Dodaj do ulubionych

ZA a "small talk"

19.01.15, 11:58
Inspirowane watkiem o doroslych z ZA wink

Szczerze mowiac, nie rozumiem, ze ktos moze wysylac kogos na terapie i uczyc sie(?) tam "small talku". Serio, brak umiejetnosci gadania o d. marynie tak przeszkadza w zyciu?
Sama nie posiadam tej umiejetnosci. Co wiecej, drazni mnie to i wymaga myslenia na obrotach wyzszych, niz gdybym miala konwersowac o gramatyce na przyklad. Co trace na tym, ze nie umiem wdziecznie odpowiedziec na fraze "ale tu ladnie" (moja najczestsza odpowiedz na takie pytania "moze ladnie" itp.) ?

Rozumiem, ze problemem moze byc nieodpowiednia praca - mialam szczescie wymiksowac sie z pracy w szkole, gdzie najchetniej rwalam sie do wychodzenia na podworko, bo tam malo komu zbiera sie do gadania. (Dlaczego w ogole sie tam znalazlam, nadaje sie do watku o toksycznej matce , ale nie o tym mowa.) Ale z praca nie wymagajaca small talku - gdzie jest problem w zasadzie?
Obserwuj wątek
    • d.o.s.i.a Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 12:13
      Niestety ale umiejetnosc small talku bardzo ulatwia zycie. Wiem, bo sama nie mam takiej umiejetnosci (choc sie ucze pilnie) a chcialabym coby w zyciu latwiej mi bylo.
      O wiele latwiej rozmawia mi sie na tematy filozoficzne pt. czy mamy wolna wole I czym jest swiadomosc... Ale na spotkaniu biznesowym jakos tak nie wypada. Zauwazylam jednak, ze mnostwo ludzi nie cierpi small talku I z ulga przyjmuja propozycje pogadania o ulubionych serialach telewizyjnych, wiec czesto to wykorzystuje jak juz nadarzy sie okazja.
      • malwa51 Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 12:24
        W Polsce mam znajome z serii "superstar" tzn. bardzo chetnie przyjmujace na siebie zainteresowanie otoczenia - jak sie odpowiednio podtrzymuje konwersacje, nawet monosylabami, moga o sobie i swoich zyciowych przygodach nawijac godzinami wink Mnie nie przeszkadza to zupelnie, wrecz przeciwnie.
        A co do spotkania biznesowego, to myslalam, ze omawia sie na nim plany i projekty, a nie uprawia small talki? wink W szkole, gdzie bywaly spotkania "planering" i rozmowa zjezdzala na tesciowe, pytalam po prostu czy zawodowe tematy sa juz zalatwione i wyczerpane - to albo przywolywalo do porzadku towarzystwo, albo bylo dla mnie zielonym swiatlem - jesli byly wyczerpane, pytalam, czy moge juz sobie pojsc - i szlam smile
        • d.o.s.i.a Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 12:33
          > A co do spotkania biznesowego, to myslalam, ze omawia sie na nim plany i proje
          > kty, a nie uprawia small talki? wink

          Spotkanie biznesowe zawsze zaczyna sie od small toku. CZesto bywaja kolacje biznesowe na ktorych spraw sluzbowych sie w ogole nie omawia.
          • e-kasia27 Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 12:57
            To po grzyba się to kolacją biznesową nazywa??

            A,... pewnie dlatego, żeby żonie/mężowi mydlic oczy!
      • bi_scotti Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 15:34
        d.o.s.i.a napisała:

        > z ulga przyjmuja prop
        > ozycje pogadania o ulubionych serialach telewizyjnych, wiec czesto to wykorzyst
        > uje jak juz nadarzy sie okazja.

        No ale to dalej jest small talk. Pogoda, traffic, TV shows, rozdanie Oscars, cena benzyny, problem z parkingiem, rzygajace noca dziecko, "masz piekne kolczyki" etc. etc. etc. to wciaz small talk - life is small talk, eh wink
    • kocianna Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 12:37
      Small talk jest umiejętnością bardzo ważną dla podtrzymania kontaktu i stanowi wstęp do komunikacji właściwej. W naszym kręgu kulturowym nie wypada np. zadzwonić do kogoś z prośbą o pożyczkę i wypalić: "Cześć, tu Jacek, pożycz mi 2 koła" - bez owijki typu "co u ciebie słychać". Jeśli spotykam gościa na lotnisku i wiozę go do firmy, to nie wypada milczeć przez 45 minut w drodze do centrum ani zaczynać "no to za ile sprzedacie ten produkt". Nie mówiąc już o służbowych przyjęciach, ale taki small talk to już wyższa szkoła jazdy, bo trzeba w niego w umiejętny sposób wprowadzić elementy negocjacyjne.

      Od zawsze najważniejsze sprawy załatwiane były w kuluarach czy w czasie spotkań nieformalnych. Lunch z klientem jest skuteczniejszy, niż przyjęcie go w biurze. Pytanie o pogodę i korki jest równie oczywiste, jak zaproponowanie kawy, i temu samemu służy.
      • grzalka Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 12:51
        Bardzo przeszkadza w życiu. Co więcej- nastawia negatywnie sąsiadów, współpracowników, generalnie otoczenie. IMHO jest to jedna z kluczowych umiejętności w życiu dorosłym.
        • malwa51 Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 13:00
          >> Co więcej- nastawia negatywnie sąsiadów, współpracowników, generalnie otoczenie.

          ale konkretnie - w jaki sposob? Na swoim przykladzie: z sasiadami nie utrzymywalam/nie utrzymuje kontaktu praktycznie zadnego, pospieszne "dziendobry" - i tyle. (Pomocy nie odmowilabym, o ile nie bylaby to pozyczka.)Wspolpracownicy (za granica, bo tu szkola funkcjonuje na innych zasadach) byli zachwyceni, ze jest frajer rwacy sie do wyjscia na podworko w zimno i deszcz , ukladania ksiazek w porzadku alfabetycznym i porzadkowania "kacika budowniczych". Nie odczuwalam niecheci z ich strony, wrecz przeciwnie. Otoczenie - nie wiem w jakim sensie, nie prowadze bujnego zyca towarzyskiego, zas moj maz jest rownie malomowny i nie wpada wrzeszczac "Och, jaki dzis deszcz/piekna pogoda" - no bo jaka pogoda jest kazdy zainteresowany widzi, poki co mamy okna...
          • lauren6 Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 15:49
            Wiele spraw zalatwia sie drogami nieoficjalnymi, właśnie przy okazji rozmow o pupie Maryni. Nieumiejetnosc prowadzenia takiej rozmowy konkretnie utrudnia skutecznosc w zyciu.
          • daisy Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 21:01
            Zapewne wiele osób widzi opisywany przez ciebie tryb życia jako właśnie "karę" za nieumiejętność nawiązywania i podtrzymywania swobodnej rozmowy z ludźmi. smile
      • malwa51 Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 12:51
        No tak, ale pytalam raczej o kwestie pozapracowe. Jesli ktos zle sie czuje w kontakcie z ludzmi, to raczej nie bedzie szukal pracy, gdzie trzeba cos negocjowac z klientami. A jesli mimo wszystko taka prace ma, trudno sie mówi , wtedy chyba ta nauka sie oplaca (doslownie) mimo wszystko wink Sama nigdy nie poszlabym na studia dajace uprawnienia nauczycielskie, gdybym byla mogla sama wybierac. "Branze" zmienilam dopiero po praktycznie calkowitym odcieciu kontaktu z matka.
        • kocianna Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 13:01
          W życiu pozazawodowym komunikacja fatyczna też jest bardzo ważna. Sprawia, że jesteśmy odbierani jako "mili" albo "niemili", i odpowiednio traktowani. Głupie "ale ma pani fajny manicure" do nabzdyczonej urzędniczki sprawi, że obsłuży nas szybciej i sprawniej. Do sąsiadki po przysłowiową sól łatwiej wpaść, jeśli wcześniej na schodach wymieniło się z nią kilka razy opinie na temat pogody i psa z trzeciego piętra. Komunikacja fatyczna to "wstępne rozpoznanie", pierwsze wrażenie.
      • una_mujer Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 12:54
        Niestety potwierdzam - w wielu zawodach po prostu nie da się funkcjonować bez umiejętności small talk. Zaliczam tu praktycznie wszelką własną działalność gospodarczą - musisz umieć nawiązać relację z klientem, a tego się nie zrobi rozmawiając wyłącznie na tematy biznesowe. Ale i wiele innych zawodów, które wymagają regularnego kontaktu z tymi samymi ludźmi (czyli nie infolinia, gdzie za każdym razem kontaktujesz się z kimś innym, ale wszelkie zawody wymagające budowania dłużej lub krócej trwającej relacji).
        W towarzyskich relacjach ułatwia życie, chociaż oczywiście można znaleźć sobie do zaprzyjaźnienia się osoby, które lubią dużo mówić, i wtedy jest się wdzięcznym słuchaczem.
        Uczyłam się small talku długo, nie lubię tego, nadal się uczę; to cholernie trudne, ale widzę, że przynosi wymierne efekty. W pracy mam jeszcze o tyle trudniej, że pracuję w mocno międzynarodowym środowisku, od Filipin i Indii, przez wszystkie kraje europejskie, po Stany, więc dodatkowo muszę mieć z tyłu głowy, których tematów gdzie nie należy poruszać...
      • e-kasia27 Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 13:02
        kocianna napisała:

        > Small talk jest umiejętnością bardzo ważną dla podtrzymania kontaktu i stanowi
        > wstęp do komunikacji właściwej. W naszym kręgu kulturowym nie wypada np. zadzwo
        > nić do kogoś z prośbą o pożyczkę i wypalić: "Cześć, tu Jacek, pożycz mi 2 koła"
        > - bez owijki typu "co u ciebie słychać".

        Nie cierpię takich owijek i udawania, że się ktoś tak za mną stęsknił, gdy tylko mu o jakiś interes chodzi.
        W takim wypadku u mnie by nic nie pożyczył, gdyby tak zaczął.
        • malwa51 Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 13:22
          Otoz to, ja juz wole, jak ktos przyjdze i powie o co cho. W szkole mialam mnostwo sytuacji, kiedy podchodzila do mnie laska z klasy i zaczynala jakies gadki- szmatki, komplementy z tylka wziete i okazywalo sie, ze ma zadanie do sprawdzenia,co w praktyce zwykle oznaczala napisanie go od nowa. Ja bylam dupa wolowa o poziomie asertywnosci -1 (patrz watek o toksycznej matce) i pisalam od nowa. Nie sprawialo to, ze uwazalam je za "mile", wrecz przeciwnie. Wolalam kolezanke, ktora mowila wprost -"daj zwalic".
          • killa_bunnies Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 13:57
            mam tak samo. a w sytuacjach zawodowych niezmiernie irytuje mnie, gdy ktoś pisze do mnie na komunikatorze i zaczyna od small talku. wiem, że tak się robi, no ale o ranyyy... celują w tym szczególnie Hindusi. jeden z moich project managerów miał potrzebę konsultacji niemalże wszystkiego i codziennie zaczynał swoją rozmowę od: "hi, how are you today". wiele razy musiałam się powstrzymać, żeby mu nie wywalić, że mam się ch...owo i niech przejdzie w końcu do rzeczy tongue_out szczególnie, że zazwyczaj mi przeszkadzał i miał durny zwyczaj rozwodzenia się nad zupełnymi pierdołami...

            no a prywatnie też jestem bardzo słaba w small talku, dodatkowo mam z natury bitch face, więc nikt mnie nie lubi tongue_out
            • konsta-is-me Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 15:21
              To nie chodzi o small talk, to chodzi o to zeby Aspie na wypowiedz pt"zmarla mi matka, spalil sie dom itp" nie odpowiedzial "aha",( i zaczal nawijac o rozkladach autobusowych), albo "no, zmarla, bo stara byla , nie, to o co chodzi ?".

              Chyba jednak trzeba spotkac ZA najpierw zeby zrozumiec po co, inaczej nie da rady.
              • bi_scotti Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 15:42
                Small talk to jak rozgrzewka tudziez w kontaktach typu business forma "rozpoznania przeciwnika" - nie o to chodzi zeby sie dokladnie dowiedziec gdzie pani kupila sobie taka piekna bransoletke ale zaobserwowac jak reaguje, czy sie da sie nawiazac jakis blizszy kontakt etc. No i z tym sie miewa problem - nie z samym zadaniem pytania typu "how are you?" ale z sensowna odpowiedzia, ktora np. moze brzmiec "so-so, I was stuck in traffic for 40 minutes before coming to this meeting." Osoba z typowa struktura socjalna bedzie instynktownie wiedziala jak pociagnac dalej konwersacje zeby zaczac budowac przyjemny kontakt z potencjalnym partnerem w business, osoba z nietypowa struktura socjalna, musi pocwiczyc socjalnie akceptowalne i oczekiwane reakcje. Life.
                • malwa51 Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 16:08
                  ale w dalszym ciagu nie wiem, po co to cwiczenie komus, kto od biznesu daleko, a pracuje np.zdalnie lun bez bezposredniego kontaktu wymuszajacego grzecznosci. Chyba ze osoby na terapiach pracuja (lub zamierzaja) w biznesie, to nie ma co rozkminiac, rzeczywiscie.
                  • una_mujer Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 16:40
                    W życiu pozazawodowym small talk ułatwia nawiązywanie nowych znajomości. Jasne, że możesz mieć znajomych wyłącznie wśród fanów tej samej gry na Facebooku i wtedy nie potrzebujesz small talk, bo masz wspólny temat, który was łączy. Ale na ogół, jeśli poznajesz kogoś w sytuacji towarzyskiej, nie zaczynasz od poglądów politycznych czy od opowiadania swojego życia, tylko od mało ważnych drobiazgów i patrzysz, jak ta osoba reaguje i czy się fajnie z nią rozmawia. Osobom, które nie mają tej umiejętności, jest o wiele trudniej...
                  • minor.revisions Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 18:23
                    no, w zasadzie nawet kasjerki w supermarketach (amerykańskich) umieją prowadzić gadkę-szmatkę, pytają, czy znalazlaś wszystko, czego szukałaś, czasem pytają o jakiś mniej codzienny produkt (jak smakuje albo z czym to się je) itd. Może dzięki temu nie siedzą naburmuszone.
                    • malwa51 Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 20:09
                      One chyba maja takie wytyczne, tak jak wymuszanie na kasjerkach "dziendobrania" kazdemu klientowi na ktore zwykle odpowiadam usmiechem polgebkiem, bo zwykle jestem zajeta pakowaniem. Na jakies pytania typu gadka-szmatka pewnie bym zupenie nie odpowiadala, bo i w codziennym zyciu nie odpowiadam.
              • lily-evans01 Re: ZA a "small talk" 20.01.15, 00:41
                Och, kocianna, poległam po prostu big_grin big_grin big_grin.
            • minor.revisions Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 18:14
              > codziennie zaczynał swoją rozmowę od: "hi, how are you today". wiele razy musiałam się powstrzymać, żeby mu nie wywalić, że mam się ch...owo i niech przejdzie w końcu do rzeczy

              moja odpowiedź w takich sytuacjach, która znaczy to samo, ale bez spinki" "który standard odpowiedzi wybierasz, europejski czy amerykański?" - i to w zasadzie załatwiało całe to "how are you doing today" w sekundę, ale bez niegrzecznego obcinania rozmówcy.
              • malwa51 Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 20:12
                A nie mozna krotko i do rzeczy, np. "I'm OK. How can I help you?". Ja niezmiennie na "jak sie masz" kierownika odpowiadam "OK. Co jest dzisiaj do zrobienia?" i od razu przechodze do rzeczy.
                • bi_scotti Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 20:22
                  Kasjerka, kelnerka, sprzedawca - tez ludzie. Bywaja po prostu mili i uprzejmi - w mojej okolicy wlasciwie tylko tacy sa - odzywaja sie jak czlowiek do czlowieka nie dlatego, ze musza tylko dlatego, ze sa zyczliwi swoim klientom. Im jest milo, mnie jest milo - ogolnie jest powod zeby sie usmiechnac.
                  Ja np. lubie moja szefowa (szalona kobieta wink ) i procz tego, ze chce wiedziec czego zawodowo ode mnie oczekuje to chetnie wymienie z nia kilka zdan o news, o pogodzie, o wczorajszym obiedzie czy o kosztach szczepienia psa. Nikt z nas nie jest robotem, co tylko switch on-switch off, kontakt z ludzmi bywa fajny nie tylko w sytuacjach towarzyskich ale i z kolegami z pracy (wlaczajac szefa/szefowa) jak i w przelocie przy zakupach czy w banku. Ludzie sa OK, dobrze jest gdy sa dookola i czasem nawet gadaja bez sensu, dobrze ze sa smile
                • killa_bunnies Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 21:56
                  no oczywiście, że można, dokładnie to zawsze odpowiadałam i odpowiadam. tylko jak gadasz z tą samą osobą codziennie i ona codziennie zaczyna tak samo, a potem rozkminia w nieskończoność najprostsze rzeczy, to można lekko wymięknąćtongue_out
                  • minor.revisions Re: ZA a "small talk" 20.01.15, 00:29
                    Nie no, równie dobrze mogłabyś powiedzieć, że nie ma sensu mówić dzień dobry, bo już wczoraj mówiłaś. Albo wycierać tylka bo jutro też się urodzi wiec to szefowa praca.
                    • lily-evans01 Re: ZA a "small talk" 20.01.15, 00:42
                      He he he big_grin big_grin big_grin
          • minor.revisions Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 18:08
            No zaraz zaraz, ale to nei znaczy, że ty nie lubisz small talku, tylko, że nie lubisz obłudy. Small talk poprzedzający prośbę "daj zwalić", mający na celu ocieplenei atmosfery, a jednocześnie mający cechy mówienia wprost, brzmiałby bardziej "no a ja jak zwykle jestem noga stołowa w te klocki i chyba mnei już ,musisz nienawidzieć jak mnei widzisz, bo już wiesz, o co cię poproszę, nie?" Wiadomo, że jak wchodzę do urzędu, to nei zaczynam od pytania, jak pani przy biurku minął weekend, ale moja sprawa jest zawsze załatwiona szybciej, sprawniej i ze znacznie mniejszą ilością potencjalnych problemów, kiedy zacznę od "Rany, ale pani ma tu kolejkę dzisiaj". Gadka o niczym, ona doskonale wie, że ma kolejkę, ale zazwyczaj to od razu ociepla atmosferę.
    • minor.revisions Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 17:56
      Mylisz dwie rzeczy. Taka zwykła umiejętność small talku, który np. odbywa się w każdym korpo w poniedziałek rano przy ekspresie z kawą i ma nieodmiennie ten sam scenariusz ("jak minął twój weekend?", chyba, że to jest grudzień, i wtedy jest "jak tam przygotowania świąteczne?") i chodzi o to, żeby go z grubsza odegrać, co się każdemu udaje, jak to usłyszy dwa albo trzy razy i następnym razem jak będzie w podobnych okolocznościach to będzie INTUICYJNIE wiedział, jakiego typu gadka zaraz nastąpi, jaki jest jej cel (żeby nie siedzieć cicho, ale bez wymieniania istotnych informacji, a jednocześnie żeby obwąchać towarzystwo) i co jest oczekiwane, a zupełną nieumiejętność tej intuicyjnej rozkminki. Autor "Look me in the eye", który w wieku 40 lat został zdiagnozowany jako Aspie, pisał, że on w ramach nauki small talku i w ogóle przyjętej konwenansami rozmowy studiował i uczył się na pamięć skryptów pisanych dla automatów, prowadzących rozmowy telefoniczne (te takie "przepraszam, nie usłyszałam. czy możesz powtórzyć jeszcze raz? Dziękuję. Czy w czymś jeszcze mogę pomóc?")
      Small talk to jest trochę jam taniec towarzyski. To, czego się uczą Aspie, to - trzymając się tej metafory - jak się poruszać po podłodze, żeby narobić możliwie mało szkód.
      • simply_z Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 20:20
        Jako społeczeństwo to mistrzem small talkow raczej nie jestesmybig_grin
        • antyideal Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 20:23
          > Jako społeczeństwo to mistrzem small talkow raczej nie jestesmybig_grin

          No chyba, ze mozna sobie wspolnie ponarzekac, to nam dobrze idzie wink
    • gazdzinazdaleka Re: ZA a "small talk" 19.01.15, 21:33
      Z większością sąsiadów czy innych mieszkańców wsi na co dzień uprawiam właśnie small talk wink Zamieniamy parę słów - "co słychać", "ładna dziś pogoda", "suche lato mamy tego roku", "piękne te pani róże", "czy wakacje spędzają państwo w Polsce" itd. Oczywiście z niektórymi dyskutujemy zapamiętale przy wódce o polityce, religii, emigracji i wszystkich innych niepoprawnych politycznie tematach smile W pracy towarzysko wymieniam parę niezobowiązujących uwag z kolegami i koleżankami czy z szefem, ale też z listonoszem, ze sprzedawczynią w sklepie czy urzędniczką w urzędzie. I nie jest to nic innego jak tylko dobre wychowanie. Nie jest to ani uciążliwe, ani tym bardziej obłudne. Normalne jak zakładanie butów przed wyjściem z domu. Dzięki temu jest miło. Co nie przeszkadza mieć przyjaciół do gorących dyskusji czy wręcz przeciwnie, do milczenia. Brak tej umiejętności przeszkadzałby mi po prostu w utrzymywaniu normalnych poprawnych stosunków z otoczeniem. Ale ja starej daty jestem smile
    • malwa51 Re: ZA a "small talk" 20.01.15, 10:53
      To juz chyba rozumiem, gdzie pies pogrzebany. Po prostu ze wzgledu na to, ze jestem raczej samotnikiem, nie odczywam braku "small talku" w zyciu jako problemu. Moj maz jest podobny, wiec nie ma problemu - jak chce sobie gdzies wyjsc, wychodzi sam albo z kims innym. W tamtym watku miedzy autorka a mezem byl chyba konflikt interesow i to ona miala checi do zmiány(?). ktos zasugerowal, ze ktos moze uznawac moj styl zycia za "kare" - u mnie jest troche na odwrot. Po prostu - nie widze problemu.
      • daisy Re: ZA a "small talk" 20.01.15, 17:54
        Po prostu trudno stwierdzić, czy dlatego prowadzisz takie a nie inne życie, bo nie umiesz nawiązywać swobodnych relacji z ludźmi,
        czy odwrotnie - nie umiesz nawiązywać relacji, bo wybrałaś taki a nie inny sposób życia.
        Small talk to pierwszy krok w nawiązywaniu relacji z drugim człowiekiem, również tej głębokiej. Raczej nie da się bez niego znaleźć nowych przyjaciół w dorosłym życiu. Zazwyczaj też jest się dość uciążliwym towarzyszem w sytuacjach społecznych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka