Dodaj do ulubionych

Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pilne!)

03.03.14, 20:19
Przyznam, że jestem w szoku. Syn z tych grzecznych, ma duże przywileje, a tu taki numer. Najbardziej mnie zdumiewa nie to, że się upił - druga klasa gimnazjum - ale że tak ostentacyjnie pojawił się w tym stanie w domu, a przecież wiedział, że jestem. I co z tym fantem zrobić? Odesłałem go do pokoju, powiedziałem, że pogadamy jutro. Nałożyć jakąś karę? Cofnąć przywileje? A może to jakiś komunikat dla mnie - zostawiam mu wolną rękę w wielu kwestiach, może jednak za dużo tej samodzielności?
Jakieś rady od bardziej doświadczonych?
B.
Obserwuj wątek
    • mamaemmy Borys ! 03.03.14, 20:24
      Musiał Ci się syn upić,żebyś tu zajrzał big_grin ?
      • borys314 Re: Borys ! 03.03.14, 20:29
        Hej! Od paru miesięcy staram się ograniczać Internet, a forumowanie uzależnia, więc próbuję trzymać się stąd z daleka.wink Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko ok. smile
    • krejzimama Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 20:26
      Żadne. Najwyższy czas żeby zaczął.
    • empirical Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 20:26
      Upił się i wrócił do domu...przed 20stą??? O_o

      To się chwali! big_grin
      • borys314 Re: 03.03.14, 20:31
        Pisałem, że z tych grzecznych.wink Ale szczerze - mnie też to dziwi, dlatego obawiam się, że to jakaś ostentacja i nie wiem już, jak dalej nawigować.
        • anorektycznazdzira Re: 03.03.14, 21:26
          Eno, pijany to akurat myśli inaczej niż normalnie, dorabianie teorii i motywacji to na prawdę może być pomyłka. Może wrócił, bo się zmęczył/zgłodniał/zmarzł a w końcu tu mieszka. Mógł się nawet szczerze zatroskać, czy się nie martwisz, albo wykombinować, że jak wcześniej wróci, to się nie zorientujeszbig_grin
          Podchmielony nastolatek to akurat nie jest mistrz logiki...
          • borys314 Re: 03.03.14, 21:28
            Może masz rację i dorabiam ideologię. Ale ze swoich nastoletnich doświadczeń z alkoholem pamiętam, że potrafiłem tak nawigować nawet w stanie wskazującym, żeby nie pokazywać się dorosłym i uniknąć konsekwencji.
            • anorektycznazdzira Re: 03.03.14, 21:44
              Wiesz, myślę że jutro kiedy z nim będziesz rozmawiać z bazy będziesz widział, czy to była ostentacja czy nie.
              Swoją drogą bingo z odłożeniem rozmowy na czas, jak dojdzie do siebie.
            • 7katipo Re: 08.03.14, 00:30
              a ja ze swoich pamiętam, że zawsze mi się wydawało, że taki kozak jestem, że nikt się nie zorientuje, jak pokażę się jakby nigdy nic, i z wdziękiem powiem cześć tato! tongue_out
    • guderianka Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 20:27
      O, dawno Cię nie było
      Mam nadzieje, że helikoptery nie dadzą mu zasnąć i że się porzyga

      Zrobiłabym tak jak Ty- odłożyłabym pogadankę na jutro. I zaczęłabym ja od ciszy, powłóczystego spojrzenia, a potem cicho powiedzianego pytania : ' Czy masz mi coś do powiedzenia"? To działa na moją córkę gdy nie wiem jak zrobić-badam teren- widze w jakim kierunku podażać-czy rozumie, czy jest skruszona i wyraża żal, czy się stawia i buntuje i ma pretensje. Generalnie nastawiłabym się na słuchanie niż gadanie (bo mogłoby mnie ponieść tongue_out) a potem spytałabym jaką karę sobie wybiera ( bo kary dawane przeze mnie od dawna nie działają wiec ich unikam tongue_out- nagle przestaje zależeć jej na czymkolwiek i wytrąca mi "broń' z ręki)
      • borys314 Re: 03.03.14, 20:35
        Hej! Miło Cię widzieć.smile
        Podoba mi się Twój skrypt.
        Zastanawiam się jeszcze nad jednym - syn czasem zostaje sam na noc i nie wiem, czy po takim wydarzeniu powinienem na to dalej pozwalać - choć to by była chyba większa kara dla mnie niż dla niego, miałbym kłopot ze zorganizowaniem opieki. Przez długi czas był za mały, żeby zostawać sam w domu, a teraz chyba zaczyna być za duży. uncertain
        • guderianka Re: 03.03.14, 20:45
          A widzisz jakieś oznaki tego, ze może popijać w domu ?
          Byłeś młody-wiesz czego szukać

          Najpierw pogadaj, spytaj dlaczego-macie dobry kontakt wyczujesz czy kłamie czy nie. Jak chce się urżnąć zrobi to i tak. Ja z przyjaciółką zaczynałyśmy jabola (tak tak, no cóż..<wstydzę się>wink po 7 rano jak tylko rodzice wyszli do pracy tongue_out Robiłyśmy wagary, otwierałyśmy wino, upijałyśmy się, trzeźwiałyśmy do ich powrotu tongue_out Dla chcącego nic trudnego..
          • borys314 Re: 03.03.14, 20:57
            > A widzisz jakieś oznaki tego, ze może popijać w domu ?

            Absolutnie nie - to dla mnie zupełne zaskoczenie. Ale teraz będę uważniej patrzył...

            > Ja z przyjaciółką zaczynałyśmy jabola
            > (tak tak, no cóż..<wstydzę się>wink po 7 rano jak tylko rodzice wyszli do
            > pracy tongue_out Robiłyśmy wagary, otwierałyśmy wino, upijałyśmy się, trzeźwiałyśmy do
            > ich powrotu tongue_out Dla chcącego nic trudnego..

            Cóż, miałem dokładnie takie same doświadczenia. wink
            Dlatego tym trudniej będzie mi walnąć pogadankę - będę się czuł jak hipokryta. Chcę do tego rozsądnie podejść.
            • dlania Re: 03.03.14, 21:01
              ale w takim wieku (14-15 lat) mieliście te doświadczenia jabolowe? czy jednak troche później (jak grzeczna jawink?
              • borys314 Re: 03.03.14, 21:03
                Ja zaczynałem jako 12-latek bodajże... wink
                • dlania Re: 03.03.14, 21:14
                  I wyrosłeś na ludzi? Niemożliwe!wink

                  To ja jednak sporo później, jako 17-latka, może dlatego, że rodzice sporo pili i jakoś mi się to picie źle kojarzyło.
                  • borys314 Re: 03.03.14, 21:20
                    Wyrosłem na ludzi, ale nie bez pewnych perturbacji - miałem przez pewien czas problem z narkotykami.

                    17 lat to rzeczywiście późno, z tego, co pamiętam w moim otoczeniu większość zaczynała koło 14-15 właśnie.
                  • guderianka Re: 04.03.14, 10:06
                    Moi nie pili w zasadzie wcale. Ja miałam kilka epizodów eksperymentalnych-mniej więcej od 19 roku życia piję baaardzo rzadko
              • guderianka Re: 04.03.14, 10:03
                Ja miałam 15-16 lat (I LO) przyjaciółka rok młodsza (VIII klasa)
    • anika772 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 20:33
      To tak wygląda jakby chciał Cię sprowokować... Do czego i dlaczego? Za mało uwagi mu poświęcasz?
      Zostawić tego i udawać że nic się nie stało nie można. Stało się i powinien jakieś konsekwencje ponieść.
      • borys314 Re: 03.03.14, 20:39
        > To tak wygląda jakby chciał Cię sprowokować... Do czego i dlaczego? Za mało uwagi mu poświęcasz?

        Szczerze mówiąc, Młody ma sporo zajęć w szkole, do tego szkołę muzyczną itd. Nie chce, żeby go wozić czy odbierać, więc sam jeździ po mieście. Mam z tego powodu jakiś wyrzut sumienia, choć on twierdzi, że tak chce, ale spędzamy ze sobą mniej czasu niż kiedyś.
    • ichi51e Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 20:37
      Ladnie ze wrocil do domu. Rano koniecznie sie poznecaj.
    • e-kasia27 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 20:37
      A co, wolałabyś żeby siedział na przystanku, albo w parku do rana i czekał, aż wytrzeźwieje??

      Co zrobić?
      Poprosić, żeby jednak w takim stanie sam do domu nie wracał, tylko zadzwonił, żeby po niego przyjechać, bo się martwisz, że mu się coś stanie, no i... nauczyć dziecko zasad picia, żeby przez głupotę i brak doświadczenia krzywdy sobie nie zrobił.
      • przystanek_tramwajowy Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 20:40
        Sorry, że tak powiem. POPIER....LIŁO CIĘ? Ma uczyć pić trzynastoletnie dziecko i dawać mu przyzwolenie na to, żeby się upijał?

        ---
        Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
        • anika772 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 20:44
          To samo chciałam napisać. Upijanie się przez gimnazjalistę nie jest normalne i powinno być na to zerowe przyzwolenie.
          Z przyzwoleniem na chlanie nie ma problemu w tym kraju, i to najwyraźniej niezależnie od wieku.
      • borys314 Re: 03.03.14, 20:42
        > A co, wolałabyś żeby siedział na przystanku, albo w parku do rana i czekał, aż
        > wytrzeźwieje??

        Kiedy byłem w jego wieku i się upijałem, to robiłem to na wyjazdach albo rano/wczesnym popołudniem, żeby już trzeźwym wrócić do domu. Nie wyobrażałem sobie, żeby pokazać się rodzicom wstawionym.

        > nauczyć dziecko zasad picia, żeby przez głupotę i brak doświadczenia krzywdy sobie nie
        > zrobił.

        A czy to nie będzie przyzwolenie?
        • e-kasia27 Re: 03.03.14, 21:05
          No, cóż widocznie miałeś dużo gorszych rodziców niż Twój syn, bo Ty się rodziców bałeś, a on się nie boi,Ty kłamałeś, a on nie - to dobrze, bo to znaczy, że macie dobry kontakt.
          W takim uładzie jest niewielkie prawdopodobieństwo, że Twój syn zostanie alkoholikiem.

          Czy będzie przyzwolenie?
          Będzie, ale na rozsądne używanie alkoholu i na rozsądne traktowanie własnego zdrowia.
          A przede wszystkim pokażesz mu, że traktujesz go jak dorosłego rozsądnego człowieka, że masz zaufanie do jego działań, a jeśli dziecko traktuje się jak rozumne stworzenie, to takie dziecko wykazuje się zwykle większym rozsądkiem, niż takie, które działa na zasadzie zakazów, nakazów i kar.

          Czy Tobie rodzice pozwalali pić?
          Nie, a i tak piłeś.
          Każdy zwykle przez takim okres przechodzi - grzeczne dzieci też.
          Ale tylko niektórzy zostają alkoholikami - i zwykle mają do tego jakiś powód.
          • borys314 Re: 03.03.14, 21:14
            Nie powiedziałbym, że się rodziców bałem. Przyjście pijanym do domu wydawało mi się po prostu bezczelnością. Bo to taki trochę niepisany układ, że nastolatki piją, dorośli podejrzewają, że tak jest, ale jednak nie robi się tego na ich oczach.

            Nie chciałbym, żeby syn już teraz czuł przyzwolenie na picie alkoholu - wciąż rośnie, rozwija się, to nie jest moment. Myślę, że w przypadku 17-latka bym się w rozsądnych granicach zgodził, ale teraz jest za wcześnie. Myślę, że mu powiem, że w kryzysowej sytuacji może zawsze do mnie zadzwonić, ale że nie jestem zadowolony.
            • marzeka1 Re: 03.03.14, 21:20
              borys314 napisał:

              > Nie powiedziałbym, że się rodziców bałem.Przyjście pijanym do domu wydawało mi
              > się po prostu bezczelnością.
              Bo to taki trochę niepisany układ, że nastolatki
              > piją, dorośli podejrzewają, że tak jest, ale jednak nie robi się tego na ich oc
              > zach.
              >
              > Nie chciałbym, żeby syn już teraz czuł przyzwolenie na picie alkoholu - wciąż r
              > ośnie, rozwija się, to nie jest moment. Myślę, że w przypadku 17-latka bym się
              > w rozsądnych granicach zgodził, ale teraz jest za wcześnie Myślę, że mu powiem
              > , że w kryzysowej sytuacji może zawsze do mnie zadzwonić, ale że nie jestem zad
              > owolony.

              - i dobrze myślisz smile szokiem dla mnie jest namawianie do uczenia gimnazjalisty picia big_grin
              • e-kasia27 Re: 03.03.14, 21:38
                A kiedy według ciebie należy dziecko nauczyc rozsądnego picia?
                Wtedy gdy założy się z kolegami, że da radę wypic duszkiem litr wódki?
                Wtedy może byc już za późno na naukę.
                Czy Ci się to podoba, czy nie, w gimnazjum dzieciaki zaczynają próbowac, a niektóre jeszcze wcześniej i jak ma się trochę oleju w głowie, to takie fakty należy urzedzac, uświadamiając dzieciaka, jakie mogą byc skutki picia, ta samo, jak trzylatka uczysz przechodzenia przez ulicę, a nie czekasz, aż sam drogą eksperymentów wpadnie na to, że samochód może mu zrobic bum.
                • triss_merigold6 Re: 03.03.14, 21:42
                  Wcześniej, to znaczy mając 11 lat w podstawówce? Owszem próbują zaniedbane, niedopilnowane dzieci, które włóczą się samopas po osiedlu i mają starsze towarzystwo.
                  • e-kasia27 Re: 03.03.14, 21:47
                    Owszem, i tacy w wieku lat 14-15 mają już spore doświadczenie w piciu i takiego nieogarniętego, który jeszcze nigdy nie pił mogą dla żartu podpuscic i namówic, a ten niczego nieświadomy może dac się wrobic, aby kolegom z klasy zamiponowac, żeby go za maminsynka nie mieli.
                    • triss_merigold6 Re: 03.03.14, 21:51
                      Oczywiście, dzieci puszczone samopas mogą w tym wieku mieć spore doświadczenie w piciu, wąchaniu kleju, paleniu zioła i korzystaniu z innych używek Dlatego warto monitorować z kim i jak dziecko spędza czas.
                      • e-kasia27 Re: 03.03.14, 21:58
                        Taaa, a do szkoły z obstawą wysyłac... i na żadne imprezy nie puszczac, tylko w domu zamknąc, a potem się dziwic, że po trzech fakultetach, z doktoratem, ale w życiu sobie rady dac nie umie.
                        • e-kasia27 Re: 03.03.14, 21:59
                          Wychowywanie dziecka nie polega na odizolowaniu od złych wpływów, ale na uodpornieniu na te złe wpływy.
                        • triss_merigold6 Re: 03.03.14, 22:05
                          Naprawdę 14-latki muszą chodzić na wieczorne imprezy bez obecności dorosłych w domu, bo inaczej się nie zsocjalizują? Ciekawe rzeczy piszesz...
                  • sarah_black38 Re: 03.03.14, 21:58
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Wcześniej, to znaczy mając 11 lat w podstawówce? Owszem próbują zaniedbane, nie
                    > dopilnowane dzieci, które włóczą się samopas po osiedlu i mają starsze towarzys
                    > two.

                    Te dzieciaki z kiepskich domów można podejrzewać ,a raczej to się wie, że wcześnie zaczynają. Dzieciaków z dobrych , zamożnych, kulturalnych domów nikt nie podejrzewa a zaczynają również dość wcześnie, gdzieś tak w I, II gimnazjum. Już kiedyś pisałam byłam w szoku kiedy dowiedziałam się co gimnazjaliści, wzorowi uczniowie robią na prywatkach ( a wiadomości miałam z pierwszej ręki, czyli uczestniczki). To zdaje się teraz domówka nazywa? Rodzice myślą , że w scrabble grają/ uczą się do klasówki/egzaminu, a dzieciarnia wódę grzeje! Nie piwo, nie wino a wódkę właśnie ...
                    • przystanek_tramwajowy Re: 03.03.14, 22:01
                      Nie załamujcie mnie! Naprawdę nie ma już normalnych gimnazjalistów, co się nie uchlewają jak świnie i nie rzygają później po kątach?

                      ---
                      Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                      • triss_merigold6 Re: 03.03.14, 22:07
                        Wyluzuj, są. I nie chodzi o to, żeby 14-15-latek nawet nie spróbował alkoholu, tylko o ilość i częstotliwość. Zwłaszcza częstotliwość.
                      • gryzelda71 Re: 03.03.14, 22:13
                        Spoko,są.
                      • pade Re: 03.03.14, 23:47
                        Jest. Mój.
                • scher Re: 03.03.14, 22:25
                  e-kasia27 napisała:

                  > Czy Ci się to podoba, czy nie, w gimnazjum dzieciaki zaczynają próbowac,
                  > a niektóre jeszcze wcześniej i jak ma się trochę oleju w głowie, to takie
                  > fakty należy urzedzac, uświadamiając dzieciaka

                  Takie rzeczy załatwia się nie na poziomie intelektualnym, lecz poprzez wychowanie moralne.
            • e-kasia27 Re: 03.03.14, 21:22
              No i słusznie.
              Zadowolonym przecież nie masz z czego być, ale powodu do awantury, restrykcji i kar też nie ma, no chyba że to picie stanie się regularne - wtedy będzie problem.
              Ale to już inna bajka.
              • scher Re: 03.03.14, 22:42
                e-kasia27 napisała:

                > Zadowolonym przecież nie masz z czego być, ale powodu do awantury,
                > restrykcji i kar też nie ma, no chyba że to picie stanie się regularne - wtedy
                > będzie problem.

                Po każdym twoim poście miałbym ochotę wziąć młotek i wbić ci innego rozumu do głowy. Jesteś jedyną osobą na forach, które czytam, która wywołuje u mnie takie uczucie. Miewam różnice w poglądach z wieloma osobami, ale tylko ty jesteś dla mnie tak autentycznie irytująca.

                Najchętniej znalazłbym przepis, aby wyrokiem sądowym zakazać ci wypowiadania się w Internecie. Piszesz rzeczy autentycznie wychowawczo szkodliwe i demoralizujące - i to z taką bezczelną pewnością siebie...
                • e-kasia27 Scher 03.03.14, 23:55
                  scher napisał:

                  >
                  > Po każdym twoim poście miałbym ochotę wziąć młotek i wbić ci innego rozumu do g
                  > łowy.


                  Ale dlaczego chciałbyś abym miała inny rozum??
                  Jestem zadowolona ze swojego rozumu, odpowiada mi i sprawdza się w trudnych sytuacjach.


                  Jesteś jedyną osobą na forach, które czytam, która wywołuje u mnie
                  > takie uczucie. Miewam różnice w poglądach z wieloma osobami, ale tylko ty jest
                  > eś dla mnie tak autentycznie irytująca.

                  Bardzo mi przykro, że tak Cię irytuję, ale niestety nie mogę nic na to poradzić, że Twój paradygmat (jak to mawia mój syn) jest zupełnie inny niż mój paradygmat.
                  Dlatego nie możemy się dogadać pod żadnym względem.
                  No cóż, Ty wiesz swoje, a ja swoje, Ty uważasz, że Twoja wiedza jest lepsza, a ja, że moja.
                  Kto ma rację?
                  Może życie zweryfikuje Twoją wiedzę?


                  >
                  > Najchętniej znalazłbym przepis, aby wyrokiem sądowym zakazać ci wypowiadania si
                  > ę w Internecie. Piszesz rzeczy autentycznie wychowawczo szkodliwe i demoralizuj
                  > ące - i to z taką bezczelną pewnością siebie...
                  >

                  No cóż, jeśli chodzi o bezczelną pewność siebie - to ja tę pewność po prostu mam, moje wychowywanie jest już zweryfikowane i to bardzo pozytywnie.
                  Nie okazało się ani szkodliwe, ani demoralizujące, wręcz przeciwnie - wyszły z tego same superlatywy i cały czas wychodzą następne.
                  A z Twojego wychowania co wyszło?
                  Zdaje się, że jeszcze niewiele, prawda?
                  Czas dopiero pokaże, co uda Ci się stworzyć.
                  Nie życzę źle, ani Tobie, ani tym bardziej Twojemu dziecku, ale nie chciałabym być w jego skórze, bo wiem czym grozi na przyszłość, taka postawa ojca, jak Twoja.
                  Ty niestety tego nie wiesz i co gorsze nigdy nie będziesz wiedział, bo nawet jeśli coś się nie uda, to nie będziesz szukał przyczyny w sobie, tylko w okolicznościach zewnętrznych.
                  • scher Re: Scher 04.03.14, 00:39
                    e-kasia27 napisała:

                    > No cóż, jeśli chodzi o bezczelną pewność siebie - to ja tę pewność po
                    > prostu mam, moje wychowywanie jest już zweryfikowane i to bardzo
                    > pozytywnie.

                    Przez ciebie? Musiałbym zobaczyć te efekty twojego wychowania.
                    Stawiam na to, że są równie irytujące jak te twoje wygłaszane ex cathedra rady.
          • rhodesian_ridgeback Re: 03.03.14, 21:27
            e-kasia27 napisała:

            > Będzie, ale na rozsądne używanie alkoholu i na rozsądne traktowanie własnego zd
            > rowia.

            Zdecydowanie jakiekolwiek picie przez gimnazjalistę nie jest rozsądnym traktowaniem swojego zdrowia.

            > A przede wszystkim pokażesz mu, że traktujesz go jak dorosłego rozsądnego człow
            > ieka,

            14-latek to nie jest dorosły człowiek.
          • scher Re: 03.03.14, 22:21
            e-kasia27 napisała:

            > Ty kłamałeś, a on nie - to dobrze, bo to znaczy, że macie dobry kontakt.

            Dzieci mogą robić wszystkie skandaliczne rzeczy i łamać wszystkie normy, nawet te najbardziej podstawowe. Najważniejsze, żeby potem przyszły do rodziców i bez cienia wstydu, żalu i obietnicy poprawy opowiedziały, jakich to potworności się dopuściły.
            Bo największą wartością jest "dobry kontakt". Nie ma wartości bardziej fundamentalnej nad "dobry kontakt".
            • triss_merigold6 Re: 03.03.14, 22:25
              Lol, przypomniała mi się ta panienka piętnastoletnia odstrzelona przez 2x starszego narzeczonego - gangstera z Sanoka. Jej rodzice też w tivi twierdzili, że nie zabraniali uczennicy zamieszkania z dorosłym panem od lewych interesów ani szlajania się z nim po knajpach, bo chcieli zachować dobry kontakt.
              • scher Re: 03.03.14, 22:49
                triss_merigold6 napisała:

                > Lol, przypomniała mi się ta panienka piętnastoletnia odstrzelona przez 2x
                > starszego narzeczonego - gangstera z Sanoka. Jej rodzice też w tivi
                > twierdzili, że nie zabraniali uczennicy zamieszkania z dorosłym panem od
                > lewych interesów ani szlajania się z nim po knajpach, bo chcieli zachować
                > dobry kontakt.

                Ale e-kasia jest niereformowalna.
                • e-kasia27 Re: 04.03.14, 00:09
                  scher napisał:


                  >
                  > Ale e-kasia jest niereformowalna.
                  >

                  Dla Ciebie jestem niereformowalna, bo aby dać Ci się przekonać musiałabym sporo cofnąć się w rozwoju i na dodatek uznać, że dzieci, które już wychowałam są zdemoralizowane i nic dobrego z nich nie wyrosło - nie idę na to, bo fakty temu przeczą, więc czemu miałabym dać Ci się zreformować??
                  Będę wychowywać kolejne dzieci według sprawdzonego już pozytywnego wzoru i na pewno wszystkie na tym dobrze wyjdą.
                  • cosmetic.wipes Re: 04.03.14, 07:27
                    e-kasia27 napisała:

                    > Będę wychowywać kolejne dzieci według sprawdzonego już pozytywnego wzoru i na
                    > pewno wszystkie na tym dobrze wyjdą

                    Gwarancji nie masz. Moi rodzice wychowywali kilkoro dzieci wg tego samego wzoru i jedno wyszlo wadliwe.
      • scher Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 22:17
        e-kasia27 napisała:

        > Poprosić, żeby jednak w takim stanie sam do domu nie wracał, tylko
        > zadzwonił, żeby po niego przyjechać, bo się martwisz, że mu się coś stanie

        Ty jak zwykle totalnie antywychowawczo i zupełnie od czapy.
        • ponis1990 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 04.03.14, 14:54
          Kasiu, ale on ma czternaście lat. Zasad dobrego picia to ja mogę uczyć jak moje dziecko osiągnie pełnoletnośc, teraz raczej walnąć pogadankę na temat szkodliwości picia na tak młody organizm, dużego ryzyka popadnięcia w alkoholizm - raczej w tą stronę, ale jakie odwożenie w takim stanie? To tak, jakbym powiedziała ,,spoko, jesteś dzieckiem, ale pij tylko się nie upijaj i nie śpij na ławce''. Za wcześnie, za wcześnie!
    • daisy Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 20:40
      Nie rób żadnych powłóczystych spojrzeń, potraktuj jak człowieka, spytaj "chłopie, pogięło cię?" i pogadaj szczerze, tak jak tutaj. Nie zaczynaj żadnych gierek, strategii i skryptów, bo to bez sensu - manipulacja zamiast komunikacji.
      W ósmej klasie wszystkim odbijało.
      • marzeka1 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 20:43
        Nauczyć 13-latka pić ???? big_grin a cóż to za rada. Gdybym nie miała w liceum 18-letniego ucznia, który w alkoholizm popadł w gimnazjum, w liceum chodził juz na terapię, to może było to takie "och/ach", ale tak to głupia rada i tyle.
        • turzyca Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 21:24
          marzeka1 napisała:

          > Nauczyć 13-latka pić ???? big_grin a cóż to za rada. Gdybym nie miała w liceum 18-let
          > niego ucznia, który w alkoholizm popadł w gimnazjum, w liceum chodził juz na te
          > rapię, to może było to takie "och/ach", ale tak to głupia rada i tyle.

          Po pierwsze 15-latka. Druga gimanzjum to 15, a czasem wrecz 16.

          Po drugie - tak, uczyc pic. Alkoholu nie da sie z zycia wyeliminowac, trzeba nauczyc dziecko sensownego obchodzenia sie z nim. Nauczyc madrze pic alkohol to nie to samo co dawac alkohol. Ale wytlumaczyc pare zasad - ze nigdy przenigdy nie pije sie alkoholu dla jego wlasciwosci psychotropowych czyli zeby wyluzowac czy dodac sobie animuszu. A jak sie juz pije, to trzeba zachowywac BHP - pic w pewnym gronie, ktore nie zrobi nam krzywdy a i w razie czego zabezpieczy, zebysmy sobie sami krzywdy nie zrobili; zapewnic sobie bezpieczne miejsce na trzezwienie. Znac swoje tempo picia, rozpoznawac objawy, umiec odmowic kolejnego kieliszka. Nie wdawac sie w zadne "zabawy" okoloalkoholowe, ani w przepijanie ani w zawody. I w ogole najlepiej pic tyle, zeby film sie nie urwal i miec kontrole nad wlasnymi dzialaniami.
          I moja swieta zasada - jesli cos dzieje sie nie tak, nie wahac sie wezwac rodzicow, zaufanie jest podstawa funkcjonowania rodziny. Lepiej zebrac nieprzytomne dziecko z imprezy niz zeby sie okazalo, ze ktos mu cos do drinka dosypal i niewinne wyjscie zakonczylo sie tragicznie.



          I szczerze - mnie bardziej cierpnie skora, jak slysze od przyjaciolek o koniecznosci wypicia piwa, zeby dojsc do siebie po pracy, niz gdy mam w perspektywie zebranie lejacej sie nastolatki, ktora przesadzila w pierwszych probach. Przesadzila, przezyje kaca, porozmawiamy, co bylo niebezpieczne, a co sensowne, na nastepnej imprezie bedzie madrzejsza. Wole zeby dzieci mi ufaly niz zeby ze strachu przed domowymi konsekwencjami wpakowaly sie w powazne tarapaty.
          • borys314 Re: 03.03.14, 21:31
            > ze nigdy przenigdy nie pije sie alkoholu dla jego wlasciwosci psychotropowych czyli zeby wyluzowac czy dodac sobie animuszu.

            Ja właśnie dlatego zazwyczaj piję alkohol - nie widzę w tym nic złego. Co do reszty - zgoda.
            • e-kasia27 Re: 04.03.14, 00:17
              No to bardzo źle, że nie widzisz w tym nic złego, bo takie picie, to bardzo prosta droga do alkoholizmu, czyli do stanu w którym bez wsparcia alkoholowego człowiek nie umie już funkcjonować, bo nie umie się wyluzować, nie umie odreagować stresu, nie umie nic załatwić, nic zrobić...... - to może polecieć bardzo szybko.
          • e-kasia27 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 04.03.14, 00:38
            turzyca napisała:

            > Po drugie - tak, uczyc pic. Alkoholu nie da sie z zycia wyeliminowac, trzeba na
            > uczyc dziecko sensownego obchodzenia sie z nim. Nauczyc madrze pic alkohol to n
            > ie to samo co dawac alkohol. Ale wytlumaczyc pare zasad - ze nigdy przenigdy ni
            > e pije sie alkoholu dla jego wlasciwosci psychotropowych czyli zeby wyluzowac c
            > zy dodac sobie animuszu. A jak sie juz pije, to trzeba zachowywac BHP - pic w p
            > ewnym gronie, ktore nie zrobi nam krzywdy a i w razie czego zabezpieczy, zebysm
            > y sobie sami krzywdy nie zrobili; zapewnic sobie bezpieczne miejsce na trzezwie
            > nie. Znac swoje tempo picia, rozpoznawac objawy, umiec odmowic kolejnego kielis
            > zka. Nie wdawac sie w zadne "zabawy" okoloalkoholowe, ani w przepijanie ani w z
            > awody. I w ogole najlepiej pic tyle, zeby film sie nie urwal i miec kontrole na
            > d wlasnymi dzialaniami.
            > I moja swieta zasada - jesli cos dzieje sie nie tak, nie wahac sie wezwac rodzi
            > cow, zaufanie jest podstawa funkcjonowania rodziny. Lepiej zebrac nieprzytomne
            > dziecko z imprezy niz zeby sie okazalo, ze ktos mu cos do drinka dosypal i niew
            > inne wyjscie zakonczylo sie tragicznie.
            >
            >
            >

            Ja bym do tych zasad dorzuciła jeszcze parę takich praktycznych:

            - jak chcesz pić, to jednocześnie dużo jedz - wtedy się tak szybko nie upijesz
            (i będziesz mógł szpanować mocną głową)
            - jak nie masz co zjeść, to pij dużo wody
            - nigdy nie pij na pusty żołądek - bo szybko wylądujesz pod stołem
            - pij wolno, abyś zdążył ocenić jak bardzo już jesteś wstawiony - następny kieliszek, dopiero wtedy, gdy poczujesz działanie poprzedniego
            - jak czujesz, że przesadziłeś, nigdy nie wychodź na świeże powietrze, ani nie wystawiaj głowy przez okno aby wytrzeźwieć, bo reakcja będzie wręcz przeciwna, na świeżym powietrzu poczujesz się bardziej pijany - zjedz wtedy dużo, lub wypij dużo wody, to szybciej ci przejdzie
            - nigdy nie pij wódki po piwie, albo winie, bo natychmiast się upijesz
            - picie piwa po wódce, działa jak utrwalacz, będziesz dłużej trzeżwiał
            - jeśli czujesz się bardzo źle i chcesz się położyć, to połóż się na boku, nigdy nie na wznak
            - nigdy po pijanemu nie usypiaj na krześle z głową opartą o stół, lepiej połóż się pod stołem
            - jeśli pijecie gdziekolwiek, to jedna osoba powinna pozostać trzeźwa, żeby mogła wezwać pomoc, gdy reszcie całkiem odbije, albo komuś coś się stanie
            • mamma_2012 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 04.03.14, 06:52
              To ma być poradnik dla gimnazjalisty w sprawie "bezpiecznego picia"?!
              Chciałam skomentować, ale w zasadzie mnie zatkało...

              • turzyca Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 04.03.14, 10:04
                mamma_2012 napisała:

                > To ma być poradnik dla gimnazjalisty w sprawie "bezpiecznego picia"?!
                > Chciałam skomentować, ale w zasadzie mnie zatkało...

                To sa ogolne zasady bezpiecznego picia, licealisci, studenci i emeryci tez sie powinni do nich stosowac. A wiedze nalezy przekazac i utrwalac, zanim pojawi sie potrzeba skorzystania z niej. Tak samo jak dzieciom tlumaczy sie, ze maja sie zatrzymac przed pasami i rozejrzec, zanim beda mialy okazje samodzielnie wpakowac sie pod samochod.
                I wbrew temu co sie niektorym srodowiskom wydaje: posiadanie wiedzy nie oznacza korzystania z niej - mnie sie te zasady przydawaly jedynie w celu dbania o towarzystwo, pozycje boczna ustalona przecwiczylam na pijanych znajomych do skutku.
                • mamma_2012 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 04.03.14, 10:39
                  Ale ja swietnie zdaje sobie sprawę z tego, ze gimnazjaliści eksperymentuja z alkoholem (czesto nawet grzeczne dziewczynki z warkoczykami i chłopcy w kamizeleczkach), jednak na tym etapie bardziej adekwatnymi sa rady dla dziecka, co zrobic w sytuacji, gdy zanosi sie na picie, a nie co zrobic jak sie urznie na całego i do nieprzytomności.
                  Pomijając juz fakt, ze najlepiej, zeby dziecko unikało takich imprez czy tez miało tyle siły, zeby powiedziec nie.

                  To co zostało zapronowane to poradnik bezpiecznego spicia sie, a nie picia.

                  Juz prędzej podpowiadalbym, zeby powiedziało, ze tylko piwo mu smakuje (nieco trudniej wlac w siebie tyle, zeby sie uśpić niz w przypadku wódki), zeby znikalo co jakis czas w łazience czy pod innym pretekstem, zeby popijalo drinki malutkimi lyczkami, zeby do tych drinkow wlalo sobie maksymalnie duzo soku itd.
                  Umowilabym sie tez na jakis sygnał, zeby mama wyciągnęła siła z imprezy (głupio jest powiedziec, ze zmywam sie, bo robi sie nieciekawie, a jak nagle zacznie wydzwaniac mama z zadaniem wyjścia, mozna sie z twarzą ewakuowac).

                  Takie rady powodują, ze wypicie puszki piwa z lekkim szumem w głowie, wydaje sie niewinna zabawa.

                  Mysle, ze trzeba wyposrodkowac pomiędzy naiwna wiara, ze moje dziecko napewno nie sięgnie po alkohol, a okazaniem akceptacji i takimi radami.
                  Idąc tym tokiem myślenia powinno sie tez poinstruowac gimnazjaliste jak bezpiecznie zapalić trawkę, a także pomoc dobrać odpowiednia dawkę prochów i polecić zaufanego dostawcę, ktory nie wcisnie mu syfu.

                  • turzyca Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 04.03.14, 11:19
                    Co robic, gdy na imprezie zanosi sie na cos, co nam sie nie podoba, i jak wezwac dyskretnie pomoc rodzicow, to dla mnie podstawa, ktora gimnazjalista powinien miec juz dawno opanowana. A uswiadomiony pod tym katem powinien zostac w podstawowce. Wczesnej podstawowce.



                    > To co zostało zapronowane to poradnik bezpiecznego spicia sie, a nie picia.

                    Szczegolnie rady typu "nie musisz pic w tym samym tempie co reszta, odmowic to nie jest niehonor".
                    I to nie byl zamkniety katalog, ale punkt wyjscia. W sumie dobry temat na watek.


                    > Juz prędzej podpowiadalbym, zeby powiedziało, ze tylko piwo mu smakuje (nieco t
                    > rudniej wlac w siebie tyle, zeby sie uśpić niz w przypadku wódki),

                    Wyjazd do Niemiec - mielismy 16 lat i moglismy legalnie kupic piwo i wino. I tylko to pilismy. Ekhm, to juz latwiej bylo jak przyjaciolka postanowila pic wodke w tym samym tempie co chlopaki. Wstawic mozna sie wszystkim, a na niektorych piwo dziala bardzo zle, bo dodatkowo otumania.


                    > Mysle, ze trzeba wyposrodkowac pomiędzy naiwna wiara, ze moje dziecko napewno n
                    > ie sięgnie po alkohol, a okazaniem akceptacji i takimi radami.

                    Moze nie siegnie jako gimnazjalista, ale dopiero jako student? A te akurat rady byly sensowne w kazdym wieku.
                  • rhodesian_ridgeback Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 04.03.14, 11:56
                    mamma_2012 napisała:

                    > Umowilabym sie tez na jakis sygnał, zeby mama wyciągnęła siła z imprezy (głupio
                    > jest powiedziec, ze zmywam sie, bo robi sie nieciekawie, a jak nagle zacznie w
                    > ydzwaniac mama z zadaniem wyjścia, mozna sie z twarzą ewakuowac).

                    Mój młody zmył się ze swoją dziewczyną z imprezy sylwestrowej. Sami podjęli taką decyzję, sami ją zrealizowali bez obciachu. Nie spodobało im się, że część towarzystwa schlała się do urzygu już przed 22-gą. Byłam z nich bardzo dumna, ale też zaskoczona, bo zdawało mi się, że taka demonstracja nie jest łatwa z uwagi na możliwość zderzenia się z ostracyzmem towarzyskim.
                • ponis1990 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 04.03.14, 14:56
                  To są bardzo dobre zasady! Ale dla DOROSŁYCH. Nie dla wzrastającego organizmu.
      • naomi19 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 20:44
        zgadzam się z Daisy.
        W sumie nic strasznego się nie stało, ale on nie musi tego wiedzieć. Lepiej, że wrócił do domu, a nie włóczył się bez celu.
        Spędzaj z nim więcej wolnego czasu, szczerze porozmawiaj.
      • borys314 Re: 03.03.14, 20:48
        Może masz rację, po prostu jestem bardzo zaskoczony - nie sądziłem, że już przyjdzie mi się z tym tematem mierzyć.
    • priszczilla Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 20:42
      Czy w ogóle powiedziałeś mu kiedyś, że nie życzysz sobie, żeby pił alkohol? Bo jeśli nie to nie bardzo masz jak go teraz rozliczać. Możesz najwyżej pouczyć go na przyszłość.
      • priszczilla Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 20:43
        A, i jeszcze, jak z tym tematem u ciebie? Czy syn widuje cię pijanego?
      • borys314 Re: 03.03.14, 20:50
        > Czy w ogóle powiedziałeś mu kiedyś, że nie życzysz sobie, żeby pił alkohol?

        Jakoś wydaje mi się to domyślne - picie nieletnich jest po prostu nielegalne. Ale o używkach rozmawialiśmy też sporo swego czasu. Nigdy nie widział mnie pijanego.
        • priszczilla Re: 03.03.14, 20:53
          No to odświeżyć pogadankę. Może mu się wydawało, że już jest wystarczająco dorosły.
      • raczek47 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 20:58
        A kiedy ty się pierwszy raz upiłeś?
        Może zacznij od tego-od opowiedzenia mu kiedy i w jakich okolicznościach ty to zrobiłeś,można łatwo od tego przejsć do wyciągnięcia z syna wszystkich okoliczności.Rocznikowo skończy w tym roku 15 lat, skoro jest w II gim.?To się,już zdarza ale dobrze ,ze przyszedł, (może ta ostentacja zresztą bardziij cię wkurzyła niż sam fakt upicia się.)
        Rozmowa musi być, oczywiście bez darcia buzi,ale musisz albo przypomnieć albo jasno wytyczyć granice, czego w waszym domu abosolutnie nie wolno robić,czego nigdy nie będziesz w stanie zaakceptować i dopóki syn z tobą mieszka, ma się do tych granic stosować, bo...(i tu masz możliwe konsekwencje, tylko pamiętaj,żeby miały ewentualne pokrycie). No i kara musi być-tu nie wiem jaka, bo każdy ma inne priorytety.Koleżanka, gdy jej syn przegiął ,na miesiąc odizolowała go od internetu;wrzeszczał, stawiał się, wychodził do kolegi, no ,ale nie mógł tam siedzieć wiecznie.Odczuł to dotkliwie, a ona była konsekwentna.I więcej jej potem żadnych numerów nie strzelał, bo wiedział,że mu się nie opłaca.sam musisz wymyślić, co dla twojego syna będzie dotkliwe, bo musi poczuć konsekwencje naruszenia zasad.
        • borys314 Re: 03.03.14, 21:18
          Ja byłem jeszcze młodszy od niego, więc wolałbym nie przytaczać tej historii... Tak, syn niedługo skończy 15 lat. W ogóle nie mam pomysłu na karę, od dawna żadnej nie musiałem stosować...

          • raczek47 Re: 03.03.14, 21:30
            no to wymyśl jakąś bajkę,jak się wstydzisz,tylko taką wiarygodną.
            Co do kary- co ci poradzić? Może odwołać jakieś wyjście na którym synowi zależało, które miał obiecane,może przesunąć o X czasu zakup jakiegoś gadżetu, który maił obiecany? Skasować/zmiejszyć np.na trzy miesiące kieszonkowe skoro nie umie go rozsądnie wydawać(zakładam,ze kupił alkohol) Ważne-podkreślić,że to kara za złamanie zasad.Nie być złośliwym tylko poważnym i konsekwentnym.
            Sama mam córkę w II gim, upić się jeszcze nie upiła,choć ja w jej wieku już i owszem (i to flaszką wykradzioną przeze mnie babci z szafy;wypiliśmy w trójkę w parku przy cmentarzu).
            • borys314 Re: 03.03.14, 21:36
              Jakoś rozdarty jestem - z jednej strony karząc go będę się czuł jak hipokryta, bo sam kiedyś nie byłem lepszy, a wręcz przeciwnie, no i zależy mi na tym, żeby w razie czego nie bał się do mnie zadzwonić. Z drugiej - dzieciaki po prostu potrzebują granic, a mam wrażenie, że mnie trochę testuje, a myślę, że jesteśmy na tyle blisko, że i tak zadzwoni... Chyba obcięcie kieszonkowego jest najrozsądniejszą karą w jego przypadku.
              • raczek47 Re: 03.03.14, 21:41
                no ale sam czujesz,że cie testuje-czeka na reakcję.I musi być.
                Każdy rodzic jest trochę hipokrytą, bo chce żeby jego dziecko było lepsze od niego, to jest zresztą naturalne,że nie mówimy dzieciom wszystkiego o sobie,ze czasem udajemy,zresztą czy tylko przed dziećmi?
                Lepiej żebyś go ukarał niż nie karał, "bo nie byłem lepszy". Powiesz mu to , jak będzie miał 30 lat i będziecie siedzieć przy piwku.
                • borys314 Re: 03.03.14, 21:56
                  Dzięki, trochę mnie uspokoiłaś. smile
            • naplaze Re: 03.03.14, 21:58
              W życiu bym nie wymyślała żadnej kary, bo kara uczy tylko unikania kary, a on ma się nauczyć odpowiedzialnego korzystania z alkoholu (tak, będzie z niego korzystał, za mniej niż trzy lata już zupełnie legalnie). Ma umieć obchodzić się z substancją psychoaktywną z własnego, wewnętrznego poczucia rozsądku, a nie ze strachu przed mamusią czy tatusiem.

              Opie...łabym, że jest niepoważny, że rozumiałabym - wypić jedno piwo w tajemnicy przed starymi, ale nie - schlać się tak, że każdy, kto chce, mógłby mu skroić portfel i komórkę, że sama byłam młoda i też nie było tak, że pierwszy alkohol po osiemnastce, no ale bez przesady, przecież to widać, że jest nawalony i co on sobie w ogóle wyobrażał.
              Przez trzy dni będzie się bał spojrzeć ojcu w oczy, a potem sam dojdzie do wniosku, że przegiął.
              • triss_merigold6 Re: 03.03.14, 22:10
                Dokładnie. Wyjaśnić dosadnie, że skucie się do poziomu ledwo przytomnych zwłok może skutkowac fajowymi zdjęciami w necie wrzuconymi przez dowcipnych kolegów.

                Skądinąd współczuję dzisiejszym szczeniakom, mojemu pokoleniu nikt wpadek nie dokumentował, najwyżej plotki szły ale niezniszczalnych dowodów nie było.
                • borys314 Re: 03.03.14, 22:13
                  Ale to nie był taki poziom alkoholizacji - miał problem z otwarciem drzwi kluczem, ale do zwłok mu nadal było daleko. Choć argument ze zdjęciami, ogolnie biorąc, trafny.
                  • triss_merigold6 Re: 03.03.14, 22:16
                    Nastepnym razem może - zachęcony - wypić wiecej, przypalić, poprawić dopalaczem i popłynie nawet nie wiedząc kiedy.
                    Brat mojego partnera jest ratownikiem medycznym w Warszawie, regularnie w weekendy i np. sylwestry trafia na SOR coraz więcej zamroczonych dzieciaków, zwłaszcza dziewczynek, niektóre nawet 12-13-letnie. I nie są to dzieciaki z melin.
                  • naplaze Re: 03.03.14, 22:41
                    > Ale to nie był taki poziom alkoholizacji - miał problem z otwarciem drzwi klucz
                    > em

                    Oj, no to już i tak grubo byłowink
              • borys314 Re: 03.03.14, 22:11
                Ja nie jestem dobry w opie...niu. Po prostu nie mam tego w sobie - nie wystraszę go. Mogę mu powiedzieć/pokazać, że mnie rozczarował, ale to chyba najgorsza kara - i nie jest to też prawdą. Bardziej się ogólnie martwię, co się tam u niego dzieje, że tak postąpił.
                • przystanek_tramwajowy Re: 03.03.14, 22:16
                  A może on właśnie chciałby, żebyś nawrzeszczał, postraszył i zapienił się ze złości? Może jesteś taki taki wyluzowany i taki wyrozumiały tatuś, że twój syn doszedł do wniosku, że w ogóle cię nie obchodzi, co on robi? Niezbadane są meandry psychiki nastolatków.

                  ---
                  Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                  • borys314 Re: 03.03.14, 22:19
                    Aż tak wyluzowany chyba nie jestem - czasem moralizującą gadkę strzelę, ale rzeczywiście trudno wyprowadzić mnie z równowagi.
                    • przystanek_tramwajowy Re: 03.03.14, 22:26
                      Powiem ci, że osoba, której nie można wyprowadzić z równowagi jest mega wkurzająca dla otoczenia. Wiem to z własnego doświadczenia, bo sama taka jestem. I mój mąż odbiera to, jako kpinę i lekceważenie z mojej strony. Bo on się denerwuje, toczy pianę, krzyczy a ja luz, spokój i normalny ton. Znaczy, że w ogóle mnie nie obchodzi i że go olewam. Ja bym na twoim miejscu jutro urządziła pokazową awanturę.

                      ---
                      Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                      • borys314 Re: 03.03.14, 22:29
                        > Bo on się denerwuje,
                        > toczy pianę, krzyczy a ja luz, spokój i normalny ton. Znaczy, że w ogóle mnie
                        > nie obchodzi i że go olewam.

                        Znam to. wink Ale akurat syn jest ze mną od urodzenia, więc chyba wie, że to po prostu mój sposób komunikacji. Wie też, że mnie obchodzi.
                        Ja po prostu nie umiem zrobić awantury.
                      • naplaze Re: 03.03.14, 22:31
                        > Powiem ci, że osoba, której nie można wyprowadzić z równowagi jest mega wkurzaj
                        > ąca dla otoczenia.

                        Oj, żebyś wiedziaławink
                        • ponis1990 Re: 04.03.14, 14:59
                          Mój facet powiada ,,spokojem wykończysz każdego'' - coś w tym jest, ty sie drzesz a ten spokojny, wwwwww
                  • triss_merigold6 Re: 03.03.14, 22:20
                    O, ja pamiętam posty Borysa jak zupełnie poważnie rozważał czy pozwolić szczeniakowi na tatuaż, bo małolat chciał się przyozdobić w salonie. I zupełnie serio o tym rozmawiał z trzynastolatkiem.
                    • borys314 Re: 03.03.14, 22:25
                      Bez przesady, chodziło mi o to, żeby sobie tego nie zrobił w jakimś garażu, zarażając się przy tym nie wiadomo czym, i to był mój główny argument za tym, żeby to w ogóle rozważyć. Koniec końców zabroniłem, syn to uszanował, ale temat niestety wraca - syn jest zdeterminowany.
                      • triss_merigold6 Re: 03.03.14, 22:29
                        Ty jesteś głupi czy jak? Sorry, ale 13-latek powinien wiedzieć, że za taki numer miałby szlaban na wszystko do osiemnastki i ze może sobie najwyżej kalkomanię nakleić czy inną hennę na wakacjach. Sam fakt, że 13-latek wystartował Ci otwarcie z takim pomysłem i chciał zgody świadczy o jakimś zaburzeniu ról i hierarchii. Nie jesteś jego kolegą tylko ojcem.
                        • przystanek_tramwajowy Re: 03.03.14, 22:35
                          10/10 triss. Może takie akcje, jak ta z tatuażem, z upiciem się, są próbą skłonienia cię, do tego, żebyś przestał być cholernym kumplem a zaczął być ojcem.

                          ---
                          Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                          • borys314 Re: 03.03.14, 22:43
                            To nie był chwilowy pomysł, bo syn jest zdeterminowany co do tatuażu w przyszłości. Sam mam tatuaże i kilkoro moich znajomych, więc myślę, ze dlatego liczył na moją zgodę. Poza tym jest odpowiedzialny, nigdy nie wykręcił mi żadnego numeru, gdy go zostawiałem samego na noc itp. Był naprawdę grzeczny, nie widziałem więc potrzeby, żeby go dociskać dla zasady. Teraz coś się wydarzyło, więc zacznę działać.
                            • triss_merigold6 Re: 03.03.14, 22:47
                              Bo zapomniał ile ma lat i jakie miejsce w rodzinie? Jak jest zdeterminowany to do 18-tki poczeka i wtedy się podziarga legalnie w salonie, mogę nawet tatuażystów polecić. Mój partner ma sporo tatuaży, nie mam nic przeciwko tatuażom, ale sorry nie u dzieciaka.
                              • borys314 Re: 03.03.14, 22:55
                                Można legalnie wcześniej, ale ze zgodą opiekuna. On takiej zgody nie ma. Ale najbardziej do niego trafił argument, że jeszcze rośnie i może mu się ten tatuaż zniekształcić. Ale ja bym się najbardziej obawiał, że będzie później żałować wzoru, to jest jednak decyzja na całe życie.
                                • triss_merigold6 Re: 03.03.14, 22:56
                                  Od 16. roku zycia zrobią w salonie za zgodą opiekuna i w jego obecności. Jeśli tylko zacznie coś ćwiczyc i przybędzie mu masy mięśniowej, to tatuaż się rozciągnie, rozstępy powzrostowe też na tatuażu widać więc IMO lepiej niech poczeka.
                        • guderianka Re: 04.03.14, 10:10
                          Triss, jasne, już widzę jak goowniarz robi sobie w tajemnicy tatuaż u jakiegoś kolesia a Ty dajesz mu za to szlaban na wszytsko co możliwe. Chyba sama siebie nie czytasz-nie słyszysz-przecież to nierealne, nie byłabyś w stanie być konsekwentna. Uważasz, że takie pomysły u 13 latka świadczą o zaburzeniu ról big_grin ? Póki co przyszedł do ojca, pogadał i tatuażu nie ma, uszanował zdanie rodzica. Rozumiem, że Twoje dzieci
                          a)nie będą miały takich pomysłów
                          b)jak będą miały to nie będą się z Tobą nimi dzieliły i w ogóle rozmawiały
                          ?
                          • triss_merigold6 Re: 04.03.14, 10:14
                            Ależ mieć mogą, tylko niekoniecznie muszą się ze mną nimi dzielić serio. Mam wręcz nadzieję, że nie będą się ze mną dzieliły. Nie wypada. Ja też miałam mnóstwo pomysłów, ale jakoś przejawiałam instynkt samozachowawczy i obgadywałam je z koleżankami, a nie z rodzicami.
                            • guderianka Re: 04.03.14, 10:45
                              No i co, że Ty tak robiłaś ? To jakiś wyznacznik tego że byłaś fajnie-dobrze-wychowana ? Jakiś przykład prawidłowych relacji czy co ?
                              Są sprawy tylko własne, sprawy które dzieli się z przyjaciółmi i takie, które dzieli się z rodzicami. Akurat w tym przypadku jak widać na dobre wyszło pogadanie z rodzicem a nie z kolesiem, który prawdopodobnie doradziłby zrobienie sobie dziary-prawo wieku to brak perspektywy, emocje, hormony.
                    • scher Re: 03.03.14, 22:53
                      triss_merigold6 napisała:

                      > O, ja pamiętam posty Borysa jak zupełnie poważnie rozważał czy pozwolić
                      > szczeniakowi na tatuaż, bo małolat chciał się przyozdobić w salonie.
                      > I zupełnie serio o tym rozmawiał z trzynastolatkiem.

                      Styl wychowania permisywno-pobłażliwy?
                    • madzioreck Re: 03.03.14, 23:36
                      Potrafisz się o dzieciach wyrażać inaczej niż "szczeniaki"? Swoje dzieci też tak tytułujesz?
                      • m_incubo Re: 04.03.14, 00:39
                        Daj spokój, komu ty to piszesz? Triss ostatnio głównie klepie o g.wniarzach, księżniczkach, szczeniakach, które mają znać swoje miejsce w chałupie, gucio do gadania póki "ona płaci" i którym się w d.upach przewraca od nadmiaru wolnego czasu, więc ich trzeba za mordę trzymać. Ciekawy syndrom. Może w pewnym wieku tak się niektórym robi?
                        • guderianka Re: 04.03.14, 10:12
                          Też to zauważam. Dryl pruski i ton nakazowo-rozdzielczy. Szczerze życzę by jej dzieciaki jako nastolatki były typowymi przedstawicielami tego zbuntowanego gatunku big_grin
                • naplaze Re: 03.03.14, 22:40
                  > Ja nie jestem dobry w opie...niu. Po prostu nie mam tego w sobie - nie wystrasz
                  > ę go
                  No to wjedź mu na ambicję, zawstydź go, że to wstyd iść tak nawalonym ulicą.

                  Bardziej się ogólnie martwię, co się tam u nieg
                  > o dzieje, że tak postąpił.
                  Eksperymentował, a że nie ma doświadczenia, to przegiął. Może to niepedagogiczne, co napiszę, ale mam wrażenie, że lepiej sobie z alkoholem radzą ci, którzy eksperymentowali jako 15-17-latki, niż ci, co zaczęli dopiero na studiach. Dorosły, dwudziestokilkuletni człowiek ma jednak nieporównywalnie większe możliwości przejebania sobie życia przez alko, niż piętnastolatek.
    • antyideal Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 20:43
      Aaa bo takie czasy, ze tylko sie upic uncertain
      • naomi19 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 20:45
        big_grin
        • konwalka Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 20:57
          nie wiem, moze przydadza ci sie moje doswiadczenia
          dziecie jest starsze od twojego- siedemnasty rok, wiec inaczej troche
          od jakiegos roku nie robie tabu z alku, tzn proponuje mu od czasu do czasu lekkiego drinka, zeby wiedział, że nie jestem rabnieta i nawiedzona
          ale, przede wszytskim daltego, żeby wiedział, ze jak kiedys powiem: przegiąłes, to powinien to uznać to za cos powaznego, a nie fanaberie dla samej idei matki-zabraniaczki
          i do tej pory raz jeden zadzwonił i powiedział do słuchawki coś takiego,. że zakmałam, że jest wstawiony
          nie -pijany, nie nawalony- lekko wstawiony
          wydaje mi sie, ze wlasnie dlatego zreszta zadzwonił, zeby mi dac znac
          poprosilam, zeby zaraz wracał do domu i cos zrobimy
          wrocil, polozyl sie spac, dostal wit c
          na drugi dzien najpierw powiedzialam mu, ze super zrobil, ze dal znac i ze to byla dobra strategia- zadzwonic do nas i wracac
          no i ze troche za wczesnie na takie wstawianki alkoholowe
          powiedzial mi, ze wlasnie dlatego sie skontaktowal- zebym jakos mu pomogla
          to bylo ładnych kilka mcy temu i od tamtej pory nie widzialam i nie wyczulam alku od niego
          nie wiem, moze lepiej sie po prostu askuje
          wiem, ze to co napisalam nie wzbudzi na emamie poklasku, ale taki wlasnie sposob uznalam za optymalny
          • borys314 Re: 03.03.14, 21:01
            > wiem, ze to co napisalam nie wzbudzi na emamie poklasku, ale taki wlasnie sposo
            > b uznalam za optymalny

            Nie ma powodu nie wzbudzać poklasku - to jedna ze strategii, którą można wobec tej kwestii obrać. Też chciałbym, żeby syn w razie czego do mnie zadzwonił, dlatego chcę do tego mądrze podejść. Mój syn wie, że miałem w przeszłości kontakt z różnymi substancjami - powiedziałem mu właśnie po to, żeby w razie czego nie bał się szukać u mnie pomocy, że nie będę go nadmiernie sądził.
      • borys314 Re: 03.03.14, 20:47
        Sama prawda, M.
        Ale nie, kiedy ma się 14 lat. wink
        • antyideal Re: 03.03.14, 20:54
          smile
          • borys314 Re: 03.03.14, 21:02
            Co u Ciebie? Co u synka?
            • antyideal Re: 03.03.14, 21:14
              U syna ok, poradził sobie świetnie z wejściem w trudniejszy etap nauczania - 4 kl.,
              troche probuje przeklinac, ale jeszcze (??)nie pije tongue_out
              U mnie nieco mniej swietnie, bo skonczyla sie ta bajka, o ktorej chyba pisalam Ci tu kiedys,
              wszystko co dobre konczy sie za szybko wink
              A co u Ciebie ?
              • borys314 Re: 03.03.14, 21:24
                Nie pije, mówisz? Ja też byłem pewien, że mój nie pije. wink

                Ta bajka była młodsza od Ciebie i dobra w łóżku, czy mieszają mi się historie? wink

                Ja trochę się uspokoiłem, pracuję nad sobą, jestem w czymś w rodzaju związku od ponad roku (sporo jak na mnie). Syn coraz bardziej samodzielny, nie ma go w domu całymi dniami, bo szkoła, szkoła muzyczna, znajomi, dziewczyna itd. Nowy etap chyba.
                • antyideal Re: 03.03.14, 21:41
                  borys314 napisał:

                  > Nie pije, mówisz? Ja też byłem pewien, że mój nie pije. wink
                  >
                  Nie strasz mnie, bo naprawde sie dziś upiję surprised

                  > Ta bajka była młodsza od Ciebie i dobra w łóżku, czy mieszają mi się historie?
                  > wink

                  Ciii... (uhm);D

                  >
                  > Ja trochę się uspokoiłem, pracuję nad sobą, jestem w czymś w rodzaju związku od
                  > ponad roku (sporo jak na mnie).

                  Ciesze sie, gratulacje. Cos w rodzaju zwiazku powiadasz.....hmm wink

                  Syn coraz bardziej samodzielny, nie ma go w do
                  > mu całymi dniami, bo szkoła, szkoła muzyczna, znajomi, dziewczyna itd. Nowy eta
                  > p chyba.

                  Takie zycie, musisz miec teraz stalowe nerwy, bo niespodzianki pewnie jeszcze beda sie zdarzac. Mnie tez czasem zaskakują w zachowaniu syna pierwsze oznaki zblizajacego sie okresu burzy i naporu, bo dla mnie jest, póki co, wciaz niewinnym dziecieciem wink
                  • borys314 Re: 03.03.14, 22:02
                    A może jakaś nowa bajka się zaczyna...? wink

                    Coś w rodzaju związku, bo nie za bardzo widać dla nas przyszłość, za bardzo jesteśmy różni. Oboje to wiemy, pewnie należałoby sprawę zakończyć, ale jakoś nie ma motywacji.

                    No właśnie, powinienem mieć stalowe nerwy, a zupełnie nie jestem przygotowany na takie wyskoki. Dzieciak czasem rogi pokazuje, ale na co dzień to złoty chłopak, wszyscy mi go chwalą, więc zupełnie nie byłem gotowy.
                    • antyideal Re: 03.03.14, 22:24
                      To podobnie jak w naszej sytuacji, z tym, że nie chodzi o roznice, bo dopasowanie bylo
                      znakomite, tylko rozne inne okolicznosci byly do niczego.

                      Co do syna - moze to chwilowy zawrót głowy "dorosłoscia", sprobuje tego i owego,
                      zaspokoi swoja ciekawosc i da sobie spokoj.
                      14 lat, tak jak pamietam u siebie, to bylo pierwsze spotkanie z papierosami, winem i nic
                      z tego strasznego nie wyniklo smile
                      • borys314 Re: 03.03.14, 22:39
                        Ja też się jakoś w końcu pozbierałem po eksperymentach młodości, a niektóre z nich dały mi nawet pamiątkę w postaci takiego pięknego synawink, więc nie jestem przerażony - raczej zastanawiam się, jak to dobrze rozegrać wychowawczo. smile
                        • przystanek_tramwajowy Re: 03.03.14, 22:44
                          No to sobie pomyśl, że on może nie mieć tyle szczęścia co ty. Weźmie za dużo albo wypije i z pijanymi kumplami wsiądzie do samochodu i będą go zeskrobywać z drzewa na zakręcie. I myślę, że dla was obydwu lepiej by było, gdybyś jednak się przeraził i potraktował sprawę z mniejszym luzem.

                          ---
                          Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
    • lady-z-gaga Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 21:18
      Jak juz będziesz z synem gadał, spróbuj ustalić, na czym stoisz.
      Upił się, bo pierwszy raz pił i nie wiedział, jak zadziała alkohol ( w sumie pocieszające)
      czy juz wczesniej probował, a dzis zgubiła go pewność siebie albo nieodpowiedni zestaw trunków? ( niepokojące)
      Inaczej rozmawia się z dzieckiem, ktore raz narozrabiało, inaczej z takim, ktore mówi "o co Ci chodzi, wszyscy piją na imprezie".
    • misterni Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 21:54
      Jutro z nim porozmawiaj i zapowiedz daleko idące sankcje, w razie gdyby to się powtórzyło.
      Nie karz go od razu, każdy ma prawo do głupiego zachowania, ważne, żeby nie weszło mu to w krew.
      • sarah_black38 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 22:08
        A ja przyjrzałabym się Waszym relacjom. To że przyszedł do domu pijany wiedząc, że jesteś to jakaś manifestacja z jego strony, coś w rodzaju ,, tato, zobacz jestem, pogadaj ze mną".

        A swoją drogą podawanie niespełna siedemnastolatkowi lekkiego drinka to przegięcie, ale ja z tych nawiedzonych, staroświeckich i niedzisiejszych moherowych beretów...
        • borys314 Re: 03.03.14, 22:16
          No właśnie obawiam się, że to manifestacja, może jest mu za ciężko z obowiązkami, może nie daję mu dość wsparcia. Ale z nastolatkiem to trudno wymierzyć - on chce już być samodzielny, odciążyć mnie (jesteśmy sami), jest z tego dumny itd., a z drugiej strony to przecież dzieciak w sumie wciąż.
          • misterni Re: 03.03.14, 22:33
            Może manifestacja, a może nie. Co miał w końcu zrobić? Nie wrócić w ogóle? A może wydawało mu się, że nie zauważysz, że pił?
            Tak czy siak, jutro Cie czeka poważna rozmowa z synem.
            • antyideal Re: 03.03.14, 23:24
              Rowniez uwazam, ze to niekoniecznie zaraz manifestacja, moze raczej minimalizacja
              skutkow ubocznych - kary, ktora bylaby surowsza, gdyby oprocz upicia doszlo do
              zbyt poznego powrotu do domu. Moze tez, jak wiekszosci pijanych, wydawalo mu sie,
              ze wyglada na trzezwiutkiego.
    • nangaparbat3 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 22:02
      rzeczywiście dziwne aż tyle animuszu, zeby sobie spokojnie wrocic do domu - jesteś calkiem pewien, że to alkohol? Oni - eksperymentujace nastolatki - po zażyciu innych subst. czesto piją piwo, bo to rodzice latwiej znoszą, wydaje się, ze są pijani, a to narkotyki.
      w kazdym razie jutro spokojnie pogadalabym z synem, przede wszystkim wysluchala, jak to było - sądząc z tego co piszesz wydaje się, że macie na tyle dobry kontakt, by Ci po prostu opowiedział.
      Myśle, że powinien przede wszystkim uslyszeć od Ciebie, że tego nie akceptujesz - 14 lat to naprawde przesada. Bo wbrew prawu, bo niebezpieczne (ogromna większość nieszczęsliwych wypadków mlodych ludzi ma związek z alkoholem), bo w tym wieku bardzo latwo się uzależnić (o tym moze lepiej nie mowic, bo to zbyt odlegle jak na 14latka). Natomiast skoro go nie karzesz, to nie karz.
      • borys314 Re: 03.03.14, 22:08
        A to mnie nastraszyłaś... Ale wydaje mi się, że narkotyki bym rozpoznał, wiem, z czym to się je. Wydawał mi się po prostu pijany, miał rękaw zalany winem.
        Mnie bardzo martwi to, że w młodym wieku organizm się po prostu jeszcze rozwija - syn nadal szybko rośnie, to wystarczający wysiłek dla jego ciała. Choć zdaję sobie sprawę, że ten argument może do niego nie trafić.
        Od dawna go nie karałem, bo po prostu nie miałem powodu, na co dzień jest naprawdę grzeczny i odpowiedzialny - może nawet za bardzo.
        • triss_merigold6 Re: 03.03.14, 22:14
          Uświadom mu jedno: upije się i ktoś z nim nakręci filmik jak się tarza po ziemi albo rzyga czy gada bzdury i wrzuci do netu. Zapytaj czy bardzo tego chce i czy chce narobić wiecznej udokumentowanej obory sobie i Tobie.
          • borys314 Re: 03.03.14, 22:33
            Ale nie chcę też przesadzać. Naprawdę daleko mu było do takiego stanu (przynajmniej w momencie, gdy się w domu pokazał...), był w dobrym humorze i z zaburzeniami motoryki. Położył się i zaraz zasnął jak kamień. Jak przytoczę nieadekwatne argumenty, może mnie w ogóle nie posłuchać.
            • triss_merigold6 Lekcja podstaw hipokryzji 03.03.14, 22:40
              Jeszcze raz, powoli: to jest szczeniak w II gimnazjum, ma niecałe 15 lat. W zasadzie zgodnie z prawem nie powinien pić w ogóle, a każdy kto mu poda alkohol powinien być pociągnięty do odpowiedzialności karnej.
              Teraz lekcja podstaw hipokryzji rodzica: wiesz, że będzie próbował, ale nie wolno Ci tego powiedzieć ani wyrazić jakiejś akceptacji, a on musi się zgodzić z powyższym. Wiesz, że będzie łamał zakaz, on też wie, ale obaj musicie mieć świadomość, że zakaz jest i że go łamie bez Twojej zgody.
              To nie jest moment na podśmiechujki, braterskie poklepywanie po ramieniu, masz być rodzicem, który wyznacza granice. Nastolatek je złamie, bo taka jest konwencja, ale będzie wiedział, że robi niehalo i starał się nie łamać ostentacyjnie.
              • borys314 Re: Lekcja podstaw hipokryzji 03.03.14, 22:50
                Triss, ja się absolutnie z Tobą zgadzam. Żartuję sobie tutaj z innymi rodzicami na forum, również pewnie po to, żeby się trochę odstresować po tej sytuacji, bo mi dzieciak zabił ćwieka. Z nim przecież będę rozmawiał poważnie - uważam, że picie jest dla niego szkodliwe, nie wyrażam na to zgody. Ale wiem, że to nie koniec świata i mieści się, powiedzmy, w normie rozwojowej.
                • triss_merigold6 Re: Lekcja podstaw hipokryzji 03.03.14, 22:53
                  Mieści się w normie rozwojowej, ja też to wiem, pierwszy raz rzetelnie się skułam jak miałam 15 lat na sylwestrze u kolegi (jego rodzice byli w pokoju obok) i rzygałam tak, że na następne dobre 2 lata mi starczyło eksperymentów. Ale zanim mnie do domu odprowadzili, to bardzo starałam się wytrzeźwieć i jakoś ogarnąć, bo mi było wstyd przed matką. Ten wstyd przed dorosłymi jest kluczowy.
                  • borys314 Re: Lekcja podstaw hipokryzji 03.03.14, 22:57
                    Matka coś zauważyła?

                    Też z całej tej sytuacji najbardziej mnie niepokoi brak wstydu.
                    • triss_merigold6 Re: Lekcja podstaw hipokryzji 03.03.14, 23:02
                      Zauważyła, ale rano wyglądałam i czułam się tak źle, że nawet nic nie mówiła, ze mnie wręcz emanowało poczucie winy i obciachu. Zresztą ja nie robiłam numerów z alkoholem poza - później - wyjazdami z rówieśnikami i domówkami, nie wagarowałam żeby się napić, nie piłam w jakichś krzakach pod blokiem itd.
                  • scher Re: Lekcja podstaw hipokryzji 03.03.14, 22:59
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Ale zanim mnie do domu odprowadzili, to bardzo starałam się wytrzeźwieć
                    > i jakoś ogarnąć, bo mi było wstyd przed matką. Ten wstyd przed dorosłymi
                    > jest kluczowy.

                    Otóż to!
                  • nangaparbat3 Re: Lekcja podstaw hipokryzji 03.03.14, 23:06
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Mieści się w normie rozwojowej, ja też to wiem, pierwszy raz rzetelnie się skuł
                    > am jak miałam 15 lat na sylwestrze u kolegi (jego rodzice byli w pokoju obok) i
                    > rzygałam tak, że na następne dobre 2 lata mi starczyło eksperymentów.

                    No właśnie myślę, że wielka szkoda, ze się nie zalal porządnie, jakieś rzyganie, pogotowie, straż miejska - i rodzice mają spokój co najmniej na rok.
                    • borys314 Re: Lekcja podstaw hipokryzji 03.03.14, 23:08
                      > No właśnie myślę, że wielka szkoda, ze się nie zalal porządnie, jakieś rzyganie
                      > , pogotowie, straż miejska - i rodzice mają spokój co najmniej na rok.

                      Co za zdroworozsądkowe podejście. big_grin
                      • nangaparbat3 Re: Lekcja podstaw hipokryzji 03.03.14, 23:12
                        Wiesz - moja corka tak się schlala w III gimn., ze tylko poprosiłam, by obiecała, że na drugi raz mnie wezwie i ja będę ją ratować, a nie dziadek klozetowy, ktoremu będę wdzięczna do końca zycia. Corka była tak udręczona i zawstydzona, ze nie bylo najmniejszej potrzeby czynic wyrzuty czy karać.
                        • borys314 Re: Lekcja podstaw hipokryzji 03.03.14, 23:13
                          > Wiesz - moja corka tak się schlala w III gimn., ze tylko poprosiłam, by obiecał
                          > a, że na drugi raz mnie wezwie i ja będę ją ratować, a nie dziadek klozetowy, k
                          > toremu będę wdzięczna do końca zycia.

                          Wow, to rzeczywiście samo w sobie terapia wstrząsowa. smile
                    • triss_merigold6 Re: Lekcja podstaw hipokryzji 03.03.14, 23:11
                      Gorzej jakby uznał, że w sumie nic się nie stało. Ja wiedziałam, że moi rodzice nie akceptują takich akcji i wiedziałam, że to był głupi, nieodpowiedzialny numer. I było mi wstyd jak cholera. Aha, przed znajomymi i chłopakiem, który mi się podobał też mi było wstyd - taka wisienka na torciku obciachu.
                      • nangaparbat3 Re: Lekcja podstaw hipokryzji 03.03.14, 23:13
                        ja sie kiedys upiłam do nieprzytomności, juz po studiach, w domu czlowieka, ktorego wyjatkowo szanowalam - to był obciach dopiero
    • best_bej Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 22:28
      a gdzie miał wrócić? Wolałbyś żeby zaległ gdzieś na klatce, czy w praku na ławce?
      Co do reszty, nie wypowiem się bo dzieci nie mam. Ale jakoś tekst "synu nie pij" nie przemawia do mnie. Niech się wypowiadają bardziej doswiadczone.
      • borys314 Re: 03.03.14, 22:36
        Już gdzieś wyżej pisałem, że nie chodzi o to, że w ogóle wrócił do domu, tylko o to, że można pić w takich momentach, że rodzice się nie zorientują, np, rano i wytrzeźwieć do ich powrotu. Chyba że to zrobił po prostu pod wpływem chwili - ale on raczej nie z tych spontanicznych.
        • misterni Re: 03.03.14, 22:49
          Wolałbyś, żeby się upił rano? wink
          • borys314 Re: 03.03.14, 22:51
            Może dziwnie to zabrzmi, ale czułbym się bezpieczniej, gdyby się upił rano. wink
            • triss_merigold6 Re: 03.03.14, 22:58
              Ja nie, bo to zakłada planowanie, a nie spontan. Planowanie starzy wyjdą, a ja/my rozpijemy wino czy wódkę przed szkołą/na wagarach uważam za groźniejszy sygnał.
              • borys314 Re: 03.03.14, 23:02
                Ogólnie rzecz biorąc - tak. Ale sam tak robiłem i ukrywałem się przed rodzicami, więc jakoś mi to łatwiej pojąć. Taka ostentacja mnie zbiła z tropu. Ale może rzeczywiście, po prostu wyszło spontanicznie - widział się dziś z kumplami.
              • misterni Re: 03.03.14, 23:16
                Ja też.
        • best_bej Re: 03.03.14, 23:15
          Rzeczywiście może to jakiś manifest. 2 kl to chyba 14-15 lat? To chyba początek eksperymentów, w głowie siano,a akcepacja grupy rówieśniczej jest dla delikwenta bardzo ważna. tak to pamiętam ze swojej perspektywy...
    • majenkir Re: 03.03.14, 22:51
      borys314 napisał:
      > Najbardziej mnie zdumiewa nie to, że się upił - druga klasa gimnazjum


      Naprawde Cie to nie zdumiewa??? Ile ma lat? Jestescie rodzina meneli czy jak?
      • borys314 Re: 03.03.14, 22:59
        Nie, z tego, co mi wiadomo, nie jesteśmy rodziną meneli. big_grin
        Wow, co za wnioski. Naprawdę tak Cię dziwią eksperymenty nastolatków z alkoholem? Ja sam pochodzę z tzw. dobrego domu, a pierwszy raz się upiłem, kiedy miałem 12 czy 13 lat.
        • majenkir Re: 03.03.14, 23:15
          borys314 napisał:
          > Naprawdę tak Cię dziwią eksperymenty nastolatków z alkoholem?


          Czy dziwia? W srodowiskach patologicznych pewnie sa takie zwyczaje wink, ja osobiscie nie znam upijajacych sie 13-latkow.

          Dziwi mnie natomiast, jakim jestes wyrozumialym ojcem tongue_out. Ja bym chyba leb urwala....
          • przystanek_tramwajowy Re: 03.03.14, 23:21
            Majenkir, zaraz na wyścigi będą cię przekonywać, że te znajome 13-latki na bank uchlewają się a potem w krzakach czekają, żeby wytrzeźwieć i dlatego nigdy ich pijanych nie widziałaś.

            ---
            Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
    • nutka07 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 23:14
      Czemu zakladacie zaraz, ze to jakas manifestacja musi byc.
      Chlopak mogl zwyczajnie wypic za duzo, bo nie zna swojego limitu, nie wie jak alkohol dziala.

      Ja bym nie poklepywala i nie okazywala zrozumienia, podpisuje sie pod Triss.

      Ja wrocilam z dyskoteki szkolnej niezle wstawiona (wczesniej bylam u kolezanki, wspominamy to do dzisiaj, ubaw ze wszystkiego co sie wtedy zdarzylo mamy do dzisiaj), no a wrocilam bo co mialam zrobic?
      To nie byl zadnen manifest, chcialysmy sie napic nalewki przed dyskoteka, byla wzmocniona i nas troche sponiewieralo wink tak jest jak nie zna sie reakcji swojego organizmu na alkohol.
      Aha ja mialm tygodniowy areszt, mialam 16 lat.
      Kolezanka nie miala aresztu, ani kary.
      Bylysmy normalnymi dziewczynami, dobrze sie uczylysmy, nie mialysmy nieciekawego towarzystwa.
      • nutka07 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 23:16
        * za duzo dzisiaj wink, sorry za literowki i skladnie (nie pilam dzisiaj wink )
    • solejrolia Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 23:14
      ja bym strzeliła porządną pogadankę, i zagroziła sankcjami i odebraniem przywilejów w razie recydywy. żadnego zrozumienia, żadnego "ja, synu, też miałem -naście lat, jak sie upiłem, ale nie pokazywałem sie w domu, bo to byłaby bezczelność" - jesteś ojcem, on dzieciakiem, wczuj się w rolę.
      a nawiasem mówiąc sama tez miałam tyle lat, jak sie upiłam po raz pierwszy, aż straciłam kontakt z rzeczywistością. poczucie wstydu i obciachu przed rodzicami spowodowało, ze następne razy (auć) były na wyjazdach, na imprezach poza domem, i tak, by potem nie zdołali się zorientować.
      zwyczajnie- eksperymentowałam, ale ostrożniej, po cichu i żeby nie dać się złapać.
      i myślę że się nie domyślali.
      natomiast jak już poszłam na studia, to byłam po tym etapie, wiedziałam co lubię, co mogę, i ile, i właściwie z każdą imprezą coraz bardziej byłam nastawiona na trzeźwą zabawę, i tylko wkurzało mnie oglądanie upijających sie kumpli, bo ja już miałam to za sobą.
      • triss_merigold6 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 23:20
        No właśnie, niech się wczuje w rolę.
        My mamy towarzystwo, które, delikatnie mówiąc, miało bujną młodość i wiele występów jest wspominanych do dziś. Teraz wszyscy stateczni i dzieciaci i wszyscy wychowujemy dzieci w sposób daleki od liberalnego kumpelstwa. Dzieci nie muszą wiedzieć, a juz na pewno nie mogą miec oficjalnego przyzwolenia.
        • solejrolia Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 23:29
          ja to chyba jestem postrzegana tak ogólnie jako dość surowa mamuśka.
          a wariactwa czyniłam w młodości takie, że łomatko, i dzięki bogu, że nic się mi nie stało, miałam zwyczajnie masę szczęścia i spadałam na 4łapy, ale coś by poszło nie tak, to zdrowie, a może i życie mogłam stracić.
          ale córka nie może się o tym dowiedzieć. o nie.
          takie informacje zostałyby odczytane jako wręcz przyzwolenie- ty tak robiłaś i żyjesz, masz się dobrze i wyszłaś na ludzi, to i ja mogę.
          dlatego nie, nie, nie.

          ...mogłabym być miła dla niektórych ludzi, ale oni sami mi na to nie pozwalają...
          • przystanek_tramwajowy Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 23:34
            No i taką postawę rozumiem. Natomiast kolega Borys moim zdaniem do swojej przeszłości podchodzi trochę za bardzo bezrefleksyjnie.

            ---
            Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
      • nangaparbat3 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 03.03.14, 23:26
        solejrolia napisała:

        > ja bym strzeliła porządną pogadankę,

        Akurat "porządna pogadanka" to najbardziej przeciwskuteczna metoda wychowywania nastolatkow sad
        • misterni Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 04.03.14, 00:07
          To zależy od egzemplarzy chyba - solidne pogadanki zawsze świetnie działają na moje córki.
          Na co dzień nie przesadzam z przemowami, raczej tego unikam i dziewczyny wiedzą, że jak już są wezwane "na dywanik" do mnie, to sprawa jest bardzo poważna i nie ma szans na olanie.
          Generalnie jestem przeciwniczką nadmiernego trzęsienia się nad nastolatkami - jak trzeba to kawa na ławę i bardzo szybciutkie ustawienie do pionu. Nigdy nie zwiodła mnie ta metoda.
        • rhodesian_ridgeback Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 04.03.14, 07:55
          Porządna pogadanka jest niezwykle skuteczna, przy założeniu, że ten środek wychowawczy stosuje odpowiednio nieczęsto.
      • atena12345 Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 04.03.14, 07:32
        solejrolia napisała:

        > ja bym strzeliła porządną pogadankę, i zagroziła sankcjami i odebraniem przywil
        > ejów w razie recydywy. żadnego zrozumienia, żadnego "ja, synu, też miałem -naśc
        > ie lat, jak sie upiłem, ale nie pokazywałem sie w domu, bo to byłaby bezczelnoś
        > ć"


        następnym razem nie wróci: będzie się szlajał po mieście.
        świetna rada
    • pade Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 04.03.14, 00:09
      Sama nie wiem co bym zrobiła w takim przypadku...Pewnie byłaby rozmowa, poważna rozmowa, zakaz picia i odebranie przynajmniej na czas jakiś, konkretnych przywilejów.
      Borys, przecież Ty jesteś zasadniczy. To, że Ty wcześnie zacząłeś nie ma nic do rzeczy. Przecież nie chodzi Ci o to, żeby syn poszedł Twoją ścieżką i powtórzył wszystkie Twoje błędy? Bo to byłaby hipokryzja?
      • guderianka Re: no i jak ? 04.03.14, 10:13

    • woman_in_love zrób synkowi rosołku na kaca, nie bądź taki 04.03.14, 12:10

    • borys314 Epilog 07.03.14, 21:28
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, pomogły mi ułożyć sobie w głowie, jak chcę tę sytuację rozwiązać. Pomyślałem, że jestem Wam winien epilog.

      Rano syn był zawstydzony i skruszony (i lekko skacowany). Opowiedział, że byli we trzech u kolegi w domu, rodziców nie było, był za to barek pełen różnych egzotycznych alkoholi. I chłopcy postanowili tych zacnych trunków popróbować. Syn twierdzi, że chcieli spróbować dla smaku i że nie wypili dużo, ale po trochu z kilku różnych butelek. Przerwali próby, gdy przewrócił butelkę i zalał się którymś z tych alkoholi. Jego stan był więc chyba wywołany bardziej mieszaniem, niż ilością. Kary tym razem nie nałożyłem - ale jeśli dojdzie do recydywy, na pewno nałożę. Poważną rozmowę odbyłem. Syn zarzekał się, że nie zamierza wyczynu powtarzać.
      • nangaparbat3 Re: Epilog 07.03.14, 22:03
        smile
        Najważniejsze, że rano widzialeś wstyd i skruchę, może teraz na jakis czas wyhamuje, oby.
      • guderianka Re: Epilog 08.03.14, 07:32
        No i dobrze
    • piepe Re: Wrócił pijany do domu. Jakie konsekwencje?(pi 08.03.14, 00:37
      A moze jakis komunikat dla nas, dawno Cię tu nie było, by wiedzieć, jakie masz relacje z synem. Moze pracujesz 20 na dobę, chodzisz na dziwki, zajmuje sie nim babcia albo nikt. Osobiscie optowałabym za ostatnią opcją - a co mi szkodzi, że przyjdę naje..ny, kogo to obchodzi. Stary zasiądzie do kompa, jutro zrobi mi pogadankę i tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka