Dodaj do ulubionych

wychowawca,poradzcie co zrobic.

22.10.14, 09:58
witam serdecznie
moj syn ma 10lat, jest dzieckiem smialym, wesolym,angazujacym sie w dodatkowe zajecia w szkole , wystepy itp. Nauczyciele oceniaja jego zachowanie na dobre na podstawie tego,ze jest gadula i wyrywa sie do odpowiedzi nie zawsze na temat bez pozwolenia na lekcji.NIe ma uwag, jest kulturalny, gdy mu sie zwroci uwage-przeprasza.
Bardzo latwo go rozproszyc, slabo z koncentracja co rzutuje na sprawdzianach gdy nie moze sie calkowiecie skupic i nie doczyta polecenia itp. ale jest coraz lepiej. Bylam z nim w poradni w kwestii dysleksji(skierowala nas polonistka) co dalo wynik ujemny. Pani Psycholog ocenila dziecko jako bardzo sympatycznego, rozmownego i dorbze wspolpracujacego chlopca. Nic nie wskazuje na dysfunkcje.
Zgola odmienna jest ocena jego wychowawczyni... Wedlug mnie i tego co mowi moj syn nie postepuje ona jako pedagog. Oto kilka przykladow i prosilabym o ocene sytuacji oraz porade co powinnam zrobic.
Po wizycie w poradni moj syn zapytal czemu nauczyciele w szkole nie sa tacy jak ta pani ktora z nim proawdzila zajecia? Ciepla , spokojna, ktora wszystko wytlumaczyla dokladnie? Poniewaz jego nauczyciele zazwyczaj krzycza, slabo tlumaczą...
Ale do rzeczy:
Wychowawczyni w rozmowie ze mną stwierdzila ze syn popisuje sie przed kolegami zeby zwrocic na siebie uwage, a przeciez nie ma czym zaimponowac, bo w niczym nie jest dobry. Jest utalentowany muzycznie i tanecznie i to zauwazala poprzednia wychowawczyni, ta stwierdzila ze nie, on spiewac nie umie (!) ale to nic.
Jest smialym chlopcem i bierze udzial w przedstawieniach. Zawsze dostawal jedne z glownych rol. Ostatnio na wystepie czytal z kartki bo tak polecila mu inna nauczycielka (a nie dlatego ze nie umial roli), w momencie przedstawienia zle zostal puszczony podklad i syn sie pomylil, nastapila drobna wpadka ale nadrobil to. Jedna kolzeanka tez sie pomylila. Na koniec przedstawienia wychowawczyni powiedziala: na drugi raz naucz sie lepiej czytac!
Kolejy przyklad to rozdzielanie roli do kolejnego apelu...Bede rozdawala role oczywiscie adekwatne do tych ktorzy nie musza czytac (!) i popatrzyla na mojego syna. Powiedziala to przy calej klasie.A jemu zrobilo sie rpzykro. Dostal role: dwa wyrazy do powiedzenia.
Wczoraj mi to opowiadal i sie rozplakal...Jest mu zwyczajnie przykro.
Ja znam mojego syna, jest to wrazliwy chlopak ktory potrzebuje motywacji, wsparcia, ciepla i pochwaly. To nie typ ktorego porazki buduja ! Tego niestety nie dostaje od swojej wychowawczyni.
Prosze poradzic co mam zrobic w takiej sytuacji? Czy takie podejscie pedagoga jest wlasciwe?
Drugi syn tez jest uczony przez wychowawczynie starszego i tez skarzy sie ze ona krzyczy na dzieci, ma swoich pupilkow i prymusow, ktorych foruje a tych slabszych, czy bardziej zywiolowych ciagle upomina lub pomija. Czy nie chodzi o to zeby motywowac dzieci a nie tylko karcic ????POMOCY!!!!!
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 11:12
      Cytat wyrywa sie do odpowiedzi nie zawsze na temat b
      > ez pozwolenia na lekcji.
      (...)
      Bardzo latwo go rozproszyc, slabo z koncentracja co rzutuje na sprawdzianach gd
      > y nie moze sie calkowiecie skupic i nie doczyta polecenia itp.
      (...)
      Nic nie wskazuje na dysfunkcje.
      (...)
      Wychowawczyni w rozmowie ze mną stwierdzila ze syn popisuje sie przed kolegami
      > zeby zwrocic na siebie uwage,
      (...)
      syn sie pomylil, nastapila drobna wpadka ale nadrobil
      > to. Jedna kolzeanka tez sie pomylila. Na koniec przedstawienia wychowawczyni po
      > wiedziala: na drugi raz naucz sie lepiej czytac
      (...)
      Powiedziala to przy calej klasie.A jemu zrobilo sie rpzykro. Dostal role:
      > dwa wyrazy do powiedzenia.
      (...)
      jest to wrazliwy chlopak ktory potrzebuje motywacji, wspar
      > cia, ciepla i pochwaly.
      (...)


      Innymi słowy: dzieciak non stop przeszkadza w lekcji, błaznuje popisując się przed kolegami zamiast skupić się np. na tym, co ma zrobić (np. na sprawdzianie), zdarzają mu się rozmaite wpadki i pomyłki - nie mające nic wspólnego z dysfunkcjami (wykluczonymi przez fachowca), za to sporo z "żywiołowością", a mamusia ma pretensje, że wychowawczyni zamiast głaskać synusia po główce i motywować wrażliwca zwraca mu uwagę, nie chce uhonorować główną rolą tuż po tym, jak nie poradził sobie bezbłędnie z czytaniem innej i jeszcze śmie go upominać przy klasie, a niuniaczkowi przykro!
      Ciekawe, czy mniej przykro jest nauczycielce usiłującej przeprowadzić lekcję, gdy jej 10-latek (a więc nie malutki już dzidziuś) nie słucha, przerywa, wygłupia się, poleceń mu się nawet nie chce czytać, a potem jeszcze ma pretensje, że mu za mało cierpliwie tłumaczą. I ciekawe, co byś powiedziała, gdyby takich wrażliwców muszących sobie pobłaznować i nie czytających poleceń na sprawdzianie, bo mających ważniejsze sprawy było w klasie z pięciu i wychowawczyni skupiała się na ich potrzebie bycia dowartościowanym zamiast na prowadzeniu zajęć DLA WSZYSTKICH.
      • gazdzinazdaleka Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 11:52
        Dawno temu, kiedy mama zapisywała mnie do szkoły podstawowej, okazało się, że w klasie polecanej przez wszystkich nauczycielki brak już miejsc. Zapisano mnie więc do klasy, której wychowawczyni była zupełnie nową w szkole osobą. I dziś wdzięczna jestem losowi za taki obrót spraw. Kobieta ta przez trzy lata nauczania początkowego świetnie sobie radziła z różnymi temperamentami, osobowościami, problemami, umiejąc jakoś dzielić swój czas między różnych uczniów o różnym tempie przyswajania wiedzy. Na przykład tym, którzy lepiej sobie radzili, dawała dodatkowe zadania, by mieć czas dla tych słabszych czy bardziej wrażliwych. Potrafiła dobierać przedstawienia i zorganizować je tak, żeby każdy z nas czuł się ważny (choćby robiąc dekoracje, śpiewając, a niekoniecznie grając główną rolę). Dysleksji czy dysgrafii wtedy jeszcze nie potrafiono diagnozować, aczkolwiek występowała, możesz mi wierzyć. Sama jestem tego doskonałym przykładem smile A jednak, dzięki mądrości nauczycielki i ogromnej pracy moich rodziców i dziadka, jakoś nauczyłam się radzić sobie. I każdemu, zamiast głupich komentarzy, życzę takiego pedagoga, zwłaszcza na początku edukacji.

        Co można doradzić wątkodawczyni? Pytanie podstawowe, na które tylko ona potrafi odpowiedzieć, to takie, czy rzeczywiście nauczycielka użyła takich słów ("bo on w niczym nie jest dobry"), czy raczej matka/syn tak odbierają niekoniecznie tak negatywne sformułowania. Może warto spokojnie przyjrzeć się sytuacji, pójść do nauczycielki i spokojnie porozmawiać (bez osobistych ataków). Jeśli autorka utwierdzi się jednak w przekonaniu, że wychowawczyni źle traktuje jej dziecko, to może warto rozważyć zmianę klasy/szkoły. Ale uważam, że to ostateczność. Ja poszukałabym ewentualnie jakiejś pomocy/warsztatów terapeutycznych/dodatkowych zajęć w porozumieniu z psychologiem, żeby jakoś wspomóc dziecko w pracy nad koncentracją/wyżyciem się fizycznym itp. W każdym razie spokoju i rozwagi życzę.
    • marzeka1 Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 11:27
      Cytat Wychowawczyni w rozmowie ze mną stwierdzila ze syn popisuje sie przed kolegami zeby zwrocic na siebie uwage, a przeciez nie ma czym zaimponowac, bo w niczym nie jest dobry.

      - o ile myślę, że dziecko może w klasie sprawiać problemy, to nie bardzo wyobrażam sobie, abym do rodzica , którego prosiłam na rozmowę, użyła takiego , jak zaznaczyłam stwierdzenia. Nie powinno się używać takich słów, bo niczego się nie załatwi.
      Nie wiem, jeśli widzisz podejście, które Ci jako matce nie pasuje, to patrząc na realia - pomóż synowi, rozmawiaj z nim na temat, jak ważne jest skupienie na sprawdzianie, dokładne czytanie poleceń- bo to mu się zwyczajnie w szkole przyda.
    • pantere.nere Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 11:39
      To jedna z tych sytuacji, gdzie obie strony maja zupełnie inny obraz tego, co sie dzieje, wiec sie nie bede wypowiadać.
      Odniosę sie tylko do kawlka z akademia i zapytam czy jest jedynym dzieckiem, ktore dostało krótka role, a moze sa dzieci, ktore nie dostały nic?
      Pomyślałas jak czuły sie inne dzieci, ktore mówiły po zdaniu, wtedy, kiedy twoje dziecko grało główne role? Teraz zamiana, nie zawsze mozna być na świeczniku. Pomijając głupi komentarz nauczycielki, to bardzo pożyteczne doświadczenie dla syna.
    • gaskama Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 11:49
      Oj, oj, oj .... jakoś tak ... nie do końca czuję opisaną sytuację. Znam sytuację, w której mega super zdolne dziecko było przez nauczycielkę faworyzowane, zachwalane, na każdym zebraniu podkreślano jego zalety. Pojawiła się nowa nauczycielka, która wiedziała, że chłopak zdolny ale nie podkreślała tego nigdy. Na wyraźne pytania ze strony rodziców, jak tam syn, odpowiadała krótko i lakonicznie, ze jak zwykle dobrze. Rodzice byli oburzeni, rozpoczęli krucjatę przeciwko nauczycielce, że słaba, że nie wspiera, że nie zna się na uczeni, że zły pedagog. Nie wiem, czy twoje wyobrażenia o synu do końca pokrywają się z wyobrażeniami nauczycielki. Jedna z dziewczyn wypunktowała zdania twoje, które rysują trochę inny obraz dziecka, niż twój (kulturalny, wszechstronnie uzdolniony contra nie może się skupić, wyrywa się do odpowiedzi niepytany i udziela niekoniecznie na temat, nie był w stanie odczytać roli bez błędu).
      Ale stwierdzenie nauczycielki, że syn z niczego nie jest dobry jest nie na miejscu i wydaje mi się, że nie zostało aż tak dobitnie powiedziane.
    • kolteta Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 11:53
      Z tego co piszesz twój syn nie należy do najspokojniejszych i najgrzeczniejszych dzieci, z którymi nie ma problemów. Nie rozumiem dlaczego jesteś zła na nauczycielkę, bo chyba nie dlatego, że dała synowi krótką rolę na akademię i jest na niego zła za wygłupy i popisywanie się. Za bardzo chyba pozwalasz na to, żeby syn użalał się nad wszystkim co pani powie. Inna sprawa, że nie wyobrażam sobie, że nauczyciel mówi, że dziecko zupełnie w niczym nie jest dobre. Porozmawiaj z synem, wytłumacz mu, że tak bywa, raz na górze, raz niżej. Prędzej czy później musi się tego nauczyć a teraz masz ku temu bardzo dobrą okazję. Krzyczenie nauczycielki przemilczę, sama pracowałam z dziećmi długo (zmieniałam pracę jak łapałam się na podnoszeniu głosu na dzieci) a jak wpadam czasem po córkę do szkoły i jak patrzę co dzieciaki wyczyniają szczerze współczuję nauczycielko i tego, że muszą się z takimi dziećmi użerać i tego, że później przychodzi taka mamusia i ma za złe, że na syna krzyknęła a on taki dobry i wrażliwy.
      • jodipiku Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 12:17
        witajcie,
        dziekuje za komentarze.Wyjasnie tylko,ze nie uwazam moje dziecko za super zdolne, jest przeciętniakiem i nie mam z tym problemu.
        Lobuzem klasowym nie jest ( nie ma zadnych UWAG)
        I nie mam problemu z tym ze dostal role jaka dostal ale boli mnie to,ze taki komentarz przy tym byl i bezzasadnie bo mial czytac tamtą role i moze nauczycielka powinna zwazyc na fakt ze mial wystep przerwany nie ze swojej winy.Chodzi mi o forme jak ona zwraca sie do dziecka przy innych! to nie pedagogiczne. Pisanie na forum jednak jest bez sensu,inaczej sa odbierane problemy.przepraszam za zawracanie
        • kolteta Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 12:23
          Naprawdę widzisz tutaj jakiś problem? Chyba największym problemem jest jak podchodzisz do sytuacji, bo tak naprawdę nie stało się nic złego, oprócz tego, że synowi jest przykro. Przykro mu, bo tamta pani go lubiła a ta nie? Bywa, takie jest życie.
        • scher Nie przejmuj się 22.10.14, 12:43
          jodipiku napisała:

          > Pisanie na forum jednak jest bez sensu

          Nie zniechęcaj się, zawsze w takich przypadkach pojawiają się agresywne bromby, które sparafrazują twój problem tak, żeby odwrócić jego istotę jak kota ogonem, z winnych zrobić ofiary, z pokrzywdzonych sprawców.

          Po co? Bo na tym tle ONE jawią się jako nieskończenie mądre, rozsądne, rozważne i roztropne. A ich DZIECI to po prostu mają wzorcowo udane życie i zostaną na pewno KIMŚ WIELKIM. Bromby wszystkie problemy rozwiązują z marszu, a ich sposób postępowania w takich sytuacjach staje się zawsze wzorem dla przyszłych pokoleń. Bromby nigdy nie płaczą, nigdy nie są zagubione, bezradne - no i nigdy nie szukają pomocy na forum, a już na pewno nie pod tym samym nickiem wink
    • ewa_mama_jasia Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 12:13
      Porozmawiałabym z wychowawczynią. Może nie faworyzowac syna, ale nie wolno go dołować. Z tym, że każda nauczycielka ma swoich ulubionych uczniów. I takich, których nie lubi. Ale nie powinna dawać publicznie ujścia tym sympatiom.
      • jodipiku Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 12:18
        dokladnie, o to mi chodzilo
      • mx3_sp Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 12:19
        nie zawsze krytyka jest równoznaczna z dołowaniem. Mam niech najpierw nauczy go radzenia sobie z porażkami to może nie będzie taki "wrażliwy".
    • scher Opisujesz normalnego 10-latka 22.10.14, 12:32
      Nie widzę nic nienormalnego w zachowaniu twojego syna, to bardzo częste zachowania u chłopców. Owszem, mogą być uciążliwe, niekiedy denerwujące, ale trzeba do takiego chłopca podejść ze zrozumieniem i miłością. Chłopcy po prostu tacy są, taka jest ich natura w tym wieku. Nie jest zbyt dobrze nazywać to "popisywaniem się" albo co też częste, "niegrzecznością", "pajacowaniem" itp. - to nie świadczy o profesjonalizmie, doświadczeniu i znajomości chłopięcej natury. Chłopcy też nie dość dobrze odnajdują się w szkole jako takiej, bo ta jest organizacyjnie, programowo i mentalnie dostosowana zdecydowanie do osobowości i natury dziewczynek. Mądry pedagog to wie, mądry pedagog ma podejście do chłopców, pozwala im się wybiegać, powygłupiać, poprzepychać nawet i nie traktuje każdego drobnego wybryku czy potknięcia w kategoriach końca świata i wiecznego potępienia.

      Mimo wszystko, choć tego nie okażą i się "jeżą", chłopcy bardzo potrzebują wsparcia, aprobaty, przytulenia, a także poczucia, że ich wybryki (których często organicznie nie potrafią uniknąć; oni wiedzą, że się źle zachowują i że poniosą konsekwencje, a mimo to się tak zachowują) nie spowodują odebrania miłości mamy, taty, no i trwałego pogorszenia relacji z nauczycielem. Mądry nauczyciel chłopców umie działać zdecydowanie "tu i teraz", powstrzymując chłopca albo usadzając go w miejscu ostrym słowem, ale umie też szybko zapominać o jego przewinieniach i nie chować urazy w nieskończoność (niestety kobiety mają takie tendencje, dlatego tak ważne jest, żeby chłopca wychowywali mężczyźni, możliwie wielu mężczyzn).

      Nauczycielka, którą opisujesz, moim zdaniem nie rozumie chłopięcej natury, być może w ogóle nie lubi chłopców. Osobiście postawiłbym na niej krzyżyk. Swojemu synowi w takiej sytuacji poradziłbym, że musi jej słuchać, musi ją znosić, przyjmować niekiedy jej cierpkie, niesprawiedliwe uwagi - ale lubić to jej nie musi, i że zaraz pierwszego dnia po skończeniu szkoły pozwolę mu z ulgą zapomnieć o tej pani.
      • jodipiku Re: Opisujesz normalnego 10-latka-dzieki 22.10.14, 12:41
        dziekuje za zrozumienie problemu, wlasnie o to mi chodzilo, nie musi lubic ale musi sluchac i wytrzymac jakos jeszcze te dwa lata, a klasa i inni sa ok, wiec dlaczego z powodu jednej pani mialby zmieniac srodowisko-ot porady...
        • aqua48 Re: Opisujesz normalnego 10-latka-dzieki 22.10.14, 13:05
          jodipiku napisała:

          > nie musi lubic ale
          > musi sluchac i wytrzymac jakos jeszcze te dwa lata, a klasa i inni sa ok, wiec
          > dlaczego z powodu jednej pani mialby zmieniac srodowisko-ot porady...

          Ale ponieważ pani nie zmieni, powinien starać dostosować się do jej wymagań, nie tracąc poczucia wartości i o tym jak to zrobić powinnaś z nią porozmawiać. Skoro pani powiedziała (nie powinna była), że w niczym nie jest dobry, to może być własnie dla dziecka bodziec, żeby jej pokazać, że w czymś może być. I nauka na przyszłość, że nie wszystkim może się podobać, ale zamiast odczuwać przykrości z tego powodu i hodować w sobie poczucie żalu oraz niezrozumienia można takie zdanie przekuć na własny sukces.
        • noname2002 Re: Opisujesz normalnego 10-latka-dzieki 22.10.14, 13:12
          Scher już właściwie napisał wszystko, ja dodam, że my też mieliśmy problemy z nauczycielką, która nie lubiła chłopców(nie tylko mojego syna, żeby nie było, że jestem mamą zapatrzoną w synusia łobuza) i że rozumiem rozżalenie twojego syna. Trzeba przeczekać, reagować jeśli sprawy idą za daleko, ale też i nie wyrażać się negatywnie o nauczycielce przy synu- nie musi jej lubić ale musi jej słuchać i nie przeszkadzać w prowadzeniu lekcji. U nas się wszystko pozmieniało przy zmianie wychowawczyni w IV klasie i nagle się okazało, że chłopcy wcale nie są złem wcielonym- po prostu pani od razu stanowczo reaguje na ich wybryki ale nie robi z nich afer. I jest sprawiedliwa, nie faworyzuje dziewczynek.
      • niktmadry Re: Opisujesz normalnego 10-latka 22.10.14, 13:10
        Moja córka miala dużo zabawy gdy rysowała pewną nielubianą nauczycielkę jak spada z mostu do rzeki pełnej głodnych krokodyli.
        Tyle w domu - w szkole owej nauczycielki słuchała i znosiła ja jako-tako.
    • solejrolia Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 13:26
      Olać przedstawienietongue_out

      Opisujesz normalne zachowania dziecka 10-letniego, który wczesniej miał panią, która go lubiła, a teraz ma panią, która go nie lubi. bywa.
      cóż, taka mała lekcja pokory i dla dziecka, i dla ciebie, jako mamy.
      moja rada jest taka, że podczas konsultacji, czy innej okazji, możesz porozmawiać spokojnie z panią, w tonie: jak mam pomóc dziecku, co możemy zrobić wspólnie, by dziecko osiągało lepsze wyniki, czy są jakieś projekty czy konkursy, w które można zaangazować syna, jak pani to widzi.
      no i rozmawiaj z synem duzo, tłumacz, ze błaznowanie, czy gadanie nie popłaca, że to potem przekłada się na oceny i to nie tylko na ocenyz zachowania ale tez z przedmiotów.

      właściwie to komentarz nauczycielki bardzo by mnie wkurzył, a przy dziecku wygłoszony - to juz w ogóle. chyba by poleciały pióra! tongue_out wink ocena z zachowania obniżona, to rozumiem, nie wszyscy są potulni i cichutcy, tak by nauczycielka mogła wystawić najwyższą notę z zachowania. ale do licha,jedna wpadka a ta będzie komentować wpadkę do końca podstawówki ? raz popełniona gafa ma się ciagnąc jak smród za gaciami? nienawidzę nauczycieli, u ktorych jedzie się na opinii ! (a tez taką jedną mamy, znerwicowaną przyrodnicę, pisałam o niej nie raz, wrrr)
    • solejrolia Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 13:33
      wiesz co, skoro pani mysli, że syn jest taki kiepski ze wszystkiego (w sensie, z niczego nie ejst dobry), to za wszelką cenę obudziłabym w synu ambicje- żeby pani nieco nosa utrzeć- zrobiłabym wszystko, by z czegoś się zaczął wyróżniać, ale tak na maksa! chodzi na jakies zajęcia pozalekcyjne? nie wiem, ma dodatkowy angielski czy plastykę, uprawia jakis sport?
      może czas żeby dziecko zapisać na coś, co ewidentnie podniesie jego umiejętnosci i przy okazji wpłynie na pewność siebie (skoro taki wrazliwy, to powinien być w czymś dobry, to naprawdę podnosi samoocenę), a pni przy okazji udowodni, że jest zgoła inaczej niz ona myśli, bo jest dobry w tym co robi poza szkołą. O!
      • noname2002 Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 13:41
        Jak ona go nie lubi, to z największego sukcesu zrobi porażkę albo coś zwykłego, co każdy potrafi- i dziecku będzie jeszcze bardziej przykro.
        • jodipiku Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 13:48
          ha,no i prosze :chodzi na angielski i poprawil sie z tego rpzedmiotu-ma db i bdb! - to jest sukces bo przedtem mial dst.....a do tego uczy sie grac na gitarze i dla mnie jest to sukces i rpobi to i lubi no i chodzi na taniec wink i dziekuje za rady!!!!
          • solejrolia Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 14:02
            no i widzisz,czyli jednak w czyms jest dobry, nie zapomnij mu o tym przypomnieć! (sama tez niepotrzebnie uwierzyłaś w słowa wychowawczyni, bo twój syn jest dobry, tylko ONA TEGO JESZCZE NIE WIE< JESZCZE NIE WIDZI)
            to tak jak moja. angielski w ciągu jednego semestru na prywatnych lekcjach podciągnęła tak, że jest w czołówce szkolnej, ale dla mnie wazniejsze, że nie ma bariery językowej i w Londynie podczas wycieczki śmigała aż miło. to dopiero podnosi samoocenę! smile
            a to, że gra na gitarze, chyba zanadto w klasie nie chwaliła się, ale była taka sytuacja, że mozna było się zgłosić i na apelu zaprezentować swoje umiejętności, i córka jest odważna więc wystapiła z gitarą, i wszystkim kopary opadły, bo jakoś dotąd nikt nie kojarzył jej z instrumentem. no i zebrała masę pochwał.
            a zachowanie dobre, to zachowanie dobre. mnie takie zachowanie zadowala, bo jest dobre. (mogłoby być lepsze, ale jest dobre, więc tego się trzymamy)wink
            • scher Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 14:08
              solejrolia napisała:

              > no i widzisz,czyli jednak w czyms jest dobry, nie zapomnij mu o tym przypomnieć

              Żeby też nie przesadzić w drugą stronę, bo dzisiaj dzieci chwalone są za często, za byle co. Dlatego coraz częściej mają zawyżoną samoocenę.
              Mój post nie ma żadnego związku z postami autorki wątku i jej dzieckiem, to taka luźna uwaga na marginesie.
          • mx3_sp więcej już się nie dało? 22.10.14, 14:07
            10 latek tańczący, śpiewający i władający angielskim. Ma kolegów?
            • jodipiku Re: więcej już się nie dało?-nie nie dalo 22.10.14, 14:42
              na taniec chodzi zeby sie poruszac a nie sleczec przed tv czy kompem
              na gitare chodzi bo sie chce nauczyc
              a na angielski chodzi bo same lekcje w szkole niestety nie wystarczaja
              to 4 godziny w tygodniu, czy na prawde zbyt wiele ??? a kolegow ma i owszem wink
              • mx3_sp Re: więcej już się nie dało?-nie nie dalo 22.10.14, 14:50
                nauka gry na instrumencie tylko godzina? Taniec to samo. Wszystko po łebkach, dzieciak na niczym się nie skupia i się dziwisz, że jest "żywym srebrem"? Nauczyciel muzyki nie zaleca ćwiczeń w domu?
        • pantere.nere Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 14:01
          Chlopiec dowie sie, ze sa zachowania, ktore powodują, ze inni nas lubią i sa takie, ktore powodują, ze inni nas nie lubią.
          Jezeli ktos nas lubi jest bardziej skłonny do współpracy i lepiej nas traktuje, jesli nie lubi, to traktuje nas inaczej niż tych, których lubi, choć oczywiście nie ma prawa obrażać i powinien szanować.
          Zreszta mając 10 lat, juz sam powinien na to wpaść, mając za sobą wiele interakcji z dziecmi i dorosłymi.
          A mama powinna rozmawiać, tłumaczyć, ze własne zachowanie on kontroluje, pośrednio decydując czy bedzie lubiany przez dana osobe czy nie. I nie ma szans i sensu, zeby wszyscy nas lubili tak samo i tak samo dobrze traktowali.
          A od nauczyciela mozna i nalezy wymagać tylko, aby swojej niechęci nie okazywał, bo jemu tez nie wolno zle traktować czy niedajbosze poniżać nielubianej osoby.
    • kozica111 Re: wychowawca,poradzcie co zrobic. 22.10.14, 13:51
      Bez względu na wszystko nie powinna dziecka deprymować i zniechęcać.
      Prawdopodobnie go nie lubi- widać nie ma miedzy nimi dobrych fluidów, bywa, ale jest nieprofesjonalna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka