echtom
20.07.14, 09:35
Nie, nie ta z pracy - ta od oferty wspólnego zamieszkania. Dojrzewam do ostatecznego rozwiązania po kolejnych 20 minutach wysłuchiwania żalów na faceta, który źle ją traktuje. A jak ma traktować babę, która się do niego wprowadziła, by nie mieszkać sama w nieogrzewanym domu? Uświadomiłam jej jasno i dobitnie jej pozycję w tym "związku", a na nieśmiałe rozkminy, jak ma przeżyć następną zimę sama w owym nieogrzewanym domu odpowiedziałam, że ja w takich sytuacjach znam jedno rozwiązanie: pracować po 12 godzin dziennie, by na wszystko zarobić. Aż jestem ciekawa, jakie wyciągnie z tego wnioski.