Dodaj do ulubionych

pułapki rutyny

11.06.14, 01:04
Kilka wypowiedzi w wątku o zapomnianym dziecku które zmarło w nagrzanym samochodzie skłoniło mnie do przemyśleń i nasunęło parę pytań.

Otóż, dzień w dzień realizuję pewien stały harmonogram i pewną rutynę. Wiele rzeczy robię w związku z tym odruchowo, automatycznie, nie myśląc o tym. Zdarza mi się w związku z tym zrobić coś totalnie od czapy (np umyć włosy żelem pod prysznic bo stał w miejscu szamponu, albo polać keczupem kanapkę z nutellą) Miałyście takie sytuacje gdy wpadłyście w pułapkę rutyny i zrobiłyście nieświadomie coś głupiego? Mnie się nie przytrafiło nic groźnego, raczej rzeczy, z których po fakcie mogę się pośmiać i wyciągnąć nauczkę.

Ale dotarło do mnie, że może po prostu zawsze miałam szczęście i najdurniejsze, najkoszmarniejsze w skutkach pomyłki mnie ominęły.
Obserwuj wątek
    • menodo Re: pułapki rutyny 11.06.14, 01:07
      jesteś trollem, prawda?
    • minor.revisions Re: pułapki rutyny 11.06.14, 01:23
      w czasie studiów miałam klienta, którego biuro się znajdowało na moje trasie na uczelnię. Szam do niego na umówione spotkanie i się zorientowałam, że jest coś nie tak, jak w hallu szkoły się zaczęłam zastanawiać, do której katedry powinnam iść.
    • jola-kotka Re: pułapki rutyny 11.06.14, 02:08
      Nie ale pewnie tylko dlatego że mnie rutyna by zabiła i ja tak układam sobie życie żeby jej nie było. Rutyna to wróg wszystkiego w każdej sferze życia dobrze nie wróży. Jest zabójca związków.
      • kk345 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 15:34
        Chyba nie zrozumiałaś pytania...
        • jak_matrioszka Re: pułapki rutyny 11.06.14, 16:55
          Codzienne mycie zebow to tez rutyna, tudziez mycie innych czesci ciala, a sadzac po zapachu to wielu ludzi walczy z rutyna jak jola-kotka, zeby ich rutyna nie zabila wink
    • lady-z-gaga Re: pułapki rutyny 11.06.14, 12:30
      Każdy ma w zanadrzu historyjki (swoje albo najbliższych) o "skradzionym" samochodzie, ktory po prostu stał sobie zaparkowany gdzie indziej, niz zwykle
      i chwile, kiedy próbujemy sobie przypomniec, czy zamknelismy drzwi na klucz albo czy wyłaczylismy żelazko, bo czynności wykonywanych automatycznie czasem w ogole nie rejestrujemy
      rutyna sprawiła, że przewędrowałam kiedyś całą trasę do klubu fitness z workiem smieci w dłoni - smietnik był na moim osiedlu, ale zapomniałam, co niosę, a zajęte ręce to moja codzienność i dobrze mi się szło smile
      Zgubienie czy zapomnienie o dziecku nie mieści się w kategorii zwykłego roztargnienia, to musiał byc najtragiczniejszy splot okoliczności, ktore i tak nigdy nie staną się usprawiedliwieniem.
    • lola211 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 12:36
      Zdarza sie, jesli chodzi o drobiazgi.
      Ale jesli chodzi o sprawy wazne to jednak sie mysli.
      • miliwati Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:17
        lola211 napisała:
        > Zdarza sie, jesli chodzi o drobiazgi.
        > Ale jesli chodzi o sprawy wazne to jednak sie
        mysli.

        No więc NIE. Setki (i to nie jest figura retoryczna) samolotów rozbiło się, bo piloci wykonywali rutynowe czynności i nie byli w stanie zwrócić uwagi na to, co się dzieje dookoła. A nie powiesz mi chyba że prowadzenie samolotu nie zalicza się do "spraw ważnych".
        • aneta-skarpeta Re: pułapki rutyny 11.06.14, 16:14
          ok, ale np bezwiednie zamykamy drzwi czy wyłaczamy żelazko

          ale jak bierzemy dziecko, worek pieniedzy z banku, niesiemy tort lodowy to się na tym skupiamy.

          wiem, że nie każdy

          btw ciekawa jestem czy ludzie w pracy tez tak o wszystkim zapominają?
          • minor.revisions Re: pułapki rutyny 11.06.14, 17:06
            > ale jak bierzemy dziecko, worek pieniedzy z banku, niesiemy tort lodowy to się
            > na tym skupiamy.

            tortu lodowego czy worka z pieniędzmi się nie nosi cały czas ze sobą i woadomo, że ma się go tylko na krotki czas
            dziecko to zupenie co innego, bo raz, że jest obecne na co dzień, więc nie jest jakimś ekstraordynaryjnym wydarzeniem, zatem, jego obecność powszednieje, bo gdyby tak nei byo, to by się niczego nei dało zrobić, dwa - ponieważ zazwyczaj przez część dnia dziecko jest u opiekunów/w żłobku/przedszkolu/z drugim rodzicem, to człowiek nie ma odruchu sprawdzania cały czas, gdzie jest dziecko.

            > btw ciekawa jestem czy ludzie w pracy tez tak o wszystkim zapominają?

            oczywiście, tyle, że zazwyczaj to nei niesie skutków śmiertelnych, więc nawet tego nei zauważają. Nigdy ci się nie zdarzyło wejść do jakiegoś pokoju i zapomnieć, po co tam w ogóle wchodzilaś? (to zjawisko jest zbadane naukowo).
            • nanuk24 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 20:23
              > oczywiście, tyle, że zazwyczaj to nei niesie skutków śmiertelnych, więc nawet t
              > ego nei zauważają.

              Niekoniecznie, rutyna lekarzy zabija pacjentow, rutyna kierowcow niekiedy powoduje tragedie, budowlancow takze. Mozna by mnozyc ilosc zawodow wykonywanych przez ludzi, ktorych gubi rutyna.
    • mejerewa Re: pułapki rutyny 11.06.14, 12:59
      Ja wierzę, że te pułapki mogą być tragiczne. Zwłaszcza gdy to dziecko stanie się nietypowym elementem automatycznego działania.

      Odebranie dziecka ze szkoły w pierwszej klasie było dla mnie codziennością, nie sądzę żebym o tym zapomniała. Zazwyczaj szłam pieszo, kiedyś podjechałam autem wracając skądś i kiedy już wychodziłyśmy ze szkoły automatycznie poszłam pieszo stałą trasą. Wieczorem zauważyłam, że "samochód mi ukradli" i dopiero po dłuższej chwili przypomniałam sobie, że został pod szkołą.

      Znajomy tak wrócił z pracy bez roweru, rano pojechał rowerem, wrócił autobusem, ale w kasku rowerowym. Założył kask i plecak, ale po wyjściu z siedziby nie poszedł po rower przypięty do bramy, tylko na przystanek autobusowy, bo głównie tak wracał. Rano włożył kask i poszedł do piwnicy po rower i się zdziwił, że nie ma śladów włamania.

      Przełamanie rutyny i automatycznych zachowań wymaga starań i świadomości. Mój mąż bardzo rzadko odbiera dzieci i nie ma nawyku, że musi w pracy spoglądać na zegarek czy to już pora wyjścia. Jak jest taka potrzeba, to nastawia sobie w komórce sygnał "odebrać ze szkoły" i nie mogę go oskarżać, że nie myśli w ciągu pracy o domu i dzieciach, bo w pracy koncepcyjnej to jest bardzo trudne i niepotrzebnie rozprasza. Niektórzy potrafią oddzielić czas na skupienie w pracy i czas dla rodziny, zresztą wiele zawodów wymaga takiej koncentracji.




      • tabakierka2 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:07
        wyszłam z koszykiem ze sklepu, poszłam do pobliskiej księgarni i ekspedientka powiedziała mi, że mam koszyk z marketu.
        Na studiach przyszły mąż czasami po mnie przyjeżdżał i zwykle parkował w tym samym miejscu. Miał zielony samochód. Kiedyś wsiadam do samochodu, patrzę, a tam jakiś zdziwiony koleś tongue_out też miał zielone auto, zbliżonej wielkości.
        Nic tragicznego w skutkach, na szczęście.
    • mw144 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:19
      1. Wyglądam przez okno i myślę: o, jakiś biały samochód stoi, ciekawe kto przyjechał (2 dni wcześniej zmieniłam samochód na tenże właśnie, zmieniła się i marka i kolor).
      2. Moja trasa z pracy: A. odbiór dziecka z przedszkola, B.odbiór drugiego ze szkoły, C.dom. Któregoś dnia szkolne miało skrócone lekcje, więc pomyślałam, że najpierw je odbiorę. Odebrałam i dopiero pod domem zorientowałam się, że zapomniałam pojechać po młodsze.
    • wuika Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:24
      To samo z jeżdżeniem na pamięć. Ile jest stłuczek, jak w ramach remontu, czy czegoś tam, dotychczasową jednokierunkową ulicą można pojechać w obie strony. Albo jak zmienią pierwszeństwo. To są przykłady pierwsze z brzegu.
    • tol8 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:28
      1. Odwożąc dzieci do szkoły, wysadzam je przed bramą, po czym zawsze zawracam w pierwszej uliczce tyłem. Któregoś dnia pod szkołą, na wąskiej drodze, był wielki korek, więc stwierdziłam, że od razu zawrócę i kawałek dzieci się przejdą. Zawróciłam i RUTYNOWO po wrzuceniu biegu pojechałam do domu. Na najbliższym skrzyżowaniu zorientowałam się, że coś jest nie tak.
      2. Zazwyczaj w dniu zebrań w szkole odbierałam dzieci po lekcjach i odwoziłam na czas zebrania do domu. Pewnego dnia, byłam tuż po pracy, wpadłam na zebranie spóźniona, dysząc rzuciłam Dzień dobry i siadłam w ławce. Po 10 min zorientowałam się, że w świetlicy na dole czeka moje dziecko smile
      • iwoniaw Kluczowe: 11.06.14, 14:29
        CytatPewnego dnia, byłam tuż po pracy, wpadłam na zebranie
        > spóźniona, dysząc rzuciłam Dzień dobry i siadłam w ławce. Po 10 min zorientował
        > am się, że


        No właśnie - po 10 minutach (!) A nie miałaś dziecka pod bezpośrednią opieką tuż przed zdarzeniem.
        • minor.revisions Re: Kluczowe: 11.06.14, 17:11
          ale co tu jest niby kluczowe?
          ide o zakład, że gdyby ona przemawiała na tym zebraniu i od tej przemowy by zależały jakieś ważne rzeczy, to przypomniaaby sobie po zakończeniu zebrania.
        • nanuk24 Re: Kluczowe: 11.06.14, 20:33
          Tylko, ze wystarczy wlasnie te 10 minut i moze byc juz po dziecku.
    • mamasiasiulki Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:29
      Wylegując się w wannie usłyszałam dźwięk komórki, odruchowo "odebrałam"... kostkę trzymanego w dłoni mydła.


      Nie mogąc znaleźć "zasianego" w mieszkaniu telefonu komórkowego wykręciłam swój numer ze stacjonarnego, a gdy odezwał się z wnętrza pokoju... pobiegłam odebrać, bo ktoś dzwoni...


      Ja też nie miałam niebezpiecznej wpadki, ale głównie dlatego, że świadoma własnego roztargnienia rzeczy ważne (np. czy wyłączyłam żelazko, kuchenkę i tp.) sprawdzam przed wyjściem po trzy razy.
      • mamasiasiulki Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:36
        A odnośnie tego ojca - ZAWSZE dzwonimy do siebie z mężem po odwiezieniu dzieci. Nie, nie boję się, że zapomnę o własnym dziecku - tak jakoś, po prostu - z ciekawości, jak "poszło", czy nie było płaczu, czy wychowawcy o czymś nie mówili. Inna sprawa, że poniekąd rozumiem (nie usprawiedliwiam!) tego ojca - o tej porze dziecko mogło zwyczajnie usnąć w foteliku... Tragedie się zdarzają i będą zdarzały - dobrze, że się je nagłaśnia, bo ktoś może w przyszłości zachowa większą ostrożność, a ktoś inny - czujność. Serce mi się ściska, jak pomyślę, że to mogłoby być moje dziecko - to, czy chłopczyk z Ursynowa sprzed trzech dni, czy każde inne. Wolę jednak nie myśleć...
    • gaskama Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:31
      Tak, wpadałam w pułapki rutyny. Od drobnych spraw, w stylu wrzucenie resztek jedzenia do zmywarki i wrzucenie talerza do śmietnika, do wyjechania w wolny od pracy dzień po zakupy i wylądowania 20km dalej pod biurem. Przejechanie z synem na tylnym siedzeniu szkoły i pojechanie prosto do pracy. Zostawienie wielokrotnie zakupów w lodówce w pracy, w tym tortu urodzinowego męża (do pracy mam 20 km). Można by wiele wymieniać.
    • inguszetia_2006 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:32
      Witam
      Zapomniałam jak się jeździ samochodem. Wsiadłam rano do samochodu, zgłupiałam, umarłam z nerwów, że mam amnezję. Wysiadłam, wsiadłam z powrotem i odjechałam. Albo jadę sobie, jadę, zaczyna padać deszcz, raczej ulewa to była, i myślę - "kurczę, jak się włącza wycieraczki?";-P Nie przypomniałam sobie na tej trasie. Czym bardziej myślałam, tym bardziej tam nie było ani Kubusia ani miodu. Nie muszę mówić, że wiem, jak się włącza wycieraczki, prawda?
      Pzdr.
      Ing
      • tabakierka2 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:34
        ja przeraziłam męża, kiedy wsiadłam po 8latach nie prowadzenia auta i zapytała czy gaz jest po prawej czy po lewej. Poźniej powiedział mi,że widział moją jazdę autem w ciemnych barwach.
      • vilez Re: pułapki rutyny 11.06.14, 16:52
        Ja w ten sposób zapominałam, gdzie jest gaz, a gdzie hamulec sad Skutek: nie jeżdżę.
        • tabakierka2 Re: pułapki rutyny 12.06.14, 08:20
          vilez napisała:

          > Ja w ten sposób zapominałam, gdzie jest gaz, a gdzie hamulec sad Skutek: nie j
          > eżdżę.

          przypomnieć sobie i jeździćsmile taka moja radasmile
    • mary_lu Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:36
      Nie mogę czytać tamtego wątku, sam tytuł mnie zabija! Bo mam pięciolatka, a wiem, że taki numer to w moim stylu sad

      Wczoraj mąż wrócił nabuzowany emocjami z pracy, bo też przeczytał o tej tragedii, powtarzał "co za bydlę", a wtedy zapytałam go, jak sądzi, czy mogłabym odwalić coś takiego? Dzisiaj zadzwonił do mnie z pracy głównie po to, żeby mi się pożalić, że zasiałam mu w głowie taką straszną wizję, której nijak nie może się pozbyć.

      U nas w rodzinie jest kilka takich osób, nawet mamy hasło "kuń mi się włączył", czyli tak jak koń z puszczonymi lejcami, którego właściciel się schlał, wróciliśmy stałą drogą do domu.
      • minor.revisions Re: pułapki rutyny 11.06.14, 17:18
        mary_lu napisała:

        > Nie mogę czytać tamtego wątku, sam tytuł mnie zabija! Bo mam pięciolatka, a wie
        > m, że taki numer to w moim stylu sad

        można zapobiec większości z tych tragedii, nakazując wszystkim żłobkom i przedszkolom, żeby dzwonily do rodzicow nieobecnych dzieci o, powiedzmy, 9 rano (czyi zanim sie zrobi fest gorąco), zeby sie upewnic, czy sa pod opieka, czy przychodza tego dnai do placówki. O dziwo, u nas wszystkie szkoly podstawowe i srednie maja automatyczny system - jak dzieck osie spoznilo ub nie przyszlo tego dnai do szkoly, jest telefom i maszynka o tym informuje. Jakos nie ma tego w placówkach dla maluchow - ale myślę, że można się z przedszkolankami umówić, żeby dzwoniły. I podejrzewam, że nei będzie, raczej przeforsuje się prawo, nakazujące montowanie w każdym samochodzie jakiegoś czujnika ruchu (coś na ksztat kamerek z tyłu samochodu, które zdaje się mają niedugo być obowiązkowe, przynajmniej w USA).
    • landora Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:36
      Wiele razy zalewałam wrzątkiem pusty kubek. Kilka razy nie zarejestrowałam braku kubka i zalałam wrzątkiem blat tongue_out
      Poszłam na spacer z psem, zapominając psa.
      Poszłam na przystanek z workiem ze śmieciami w ręce - zapomniałam wyrzucić po drodze.
      Notorycznie wyciągam soczewki zapominając, że dzisiaj ich nie miałam na oczach.
      Więcej nie pamiętam, ale takie rzeczy zdarzają mi się często - na szczęście dotąd nic spektakularnego.
      • myelegans Re: pułapki rutyny 11.06.14, 15:19
        Cytat Notorycznie wyciągam soczewki zapominając, że dzisiaj ich nie miałam na oczach. zdarzylo sie wiele razy z.... tamponem (sie rumieni). W panice chcialam jechac na pogotowie, z nie mieszkam nawet w Gdansku wink
        • japanunieprzerywalempanieposle Re: pułapki rutyny 11.06.14, 16:53
          yyy a co powiecie na obudzenie sie z dwoma...
          • myelegans Re: pułapki rutyny 11.06.14, 19:39
            powiem, ze jestes miszczem w zakladaniu tamponow, ze sie zapytam rownlegle, czy rzadkiem tam sobie mieszkaly smile
            • japanunieprzerywalempanieposle Re: pułapki rutyny 20.06.14, 18:30
              nie pamietam, pamietam tylko szok po ujrzeniu dwoch sznurkow.
    • run_away83 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:38
      No to teraz ja.

      Zazwyczaj zalatwiam wszystko mając co najmniej jedno dziecko (najmłodsze, w chuście lub wózku). Niedawno zostawiłam całą trójkę z mężem i pojechałam do sklepu. W sklepie chodziłam sobie z koszykiem między półkami i wybietałam zakupy. Po wrzuceniu kilku rzeczy do koszyka chciałam iść dalej i odruchowo wyciągnęłam rękę by złapać za rączkę wózka (którego oczywiście nie było, bo dziecko zostało w domu). Zaliczyłam dobrą minutę dzikiej paniki, że zgubiłam w sklepie wózek z dzieckiem, albo że mi je ktoś porwał. Dopiero po chwili się ocknęłam, że zostawiłam komplet potomstwa w domu. Teraz chce mi się z tego śmiać, ale w tamtym momencie omal nie dostałam zawału.

      Mam też na koncie: zatrzaśnięte drzwi do mieszkania, ja bez kluczy, rodzice wyjechali na weekend (jak jeszcze byłam nastolatką), zatrzaśniętą w bagażniku auta torbę z kluczykami od owego auta, telefonem, kluczami od domu (musiałam wrócić do szkoły skąd chwilę wcześniej odebrałam najstarsze dziecko i poprosić by zadzwonili do mojego męża, bo nawet nie pamiętalam numeru); wyjazd na weekend z pieluchowym dzieckiem bez ani jednej pieluchy na zmianę, wyjazd na ferie zimowe bez ciepłej kurtki.

      Ahha - parasolki są dla mnie towarem jednorazowego użytku. Jak gdzieś odłożę lub powieszę, to na bank już nie zabiorę. Szacuję, że zostawiłam w tramwajach, autobusach, salach wykładowych, kinach, knajpach, parkach i cudzych samochodach około setkę paradoli i parasolek.
    • helufpi Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:39
      Ja nie jestem roztargniona, ale przeraża mnie duże roztargnienie u ludzi, szczególnie u starszych z rodziny. Zawsze się wtedy zastanawiam, czy to już początek demencji.
    • melmire Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:42
      Nie moje, znajomych. Urodzilo im sie trzecie dziecko i cos w zawiazu z tym mieli zalatwic u notariusza w miescie. Wiekszy wyjazd, okazja taka bardziej uroczysta, mieli pojechac wszyscy. U notariusza sie zorientowali ze zapomnieli...noworodka, ktory zostal w domu zapakowany do drogi w nosidelko. Dwoje doroslych i jedno juz wieksze kumate dziecko, NIKT nie zauwazyl.
    • pederastwa Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:43
      To wcale nie jest tak rzadka sprawa. I też czytając o takich sprawach mam gulę w gardle z dwóch powodów. Po pierwsze, strasznie żal dziecka ale i nieszczęsnego ojca. A po drugie, bo mam dreszcz grozy na plecach na myśl o popełnieniu podobnego błędu. A swoich niedoskonałości jestem bardzo świadoma i wiem, że autopilot mi się często włącza.
      Polecam artykuł:
      naukonauci.blog.polityka.pl/2014/06/11/zabojczy-grzech-pamieci/
    • niecierpek_25 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:45
      - Jakiś czas temu byłam z chłopakiem na pokazie filmowym połaczonym z koncertem, który generalnie okazał się nudny.
      Postanowiliśmy wyjść, ja poszłam po drodze do toalety, po wyjściu przed klub udałam się na parking, wsiadłam do auta i zaczęłam wyrażać swoje opinie na temat koncertu.
      Jakież było moje zdziwienie gdy "mój " chłopa się odezwał.
      Co ciekawe ani kolor, ani marka się nie zgadzały big_grin

      - Zgubiwszy w mieszkaniu okulary, kolczyki, notes itp. wielokrotnie chciałam puścić na nie sygnał

      - Kiedyś próbowałam wrócić po pracy do mieszkania, w którym nie mieszkałam już od lat i zorientowałam się pod blokiem, bo coś mi nie pasowało...

      -
      • landora Re: pułapki rutyny 11.06.14, 15:47

        - Zgubiwszy w mieszkaniu okulary, kolczyki, notes itp. wielokrotnie chciałam puścić na nie sygnał

        Myślałam, że tylko ja tak mam.
    • mamma_2012 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:45
      Córka juz duża, wiec sama wsiada do samochodu, czasem z torbami zamiast na przednie siedzenie siada z tylu. W porannym zamieszaniu zaczęłam ja wieźć do szkoły i nagle we wstecznym zobaczyłam jak goni samochód.
      Wiele razy jadąc jakaś rutynowa trasa zapominam, ze gdzieś miałam zboczyc, zatrzymać sie. Kiedyś zorientowałam sie w połowie drogi do pracy, ze wioze ze sobą córkę (ta zasluchana w muzykę tez wyłączyla myślenie).
      Mój partner zapomniał ze dwa razy odebrać dziecka ze szkoły.
      I co najgorsze (najlepsze), wiele razy wpadalam w panikę, bo w foteliku nie było dziecka, które zwykle gdzieś ze mną jeździ i to idiotyczne uczucie, zanim przypomne sobie, ze wcald go tam byc nie powinno (trwa sekunde, ale to wtedy jak wiecznosc), bo go nie zgubiłam, a został w domu jest u babci itp.
    • mozambique Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:49
      wszystskim ofiarom "niewyłączonego żelazka" i "niezamknietych dzrwi" polecam sposób 100% skuteczny

      otóz po wyłączeniu owego żelazka i po zamkknieciu drzwi na klucz nalezy na sekunde stanąc w miejscu i glosno i wyraźnie powiedziec w przestrzen WYŁĄCZYŁĄM ZELAZKO albo ZAMKNELAM DRZWI
      mózg zarejestruje ten fakt jako najswieższy i potem gdy o tym pomyslimy - przywola go.

      Sprawdzone w praktyce, dziala !
      • mamasiasiulki Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:53
        Podobnie robię smile))
      • miliwati Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:54
        mozambique napisała:
        > wszystskim ofiarom "niewyłączonego żelazka"
        i "niezamknietych dzrwi" polecam sp
        > osób 100% skuteczny
        >

        No więc NIE. Japończycy wpadli na pomysł że dla bezpieczeństwa pracownicy kolei mają przy przechodzeniu przez tory sprawdzić jedną stronę, pokazując ją ręką i mówiąc "nie ma pociągu" i potem drugą stronę tak samo. Wypadki dalej się zdarzały.
        • aneta-skarpeta Re: pułapki rutyny 11.06.14, 16:20
          bo może machali bezmyslnie łapami i klepali, bez patrzenia. jakby spojrzał i głosno powiedział to by był skupiony na tym co widzi i poza samobójcami nikt nie wszedłby pod pociąg
          chodzi o to, zeby na chwile przystanąć i się skupić i zastanowic sie, a nie latac jak kot z pecherzem robiąc milion rzeczy na raz
          • minor.revisions Re: pułapki rutyny 11.06.14, 17:27
            > chodzi o to, zeby na chwile przystanąć i się skupić i zastanowic sie, a nie lat
            > ac jak kot z pecherzem robiąc milion rzeczy na raz

            dahling, gdybyś miała się na każdej rzeczy świadomie koncentrować, to byś nie byla w stanie niczego zrobić. Spróbuj prowadzić samochod ja za pirrwszych dni nauki, za każdym razem powtarzając sobie: "teraz sprzęglo, teraz bieg....."
            Nie bez powodu ewoucja wyksztaciła w nas umiejętność rozwinięcia rutyny i przeyzwyczajeń, ci, którym się nei udało, już dawno wyginęli, bo na dłuższą metę to jest korzystne. rzecz w tym, że w tej chwili od udzi się oczekuje, że będą zbyt wiele rzeczy ogarniać na raz, przy czym ogrom z nich nie ma tak naprawdę znaczenia, ale myślisz, że ma. Na przyklad świat się nei zawai, jeśli pójdziesz do roboty w dwóch różnych butach, ale jednak oczekuje się od ciebie, że zwrócisz uwagę na to, co zakładasz na nogi. No niestety mozg ma ograniczoną możliwość przetywarzania danych w jednym czasie.
          • miliwati Re: pułapki rutyny 11.06.14, 22:50
            aneta-skarpeta napisała:

            > bo może machali bezmyslnie łapami i klepali, bez patrzenia. jakby spojrzał i gł
            > osno powiedział to by był skupiony na tym co widzi i poza samobójcami nikt nie
            > wszedłby pod pociąg
            > chodzi o to, zeby na chwile przystanąć i się skupić i zastanowic sie, a nie lat
            > ac jak kot z pecherzem robiąc milion rzeczy na raz

            Myślisz że nie da się mechanicznie odklepać "kluczeodłożone"?

        • b.bujak Re: pułapki rutyny 11.06.14, 19:32
          miliwati napisała:

          Japończycy wpadli na pomysł że dla bezpieczeństwa pracownicy kolei
          > mają przy przechodzeniu przez tory sprawdzić jedną stronę, pokazując ją ręką i
          > mówiąc "nie ma pociągu" i potem drugą stronę tak samo. Wypadki dalej się zdarz
          > ały.

          nie jestem pracownikiem kolei, a pracownikiem japońskiego koncernu - na terenie firmy obowiązuje mnie opisywany przez Ciebie gest, używam go wielokrotnie w ciągu dnia... niejednokrotnie również poza firmą - to silny nawyk smile ale nie walczę z nim zbytnio, bo jednak jest w nim jakaś wyższość nad zwykłym "rzuceniem okiem"

          w temacie wątku: są u nas dwa wejścia na teren firmy, oba oddalone sporo od siebie z osobnymi parkingami; pewnego razu wyjątkowo zaparkowałam na tym drugim, wychodząc z pracy poszłam na autopilocie i szukałam auta, tak, gdzie zawsze... banał smile
      • jolunia01 Re: pułapki rutyny 20.06.14, 19:08
        mozambique napisała:

        > wszystskim ofiarom "niewyłączonego żelazka" i "niezamknietych dzrwi" polecam sp
        > osób 100% skuteczny...

        Na żelazko mam jedyny niezawodny sposób: nie prasuję niczego przed wyjściem/wyjazdem (w ogóle opuszczeniem mieszkania) od czasu jak wracałam z drogi 5 godzin, żeby sprawdzić, czy wyłączyłam to cholerne żelazko. A pod domem sąsiadka mnie podsumowała - jakbyś nie wyłączyła, to tu już dawno by była straż pożarna. Straciłam mnóstwo nerwów i dzień urlopu. co do niezamknietych drzwi -nie znam skutecznego sposobu.
    • annajustyna Re: pułapki rutyny 11.06.14, 13:53
      Jak jade gdzies sama autem, to po zaparkowaniu odruchowo odwracam sie do tylu do corki. I przezywam pare sekund grozy, zanim do mnie dotrze, ze zostala w domu z tata/ jest w przedszkolu etc.
      • bi_scotti Kocham Was, kobiety! 11.06.14, 14:05
        Naprawde jestescie amazing - wszystkie Wasze historie podniosly mnie na duchu jak malo co. Jestem tu pewnie najstarsza albo jedna ze starszych i gdy lapie sie na tzw. "senior moment" zawsze pojawia sie w tyle glowy ten lek "czy to juz? czy to pierwsze znaki demencji? czy to pierwszy sygnal Alzheimera?" i inne takie samo-strachy. A tu czytam, ze tyle mlodych kobiet tez miewa owe "senior moments" czyli, ze jeszcze nie jest ze mna az tak zle, szczegolnie z moja pamiecia i koncentracja smile Hurrah! Dzieki, ematki - jestescie niezastapione!
        BTW, tragiczne historie rodzicow zapominajacych dzieci w aucie albo latem, albo zima niestety sie zdarzaja. Zdarzaja sie tez historie o dzieciach przejechanych przez wlasnych rodzicow na ich wlasnym driveway, bo ktos parkowal/wyjezdzal i nie popatrzyl gdzie jest dziecko. No i oczywiscie kazdego lata kilka przypadkow maluchow, ktore sie topia we wlasnym basenie, bo jednak umialy otworzy furtke/zatrzask, ktorego nie mialy umiec otworzyc sad To sa straszne historie i mozna jedynie wspolczuc tym rodzicom, ze to jakies ich zapomnienie czy niedopatrzenie, ktore w innych okolicznosciach byloby bez znaczenia, w tych przypadkach skonczylo sie tragedia. Ten sie nie myli kto nic nie robi, eh ...
        • gaskama Re: Kocham Was, kobiety! 11.06.14, 14:19
          Zgadzam się z tobą bi scotti. Mnie też wątek pocieszył. Ja kilka dni temu nawet odszukałam jakieś testy w necie na Alzheimera. "Senior moments" zdarzały mi się nawet jak miałam 19 lat, ale ostatnio jest gorzej.
        • echtom Re: Kocham Was, kobiety! 11.06.14, 20:07
          > Zdarzaja sie tez historie o dzieciach przejechanych przez wlasnych rodzicow na ich wlasnym driveway, bo ktos parkowal/wyjezdzal i nie popatrzyl gdzie jest dziecko.

          Tak, w "mojej" wsi przed laty ojciec przejechał na podwórku 1,5 roczne dziecko traktorem sad Jeszcze częściej zdarzają się wypadki przejechania kotów przez właścicieli (m. in. zdarzyło się Sumińskiej).
    • daga_j Re: pułapki rutyny 11.06.14, 14:01
      Oj tak.
      Ja przyznam, że ostatnio też zapomniałam o dziecku... Na szczęście w zupełnie innej sytuacji i mam dzieci już w tym wieku, że w razie czego same o siebie zadbają (prawie 7 i 10 lat) - np. z samochodu potrafiłyby wyjść (z tyłu mamy okna na korbkę gdyby drzwi nie działały). Poszliśmy z mężem na zakupy do supermarketu i synek powiedział, że chce iść z nami, ok, to chodź. W sklepie on chciał pooglądać dział z zabawkami, zostawiliśmy go tam i poszliśmy na resztę zakupów, tak byliśmy umówieni, i nie wyobrażacie sobie mojego autentycznego zdziwienia jak po iluś minutach synek do nas podszedł, bo znaleźliśmy się blisko tego działu, patrząc na inne rzeczy. Byłam tak zdziwiona, że gotowa to sobie wytłumaczyć, że on Z DOMU za nami tu przyszedł! Ale mój mąż zdziwiony nie był, on pamiętał akurat, więc ok, natomiast w tym dniu gdybym była bez męża to na pewno poszłabym do kasy zapłacić i do domu bez dziecka i w domu bym się dopiero zdziwiła gdzie on jest?... Ale to na szczęście blisko, więc za 10 minut miałabym go z powrotem, chyba by sam ze sklepu nie wyszedł? Ostatecznie szedłby do domu tą samą drogą; normalnie taka zaskakująca sytuacja. Rozumiem, że jak się robi coś nietypowego niż co dzień to można o czymś zapomnieć, nie chcę już opisywać o tamtym zdarzeniu zostawienia 3 latka w samochodzie, to zbyt straszne by o tym myśleć... naprawdę bardzo przykre, i współczuję obojgu rodzicom.
    • slonko1335 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 14:12
      Mój mąż robi mnóstwo rzeczy automatycznie, ja im więcej mam na głowie także choć raczej rzeczywiście dotyczy pierdół...zdarza mi się natomiast zafiksować bez sensu ale też żadnych poważniejszych skutków to nie odniosło na szczęście nigdy....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka