jodipiku
22.10.14, 09:58
witam serdecznie
moj syn ma 10lat, jest dzieckiem smialym, wesolym,angazujacym sie w dodatkowe zajecia w szkole , wystepy itp. Nauczyciele oceniaja jego zachowanie na dobre na podstawie tego,ze jest gadula i wyrywa sie do odpowiedzi nie zawsze na temat bez pozwolenia na lekcji.NIe ma uwag, jest kulturalny, gdy mu sie zwroci uwage-przeprasza.
Bardzo latwo go rozproszyc, slabo z koncentracja co rzutuje na sprawdzianach gdy nie moze sie calkowiecie skupic i nie doczyta polecenia itp. ale jest coraz lepiej. Bylam z nim w poradni w kwestii dysleksji(skierowala nas polonistka) co dalo wynik ujemny. Pani Psycholog ocenila dziecko jako bardzo sympatycznego, rozmownego i dorbze wspolpracujacego chlopca. Nic nie wskazuje na dysfunkcje.
Zgola odmienna jest ocena jego wychowawczyni... Wedlug mnie i tego co mowi moj syn nie postepuje ona jako pedagog. Oto kilka przykladow i prosilabym o ocene sytuacji oraz porade co powinnam zrobic.
Po wizycie w poradni moj syn zapytal czemu nauczyciele w szkole nie sa tacy jak ta pani ktora z nim proawdzila zajecia? Ciepla , spokojna, ktora wszystko wytlumaczyla dokladnie? Poniewaz jego nauczyciele zazwyczaj krzycza, slabo tlumaczą...
Ale do rzeczy:
Wychowawczyni w rozmowie ze mną stwierdzila ze syn popisuje sie przed kolegami zeby zwrocic na siebie uwage, a przeciez nie ma czym zaimponowac, bo w niczym nie jest dobry. Jest utalentowany muzycznie i tanecznie i to zauwazala poprzednia wychowawczyni, ta stwierdzila ze nie, on spiewac nie umie (!) ale to nic.
Jest smialym chlopcem i bierze udzial w przedstawieniach. Zawsze dostawal jedne z glownych rol. Ostatnio na wystepie czytal z kartki bo tak polecila mu inna nauczycielka (a nie dlatego ze nie umial roli), w momencie przedstawienia zle zostal puszczony podklad i syn sie pomylil, nastapila drobna wpadka ale nadrobil to. Jedna kolzeanka tez sie pomylila. Na koniec przedstawienia wychowawczyni powiedziala: na drugi raz naucz sie lepiej czytac!
Kolejy przyklad to rozdzielanie roli do kolejnego apelu...Bede rozdawala role oczywiscie adekwatne do tych ktorzy nie musza czytac (!) i popatrzyla na mojego syna. Powiedziala to przy calej klasie.A jemu zrobilo sie rpzykro. Dostal role: dwa wyrazy do powiedzenia.
Wczoraj mi to opowiadal i sie rozplakal...Jest mu zwyczajnie przykro.
Ja znam mojego syna, jest to wrazliwy chlopak ktory potrzebuje motywacji, wsparcia, ciepla i pochwaly. To nie typ ktorego porazki buduja ! Tego niestety nie dostaje od swojej wychowawczyni.
Prosze poradzic co mam zrobic w takiej sytuacji? Czy takie podejscie pedagoga jest wlasciwe?
Drugi syn tez jest uczony przez wychowawczynie starszego i tez skarzy sie ze ona krzyczy na dzieci, ma swoich pupilkow i prymusow, ktorych foruje a tych slabszych, czy bardziej zywiolowych ciagle upomina lub pomija. Czy nie chodzi o to zeby motywowac dzieci a nie tylko karcic ????POMOCY!!!!!