wikipiki22
11.01.15, 22:19
Zmarła moja kuzynka (siostra cioteczna), pozostawiając po sobie dziecko nieletnie 7 lat, meza i długi. Jej najblizsza rodzina to maż, ojciec, brat cioteczny (tak samo spokrewniony z nią jak ja) ale to ja miałam z nią lepszy kontakt i bardziej zażyłe stosunki.
Sprawa dotyczy opieki nad dzieckiem. Ojciec dziecka najwyraźniej chce zrzucic obowiązek wychowywania na kogos...twierdzi, ze sie nie nadaje i nie da rady fizycznie, straszy samobojstwem. Faktycznie sytuacja jego jest tragiczna, zona pozostawiła mase długow, dom licytowany przez komornika, a babcia ktora mogłaby ich przyjąc nie chce tego zrobic!! i tu jest pies pogrzebany, babcia pochowała swoich dwoje dzieci, teraz wnuczkę przez ktorą sama miała problemy finansowe
Dziadek dziecka, nie nadaje sie do opieki, nie wychowywał własnego dziecka wiec tym bardziej nie bedzie wychowywał wnuka
Brat cioteczny - nie śmiał nawet tego zaproponowac swojej żonie, chociażby z tego względu, ze ma problemy finansowe przez ową zmarłą
JA, dwoje małych dzieci, juz nie najmłodsza. Mogłoby sie wydawac ze zamożna, ale tylko pozornie mam mieszkanie, dom (z kredytem, mieszkanie mi na niego zarabia), obecnie bez pracy (tylko tymczasowo). Nie mam rodziców, rodzeństwa, zero pomocy, mąż obcokrajowiec (jego rodzina za granica). Mąż pracuje ale ma prace mało stabilną, aczkolwiek w czworkę dajemy rade.
Na mnie chcą zwalic obowiązek opieki nad dzieckiem. Nigdy nie chciałam mieC 3 dzieci, sama jestem jedynaczka i 2 to i tak ponad moje siły.
Maż sie nie godzi na przyjęcie małego, twierdzi, ze nie podołamy i to nawet nie finansowo, ale fizycznie, on psychicznie, ze sie bedziemy kłócic i on sie wreszcie odwroci i odejdzie. Ja tez sobie nie wyobrażam. Z uwagi, iz maz obcokrajowiec wszystkie obowiazki związane ze szkoła spadaja na mnie.
Rany, co ja moge, bede miała wyzuty sumienia do konca zycia, ale nie chce, nie dam rady!