Wróciliśmy z tygodniowej wizyty u znajomych. Mają dwoje dzieci: synek 20 m-cy, córka 3,5 roku. Synek jest w trakcie odpieluchowywania, córka odpieluchowana. Znajomi mają salon połączony z kuchnią i jadalnią, akurat naprzeciwko stołu znajdują się drzwi do WC - blisko, od stołu wszystko dokładnie widać i słychać, a pod ścianą w bezpośrednim sąsiedztwie stołu stoi nocnik. Przy posiłkach całkiem często towarzyszyło nam dziecko siedzące na nocniku i robiące kupę, albo dziecko załatwiające swoje potrzeby przy otwartych drzwiach WC, w towarzystwie rodzica. Jestem w lekkim szoku. Nasz nocnik stał w łazience, dziecko zasiadało na nim "przy drzwiach zamkniętych", potem to samo z sedesem - oczywiście do pewnego wieku mu towarzyszyliśmy, ale nie widzieliśmy potrzeby angażowania w to gości

Dziwni jesteśmy? Co o tym myślicie?