anula_anka
09.12.14, 09:51
Zatrudniłam w tamtym tygodniu studentkę na umowę zlecenie na kilka dni, aby nagrywała mi nagrania na pendrive`y.
Dziś miałam wysłać je do klienta.
Coś mnie tknęło, aby je policzyć.
Brakowało 11 sztuk.
Okazało się, że dziewczyna podała mi błędne dane do umowy.
Taki numer dowodu nie istnieje, adres odpowiada jakiejś firmie i jednocześnie domostwu zupełnie postronnych ludzi, którzy z tą dziewczyną nie mają nic wspólnego.
Policja rozkłada ręce.
Jestem stratna 400zł, ale już nawet nie o to chodzi.
Wkurzyli mnie na policji, bo przecież jakby mnie okradł ktoś na ulicy to też nie znałabym danych takiej osoby.
Zastanawiam się też jak do sprawy podejdzie urząd skarbowy.
Jak ja mam się rozliczyć z tej umowy?
Klient na szczęście poczeka 1 dzień dłużej na paczkę, bo i tu mogłabym ponieść karę, więc strata byłaby większa...
Jestem zła również na siebie, że nie poprosiłam jej o dowód tylko pozwoliłam samej wypełnić odpowiednie pola - nie przyszło mi do głowy, że ktoś może podać błędne dane