Dodaj do ulubionych

"Dopraszanie" osób

13.01.15, 10:20
Znajoma wychodzi za mąż. Sala zerezerwowana na sporą ilość osób. W święta rozesłali zaproszenia do gości. Teraz się okazało, że wielu z zaproszonych nie będzie mogło przyjść. Więc zaczęli zapraszać kolejnych, tych pominiętych w pierwszej turze, ślub za 3 tygodnie. Część tych nowozaproszonych osób dała im między wierszami odczuć, że są urażeni takim potraktowaniem.
Czy faktycznie to nietakt?
Poszlibyście na wesele wiedząc, że jesteście zaproszeni "bo inni odmówili"?

Obserwuj wątek
    • pieskuba Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 10:21
      Poszlibyśmy smile
    • zana781 Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 10:24
      Raczej nie poszlabym.
    • morgen_stern Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 10:26
      Poszłabym, jestem w stanie zrozumieć, że ktoś może nie mieć środków na zaproszenie wszystkich. Okazało się, że jednak są wolne miejsca, to czemu nie?
    • mamameg Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 10:26
      Nie poszłabym.
    • babcia.stefa Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 10:42
      Poszłabym, zdaję sobie sprawę z tego, że ludzie mają ograniczone środki i nie są w stanie zaprosić wszystkich, których by chętnie widzieli na przyjęciu, że lista gości to czasem daleko posunięty kompromis, a sama z różnymi ludźmi jestem na różnym stopniu zażyłości i niekoniecznie na pierwszym miejscu zapraszanych. I nie ma to nic wspólnego z byciem gościem drugiej kategorii, po prostu chodzi o ten wspomniany stopień zażyłości.
    • yotsukaido Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 10:45
      Jasne, że bym poszła : ) Często zapraszani są jacyś goście, bo wypada, bo konwenanse, bo zaprosiło się jednego z braci, to i drugiego trzeba itp. A sala i budżet ślubny nie z gumy, nie rozciągną się w nieskończoność. Nie miałabym najmniejszego problemu nawet jeśli zaproszenie byłoby dzień przed.
    • default Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 10:46
      To by zależało od tego, czy w ogóle miałabym ochotę na zabawę weselną. Jeśli tak, to poszłabym, jeśli nie, to odmówiłabym, ale nic nie "dając odczuć między wierszami", bo takie zachowanie jest równie nietaktowne jak zapraszanie kogoś jako zapchajdziurę.
      • ceide_fields Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:00
        Na wesela, oprócz oficjalnego zaproszenia, gości zaprasza się znacznie wcześniej wraz z prośbą o rezerwację terminu. Zaproszenie jest więc tylko formalnym zwieńczeniem całej "procedury." Wtedy raczej nie grozi, że ktoś zrezygnuje, no chyba że będzie to pojedynczy wypadek losowy, a nie nie np. ćwierć składu gości. Poza tym wcześniej wiedząc kto na pewno przyjdzie, można dostosować i zmodyfikować logistykę weselną.
        • morgen_stern Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:08
          No ale "save the date", z tego co się orientuję, to dość nowy zwyczaj. Kiedyś w Polsce po prostu rozwoziło się lub wysyłało zaproszenia.
          Poza tym optymistycznie zakładasz, że jak ktoś powie w marcu, że będzie w grudniu, to potem nie zmieni zdania. Nie wiadomo tylko skąd się potem bierze 40% odwołanych gości, bo i takie statystyki widywałam na forum Ślub i Wesele.
          • iwoniaw Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:19
            Wcale nie taki nowy - tzn. w formie angielskiego nazewnictwa to tak, ale odkąd żyję, to pamiętam, że w bliskich kręgach (rodziny i znajomych) zawsze się "dawało znać" z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem, że "w lipcu/w święta/za rok Jola i Zdzisiek będą się pobierać, szykujcie się na wesele", a same zaproszenia to już była tylko taka ostateczna formalność i potwierdzenie/doprecyzowanie.

            W opisywanej sytuacji na samo wesele poszłabym lub nie w zależności od mojego stosunku do młodych i całej imprezy oraz planów własnych - bez względu na to, w której "turze" by mnie zaproszono.
            • ceide_fields iwoniaw 13.01.15, 11:21
              Zdublowalaś to co napisałam smile
          • ceide_fields Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:19
            Nie optymistycznie tylko realnie. Sale/restauracje weselne rezerwuje się z rocznym, albo jeszcze dłuższym wyprzedzeniem. Nie piszę o "nowomodnym "save date", wysyłanym w formie maila czy sms (no bo każda ciotka czy babcia obowiązkowo jest zalogowana wink ), czy nawet pocztą, tylko o nieoficjalnym poinformowaniu, rodziny i przyjaciół o terminie wesela. Przez rok czasu każdy zdoła dograć swoje terminy.

            Ślub i wesele to forum z kosmosu i większość tamtejszych wątków, z królową zia na czele, też jest z innej galaktyki. Życie jest zupełnie inne, a wiele osób traktuje fora ze śmiertelna powagą jako ostateczną wyrocznię.

            A że ktoś zmienia zdanie nagle i bez ważnego powodu, dowodzi tylko "jakości" rodziny i znajomych. Czy to moje wesele, czy mojego rodzeństwa, rodziny czy przyjaciół o takich wygibasach nie słyszała. Albo ktoś przyjmował wcześniejszą informację o terminie i robił wszystko aby byc na weselu, albo jeśli kolidowało mu to z wykupionym first minute do Egiptu, od razu albo z odpowiednim wyprzedzeniem informował o nieobecności pod prawdziwym czy zmyślonym powodem.

            Nigdy nie spotkałam się z sytuacją, aby zaproszeni, a wcześniej potwierdzeni goście nie zjawiali się na weselu, oczywiści poza pojedynczymi wypadkami losowymi.
            • morgen_stern Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:24
              Ale ja nie odnoszę się do wątków zii, tylko do całej reszty na tym forum. Naprawdę, tam nie siedzą same zie.
              A dwa, jak mnie drażnią teksty typu "to już problem jakości rodziny", nosz kurde, co to niby ma być? Rodziny się nie wybiera, tylko żyje się z tą, którą się ma. To takie dziecinne "no jak już masz taką beznadziejną rodzinę, to już twoja wina".
              • ceide_fields Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:30
                Jeśli z kimś uzgadnia się rok wcześniej obecność na weselu, miesiąc wcześniej wysyła zaproszenie, a parę dni wcześniej ta osoba/osoby informują że ich nie będzie "bo nie", dowodzi nieodpowiedzielności tych osób. fakt.

                A co do życia z rodziną, forum emama w połowie jest zapełnione urzekającymi historiami na ten temat, zwłaszcza na temat toksycznych kontaktów big_grin
                • morgen_stern Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:31
                  No i co w związku z tym i dlaczego tak bardzo cię to bawi?
                  • ceide_fields Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:36
                    Mam swoje doświadczenia weselne, własne i rodzinne, ty pewnie też. Ja pisze na podstawie doświadczeń, ty piszesz o tym co piszą na forach.

                    Aż tyle i tylko tyle.

                    Nie dam się wciągnać w bicie piany. Zresztą kto inny napisał ci te same informacje.
                    • morgen_stern Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:38
                      Ale nie odpowiedziałaś mi na pytanie dlaczego opisywane na forum toksyczne relacje wydają ci się tak bardzo zabawne.
                      • rosapulchra-0 Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 21:16
                        I nie odpowie. Za to trollowanie wychodzi mu rewelacyjnie.
                • iwles Re: "Dopraszanie" osób 14.01.15, 12:03
                  ceide_fields napisała:

                  > Jeśli z kimś uzgadnia się rok wcześniej obecność na weselu,


                  jakie uzgadnia ?
                  Bycie poinformowanym rok wcześniej nie jest jednocześnie deklaracją obecności.
                  • wispar1 Re: "Dopraszanie" osób 14.01.15, 12:29
                    Na zaproszeniach zazwyczaj jest termin do ktorego trzeba dać odpowiedź czy się przyjdzie. I nie jest to termin rok wcześniej ale ok miesiąc wcześniej. Przeważnie w lokalu ostateczną ilośc gości podaje się 10-5 dni przed weselem.
                    • iwles Re: "Dopraszanie" osób 14.01.15, 12:35

                      nie mówimy o zaproszeniach, tylko "std", czyli informacji, że np. za rok czy dwa zaprosimy was na ślub.
              • beataj1 Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:34
                A dwa, jak mnie drażnią teksty typu "to już problem jakości rodziny", nosz kurd
                > e, co to niby ma być? Rodziny się nie wybiera, tylko żyje się z tą, którą się m
                > a. To takie dziecinne "no jak już masz taką beznadziejną rodzinę, to już twoja
                > wina".


                O dokładnie. Rodzinę dostaje się w pakiecie. Nie trzeba ich lubić - po prostu są. To przyjaciele sa osobami które wybieramy.
                Poza najbliższą rodziną reszta jest mi z grubsza obojętna. Cześć z nich lubię część nie bardzo. Reszty nie znam za dobrze i nie mam potrzeby poznania. Jesteśmy kuzynami bo tak wyszło - żaden w tym nasz wybór czy preferencja. Czasem musimy byc w jakiś układach rodzinnych i są one nam obojętne - to nie chodzi o to że nie lubie tych ludzi bo sa ok. Ale nie moge powiedzieć że za nimi przepadam.
                Zatem nie będę się spoinac by iśc na jakieś wesele skoro nie mam ochoty.
                I dla jasności - zdaje sobie sprawę że jestem równie obojętna dla nich...
            • mdro Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:37
              No cóż, zawsze może być wypadek losowy, który wytnie całkiem sporo gości, np. śmierć kogoś bliskiego, np. matki męża ciotki, przez co na wesele nie wybiera się nie tylko owa ciotka z mężem, ale i ich czwórka dzieci z partnerami i może nawet jakimś potomstwem.
              • dziennik-niecodziennik Re: "Dopraszanie" osób 14.01.15, 10:54
                u nas tak było na przykład. na dwa miesiace przed slubem zmarła ciotka meża, siostra mojej teściowej. z miejsca wycięło to córkę ciotki z mężem i wnuczkę ciotki z męzem i dwójka dzieci. i hop! - mamy sześć osób mniej. to co, doprosic czy płacic za szesc pustych miejsc?...
                u nas akurat sala była elastyczna i ostateczną ilosć gości mieliśmy podac raptem tydzien przed weselem, i za tyle płacilismy, ale ile jest sal gdzie nie jest to mozliwe. a kosztuje swoje...
            • dziennik-niecodziennik Re: "Dopraszanie" osób 14.01.15, 10:48
              > Sale/restauracje weselne rezerwuje się z rocznym, albo jeszcze dłuższym wyprzedzeniem.

              no wiec wlasnie. a przez rok albo i wiecej to sie różne rzeczy moga zdarzyc. ktos zajdzie w ciążę, ktoś się rozchoruje, ktos wyemigruje, kogoś zwolnią z pracy i nie bedzie miał pieniedzy a "z gołą ręką nie przyjdzie", ktoś sie zacznie rozwodzić i "albo jedno albo drugie", ktoś złamie nogę, ktoś zmieni prace i nie dostanie urlopu, ktos obleje egazmin i akurat dzien po weselu bedzie zdawał poprawke, komus umrze babcia i nie bedzie sie chciał bawic w żałobie, a komus sie najzwyczajniej w świecie dzieci pochoruja i nie bedzie ich mial z kim zostawic.
              Zycie życie, kochana.
    • ewa_mama_jasia Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 10:57
      Zalezy, w jakim stopniu zażyłości jestem z ta osobą. Np. fajnej koleżance z pracy sporo osób z rodziny odmówiło przyjścia, kiedy się żaliła powiedziałam - zaproś nas, my przyjdziemy smile I faktycznie stawiliśmy się w komplecie smile I zabawa była na 102, bo było sporo osób młodych, znaliśmy się (a my się generalnie w firmie lubimy).
    • beataj1 Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:08
      Poszłabym.
      Jedno z najlepszych wesel na którym byłam to wesele na które zostałam doproszona na 4 dni przed.
      Było świetnie.
      Nie wymagam zaproszenia na rok przed, nie wymagam zaproszenia osobistego na czerpanym papierze. Wystarczy telefon, mail czy nawet facebook.
      Jak mam ochotę to idę, jak nie chce iść to nawet zaproszenie ze złotymi brzegami wręczane z orkiestrą symfoniczną mnie nie zmusi do pójścia.
      • morgen_stern Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:09
        Amen.
    • tol8 Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:12
      Tak, bo uwielbiam dobrą zabawęsmile
      Niezadowolenie okazałabym w prezencietongue_out
    • tol8 Dodam ze swojego doswiadczenia 13.01.15, 11:15
      Przyjęcie organizowaliśmy w pięknym miejscu, ale ograniczonym liczbą miejsc. Dlatego, gdy ktoś stwierdzał, że nie przyjdzie, dopraszaliśmy osoby kolejne na liście. A i tak wiele osób dopytywało, dlaczego ich nie zaprosiliśmy...Może w tym przypadku jest podobnie?
    • joaaa83 Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:16
      JA bym tak nie zrobiła, ale możliwe że poszłabym, gdybym miała chęci. Z reguły nigdy nie odmawiam i chodzę na wszystkie wesela (o ile terminy się nie pokrywają), ale tutaj nie miałabym jakiś większych oporów odmówić, nawet z błahego powodu (o czym niekoniecznie informowałabym Młodych).

      Podeszłabym do sprawy "na lajcie", tak jak Młodzi do zaproszenia mojej osoby.
      • morgen_stern Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:25
        A właśnie, na lajcie podeszłabym w tym wypadku do prezentu i dałabym coś symbolicznego.
        • kliplo Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:29
          a to by było tylko potwierdzenie dla młodych, że słusznie nie zapraszali w pierwszej turze, bo ta osoba byle co im dała wink W ten sposób na inne rodzinne imprezy juz na pewno nie zaproszą tongue_out
          • morgen_stern Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:30
            No jeśli ktoś liczy, żeby się "zwróciło" i pod tym kątem zaprasza gości to tak, może wysnuć takie wnioski smile ale to jakby średni problem...
        • dziennik-niecodziennik Re: "Dopraszanie" osób 14.01.15, 10:57
          ale sądzę ze w takiej sytuacji zapraszajacy sie liczą z takim prezentem. ciężko oczekiwac przy zaproszeniu dwa tygodnie przed terminem ze zapraszany bedzie miał czas i środki na organizację prezentu innego niż symboliczny.
          • wispar1 Re: "Dopraszanie" osób 14.01.15, 11:05
            W większości młode małżeństwa chcą kasę jako prezent a nie do niczego niepotrzebnych pięć ozdobnych zegarow z grawerem od gości.. A w sklepach taka masa towaru, że kupno w ciągu kilku dni ładnego serwisu lub ozdobnej pościeli/obrusow(dobre lniane to kilkaset zł) nie przedstawia wielkiego problemu.
            Osobiście bliskim daję jakaś większą kwotę by faktycznie coś sensownego sobie kupili, wstyd by mi było iść i dać 100zł w kopercie lub zestawu kubków "by im pokazać że mi się nie podoba zaproszenie w drugiej turze" jeśli nieźle zarabiam.
            • dziennik-niecodziennik Re: "Dopraszanie" osób 14.01.15, 11:46
              nie chodzi mi o fizycznosc prezentu, tylko o jego wartościowośc, że tak powiem. czy to bedzie porzadna posciel, czy serwis, czy kilkaset złotych - tak samo trudno to wytrzasnąć w ciągu dwoch-trzech tygodni, zwłaszcza jesli budżet domowy nie ma stosownych zapasów.
              dlatego jak dla mnie takie "doproszone" osoby jak najbardziej "są usprawiedliwione" z dania prezentu o mniejszej wartości niż jakas tam przecietna i nie powinny miec z tego tytułu wyrzutów sumienia czy zawstydzenia. a panstwo młodzi nie powinni sie niczego innego spodziewac.
              • dziennik-niecodziennik Re: "Dopraszanie" osób 14.01.15, 11:50
                za wczesnie mi sie wysłało
                wiec zamiar "okazania niezadowolenia przez prezent" moze spalic na panewce. ja na przykład bym nie zauwazyla takiego okazywania, zalożyłabym ze na tyle widac tylko było ofiarodawce stac i trudno.
                chyba ze ktos specjalnie da młodym prezent typu "gumowy diabelek z bazaru", pocięte gazety zamiast pieniedzy w kopercie albo coś co na bank młodym sie nie spodoba. to tak, to sie da zauwazyc i istotnie wywoła niezbyt przychylne mysli. ale to świadczy źle wyłącznie o prezentodawcy.
      • arista80 Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:32
        Zależałoby to od stopnia zażyłości i w jakiej formie by mnie zaproszono tzn, czy dano by mi odczuć, że zapraszają mnie tylko dlatego, bo ktoś zrezygnował czy jednak zależy im na mnie jako osobie. Generalnie widzę, że imprezy rodzinne to ciężki temat. Pare lat temu daleka kuzynka poprosiła mego brata o zostanie chrzestnym tylko dlatego, bo w bliższym kręgu nie było facetów. Brat poszedł z musu, ale od momentu chrztu nie ma ani z kuzynką, ani tym bardziej z jej dzieckiem żadnego kontaktu. Rok temu kuzynka męża brała ślub. Ona była zapraszana na wszelkie uroczystości organizowane przez nas - ślub, chrzciny, urodziny itd.. Ona zaś postanowiła nas nie zapraszać, tłumacząc się, że ogólnie będzie mało gości, mają ograniczony budżet i w tym stylu. Niby okey, ale od tego momentu też już nie mamy ochoty jej zapraszać. Męża to nawet nie poznaliśmy.
    • lilly_about Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:30
      To zależy. Jeśli zaprosiłaby mnie jakaś dobra znajoma, która ma ograniczony budżet i w pierwszej kolejnosci prosiła jeszcze bliższych znajomych, to pewnie bym poszła. Ale jeśli to byłby ktoś, kto prosi na zasadzie zapchania dziury na sali, znajomy znajomego albo daleka koleżanka, to nie.
      • iza232 Re: "Dopraszanie" osób 14.01.15, 19:45
        lilly_about napisała:

        > To zależy. Jeśli zaprosiłaby mnie jakaś dobra znajoma, która ma ograniczony bud
        > żet i w pierwszej kolejnosci prosiła jeszcze bliższych znajomych, to pewnie bym
        > poszła. Ale jeśli to byłby ktoś, kto prosi na zasadzie zapchania dziury na sal
        > i, znajomy znajomego albo daleka koleżanka, to nie.

        Dokładnie tak samo.
    • eve-lynn Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:32
      To zależy do kogo, kiedy, gdzie, czy impreza "zapowiada się" fajnie czy raczej będą to pijackie "majteczki w kropeczki".
      Czyli: jakby mi się chciało to bym poszła - jak nie, to nie.
      • ceide_fields Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:36
        A co to jest "fajne" i kto o tym decyduje? Jakiś arbiter elegantiarum?
        • czar_bajry Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:38
          W obecnych czasach i przy ograniczonych budżetach musi być jakaś selekcja, poszłabym i nie miałabym z tego powodu kompleksów.
        • morgen_stern Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:39
          Osoba zapraszana? Nie ma prawa do takich przypuszczeń, bo arbiter elegantiarum na forum tak napisał? tongue_out
        • eve-lynn Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:41
          Nie kumam... Dla mnie fajne jest to co mi się podoba i o tym decyduję ja - to chyba oczywiste.
          • morgen_stern Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:44
            Nic nie rozumiesz - wg pytającej jeśli masz wątpliwości co do jakości imprezy, to albo się nie znasz i nie nadajesz, albo masz beznadziejną rodzinę, co też jest twoją winą smile
            • ceide_fields Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:49
              Napisz coś o własnym weselu. doświadczenia z pierwszej reki są najwartościowsze big_grin
              • morgen_stern Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:52
                Nie miałam wesela, tylko przyjęcie dla najbliższej rodziny, kilka razy tu o tym pisałam, żadna tajemnica. Natomiast na wesela chadzam. Rozumiem, że to diametralnie zmienia postać rzeczy i tylko wyprawienie własnego weseliska na 150 osób zezwala na wypowiadanie się w temacie z perspektywy gościa.
          • ceide_fields Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:48
            Ok. tylko że twoja wizja wesela niekoniecznie może podobać się innym.

            Wiele razy dyskutowano czy wesel robi się dla młodych czy dla gości. ja stoję przy tej drugiej opcji i wybieram więc w weselu formule "dla każdego coś miłego". Dla młodych jest ślub.

            Typową tendencją jest na forach jest sprowadzanie wszystkiego do ekstremów czy absurdów i tak z jednej strony mamy nieśmiertelnego pijanego wujka z twarzą w sałatce warzywnej i tłustym kotlecie schabowym, z drugiej strony weselników pląsających przy thrash metalu i zajadającyh sushi przepijanych źródlaną wodą big_grin
            • morgen_stern Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:54
              Bardzo ciekawe. Możesz zacytować jakiś wątek o weselu z sushi i thrashem, czy po prostu jak zwykle fantazja poniosła cię na temat tego, co mityczni forowicze piszą na mitycznym forum?
              • ceide_fields Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 12:09
                przedślubny zastanawiacz 2010.12.21 [11:01]
                witam ponownie,
                dzięki za wszelkie uwagi - muszę to jeszcze raz przeczytać na spokojnie wieczorem bo teraz tylko rzuciłem szybko okiem.
                czy ona wie, że piszę "dziewucha"? różnie ją określam mówiąc do niej np. Ty moja dziewojo - choć rzadko - i jej to nie przeszkadza.
                Wczoraj pomyślałem że może zrobić tak - najpierw wesele jest normalne - tańce i piosenki typowe dla wesel
                Ale gdy już dzieci pójdą spać, starsi też podziękują za zabawę z uwagi na niemożność oszukania organizmu, parę osób zaśnie pijana przy stoliku oczko.gif - wtedy kapela "białomisiowa" znika ze sceny a wkracza zespół rockowy - i jedziemy - klasyka rocka, ale tez konkretne darcie mordy i szarpanie strun... i bawimy się tak do rana. Myślałem by wtedy może wyzbyć się garniturów i sukienek a przyodziać czarne koszulki, spodnie moro, glany, trampki itp Zamierzam wstępnie zaprosić niemałą liczbę rockmenów i zwolenników rocka więc nie będę się bawił sam, byleby wcześniej nie odpłynęli, ale to już się ich po cichaczu poprosi o w miarę kulturalną zabawę w pierwszej częsci zabawy.
                jak Wam sie podoba taka koncepcja?

                PS. Czy ladypankowe Zwasze Tam gdzie Ty nadawałoby się nawet na zupełnie nierockowe wesele?
                Zgłoś

                sękata 2010.12.21 [11:37]
                o kurde, chyba jak dla mnie to by było przegięcie już, przecież nie wszyscy 'starsi' się zmyją, dzieci tez niekoniecznie...no chyba że o 3 nad ranem powiesz: a teraz dzieciom i starcom dziękujemy, i wjedzie koleś a'la James Hetfield, zatrznie trzepać piórami i wygrywać riffy na wiośle oczko.gif to by było dobre na poprawiny, ale chyba na własnym weselu odpuść sobie to moro i glany.
                • morgen_stern Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 12:33
                  Aleś wygrzebała... nie widzę w tym nic niezwykłego, część wesela tradycyjna, część na rockowo.
                  Poza tym koleś napisał "klasyka rocka", a nie thrash metal, co już sobie sama dośpiewałaś. Przy "klasyce rocka" to i moja mama bawiłaby się świetnie.
                  • arwena_11 Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 22:28
                    Morgen, ale klasyka rocka kłóci mi się z "darciem mord". To jednak pod trash lub death podchodzi. Tylko trudno mi jakoś wyobrazić sobie wesele przy tak mocnym uderzeniu, chociaż fanką tej muzyki zawsze byłam.
                    • morgen_stern Re: "Dopraszanie" osób 14.01.15, 10:30
                      Nawet jeśli jest niestandardowe wesele, to nadal nie rozumiem, w czym problem.
                      • arwena_11 Re: "Dopraszanie" osób 14.01.15, 16:16
                        Dla mnie żadnegosmile, pytanie co na to uczestnicy. Bo jak ja nie chodzę na wesela z dico polo, bo mnie to drażni, to mogą być ludzie, którzy tej muzyki nie strawią inie przyjdą.
            • eve-lynn Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 12:26
              > Ok. tylko że twoja wizja wesela niekoniecznie może podobać się innym.

              Dokładnie! Jeżeli mam podstawy przypuszczać, ze wesele będzie "zgodne z moja wizja" i bede sie dobrze bawić to idę. A jeżeli - znając gospodarzy, a skoro by mnie zaprosili to jakoś musze ich znac - mogę spodziewać sie czegoś, co mnie wynudzi to nie idę.
    • kliplo Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:41
      Mam dosc liczną rodzinę. W tym np 4 kuzynki-siostry. Więc koligacja taka sama. Mój brat wychodząc za mąż zaprosił 2 z tych kuzynek. Te które mieszkały bliżej. Ale tak naprawdę kontakt ze wszystkimi miał podobny, czyli prawie żadentongue_out. Okazało się, że trzecia z kuzynek przyjechała bo przywoziła i odwoziła z wesela do domu swoich staruszków rodziców którzy byli zaproszeni. Wyszło to wszystko głupio, Młodzi widząc, że kuzynka wprowadza na salę rodziców rzucili się ją też zapraszać by została, oczywiście odmówiła i wyszła.
      Głupio zaprosić kogoś jednego z rodziny a jego siostrę/brata nie zapraszać. No chyba, że ma się z pierwszym super kontakty a z tym drugim wcale, albo się robi nie wesele a tylko przyjęcie na 30 osób.
      • kliplo Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:46
        aha, errata: brat wychodził za żonę a nie za mąż :big_grin
    • nowi-jka Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 11:55
      oczywiscie ze poszłabym
      ale ja tez dopraszałam nawet an tydzień przed zapraszałam dalszych znajomych bo zrobiło sie miejsce i rozpuszczalam wici ze kto chce to z dorastajacymi dziecmi moze przyjsc których pierwotnie nie liczylismy
      znajomi przyszli, "ciotka" córki zabrała wszyscy bawili sie nie zle i nikt much w nosie nei miał
    • alpha.sierra Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 12:04
      Poszłam. Wiedziałam, że młodzi mają napięty budżet i zaprosili nas bo zwolniło się miejsce. Nie czułam się z tego powodu urażona, cieszyłam się, że mogę uczestniczyć w zabawie.
    • polkiujm Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 12:15
      Bylam kiedys w takiej sytuacji. Kuzyn zaprosil mojego brata i 2 siostry z rodzinami a mnie nie. Zawsze sie zapraszalismy z tymi kuzynami na istotne uroczystosci. Liczylam, na fajna zabawe z reszta rodziny,z ludzmi ktorych najczesciej sie widuje tylko na slubach i pogrzebach bo mieszkaja daleko, ale o ktorych sie pamieta, ze to bliska rodzina. Bylo mi bardzo przykro bo bylam pewna tego zaproszenia, kuzyna lubilam.. a okazalo sie, że nie jestem wazna ani istotna dla kuzynostwa. Przykre. Brat i jedna z siostr nie poszli bo mieli juz wczesniej plany na ten termin, kuzyn zostal bez kilku gosci z naszej strony, a ja z poczuciem ze bardzo malo znacze w tej rodzinie. Dopraszanie napredce juz tego poczucia nie zmyje.
      • arista80 Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 12:28
        U nas podobnie było gdy kuzynka poprosiła mego brata o bycie chrzestnym, mówiąc wprost, że dlatego bo w jej bliższym kręgu brakowało facetów. Brat poszedł z musu, w ogóle czuł się tam źle i od tej chwili nie trzyma już z kuzynką żadnych kontaktów.
        • kliplo Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 14:54
          wcale nie musi być 2 chrzestnych różnej płci... równie dobrze może być jeden, albo dwie osoby tej samej plci. Jedynie zwyczajowo jest sugerowany męzczyzna i kobieta.
    • werualta Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 12:33
      jesli ci w pierwszej turze zostali zaproszeni tylko na ślub a teraz urządza się nagonkę na doproszenie ich na wesele- to mają prawo czuć się urażeni. Inaczej, jeśli w pierwszej turze nie dostali w ogóle zaproszenia, a dopiero w dopraszaniu zostali zaproszeni na ślub i wesele.
      Rzadko słyszę o tym, że zaproszenia są rozsyłane, raczej dowożone (chyba , że są odległości wielkie czasem - to zrozumiałe, że zaproszenia wysyłamy) i przy okazji wizyty jest zawsze prośba o zwrotną informację pod podany nr tel, czy dany gość zaszczyci obecnością czy nie. Wtedy jest czas na potwierdzenie ilości gości na sali.
    • pomidorpomidorowy Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 12:40
      nie bo mi to smierdzi mentalnoscia...zaprosze a nuz zarobie na tym nieobsadzonym miejscu
    • atena12345 Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 12:42
      na swoje "wesele" doprosiłam jedną osobę. Dziewczynę, której rodzice byli zaproszeni i która pomagała mi w przygotowaniach, a nie była na liście gości, bo przyjęcie małe. Parę osób odmówiło, więc zwolniło się miejsce
      Poprosiłam, żeby przyszła bez prezentu.
      Nie obraziła się i przyszła.
      Ja bym nie przyszła, ale tylko z powodu takiego, że nie lubię żadnych przyjęć
      • saraanna Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 13:01
        Oczywiscie,ze tak smile Pare lat temu ,zdazylismy przyjechac do Polski w odwiedziy ,wykapac sie i cos przekasic jak wpadl kolega z informacja ,ze za 4 godziny ma slub razem ze chrzcinami big_grin. Zobaczyl nasz samochod pod blokiem i pomyslal sobie,ze nas zaprosi, bo troche gosci mu sie wykruszylo.Oczywiscie,ze poszlismy,nawet zdazylam jeszcze poleciec do miasta i kupic sobie kiecke big_grin .Bawilismy sie do rana a pozniej padlismy ,bo dwie noce nieprzespane to troche duzo smile
        • kliplo Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 13:13
          To jednak inna sytuacja gdy to dalsi znajomi, przypadkowo przyjechaliście akurat wtedy,
          a inna gdy to rodzina, mieszkacie wszyscy w okolicy, zaproszenia nie dostałaś, gdzie np WIESZ od 2 miesięcy, że nie jesteś zaproszona a twoja siostra i rodzice są zaproszeni ..
    • kol.3 Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 13:11
      Zaproszona 3 tygodnie przed weselem bym poszła.
      Jest to wystarczająco długi termin żeby sobie zorganizować ew. nowy strój, prezent dla młodych itp.
    • zana781 Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 13:15
      Przypomnialo mi sie.
      My z mezem mielismy male przyjecie weselne, najblizsza rodzina ok.30osob.Gdybym chciala zaprosisc wszystkich( a o wybrancach wogole nie myslalam) byloby to 150osob, a na takie wesele nie bylo nas stac.
      Nikt pretenscji nie mial(no procz tesciowej i jej matki smile) 2 lata pozniej zenil sie kuzyn meza, wesele duze, zaprosili wszystkich procz nas.Wesele robili rodzice mlodych.Bylo nam bardzo przykro, bardzo.I cos peklo, do czasu wesela z tym kuzynem byly nawet fajne kontakty, no ale nam bylo przykro i chyba oni, zwlaszcza kuzyn zle sie czul.Chwile pozniej zenily sie 2 kuzynki i tez mialy male przyjecia no i spoko, zero pretensji od rodziny.Zreszta one od zawsze trabily, ze duzych wesel robic nie beda i ten kuzyn, ktory nas nie zaprosil doskonele o tym wiedzial, a raczej jego rodzice.No, ale one byly zaproszone.
      Ale jak to mowia karma wraca, nie dalej jak 2 lata temu, zenila sie kuzynka kuzyna(juz nie nasza rodzina) no i zaprosili kuzyna z rodzina i jego rodzicow, ale rodzicow bez ich niepelnosprawnej corki smile obrazili sie i nie poszli, nie dziwie im sie.Ich niepelnosprawna corka zawsze wszedzie z nimi chodzi i nikt nigdy nie widzial problemu.No, ale mieli za swoje, jakos tak poczulam sie lepiej smile
    • memphis90 Re: "Dopraszanie" osób 13.01.15, 13:46
      Nie, nie poszłabym. Poszłabym do osób, które chcą widzieć mnie, a nie sobie za talerzyk zwrócić Ale ja jestem ogólnie zwolenniczką małych wesel, na które zaprasza się nabliższych i oni z reguły na głowie staną, żeby się pojawić. Raczej trudno mi wyobrazić sobie, że ktoś ma kilkaset "najbliższych przyjaciół", z których musi robić selekcję, a którzy ostatecznie tłumnie rezygnują z przyjścia, bo tak naprawdę mają młodych i ich wesele w d..pie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka