Dodaj do ulubionych

siostry zakonne...

10.04.14, 13:43
W odniesieniu do dyskusji n/t artykułu o księżach i środowisku kk, jestem ciekawa jakie macie zdanie o zakonnicach? Pytam zupełnie serio - czy są wg was równie zepsutymi/sfrustrowanymi osobami jak księża? Czy też uważacie,że celibat i poświecenie życia Bogu oraz przymus życia w zamkniętym środowisku wali im na dekiel podobnie jak płci męskiej? Ok, domyślam się,że kobiecie jest jednak łatwiej pod tym względem niż mężczyźnie,ale musi to wpływać i kształtować psychikę w szczególny sposób. Co sądzicie na ten temat, czy miałyscie styczność z tym środowiskiem, np. w szkole katolickiej czy z konkretnymi jednostkami - siostrami zakonnymi,katechetkami? Pytam zupełnie serio big_grin
Obserwuj wątek
    • melancho_lia Re: siostry zakonne... 10.04.14, 13:49
      Siostry zakonne z którymi miałam styczność były naprawdę ciepłymi, serdecznymi i życzliwymi osobami.
      Gorsze zdanie mam o świeckich katechetach i katechetkach (ma w rodzinie taki egzemplarz, staram się trzymać od tej osoby z daleka).
      • 1yna-taka Re: Takie tam siostrunie 10.04.14, 19:27
        wyborcza.pl/duzyformat/1,137741,15767379,Czy_Bog_wybaczy_siostrze_Bernadetcie_.html
    • run_away83 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 14:05
      Moim zdaniem zakony są strupieszałym reliktem. W dzisiejszych czasach kobiety mają do wyboru tyle rożnych drog życiowych, że nawet jeśli nie chcą zakładać rodziny, nie muszą szukać schronienia w zakonie - mogą żyć, mieszkać i utrzymywać się same; robić karierę, podróżować.

      W zwiazku z tym do zakonow trafiają dwa typu kobiet - fanatycznie religijne, obdarzone poczuciem swojej wyjątkowości i swiętości, z misją naprawienia tego wstretnego świata (vide - siostra dyrektorka Bernadetta), oraz kobiety z problemami emocjonalnymi, zahukane, chorobliwie nieśmiałe, nie potrafiące funkcjonować w społeczenstwie, niezdolne do wchodzebia w normalne, zdrowe relacje z ludźmi (te stanowią zakonne "mieso armatnie", są posłusznymi pionkami, bez szemrania odwalają czarną robotę i wykonują najokrutniejsze nawet polecenia psychopatycznych przełożonych).

      Dodajmy tego izolację od swiata zewnętrznego i społeczeństwa i bycie "ponad prawem" jakie mają wszystkie instytucje KK i mamy modelową wylęgarnię zwyrodniałych psychopatek - zupełnie jak w zakladzie karnym czy poprawczaku.
      • atteilow Re: siostry zakonne... 10.04.14, 14:18
        Bardzo dobrze napisane. Tez zawsze mialam takie zdanie, ze tam trafiają dwa typy osób fanatyczki religijne lub zakompleksione, nieśmiałe i zamknięte w sobie.
      • maslova Re: siostry zakonne... 10.04.14, 15:17
        No tak, ale przecież znane są historie sierocińców prowadzonych przez zakonnice wiele lat temu, jeszcze sprzed emancypacji kobiet. Ogromna większość z nich była prowadzona w podobny sposób, jak ten opisany w artykule z GW, tzn. panował tam niesamowity rygor, dzieci były bite, wykorzystywane seksualnie, głodzone, poniżane. Sądzę więc, że to nie kwestia obecnych czasów, a mechanizmów opisanych w drugim wątku przez emamy: braku kontroli takich placówek, poczucie władzy, misji do wypełnienia, świadomość bezkarności.
        • run_away83 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 15:40
          Zakony (zwlaszcza żeńskie) miały rację bytu w średniowieczu - masowo szukały tam schronienia wdowy i kobiety, którym nie udało się wyjść zamąż, a nie miały oparcia w rodzinie; kobiety, dla których alternwtywą było wylądowanie na bruku. W zakonie szukały wiktu i opierunku, a nie możliwości schowania się przed grzesznym swiatem czy wypełnienia jakiegoś wydumanego powołania. Dzięki temu nawet jeśli w zgromadzeniu znalazło się parę szurniętych fanatyczek z rysem psychopatycznym i stado zahukanych myszy, to te normalne kobiety były spoiwem, które trzymało cały ten cyrk w kupie.

          Niestety już w czasach renesansu zakony przestały przygarniać na swoje łono wszystkie potrzebujące schronienia nieszczęśnice - w wielu zakonach trzeba było wnieść posag, i to pokaźny, żeby w ogóle można było pomarzyć o nowicjacie. Często też trzeba było mieć specjalne referencje od wysoko postawionego klechy. Zakony przestały być schronieniem dla kobiet, ktorym w źyciu się nie pofarciło, przeksztalciły się stopniowo w kolejny instrument wladzy spoczywający w rękach KK. I to był moment, kiedy szlachetna idea zgromadzeń zakonnych zepsula się i zgniła.
      • kropkaa Re: siostry zakonne... 13.04.14, 15:09
        Run away pisała również w moim imieniu - dokładnie tak to widzę. Plus to, że są służącymi księży. Nie do pojęcia, że dorosłemu chłopu trzeba pomagać w ubieraniu się (vide zakładanie ornatu).
    • bombastycznie Re: siostry zakonne... 10.04.14, 14:05
      to ja Ci całkiem serio odpowiem z racji, że chodziłam do katolickiej szkoły prowadzonej przez zakonnice - te z którymi miałam do czynienia mogłabym podzielić na 2 grupy, jedna grupa to te zupełnie normalne osoby, czyli wiadomo, nie ukrywały tego że poświęciły życie bogu, ale też nie były oszołomami, za to grupa druga to sfrustrowane i nienormalne osobniki, sfrustrowane pod tym względem, że widać że nie dawały sobie rady ze wszystkim, nie tylko z nauczeniem w szkole, ale także z tym że mają pewne obowiązki, nakazy/zakazy jakie obowiązują w zakonie, a te nienormalne oczywiście na siłę próbowały nawrócić całą ludzkość, nie wspominając już o tym jakie miały zdanie na temat seksu, aaaale nie można generalizować, bo to też są ludzie, są tacy którzy się do tego nadają, a są tacy którzy nie mają zielonego pojęcia skąd się tam wzięły i po co, z niektórymi można było normalnie pogadać, nawet o "dupie maryni", a do niektórych nawet nie można było podjeść, tak więc są zakonnice i zakonnice, na jakie się trafi to już nie wiadomo, ale dokładnie tak samo jest z księżmi, przynajmniej moim zdaniem.
      • mx3_sp Re: siostry zakonne... 10.04.14, 14:08
        nie miałam tej nieprzyjemności i dobrze. Uważają się nie przymierzając jak Błaszczak, za świętsze od papieża. Tyle pogardy dla człowieka nie widziałam chyba u nikogo jak u tym kobiet.
      • trendsetterka Re: siostry zakonne... 10.04.14, 15:10
        wyborcza.pl/duzyformat/1,137741,15767379,Czy_Bog_wybaczy_siostrze_Bernadetcie_.html#MT
        • bombastycznie Re: siostry zakonne... 10.04.14, 15:25
          linkujesz, bo myślisz że tego nie czytałam?
    • truscaveczka Re: siostry zakonne... 10.04.14, 14:12
      Miałam do czynienia z rasistką, psychomanipulatorką i ogólnie szurniętą katechetką w szkole, gdzie pracowałam. Była zakonnicą ofc.
      Miałam do czynienia z zakonnicą na terapii grupowej, w której uczestniczyłam (choć mówiono mi potem, że to bardzo dziwne, że jej pozwolono na terapię iść). Kobieta nie uznawała zasad sesji terapeutycznych, domagała się modlitw podczas terapii. Nas też oceniała wg kryteriów religijnych. Ale ona była raczej nieszczęśliwa i połamana życiowo. Nie pozwoliła się jednak polubić.
      Innych doświadczeń z zakonnicami nie mam, poza rozmową z dwiema, które podziwiały moje dziecko, niesione w chuście (Jak Matka Boska Jezuska nosila!)
    • triss_merigold6 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 14:17
      Sądzę, że mają zaburzenia psychiczne wrodzone lub nabyte pod wpływem specyficznej formacji i izolacji. Być może są nieliczne wyjątki jak siostra Małgorzata Chmielewska, ale to wyjątki.
      IMO osoby bezdzietne, samotne oraz izolowane w bardzo hierarchicznej zamkniętej strukturze (warunki łącznie) nie powinny być dopuszczane do kontaktów opiekuńczo-wychowawczych z dziećmi.
      • freemarcin899 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 15:05
        Zgadzam się z Tobą w 100%. Wszystkie zakonnice, jakie w życiu poznałem (były dwie) sprawiały wrażenie osób z poważnymi problemami psychicznymi.
        triss_merigold6 napisała:

        > Sądzę, że mają zaburzenia psychiczne wrodzone lub nabyte pod wpływem specyficzn
        > ej formacji i izolacji. Być może są nieliczne wyjątki jak siostra Małgorzata Ch
        > mielewska, ale to wyjątki.
        > IMO osoby bezdzietne, samotne oraz izolowane w bardzo hierarchicznej zamkniętej
        > strukturze (warunki łącznie) nie powinny być dopuszczane do kontaktów opiekuń
        > czo-wychowawczych z dziećmi.
      • aandzia43 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 16:23
        > IMO osoby bezdzietne, samotne oraz izolowane w bardzo hierarchicznej zamkniętej
        > strukturze (warunki łącznie) nie powinny być dopuszczane do kontaktów opiekuń
        > czo-wychowawczych z dziećmi.

        Też tak sądzę. I nei tylko kleru to dotyczy.

        > Sądzę, że mają zaburzenia psychiczne wrodzone lub nabyte pod wpływem specyficzn
        > ej formacji i izolacji. Być może są nieliczne wyjątki jak siostra Małgorzata Ch
        > mielewska, ale to wyjątki.

        Wielbię siostrę Małgorzatę. I z resztą tekstu też się zgadzam - programowy brak życia prywatnego i żołnierska podległość hierarchii spaskudzić może całkiem niezły charatker.
        • bullet-proof Re: siostry zakonne... 10.04.14, 18:48
          Wg mnie do zakonu trafiają kobiety, które zapewne same miały przechlapane w dzieciństwie, może w ten sposób próbują poczuć się bardziej wartościowe lub/i chcą poprzez fanatyzm religijny uciec od swojej przeszłości, swoich doświadczeń.
          • aandzia43 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 20:34
            Nie traktowałabym decyzji o pójściu do klasztoru w kategoriach jakiejś ucieczki. Jakby tak popatrzeć, to każda nasza decyzja życiowa jest połączona z "ucieczką" od innej opcji wink
            Również nie każda osoba duchowna to religijny fanatyk. Myślę, że decyzję o wstąpieniu do zakonu podejmują ludzie bardzo religijni z ogromną potrzebą uprawiania tej religijności w każdym dniu swojego życia i dzielenia się nią z ludźmi. Skłonni przy tym zrezygnować np. z życia rodzinnego. Ludzie o bardzo różnych osobowościach, różnej przeszłości i różnych innych dodatkowych motywacjach. Z tego co wiem, nieudacznicy i osoby nie radzące sobie w życiu nie są przyjmowane do zakonów. To nie są miejsca, gdzie można schronić się, kiedy nic innego się nie udaje wink
    • martha_marcy_may_marlene Re: siostry zakonne... 10.04.14, 14:20
      Ja akurat mam dobre doświadczenia z zakonnicami, ale mieszkałam w katolickim internacie już jako osoba dorosła. U sióstr bezhabitowych, pod Warszawą. Bardzo dobrze wspominam ten okres, siostry stworzyły nam dobry, ciepły dom, na dodatek śliczny. Pamiętam, że ta ogromna kuchnia z salonem na poddaszu długo była moją inspiracją wnetrzarska. Ja tam trafiłam ze stancji od starszego małżeństwa, a wiadomo jak się na stancjach mieszka, także pobyt u sióstr był dla mnie super prezentem od losu. Na dodatek siostra przełożona wiedziała, że ja nie jestem specjalnie religijna i nie czyniła mi żadnych wstrętów. Tak ze nie wszystkie osoby duchowne są z gruntu złe. A poza tym to normalni ludzie, ze swoimi słabościami, ograniczeniami, lepszymi i gorszymi dniami. Zadni święci.
      • mw144 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 14:38
        Czyżby Kanie?
        • martha_marcy_may_marlene Re: siostry zakonne... 10.04.14, 14:51
          Nie, Marki k.Warszawy. Ciekawe, czy siostry jeszcze prowadzą ten dom. Przy czym one nie były odizolowane od świata, normalnie pracowały w szpitalach, szkołach, znały się na biznesiewink. Pewnie dlatego były takie normalne i sympatyczne.
    • feel_good_inc Niektóre bywają normalne... 10.04.14, 14:21
      Cała reszta to osoby z zaburzeniami, które do zakonu uciekły od rzeczywistości, z którą sobie nie radziły.
      Ciekawe wyniki uzyskuje się, kiedy zakonnice (lub zakonników) poddać psychoterapii (przez co m.in. została ona zakazana przez papieża):
      mindhacks.com/2009/05/01/tell-me-about-your-mother-superior/
      • annitka30 Re: Niektóre bywają normalne... 10.04.14, 21:32
        ciekawy artykuł, ale komentarze pod nimi ciekawsze i wskazują, że jednak w późniejszym niż lata 70te okresie ani ta psychoterapia nie zabroniona, ani takich masowych odejść nie ma, co sensownie komentatorzy tłumaczą, m.in. iż kiedyś był wcześniej nabór do seminariów czy na nowicjat, i jeszcze nieuformowane jednostki przechodziły, teraz by nie przeszły. jeden z komentatorów pisze, iż bierze udział w badaniach kandydatów i odrzuca 50%
    • motyllica Re: siostry zakonne... 10.04.14, 14:52
      w większości są gorsze od księży, bo mają mniejszy kontakt z rzeczywistością
      • kozica111 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 15:42
        Ludzie jak wszyscy ; w tym sporo mądrych, odważnych i z wielkim sercem.

        www.fundacjakasisi.pl/ludzie_kasisi
      • aandzia43 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 15:43


        > w większości są gorsze od księży, bo mają mniejszy kontakt z rzeczywistością

        Dobra, dobra, zakonów zamkniętych nie ma tak dużo, sporo za to jest takich "pracujących" wśród ludzi. To, że księża wysłuchują np. spowiedzi nie znaczy, że je tak naprawdę słyszą.
    • vilez Re: siostry zakonne... 10.04.14, 15:50
      Zajmuję się tematem zawodowo, więc nie potrafię pisać o tym krótko wink
      Generalnie uwazam, ze najlepiej status osoby duchownej opisał Eugen Drewermann w "Kler. Psychogram ideału".

      A osoby duchowne poznałam najróżniejsze - od wysoko postawionych po szeregowych. Mam też w rodzinie takie osoby- na różnych stanowiskach. I różnych wyznań.

      Skomplikowane sprawy, nie da się w uogólnieniach.
    • heca7 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 15:51
      Ja tam od dziecka patrzyłam na zakonnice podejrzliwie. Dzieci nie ma, męża nie ma... dziwna kobieta big_grin Jako dziecko tak myślałam. I tak całe życie na szaro.
      Ostatnio oglądałam program o zakonnicach z zakonów kontemplacyjnych- przerąbane, co to za życie? Nie wiem jaką trzeba mieć psychikę aby na coś takiego się zdecydować.
      • aquella Re: siostry zakonne... 11.04.14, 06:48
        > Ja tam od dziecka patrzyłam na zakonnice podejrzliwie. Dzieci nie ma, męża nie
        > ma...
        i zakochana w Jezusie - no dziwna i to bardzo
        • heca7 Re: siostry zakonne... 11.04.14, 07:01
          Ba! Nawet twierdzą, że są mu zaślubione wink Co też budzi moje wątpliwości.
          • aquella Re: siostry zakonne... 11.04.14, 07:09
            tak wiem, obie z koleżanką w wieku ok 20tki nabijałyśmy się z naszych w sumie rówieśniczek - jak można sobie za faceta swojego życia wybrać Jezusa ??
    • hunkis Re: siostry zakonne... 10.04.14, 16:07
      w szkole podstawowej mieliśmy dziewczynę która już wtedy chciala isc do zakonu.
      byla bardzo cichą, spokojną osobą, nie stroila się jak inne dziewczyny, włosy zawsze ulizane i związane w warkocz, wyciszenie, kontemplacja, nie interesowala się zupełnie chlopakami. i faktycznie wstąpiła do zakonu. ale nie mam z nią kontaktu więc nie wiem jak jej się żyje.



      • bei Re: siostry zakonne... 10.04.14, 16:12
        Nie znam tego środowiska.
        Byłam zaskoczona, gdy artykuły o Matce Teresie odkryły jej drugą twarz.
        Siostry zakonne zawsze jawiły się mi, jako te pracowite mróweczki i uosobienie dobra.
        Znam tylko siostrę Miriam ze Szczecina. Jest cudownym lekarzem dusz, emanuje spokojem, jej uwagi są niezwykle cenne i trafne.


        olaromanska.blox.pl/html

        www.dlaleszka.cba.pl/
        • hunkis Re: siostry zakonne... 10.04.14, 16:30
          Raz siedzialam w kolejce do lekarza obok siostry zakonnej. Dziewczyna ok 30letnia, twierdzila, że jest z "zakonu żebrzącego" - nie wolno im posiadac swojego majątku, utrzymują się tylko z pracy i jałmużny, wspierają biednych, poszczą, a jak są w gości i ktos je począstuje to powinny zjeść począstunek żeby się nic nie zmarnowało. Wydawała się bardzo sympatyczna, życzliwa, taka normalnie do życia podchodząca a rownocześnie będaca w pelni świadoma jakie życie wybrała.
    • to_ja_tola Re: siostry zakonne... 10.04.14, 18:50
      nie znam żadnej.
      • marzeka1 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 20:20
        Przyjaźnię się- tak na co dzień- a z wizytą raz w tygodniu prawie zawsze- z zakonnicami z zakonu kontemplacyjnego- to ciepłe i cudowne osoby, to, czym byłam w Karmelu autentycznie zdumiona - to ich wykształcenie, to nie zahukane stare panny, co to w życiu się nie odnalazły: matka przełożona jest z wykształcenia architektem, jest tam prawniczka oraz biolog z wykształcenia, dziewczyna po konserwatorium, ale i prosta dziewczyna po szkole zawodowej.
        Raz byłam świadkiem odwiedzin "przez kratę" jednej z młodszych sióstr, odwiedzali ją niedoszli teściowie- w zakonie jest już 4 lata.
        Jedną z najcieplejszych osób, jakie tam poznałam , jest siostra , która w zakonie jest 54 lata.
        No ale to zakon karmelitański, pewnie nieprzypadkowo jednak tez zakon wybrała kiedyś uczennica Husserla, przyjaciółka Ingardena , moja ulubiona święta w kk- Edyta Stein.

        Myślę, że nie ma jednego obrazu zakonnicy- są takie, jakie ja znam, są potwory jak opisywana siostra Bernadeta.
        • aandzia43 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 20:41

          > Przyjaźnię się- tak na co dzień- a z wizytą raz w tygodniu prawie zawsze- z zak
          > onnicami z zakonu kontemplacyjnego- to ciepłe i cudowne osoby, to, czym byłam w
          > Karmelu autentycznie zdumiona - to ich wykształcenie, to nie zahukane stare pa
          > nny, co to w życiu się nie odnalazły:

          Hehe, jak na katolicki kraj wiedza na temat funkcjonariuszy pana B. jest cienka wink Pewnie, ze wykształcone. I inteligentne. Byle kogo nie przyjmują.
          Tak na marginesie: moim zdaniem trzeba mieć niezłe jaja, żeby iść do zakonu kontemplacyjnego. Dla mnie to wyższa szkoła jazdy. Mam na myśli oczywiście iść, być, nie zwariować i zachować kontakt z rzeczywistością. Ile trzeba mieć w sobie, żeby nie rozsypać się psychicznie i nie zgłupieć w izolacji? Przecież nawet ludzie w więzieniach wolą wspólne cele a w karcerze czasem najtwardsi dostają zajoba.
          • vilez Re: siostry zakonne... 10.04.14, 21:05
            Eee tam, sa i niewykształcone. Nie trza w zakonie wykształcenia. Naprawdę.
            • aandzia43 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 21:15
              Oj, to ja przecież nie o tym, że same mocno kształcone i już wink Że żadnej od czarnej roboty nie uświadczysz.
              • vilez Re: siostry zakonne... 10.04.14, 21:27
                Niedawno to była mocna większość- te posługujące (i poniżane). Teraz ta większość jest odrobinę mniejsza wink
          • ewa_mama_jasia Re: siostry zakonne... 10.04.14, 23:20
            > Tak na marginesie: moim zdaniem trzeba mieć niezłe jaja, żeby iść do zakonu kon
            > templacyjnego. Dla mnie to wyższa szkoła jazdy. Mam na myśli oczywiście iść, by
            > ć, nie zwariować i zachować kontakt z rzeczywistością. Ile trzeba mieć w sobie,
            > żeby nie rozsypać się psychicznie i nie zgłupieć w izolacji? Przecież nawet lu
            > dzie w więzieniach wolą wspólne cele a w karcerze czasem najtwardsi dostają zaj
            > oba.
            Tłumaczył mi kiedyś ksiądz - bardzo fajny chłopak, poznany na wycieczce kościelnej ten fenomen: takie osoby musza być naprawdę w zgodzie z samą sobą, musza być poukładane i lubić siebie i innych. Nieszczęśliwe, mające jakieś zadry życiowe, w kontemplacyjnym nie wytrzymają.
            • aandzia43 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 23:39
              No właśnie, dojrzałe, mocne, pogodne i dokonujące dobrze przemyślanych wyborów jednostki. Nie spełniający tych wymagań ksiądz czy zakonnik/ca z zakonu otwartego poradzą sobie ze swoimi skazami i niemocami przy pomocy relacji z innymi ludźmi (jako i my cywile radzimy sobie). Ktoś skazany tylko na towarzystwo swoje lub najwyżej kilku/kilkunastu osób żeby nie oszaleć musi mieć... jaja wink
        • jowita771 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 22:28
          Przypomniała mi się karmelitanka, która mocno gnębiła psychicznie bliską mi osobę. Potem ją przeprosiła, jak się dowiedziała, że gnębiona jest w ciąży. Powiedziała, że nie wiedziała i osobie w stanie błogosławionym by świadomie tak nie zrobiła. Przełożona, z wykształcenia lekarz.
          • mebloscianka_dziadka_franka Re: siostry zakonne... 11.04.14, 15:34
            A jakby ta osoba nie była w ciąży, to byłoby wszystko ok i zakonnica nie poczuwałaby się do przeprosin.
            • jowita771 Re: siostry zakonne... 13.04.14, 12:53
              Nie poczuwałaby się, jasno powiedziała, że nie wiedziała, że kobieta jest w ciąży, a nie wolno robić takich rzeczy osobie w stanie błogosławionym, więc przeprasza. Spowiednik jej kazał przeprosić ze względu na stan błogosławiony osoby pokrzywdzonej.
    • pochodnia_nerona Re: siostry zakonne... 10.04.14, 20:28
      Poznałam jedną - jest to fajna dziewczyna.
      Ale mam wrażenie, że podstawową przyczyną tak zwyrodniałych zachowań, jak opisane w artykule jest sprzężenie fanatyzmu i psychicznych problemów sióstr z upokorzeniami, jakie gotuje zakonnicom sam Kościół, w którego hierarchii pełnią najniższą rolę. To one gotują, sprzątają, obsługują innych. Więc gdy załapią trochę władzy, odbijają sobie w dwójnasób. Ponieważ polem ich władzy są zależne od nich dzieci, to one stają się ofiarami ich frustracji, niespełnionych ambicji, skrywanych popędów. Taka jest moja teoria.
    • zazou1980 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 20:54
      Niestety nie znam normalnej zakonnicy. Ostatnia z jaką miałam do czynienia w liceum na lekcjach religii opowiadała nam jak to bóg ją doświadcza bolesnymi miesiączkami. Lekcje z nią to był mój ostatni kontakt z tą instytucja, choć naukę zakończyłam z 5 na świadectwie...
      • raczek47 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 21:18
        Ja pozwolę sobie być w opozycji do niektórych wypowiedzi, przedstawiających kobiety wstępujące do zakonu jako zakompleksione stworzenia, dziwadła , fanatyczki-zakonnicą została moja koleżanka z lat szkolnych-miła, zgrabna laska, pomykająca całą szkołę średnią w mini, miała świetne nogi, chodziła normalnie na randki i dyskoteki, była królową studniówki.I po maturze wstąpiła do zakonu, właściwie nagle, nigdy nawet nie wspominała o tym, fakt,należała do Oazy, śpiewała w chórze kościelnym,ale w naszym małym mieście bardzo wielu ludzi należało do tych organizacji, bo to były jedne z niewielu form życia kulturalnego.jest zakonnicą, bardzo rzadko ją widuję, spoważniała na pewno, zbrzydła,ale raczej nie wygląda na nieszczęśliwą stłamszoną istotę.
        Nie trzeba generalizować, chociaż może to wyjątek od reguły, więcej zakonnic nie znam.
        • vilez Re: siostry zakonne... 10.04.14, 21:25
          Oczywiście, że nie tylko takie. Nawet niektóre przeciwnie wink Znam aktorkę, która bardzo chciała się w zakonie znaleźć. Młoda, ładna, pewna siebie, typ- gwiazda i królowa. (Ale nowicjatu nie przeszła, wywalili ją).
    • asia_i_p Re: siostry zakonne... 10.04.14, 21:56
      Znałam sporo zakonnic w różnym stopniu i w różnym charakterze. Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie - równie dobrze mogłabyś mnie spytać jakim rodzajem kobiet są anglistki albo mężatki - chociaż sama jestem, nie umiałabym odpowiedzieć. Myślę, że nie da się stworzyć jednego modelu zakonnicy.
    • misterni Re: siostry zakonne... 10.04.14, 21:56
      Moja starsza córka chodziła do liceum prowadzonego prze siostry Urszulanki. Mieszkała też w internacie. Cóż, siostry był różne, ale jakiś patologi raczej nie zaobserwowaliśmy. Były troskliwe, takie mamusiowate, niektóre surowe, ale w granicach normy, niektóre pobłażliwe. Córka sama chciała iść do tej szkoły, potem trochę miała dość, ale całe szczęście wtedy było już z górki. smile
    • paramecium Re: siostry zakonne... 10.04.14, 22:03
      Mam kontakt z siostrami małego zakonu, o nazwie nie do zapamiętania. Prowadzą przedszkole i bursę. Są w porządku, przedsiębiorcze, ciepłe, energiczne, wykształcone. Gdy jedna z nich zrezygnowała przed ostatecznymi ślubami, nie zerwały kontaktu tylko bardzo ją wspierały (miała przez wystąpienie z zakonu jakieś kwasy w rodzinnym domu). Czyli, te które poznałam są normalne a nawet fajne.

      • triss_merigold6 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 22:05
        Posłałabyś dziecko do przedszkola prowadzonego przez zakonnice tj. kobiety z których żadna nie ma własnych dzieci?!
        • paramecium Re: siostry zakonne... 10.04.14, 22:30
          smile Posłałam. Wyszłam z założenia, nie wiem, czy słusznego, że taka siostra nie spieszy się do swoich dzieci, nie martwi burczącym mężem i nieugotowanym obiadem. Ma rodzinny luz.
          Tak jak pisałam zakon jest mały, taki mikrozakon ( 3 siostry) W przedszkolu pracują tzw cywile, oczywiście nie są z łapanki, w rekrutacji brano pod uwagę zaangażowanie religijne, także tego, nie tacy znowu cywile. Jestem bardzo zadowolona, dziecko szczęśliwe. Pomagają a raczej trochę wyręczają w wychowaniu w wierzesmile Na spotkaniach opłatkowych zawsze wzrusza mnie atmosfera i życzliwość.
          Nie wiem, czy wszędzie jest tak fajnie. Myślę jednak, że jeżeli chodzi o przedszkola, szkoły, to rynek weryfikuje sens ich istnienia; zła opinia rodzic nie zapisze, dobrze mówią jest kolejka chętnych. Z czegoś te zakony muszą żyć, więc się starają.
          Nie zaryzykuję i nie powiem, że wszędzie tak jest
        • ewa_mama_jasia Re: siostry zakonne... 10.04.14, 23:22
          Pod Warszawą jest przedszkole prowadzone przez siostry. Od wielu lat, żeby tam się dziecko dostało, trzeba zapisac zaraz po urodzeniu. Myśle, że gdyby to przedszkole było szkodliwe, nie cieszyłoby się taką renomą.
        • fajnyrobal Re: siostry zakonne... 11.04.14, 12:15
          W naszym mieście jest przedszkole prowadzone przez siostry serafitki. Pomimo paskudnego położenia tuż przy głównej ulicy, niewielkich rozmiarów placu zabaw ludzie z miasta i okolic walczą o przyjęcie dziecka do tej instytucji w zasadzie od urodzenia. Angielski, rytmika, tańce basen są normalnymi zajęciami a nie dodatkowymi. Siostry są ciepłe i opiekuńcze, grupy dzieci małe.
          W podstawówce przez 3 lata religię miałam z siostrą Klarą. To były jedne z najfajniejszych zajęć. Siostra miała dar niesamowitego opowiadania, umiała też słuchać, bardzo lubiła żartować, była troskliwa.
          W naszej parafii pracuje z młodzieżą siostra Agnieszka. Młodzi ją uwielbiają, pomimo, że jest wymagająca.
          W naszym hospucjum również pracują siostry zakonne. To jedne z lepszych pracownic.
          Żeby nie było tak słodko, też trafiłam na burkliwą i upierdliwą siostrę, ale wychodzę z założenia, że one przecież są też tylko ludźmi i tak jak wszędzie trafiają się dobrzy i źli.
          • fajnyrobal Re: siostry zakonne... 11.04.14, 12:22
            BTW, w byłym przedszkolu młodej najgorsze wychowawczynie, wrzeszczące i szarpiące dzieciaki posiadały mężów i własne potomstwo. Więc teza jakoby kobiety nie posiadające własnych dzieci nie nadają się do pracy z nimi jest mocno naciągana.
    • jowita771 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 22:15
      Uważam, że zakonnice to najgorsze środowisko, jakie może być i współczuję każdemu, kto był zmuszony być podopiecznym sióstr i był w jakikolwiek sposób od nich zależny. Jak pomyślę o domu dziecka, ośrodku dla niepełnosprawnych czy starszych ludzi prowadzonym przez zakonnice, to mi słabo. Byłam przez lata katoliczka i to mocno zaangażowana, byłam kilka razy w domach zakonnych, na szczęście tylko jako gość, więc niedługo, ale tyle suk na metr kwadratowy nie widziałam nigdzie indziej.
      • triss_merigold6 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 22:20
        Spójrz na to tak: - same kobiety, - bezdzietne, - niezaspokojone i z wypartym popędem seksualnym, - w hierarchicznej zamkniętej strukturze, - anonimowe, - zmuszone do milczenia i posłuszeństwa. To musi ryć psychikę + jest idealnym polem dla rozwoju wszelkich socjopatycznych odchyleń.
        • vilez Re: siostry zakonne... 10.04.14, 22:25
          Tak zasadniczo, to one nie wypieraja skutecznie popędu. Ta sztuka sie nie udaje. One go tylko specyficznie zaspokajają.
          • aandzia43 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 23:08
            Jak? Fanrtazjując na temat księży, jak panny na Oazie? Tłukąc podopiecznych?
            • vilez Re: siostry zakonne... 11.04.14, 06:53
              Sporo jest form seksu zastępczego.
    • 1maja1 Re: siostry zakonne... 10.04.14, 23:33
      podczas studiow na pierwszym i bodajze drugim roku, lata 1997-1999, czesto nocowalam u zakonnic w Katowicach. `siostry zakonne byly w porzadku, nie pamietam zadnych wiekszych nieprzyjemnosci z ich strony oprocz jednej delikwentki, ktora za kazdym razem kiedy tam przyjezdzalam ujadala za mna: juz tu nie przyjedziecie, studentki, ostatni raz tu jestescie, po cos ty przyjechala, itd, itp. no opryskliwa baba byla. zachowanie jej traktowalam z politowaniem i sobie tlumaczylysmy, ze pewnie przechodzi menopauze i rzucilo sie jej na dekiel. Ale nie powiem, nieprzyjemnie mi sie robilo, kiedy otwierala mi drzwi. Nie mozna sobie wyobrazic bolu tych dzieci, ktore przeszly przez pieklo, w gardle mam ogromnego gula, chce ryczec, krzyczec, i bezsilnosc mnie ogarnia, bo takie rzeczy dzieja sie codziennie!!!
    • myelegans Re: siostry zakonne... 11.04.14, 01:45
      Nie mialam zlego doswiadczenia z zakonnicami w mojej karierze katolicko-oazowej, ale forma zycia jak najbardziej nienaturalna.
      Czytalam kiedys wspomnienia bylej zakonnicy, osobista tesciowa byla najpierw na katolickim uniwersytecie dla kobiet, a pozniej nowicjacie 3 lata, zeznala, ze zakon zabijal w niej stopniowo wiare, wolna wole, samodzielne myslenie i humanitaryzm, dlatego wystapila, zeby uratowac siebie. Wiara zostala i jest zaangazowana w zycie koscioa, ale nie instytucji.
    • solejrolia Re: siostry zakonne... 11.04.14, 08:40
      moja córka chodziła do przedszkola katolickiego prowadzonego przez siostry (zakon kontemplacyjny, karmelitanki, myślę, ze to istotne) .
      w pierwszym , i w sumie drugim roku również, naszą rodziną bardzo się "zaopiekowano" siostry były delikatne, takie serdeczne dla dzieciaków oraz nas, rodziców. w ten sposób przez 2lata "przyzwyczaiły" nas do pewnego standarduwink. sama siostra dyrektor, no przekochana osoba! ale w zakonie jak to w zakonie- siostry zmieniały się, również w środku roku szkolnego, bo jedna siostra pojechała do innego zgromadzenia, druga siostra na misje, zmieniła się też dyrektor przedszkola, a dodatkowo moja córka trafiła do zerówki (wiekowo- awansem). i nastąpił szok. i niemiłe zaskoczenie. grupę zerówkową prowadziła sama siostra-dyrektor. niby osóbka miła, ale jednak kategoryczna, i ...o zupełnie innej mentalności.
      raz musiałam zrobić MEGA aferę. po skandalicznym zachowaniu siostry dyr. poszłam z aferą, a te kompletnie nie rozumiały, o co mi chodzi. (słowo przepraszam? chyba żart- zakonnice nie przepraszają!) w trakcie awantury siostra kazała mi zabrać dziecko z przedszkola, skoro jestem taka niezadowolona. "o nie, siostro, to zbyt proste rozwiązanie, co ja mam w kwietniu zrobić z dzieckiem, gdzie je umieścić?! ja żądam zmian tu i teraz" . uparłam się, bo miałam rację. miałam wydrukowane paragrafy etc. jako rodzic miałam prawo oceniać ich pracę jako pedagogów i mogłam się czepiać, (wszystkie, albo większośc była po studiach pedagogicznych na uniwersytecie).
      a że są bezkarne?
      są.
      zanim zrobiłam awanturę, to próbowałam pogadać z proboszczem, to uciał temat, nie chciał słuchać, bo on się nie wtrąca. więc na interwencję liczyć nie mogłam. a z kolei kuratorium powiedziało wprost, żebym próbowała najpierw sama rozwiązać problem, bo oni nie wiedzą (!) czy będą mogli mi pomóc.
      Po ukończeniu przedszkola przez córkę, wszyscy odetchneliśmy z ulgą. "witaj szkoło" w naszym domu było bardzo radosnym wydarzeniemsmile))
      Potem jeszcze były przeboje związane z przygotowaniem dziecka do komuni.
      znów się trafiła taka siostra- miła, a tak naprawdę bardzo sukowata. znów musiałam interweniować, ale tym razem usłyszałam słowo przepraszam. ale te niekończące się próby komunijne (od lutego! do czerwca, początkowo raz w miesiącu, ale potem cały kwiecień i maj,aż do czerwca były 4próby tygodniowo!!!!w innych parafiach próby dzieci miały wszystkiego 2-4próby, a my chyba ze 40. dzieci poszły do komuni tak zmęczone, tak zestresowane, że to był jakiś OBŁĘD!
      i tym sposobem, a bo jeszcze potem rocznica komunii (ale już z katechetką, na szczęście!), i koniec-
      młodą i mnie bardzo skutecznie siostry zniechęciły do uczestniczenia w życiu naszej parafii....
      staram sie trzymać jak najdalej od sióstr...uncertain

      Z tego co poznałam to środowisko, to w przedszkolu były tam młodziutkie dziewczyny, bardzo ciche ,nie zakompleksione ale bardzo nieśmiałe, w osobistych kontaktach serdeczne, ciepłe.
      ale były też starsze siostry, o nieco twardszym charakterze, wręcz dyspotyczne, nieprzyjmujące krytyki i zupełnie nie mające pokory (władza,ot co) .
      mój inny zarzut, siostry są nadambitne (niespełnione?) (np. w kółko przedstawienia, i przedstawienia, 4latki nie wyszły na ogród, bo znów ćwiczą do przedstawienia, i tak przez miesiąc, przedstawienie się odbyło, to szykujemy kolejne przedsatweinie, nie ma czasu an zabawę, ani an spacer, bo przedstawienie!...koszmar! a do komuni próby, próby, i spotkania! )
      ale to się łączy z moim NAJWAŻNIEJSZYM ZARZUTEM- te osoby są odrealnione i nie potrafią znaleźć balansu.nasze zakonnice nie są w izolacji, chociaż zakon kontemplacyjny, ale i tak nie mają pojęcia jak wygląda realne zycie poza zakonem, życie rodzinne, że my rodzice oprócz pracy mamy mnóstwo innych obowiązkow, i realne problemy, one o tym nie wiedzą, są upośledzone-sądzę, ze to wynika z tego, że jedna z sióstr jest kucharką, inna kierowcą, ta układa kwiaty na ołtarzu i jest to jej jedyny obowiązek, inne zajmują się tylko zakrystią. nie mają stresów, co do gara włozyć i za co opłacić prąd. to je upośledza. gdyby którakolwiek z nich miała ogarnąc życie na wielu płaszczyznach (tak jak musi to robić rodzic), no to sorry, ale zakonnica lezy i kwiczy.a powinny znać życie realne, i umieć myśleć samodzielnie, a nie ślepo wypełnaić wytyczne, skoro podjeły się pracy z rodzinami, i opieki nad dziećmi/ nauczaniem dzieci.

      co do wiary, i całej indokrynacji- nie mam żadnych zarzutów. nie tarfiły nam sie zadne fanatyczki. dzieci uczone były z wyczuciem i mogę napisać, ze siostry pomagały a nawet wyręczały rodziców w wychowaniu w wierze.
      • marzeka1 Re: siostry zakonne... 11.04.14, 16:05
        Solejrolio, jesteś pewna, że piszesz o karmelitankach bosych, zakonie kontemplacyjnym?
        Bo one są zakonem zamkniętym, nie prowadzą działalności "za zewnątrz", czyli przedszkoli - modlitwy to ok. 7 godzin dziennie + praca na rzecz wspólnoty + praca rękodzielnicza, z której się częściowo utrzymują. Normalny kontakt z karmelitanką bosą (także gdy przyjeżdża rodzina) jest przez kratę, tylko jedna z sióstr z reguły jest do kontaktu ze światem zewnętrznym- robi zakupy, wozi do lekarza, załatwia sprawy w urzędzie itp.?
        • solejrolia Re: siostry zakonne... 11.04.14, 21:46
          karmelitanki, ale nie bose. dokładnie mówiąc: Zgromadzenie Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus.
          a że kontemplacyjne napisałam, no bo wielokrotnie to powtarzano, i zapamiętałam. co to dokładnie oznacza w tym zgromadzeniu, to nie wiem.
    • kawka74 Re: siostry zakonne... 11.04.14, 09:28
      Chodziłam do szkoły prowadzonej przez zakonnice. Jeśli chodzi o ich stosunek do uczennic, było różnie, siostry były surowe, raczej życzliwe, czasem piramidalnie naiwne, niektóre były wyprane z poczucia humoru, ale wobec nas zwykle były w porządku.
      Jeśli chodzi o relacje wewnątrz zakonu, to była zupełnie inna sprawa - całkiem niezłe bagienko.
    • antyideal Re: siostry zakonne... 11.04.14, 10:09
      Mam w rodzinie zakonnicę i podczas sporadycznych kontaktów, tylko kilku w zyciu,
      uderzala mnie zawsze jej naiwnosc i oderwanie od zycia. Poza tym byla mila, delikatna,
      krucha, w obliczu dramatow rodzinnych sląca mnostwo cieplych słow i wsparcia.
      Jaka jest jako zakonnica - przynajmniej jeden z klasztorow, w ktorych przebywala, prowadzil osrodek dla ciezko uposledzonych dzieci - nie wiem.
    • kosmitka06 Re: siostry zakonne... 11.04.14, 11:23
      To zależy również od osoby i jej charakteru. Mam styczność z siostrami zakonnymi. Jedne są mniej otwarte inne bardziej, jedne bardziej rozrywkowe inne mniej, z jednymi da się normalnie porozmawiać z innymi nie. Ogólnie są dość "na czasie" przynajmniej te które znam wink
      Podczas imprez niektóre potrafią się fajnie wyluzować i co mnie zaskoczyło często znają teksty piosenek takich normalnych... lecących z radia tongue_out Tak więc nie tylko tych "kościelnych" słuchają wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka