jak-nie-ja-to-kto
02.09.14, 19:20
Byłam świadkiem takiej oto sytuacji
Grupa młodych ludzi między 4 a 6 klasą podstawówki
Jeden leży na chodniku, jeden kopie (leżącego) tak niby od niechcenia, sądze że aby przechodnie sie nie zainteresowali. Dziewczyna wyciera but o twarz leżącego, też jakby dla "żartu". Reszta śmieje się.
Łeżący siada i trzyma się za głowę.
Reszta mówi "Już nie przesadzaj........"
Przechodziłam obok tego obrazka. Miałam obładowane ręce i z dwojgiem dzieci.
Tamtych znam z widzenia ze szkoły starszaka. Niezłe ziółka, ale generalnie paczka.
Wyciągam telefon, dzwonię na 112, mówią mi że wyślą patrol. Skręcam za róg i widzę taksówkę. Podchodzę, w środku dwóch panów. Proszę o pomoc. Podjeżdżają samochodem. Jeden wysiada i zaraz wraca. Podjeżdżają do mnie. Mówią że nikogo tak nie ma.
Co zrobić dalej?
Pedagog szkolny?
Ja znam ich a oni mnie, czyli mojego syna też. Nie chcę go narażać.