cud_bogini_w_bikini
20.04.14, 10:18
w sumie przepraszam, że tak roboczo nazwałam, ale nawet nie wiem o jaki problem chodzi i jaka byłaby diagnoza. Nie chcę pisać szczegółów, ale w skrócie wygląda to tak.
Mam znajomą, która naście lat figuruje na liście bezrobotnych u UP. Do urzędu zgłasza się regularnie, pokornie bierze udział w szkoleniach i pojawia się u wskazanego potencjalnego pracodawcy (albo sama zanosi podanie, które ktoś tam w UP pomógł jej napisać) i zawsze jest ten sam schemat - po pracy na próbę pracodawca z niej rezygnuje, ponieważ albo nie jest kompletnie w stanie zorientować się czego od niej chcą albo jej tempo pracy jest zdecydowanie poniżej normy. Dziewczyna nie ma szans na zatrudnienie, bo ktoś musiałby przy niej stać dzień w dzień i mówić jej po kolei co ma robić. Najgorsze jest to, że ona nie udaje. Już w SP nauczyciele sugerowali dla niej szkołę specjalną, na co rodzice kategorycznie nie wyrazili zgody, wiem, że było darcie kotów, sprawa oparła się o kuratorium i skończyło się na klasie integracyjnej. Czy dla takich osób, które nie z własnej winy nie są w stanie podjąć pracy przewidziane są jakieś świadczenia? Wygląd fizyczny u niej nie zdradza niczego, podczas rozmowy ma się wrażenie, że rozmawia się z miłą aczkolwiek infantylną jedenastolatką - o pogodzie, ulubionej pomidorowej i wyczynach chomika. W tej chwili żyją jej rodzice ( w podeszłym wieku), więc ma utrzymanie.