rhaenyra 12.09.14, 20:41 po analizie watkow co macierzynstwo dalo, a co zabralo wychodzi ze sie kompletnie nie oplaca robic mlodych Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gazeta_mi_placi Re: nie opłaca sie 12.09.14, 20:44 To prawda niestety, ale baby są głupie więc rodzą Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: nie opłaca sie 12.09.14, 21:00 Wraz z dziećmi dostajesz do ręki magiczny argument sorry, mam dzieci więc... - to się akurat bardzo opłaca. Odpowiedz Link Zgłoś
cauliflowerpl Re: nie opłaca sie 12.09.14, 22:51 Ja używam argumentów "bo nie" oraz "bo tak" Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: nie opłaca sie 12.09.14, 21:11 Sorry, ale ja już, ekcuse mla, rzygam, tym dokumentem Odpowiedz Link Zgłoś
obrus_w_paski Re: nie opłaca sie 12.09.14, 21:05 Ciii... Ja tylko pobieżnie tamten wątek przeczytałam skupiłam sie na tajemniczym "ale za co mi dzieci dały..." dobrze ze ktos kontra wątek założył, szkoda tylko ze taki mizerny Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: nie opłaca sie 12.09.14, 21:07 Bo tam jest pytanie tylko o macierzynstwo np nie uwzgledniono tych wszystkich zabawek ktore mozna sobie kupowacnpod plaszczykiem dziecka... Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: nie opłaca sie 12.09.14, 21:08 zaden plaszczyk mi niepotrzebny kupuje se zabawki jakie tylko chce ( czyli lalki ) Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: nie opłaca sie 12.09.14, 21:09 No i to poczucie "bycia w ciazy" czlowiek jak zloty cielec aie czuje albo "matka malego dziecka" i ten haj hormonalny... Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: nie opłaca sie 12.09.14, 21:10 mogliby ten haj w tabletkach sprzedawac Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: nie opłaca sie 12.09.14, 21:28 do tego tez mi dzieci nie trzeba i ksiazke z jakas bajka sobie dzisiaj kupilam bo mnie wolala Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: nie opłaca sie 12.09.14, 21:51 a po co mi ubranka dzieciece ? no chyba ze jakies mi wpadnie w oko to kupuje odlezy swoje, a potem komus daje jak mi sie znudzi Odpowiedz Link Zgłoś
cauliflowerpl Re: nie opłaca sie 12.09.14, 23:17 No weź Kupowanie wszystkiego "dzieciowego" zrozumiem, nawet te ohydne gerberki (kupowałam dla kota jak zęby zmieniał) ale co dla bezdzietnego człowieka może być fajnego w dziecięcych ubrankach? Odpowiedz Link Zgłoś
black_halo Re: nie opłaca sie 13.09.14, 09:16 Ja uwielbiam kupowac przyjaciolce. Do dwoch lat ubranka sa slodkie, potem juz mniej ;D Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: nie opłaca sie 12.09.14, 22:47 baśniobór marusia jest swiadkiem ze mnie ksiazka wołała Odpowiedz Link Zgłoś
anika772 Re: nie opłaca sie 12.09.14, 21:09 No cóż, racjonalnych powodów do rozrodu brak. Jednak te nieracjonalne też ważne Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: nie opłaca sie 12.09.14, 21:38 Rozpatrujac zagadnienie analitycznie i rozumowo ... Nie oplaca sie. Ale i tak nie zaluje. Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: nie opłaca sie 12.09.14, 21:58 Nie. Nie ma nic piękniejszego niż obserwowanie rozwoju fizycznego, psychicznego i intelektualnego własnego dziecka. Nawet jeżeli czasem to dziecko nieźle człowieka wkurzy. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: nie opłaca sie 12.09.14, 22:53 Opłaca się. Moje na mnie lubi się wylegiwać, a jest cieplutkie, milutkie i cudnie pachnie. Oprócz tego jak mnie rysuje, to zawsze mam bujne loki, długaśne zakręcone rzęsy, tonę biżuterii, suknię i szpilki. Ostatnio nawet wysadzany klejnotami telefon komórkowy w dłoni. Chyba nigdy nie byłam dla nikogo taka piękna. Odpowiedz Link Zgłoś
bumbunierka1 Re: nie opłaca sie 12.09.14, 22:57 Bo ja wiem. Kotek tez jest cieplutki, milutki, ladnie pachnie... Do tego jest wystarczy mu postawic wode, sucha karme i kuwete i nie trzeba z nim odrabiac lekcji. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: nie opłaca sie 12.09.14, 23:02 E tam, fajnego kota - przytulasa też miałam. Nie ma porównania. Odpowiedz Link Zgłoś
cauliflowerpl Ja to wiem, ale... 12.09.14, 22:57 Jedna rzecz mnie zastanawia po lekturze wątku o "zabieraniu". Poza nielicznymi wyjątkami dziewczyn, które twierdzą, że nic, każda twierdzi, że coś "straciła". Głównie niezależność, czas dla siebie i sen. Dlaczego zatem, do diaska, każda jedna koleżanka marudząca, że powinnam mieć dzieci, na tekst że nie mam zamiaru tracić wyżej wymienionych od razu zmienia front i zaczyna się "oj wiesz, to wcale nie jest tak, przesadzasz, ktoś ci bzdur naopowiadał"? Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: Ja to wiem, ale... 12.09.14, 23:00 To jak z odwzajemnioną miłością - też tracisz część wolności i czas. To jak, nie zakochiwać się i nie wiązać z nikim? A dla mnie dziecko, zwłaszcza w ciąży i zaraz po narodzinach, to było jak piorun sycylijski x10. Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: Ja to wiem, ale... 12.09.14, 23:04 ale z facetem sie mozna rozstac a dziecko jest na zawsze Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: Ja to wiem, ale... 12.09.14, 23:09 A kto by trzymał za długo jakiegoś obcego chłopa. Wszystkie badania pokazują, że po kilku latach hormony przestają buzować, to można go rzucić. A siła uczuć do dziecka nie słabnie. Czysta biologia. Odpowiedz Link Zgłoś
kai_30 Re: Ja to wiem, ale... 12.09.14, 23:53 rhaenyra napisała: > ale z facetem sie mozna rozstac > a dziecko jest na zawsze Ależ nie, w pewnym sensie jest zupełnie odwrotnie. Jak się z kimś wiążesz, bierzesz ślub, to obiecujesz, że to już na zawsze. Że spędzicie razem całe życie, zestarzejecie się razem, będziecie ze sobą na dobre i na złe, dopóki śmierć Was nie rozłączy. Czasami nie wychodzi, jasne, ale takie są intencje. Natomiast kiedy rodzisz dziecko, to od samego początku obserwujesz, jak się od Ciebie oddala. W pierwszym okresie owszem, jest przyssane do matki (dosłownie i w przenośni), ale bardzo szybko zaczyna odpychać matczyną troskliwą dłoń, wyrywa się do samodzielnego chodzenia, "Ja siam! Ja siam!", idzie do przedszkola, za chwilę do szkoły, nawiązuje pierwsze przyjaźnie, i nagle okazuje się, że opinia kumpla jest ważniejsza, niż opinia mamy, która przecież jeszcze wczoraj była najmądrzejsza na świecie! A potem już z górki - pierwsza miłość, pierwsze tajemnice, i nagle ma świadectwo dojrzałości w garści i wyfruwa z domu na studia, żeni się, zakłada swoją rodzinę... I trzeba mu pozwolić odejść, nie wolno wiązać "na zawsze". Bo dzieci rodzi się nie dla siebie, a dla świata, truizm taki... Czy warto zatem? Po raz trzeci odkrywam, że warto, że to jest doświadczenie nieporównywalne z niczym innym w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: Ja to wiem, ale... 14.09.14, 15:51 >Jak się z kimś wiążesz, bierzesz ślub, to obiecujesz, że to już na zawsze. Że spędzicie razem całe >życie, zestarzejecie się razem, będziecie ze sobą na dobre i na złe, dopóki śmierć Was nie rozłączy. chyba ty z chlopem sie mozna rozstac zawsze czy ma sie slub czy nie a dziecka nie zostawisz nie olejesz prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
kai_30 Re: Ja to wiem, ale... 15.09.14, 10:29 rhaenyra napisała: > >Jak się z kimś wiążesz, bierzesz ślub, to obiecujesz, że to już na zawsze. > Że spędzicie razem całe >życie, zestarzejecie się razem, będziecie ze sobą > na dobre i na złe, dopóki śmierć Was nie rozłączy. > > chyba ty > > z chlopem sie mozna rozstac zawsze > czy ma sie slub czy nie > > a dziecka nie zostawisz > nie olejesz prawda? Nic nie zrozumiałaś Nie zostawisz dziecka - to dziecko Ciebie zostawi To jest nieuchronne i naturalne, i tak właśnie powinno być. A co do związków: no pewnie, że można się "wiązać" choćby i na jedną noc, z założeniem, że rano wypad, ale nie o takich związkach mowa. I mówię to ja, matka trójki dzieci (z dwóch ojców ), rozwódka w drugim małżeństwie. Krótko mówiąc - czy się opłaca? Absolutnie nie Czy warto - zdecydowanie tak, chociaż racjonalnych podstaw brak Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: Ja to wiem, ale... 15.09.14, 10:52 raczej ty nic nie zrozumialas ale spoko nie musisz Odpowiedz Link Zgłoś
cauliflowerpl Re: Ja to wiem, ale... 12.09.14, 23:11 No tak, tak, oczywiście, miłość, obserwowanie rozwoju i takie tam pierwsze uśmiechy. I do tego zaprzeczanie oczywistemu faktowi, że przez kilka lat się nie wyśpisz. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: Ja to wiem, ale... 12.09.14, 23:16 Zawsze spanie przegrywa z wielkimi uczuciami. Teoretycznie o wielkich uczuciach nie da się gadać. Albo od zawsze czaisz o co chodzi, albo nikt Cię nie przekona, wszystko zbijesz "logicznym" argumentem. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Ja to wiem, ale... 13.09.14, 00:01 Jak ktoś ma niefart, to mu los daje słabo śpiące dziecko. Moje pierwsze spało perfekcyjnie, konkretne drzemki, szybko przesypiane całe noce. Młodsza gorzej, ale też dało się ogarnąć. Wyrobiłam sobie umiejętność zasypiania na gwizdek, dziecko ma drzemkę = ja mam drzemkę (w weekendy) i nadrabiam. Dużo dała mi rada Mruwy - poduszka na łeb i tak długo udawać, że się śpi, aż tatuś dziecka się obudzi i ogarnie temat. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Ja to wiem, ale... 14.09.14, 05:55 Ja mam ten niefart przy 3cim. Starsza latwoobslugowa dwojka mi nie wystarczyla, trzeba bylo kusic los. Tak jak napisala Mary Lu nie spie i zyje wielkim uczuciem, na haju non stop. I ze swiadomoscia oparta na wczesniejszych doswiadczeniach, ze to i tak sie za chwile skonczy. Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: Ja to wiem, ale... 14.09.14, 15:30 > I do tego zaprzeczanie oczywistemu faktowi, że przez kilka lat się nie wyśpisz. Wbrew pozorom zdarzają się dzieci, które dobrze sypiają. Zdarzają się też sytuacje niezależne od dzieci, kiedy człowiek się przez kilka lat nie wysypia, też z własnego wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: Ja to wiem, ale... 14.09.14, 15:53 zdarzaja sie zdarza sie tez w totka wygrac Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Ja to wiem, ale... 13.09.14, 00:04 Czas dla siebie straciły te nadgorliwe oraz te pozbawione jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz (placówki opiekuńczo-edukacyjne, babcie, niańka). Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Ja to wiem, ale... 13.09.14, 13:14 Może wiedziały żeś podatna na sugestie? Ja tam zawsze szczerze mówiłam bezdzietnym znajomym że nie jest tylko słodko, że to decyzja która jedną ręką daje, drugą zabiera i daj Boże żeby w miarę sprawiedliwie, bo to tez nie jest oczywista oczywistość. Zauważyłam za to że sporo dziewczyn myśli o macierzyństwie tylko w kontekście porodu i tego sie boją, a przecież tak naprawdę to dopiero poczatek i to czasem najłatwiejsze zadanie ze wszystkich, które się potem z macierzyństwem wiążą. Z drugiej strony może i dobrze, bo jakby kobiety brały tę decyzję tylko na rozum, nie byłoby za dużo dzieci na świecie, moich na pewno by nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
cauliflowerpl Re: Ja to wiem, ale... 13.09.14, 16:01 Raczej chyba wierzą w swoją niesamowitą zdolność perswazji Nie jestem podatna na sugestie. Gdybym była, to nie byłabym inżynierem wykonującym męski zawód, mieszkałabym w Polsce i miałabym dwójkę dzieci już jakieś 10 lat temu, bo tak sobie to widziało moje otoczenie Raczej moje znajome z tych, co to nie rozumieją, że można nie chcieć mieć dzieci. Dalsza rodzina zaś, mimo ponad 15 lat powtarzania, że nie chcę mieć dzieci, żyje dziś w przekonaniu, że chcę, ale nie mogę. Obstawiam, że chodzi o to, co napisała rhaenyra. Jeśli one nie mogą po pracy leżeć na sofie z książką przez dwie godziny, to ja też nie powinnam. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Ja to wiem, ale... 14.09.14, 05:45 > > Obstawiam, że chodzi o to, co napisała rhaenyra. Jeśli one nie mogą po pracy le > żeć na sofie z książką przez dwie godziny, to ja też nie powinnam. > Nie sadze, byc moze po prostu uwazaja, ze omija cie cenne doswiadczeni bo tak jak wczesniej napisalas, nie wyobrazaja sobie, ze mozna nie chciec miec dzieci. Ja tez sobie nie wyobrazam Pewnie dlatego , ze w realu wcale tak czesto sie nie spotyka bezdzietnosci z wyboru. Ja przynajmniej nie spotkalam. Mam sporo bezdzietnych znajomych ale to sa single z nadziejami na zalozenie rodziny badz pary bezskutecznie starajace sie o potomstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
spalona_gora Re: Ja to wiem, ale... 15.09.14, 09:50 > Pewnie dlatego , ze w realu wcale tak czesto sie nie spotyka bezdzietnosci z wyboru. Bo tak naprawdę nie ma żadnego wyboru, bo nikt nie wie jak zareaguje na własne dziecko i na macierzyństwo, dopóki się tego nie podejmie. Losuje się całkowicie w ciemno - nie wiesz dokąd zaprowadzi Cię droga bezdzietności, a dokąd macierzyństwa, nie ma żadnych przesłanek jak to będzie wyglądać w tym konkretnym przypadku (poczynając od tego czy dziecko urodzi się zdrowe). Za to zewsząd słychać głosy "jak nie urodzisz, będziesz żałować", za to nikt nie mówi "jak urodzisz, będziesz żałować", co może dawać złudzenie, że to drugie się nie zdarza. W tej sytuacji dzietność wydaje się bezpieczniejsza. A tak nie jest, bo decydując się na dzieci traci się kontrolę nad własnym życiem. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Ja to wiem, ale... 15.09.14, 10:43 W zyciu nikomu nie powiedzialam, ze jak nie urodzi, to bedzie zalowac. Pomijajac subiektywne koszty czy zyski, dziecko to przede wszystkim odpowiedzialnosc, z ktorej nie da sie wypisac, wiec podstawowy warunek to chciec i zdawac sobie z tego sprawe. Jak ktos ma za duzo watpliwosci, to chyba lepiej nie ryzykowac, bo dziecku bynajmniej nie jest wszystko jedno, czy ma rodzica, ktory zaluje, ze sprowadzil je na swiat, czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
maugorzata2008 Re: Ja to wiem, ale... 15.09.14, 11:18 > Pewnie dlatego , ze w realu wcale tak czesto sie nie spotyka bezdzietnosci z wyboru. O tym się też często nie mówi, bo mówienie o tym wprost często rodzi bardzo negatywne reakcje otoczenia z agresją włącznie Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Ja to wiem, ale... 14.09.14, 05:33 cauliflowerpl napisała: > > Dlaczego zatem, do diaska, każda jedna koleżanka marudząca, że powinnam mieć dz > ieci, na tekst że nie mam zamiaru tracić wyżej wymienionych od razu zmienia fro > nt i zaczyna się "oj wiesz, to wcale nie jest tak, przesadzasz, ktoś ci bzdur n > aopowiadał"? > Bo to nie jest tak. Bo dostajesz w zamian cos innego ale trudno mierzalnego, bez czego wolnosc, mozliwosc wysypiania sie, wylegiwania z ksiazka na kanapie juz nie cieszy. Odpowiedz Link Zgłoś
cauliflowerpl Re: Ja to wiem, ale... 14.09.14, 13:21 No własnie nie. Nie ma opowieści o czymś w zamian. tobym akurat rozumiała, chociaż wcale by mnie do macierzyństwa nie przekonało. Jest za to wmawianie, że to wcale nieprawda, że się ma mniej czasu dla siebie. Jakby po porodzie doba wydłużała się o jakieś 10 godzin. Niedługo w desperacji zaczną mi wmawiać, że dzieci sikają na niebiesko, jak w reklamach pieluch Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: Ja to wiem, ale... 14.09.14, 13:24 zaraz ci napisze to to kwestia organizacji Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: nie opłaca sie 12.09.14, 23:53 Zawsze to wiedziałam i zawsze to mówiłam Odpowiedz Link Zgłoś
louisse Re: nie opłaca sie 13.09.14, 01:33 kompletnie sie nie oplaca. Jest niewygodnie. A przeciez o to w zyciu chodzi, prawda? Jak przekonac osobę, ktora nie ma dzieci o tym, ze rodzina to cos fajnego? męczącego, wymagajęcego enrrgii, ale swietniego? Nie da się. Dziękuję Bogu, losowi itd, ze pozwolil mi to przezyc, i ze nie dalam sie przekoac, ze czubek wlasnego nosa to to, co w zyciu daje szczescie. Odpowiedz Link Zgłoś
naturella Re: nie opłaca sie 13.09.14, 03:13 Zawsze mowie, ze to biologiczna pułapka. Tak juz to natura urządziła, zeby ludzkość przetrwała - instynkt rozrodczy silniejszy nawet niz samozachowawczy Odpowiedz Link Zgłoś
maugorzata2008 Re: nie opłaca sie 15.09.14, 11:23 Ludzie to robili nawet w czasach kiedy 1/3 porodów kończyła się śmiercią rodzącej, a co dopiero teraz, kiedy największym realnym zagrożeniem jest, że cię z roboty wywalą. Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: nie opłaca sie 13.09.14, 13:04 Ja juz dawno doszłam do tego wniosku, niestety po czasie Odpowiedz Link Zgłoś
mondovi Re: nie opłaca sie 13.09.14, 13:17 Nie mając dziecka nigdy nie docenisz tej wolności, kiedy wyjedzie na tydzień. Ona nie jest zwykła. Ona jest BEZCENNA. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia.stefa Re: nie opłaca sie 14.09.14, 08:47 A, znaczy dowcip z rabinem i kozą. Dziękuję, postoję. Odpowiedz Link Zgłoś
dzoaann Re: nie opłaca sie 13.09.14, 14:29 Przeczytalam oba watki i wyciagnelam calkowicie odmienne wnioski. Odpowiedz Link Zgłoś
miruka Re: nie opłaca sie 14.09.14, 08:26 W nawiazaniu do ktorejs z poprzedniczek: wlasnie - w malzenstwie dla trwalosci trzeba obiecac podpisac papierki a i tak pytanie jak dlugo przetrwa a macierzynstwo nie potrzebuje zadnych deklaracji, nawet wzajemnosci, nie wiem co jest trwalsze niz milosc do dzieci, a z minusow to ja nie sadzilam ze matka tak sie o dziecko martwi, widzialam po mojej mamie ze tak ale dopiero po sobie ze tak bardzo, sorry za brak polskich liter Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: nie opłaca sie 14.09.14, 12:40 Finansowo pewnie nie Część kobiet ma też po ciąży pamiątki na ciele. Nie wszystkie. Pod każdym innym względem to kwestia partnera, organizacji i pożegnania perfekcjonizmu - wtedy bilans wcale nie musi być ujemny Odpowiedz Link Zgłoś
spalona_gora Re: nie opłaca sie 15.09.14, 09:56 > Pod każdym innym względem to kwestia partnera, organizacji i pożegnania perfekcjonizmu Gdyby to było takie proste... Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: nie opłaca sie 15.09.14, 10:15 To nie jest proste, ale nie jest tez az tak niesamowicie trudne, jak sie niektorym wydaje. Przy czym pozegnanie perfekcjonizmu dotyczy wg mnie nie tylko akceptacji niewyprasowanej koszuli, ale takze faktu, ze nie bede matka-Polka bawiaca sie w teatrzyki kukielkowe, rysujaca na szkle i gotujaca eko-obiadki Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: nie opłaca sie 15.09.14, 10:30 masz jeden gleboko wdrukowany model szczescia, macierzynstwa i tego jak powinno wygladac zycie i za cholercie nie dociera do ciebie ze ktos moze miec inaczej Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: nie opłaca sie 15.09.14, 10:37 Macierzynstwo nie jest obowiazkowe, ale jesli juz ktos sie na nie decyduje, nie musi z automatu robic z siebie meczennicy i wyliczanki strasznych rzeczy, ktore go po porodzie spotkaly i licznych poswiecen. Zycie sie zmienia, ale bez przesady - jak ktos ma dziecko z normalnym mezczyzna, a nie kaleka, ktory aktywnie zajmuje sie dzieckiem i domem, a nie tylko przynosi kase i "pomaga", to trauma naprawde nie musi nastapic Jest natomiast sprawa oczywista, ze macierzynstwo nie jest dla kazdego i nie widze sensu przekonywania osob, ktore nie chca miec dzieci i nie widza sensu ich posiadania, zeby sobie je sprawily... inaczej skonczy sie tak jak u najmy. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: nie opłaca sie 15.09.14, 14:13 rhaenyra napisała: > masz jeden gleboko wdrukowany model szczescia, macierzynstwa i tego jak > powinno wygladac zycie > i za cholercie nie dociera do ciebie ze ktos moze miec inaczej Ona tak ze wszystkim ale w sumie wiele od młodej siksy wymagać nie należy Odpowiedz Link Zgłoś
spalona_gora Re: nie opłaca sie 15.09.14, 10:51 > To nie jest proste, ale nie jest tez az tak niesamowicie trudne, jak sie niektorym wydaje. Czy mnie się wydaje, czy Ty mówisz wyłącznie o stronie organizacyjnej? Pod względem organizacyjnym to rzeczywiście " nie jest tez az tak niesamowicie trudne" oraz zgadzam się, że "to kwestia partnera, organizacji i pożegnania perfekcjonizmu". Gorzej ze stroną emocjonalną - jeśli macierzyństwo nie nagradza kogoś emocjonalnie, to nie pomoże ani partner, ani super organizacja. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: nie opłaca sie 15.09.14, 10:57 Z tym sie zgadzam, dlatego pisalam wyzej, ze podstawa to chciec i "czuc" ze macierzynstwo to cos dla mnie. Zreszta podobnie jest ze zwiazkiem - dla osoby, ktora nie odczuwa gratyfikacji emocjonalnej z bycia z drugim czlowiekiem bedzie to tylko znoj, obowiazki i poczucie bycia kontrolowanym i zaleznym. Wspomnialam o stronie organizacyjnej bo wydaje mi sie, ze to jest obecnie najwiekszy straszak. Odpowiedz Link Zgłoś
spalona_gora Re: nie opłaca sie 15.09.14, 11:01 A po czym to "czuć"? Bo związek to najpierw czujesz, a potem decydujesz czy Ci to odpowiada czy nie. A z dzieckiem - niestety - odwrotnie. To jest to o czym pisałam wyżej - nie dowiesz się, dopóki nie spróbujesz, a jak spróbujesz to już jest po ptokach. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: nie opłaca sie 15.09.14, 11:07 To sa uczucia, trudno nakreslic ogolne "wytyczne" Moge napisac o sobie - ja po prostu poczulam, ze to ten moment, ze jestem gotowa, zeby zostac matka, ze nie przeraza mnie odpowiedzialnosc, zwiazanie sie z kims nierozerwalnie do konca zycia. To nie az tak bardzo abstrakcyjne rzeczy, zeby nie dalo sie zupelnie przewidziec, czy sie tego chce, czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
spalona_gora Re: nie opłaca sie 15.09.14, 11:16 OK, ale - z tego co czytam na forum, bo wątków na ten temat było tu już sporo - to nie w odpowiedzialności jest problem, ani w organizacji. Problem jest w emocjach, które wywołuje w nas dziecko, a to - moim zdaniem - nie jest do przewidzenia. Jak kogoś trafi ten piorun to najgorszą katorgę będzie odwalał ze śpiewem na ustach, bo może tulić Swoje Słonko i będzie to wystarczająco nagradzające, żeby przyćmić wszelkie trudy. Jeśli kogoś nie trafi, to zwykła lajtowa codzienność z dzieckiem będzie trudna do zniesienia. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: nie opłaca sie 15.09.14, 11:46 Cos w tym jest, aczkolwiek wydaje mi sie, ze jezeli naprawde chce sie dziecka (nie tylko rozumem, bo zegar biologiczny tyka itd.), to predzej czy pozniej zaczyna sie je kochac, a milosc pozwala radzic sobie ze zmianami czy trudnosciami bez wielkiego poczucia zalu. Malo jest matek, ktore chcialy dziecka, nie zaszly w ciaze pod przymusem/z braku pomyslu na zycie, nie wpadly itd., a nie pokochaly dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
spalona_gora Re: nie opłaca sie 15.09.14, 12:01 Ja bym była ostrożna z mówieniem o braku miłości. Myślę jednak, że najma, aleksandersyn i inne forumki, które tu pisały o tym we wcześniejszych wątkach bardzo kochają swoje dzieci, tylko macierzyństwo okazało się dla nich - będę się trzymać tego słowa - niedostatecznie nagradzające. Może to kwestia biochemii mózgu (był tu kiedyś wątek, gdzie poruszany był wpływ oksytocyny), może kwestia charakteru dziecka - nie wiadomo. Kochają nad życie, ale nie odczuwają radości z macierzyństwa. I wtedy bilans emocjonalny nie wychodzi na plus. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: nie opłaca sie 15.09.14, 12:41 Moze... bardziej jednak obstawiam brak pewnego rodzaju dojrzalosci, ktora jest niezbedna, zeby moc podjac decyzje o rodzicielstwie w sposob swiadomy. Najma pisze o tym, ze teskni za nieograniczona wolnoscia, mozliwoscia wyjechania na drugi kontynent ot tak itd. Rozumiem, ze sa ludzie, dla ktorych to jest w zyciu najwazniejsze, natomiast dziwie sie, ze takie osoby w ogole zdecydowaly sie na dzieci, skoro wiadomo, ze ich posiadanie nie zgrywa sie z natura Piotrusia Pana. Odpowiedz Link Zgłoś
spalona_gora Re: nie opłaca sie 15.09.14, 12:59 Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono. Często człowiek nie zdaje sobie sprawy jak bardzo coś jest dla niego ważne dopóki tego nie straci. A aleksandersyn? Ja tam nie widzę natury Piotrusia Pana. To mogą być naprawdę najróżniejsze przyczyny, wcale to nie musi być niedojrzałość. I myślę, że większości z nich nie da się zdiagnozować "na sucho". Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: nie opłaca sie 15.09.14, 13:11 To prawda, ale bez przesady - wiadomo, ze z dzieckiem nie da sie ot tak po prostu rzucic wszystkiego w cholere i wyjechac do Kambodzy. To mozna przewidziec. Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: nie opłaca sie 15.09.14, 13:24 no i wlasnie jednak dziecko ogranicza i to nie jest tylko kwestia organizacji ze z dzieckiem nie mozna zyc tak jak przed dzieckiem Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: nie opłaca sie 15.09.14, 13:39 Patrzac w ten sposob, oczywiscie ogranicza. Nie podejmiesz sie juz lotu niepewnym samolotem, zastanowisz sie dwa razy, zanim nawrzucasz szefowi, nie pojedziesz z dnia na dzien na wolontariat do Afryki. Tylko ze w ten sposob ogranicza czlowieka w ogole dorosle zycie: staly zwiazek, praca (jesli traktujemy ja powaznie), kredyt na mieszkanie. Przy czym jednak wiekszosc ludzi i tak nie zrobiloby powyzszych rzeczy bez zastanowienia, z dziecmi czy bez dzieci. No i kolejna rzecz: odroznilabym parcie na nieograniczona wolnosc ze spelnianiem marzen. Jezeli ktos np. koniecznie chce przeprowadzic sie do USA czy pojechac na 3 mies. do Chin, to moze to zrobic takze z dzieckiem, choc oczywiscie zajmie to wiecej czasu i energii. Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: nie opłaca sie 15.09.14, 13:47 ale sa tez inne marzenia inne potrzeby w ktorych dziecko jak najbardziej przeszkadza jak chociazby potrzeba swietego spokoju Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: nie opłaca sie 15.09.14, 13:49 no chyba ze sie dziecko odda d tygodniowego zlobka albo wysle do internatu na inny kontynent Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: nie opłaca sie 15.09.14, 14:02 A tu sie nie do konca zgodze... ja mam duza potrzebe swietego spokoju, w zwiazku z czym zwiazalam sie z facetem, ktory to respektuje i nie widzi nic dziwnego w tym, ze wezmie dziecko nad spacer, podczas gdy ja bede lezec do gory d..a Oczywiscie to dziala w obie strony. Poza tym szybko przyzwyczailismy synka do spania w swoim pokoju (a od poczatku w swoim lozeczku), nie praktykowalam zasypiania przy piersi itd., dlatego wieczory mamy wolne i - na upartego - od 20:00 do 24:00 mozemy sie zajac swoimi sprawami i odpoczynkiem. Istnieje tez instytucja niani, zlobka (przerabialismy obie) i wcale nie musi to oznaczac, ze dziecko bedzie sie ogladac godzine dziennie. Pewne rzeczy mozna sobie odpuscic, pewne zlecic komus innemu, nie chodzi bynajmniej o to, zeby sie zarznac w imie rodziny i padac na twarz o dwunastej. Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: nie opłaca sie 15.09.14, 14:27 chyba inaczej rozumiemy pojecie swietego spokoju bo to co przedstawilas to absolutnie nie jest spokoj Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: nie opłaca sie 15.09.14, 14:33 No, jesli mowa o spokoju polegajacym na tym, ze wracam do domu i nie musze absolutnie nic robic, z nikim rozmawiac, nie mam zadnych obowiazkow i niczym sie nie przejmuje, to faktycznie dzieci z tym nie wspolgraja Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: nie opłaca sie 14.09.14, 18:49 patrzac na to logicznie i tylko z punktu widzenia zyskow i strat, to absolutnie sie nie oplaca. w ogole w swoim zyciu ludzie robia cala mase roznych rzeczy, ktore na logike sie nie oplacaja. mimo to nie zaluje, choc drugi egzemplarz trafil mi sie dosc mocno problemowy. Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Re: nie opłaca sie 15.09.14, 10:36 A dla mnie odwrotnie: strat oczywiście jest mnóstwo - czas, kasa, uroda, zdrowie i mnóstwo innych. I to wszystko razem kompletnie się nie liczy w momencie, gdy moje dziecko mnie przytula i mówi że mnie kocha. Tak że świadomośc kosztów nie zmienia wartości produktu Odpowiedz Link Zgłoś
kariwitch00 Re: nie opłaca sie 15.09.14, 10:37 Oczywiscie ze kazdy robi ze swoim zyciem co chce. Opłaca się miec dzieci napewno dla wspólnego dobra, ponieważ jest problem demograficzny i przyszlosc rysuje sie nieciekawie. Dlatego robcie co chcecie, zamiast dzieci kupujcie pieski ale miejcie na tyle przyzwoitosci i nie wypuszczajcie z japy prymitywnych tekstów w stylu " trzeba było nie rbić bahora", bo erszta mimo wszystko powinno te czesc ktora sie decyduje traktować z szacunkiem bo to ich dzieci bedą zapie.. dalac na was w przyszlosci, im wiecej tych dzieci dzis tym lepiej dla was więc sie przymknijcie chociaż. Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: nie opłaca sie 15.09.14, 10:57 poki co to twoj post jest najwiekszym popisem prymitywizmu w tym watku Odpowiedz Link Zgłoś
hema14 Re: nie opłaca sie 15.09.14, 11:31 Ja z rozsądku nie czytałam tamtych wątków. Bo ja wiem, że się opłaca - i nic nie zmieni mojego zdania. Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: nie opłaca sie 15.09.14, 11:35 a ktos probuje znieniac twoje zdanie ? Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: nie opłaca sie 15.09.14, 12:17 patrzac czysto biologicznie - kobiecie nie opłaca sie ani w ząb nakłąd sil, energii , kosztów fizycznych , mozliwego ryzyka zwiazanego z ciążą, porodem i połogiem i odchowaniem potomka do momentu gdy bedzie umial sam sie wyzywić jest wręcz kosmicznie wielki i mało opłacalny , w swiecie ssaków to chyba najbardziej nieekonomiczne i ryzykowne rozwiązanie problemu prokreacji jest wlasnie u homo sapiens dla mężczyzny - wręcz odwrotnie , sama przyjemnosc i mozliwosc uparwiania jej niemal do śmierci bez zbytnich kosztów stąd tendencje mezczyzn do poligamii i "rozsiewania" plemników a kobiet do monogamii stad ewolucjonisci wywodzą "pomysł" na stałe związki typu małżeństwo Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: nie opłaca sie 15.09.14, 12:35 Mogłabym długo wymieniać co straciłam przez macierzyństwo, czego mi teraz brakuje. Ale gdybym mogła to wszystko odzyskać, z nawiązką nawet, wystarczy że młoda zniknie... Za żadne kurde skarby! Odpowiedz Link Zgłoś