Mam w pracy koleżankę, które niestety mnie mobbuje chyba. W kazdym razie czuję się źle i nie wiem, co z tym zrobić. Pójście do szefa odpada, bo szefowa jest koleżanką koleżanki

Na czym mobbing polega? Otóż koleżanka nie lubi się przeproacowywac, w związku z tym kazdy kto pracuje wiecej jest nazywany (niby w żartach) stachanowcem, przodownikiem, itp. Koleżanka lubi organizować zycie, a w pracy najchętniej by plotkowała (jako panna pracuje czasem w domu) - ja pracy do domu brac nie moge i nie chcę. Jesli cos idzie nie tak jak ona chce, to szpila.... ufff
Wszędzie wietrzy spiski - taki typ. Ostatnio mnie to wkurzyło i - tu dostało się mnie - zebym przestała siac czarny PR na korytarzach. I tu jak w kafkowskim procesie - nawet sie bronić nie mogłam, bo niczego takiego nie robię. Zresztą rzuciła statement i wyszła zostawiając mnie z majtkami w kieszeni.
Teraz siedzi w drugim pokoju, demonstracyjnie przemaszeruje od czasu do czasu przez mój, nadęta.
Mam dośc , wiem, że najlepiej zmilczeć, ale przekroczyłam punkt przegięcia i źle się czuję. A jej chyba o to chodzi. Nigdy mnie nie lubiła i nie musimy sie kochać, ale wkur... mnie taka postawa i dzecinada.
Co robic dorgie bravo i jak przetrwać????