I z tego puntu zacznę: zdradził mnie z jakąs dziewczyną z pracy. Tak naprawdę nawet mnie specjalnie nie obchodzilo kim ona jest. Na fejsboku mozna ja znależc, wiem ze jest młodsza ode mnie o 4 lata i jest.. niemką. Tak Niemka urodzona w Polsce

Pracuja w firmie, gdzie niemiecki, wloski, hiszpanski i ang., to języki najczesniej spotykane. W tej chwili wyglada to tak, że on będzie się żenił... Nie bylismy małżeństwem, jest wolnym człowiekiem, może się żenić... Trwa batalia sądowa o 500 zlotych alimentów więcej niż chciałabym dostac na syna lat 10.. Ostatnie lata naszego zycia byly wynikiem porozumienia, kompromisu, dobrej przyjazni. Uwazam, ze po 13 latach jest wlasnie tak jak mielismy i że bylo statecznie. Zreszta on mi przytakiwał, było nam i mi wygodnie finansowo i zyciowo. Stabilny związek.
Nawet teraz uwazam, że ta zdrada jest przelotna, że jego związek bedzie słaby, że nie dojdzie z tamtą do tego, co my. Ogolnie uwazam, ze to nie zdrada!, bo niedlugo nie bedzie sie godził na to, co tamten zwiazek mu oferuje i wroci na łono rodziny.
Ja zachowuje się bardzo.. nijak. Jak juz powiedzialam, uwazam, ze wroci, nawet z tego tragedii nie robie, chociaz mam teraz pelne prawo do tego samego, ale jestem wyprana z emocji i nie takie rzeczy mi w glowie... Spotyka sie z synem, ale nie podobają mi sie te spotkania i wychodze z zalozenia, ze lepiej mu (zdradzaczowi) robi, jak nas nie widzi, jak jest poza domem, na najmie, z tamta baz nie. Uwazam, ze wywalenie go z domu do tamtych warunkow, z dala od nas burzy więx miedzy nami, ale tak naprawdę ją umacnia.. Zdrade wykrylam chyba wp ierwszych miesiacach/tygodniach ich pozycia i im sie to wszystko jeszcze nie utrwalilo. Wywaliłam z domu od razu, zreszta mieszkanie jest moje. Wracajac jednak do jego spotkań z synem, to uważam, ze szkodza odbudowaniu naszej relacji i że tworza sztuczne pojecie, ze bedą sie widywac dalej, mimo jego zdrady. Dla mnie to nie do przyjecia. Niestety nie jestem nowomodna i nie wynaje zasady, ze jak odchodzi ode mnie, to niekoniecznie od syna. Dla mnie opuszcza rodzine i redukuje sie do oddawania kasy na nią (na syna). Nie jestem nowoczesna i w ogole nie wyobrazam sobie z nim kontaktu, inaczej niz przezk omornika, zreszta na niego bardzo mocno dziala to, że go przy nas nie ma. Ma wyrzuty, zaczpeia mnie smsami!, niestety pozostaje obojetna... Mial wolne i chcial zając sie synem. Odmowilam. Mozliwe, ze bedzie chcial wyregulowania sądowego, w wyroku alimentacyjnym musi byc takie, niemniej nie zamierzac ani ulatawiac mu knotaktu ani nawet dopuszczac do knotaktu. Syn cierpi, wiec mowie pwrost co jego ojciec robi, bez ogrodek. Mowie dlaczego nie mogą sie widziec i jestem konsekwentna. Tamtego az skręca, ale z nim nie rozmawiam..Jako, ze wszystko jest swieze, to nie wiem jak będzie kiedy synowi skończą sie ferie świąteczne, wiem ze zaczną sie kolejne niebawem.. Licze na to, ze psrawa sie będzie przeciągała i po prstu beda bezkontaktowi, a zdradzacz odcięty od nas, co mu juz bokiem wychodzi, bo probuje i przez swoją matkę i przez moja (a!) i przez sasiadow nawet! Wije sie jak w konwulsjach. Niemniej złośliwie mowi, ze się ożeni

Z drugiej strony sądzilam, ze strace zmysły po czyms takim, a tu taki spokój we mnie, cisza, moze to oznaczac, ze nic do niego nie czuje, ze mi go nie brakuje, ale w moim przypadku oznacza to chyba grę taktyczna. Sytuacja trwa juz 3 tydzień

On bardzo się zmienił. Jest nieczuły na nic, zlosliwy, drwi sobie, uraga mojej kobiecości! Kazde spotkanie to drwina, szykana, proba ośmieszenia, obrzydzenia mnie sobie i swiatu. Bywa wulgarny, łatwo przychodzi mu powiedzenie czegoś, nad czym by sie dlugo wcześniej zastanawial. robi NIEUSTANNE ALUZJE DO MOJEGO WYGLĄDU. Jestem tym zdziwiona, jakbym przez szybę to oglądała! Nie przyjmuje tych rzeczy do wiadomosci, bo sa nie jego. Nie dlatego, ze go nie znam, ale dlatego, że ta sytuacja dla mnie jest tak dziwna, że jestem tym tak zaskoczona, ze nie wiem co powiedziec. Boje sie, ze cos do mnie odjdzie, ze nagle rozumiem, ale jak na razie widze to tak, ze on będąc z nami (nie fizycznie) sypia z inną. Nie widze tego przejscia, wyniesienia sie go z domu do niej, czy od nas do niej. On ciagle jest nasz, tylko w zdradzie. Stąd odmawiam widzenia sie ze mna/synem, bo to dla mnie obrazoburcze.