Dodaj do ulubionych

Wekowanie-o co w tym chodzi?

05.06.14, 23:11
Dziewczyny zbliza się sezon na warzywa potrzebne do mojej ulubionej potrawy-lecza/o?smile

Chciałabym zrobic sobie jakiś zapas na zimę, zawsze mam takie plany ale pozniej nic z nich nie wychodzi.

Problem w tym ze sie boje, ze potruje dzieciakismile

Nie przekonuje mnie włozenie goracej potrawy do słoika przekrecenie go i juz?smile)
wydaje mi sie ze to sie zaraz zepsuje ile to moze tak stać dwa dni i szlak to trafi
Na jakiej zasadzie to działa?
Tesciowa czest mi mówi zebym robiac zupe w nadmiarze przelała ja do słoików odwróciła i mamn obiady na zapas ale cholera to obiady na zapas czy jak dla mnie niebezpieczeństwo zatrucia

Wiem ze to głupie ale mozecie mi to wytłumaczyć????plissmile
Obserwuj wątek
    • nanuk24 Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 05.06.14, 23:16
      Gotujesz sloiki z zawartoscia.
      Wkladasz leczo do sloika, zakrecasz sloik(ale nie do konca), wkladasz sloik do garczka z woda i gotujesz kilka(nascie minut), pozniej sloik wyciagasz, dokrecasz i stawiasz do gory dnem i czekasz az wystygnie . Finitosmile
      • beverlyja90210 Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 05.06.14, 23:19
        hmm tylko mi nikt o gotowaniu słoików nie mówił miałam tylko nalozyc potrawe przekrecic do gory dnem i to miało być finitosmile czyli tesciowa mnie okłaamała?smile
        Bo ja już widzę jak ja bojaca dusza gotuje sloiki i mi strzelaja po kuchni na takie atrakcje to ja sie nie piszesmile a mozna takie leczo zamrozić?

        • kk345 Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 05.06.14, 23:22
          Nie okłamała- zupie przechowywanej parę dni wystarczy, kiedy gorącą się wleje do słoika, ale przetwory na zimę trzeba zagotować- niektóre kika dni pod rząd.
          Wygulaj sobie czasy gotowania, to ważne
        • nanuk24 Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 05.06.14, 23:22
          Niektore przetwory sie po prostu zakreca i nie gotuje sloikow. Na przyklad, ja tak robie z suszonymi pomidorami: zalewam goraca oliwa, zakrecam, stawiam do gory dnem i czekam az wystygna. Jednak z jedzeniem typu leczo, golabki balabym sie zaryzykowac. Nawet przeciery pomidorowe jednak wole zagotowac.
          • fin-dus Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 06.06.14, 08:38
            Uprzejmie donoszę, że przeciery i sosy pomidorowe (z przyprawami) robiłam w tamtym roku. Z braku czasu i lenistwa do wyparzonych słoików wlewałam gorące sosy, zakręcałam i stawiałam do góry dnem. Nie zepsuł mi się ani jeden, a ostatnie spożyłam jakieś dwa tygodnie temu.
            • morgen_stern Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 06.06.14, 13:14
              Zrobiłam w zeszłym roku na próbę pomidory jako baza do sosów i też tak zrobiłam - wyparzyłam słoiki, wlałam gorącą zawartość, odwróciłam do góry dnem i tak sobie stały z godzinę (na wszelki wypadek). Zjadłam po kilku miesiącach, nic sie nie zepsuło.
            • nanuk24 Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 06.06.14, 23:19
              Dobrze wiedziecsmile
      • kk345 Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 05.06.14, 23:19
        I robisz to leczo bez cebuli i czosnku, bo one w wekach psują się najszybciej
        • spalona_gora Re: To bardzo ważne! 06.06.14, 08:01
          Z cebulą nawet gotowane się zepsują.
          • kk345 Re: To bardzo ważne! 06.06.14, 22:20
            A napisalam cos innego?
          • irina_katodina Nieprawda z tą cebulą 07.06.14, 09:50
            spalona_gora napisała:

            > Z cebulą nawet gotowane się zepsują.

            Od lat robię różne pasteryzowane sałatki (z kapustą, marchewką, burakami, papryką - zawsze z dodatkiem cebuli) - nigdy nic się nie zepsuło.
    • misterni Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 05.06.14, 23:22
      JA robię leczo na zimę, ale bez mięsa/kiełbasy. Mięso dodają dopiero przy podgrzewaniu zawartości słoika.
      • beverlyja90210 Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 05.06.14, 23:42
        Dziekuje wam bardzo dziewczyny za pomoc

        Ja jednak podziekuje a juz myslalam ze bedzie tak pieknie

        Nie nadaje sie do tego mam czarne mysli zaraz o tak jak pisałam strzelaniu słoikówsmile

        A co z tym mrozeniem wiecie moze??

        • nanuk24 Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 05.06.14, 23:46
          Ja mroze czasem nadmiar lecza, ale ja osobiscie mrozonych dan nie lubie. Rodzina zje od biedy. Czesto za to mroze fasolke po bretonsku i bigos. Osobiscie nie jem tego, rodzina je i nie narzeka. Wyjatkiem sa sos bolonez i pomidorowy do makaronu.
          • olewka100procent Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 05.06.14, 23:51
            do góry dnem to chyba można robić jak mamy zamiar otworzyć za parę dni, ale jeśli już chcemy na zimę to trzeba pogotować słoik w garze . Wekowanie stosuję sie przecież w gotowych daniach ze słoika typu gołąbki czy jakiś sos do makaronu, zresztą , przecież słoiczki dla niemowląt też są wekowane i dzieci jedzą więc nie ma takiej opcji żeby się zatruć
        • wiera-111 Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 05.06.14, 23:49
          Można leczo zamrozić bez problemu. A doświadczenie ze strzelającymi słoikami mam
          ( kuchnia do malowania smile) i strach przed zatruciem też. Lepiej zamrozic
          • capa_negra Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 06.06.14, 22:28
            Bo do gotowania słoików to się daje ścierkę czy inną szmatę na dno gara i gotuje na średniej mocy, a nie ile fabryka dała.
            Pasteryzuje przetwory od 25 lat i nigdy mi żaden słoik nie wystrzelił cokolwiek ktoś przez to rozumie.
        • burina Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 07.06.14, 02:03
          > A co z tym mrozeniem wiecie moze??
          >

          My wiemy, ale czy Ty wiesz? Mrożenie powstrzymuje tylko niektóre procesy gnilne i możesz nieumiejętnie zrobioną mrożonką zatruć rodzinę równie skutecznie, co źle zrobionymi wekami.
    • anika772 Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 06.06.14, 08:07
      Przy takich przekonaniach, daj sobie spokój. Nigdy nie będziesz spokojnie jadła zawartości tych weków.
    • spalona_gora Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 06.06.14, 08:07
      Hmm... Odwracanie to raczej w przypadku zapraw ogólnie odpornych na psucie typu konfitury. Takich potraw "obiadowych" to bym się nie odważyła. Ja leczo albo zagotowuję w słoikach (nie pamiętam ile minut, trzeba nakładać trochę niedogotowane, żeby się potem nie rozgotowało, nigdy mi żaden słoik nie strzelił) albo mrożę (trochę traci na smaku, ale niewiele).
      • magda.tyl strzelające słoiki 06.06.14, 08:22
        Czy jeśli pasteryzuję słoiki w garze pod pokrywą i słoik strzeli, to wywala pokrywę i leci po całej kuchni?
        Kilka razy zdarzyło mi się, że w czasie gotowania usłyszałam trzask, okazało się, że słoik pękł zazwyczaj jakoś tak przy dnie, ale nie było wybuchu na całą kuchnię. Gotuję słoiki w wielkim wysokim garze, zalewam wodą 3/4 wysokości słoików, dobrze robię?
        • antychreza Re: strzelające słoiki 06.06.14, 08:47
          A dajesz na spód garnka złożona kilka razy ściereczkę? Mogą pękać bo w czasie gotowania obijają się o dno garnka. Poza tym robię tak jak ty. Pasteryzuję tak pikle, nigdy nic mi nie wybuchło, słoiczki wytrzymują 2 lata (nie wiem czy wytrzymałyby więcej, zawsze zdążymy zjeść wcześniej). Dżemy i powidła leję gorące do słoika i odwraca, tez trzymają się po 2 lata. Teraz mam normalna piwnicę, to może spróbuje z leczo.
          • szmytka1 Re: strzelające słoiki 06.06.14, 09:25
            spoko, wytrzymują i po 5, mąż w zeszłym tygodniu odnalazl sloiki gdzieś sprzed 6-7 lat i zawartość ok testowaliśmy, ale nakrętki przerdzewiały. Wywaliłam bo nie wyglądało apetycznie, ale smakowo było ok.
          • spalona_gora Re: strzelające słoiki 06.06.14, 10:33
            > A dajesz na spód garnka złożona kilka razy ściereczkę?

            Ja też zawsze coś podkładam: albo ściereczkę, albo taką metalową kratkę jak pod żelazko.
        • daga_j Re: strzelające słoiki 06.06.14, 11:01
          Dajcie wskazówki krok po kroku.
          W sensie, że zrobiłam powiedzmy gorące leczo, takie gorące wkładam do zimnych (temp. pokojowa) ale wcześniej wymytych wyparzonych wiadomo, słoików. Zakręcam nie do końca, nie na siłę i co od razu wstawiam do garnka z wodą? ale nie powiedziałyście, czy ta woda ma być zimna czy już wrząca? Chyba bezpieczniej (żeby nie pękło) wstawić słoik z gorącą potrawą do równie gorącej wody a nie zimnej? I ktoś pisał, że to 3/4 wysokości słoika? I na dno ściereczka? I po odpowiednim czasie wyjmuję te gorące słoiki, odwracam od razu (po dokręceniu) pokrywką do dołu i też według przepisu stoją ileś dni, albo operację trzeba powtórzyć (ale jak wystygną to wstawiać wtedy do zimnej wody w garze i ma dość do wrzenia?) A potem mogę przechowywać gdzie chcę, w szafce na przykład czy muszę mieć piwnicę o odpowiedniej temperaturze całorocznej?
          • antychreza Re: strzelające słoiki 06.06.14, 11:10
            Woda powinna być przynajmniej gorąca. Przelewam do słoiczków jeszcze gorących po wyparzaniu. Szczerze mówiąc, nigdy nie bawiłam się w dokręcanie, wstawiam od razu zakręcone. Nigdy nie pasteryzowałam więcej niż raz. Słoiki trzymam potem normalnie na regale w kuchni, świeci na nie słońce, jak jest upał, to je grzeje, piklom nie szkodzi, leczo wyniosę do piwnicy ze względu na super cenną powierzchnię przechowywania w kuchni.
            • beverlyja90210 Re: strzelające słoiki 06.06.14, 12:23
              Zobaczcie co znalazłam, kiedy przeszukiwałam internet w poszukiwaniu porad nt. wekowania

              "Ja sprzątając kiedyś piwnicę u mojej babki, podobnie jak autor znalazłem słoiki z przetworami – dżem z aronii, marynowane grzybki i ogórki kiszone. Wszystkie przetwory robione w domu. Po naklejonym na pasku bandażu z datą – 1987 dla grzybków i aronii oraz 1988 dla ogórków. Słoiki pokryte grubą warstwą kurzu z przyrdzewiałą zakrętką. Babka nie wchodziła do piwnicy właściwie od czasu śmierci dziadka, w 1989. Porządek robiłem w 2001. Zaciekawiony zawartością, otworzyłem najpierw słoik z aronią. Galaretka, sam cukier słodka jak cholera o konsystencji żelu. Spróbowałem pół łyżeczki. Smak – o dziwo – najnormalniejszy w świecie, pomimo 14 lat leżakowania. Ogórki, odkroiłem kawałek jednego – jadalne. Może trochę za mocno ukiszone, ale twarde, chrupkie. Specyficzne dla mojej babki bo do kiszenia zawsze dawała liść porzeczki, dębu i wiśni. Ale wciąż bez oznak jakiegokolwiek zepsucia, zgnicia, czy innych tego typu historii. Co do grzybków, cholernie mocno czuć było ocet, to były marynowane podgrzybki. W ich przypadku, zjedzony został cały słoik. Do wódki, wraz ze znajomym. Żadnych zatruć, sensacji żołądkowych, niestrawności. A stały w słoiku 14 lat. Bez żadnych sztucznych konserwantów, tylko zwykły ocet, sól. Najbardziej zaskoczony byłem faktem, że żaden z tych przetworów nie był zepsuty. Żadnej pleśni, zapachu zgnilizny, stęchlizny, kompletnie nic. Dobre te grzybki były. Mojej żonie nigdy takie nie wychodzą."
              • spalona_gora Re: strzelające słoiki 06.06.14, 13:10
                No, dla mnie to nie jest żadna sensacja. Ja ostatnio odkryłam w spiżarce truskawki, które osobiście zaprawiałam zanim poznałam mojego męża. Poznałam go 12 lat temu, a truskawki mogłam zaprawiać nawet wiele lat wcześniej. Rodzina się rzuciła i kazała dokładnie przeszukać spiżarkę czy aby jeszcze jakieś słoiki z tej partii nie zostały, bo wyjątkowo dobry rocznik smile I to nie było moje pierwsze takie stare znalezisko (wcześniej zdarzały mi się takie u rodziców, np. grzybki w wodzie), więc nie miałam wątpliwości czy to można jeść czy nie. Za to leczo z cebulą nie wytrzymało nawet miesiąca (jeszcze wtedy nie wiedziałam o cebuli). Co do zasady: im mniej składników, a więcej cukru, soli, octu, tym większe szanse, że towar przetrwa w nienaruszonym stanie do następnej wojny.
          • gazdzinazdaleka Re: strzelające słoiki 06.06.14, 13:59
            Hmm, przyznam szczerze, że słoików nie wyparzam. No, może jedynie do galaretek owocowych, bo tych nie pasteryzuję, ale na wierzch nalewam nieco spirytusu. Słoiki wcześniej umyte, wysuszone, zakręcone i przechowywane w suchym miejscu przynoszę, odkręcam i wlewam gorącą zawartość (np. leczo bez kiełbasy, ale z cebulą, jak najbardziej). Zakręcam. Nie zawsze pasteryzuję od razu, czasem na drugi dzień. Do dużego gara ściereczka na dno, trochę wody (jakieś 1/3 wysokości słoików). I gotuję ile tam trzeba (w zależności od wielkości). I gotowe. Zupy często mrożę w małych porcjach (taki zwyczaj przejęty od teściowej serdecznego przyjaciela, u którego zawsze, o każdej porze, nawet ciemną nocą - a pracowaliśmy sporo - można było dostać michę gorącej zupy, smak do wyboru) i mam jak znalazł, zawsze do wyboru kilka smaków dla rodziny i niespodziewanych gości smile
    • to_ja_tola Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 06.06.14, 13:14
      Nie przekonuje mnie włozenie goracej potrawy do słoika przekrecenie go i juz?smile)
      wydaje mi sie ze to sie zaraz zepsuje



      robi się tak od wieków,a Ty się boisz,że potrujesz kogoś???big_grin
      • beverlyja90210 Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 06.06.14, 15:54
        wiem wiem ale co poradzićić kazdy ma swoje dziwactwasmile

    • loola_kr Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 06.06.14, 13:39
      ja już nic nie wekuję, zrobiłam fasolkę po bretońsku i grochówkę i wszystko się popsuło.
      Gotowałam po godzinie 3 dni pod rząd.
      Boje się otwierać słoiki z leczo.
      • beverlyja90210 Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 06.06.14, 15:54
        a no właśnie tyle roboty pozniej wszystko na nic, dlaczego boisz sie otwierać słoiki?
        • loola_kr Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 06.06.14, 23:04
          żeby się nie zdenerwować, że leczo też popsute smile
    • lorelailee Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 06.06.14, 14:13
      ja tak w sezonie pomidorowo-paprykowym robie przetwory- kupuje pomidory, papryke, olive- wszystko wlasnie podsmazam na olivie, do niektorych dodaje tez ostre chilli, no i sol, potem do blendera, miksuje (ale mozna tez zostawic jak ktos lubi nie zmikowane), i gorace, do wyparzonych sloikow (koniecznie!) z dobra, nie zardzewiala ani uszkodzona zakretka, wlewam, zakrecam, stawiam do gory dnem i stoja sobie tak do ostygniecia. Potem normalnie wytrzymuja nawet i rok- dluzej nigdy sie nie uchowaly bo zaraz wszystko zjadamy smile a jesli boisz sie ze otrujesz kogos- jesli okdrecisz taki sloik zima i zobaczysz ze jest nalot plesni albo ze skwasnialo, czy tez pachnie zle no to wyrzucasz.
      • lorelailee Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 06.06.14, 14:15
        aha, jeszcze powiem wam ze moja mama te sloiki tak wekuje czy tez gotuje z zawartoscia nie w garnku z woda a np. w piekarniku. Tylko jak konkretnie to nie wiem? pewnie w googlach jest przepis smile
        • beverlyja90210 Słoiki w Biedronce:) 06.06.14, 15:57
          Zapomniałam wam napisać w Biedronce będą teraz słoiki nie wiem czy dobra cena nie znam sie na słoikach ale chyba ok

          www.biedronka.pl/pl/product,id,1394,name,sloiki-z-zakretkami
    • demonii.larua Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 06.06.14, 16:15
      Takie wekowanie o którym mówisz nie wystarczy na zimowanie, na krótki okres tak jeśli dobrze "zassa". Normalnie trzeba zapasteryzować i już. Czasem jakiś słoik skiśnie, ale to po pierwsze widać lub czuć, po drugie dobre zakrętki gwarantują sukces niemal w stu procentach smile
      • joannab-o Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 06.06.14, 23:01
        demonii.larua napisała:

        > Takie wekowanie o którym mówisz nie wystarczy na zimowanie, na krótki okres tak
        > jeśli dobrze "zassa". Normalnie trzeba zapasteryzować i już. Czasem jakiś słoi
        > k skiśnie, ale to po pierwsze widać lub czuć
        Pasteryzowane to dodatkowa robota, zużycie energii i parowanie mieszkania. Absolutnie niepotrzebne. Robię od wielu lat (sama papryka i pomidory), nakładam wrzące do wyprażonych w piekarniku słoików, odwracam do góry dnem i tak również przechowuję do następnego sezonu.
        Parę słoików w ciągu kilku lat mi się popsuło, zwykle z powodu niedopasowania zakrętki, potwierdzam - nie da się tego przegapić. Jeśli się bierze słoik zassany, to zawartość nie może być zepsuta ani trująca.
        • vvipp Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 07.06.14, 08:08
          Po co odwracać do góry dnem, żeby wyglądało mniej apetycznie?
          Nie odwracam nigdy, przykrywam kocem, żeby było dłużej gorące i zasysa wieczka.
          • joannab-o Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 07.06.14, 08:30
            vvipp napisała:

            > Po co odwracać do góry dnem, żeby wyglądało mniej apetycznie?
            > Nie odwracam nigdy, przykrywam kocem, żeby było dłużej gorące i zasysa wieczka
            • joannab-o Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 07.06.14, 08:34
              joannab-o napisała:

              > vvipp napisała:
              >
              > > Po co odwracać do góry dnem, żeby wyglądało mniej apetycznie?
              > > Nie odwracam nigdy, przykrywam kocem, żeby było dłużej gorące i zasysa wi
              > eczka
              sorry, zaspana jestem wink
              Widocznie można przykryć kocem i też będzie dobrze. Dla mnie jednak prościej odwrócić. I trzeba by było wkładać pod koc na bieżąco, a nie nałożyć wszystko, a potem przykryć, bo część słoików mogłaby juz krytycznie wystygnąć, jeśli się robi dużo albo niewprawnie (powoli).
    • mruwa9 Re: Wekowanie-o co w tym chodzi? 07.06.14, 01:19
      ja poza ogorkami, kapusta i borowkami nic nie zaprawiam. Zamrazam. Szybko, latwo i skutecznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka