Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 19:18
      Moj nie byl w szpitalu ani razu (ma 3,5 roku) - odpukac. Pociesze Cie - ja mam prawie 32 lata I w szpitalu tez bylam tylko na porodach.
    • ichi51e Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 20:20
      Ja bylam w szpitalu - dzieciak mi sie niczym nie zarazil. Trzeba stosowac sie do regulaminu - obsesyjnie myc rece i wymqgac tego od wszystkich (lacznie z rodzicami innuch dzieci z pokoju i personelem) unikac kontaktu ze wszystkimi (o ile sie da) nie stykac dziecka z nikim. Zasnych kocy pluszakow itd i pilnowac personelu mojego brata z zapaleniem pluc pielegniarki do wazenia do sasiedniego budynku wynosily a ubierac im sie go nie chcialo...
      • stacie_o Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 20:36
        Ale jak tu zachować higienę, komfort i jako taką formę psychiczną jak koczujesz w takim kołchozie ponad miesiąc

        https://www.dzieciecyszpital.pl/szpital/images/morfeoshow/dzieci_mlods-5022/big/dzieciml3.JPG?rand=548114766

        https://www.dzieciecyszpital.pl/szpital/images/morfeoshow/dzieci_mlods-5022/big/dzieciml4.JPG?rand=688004828

        zwróćcie uwagę na odległość pomiędzy łóżkami

        widzę ponadto, że od 8 lat kiedy tam byliśmy nic się nie zmieniło...


        --
        • ichi51e Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 21:23
          O ja wiem... I inninrodzice sa niestety czesto poje4€:&i i znudzeni... Pogadali by sobie z babka z pokoju obok... A dzieciak to by sie pobawil - na podlodze korytarza z reszta dzieci z oddzialu... Co z teggo ze jedno z dzieci prawdopodobnie ma gruzlice....
        • rosapulchra-0 Re: Dziecko w szpitalu 15.07.15, 07:14
          Chyba nie byłaś w szpitalu na Działdowskiej w Warszawie.. Te zdjęcia pokazują wielką salę z całkiem rozsądną przestrzenią między łóżkami. Serio, serio.
          Na Działdowskiej w o połowę mniejszej sali stoją 4 łóżka, 2 po jednej, 2 po drugiej stronie. Stykają się ze sobą. A jak jedna matka rozłożyła krzesło, to druga nie miała gdzie stanąć, więc..
          • ewa_mama_jasia Re: Dziecko w szpitalu 15.07.15, 11:06
            To samo pomyślałam. Luksus w porównaniu z Działdowską. Tu przynajmniej jest gdzie rozłozyć karimaty rodziców, nie trzeba pod łóżeczkiem dziecięcym smile
          • bergamotka77 Re: Dziecko w szpitalu 15.07.15, 13:47
            A ja byłam na Działdowskiej wiele razy z dzieckiem i naprawde lekarze, atmosfera i warunki sa tam super w porównaniu do Nieklańskiej, choc teraz podobno ten szpital odnowili. Ja mam wielki uraz do Nieklanskiej, mieszkalam kiedys na Saskiej Kepie i tam bylo najblizej gdy moje dziecko z laryngitisem ladowalo tam jesienia i zima na ostrym dyzurze niemal co miesiac. Strasznie gburowaci lekarze, przeludnienie, lozka na korytarzu, mali pacjenci pomieszani ze starszymi, brak informacji, niektore pielegniarki obcesowe, nieprzyjemne - koszmar i kołchoz! Dzialdowska okazala sie milym azylem po tych doswiadczeniach i odtad z mlodym wszelkie akcje - a tez mial pare szpitalnych - zalatwialismy tam i bylam bardzo zadowolona z poziomu leczenia, kultury lekarzy, pielegniarek itp. i zwyklej ludzkiej zyczliwosci. Bylam tez z mlodym jako czterolatkiem w Bielanskim i tez mam pozytywne wrazenia po pobycie tam dziecka, choc przeszlo tam operacje ale wszyscy zachowywali sie bez zarzutu, warunki jak to w szpitalu, trojka dzieci na sali, ale nie mam traumy, ani dziecko.
            • ewa_mama_jasia Re: Dziecko w szpitalu 15.07.15, 14:57
              A ja byłam raz i wystarczy. Pielęgniarki gburowate, sztorcujący rodziców na czym świat stoi, warunki koszmarne - jedna zapuszczona łazienka do uzytku pacjentów, wc dla rodziców 2 piętra niżej niż oddział, brak możliwości zjedzenia czegokolwiek przez rodziców, po tygodniu pobytu, w momencie wypisu, powiedziano mi że jest możliwość zostawienia dziecka na kilka godzin na sali zabaw. Wcześniej niby ktoś chodził, zbierał codziennie dzieci na sale, jakoś przez tydzień nie zauważyłam. Oddziałowa świetlica zajęta w ciągu dnia na lekcje. Na szczęście drugi tydzień spędziliśmy w domu, na zasadzie przepustki szpitalnej, przychodzilismy tylko na badania. To było z 5-6 lat temu.
        • black.emma Re: Dziecko w szpitalu 15.07.15, 13:33
          To są ekstra warunki. Weź do tych łóżeczek dostaw jeszcze dwa (stykające się ze sobą) - i to była cała sala. Tak, warunki w polskich szpitalach to koszmar.
          Moje dziecko jako jedyne nie załapało jelitówki - ale ja, podobnie jak runaway wyżej, wyszłam z opinią obsesyjnej wariatki. No, ale przynajmniej wyszłam po tygodniu.
          Aha, nie wyleczyli. Na wyjście dostałam receptę na antybiotyk do domu i wyleczyłam już w domu.
      • bbuziaczekk Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 20:36
        Panikujesz az do przesady. Masz jakiś uraz i stad twoja obsesja.

        Moje starsze dziecko rok temu o tej porze maja 4 lata było w szpitalu 7 dni.
        Miał goraczke powyżej 40 stopni i mega dreszcze. Chcialam wezwam lekarza z przychodni do domu bo nie miałam jak zawieźć dziecka. Kazali wezwać pogotowie.
        Pogotowie zawiozło nas do szpitala i tam szukali.
        Okazalo się ze młody ma zapalenie pluc którego nie dalo się wysluchac.
        Lezelismy na sali zbiorowej, wsumie 6 dzieci. Wszystkie dzieci oprócz mojego miały jelitowki !! Tylko mój zapalenie pluc.
        Nie mieli nas gdzie polozyc bo 99% oddzialu to jelitowki (no ale zamiast klasc nas na 6 mogli polozyc na 2)
        No i mój młody oprócz pluc zlapal jeszcze jelitowke.

        2 dni po wyjściu ze szpitala z synem, trafiłam tam ponownie z 2 letnia corka, która miała angine + jelitowke. Nie przyjmowala plynow, nie sikala wogole.
        Była tam 3 dni.

        Rodzic spal na lozku razem z dzieckiem. Jakos trzeba się było zmiescic. Caly dzień można było lezec w lozku z dzieckiem.
        Posilki można było sobie wykupić jak ktoś chciał.
        Lazienka z prysznicami była dostepna dla dzieci i dla rodzicow.
        Na glowe nie dostałam ponieważ zamieniałam się z mezem wink
        Ja nocowałam i siedziałam pol dnia. Maz przyjeźdzal do pracy i siedział do późnego wieczora. Ja jechałam do domu się wykapac, zjeść, przebrać, odpocząć.
        Tragedi nie ma. Traumy tez nie.
        Lekarz prowadzący bardzo rozmowny. odpowiadal na wszystko, wszystko tlumaczyl.
        • stacie_o Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 20:43
          Możliwe.
          Rozumiem, że na łóżku takim jak powyższe byś się wyspała z dzieckiem. Powyżej koleżanka przytacza przykład warunków sanitarnych w Prokocimiu. Ponoć najlepszym szpitalu dziecięcym w tej części Polski he he.
          • darusd Re: Dziecko w szpitalu 14.07.15, 23:37
            Ja spędziłem miesiąc z moja 2 dniową córeczką na oddziale chirurgicznym . To co przeżyłem to skandal.....spałem jak pies na podłodze o ile pozwolili , zero toalet dla rodziców , wtedy w lecie było 35 s to w sali gdzie nie otwiera się okien , bez klimatyzacji 40 s . Jedyny ale i chyba najważniejszy plus większość lekarzy z powołania ,,,,wyleczyli moje dziecko i za to jestem wdzięczny
      • run_away83 Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 22:04
        Twoje mycie rąk za przeproszeniem gowno da, jak na oddziale choć jedno dziecko ma rota, a w łazience nie ma mydła - nawet gdyby wszyscy rodzice myli rece po powrocie do sali to i tak zanim do niej dojdą z kibla, zapaskudzą wszystkie klamki. Tym sposobem jedni dziecko ze sraczko-rzygaczką w ciagu 24 godzin zakaża pół oddziału.

        A osobny temat to postawa lekarzy i pielęgniarek, którym niestety nierzadko zdarza się ieć głęboko w odwłoku jakiekolwiek zasady higieny - widziałam kąpiel trzydziestu noworodków pod rząd w jednej wanience (pielegniarki zmieniały wodę po każdym dziacku, ale na zdezynfekowanie wanny już nie miały czasu), panią dr laryngolog, która po zbadaniu dziecka u ktorego zdiagnozowała anginę, zamierzała badać kolejnego noworodka nie zmieniwszy rękawiczek; pediatrów którzy badali dzieci bez rękawiczek i bez mycia rąk pomiędzy jednym a drugim dzieckiem... wreszcie - salową, która po zakończonej rundce mycia kibli rzucila szmatę do wiadra i przystąpiła do dystrybucji talerzy ze śniadaniem. Ją też umycie rąk przerosło. Ale co się dziwić jak niektórzy lekarze i pielegniarki uważali to za zbyteczną fanaberię uncertain
        • ichi51e Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 22:07
          Ja bylam na nieklanskiej. Nie pamietam co bylo w kiblu - za to w pokoju byla wanna-umywalka i na niej stalo mydlo i plyn do dezynfekcji. Jak wchodzilam do pokoju to mylam rece i jednym i drugim niezaleznie od tego co na zewnatrz. I tego samego wymagalam od kazdego kto elazil - lacznie ze sprzataczka.
          • ichi51e Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 22:10
            Wrzucilabym film z sali ale moj komentarz jest tak debilny ze sie nie da wytrzymac :p
            • wiecznie-zapominam-login Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 23:12
              ja wytrzymam smile wrzucaj śmiało ten film
              • ichi51e Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 23:19
                Komentarz wywalilam - naprawde nie bylo co sluchac jak szlocham ze dziecko wykonczylam big_grin www.dropbox.com/s/yex6g7bfuri76vm/2014-02-15%2022.30.40.mov
          • run_away83 Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 22:19
            Moje powyższe rewelacje to szpital dziecięcy imienia korczaka (oddział ogólnopediatryczny) i porodowka na wrocławskim Brochowie.

            Ja też myłam ręce po powrocie na salę i wymagałam tego od innych. Ale w zwiazku z tym mialam problem z pójściem chociażby do kibla, czy od prysznic, bo bałam się spuscić dzieciaka z oczu - obchody lekarskie i porywanie noworodków na kąpiel odbywało się o totalnie losowych godzinach, w tym tak egzotyczbych jak 3 nad ranem.
    • maltry Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 20:46
      Moja starsza córka (6,5) poza porodem nie wymagała opieki szpitalnej, ja zresztą też byłam w szpitalu dopiero w wieku dorosłym a potem do porodu. Młodszy za to zawyżył statystyki - ma niecałe 3,5 l. a byliśmy w szpitalu 3 razy.
      Tylko że ja - pomijając stres związany ze stanem zdrowia dziecka - pobyty w szpitalu wspominam dość miło wink Mimo tego, że u nas tylko 1. szpital to warunki są rewelacyjne - kuchenka z jadalnią, tam czajnik, mikrofala, lodówka; 2 sale "jedynki" i kilka 2-osobowych - w każdej z sal obok łóżeczka dziecinnego duże łóżko dla dorosłego (można być z dzieckiem całą dobę za odpłatnością - nie wiem jakie są koszty pobytu bo z racji tego, że pracuję w tym szpitalu, nie brano ode mnie pieniędzy), w każdej sali (poza jedną) łazienki i toalety przy sali, w tej jednej - naprzeciwko; w każdej sali telewizor (płatny) dodatkowo świetlica dla dzieci z zabawkami, książeczkami, płytami dvd i kasetami video oraz odtwarzaczami i bezpłatnym tv.
      Za pierwszym razem (syn miał 6 tyg. i zapalenie płuc) byliśmy w sali 2-os., "dokoptowano" nam 3-latka do diagnostyki gorączki tak do 40* - przestraszyłam się trochę właśnie tego, że mój młody coś dodatkowo załapie i poprosiłam o przeniesienie nas do "jedynki" - pani ordynator najpierw sie lekko obruszyła że mam jakieś widzimisię, ale jeszcze tego samego dnia dostaliśmy "jedynkę". Dodatkowo świetni pediatrzy i pielęgniarki także chyba naprawdę mamy szczęście smile
    • klubgogo Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 20:50
      Po porodzie wyszłyśmy w drugiej dobie, ale niestety córka trafiła niepotrzebnie do szpitala mając 2,5 roku na oddział specjalistyczny (wystarczyłby wtedy antybiotyk w domu, ale oni chcieli obserwować, czyt. wydrzeć kasę z nfz). Nocowałam z córką na łóżku, łazienka do dyspozycji 2 pokoi (4-5 osób), dojadałam posiłki po córce, apetytu nie miałam, więc nie było co myślec o jedzeniu i miałyśmy ten plus, że mogłyśmy wychodzić poza szpital, więc kilka godzin dziennie siedziałyśmy w pobliskim parku. Niestety w piątek było za wcześnie na wypis (nfz dobrze płacił za 5 dób, a nie 4), w weekend wypisów nie było. Dla mnie to była masakra. Dziecko, jak dziecko, przywykło nawet do wenflonu, którego nie chciało oddać przy wypisie, ale ja zniosłam ten czas najgorzej w życiu.
      • noemi23 Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 21:51
        Mój bratanek na początku lutego spędził 5 dni w szpitalu z powodu zapalenia płuc i duszności. Oczywiście bratowa była z nim cały czas, po południu zmieniał ją mąż. Co do warunków to była mile zaskoczona, była kilka lat temu w tym samym szpitalu ze starszym synem, więc miała porównanie. Mimo, że bratanek ma tylko 3,5 roku dostali duże łóżko, żeby mogła spać przy małym. Na sali była jeszcze dwójka maluszków, każda z matek miała do dyspozycji wygodny, rozkładany fotel z podnóżkiem. Przy każdej sali była łazienka z prysznicem i wanienką , z której mogły korzystać rodzice z dziećmi. Poza tym w kuchni był wydzielony kącik dla rodziców z czajnikiem elektrycznym i lodówką nie pamiętam czy o mikrofalówce bratowa też nie wspominała. Na oddziale był też kącik zabaw dla dzieci, widziałam na zdjęciu, i muszę przyznać, że naprawdę fajny, kolorowe ściany z obrazkami, wykładzina, sporo zabawek, no młody większość dnia tam spędzał. Obok kącika była stołówka, stoliki dla mniejszych i większych dzieci, gdzie spożywano posiłki. Oprócz tego na każdej sali był telewizor, na świetlicy też . Także ogólnie warunki były na plus, lekarze mili, można było porozmawiać o swoich obserwacjach na temat zdrowia dziecka, od razu przy przyjęciu i założeniu wenflonu młody miał pobraną krew na badania, żeby nie kuć ponownie, pielęgniarki też w porządku. Tak więc nie ma reguły, co do państwowych szpitali, jedne mają standard na wyższym a inne na niższym poziomie. W każdym bądz razie nie ma co się negatywnie nakręcać i martwić na zapas czy wyląduje się z dzieckiem w szpitalu, niestety na to przeważnie nie ma się wpływu.
    • anetchen2306 Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 21:08
      Ja bylam z moja Mloda, wowczas miala niecale 5 mcy.
      Bylam 3 dni w szpitalu, planowy zabieg.
      Ale to w De bylo, wiec warunki dla matki i dziecka bez porownania sad
    • daga_j Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 21:11
      Oczywiście życzę Ci byś z drugim dzieckiem nie musiała przeżywać podobnych stresów. Ale nie każdy szpital przedstawia taką dramatyczną sytuację. Ja byłam z młodszym dzieckiem 3 razy na raczej krótkich pobytach (3-8 dni). Jeśli chodzi o biegunkę to był dwa razy i zawsze na oddzielnym "korytarzyku", z którego nas raczej nie wypuszczano, żeby właśnie nie zarazić pozostałych dzieci, także biegunkowy był oddzielny korytarzyk z 3 salami chyba. Można było skorzystać z łazienki, można było spać na leżance - jak mój mały był wtedy w łóżeczku szczebelkowym, natomiast tatuś chłopca obok, starszego to spał z nim na dużym szpitalnym łóżku. Ale moja leżanka strasznie skrzypiała więc spałam mało poruszając się bo nie chciałam wszystkich budzić smile
      Inny ten najdłuższy pobyt, w innym szpitalu, zapalenie płuc - było.. nawet fajnie! Poza pierwszym dniem gdy syn musiał być podłączony do trzech różnych rurek, leżał i czuł się źle. Ale kolejne dni - dzieci miały zajęcia "przedszkolne", wycinanie, origami, gry i puzzle, kącik zabaw, dla rodziców była lodówka, możliwość korzystania z czajnika. Łazienka była też "tylko dla rodziców" ale o tyle kiepsko że daleko, piętro niżej, za dłuugim korytarzem, także jak się miało malutkie dziecko to musiałoby z kimś zostać, mój 5 latek spokojnie zostawał beze mnie gdy szłam się umyć. Spałam z nim na jego łóżku, inni rodzice też tak samo. Można było wykupić sobie obiad z tego samego cateringu co dostawali pacjenci. A że synek czuł się coraz lepiej to dobrze się bawił, inne dzieci i rodzice też kontaktowi, dobrze nam minął ten czas. Jak syn wspomina pobyt w szpitalu to mówi "to ten szpital co jadłem dobre spaghetti?", albo "to ten szpital gdzie dostałem misia?" (bo był w Dzień Dziecka)
    • eo_n Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 21:16
      Ale co Ci to da? Ja jestem takim dzieckiem wink
      Córka - prawie 5l, szczęśliwie też...

      Nie lepiej pogadać z mamami, których dzieci były w szpitalu? Np.o tym jak ten pobył ułatwić dziecku i sobie?
    • zuwka Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 22:00
      Dzięki Bogu młoda moja ma 4,5 roku i nie miałyśmy okazji. Ale mam doświadczenie poporodowe. Rodziłam z bakterią, która była w papierologii uwzględniona. Miałam dostać zastrzyk, żeby dziecku nie zaszkodziło. Ktoś gdzieś dał doopy, papier się zapodział, urodziłam. No i dziecko miało zum. Leżałam po porodzie z młodą 2 tygodnie w szpitalu. Dopiero po tygodniu po porodzie, z jakąś przytomną lekarką przy rozmowie wyszło, że miałam tę bakterię. Drugi tydzień trwało leczenie dziecka, bo lekarka zrobiła szum. Bałagan straszny. Do lekarzy nie mam żalu. Wkurza mnie ten burdel w papierologii
      • zuwka Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 22:12
        P.s. Dzięki Bogu miałam łóżko jako położnica, spalam w nim z młodą, ale pielęgniarki chyba miały mnie dość. Kiedy chciałam się umyć, musiałam młodą brać ze sobą do łazienki. Mimo, że na drzwiach pokoju napisano, że w razie potrzeby dziecko można zostawić w specjalnym miejscu pod okiem pielęgniarki. Kiedy o to poprosiłam zostałam krzyczała, ze one mają inne zajęcia. Efektem tego podmywałam się, myłam w ciasnej łazience z noworodkiem, bo nie zamierzałam się prosić

        ------------------------------------------------------------
        "Żeby jeździć samochodem trzeba zdać egzaminy ale żeby mieć dziecko wystarczy dwoje idiotów."
        ------
        • mynia_pynia Re: Dziecko w szpitalu 15.07.15, 11:13
          matko smile, ja brałam dziecię w tym jeździku szpitalnym i odstawiałam do specjalnego pokoju i mówiłam do pielęgniarek z neonatologi że idę pod przyrznic czy do wc i nawet nie patrzyłam się czy była aprobata - nosz kurcze w szpitalu moje dziecko jest - przecież nie zabiją go.
    • solaris31 Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 22:10
      ja zaliczyałm kilka pobytów w szpitalu z dziećmi, i o dziwo, w klinice dziecięcej było tragicznie źle jak chodzi o warunki / spanie na taborecie - na podłodze nie wolno było big_grin/, a w moim zwykłym szpitalu miejskim o nienajlepszej ogólnie renomie warunki idealne - osobna cela dla mnie i dziecka, łóżko, pełny węzeł sanitarny. kłopot miałam tylko z jedzeniem.

      do tematu szpitalnego podchodzę następująco - jak trzeba, no to trzeba - trudno sad
      opieka nad dzieckiem najwazniejsza, co mi z warunków, jak lekarze do kitu? mogę spac na stojąco, byle moje dziecko było bezpieczne.

      co do zakażeń szpitalnych - nam się zdarzyła e.coli po jednym z pobytów. pozostałe bez dodatkowych atrakcji. trzeba przezyć szpital, no trudno, nie ma się co nakręcać.
      • melikoto Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 22:29
        Ja kilka razy byłam z synem na oddziale bo zle oddychał, na szczęście nie złapał ram nic innego, za to warunki rewelacja, łóżko dla rodzica, pokoik dla rodziców z tv, mikrofalówka i lodówka, poza tym duża sala z zabawkami. W pokoju wprawdzie innych 5 dzieci ale sa parawany, dla wszystkich dzieci tv, zabawki, mały stolik z krzesełkami itd. Byłam naprawdę pozytywnie zaskoczona dbaniem o rodziców bo tak naprawdę to rodzice w szpitalu wykonują prace która bez nich spadłaby na pielęgniarki , myją, karmią, dają leki, wstają w nocy, zabawiaja, uspokajają itd.
        • anetuchap Re: Dziecko w szpitalu 15.02.14, 23:53
          Starsza była wcześniakiem i przez 1,5 miesiąca była w szpitalu. Mogłam przy niej siedzieć cały dzień i z tego co pamiętam,to krzesło było nawet wygodne,takie krzesło-fotel.
          Na neonatologii lekarze i pielęgniarki wspaniałe,nie czułam się jak intruz.
          Gdy starsza miała 3 mies trafiła do szpitala z zapaleniem dróg moczowych i to ja z nią byłam
          prawie cały czas. Wtedy mi się udało,bo trafiła nam się jedynka i ja mogłam spać w normalnym łóżku,a Lena w takim okratowanym. Jak mąż po południami przyjeżdżał,to ja jechałam na kilka
          godzin do domu (mam blisko),aby się wykąpać i odsapnąć. Ten pobyt wspominam całkiem dobrze. Inaczej było z młodszą,która mając ok.8 mies trafiła do szpitala z duszącym kaszlem
          i temperaturą. To był ten sam szpital,ten sam oddział,ale warunki gorsze. Pokój był
          W sali leżało 2 dzieci (razem z moją),spałam na takim łóżku polowym,nawet koc dostałam
          (musiałam za to zapłacić afkorse) więc nie było tak źle. Była łazienka dla rodziców,ale ja
          jeździłam codziennie do domu umyć się i coś zjeść,bo nie miałam dostępu do kuchni,lodówki,
          czajnika itd. Jak leżałam ze starszą,to była kuchenka dla rodziców,czajnik,lodówka i mikrofalówka. Jednak najgorsze w tym pobycie z młodszą było towarzystwo współchorujące.
          A dokładnie rodzice chorego dziecka. Tak rodzice,bo oni razem byli cały czas,razem spali,
          i razem śmierdzieli.Masakra - smród był od nich okropny,nie mogłam otworzyć okna,bo
          przewieje jej dziecko,drzwi też nie,bo obok była kanciapa pielęgniarek i im za bardzo śmierdziało. Wypisałam dziecko na własne żądanie,bo oprócz inhalowania 3 x dziennie nic
          nie było robione.to samo mogłam robić w domu, bez konieczności przebywania w oparach smrodu.
    • lolinka2 Re: Dziecko w szpitalu 16.02.14, 00:15
      moja młodsza - obecnie 7.5 roku, zero antybiotyków, zero hospitalizacji (poza porodem - dość niefajnym dla niej, 7 pkt na starcie), 100% frekwencja w szkole...
      • aga_sama Re: Dziecko w szpitalu 16.02.14, 01:56
        Ja przeszłam już chyba wszystkie szpitale dziecięce w Warszawie, w CZD byliśmy tylko na rezonansie...
        Nie mam traumy, że dzieciak coś złapie, bo podczas 7 pobytów kilkudniowych i ponad 10 jednodniowych na oddziałach nigdy nic nie przyniósł, ale to może taki ewenement.
        I napiszę tak: z rota, zapaleniem ucha czy oskrzeli celowałabym w szpital, w którym są ludzkie warunki. Tak jest np. na niektórych oddziałach na działdowskiej. Wiadomo, że w okresie chorobowym to loteria, no i kiedy w grę wchodzi poważne schorzenie, to warunki są mniej istotne tylko jedzie się tam, gdzie są specjaliści i sprzęt.
    • koza_w_rajtuzach Re: Dziecko w szpitalu 05.03.14, 18:11
      Moja starsza córka jeszcze nigdy nie była w szpitalu, a ma 8 lat... Ja byłam w szpitalu jak się urodziłam, a potem dopiero jak urodziłam córkę, a potem syna... więc jest szansa, że nie będziesz miała takich złych doświadczeń z młodszym dzieckiem.
      Wiem, o czym piszesz, bo doświadczyłam czegoś podobnego, ale to trwało tylko 1 dzień, bo tylko tyle byłam z synem w szpitalu na chirurgii, to było poza moim miastem. W moim mieście normalnie można wykupić łóżko, są sale dla matek z dziećmi, więc ja w razie tego typu przypadków spróbowałabym się dowiedzieć, gdzie jest najbliższy szpital z możliwością spania z dzieckiem.
      • aqua48 Re: Dziecko w szpitalu 05.03.14, 18:17
        Dwójka moich dorosłych dzieci była w szpitalu tylko po własnych urodzinach i tylko z tego powodu. Ja też pierwszy raz zaliczyłam szpital jak szłam rodzić pierworodnego - przed trzydziestką. Da się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka