Dodaj do ulubionych

Przemoc w gimnazjach

24.02.14, 01:33
Jakie rozwiazania proponowalybyscie ?
Dla mnie malo jest dobrych i skutecznych.

Sama zupelnie powaznie rozwazam male, prywatne gimnazjum, 100 uczniow w calej szkole, male klasy, brak ocen i egzaminow, chociaz mieszkam w kraju o wysokim poziomie swiadomosci spolecznej, mowi sie, trabi, edukuje rodzicow i uczniow, oni doskonale wiedza gdzie przekraczaja granice. na wierzchu wszystko jest dobrze, bo przemocowcy wiedza jak zejsc do podziemia. Jak sie pogrzebie i porozmawia z ludzmi to sentyment jest jeden "balam sie i slusznie sie balam, bylo tak zle jak oczekiwalam, dobrze, ze to za nami". To dotyczy tych 80% populacji.



wyborcza.pl/1,75478,15514545,Pedagog_badala_przemoc_w_gimnazjach___Seksualne_napasci.html
Obserwuj wątek
    • olena.s Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 03:06
      Myślę, że ta kobitka ma sporo racji. Parę razy na forum trafiały się dyskusje o tzw. końskich zalotach i za każdym razem zdumiewało mnie, że sporo osób nie traktuje tego jako przemocy.
      Sądzę, że najważniejsze jest, żeby uczniowie wiedzieli i czuli, że naprawdę mają w szkole zaufanych dorosłych, którzy będą chcieli pomóc.
      I jednak podstawą są jasne zasady tego, co dozwolone i niedozwolone.
      • myelegans Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 04:58
        Olena, uwierz, ze nawet z czystymi zasadami kladzionymi do glow od przedszkola, dobrym uswiadomieniu i rodzicow i nauczycielu, ten middle school bullying jest, nie wiem, czy w takim wymiarze, jak opisany w artykule, ale jest i ma sie dobrze.
        Moj maz ma traumatyczne wspomnienia z gimnazjum, typ spokojnego, niesmialego potwornie inteligentnego okularnika, ktory graduoawal jako no 1 w roczniku. Najlepsze gimnazjum w rejonie. Na szczescie znalazl podobnych odszczepiencow, to grupie troche sie wspierali.
        Acha, matka nauczycielka liceum nie miala zielonego pojecia.
        I co rusz slysze od matek. Jak ich przez to przeprowadzic?
        • olena.s Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 05:40
          Ja wiem, że jest. Nie wiem, czy istnieje jakiś doskonały model wychowywania dzieci w tym najgorszym wieku, ja o takim nie słyszałam.
        • guderianka Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 09:05
          I co rusz slysze od matek. Jak ich przez to przeprowadzic?

          Myeg- założyłam kiedyś wątek na temat angażowania się rodziców sprawy szkoły. 80% forumek było zdania, że nie muszą i nie będą się angażować. Nie -dla rady rodziców, pieczenia ciast, festynów, konkursów, wycieczek. Szkoła ma uczyć i tego wymagają-absolutnego minimum, resztę zapewnią dziecku same. I tu zaczyna się cała historia, która swe pokłosie ma w latach późniejszych. Bo angażując się i interesując buduje się płaszczyznę porozumienia z dzieckiem ale również tworzy platformę pewnej "kontroli". Dziecko wie, że rodzic jest bliski jego sprawom, że jest zaangażowany, że mu zależy-ma świadomość jego wsparcia i akceptacji. To wszystko łącznie z zasadami wdrażanymi w domu, przekazywaniu miłości i PRZYJAŹNI dziecku, budzi więź która sprawia, że w sytuacjach skrajnych, dziecko WIE do kogo się zwrócić. Zszokowała mnie moja gimnazjalistka, która po jednej z lekcji wychowawczych i przeprowadzonej na niej ankiety powiedziała, że TYLKO ONA rozmawia ze swoim rodzicem nt dojrzewania i seksu. Inne dzieci nie mają kontaktu-opiera się on na polityce nakazowo-rozdzielczej i krótkich komunikatach. To samo potwierdza koleżanka , który uczy w gimnazjum i liceum. Od razu widać, które dzieci ROZMAWIAJĄ z rodzicami, niestety można ich policzyć na palach jednej dloni.
          Modny jest trend, w którym kochanie, wspieranie, rozmawianie-jest kojarzone z niańczeniem, kwokowaniem-ale przecież to właśnie ROZMOWA jest gwarantem porozumienia w każdej relacji, nie tylko rodzicielskiej. Rodzicielstwo jest wskazywaniem palcem co i jak trzeba zrobić, jak się ubrać, do jakiej szkoły isć, z kim się przyjaźnić itd. I nic dziwnego, że tak wychowane dziecko w chwili gdy kształtuje się w nim własna ocena świata -nie zwróci się z problemem do rodzica, który zawsze ma rację..
          • olena.s Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 09:12
            Jakże się z tobą zgadzam..
            • eo_n Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 15:47
              Ja też.
          • myelegans Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 15:52
            Guderianka, to straszne co piszesz. Chociaz moja najlepsza przyjaciolka nie rozmawiala jeszcze ze swoja 10-letnia corka nt seksu bo ona "taka malutka jeszcze i niedojrzala".

            Mam wrazenie, ze rodzicom sie po prostu nie chce angazowac w zycie wlasnych dzieci, zdaja to na instytucje, myslac, ze za nich zrobi, ze lepiej zrobi.

            U nas rozmawia sie o wszystkim i na kazdy temat, chociaz syn z tych, ktorzy nie lubia sie "zwierzac" i lubia miec swoje sekrety, i jak zaczynam drazyc to mi przypomina, ze "nie musisz znac wszystkich szczegolow", ale wie, ze moze ze wszystkim do nas przyjsc. Z niepokojem jednak slysze niektore jednozdaniowe opinie, ktore nie reprezentuja pogladow naszego domu. Dlatego mozesz miec kontrole nad wlasnym domem, rodzinom, soba, nie masz zadnego wplywa co sie dzieje w innych rodzinach.
            • guderianka Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 16:06
              No straszne ale tak niestety jest. Dzieci gimnazjalne są uważane za odchowane, "dorosłe" samodzielne. U moich znajomych mających syna w wieku (wtedy) 6 lat musiałam przestać mowić, gdy opowiadałam jak córka zareagowała na moją ciąże i jak je tłumaczyłam (używałam słów pochwa, plemnik, penis-córka 5lat)-bo zaczęli machać przeraźliwie rękami i zatykać usta..

              Mam wrazenie, ze rodzicom sie po prostu nie chce angazowac w zycie wlasnych dzi
              > eci, zdaja to na instytucje, myslac, ze za nich zrobi, ze lepiej zrobi.


              No jasne-przecież ematki same to stwierdziły. Myślę że tak jest i w rzeczywistoci

              Mój Tata miał teorie baterii-rodzice ładują dziecko ja baterie ładują ładują by potem gdy nadejdzie chwila próba ta bateria przetrwała..
      • micha11 Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 17:47
        Ja zauważyłam głównie to, że autorka tych "badań" coś bardzo nie lubi mężczyzn , a co za tym idzie tez chłopców, którzy wg niej czerpią wzorce z mężczyzn nienawidzących kobiet, i tak też traktują swoje koleżanki. Ogólny wydźwięk wg mnie to jak chronić biedne, zastraszane, skazane na przemoc seksualną dziewczynki przed chłopcami agresorami. Pani sobie coś uroiła w swojej nienawiści do rodzaju męskiego i na siłę zrobiła badania żeby udowodnić swoje racje.
        Ja wiem, że problem przemocy wśród uczniów we wszystkich szkołach jest ogromny, ale to nie wygląda tak jak pani tu opisuje. Przemocowcami są i chłopcy i dziewczęta, zarówno w państwowych molochach jak i prywatnych , dobrych szkołach. Przemoc wśród dzieci ( dziewczyn też !!!) przybiera najróżniejsze formy i skupianie się tu tylko na tym jak chronić niewinne dziewczynki przed agresją chłopców i tzw. "końskimi zalotami" jest przekłamaniem i nadużyciem.
        • guderianka Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 17:55
          zwróciłaś uwagę na wazną rzecz
          osobiście-po swoich obserwacjach i rozmowach ze znajomymi nauczycielami-uważam, że "gorsze" sa dziewczyny-masa w nich agresji, okrucieństwa i złosliwosci
    • zebra12 Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 05:36
      Gimnazja to pomyłka. Ale mleko się rozlało. Córkę zapisałam do prywatnego, maleńkiego gimnazjum i jak na razie jest ok. Gimnazjum działa od tego roku szkolnego i liczyli obecnie jedną klasę - 10 osób smile Dzieci mają więc jak w domu.
      • feniks_z_popiolu Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 06:16
        Na gimnazjum nie ma reguły. Są różne niezależnie od tego czy prywatne czy publiczne. Hormony w tym wieku grają w każdym niezależnie od miejsca zamieszkania czy pobierania nauk. Ważne jest na ile szkoła jest zdeterminowana w działaniu, na ile rodzice chcą współpracować.
      • kagrami Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 09:00
        Ja też prywatne, choć srednio mnie stać I jestem zadowolona, jest dopilnowany, małe klasy, świetna kadra. W liceum sobie już poradzi ale w gimnazjum dzieci jeszcze są strasznie naiwne, bez względu na to co się rodzicom wydaje..
    • asia_i_p Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 07:53
      Bo walczenie z przemocą to jest walczenie ze skutkami. Przyczyny leżą stosunkowo rzadko, choć na pewno się zdarza, w tym, że dana jednostka po prostu chce się poznęcać. Dużo częściej chodzi o wyżycie frustracji - najbardziej agresywni są uczniowie, którym, ogólnie rzecz biorąc, nie idzie - w nauce, w kontaktach z rówieśnikami, itd. Mało jednostek rzeczywiście aroganckich, pewnych że mają prawo się poznęcać, masa tych słabych, kryjących własną niepewność siebie i poczucie klęski.

      Prewencja przemocy powinna mieć przynajmniej trzy linie działania - tak, żeby każdego ucznia potraktować zapobiegawczo jako możliwego sprawcę, biernego świadka i ofiarę przemocy:
      - walka z poczuciem klęski - czyli takie budowanie układów w szkole i taka pomoc dzieciakom na wejściu, żeby każdy, nawet jadący na dopach uczeń, obudzony o północy na ciężkim kacu był w stanie wymienić bez wahania, w czym jest dobry, widział przed sobą jakieś perspektywy, miał na coś nadzieję;
      - budowanie przekonania, że interwencja po stronie słabszego jest cool - to najłatwiej chyba wybudować w młodszych dzieciach, książki i filmy skierowane do nich są nasycone takimi przesłaniami, tylko trzeba byłoby jeszcze połknąć jak sprzedać to młodzieży, bo na razie robi się to chyba zbyt infantylnymi metodami - przy tym, jeśli spełniony jest warunek numer jeden i uczeń ma zbudowane poczucie własnej wartości, jest szansa, że przekaz łatwiej do niego trafi;
      - budowanie przekonania, że fakt, że cię zaatakują, to rodzaj wypadku, który się zdarza - tak, żeby ofiara się nie wstydziła i nie obawiała ujawniać sprawy i szukać pomocy - a wstyd jest naprawdę potężny, pamiętam, jak strasznie się wstydziłam, kiedy mnie okradli.

      Ja pracuję w liceum, przy którym jest gimnazjum i widzę jak to wygląda w gimnazjum przylicealnym, gdzie chodzą dzieciaki przeświadczone o tym, że są wyjątkowe, świat stoi przed nimi otworem i będą miały, co chcą. Agresja jest na naprawdę niskim poziomie, na tyle niskim, że pojedynczym przypadkiem można się zająć dogłębnie, a akcja typowo "gimnazjalna" zdarza się do dwóch razy na rok, częściej w ogóle.

      Myślę, że trzeba by iść tym tropem, bo każdy macha ręką - wiadomo, dobrzy uczniowie, więc nie rozrabiają, a trzeba byłoby się przyjrzeć, czemu dobrzy uczniowie nie rozrabiają.
    • guderianka Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 08:55
      Jedynym rozwiązaniem jest REAGOWANIE na przejawy agresji. Nie milczenie, nie znoszenie, nie oddawanie. Gimnazjalista wie już co jest dobre a co złe-bez wahania powinien zgłosić takie sytuacje osobom kompetentnym -rodzicom, wychowawcy. Pożywką dla agresji jest MILCZENIE.
      • najma78 Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 09:18
        Bulluying to ogromny problem, nie tylko ten widoczny w szkole w postaci agresji slownej czy fizycznej, bo ten jest dosc latwo zauwazany w szkole przez staff, ktory reaguje ale gorzej gdy bullying ma miejsce w sieci, na portalach spolecznosciowych, w emailach, smsach itp. Uswiadamiac, ze to jest zle, ze nikt do tego nie ma prawa, ze nie trzeba byc ofiara oraz jak uniknac stania sie ofiara jest sposobem walki. Jednak nie tylko to, ofiarrami staja sie czesto osoby ktore pochodza z rodzin o roznym stopniu patologii, ktorym rodzice nie poswiecaja odpowiednio duzo czasu itd. Dlatego rola osob pracujacych w szkole jest sluchanie, nie wscibstwo a umiejetnie zadawane pytania aby wylapac potencjalne ofiary lub te ktore juz sie nimi staly.
        Moja corka ma 11 lat i za kilka dni dowiemy sie do ktorej szkoly sie dostala. Na liste wpisalam 5 w tym 3 tylko dla dziewczat. Glownym kryterium byly wyniki szkol. Wszystkie szkoly sa bardzo dobre. Dwie z nich sa prywatne z ilus tam miejscami finasowanym przez miasto. Byllying zapewne istnieje w kazdej, co nie oznacza ze corka bedzie sprawca lub ofiara. Aby tego uniknac to m.in. nasza rola.
    • mamma_2012 Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 09:36
      Ja tez wybrałam takie rozwiazanie, niewielka, prywatna szkola dbajaca o kulture i poziom nauki, chociaz wcale nie zrobilam tego z powodu obawy przed agresja, bo moje dziecko nie jest typem kandydata na ofiare.
      Niestety nie jest to rozwiazanie dla wszystkich, bo zwyczajnie, jest to rozwiazanie drogie.

      Szkoły znam od podszewki, w dużej mierze wlasnie od strony problemów.
      Podzielam zdanie, ze zachowania agresywne sa czesto sprowadzane do podziemia, czyli przyjmują ciężkie do wylapania i udowodnienia formy, przenoszą sie do internetu, do spraw pozaszkolnych.
      Przemoc fizyczna na terenie szkoły jest stosunkowo łatwa do wyeliminowania, inne formy, zwłaszcza wsród bystrych dzieciaków w renomowanych szkołach to juz naprawde trudny do zwalczania problem (rodzice i nauczyciele szczęśliwi, bo w szkole nie ma bicia, kradziezy i innych akcji, policja sie nie pojawia, kuratorzy społeczni nie wypytuja o uczniów, a to naiwność). Zreszta z dobrej, nierejonowej szkoły mozna wylecieć za np. pobicie, wiec nikt nie ryzykuje, ale za złośliwości i krzywe spojrzenia, alienacje itp., ze szkoły nie wyrzucają.

      Rozwiazan jest kilka. To od czego zaczelabym w Polsce to ułatwienie usuwania ze szkoły najgorszych uczniów. Teraz wiedza, ze w rejonie sa praktycznie nietykalni i to daje im poczucie absolutnej bezkarności. Zwykle jest tak, ze agresję w szkole nakręca kilka osob, bez współpracy ich rodzicow (a o to jest bardzo cieżko), policji i sądów czesto szkola ma związane ręce.

      Druga rzecz, na ktora ja osobiście stawiam, to jest wychowanie w domu. Sa dzieciaki, ktore nawet w trudnych środowiskach nie stają sie ofiarami przemocy i to co mozna zrobic to pracować nad wychowaniem takiego dziecka.

      A jeszcze inna sprawa to metodologia prowadzenia badan wsród młodzieży, podejście do tego dzieciaków i co za tym idzie, wiarygodność wyników.
      Sama wiele razy prowadziłam badania nt. przemocy w szkołach i autorskie i w ramach większych projektów i wiem, ze wyniki nie zawsze pokrywają sie z rzeczywistością.
      • myelegans Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 15:45
        A ja zaczelabym of szerokiej kampanii spolecznej uswiadamiajacej wszystkim stronom czym jest przemoc. To niekoniecznie fizyczne nawalanki i ze jest duzo odcieni. Z artykulu wynika, ze wiekszosc uczniow nawet nie wie, ze to na co jest narazona w szkole i poza nia to przemoc, bo to w kategoria tych: "konskich zalotow", "chlopaki beda chlopakami" itp, a takze "sama sie prosila, mogla sie tak wyzywajaco nie ubierac"
        Uczniowie sa molestowani i narazani bezposrednio na przemoc, nawet o tym nie wiedzac, i nie majac wsparcia u doroslych.
        • eo_n Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 15:55
          M.in. dlatego my też wybraliśmy szkołę społeczną. Wiem, że pewnych rzeczy się nie uniknie, ale zminimalizować ryzyko można. A wg mnie szkoła, gdzie jest trochę ponad 100 uczniów (podstawowa+gimnazjum), a rodzice uczestniczą w różnych akcjach, to jest jeden z elementów minimalizowania ryzyka.
          I to o czym pisałyście wyżej - rozmowy, zaufanie, uświadamianie, wzajemny szacunek... - oczywiście też.

          Ja też mam poczucie, że u nas problem jest póki co zamiatany pod dywan. Za mało się na takie tematy rozmawia. Tak jak wyżej mówicie - również o nękaniu w sieci. A to się wiele razy już skończyło samobójstwem...
      • joa66 Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 16:06
        Moim zdaniem wychowywanie przez szkołę w gimnazjum to ciut za późno. Oczywiscie, że za wychowanie odpowiadają rodzice, ale nie chodzi tylko o wskazanie winnego, ale o prewencje. Kiedy środowisko domowe jest niewydolne wychowawczo, szkoła MUSI przejąć tę role, tylko jak pisałam - gimnazjum to troche za późno. Prewencja powinna się zacząć w podstawówce.
        • myelegans Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 18:55
          3 synow mojej znajomej bylo nekanych w gimnazjum. Rodzice zaangazowani w szkole, otwarci, synowie MOWILI o tym co sie dzieje w szkole, rodzice interweniowali, zawsze interwencje skutkowaly jakimis konsekwencjami, po ktorych nekanie/przemoc schodzila jeszcze bardziej do podziemia i przybierala bardziej wysublimowane formy i byla dotkliwsza.

          Wszyscy chlopcy z tych spokojnych, w druzynie lekkoatletycznej, grajacy w orchiestrze szkolnej, drobnej postury, jeden cukrzyk insulinozalezny, co TEZ bylo przedmiotem nekania.
          Rodzice wiedzieli o wszystkimi i CO? cale gimnazjum bylo dla nich koszmarem. Szkola publiczna, rejonowa. Matka zeznaje, ze teraz pozyczke wzielaby, ale umiescila ich w innym srodowisku.

          Ja mam zerowa tolerancje na tego typu rzeczy i gdyby to na nas trafilo dziecko zostaloby przeniesione bardzo szybko.
    • malgosiek2 Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 16:11
      W byłej klasie syna, obecnie 2 klasa PODSTAWÓWKI i już są napaście o podtekście seksualnym.
      A nauczycielka twierdzi, że w klasie agresji nie ma.
      Owego dziecka rodzice czepiają się, że wszyscy się na to bidne dziecko uwzięli i wymyślają.
      A jak ja już w 1 kl.zgłaszałam problem z agresją to nikt nie chciał mi pomóc.
      W końcu wymusiłam o przeniesienie dziecka do innej klasy.
      Obecnie w tamtej klasie problem zgłoszony do kuratorium.
      Więc gimnazja to ciąg dalszy podstawówki i nie żadna to nowość ani pociecha.
      • joa66 Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 16:34
        Zaczynanie w nowej szkole "od zera" ma swoje wady i zalety. Zaletą niewątpliwą jest to , że można się odczepić od przyczepionych łatek. Wadą natomiast to, że 13 latki zaczynają budować swoje miejsce w grupie w dość trudnym wieku. Ja ( a właściwie moje dziecko) mam doświadczenie w praktycznie jednej szkole przez 9 lat - teoretycznie to były dwie odrębne szkoły, w praktyce większość dzieci znała się od 1 klasy podsatwówki. Szczyt problemów społeczno-wychowawczych (bez agresji fizycznej i co ciekawe dotyczył przede wszystkim dziewczynek) przypadł mniej więcej na 5 klasę podstawówki czyli na wiek kiedy dzieci są bardziej podatne na celowe dzialania wychowawcze. W gimnazjum klasa była już zgrana, oczywiscie nie kazdy lubił każdego, ale to nielubienie nie przekładało się na izolowanie, szykany czy konflikty. To były raczej grupy podzielone wg tego co młodzi ludzie lubią robić w czasie wolnym, wg zainteresowan, itd.
        • myelegans Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 19:06
          Klasy powinny byc mieszane w roczniku COROCZNIE, to tez pomaga w rozbijaniu klik, ukladow i daje wielu szanse na rozpoczecie od nowa z czystym kontem.
          Tak jest tu gdzie mieszkam i TO dziala, nie ma problemow w malymi agresorami, bo zanim sie grupki i tacy bullies poznaja, zorganizuja, to pare miesiecy minie, jest czas na tez na przyjrzenie sie ukladom i dynamice klasy i dzialanie. Rozbijanie wewnetrznych grup jest trudne, rozbicie przez segregacje rocznika robi to naturalnie, nikt nie jest stygmatyzowany.

          W II klasie moj mlody, ktory jest z tych liderow, i ma tendencje spikania sie z tymi malo spokojnymi chlopakami, wiec bylo ich takich 3 muszkieterow, nie agresorow, ale potrafili dobrze rozwalac zajecia. W III klasie kazdy jest w innej klasie, widza sie na przerwach, teraz mlody ma powinowadztwo to jednego spokojnego i stonowanego chlopaka.

          Ja na kazdym spotkaniu 1na1 z nauczycielami pytam, czy widza jakies niepokojace zachowania u syna w klasie i poza klasa, co kwalifikowaloby go do tych nekaczy, i jak do tej pory wszyscy zgodnie mowili "nigdy zadne dziecko sie na niego nie poskarzylo, ze dokucza, czy jest fizyczny"
          U nas nauczyciele staraja sie budowac zaufanie i uczniowie do nich przychodza, i to dziala, w poczatkowej podstawowce, ale sie ladnie wykrusza na etapie gimnazjum.
          • joa66 Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 19:23
            myelegans - odpowiem tutaj też na poprzednią Twoją wypowiedź.

            1) Nie wierzę, że w miłe , empatyczne dziecko w gimnazjum wstępuje "zło". Coś musiało byc przeoczone w podstawówce ("dzieci powinny nauczyć się same rozwiązywac problemy", "dorośli nie powinni się wtrącać", "dziewczynki tak mają" , "chłopcy tak mają"). W podstawówce powinna być prewencja czyli najzwyczajniej mówiąc uczenie podstawowej empatii, współpracy, komunikacji.

            2) Mieszanie klas corocznie nie rozwiązuje problemu. Doświadczenie to pokazuje - bullying ma się dobrze także w US. Co ciekawe było go mniej w podstawówkach 8 letnich (ale wtedy czekało się na ewentualne odłatkowanie 2 lata dłużej)
            • guderianka Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 20:12
              Również chciałam na to zwrócić uwagę. Magiczne-demoniczne gimnazjum które z dzieci robi agresywne potwory -to tak nie działa.
              • eo_n Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 22:03
                I znów się zgadzam...
                Dziecko od małego trzeba szanować, uczyć szacunku, uczyć bronić swoich granic, nie narzucać nic ponad to, co konieczne... dawać przykład asertywności... Bo ci wszyscy nękający wyczuwają słabość i ją wykorzystują. Ponoć testują wszystkie dzieci, a trwale przyczepiają się do tych, które test oblały tzn. zareagowały emocjonalnie, pokazały że ich to dotknęło. Tyle teoria.
                W podstawówce jeszcze pewnie można coś tam nadrobić (moja ma 5 lat, więc tylko rozważam), ale w gimnazjum to już się chyba zaczyna zbierać żniwo tego, jak postępowano wcześniej - w domu i w szkole.
          • japanunieprzerywalempanieposle Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 19:55
            chcecie wiedziec co skutkuje? zakladanie spraw w sadzie nekaczom - wierzcie mi, wtedy kruszeja i nekacze i rodzine nekaczy?
            • myelegans Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 20:00
              w sadzie powiadasz i myslisz, ze sady beda sie sprawnie zajmowaly sprawami pt.

              "Jacek obmacuje Jolke i robi wymowne gesty jezykiem i rekami za kazdym razem jak obok niego przechodzi"
              "Krzysztof przeslal Michalowi zdjecia obnazonego penisa z napisem "ty geyu"
              TO jest przemoc.

              Jak myslisz ile lat te sprawy by sie ciagly?
              • japanunieprzerywalempanieposle Re: Przemoc w gimnazjach 25.02.14, 07:18
                prosze cie, nigdy nie dochodzi do rzeczywistej sprawy w sadzie bo rodzic wycofuje - to jest mega straszak.
            • joa66 Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 20:01
              Sprawa w sądzie oznacza , że jest podejrzenie wykroczenia, przestępstwa. Ergo, oznacza, że (nasze) dziecko było ofiarą przestępstwa/wykroczenia.

              Czy nie lepiej zapobiegać, z korzyścią dla potencjalnych ofiar i "oprawców" w przyszłości?
    • mirkar1 Re: Przemoc w gimnazjach 24.02.14, 19:29
      Za pomysł wprowadzenia gimnazjum po 6 klasie podstawówki Handkemu powinno się pewną część ciała urwać.

      I tak się zastanawiam, czy to powinna być głowa, bo z jednej strony niby normalny człowiek za pomocą głowy tworzy różne wizje i pomysły na ich realizację, z drugiej mam pewne wątpliwości, czy on do tego celu nie użył przypadkiem moszny z przyległościami.
    • misiu-1 Re: Przemoc w gimnazjach 25.02.14, 16:48
      myelegans napisała:

      > Sama zupelnie powaznie rozwazam male, prywatne gimnazjum, 100 uczniow w calej szkole,
      > male klasy, brak ocen i egzaminow

      I jeszcze żeby lekcji nie było. smile
      • myelegans Re: Przemoc w gimnazjach 25.02.14, 17:15
        no prawda, nie ma dzwonkow co 45 minut, wszystkie zajecia sa fakultatywne. Bys sie zdziwila jak im dobrze idzie pozniej w LO. Wlasnie dziecko przyjaciol przeszlo z takiego gimnazjum do zwyklego, rejonowego liceum i brakow nie tylko nie widac. Jest do przodu big_grin
        W tym gimnazjum jak uczniowie zamiast na lekcje, maja ochote czytac w bibliotece na wielkim fotelu, to siedza i czytaja w bibliotece smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka