a.va
20.12.14, 17:25
Mój mąż pokłócił się z moją mamą. Przez telefon, o prezent dla mnie - mama kupiła, mąż skrytykował, bo wiedział, że taki prezent mnie nie ucieszy, więc powiedział mamie o tym, żeby mogła go wymienić na inny przed wigilią.
Mama się wkurzyła, że on ją poucza. Pewnie zagrała w niej nuta na temat: nie będzie mi obcy chłop mówił, co lubi moje dziecko. Przy okazji ją poniosło i walnęła tekstem - już mi zepsułeś kilka poprzednich świąt. Na pytanie, co takiego zrobił, bo nie pamięta, usłyszał, że sam powinien wiedzieć. Nie wie, ja też nie wiem, za to wiem, że moja mama często zachowuje się jak 8-latka, obraża się, przyjmuje rolę ofiary itd.
I teraz tak - ona obrażona, miała jutro przyjechać pomóc w przygotowaniach do świąt, nie przyjedzie. No i trudno, dziury w niebie nie będzie, choć jest to trochę nie fair, bo miała pomagać z tego powodu, że ja w trudnej ciąży i nie wolno mi nic robić. Mam nadzieję, że przyjedzie na święta. On mocno urażony tekstem o tych poprzednich świętach, które rzekomo jej popsuł, bo naprawdę zawsze się stara, żeby jej było miło, wygodnie itd. Rozmowę znam z relacji męża, mama do mnie nie dzwoniła.
Co robić? Zadzwonić do niej? Mediować między nimi, godzić, wyjaśniać? Czy zostawić, niech się sami dogadają?