Złe samopoczucie nie dawało i spokoju.
Badania zrobione, wszystko ok.
Lekarz pyta o ciążę. Ja mu mówię, że nie jestem, że mam mirenę.
Ale w weekend w domu zrobiłam test, później drugi.
Dwie kreski, znów dwie kreski.
Poleciałam potwierdzić u ginekologa.
Dziś jestem po usunięciu ciąży pozamacicznej.
Na szczęście bez komplikacji, jajnik ocalony.
Bo niby nie chcę mieć już dzieci, ale czułabym się niepełnowartościowa.
Zresztą w tej sytuacji też czuję się źle. Mam milion myśli.
A jakby to była normalna ciąża? A ja piłam alkohol, zupełnie o siebie nie dbałam(pod kątem ewentualnej ciąży)
Dlaczego nie ma stuprocentowej metody