nie_dlaczego
07.04.14, 15:56
Napiszę Wam coś, tylko się nie śmiejcie. Zastanawiam się czy nie iść do psychiatry. Od jakiegoś czasu czuję duży lęk. Dzisiaj jest na tyle duży, że czuję dyskomfort fizyczny i nie poszłam do pracy.
Może to niedojrzałe z mojej strony, może jestem oderwana od rzeczywistości. W sumie zawsze tak czułam, ale z wiekiem to narasta. Jestem już po 30-tce i może nie powinnam przeżywać lęków egzystencjalnych, ale je przeżywam. I teraz wam opowiem o nich:
- ludzie są dla siebie nienawistni. Nienawidzą żydów, bezdomnych i brzydkich kobiet
- od kobiet oczekuje się nierealnych osiągów z cyklu "bądź kochanką w sypialni, prezesem w pracy i kucharką w kuchni", jednocześnie wciąż szerzy się stary dobry seksizm
- Ludzie nie potrafią rozmawiać. Ciągle wszyscy na siebie krzyczą (szczególnie w pracy) i uważają, że ich racja jest jedyną słuszną, poniżają dyskutanta.
- Nie mają honoru. Zostawiają na pastwę losu kobiety w ciąży, stare psy przywiązują w lesie i zostawiają na pewną śmierć
- są zazdrośni. Nie wolno się przyznać do chęci kupna dobrego auta (można się przyznać do chęci kupienia starego grata)
- wszędzie się szerzy język nienawiści
- wszystko jest na sprzedaż. Pieniądz rządzi światem.
- rozwarstwienie społeczne jest ogromne. Mnóstwo biednych ludzi i garstka bogatych
Weźcie nie piszcie mi, że jestem "gópia", bo sobie strzelę w łeb. Czy to już depresja?