Dodaj do ulubionych

Dylemat (moralny)

21.03.14, 09:30
Świeża sprawa. Napiszę wam, bo więcej opinii to więcej niż moja (i kilku znajomych).
Dowiedzieliśmy się, że nasz kolega w zawodzie robi (również zawodowo) coś bardzo kontrowersyjnego i niezgodnego z etyką.
No, coś w stylu onkolog nie daje chemii, ale za dużą kasę od pacjenta sprowadza mu vilcacorę.
Albo psychoterapeuta leczy tarotem lub nakładaniem rąk.

Ta wiedza wyszła dość przypadkowo, oczywiście nie od niego.

Mamy dylemat, czy poinformować osoby zwierzchnie? Jeśli to wyjdzie - chłopak może zostać pozbawiony prawa do wykonywania zawodu. No gruba sprawa.
Nikt z nas nie ma ochoty wziąć na siebie "donosu". Skłaniamy się ku konfrontacji, bo mamy dowody, nie wykręci się.
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Dylemat (moralny) 21.03.14, 09:35
      Skonfrontowac sie z nim. Powiedziec wprost ze uwazacie ze to nie w porzadku o zeby przestal albo zglosicie gdzie trzeba?
      • mx3_sp Re: Dylemat (moralny) 21.03.14, 09:48
        jeśli jego działania przynoszą szkodę to nie miej sentymentów.
    • guderianka Re: Dylemat (moralny) 21.03.14, 09:48
      Jestem za konfrontacją-czystym jasnym tekstem, wszystko otwarcie. Niech jego wybór dotyczy tego czy on sam powie przełożonemu czy Wy to zrobicie. To trudne- bo łatwiej się robi cos w tajemnicy, pokazanie twarzy, zero anonimowości-do tego trzeba mieć odwagę-ale tak właśnie trzeba .
    • lily-evans01 Re: Dylemat (moralny) 21.03.14, 09:59
      Jeśli w grę faktycznie wchodzi zagrożenie czyjegoś życia lub zdrowia w wyniku działań kolegi, to bym się nie pierdzieliła i nie zwlekała z pójściem do przełożonego - bo zanim wy dojrzejecie do konfrontacji, to może stać się komuś krzywda.
      Sama widziałam tego typu sytuację (usługa świadczona nam przez firmę zewnętrzną) - zgłosiłam to swoim przełożonym, byłam odsądzana od czci i wiary przez winnego delikwenta... tamta firma w wyniku takich skarg (nie tylko moich) podzieliła się na dwie - z czego jedna nie zmieniła swojego sposobu działania (tzn. zatrudniano kierowców, którzy łamali przepisy drogowe, żeby przypodobać się klientom, np. pojechać trasą z "widoczkami" albo dotrzeć ekspresowo do hotelu). Skutki były opłakane, choć kilka lat później - po raz kolejny kierowca pojechał trasą niedozwoloną ciężkim pojazdom, w tym autokarom, bo "turyści tak ładnie prosili" - auto spadło do rzeki, zginęło 26 osób, z czego część się utopiła, część spłonęła w wyniku wybuchu silnika sad.
      Od tamtej pory upewniłam się, że nie ma litości dla zachowania niezgodnego z procedurami albo oszustwa, gdy możemy narazić czyjeś zdrowie i życie. Są dowody - skarga, a nawet w dalszym etapie powiadomienie prokuratury.
      Jeśli sytuacja nie jest AŻ TAK drastyczna - w jak najszybszym tempie konfrontacja. Tylko miej na względzie, że szanowny kolega, skoro waży się na takie rzeczy, to i was może próbować w tym umoczyć albo szukać innych winnych.
      • tryggia Re: Dylemat (moralny) 21.03.14, 10:05
        Mamy twarde dowody pisemne na to, że dwa-trzy lata temu ten proceder trwał w najlepsze.
        Na to, że teraz, dziś - przypuszczenia.
        Obawiamy się, że może rżnąć głupa i powiedzieć, że to było, ale już tego nie robi.
        Naszym zdaniem, robi.
        Sprawa jest poważna, dotyczy ludzi, ich, najogólniej mówiąc, zdrowia i życia.
    • antychreza Re: Dylemat (moralny) 21.03.14, 10:04
      A macie jakieś korporacyjne zasady etyki? Jeśli macie, to pewnie jest w nich jakaś dbałość o dobre imię zawodu. I już nie masz dylematu, robisz zgodnie z tym zapisem.
    • sagittarius_84 Re: Dylemat (moralny) 21.03.14, 10:09

      Niby konfrontacja jest uczciwym rozwiązaniem, ale czy coś zmieni ? Nie ważne czy się przyzna czy nie.
      Załóżmy, że mimo rozmowy z Wami nie zmieni swojego postępowania, powie, że macie się nie wtrącać, żal mu zapewne będzie pozbyć się nagle korzyści finansowych.
      Wy zostaniecie w punkcie wyjścia. Jak po tej konfrontacji zgłosicie sprawę będzie wiedział kto to zrobi.

      Z drugiej strony jak z nim wcześniej nie porozmawiacie, a potem się dowie kto go wsypał będzie miał do Was żal.
      Ciężko doradzić - zależy jaka to sprawa, jak bardzo nie fair postępuje, jak mocna jest relacja między Wami ...

      Z pewnością szybko musisz coś zrobić, aby potem nie mieć na sumieniu może czyjegoś życia.
      • eo_n Re: Dylemat (moralny) 21.03.14, 10:40
        Jak to jest tak "gruba sprawa" oraz wchodzi w grę zagrożenie zdrowia i życia, to bym się nie certoliła.
        I tak nie chciałabym utrzymywać kontaktów z człowiekiem, o którym dowiedziałam się czegoś takiego.
    • instant.mind Re: Dylemat (moralny) 21.03.14, 10:43
      ja bym zglosila, bedziecie potrafili spokojnie spac kiedy komus stanie sie krzywda?
    • mood_indigo Re: Dylemat (moralny) 21.03.14, 10:51
      Spotkałabym się z panem, wyłożyła swoje/nasze stanowisko i powiadomiła go, że to zgłaszam. Po czym bym zgłosiła gdzie trzeba.
      • raczek47 Re: Dylemat (moralny) 21.03.14, 17:50
        Jeśli szkodzi klientom/pacjentom-szkodzi a mógłby pomagać to jaki masz dylemat moralny?Niech bierze kasę za narażanie zdrowia/życia ludzi dalej?! Ty się naprawdę zastanawiasz czy powiedzieć o tym odpowiednim władzom czy nie? A twoje sumienie? A ludzie, których już naraził na straty?Wobec nich macie czyste sumienia?
        • corka.bossa Re: Dylemat (moralny) 21.03.14, 18:08
          Konfrontację-to niech już raczej kierownictwo robi nie wy !!

          Doniosłaby albo inaczej...
          Poinformowała bym kogo trzeba i tyle
    • kota_marcowa Re: Dylemat (moralny) 21.03.14, 18:28
      Piszesz, że istnieje zagrożenie zdrowia i życia ludzi i masz jeszcze jakieś sentymenty? W takiej sytuacji zgłasza się od razu komu trzeba.
    • lauren6 Re: Dylemat (moralny) 21.03.14, 18:56
      Coś jak ta historia?

      www.polskatimes.pl/artykul/3341063,czuje-sie-oszukana-i-wykorzystana-w-pruszkowie-zamiast-szczepionki-podawano-sol-fizjologiczna,id,t.html
      Ja bym się nie zastanawiała tylko jak najszybciej złożyła zawiadomienie zwierzchnikom, a jeśli sprawa zahacza o kryminał to i na policję. W tej historii sprzed kilku tygodni mówi się, że poszkodowanych może być 3000 dzieci. Ty chcesz brać na siebie odpowiedzialność za cudzy los, życie, bo chciałaś być "lojalna" wobec kumpla?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka